Niaha Udało się 🥹 13 lipca 2023, 23:33

To był dobry dzień 😍
Mamy już cały zestaw wyników. Wszystko jest super, ani u męża ani u mnie nie ma już ureaplasmy 💪💪 Pozostałe wyniki posiewów też są dobre 😁

Dzisiaj byłam na monitoringu. Mega się trafiło, bo wychwyciliśmy czas, w którym pęcherzyk był w trakcie pękania, więc owulka tuż tuż. Oczywiście bardzo ładnie zostało podziałane z mężem 😁
Przy wczorajszych serduszkach 💕 pierwszy raz użyłam kubeczka, przydatna sprawa. Zgodnie z poleceniem dr do rana z łóżka nie wstawałam. 😁🫣

Muszę przyznać, że ładnie do tego cyklu podeszliśmy, chociaż początkowo całkowicie go skreśliłam, bo nie sądziłam, że tak szybko uda nas się pozbyć tych bakterii. Mąż gdziecznie i bez słowa protestu łyka wszystkie tabsy (17 tabletek + 1 saszetka do picia + sok pomidorowy 🤯), z mojej strony w odpowiednim czasie brałam NAC, przez cały cykl piłam też fertistim i brałam metformax (pomimo, że jest przeokropnie gorzki 😵). Z serduszkami 💕 też ładnie się udało 😍. Wszystkie paskudztwa które utrudniały zajście czy też utrzymanie ciąży zostały wyeliminowane. Pozostaje czekać w nadzieji na testowanie 🤲 🥹

Jutro wybiorę się na badanie krwi, sprawdzę TSH, kwas foliowy i Wit. B12. Bo z tymi trzema mam zazwyczaj niedobory, chociaż od dłuższego czasu suplementuje więc powinno być całkiem okej, ale wiadomo, wolę się upewnić. Dodatkowo sprawdzę morfologię i posiew moczu, też dla spokojnej głowy.

Też jutro wybieramy się na małą wycieczkę w okolice Żnina, mamy w planach odpocząć i się zrelaksować. Do domu wracamy we wtorek. A w poniedziałek i wtorek planuję popracować z hotelu. Super, że mam taką możliwość 😄

18dc
Wczoraj wieczorem zdałam sobie sprawę, że to jest właśnie dzień, gdzie zachodzę w ciąże :) Skoro za 5 dni mam transfer 5 -dniowej blastki, to był dzień zapłodnienia.
Bardzo się śmialiśmy z mężem z tego. Powinniśmy to uczcić przytulasami, no ale mam zakaz do transferu, potem pewnie też jeśli się uda. Uczcić, ale i nadać temu trochę bardziej emocjonalny wymiar... bo przecież w ciąże zachodzi się w określony z zasady sposób. A u nas ponownie to wszystko dzieje się w laboratorium..
Bywają momenty, że żal mi tego wszystkiego. Że nigdy nie doświadczę zaskoczenia pozytywnym testem zrobionym gdzieś po kryjomu. U nas nigdy tego nie było (nie licząc czasu przed diagnozą).
Byłam u kosmetyczki, rozmawiałyśmy o planowaniu dzieci, przyznała, że wokół niej kilka par znajomych albo po IVF, albo jeszcze przed decyzją ale z problemami. To się powoli robi choroba cywilizacyjna a pary które nie mają tego kłopotu są takimi szczęściarzami...
Odliczam dni do transferu, nie mogę się doczekać, naprawdę!!! 4....

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 25 września 2023, 12:09

Miałam dziś pisać jak się czuje po histerolaparoskopii i że drożność wyszła ok, ale niestety... w dzień kiedy miałam kwalifikacje z anestezjologiem wstałam z bólem gardła i przez to nie zostałam zakwalifikowana. Mimo wszystko na szczęście,bo następnego dnia czułam zapchane zatoki i leciało mi z nosa, więc i tak musiałabym zrezygnować. Mój mózg nie mógł tego przeżyć, ale ryzykować swoim zdrowiem i życiem to jednak trochę za dużo 🤷

