Jeszcze nigdy „TU” nie byłam. Każdy krok teraz jest dla mnie nowością i abstrakcją, ale też złapanym oddechem.
Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej, emocje przed nią były ogromne, bo sprawa krwiaka ale także sam strach o Bobo…
Pierwsze sekundy badania USG i pokazał się nam fikający koziołki Bobas 💖 nie potrafiłam się napatrzeć, obraz którego jeszcze nigdy nie było mi dane widzieć. Mały zarys rączek, nóżek i dźwięk bijącego serca 💖💖💖

W takich chwilach czuje się, ze po to jest ta cała walka. W tych 2,5cm małego człowieka kumuluje się cały sens starań.
Złapaliśmy kolejny oddech, tym razem ten oddech przyniósł również pierwsze łzy szczęścia oraz uśmiech i wiarę, ze to się dzieje.
Kolejna wizyta jest zaplanowana na 28.02 już wraz z badaniami prenatalnym (sama myśl o nich byla dla mnie kosmosem, a teraz mam już konkretną datę) ale nadal mam nakaz „księżniczkowania”, żeby całkowicie pożegnać krwiak i nie zwiększać ryzyka pojawienia się innych. Efekty przymusowego lenistwa widać, wiec nie mam już zamiaru narzekać tylko grzecznie czekam na koniec lutego

W weekend byliśmy na weselu wyjazdowym, planowanym od prawie 2 lat, ostatnio planowanym pod kątem, że będę tam w ciąży. Wszyscy mniej więcej w naszym wieku, poza parą 26 latków, byli z dziećmi w wieku 0-4. Wózki, zabawki. A my jak dwa kołki. Nie myślałam, że takie wydarzenia mogą mnie tak pozamiatać. Na weselu piłam białe wino i walczyłam z tym aby się nie popłakać w łazience, w niedzielę w dzień poprawinowy konkretnie się nawaliłam. Nie pamiętam kiedy tak ostatnio, może z 5 lat temu.
Umówiłam się do psychologa, już normalnie, na wizytę twarzą w twarz, do tego, którego znam. Muszę się chyba po prostu komuś na żywo wygadać i wypłakać. Za dużo kosztuje mnie udawanie przed ludźmi, że jest ok. Bywa, że mam lepsze dni, ale bywa tak jak i od tego weekendu, że tylko siedzę i płaczę. I mam wrażenie, że moje życie się rozsypuje. Nie chodzi tylko o poronienie. Jestem jedną wielką porażką.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 17:20

Aurore Wyboje mojego życia. 24 maja 2023, 21:11

Wpis na szybko, bo nie mam za bardzo czasu tutaj w tygodniu siedzieć.

Mamy już wyniki badania nasienia.
Objętość ejakulatu 3.00ml
Liczba plemników w 1ml 175.86mln/ml
Liczba plemników w ejakulacie 527.58mln
Plemniki o szybkim ruchu postępowym 29%
Plemniki o wolnym ruchu postępowym 14%
Suma plemników o ruchu postępowym 43%
Plemniki żywe 66%
Plemniki o prawidłowej budowie 7%
pH 8.0
TZI (teratozoospermia indeks) 1.57

Parametrów jest więcej, ale nie wiem czy jest sens żeby wszystko przepisywać.
Nie potrafię interpretować takich rzeczy 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 21:21

33+5tc

Aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze jestem w domu... przynajmniej do wtorku. Jutro USG i sprawdzamy wagę maluszka, a we wtorek znowu transaminazy i kwasy żółciowe. Tydzień temu kwasy były 9,75. Powyżej 10 już stwierdzają cholestazę i zamykają na oddziale, także...powinnam się już chyba pakować😔 najgorsze to jest to, że ja faktycznie mam od jakichś dwóch tygodni objawy cholestazy bo mega swędzi mnie skóra. Wszędzie, nawet na brodzie😳 i oczywiście dłonie, stopy jakoś mniej. Smaruję olejkami dla mam, masłem shea, na chwilę ulga i znowu drapię się jak upośledzona😑

Co do wagi synka, zwanego przez starszą siostrę Lewonkiem😅 to ostatnio pomiar był na początku września 31+1tc i wtedy wyszło że ma tylko brzuszek za mały na 29tc i wskazanie do obserwacji hypotrofii, reszta pomiarów ok. Waga wtedy 1600. Porównywalnie Marysia w 31+6tc miała 1400. Więc Synek wypada trochę lepiej, ale jutro zobaczymy co wyjdzie. Niestety będzie inna aparatura, inny lekarz więc wiadomo, że w takim wypadku może być większy rozjazd pomiarów.

