Henryczek skończył już 6 miesięcy, za tydzień 7 miesiąc. Nie widać po nim, że jest wcześniakiem, wagowo i wzrostowo szybko nadgonił. Jedyne z czym walczymy to płaskogłowie, główka była zbyt miękka na początku i trochę się zniekształciła. W dzień śpi na brzuszku a na noc ma poduszkę ortopedyczną. Dużo czasu musiało upłynąć, żebym zaakceptowała to co się stało. Mam zdrowe dziecko, nie powinnam rozpamiętywać... Jestem ogromnie wdzięczna, że dane mi było zostać mamą. Emocję z którymi spotkałam się po porodzie trochę mnie przerosły. Powiedziałam mojej gin, że sobie z nimi nie radzę, dała mi tylko jakiś adres, gdzie mogę się zgłosić po pomoc, ostatecznie odpuściłam z braku czasu... Okazało się, że miałam dość wysoką nadczynność tarczycy, lekarz w ciąży kazał brać L-Tryrox 125 bo cierpię na niedoczynność, po porodzie ta dawka szybko okazałą się za wysoka- TSH 0 stąd te stany lękowe, bezsenność, biegunki, szybki spadek wagi. Sami z mężem na to wpadliśmy po przeszukaniu neta ... Na początku bardzo się bałam o małego, szczególnie nocami, w domu nie mieliśmy tych wszystkich sprzętów do których byliśmy przyzwyczajeni w szpitalu, każdego dnia chciałam wrócić do szpitala, tam czułam się bezpieczniej, cała odpowiedzialność nie spoczywała na mnie. Dopiero jak przyjechała moja mama doszłam do siebie, przestałam się bać gdy tylko robiło się ciemno.
Tyle się mówi, o ciąży, porodzie w szkołach rodzenia a o depresji poporodowej ani słowa. Często się zastanawiam, dlaczego nie udało mi się donosić ciąży, czy dla mojego ciała to za wiele? Czy powinnam o tym tyle rozmyślać skoro wszystko się dobrze skończyło?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2023, 21:32
Drugie prenatalne.. Córeczka potwierdzona 😍❤️ sukienki już kupowane 😁
Na tym koniec dobrych informacji… Pani Doktor uznała, ze urodzę w 32 tc- skąd ten pomysł w połowie ciąży… poza tym ze Synek jest z 35 tc .. to na usg znowu wszystko idealnie.. a po badaniu straszenie.. niby moje łożysko około 30-32 tc może zacząć działać na 50% .. wyczytała to z wyniku pappa z 1-go trymestru.. magia jakaś czy co.. tłumaczyła, ze łożysko anatomicznie pieknie, ale morfologia może być średnia.. ja to już zgłupiałam.. Miał tu ktoś problem z łożyskiem?
Synuś zdrowy, odpieluchowany, coraz więcej mówi 😍 ten czas z Nim jest bezcenny 🥰❤️😍 taki się jakiś zrobił mam wrażenie nagle wyrośnięty. Uwielbiam Go. Mam nadzieje, ze będą mieć dobra relacje z Siostra a ja będę dobra Mama dwójki ❤️😍🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2023, 14:51
Już zaakceptowałam fakt, że in vitro zbliża się wielkimi krokami. W październiku mam mieć histeroskopie i pozbędziemy się polipa. W połowie września mamy już rozpocząć cały proces in vitro...
Jeśli wszystko się ułoży to na początku listopada będzie transfer...
Teraz dopiero czuje, że ciąża jest realna! I to się może na prawdę zadziac!!!
Pozwalam sobie w myślach pomarzyć...
Planuje w głowie przemeblowanie sypialni, już nie będzie to tylko nasza sypialnia...
Czy mówić rodzicom, że to in vitro, siostrze?
Czy mówić komuś w przyszłości?
Nie wiem nic, nie wiem jak będzie, ale jestem gotowa na to co przyniesie los.