Ten cykl totalnie odpuszczam, nie biorę supli, nie stymuluje się, nie chce wiedzieć kiedy będzie owu i ile będzie trwał cykl. Potrzebuje psychicznie odpocząć od tego rollercoastera, który sama sobie funduje co miesiąc, wyczekując objawów potencjalnej ciąży. Bo przecież na monitoringu były piękne pęcherzyki więc czemu znowu nie wyszło. Ten urlop znowu jest smutnym wrześniowym urlopem, który nas rozczarował. Wczoraj oboje czuliśmy się jakbyśmy mieli iść dziś do pracy, bo prawie cały tydzień przeleżeliśmy słabi w łóżku. Może uda nam się gdzieś wyjechać w środku tygodnia jak skończymy odświeżać mieszkanko.

Jestem albo tak zdesperowana albo otwarta, że chce spróbować wszystkiego i wymyśliłam,że pójdziemy na terapię pijawkami. W sumie już nie mam nic do stracenia, leki odstawiłam, suple też, na monitoring też nie mam zamiaru iść i właściwie to już wątpię w to,że się nam kiedyś uda naturalnie. Choć znowu z drugiej strony odkąd się wspieram wszystkimi suplami, acardem, heparyną, progesteronem to nie dość,że ani razu nawet biochema nie miałam to czuję się gorzej, endometrioza się uaktywniła, cykle się rozjechały, więc może takie dwa-trzy cykle dać spokoju i odpoczynku? Może do tego czasu uda się zrobić tą zaległą histerolaparoskopię, ruszy program miastowy albo wojewódzki z invitro?

Muszę chyba popłynąć z tym prądem, który czuje w sercu, a nie z nim cały czas walczyć i stawiać na swoim.

Anyway, wiem, że kiedyś będziemy rodzicami, nasz pies starszym bratem i choć w to czasem wątpię, to jeszcze będę tęsknić za tym czasem, który teraz mamy jako bezdzietni lambadziarze 🤣

Edit: zacznę przygodę z terapią czaszkowo-krzyżową i pijawkami 🤞🤞


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2023, 17:55

1dpt
Noc w porządku. Jestem senna jak diabli, musiałam wypić dwie mocne kawy bo inaczej zasnęłabym w pracy na stojąco.
Przyjmowany dodatkowo, doustnie progesteron besins (od wczoraj) ponoć ma to do siebie, że zwala z nóg.
Innych objawów brak, czasem coś mnie zaboli, jakby na okres albo owulację.
Wizualizuję sobie to, że jestem już w ciąży. Dziwne to są zachowania psychiki: z jednej strony konieczne są wg mnie myśli pozytywne a z drugiej strony przebija się pokora i świadomość, że przecież może się nie udać.
Nieznośne jest to czekanie.

Emka06 Nasza historia 27 sierpnia 2025, 10:17

Mamy już wynik cross-match'a - 56,6%. Ehh, jestem "uczulona" na własnego męża. Byłam zdrowa jak ryba, dopóki nie zaczęłam grzebać w immunologii. Wiem, że kiedyś brak określonej przyczyny niepłodności był dla mnie frustrujący, bo ciężko walczyć z niewidzialnym wrogiem, ale teraz jestem już naprawdę przytłoczona. Za dużo tego. Problem robi się coraz bardziej złożony.

Pokładałam ogromną nadzieję w dr J. Po wysłaniu jej moich wyników subpopulacji limfocytów i cytokin, pani doktor zleciła cross-match. Zapytałam ją, czy na czas stymulacji możemy podnieść dawki leków, bo jednak jakiś stan zapalny dalej jest i mój organizm jest ciągle w trybie walki. Odpisała, że wynik cross-match będzie decydujący i od niego zależy dalsze postępowanie. Gdy w końcu otrzymaliśmy wyniki miałam nadzieję, że ma na mnie jakiś plan. A jej plan to: konsultacja z ginekologiem i działania, by uzyskać choć jeden zarodek, a potem ustalenie planu leczenia, by zarodek nie został odrzucony przez mój organizm. Zapytałam więc, czy leczenie jest wystarczające skoro wyniki, pomimo przyjmowania leków, wskazują na stan zapalny. Odpisała, że immunologicznie robimy co się da. Ja tak nie czuję. Może jestem naiwna, może uczepiłam się tej immunologii niepotrzebnie. Może ona wcale nie ma wpływu na jakość moich komórek, ale jeszcze trochę podrążę. W poniedziałek mam konsultację online. Mam nadzieję, że dowiem się czegoś więcej, ale po tych wiadomościach mój entuzjazm opadł.