Najgorsze jest to, że mimo świadomości, że lada moment mogą mnie zamknąć w szpitalu, to nie jestem w stanie sensownie się ogarnąć i spakować nawet torby do szpitala. Zamówienie apteczki na Gemini czeka od kilku dni i ciągle coś dorzucam. Kwota tylko rośnie. Nie liczę już Allegro bo tam też czasami zamawiam. Nie mam siły przygotować miejsca na ubranka, posprzątać chociaż trochę itp.😔

Dziś apogeum, bo nawet nie poszłam z mężem i córką do kościoła. No normalnie nie mam siły. Ostatnio przeszłam zapalenie ucha środkowego. Antybiotyk pomógł na ból, ale od tego czasu mam zatkane jedno ucho i nawet ciężko mi się mówi, bo mój głos brzmi mi jakoś od środka tego ucha i nie może się z niego wydostać. Idiotyczne uczucie stereo w mózgu😳 Do tego złapałam jakaś infekcję gardła bo mam chrypkę, jestem mega osłabiona i oczy mnie pieką. Do tego oddycham jak parowóz po wyścigach. Przejdę parę kroków i sapię, ledwie łapię powietrze i muszę się położyć. Mam wrażenie że z nawiązką nadrabiam dolegliwości z pierwszej ciąży, gdzie do końca czułam się rewelacyjnie🫣

Z pozytywów, które mnie zaskoczyły, to córeczki też za bardzo nie czułam. Ruchy pisały się na ktg, ale ja sama ledwie mogłam te 10 ruchów naliczyć. Teraz mega czuję jak maluszek reaguje np na każdy głośniejszy dźwięk. Jak się przeciąga, wypycha i ogólnie co jakiś czas tam go w środku czuję. Czasami nawet da się wyodrębnić, że to kończyną, a nie plecki czy głowa. Nie zawsze to przyjemnie fizycznej, ale śmieszne i mnie cieszy każdy przejaw życia ze środka❤️

Ostatnio p. docent kazała mi już odstawić Acard, co trochę przeraża, bo zwiastuje perspektywę wcześniejszej cesarki, a ja tak bardzo bym chciała dotrwać do tego 37tc🙏 Marysi jest z 36+2tc ale młody nie musi jej przecież pobijać🙏



Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2023, 12:02

Zosis Pamiętnik starań Zosi 24 maja 2023, 11:44

12 dc
Z cyklu "Mąż rozkminia". Rozmawiamy wczoraj o HSG i planach, co dalej. I mój Mąż w końcu pyta, co to za badanie, bo On dalej nie rozumie, więc Mu tłumaczę. Drożność, kontrast i tak dalej... Chwila zadumy i potem podsumowanie. Czyli że może być tak, że moje plemniki wpadają na bramkę na autostradzie i się odbijają? No w sumie... Trochę tak. 🤣 Dziwne te Twoje jajniki. A Ty im przekazałaś akt ślubu i informację, że ja płacić nie muszę? 🤣

Uwielbiam Jego poczucie humoru, serio. 😍 I od wczoraj widzę te plemniki na autostradzie. 🤣


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2023, 11:46

Meggy88 Moja codzienność 🌿 25 maja 2023, 16:26

Ciągle rozmyślam o ewentualnej ciąży, jakby to było, czy się uda. W swoim kręgu, szczególnie w pracy, pełno jest matek i w dodatku świeżych matek. Ciągłe rozmowy o dzieciach. Ciągłe rozmowy o ciąży. Czasami mam tego po dziurki w nosie, ale tak na prawdę bardzo bym chciała już być w ciąży, to kolejny etap na ktory już jestem gotowa.