10dc
Miałam szalone dni - wizyta siostry, urodziny córeczki, potem wypad za miasto, niekoniecznie o siebie dbałam jeśli chodzi o dietę, było trochę alkoholu.
A jutro wizyta kwalifikacyjna. Totalnie nie wiem czego się spodziewać: czy mój organizm doszedł do siebie po nieudanym transferze, czy hormony ok czy endometrium będzie ok?
Tyle niewiadomych. Ciągła niepewność.
Pojawiło się ostatnio kilka myśli co jeśli się znów nie uda, a potem jeszcze raz… czy będę umiała odpuścić ?
Głupie myśli, nie chcę ich jeszcze mieć 
Przyjacielowi urodził się syn, a ja zazdroszczę.
Moje przygotowania do zwalczenia trądziku:
*Suplementy:
- witamina D3
- olej z wiesiołka
- Omega 3
*Dieta przeciwzapalna
- maksymalne ograniczenie nabiału (mleka, serów, masła)
- ograniczanie słodyczy i ostrych przypraw
*Kosmetyki
- krem Acne derm
- żel do mycia twarzy z cerave
- tonik Japan rituals z AA
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2023, 01:01
5dpt
krew oddana w tym samym lab co ostatnio.
Weryfikację w klinice mam jutro dopiero, ale pozytywne testy nie dają mi spokoju. Dziś kreseczka znów widoczna, porównanie na foto niżej.
Objawy: piersi nie bolą, w zasadzie żadnych oprócz ćmienia na dole, w zasadzie cały czas czuję tam jakieś pobolewania.; brzuch lekko wzdęty. Nie mowię na razie nic M. póki nie będę pewna tj. do dnia weryfikacji w klinice
w duchu lekko się cieszę, ale wiadomo-ostrożnie. Wczoraj wracając z pracy, trzymając w ręce pozytywny test poczułam strach: "jaciekrece, a jeśli się uda? co to będzie?"
https://images91.fotosik.pl/681/23d3d59972cf0ba9.jpg
6 miesięcy
Pół roczku za nami. Mamy już wielką dziewczynę, ostatnio na szczepieniach ważyła 8600g, nosimy ubranka na rozmiar 74 i wozimy się już w spacerówce, która bardziej przypadła jej do gustu, póki co przestała protestować w wózku 😄 A no i wiążemy kitkę na główce, ma bujną czuprynę przynajmniej z przodu, bo z tyłu łysy placek wytarty od leżenia 😄 Zaczęliśmy rozszerzać dietę, idzie nam całkiem sprawnie ☺️
A z takich moich przemyśleń...
Odkąd mała jest z nami, coraz częściej myślę o niekochanych dzieciach. Takich, których mama nigdy nie przytuli, takich które wiedzą, że płaczem nikogo do siebie nie przywołają, bo nikt nie przyjdzie otrzeć ich łez, nie zadba właściwie o ich potrzeby, nie zatroszczy się o nie. Nie da buziaka na dobranoc, nie powie że kocha. Mam w sobie ogrom niesprawiedliwości, że takie bezbronne maluszki muszą od maleńkości cierpieć. Ilekroć słyszę o dzieciach, które niejednokrotnie przez własnych rodziców tracą życie, serce mi pęka na milion kawałków. Widząc jak mała wpatruje się w nas takim ufnym wzrokiem, jak uwielbia być przytulana, jakie słodkie dźwięki wydaje, gdy ją całuję.. Nie mogę znieść myśli, że są na świecie dzieci, które nigdy tego nie zaznają.
20 dc
Owulacji do tej pory nie było i pewnie nie bedzie testy blade śluzu płodnego brak.. dzisiaj troche bólu jakby miesiaczkowego mam ale no nie wiem.. już takie krótkie cykle miałam wiec wszystko jest możliwe 😏
we wtorek porobiłam pare badań takich jak..