Umówiłam się na wizytę do doc. Paśnika. Wiem, że opinie o nim są różne - według niektórych działa schematycznie, inni mówią, że się wypalił. Ale ma też na swoim koncie ogrom sukcesów, a ja, zanim odpuszczę, muszę mieć poczucie, że zrobiłam wszystko. Najbliższe wolne terminy są w grudniu. Trochę daleko, ale spodziewałam się bardziej odległych terminów. Napisałam maila z prośbą o kontakt, gdyby coś się zwolniło. Pewnie lista oczekujących na szybszy termin jest długa, ale może akurat się uda.

Przeglądając dziś Instagrama, odwiedziłam dobrze znany mi profil o tematyce niepłodności. Oni swoją walkę już wygrali. Na instastory dotyczącym immunologii zauważyłam, że pierwszym punktem na liście badań było badanie przeciwciał przeciw komórce jajowej. Pomyślałam, że skoro lekarz zleca takie badanie, to może ma pomysł jak poradzić sobie z tym problemem. Napisałam do właściciela profilu, dosłałam namiary na tego immunologa i umówiłam konsultację online. Jeśli trzech niezależnych immunologów powie mi, że zrobiliśmy wszystko, wtedy w to uwierzę.

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 15 lipca 2023, 06:22

Nie sądziłam, że kiedyś tu wrócę. Choć los zdecydował inaczej i choć nie zaglądałam tu od wielu lat teraz czuję, że aby się dopełniło muszę napisać nasz następny, ostatni rozdział...

Od prawie dwóch lat nosiliśmy się z zamiarem, że a może jednak, może spróbujemy, gdyby się dopełniło i mielibyśmy naszą malutką księżniczkę. Długo nie szło i długo dorastaliśmy do decyzji co dalej. Byliśmy pewni, że jeśli nie uda się do marca, to koniec, nie będziemy więcej próbować, widocznie tak ma być a my i tak wygraliśmy los na loterii i mamy wielkie szczęście, skoro aż dwa razy dostaliśmy nasze dary. Chłopcy mają 9 i prawie 6 lat. Czas pędzi przeoukrutnie...

No ale w listopadzie splot wydarzeń sprawił, że test okazał się pozytywny. I tym sposobem za 6 dni zostaniemy rodzicami poraz 3! Nadal w to nie dowierzam, choć już teraz nie mam wyjścia.🙈 Nie wiem po co to piszę, wydaje mi się, że większość dziewczyn z którymi starałam się wtedy, w 2016-2017 roku już dawno tu nie ma. A jednak czuję, że powinnam domknąć nasz rozdział. Bo w piątek staniemy się rodziną wielodzietną...

Chyba na razie nie chce usuwać pamiętnika. Może za jakiś czas. A tymczasem, 2+3+1+1 w sumie bo mamy też kota i psa🤣🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2023, 06:24

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 15 lipca 2023, 13:34

Złapała mnie znowu infekcja intymna. Durne dziadostwo. Zawsze napada po okresie. Może to wskazanie żeby od czasu okresu faszerować się probiotykami dla kobiet? Spróbuję.

Aktualnie lacibios femina zakupiona i jedzona. Nigdy nic lepiej mi nie pomogło niż to.