Tak. W wieku 34 lat. Dopiero od kilku miesięcy jestem gotowa i szczerze chce dziecka.

Śledzę Wasze pamiętniki. Cieszę się z dwóch kresek, a gdy nie wychodzi smucę się razem z Wami.

Jak czytam, że jest jeszcze tyle badań, które mogę zrobić to ręce opadają... A innym wychodzi ot tak... Np koleżanka z pracy - zdecydowali się że jednak chcą dziecko (38 lat) i pyk i już po sprawie, udało się.

Wiem, że dziecko dużo zmieni. Ale chcę już tych zmian.

Obecnie 9 dzien po owulacji. Starania były wybitne w tym miesiącu, w tym cyklu również hsg. Czy się uda?
Czuje, że okres się zbliża.

I tak wiem, najlepiej odpuścić. Nawet dziś to słyszałam już raz. Próbuje i wmawiam sobie, że odpuszczam.
Ale jak wychodzi? Same wiecie...

Za nami 3cie prenatalne, tym razem o dziwo do niczego się lekarz nie doczepił.. jedyne co to powiedział, ze prawdopodobnie czekamy na małego Maluszka i najlepiej jakbym donosiła do 37 tc.. tez sobie tego życzę.. poki co Malutka wazy 1 kg 😍

26 maja. Ten szczególny dzień.. znów muszę wrócić do wpisu sprzed roku, gdzie pisząc go było mi tak cholernie przykro, że to co zgotował nam los daleko odbiega od naszych wyobrażeń. Kolejna partia łez spływała po policzkach i w sumie tylko te łzy przynosiły wtedy ukojenie...

"Wczoraj był Dzień Matki. Dzień, w którym prawie wszystkie mamy dodawały zdjęcia na FB ze swoimi dziećmi i dziękowały im, że mogą być ich mamami. W głowie przemknęła mi myśl, czy kiedykolwiek i mnie będzie przeznaczone cieszyć się co roku tym dniem 💐"

Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że za kilka dni zaświeci dla mnie ☀️ i dowiem się, że jestem w ciąży. Ten widok dwóch kresek na teście na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

I o ile TEN Dzień Matki właśnie dzisiaj jest dla mnie wyjątkowy, o tyle mam szczególnie w sercu Was wszystkie, które nadal walczycie i za każdym razem podnosicie się od nowa, gdy rzeczywistość zwala Was z nóg. Dzisiejszy dzień jest dla mnie pełen refleksji. Myślę o naszej walce o rodzicielstwo, o tym ile łez musiałam wylać i ile stresu, nerwów i złych wspomnień za mną. Dzisiejszy dzień wynagradza to wszystko, ale mam w sobie ogromne poczucie niesprawiedliwości, że jest Was tak dużo i musicie walczyć o tak piękną rolę w życiu, jaką jest rola Matki, a powinien to być piękny moment, nie poprzedzony tak trudną walką.

Ale ja wracam do swoich wpisów po coś. Po to, by dać Wam nadzieję, że dzisiejszy dzień może być zły i deszczowy, ale przyjdzie w końcu jutro i jutro zaświeci słońce. Ja to wiem ☀️

Spuromix A może to już czas? 31 maja 2023, 11:24

Zaczynamy leniwie 24 tydzień ciąży, przekraczamy kolejną magiczną barierę zwaną przeżywalnością płodu... myszko teraz twoje szanse na przeżycie poza brzuszkiem wynoszą 25% i z każdym dniem ta szansa wzrasta....