Byłam u przyjaciółki która ma półrocznego bobasa. Zakochałam się! I chociaż się boje, bo nie wiem jak należy się "tym" obsługiwać (jak to się śmiejemy) to młoda jest cudowna! I chyba mnie polubiła! Wpadło też nam winko wieczorem (jak ojciec dziecka wrócił), bo przyjaciółka zrobiła zapasy pokarmu, aby móc napić się %. 🍷
received-950548672694916.jpg

Ogólnie złapałam się na tym, że wszystko na co wydaje pieniądze, zaczynam przeliczać na skalę IVF.
Żyrandole do domu za 2 tys? Przecież za to mógłby być już transfer. Jakas przyjemnością czy wyjście do knajpy na papu? To mogłyby być takie i takie badania. Nowy kask i bryczesy? Byłoby na stymulację... Fachowiec który położy nam drugą warstwę kleju na dom? Byłaby połowa całej pierwszej procedury. Łóżko do sypialni? A może lepiej się wstrzymać i już wystartować?
Chyba muszę poważnie porozmawiac z mężem, abyśmy postanowili coś w zakresie terminu. Wiem że są aktualnie ważniejsze rzeczy niż odkładanie na IVF i niepokoi mnie to w jakim kierunku zaczynają zmierzać moje myśli.

Dobrze czułam i dobrze, że sprawdziłam - jest torbielka na lewym jajniku. Na prawym mam 2 pęcherzyki antralne. Przegadałam z lekarzem i zdecydowaliśmy, że teraz miesiąc antykoncepcji, żeby wyciszyć jajniki i sprawdzamy jak to wygląda w sierpniu. Dostałam Diemono na 28 dni - 2 mg dienogestu. Stosuje się go też w leczeniu endometriozy więc jakoś intuicyjnie czuję, że dobrze robię. Potem od razu cykl sztuczny jak się to wchłonęło. Nie myślę na razie, co jeżeli się wogóle nie wchłonie. Liczę, że będzie ok.

Po wakacjach jestem jak inny człowiek. Wyluzowana, wypoczęta, naładowana lepszą energią. Zdarza mi się popłakać dalej z wiadomego powodu, nawet dziś, ale to już nie jest to bagno, które było przez ostatnie miesiące. Z gabinetu mimo torbieli wyszłam z podejściem totalnej akceptacji sytuacji. Głowa to jest jednak podstawa wszystkiego...
Jedyno co, to "zmarnowałam" ampułkę Accofilu. Wzięłam 2 dc, a 3 dc byłam na USG, więc przyjęta "na darmo" bo w tym cyklu z transferu nic z tego. Nie wiem czy to przez pogodą, czy Accofil, czy mix, ale czułam się wczoraj i w sobotę okropnie. Jak na kacu gigancie.

No i w weekend odebraliśmy naszego drugiego psa :))) Plan na niego był od dawna i nie zrezygnowaliśmy. Mam więc zajęcie. Starszy jest zazdrosny, mały jak to mały - potrzebuje dużo uwagi i miłości. Starszy zresztą też :)

Pauli19 Nieosiągalne marzenie... 17 lipca 2023, 14:42

Jestem po jednej wizycie.. czwartkowej a kolejna przede mną jutro- nie wiem przed która się bardziej stresuje..
ale do rzeczy!
Wizyta u ginekologa/niepłodnosc- diagnoza - szansa na naturalna ciąże 1%
Kieruja mnie na in vitro ale z komórka dawcy bo moje niestety sa zbyt słabe.... chyba nie umiem sie przełamać
Lekarz super, Krzysztof Pogoda.. młody , super podejście- rzeczowy i bezpośredni.
daje sobie czas do końca roku , podęliśmy decyzje że na razie zawalczymy o naturalna ciaże , będę stymulowana i zobaczymy co z tego wyjdzie , jak sie nie uda to wtedy styczeń decyzja ... czy decydujemy sie na in vitro.Narazie oddalam to od siebie, i to nie jest tak ,ze mam cos przeciwko.. gdyby to było zwykłe in vitro z moja komórka to już bym sie decydowała ale ta komórka dawcy mnie mega blokuje... może musze do tego podejsc na chłodno i to przetrawić, może potrzebuje czasu....

Virgo Odkopane na nowo marzenia 17 lipca 2023, 12:02

Dawno mnie nie było, ale jakoś dużo sie działo, als też opadło mi ciśnienie na te dwie kreski. Wyniki spermy tak jak myślałam - bardzo slabe. Dostaliśmy dalsze skierowanie do kliniki leczenia bezpłodności i czekamy na list z potwierdzeniem kolejnej wizyty, napisali ze do 3 miesięcy powinni się odezwać. Tak więc juz bez presji czekamy. Oczyściłam sobie głowę, sa dni że nawet nie chce mi się mierzyć temperatury i zapisywać objawów. Co ma być to będzie. Codziennie rano powtarzam sobie "Wszystko co się dzieje, dzieje się na moją korzyść". I w to właśnie wierzę. 🙂
Bierzemy ślub! Na jesień! Tak więc moja głowa jest wśród koronek, szyfonów, tiuli, sukni, fraków, obrączek, perełek, balonów... 🕊️🥂


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2023, 12:02

Ironwoman Na linii startu 3 czerwca 2024, 13:29

Pierwsza wizyta w klinice. Bardzo mieszane uczucia czułam się jakbym była na taśmie produkcyjnej. Rozebrać, ubrać się, brak owulacji, masz tabletki może będzie może nie, ryzyko ciąży bliźniaczej po tych tabletkach ale Tobie to nie grozi. Badanie drożności… Czy tak to miało wyglądać ? Mam wrażenie że do męża była bardziej empatyczna. Może jestem przewrażliwiona.

3dpt
Po co człowiek katuje się robieniem testu ciążowego 3dpt? Przecież znam statystyki, najwcześniej ma prawo cokolwiek się pokazać 5dpt a to i tak w niewielu przypadkach.

Oczywiście że wyszedł negatywny.
W 2018, gdy miałam pierwszy transfer charakteryzowałam się większą cierpliwością.
Objawów brak, śpię dobrze, całą noc, nic mnie nie boli, ani cycki ani brzuch ani plecy. Senność jest zwłaszcza chwilę po wzięciu proga. Czasem lekkie ćmienie na dole.
Bądź sobie tam zarodeczku, proszę...

21 VII 2023
19 cs 10 dc 9 dzień stymulacji

Pierwsza baza zdobyta - obraz usg pokazał 15 wyhodowanych jajek. Gino mówi, że jest zadowolony z takiego wyniku. Ja chyba też chociaż w sumie to mój pierwszy raz i do końca nie byłam pewna czego mam się spodziewać. Jutro mam kolejny pogląd i kontrole hormonów - w poniedziałek zdobywam kolejną bazę, trudniejszą. W trakcie punkcji dowiem się ile z tych komórek nadaje się do zapłodnienia.
Póki co stymulacje przechodzę całkiem dobrze - od czasu do czasu czuję jajniki ale nie ma tragedii. W sumie oprócz kilku siniaków na brzuchu i zwiększonego o 2 cm obwodu nic mi nie dolega 🙃 waga stoi w miejscu, w sumie bardziej pilnuje co jem - chce żeby wszystko było bardziej wartościowe niż zwykle.
Próbuję wyciszyć się, wypocząć przed poniedziałkiem i nie nastawiać na nic.
***
Hormony trzymają się w ryzach. To dobrze, bo jednak trochę boję się hiperki. Ale odganiam swoje czarne myśli jak najdalej - nie są mi do niczego potrzebne.
18.07 - - > 20.07
Estradiol 515,90 - > 1316
LH 0,345 - > 0,677
Progesteron 0,3 - > 0,192
***
Przy pierwszym podglądzie usg gino wyliczył 13 rosnących komórek. Gdy powiedział mi o tym zaśmiałam się w głos - byłam szczęśliwa, że moje ciało zareagowało. Później zreflektowałam się, że to nie miejsce na tak spontaniczne reakcje i nieśmiało zerknęłam na gina - on patrząc w ekran również się uśmiechał. Stwierdził, że jak mnie zobaczył na pierwszej wizycie to od razu pomyślał, że będzie 12 jajek, twierdzi, że ma skan w oczach. Żartowniś mi się trafił :)
Wcześniej słyszałam, że in vitro ma dużą wartość diagnostyczną. Oczywiście usłyszeć, a odczuć na własnej skórze to dwie zupełnie inne rzeczy. Ale potwrdzam tę tezę. Finalnie jajek mam 15, z tym że 12 z nich jest po niedroznej stronie, 3 po drożnej ale jajnik jest cały w zrostach i nie wiadomo czy będzie można z niego pobrać cokolwiek bez ryzyka uszkodzenia jelita. Jeśli pod znieczuleniem nie obniży się - zostawimy go w spokoju. I w sumie to wyjaśniło mi wiele - naturalna ciąża byłaby prawdziwym cudem. Teraz wiem, że jeżeli "tylko" moja anatomia stoi na przeszkodzie do ciąży - w sierpniu będę już w dwupaku. Jeśli jest coś jeszcze, coś o czym aktualnie nie wiem - będę musiała walczyć dalej. Układanie planu B, C i D wcześniej wydawało mi się czarnowidztwem - teraz wiem, że to po prostu oswajanie lęku. Muszę mieć różne alternatywy żeby nie spaść w przepaść, gdy zgasną wszystkie światła.
***
Pierwszy etap już prawie za mną. Póki co idzie po mojej myśli chociaż były chwile kryzysu i zwątpienia. Krótkie momenty zmęczenia psychicznego, które przynosiło myśli, że już chyba więcej nie zniosę. Byłam dwa razy na stole operacyjnym, pozwalałam na grzebanie mi w macicy, wpuszczanie płynów w jajowody, wsadzanie różnych przyrządów, których nazw nawet nie pamiętam, oddałam setki fiolek krwi, zwiedziłam chyba wszystkich lekarzy w okolicy, przejechałam mase kilometrów odsypiając zmęczenie na parkingach, wstrzyknęłam sobie 15 porcji hormonów idąc po coś co dla większości ludzi kojarzy się tylko z przyjemnością. Nie jest niczym skomplikowanym, wymagającym, kosztownym. Byłam zmęczona. Czasami nawet uroniłam łzę z tej bezsilności ale nie zeszłam ze szlaku. Nawet na moment. Powtarzałam jak mantrę - "jeszcze tylko jeden etap, no dawaj". I zadzierałam głowę wysoko by nie stracić szczytu z oczu. Mojej motywacji, sensu tej drogi. Póki co nadal nie widzę jak wysoko jeszcze muszę wejść ale w zasięgu wzroku dostrzegam drugą bazę. Chwytam Męża mocno za rękę i uśmiechając się do niego robię kolejny krok. A później kolejny i kolejny.. 🍀