Kochanie nie śpiesz się! Ja wiem że masz tam już mało miejsca i zaczyna robić się ciasno, ale tam Ci teraz najlepiej a poza tym mamą jeszcze nie wszystko ma gotowe :) końcem sierpnia możesz już wychodzić ale teraz grzecznie czekaj ;)

Ala ma już ponad 8 miesięcy.
Niesamowite jak ten czas płynie.
Rok temu pomału zaczynałam szykować ubranka, wyprawkę.
Już wtedy wiedziałam, że Dzień Mamy nie jest tylko dniem Mojej, cudownej, Mamy, ale i mój.
Dziś, jest nasz Pierwszy Dzień Mamy po drugiej stronie brzuszka.
Fantastycznie, że mogą ją dotknąć, pocałować i przytulić. Fantastycznie, że mogę odwzajemnić jej uśmiech, a ona mój. Fantastycznie, że napełnia mój świat codziennie od nowa swoim pięknem.
A dziś... Ala pierwszy raz złożyła dwie sylaby w jedną całość: ma-ma. ❤️
Niczego dziś więcej mi nie trzeba ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2023, 18:32

26 maj - Dzień Matki 💐
Zawsze gdzieś w serduszku wiedziałam że to będzie kiedyś moje święto nie myslalam jednak że wyleje tyle łez zanim tak się stanie. Dziś moje marzenie się spełniło i świętowałam ten dzień z córeczką w ramionach. Kiedy patrzę w jej oczka zresztą takie same jak moje nadal nie wierzę że jest ze mną. Każdego dnia kocham ją bardziej i każdej z Was życzę w tym szczególnym dniu takiej miłości ❤️

Meggy88 Moja codzienność 🌿 27 maja 2023, 12:36

Podkusilo mnie by zrobić test ciążowy.
Oczywiście negatywny.

Dziś 11 dni po owulacji.

Miałam duże nadzieje, myślałam, że się uda.
Czuje się okropnie.

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 14 grudnia 2022, 07:36

Ciąża zakończona 12 grudnia 2022

Tobiasz urodził się 12 grudnia o 16.36 przez nagłe cc. Ważył 2030 g, mierzył 43 cm. Jest ślicznym, zdrowym chłopcem ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2023, 15:21

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 2 czerwca 2023, 11:16

Ciąża zakończona 2 czerwca 2023

Wczoraj późno wróciłam z wyjazdu służbowego. Kiedyś nawet lubiłam, teraz to dla mnie koszmar. Udawanie, brak chwili dla siebie, naruszenie mojej rutyny i gimnastykowanie się z suplami, żarcie po knajpach. Jutro wyjeżdzamy już na nasze wakacje więc mam reisefieber w zenicie. Sprzątam, piorę, robię listę rzeczy, które muszę zrobić. Na pierwszym miejscu jest apteka: leki do transferu i suplementy, które zamówiłam (zaraz o tym). Potem jeszcze praca (z winy koleżanki, która olała jeden ważny temat, więc jestem wściekła za to), pakowanie, trening wieczorem.
Sytuacja wygląda tak, że mam 15 dc. O tym jak czasowo wygląda transfer pisałam - jeśli małpa przyjdzie 14 lub 15 lipca to są duże szanse na transfer w tym nadchodzącym cyklu. Jeśli wcześniej - nie ma opcji, bo 1 lub 2 dc musze być w klinice sprawdzić jajnik oraz 2 dc muszę wziąć Accofil. Tak czy siak mam mało czasu, więc muszę się spiąć i mimo wyjazdu na wakacjach z zaleceniami stosować się 100%. Co mi powiedziała J na poniedziałkowej wizycie? O dziwo była miła i omówiła każde zalecenie (!). Nie jakoś super zrozumiale, ale omówiła. Przyznaję się, że nie dopytywałam, bo dalej mam to wypalenio-bunt, które sprawia, że robi mi się niedobrze na myśl o dociekaniu i analizowaniu co, jak dlaczego, po co, na co. Ale do brzegu, przynajmniej tego, który zdołałam przyswoić i zapamiętać:

Wyniki:
Kortyzol 9.23 - graniczny, pilnować higieny snu
Ferrytyna 23 - za niska. Do podniesienia. Iron deficiency without anemia.
Kwas foliowy 14 - do podniesienia, szczególnie przy metforminie.
B12 376 - do podniesienia, jak wyżej - metformina.
OGTT 75 g - 77 -82 - 45 - hipoglikemia reaktywna.
Insulina 4 - 35 - 6,5.
E2 373 ("wysoki estradiol, może to być marker blokowania progesteronu"), FSH 6,68, LH 5,21 (tu nie komentowała).
Cytokiny - podniesiona IL6 - stan zapalny.
Nadmiar Se, Asm Cu
Prolaktyna - w normie ale przy górnej granicy.