Niestety, beta negatywna <0,2
Ogromny smutek i gorzka pigułka do przełknięcia.
Popłaczę sobie dziś dużo...

Byłam na kontrolnym usg po histeroskopii i dalej jest jakaś biała świecącą plama na macicy.
Ogólnie wygląda jak polip ale lekarz mówił, że to mogą być jednak zwapnienia po zabiegach. Ten co robił histero mówił, że mam ślad w macicy po tej przegrodzie woec może to jednak to.
Chyba nie jest możliwe żeby mi się nowy polip zrobił w tydzień po zabiegu. Choć z moim peszkiem to już sama nie wiem...
Narazie odpoczywam.
Córka chora na antybiotyku woec przeciągnęłam l4 i siedzimy w domu.
Boję się... Tego, że stracę robotę zamiar szykować się do transferu.
Jakby nie patrze to miesiąc w miesiąc jestem w szpitalu i na l4. Dramat pod względem jak to widzi pracodawca.
Ale jaki mam na to wpływ? Żaden.
Jeszcze tuż przed końcem umowy czeka mnie kolejna operacja, usunięcie pęcherzyka żółciowego.
No i tym samym wbijam sobie gwóźdź do trumny i podejrzewam, że nowej umowy mogę nie dostać. Ale miałam ostatnio atak tego pęcherzyka. 3h zwijałam się z bólu takiego, że bałam się, że mam zawał. Omdlenia i ból taki, że leżałam w środku nocy na płytkach w kuchni bijac się z myślami czy dzwonić po karetkę czy to wytrzymam. Wytrzymałam ale byłam w bardzo kiepskim stanie.
Teraz sierpień i wrzesień muszę ciągnąć bez żadnego zwolnienia i dać z siebie wszystko w pracy. Może jakoś zatre złe wrażenie.