Zalecenia:
• Utrzymać glukozę poniżej 90, insulinę poniżej 10 (również w ciąży)
• Dieta o niskim IG, DASH, śródziemnomorska, SIRT - tu wygrzebałam zalecenia Senczyny, nie ma problemu, uwielbiam tak jeść. Boję się wakacji jak to rozegrać. Nie jedziemy na żadne all inclusive, ale jednak hotele. Pójdę chyba jednak w sałatki i ryby i z Polski wezmę owsianki instant i orzechy.
• Aktywność fizyczna 150 min na tydzień - 2 x trening siłowy bicepsu i tricepsu. Ja się ruszam duuużo więcej niż te 150 min ale ten biceps i triceps sobie dołożę. Na wakację biorę gumy, bo ciężarki jednak parę kg by mi zabrały. Takie rozmieszczenie tkanki tłuszczowej ma jakiś wpływ na stan zapalny (o ile dobrze pamiętam).
Z supli mam: DHEA do transferu (na niskie AMH), Wit C do transferu (na równoważenie nadmiaru pierwsiastków metali ciężkich w organiźmie), Miositogyn po śniadaniu, Resvega, Sulphoraphane, Konezym Q10 200 mg, Laktorefyna i floradix, kwas foliowy 5 mg (to mnie przeraża ale mówiła, że przy metforminie taki ma być), Miovelia NAC 3-7 dc, Recovery natural nation (nie ma w sklepach ale sprawdziłam skład: Ashwaganda, GABA i melisa – więc sama to sobie skompletowałam), Witamina E 2 x 200mg, Medagrin 1-15 dc (tu kupiłam inną l-argininę), Prenatal Uno.
Większość tych supli powiazana jest z mutacjami, endometriozą i stanem zapalnym (IL 6).

Leki: Acard 75 mg, Clexane 40 mg od transferu, Berberyna 2x 500 mg po śniadaniu i obiedzie (wiem, że nie lek ale piszę tu) – na hipoglikemie, Prograf 0,5 od 16 dc – cytokiny, Accofil 2 dc i 2 dni przed transferem - na brak kilku specyficzności w KIRach (podskórnie, tylko 2 dawki). Po każdej dawce mam oczywiście skontrolować leukocyty, ale jak wyjdą złe to już nie wiem co dalej.
Do rozważenia mam konsultacje psychiatry, ale nie dlatego że jestem psycholką (to też trochę ;) ale ona o tym nie wie), tylko lek, który psychiatra może dać - escitalopram, również działa wyciszająca na stan zapalny, który wywołuje endomenda.
Już mnie kusiło coś kombinować po swojemu, szczególnie z kwasem foliowym, ale nie. Próbuję na tych zaleceniach bo po prostu nie mam siły. W dość dobrym nastroju wyszłam z gabinetu. Cieszę się, że zalecenia są inne niż w poprzedniej ciąży, bo z tymi samymi miałabym koszmarną paranoję. Tym bardziej, że ja naprawdę miałam dziwne wrażenie, że mój organizm jakoś walczył z tą ciążą - plamienia, skurcze, bóle brzucha, krwotok. Może to moja głowa i wymysły, a może dobrze czuję, że immunologia i inne czynniki i miałam po prostu źle dobrane leki.

Niepokojów i pytań wewnętrznych mam milion. "Co jeśli". Co jeśli tylko tamten Zarodek był zdrowy, co jeśli mimo dobrych leków z kolejnej ciąży nic nie będzie lub wogóle jej nie będzie z innych względów, co jeśli pozostałe transfery nie dadzą ciąży. Oraz największy - jak się nie udało, gdy byłam w dobrym stanie psychicznym i lepszym fizycznie niż teraz, to jak ma się udać teraz? Mogłabym tak długo. I w sumie nie walczę z tym. Może na wakacjach uda mi się trochę wyciszyć głowę, pomedytować, pobiegać.
Robię sobie przerwę od forum na ten czas, właśnie w celu porządnego wyciszenia. No i zobaczymy... może jeszcze kiedyś będę w ciąży. Może dobrnę dalej niż dotychczas. Może zobaczę kiedyś duży ciążowy brzuch, małego człowieka na USG. Może urodzę dziecko, w sumie nieważne już jak.
Kiedyś kiedyś, jak nie wiedziałam, że to będzie wszystko takie trudne i nie miałam pojęcia co mnie spotka, zarzekałam się, że jak tak bardzo boję się bólu, że nie ma opcji, żebym rodziła naturalnie. No to los pięknie ze mnie zadrwił. Po tym wszystkim co przechodzę, licząc poronienie samemu w domu, to zniosę wszystko z wdzięcznością.

26+4

Końcówka 6 miesiąca ciąży i zarazem końcówka II trymestru. 🥺 Rodzę najdalej w 8 miesiącu. Plan jest, żeby dotrwać do 36tc.
Z początku ten czas wlókł się niemiłosiernie, marzyłam, żeby był już wrzesień. I jest. 🥺
A jak się z tym czuję?
Z jednej strony się cieszę, bo każdy dzień przybliża nas do spotkania z chłopcami a z drugiej... Z drugiej strony trochę mi szkoda przemijającego czasu. Wiem, że ciąża kiedyś minie. Te lato było cudowne, inne, magiczne, wyjątkowe. Żadne inne już takie nie będzie.
Wszystko się zmieni. Nie chcę, żeby zabrzmiało, że czegoś żałuję. Absolutnie to nie o to chodzi!
Jestem w miejscu o którym marzyłam latami, to się dzieje. I wiem, że to dopiero początek.
Jestem za to ogromnie wdzięczna i czasami jeszcze niedowierzam, bo były momenty, że poprostu traciłam siłę i wiarę w sens tych starań.
A one teraz tam są, we dwójkę. Czuję się jakbym wygrała na loterii, bo mimio, że wiem, że ciąża mnoga jest ciążą trudną (a jednokosmówkowa szczególnie) to po cichu zawsze gdzieś tam marzyłam o bliźniakach. I mam, mam swoje bliźniaki w brzuszku.
Mimio tylu zagrożeń związanych z ciążą mnogą jednokosmówkową, chłopcy rozwijają się bez zarzutu. Nie mam póki co cukrzycy ciążowej ani nadciśnienia, na które w ciążach mnogich jesteśmy narażeni bardziej.
Ciąża nie wykazuje żadnych zespołów przetoczeń ani innych czyhających zagrożeń związanych z rodzajem ciąży w jakiej jestem.
Szyjka dzielnie trzyma na prawie 5cm.
Chłopcy ważą razem prawie 2kg. 😱
Mimo braku sił, bolących pleców, bezsennych nocy, zawrotów głowy nigdy nie zamieniłabym tego stanu.
Jest cudownie i ogromnie jestem wdzięczna za to gdzie teraz jestem.
Boję się ale jestem szczęśliwa.
Kocham moich chłopców. 💙💙

Od poniedziałku zaczynam 7. tydzień.
Mdłości zaczęły męczyć mnie okropnie, że pomagają tylko lody i Karmi.
Nie mam w ogóle energii. Budzę się o 5 wyspana, a potem o 12 mam taki kryzys, że zasypiam na stojąco, żeby potem iść spać o 20.
Dobrze, że 1. trymestr trwa tylko 3 miesiące…

Pracuję już nad kanałem na YT dla staraczek głównie, ale też i ciężarnych. Na razie mam już założonego instagrama (@mama.projekt). Kanał ruszy dopiero w lipcu, bo dopiero nagrywam filmy, ale myślę, że na Instagramie zacznę być już aktywna. Mam masę pomysłów i czuję, że to będzie coś fajnego. Na ciążowym L4 będę miała trochę czasu, żeby się tym zajmować.