18 cs, 1 dc

Witamy po raz 18.
Dziś mąż poszedł na badanie nasienia (w końcu!!!!) , wyniki dostaniemy podczas wizyty 2.08. Wtedy także jeżeli z wynikami męża będzie ok to będę miała hsg.
18 to moja szczęśliwa liczba. Czy i w tym przypadku okaże się szczęśliwa ?
Dobrze wiemy, że to tak nie działa. Mózg staraczki działa.
Nakręcam się, przypisuję symbolikę datom, okolicznościom, ale tak naprawdę to na nic...data, czy okoliczności nic nie zmieniają.
W tym magicznym cyklu 16 moim zdaniem zadziałała rozłąka i radość z powrotu męża, ale co z tego skoro skończyło się to bez happy endu...

18 cs, 1 dc

Witamy po raz 18.
Dziś mąż poszedł na badanie nasienia (w końcu!!!!) , wyniki dostaniemy podczas wizyty 2.08. Wtedy także jeżeli z wynikami męża będzie ok to będę miała hsg.
18 to moja szczęśliwa liczba. Czy i w tym przypadku okaże się szczęśliwa ?
Dobrze wiemy, że to tak nie działa. Mózg staraczki działa.
Nakręcam się, przypisuję symbolikę datom, okolicznościom, ale tak naprawdę to na nic...data, czy okoliczności nic nie zmieniają.
W tym magicznym cyklu 16 (to ten zakończony cb) moim zdaniem zadziałała rozłąka i radość z powrotu męża, ale co z tego skoro skończyło się to bez happy endu...a teraz ciężko mi się tak wyluzować ...



Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 15 stycznia 2024, 04:04

4 rano a ja nie spie. Maly daje czadu, placze i jakis taki niepocieszalny. Troche na pewno brzuszek, bo puszcza bąki ale nie caly czas, wiec nie wiem ocb. Moze jednak infekcja go meczy jakos od srodka? Chociaz watpie, bo bujany mocny jest ok ale jak go odkladam to ryk. Dzis konczy 6 tygodni

Zosis Pamiętnik starań Zosi 21 lipca 2023, 15:07

16 dc 1 dpo (?)
Owulacja teoretycznie była wczoraj. Teoretycznie, bo temperatura płaska jak rozległa równina.
To by oznaczało, że z seksami wstrzeliliśmy się średnio, za to bardzo intensywnie kochaliśmy się przed dniami płodnymi.
Wczoraj mnie to strasznie uderzyło, zwłaszcza że rozmawialiśmy z Mężem w sobotę o tym.
Dzisiaj staram się myśleć jednak o tym, że czasami wystarczy ten jeden raz, ten jeden plemnik.

- Zosia, kiedy masz TE dni?
Z: Te to znaczy jakie?
- No te... Szczęśliwe.
Z: Mówiłeś, że nie chcesz wiedzieć, bo Cię to stresuje.
- Niby tak, ale coś wspominałaś, że jak na wsi będziemy?
Z: W czwartek prawdopodobnie będzie owulacja. Tylko mi nie mów później, że czujesz presję.

No i nie powiedział.
W środę był zmęczony.
Wczoraj wparowałam do łóżka w koronkowych majtkach - rzucił tylko "daj chwilę poleżeć" i zasnął.
I OK, później się przebudził i coś mnie zaczepiał, ale ja już wylałam swoje łzy, już nie miałam ani nastroju ani chęci.

No i znowu mamy spięcie.
Znowu wkradają się między nas złe emocje.
Znowu czuję złość i rozgoryczenie.
Znowu musimy porozmawiać.
Znowu czuję się w tym wszystkim sama.
Znowu nachodzą mnie wątpliwości i pytania o to, czy On też chce.
Znowu czuję, że te starania nas od siebie oddalają, zamiast zbliżać.
Znowu myślę, czy ta IUI we wrześniu ma sens, czy tego chcę, czy jest mi to potrzebne, czy jestem gotowa...

Mały ma drzemkę. Uwielbiam patrzeć jak śpi... często łapię się na tym że nadal nie mogę uwierzyć w to że jest,że jest mój, że żyje... ❤
Wczoraj zaliczyliśmy pierwszą wycieczkę rowerową :D Bartuś był całą drogę poważny - jak nigdy- chyba nie bardzo mu się podobało :p

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)