Będę bardzo wdzięczna za zgodę na wrzucanie anonimowo fragmentów Waszych pamiętników :) Głównie emocji, bez szczegółów.

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 27 maja 2023, 20:55

Powoli się oswajam z myślą o in vitro. Układamy z mężem plan działania. Jeszcze w poradni idę na monitoring, ale do swojego giną też już się umówiłam po tym monitoringu. Te dwa tygodnie chcę oddechu.

W ogóle mam wrażenie, że mój okres po drożności jest inny. Przede wszystkim nie zdychałam pierwszego dnia jak zawsze (mega mnie boli brzuch w pierwszy dzień i ogólnie jest mi slabo), do tego tuż przed mam atak migreny, tym razem brak. Do tego mocno krwawię już trzeci dzień, a zazwyczaj tylko pierwszego dnia mam mocne krwawienie, trzeci dzień to zwykle końcówka. A teraz mam trzy dni jak zwykle pierwszy. Ciekawa jestem, jak to się dalej potoczy. Dziewczyny po drożności, też widziałyście różnicę?

🙂 Nawet nie wiem jak zacząć 🤭😋

Lada moment nasza córeczka skończy 4 miesiące i naprawdę nie wiem kiedy to zleciało 🤭 u nas bywa różnie ale to raczej że mną bo dziecko trafiło się nam na medal 🥰
Zasypia ok 21, wstaje na mleczko ok 4-5 rano i śpi do 9 🤭 i tak było od kiedy skończyła 4 tygodnie 😍 bóle brzuszka lekko nas przeorały ale i tak nie uważam żeby było jakoś tragicznie. Paczatkowo Misia chodziła spać ok 24 co było dla mnie paranoja i bywałam zmęczona ale po zmianie czasu przesunęła się najpierw na 22 a kilka dni później na 21 i tak już zostało 😁

Aktualnie karmimy się MM + KPI i to niestety z nastawieniem na MM. Ale sytuacja tak się potoczyła że i tak sukces że udaje mi się dwie butelki dla małej odciągnąć. Końcem kwietnia zaliczyłam rwe kulszowa, wjechały leki - MORFOLOGIA zakaz karmienia 5 dni. Odciągałam 6x na dobę jakieś żenujące ilości mleka laktatorem na jedną pierś ale mówię dam radę, jakoś to będzie. Wróciłam do karmienia piersią na 5 dni i dopadł mnie taki ból kręgosłupa że chciałam umrzeć. Pogotowie zbierało mnie do kupy 2x, za drugim zabrali mnie na szpital, tomograf - wypadnięcie dusku, przepuklina na kregoslupie plus inne cuda na kiju. Zastrzyki, leki, problemy z poruszaniem, promieniujący ból do pośladka, i oczywiście po raz kolejny zakaz karmienia. Odciągałam i wylewałam do zlewu, nie byłam w stanie robić 8-12 sesji na dobę, wychodziło jakieś 5. Po dwóch tygodniach dostałam zielone światło, tylko wytłumacz dziecku zeby wróciło do piersi, nam się nie udało. Chociaż poczułam trochę ulgę bo jakoś KP nie było moja mocna stroną. Z butelki jakby nie patrzeć wiem ile córka zjadła. No i w ten oto sposób dwa razy dziennie (rano i na nocne spanko) Misia dostaje mleczko mamy. W dalszym ciągu lecę na pojedyńczym laktatorze ale już niebawem przesiądę się na podwójny. Zobaczymy czy zyskam tylko czas czy też ilości.

Mialam też kryzys gdy moje dziecko pokochało smoczek, no bo jak?! Pogodziłam się z tym po jakiś dwóch tygodniach. Teraz mam z tym luz.

Teściowa chciała mi "porwać" dziecko na spacer. W sensie iść sama, bez mojej lub męża asysty. Byłam na nie do momentu aż przez plecy nie mogłam podnieść córki i wziąć na rece. Trzeba było odpuścić i pozwolić sobie pomóc. Tak samo nocka w szpitalu. Mąż zajął się mała, nakarmił ją w nocy, wróciłam rano dziecko żyło. Czyli jednak nie jestem niezastąpiona? Teraz chodzę na rehabilitację, pomaga mi teściowa. Bierze córkę na spacer a ja stawiam się na nogi. I nie mam z tym problemu, wiadomo lekko mnie wkurza jak to teściowa ale mam z tym większy luz.

Z mężem ostatnio bywa różnie, ostatni miesiąc wręcz masakra ale to przez ten kręgosłup. Wciąż boli, jestem już tym zmęczona 😒 teściowa nawet wyjechała że mam depresję poporodowa... 🤨 Nie, nie mam depresji. Zajebiście bolały mnie plecy, i dlatego nie miałam ochoty skakać pod sam sufit. Oczywiście ona mi da super sposób na spalenie pokarmu, HALO! A może ja nie chce? Dla niej to moje ściąganie to paranoja. Lepiej przejść na MM i mieć z głowy.

Na szczęście uśmiech bombelka wynagradza wiele, trafił się nam idealny egzemplarz, brakuje mi doby by nacieszyć się nasza córka. Jestem szczęśliwa i nie raz płaczę w ciągu dnia, patrząc na nią. Cudownie jest ja mieć. ♥️

Na razie to tyle. Skończyłam pompowac, Misia wstała dziś o 3 na mleczko i wsunęła aż 250 ml 😳 od kilku dni mamy regres snu.

Aktualnie waży w okolicach 5600 g.

Nasze kochane Bobo ❤️

16 cs, 5 dc
Hejka.
Cudu nie było. Nie będzie ciążowej niespodzianki na powrót męża...
Tak też zaczęłam się martwić złym wynikiem testy wrogości śluzu...tutaj wchodzimy w męskie rejony...W każdym razie tak sądzę, ale ostatecznie odpowiedź będę miała na wizycie 5.06...

1 dc zastał mnie w pracy, mając jeszcze nadzieję, że @ nie przyjdzie...ale przyszła...popłakałam się. To było silniejsze ode mnie...W pracy kierowniczka zapytała co się stało. Odpowiedziałam, że @ przyszla i bardzo źle się czuję...Co zresztą było prawdą...
I czułam się naprawdę tragicznie....4 godziny czekałam aż leki zaczną działać...

Dziś już jest 5 dzień cyklu...czy mi lżej? Nie bardzo...
W weekend byłam na urodzinach babci mojego męża (z racji tego że wraca dopiero 31.05). Pogadałam ze szwagierką i szwagrem, poprzytulałam, ponosiłam ich synka. Maluszek wkrótce skończy pół roku...jak ten czas leci...
Patrząc na nich...nie czułam zazdrości...bardziej dumę, że tak sobie radzą, że są taką zgraną drużyną...
Ale wróciłam do domu, poczytałam Wasze pamiętniki...sama w domu (tylko z kotkiem)...I popłynęły mi łzy...ot tak...przypomniałam sobie, jak super było potrzymać śmiejące się dzieciątko i poczułam, że jestem gotowa na własne...ale czy i kiedy będzie mi to dane ?

Mąż wróci to będę musiała w końcu go przypilnować, aby zrobił badanie nasienia...tak naprawdę tylko tego nam brakuje do obrazu naszego problemu...już 2 razy przekładał, bo coś innego wypadło... Byłam na niego bardzo zła, bo ja robię milion badań, chodzę na wizyty...a on ma problem, aby jedno badanie zrobić...mam nadzieję, że gdy wróci to w końcu się uda...I wtedy będziemy wiedzieć na czym stoimy...
14.06 idę na wizytę do poradni na NFZ...wtedy też postaram się o skierowanie na HSG i jeżeli się w tym cyklu nie uda to w następnym będę chciała zrobić to badanie...chyba najwyższy czas...
W tej chwili nic więcej, co mogłabym zrobić nie przychodzi mi do głowy. Bez badań nasienia i HSG nie ruszymy dalej...

Miłego wieczoru





UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)