Żelazo 10,5 (6,6-30,4) wiec wynik niziutki mimo że biore żelazo no ale może za mało zwiekszyłam dawke ale również dziewczyna na grupie poleciła mi pić koktajl wiec pije codziennie po 2 tygodniach zbadam ponownie 😌
TSH 0,765 (0,350-4,940) ogolnie to badanie ostatnimi czasy mam dziwne jakies takie niskie niby w normie i wiem że tsh sie waha myśle że za 2 tygodnie też zrobie cały panel tarczycowy taki mam plan w sumie.
Estriadol 63 na początku myślalam że może rosnie i jakaś owulka sie wykluje ale może jednak torbiel była i teraz spada i okres przyjdzie.. myśle ze za kilka dni sie wszystko wyjaśni tak to jest jak ma sie nieregularne cykle..😒
Progesteron 0,100
Ferrytyna 47,82 (4,63-204,00) wiec też nisko ale licze że sie podbije .
jeśli do wtorku okresu nie dostane to myśle ze zbadam jeszcze raz estriadol, nie chce narazie brac duphastonu na wywołanie miesiaczki poczekam jeszcze bo różnie może być w końcu raz w 35 nawet owulacja przyszła 🥹
11dc
Wizyta w klinice i tak, jest pęcherzyk dominujący 14mm w lewym jajniku, w sobotę robię zastrzyk Ovitrelle, zatem w niedziele wypadnie owulacja. Od ndz włączam Luteinę 2x1 dopochwowo. Mamy też zielone światło na starania naturalne - to też mnie cieszy, bo ostatnio ciągle nam coś przeszkadzało, to badania, to priobiotyki do pochwy, to krwawienie, to transfer itd.
A sam transfer ustalony na 18.08. godz. 14.
Cieszę się bardzo i czuję moc. Ponownie staram się nastroić pozytywnie i widzę w tym szansę na ciążę.
Lekarz zlecił mi też badanie kurczliwości macicy na 3h przed planowanym transferem. Fajnie, że dodaje coś do procedury.
A jeśli się nie uda? No cóż, dostałam kolejną podwyżkę, i nadwyżkę odłożyłam
Teoretycznie na jedną procedurę kasę mamy.
Kasa zawsze się znajdzie, jak to mówi mój M.
Ale spokojnie, przed nami są ważniejsze rzeczy, ach!
9.08 mieliśmy wizytę w klinice. Byłam mile zaskoczona podejściem lekarki i pielęgniarki, które są do nas przypisane. Szczerze słuchały co mamy do powiedzenia, odpowiadały na wszystkie pytania i rozwiewały moje niepokoje i wątpliwości. Sama wizyta trwała 1,5 godziny.
USG wykonane przez panią doktor było bardzo delikatne i pierwszy raz nie czułam okropnego bólu w trakcie. Oczywiście cysta na lewym jajniku jest nadal więc nie wiadomo co tam się dzieje. Mięśniak na tylnej ścianie macicy urósł i ma już 6,5 cm w związku z tym będzie potrzebna otwarta miomektomia, bo mięśniak jest już za duży do usunięcia laparoskopowego. Wstępnie termin operacji jest ustawiony na 24.08. Jutro ma dzwonić do mnie pielęgniarka z kliniki żeby omówić szczegóły wszystkie. Po operacji czeka mnie 6 tygodni rekonwalescencji. Po 8 tygodniach od operacji powinnam mieć wizytę kontrolną i wtedy dowiem się co dalej. Jak wszystko będzie ok to ruszamy z IVF.
U męża o dziwo wszystkie wyniki były w normie, nawet morfologia podniosła się z 2% do 4% i to bez supli. Oczywiście podaję mu codziennie całą garść tabletek a on posłusznie je wszystkie zjada 😉
Nie będę ukrywać że się boję bo każda operacja wiąże się z jakimś ryzykiem ale też jakaś część mnie cieszy się że ruszam do przodu. Czuję się w klinice zaopiekowania i myślę że jestem w dobrych rękach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2023, 20:14
Kiedy mija czas?
Rok temu mniej więcej o tej godzinie zbierałam na patologię... wiedziałam już, że dzieli nas już góra kilka dni... 🥹
Jak ten czas szybko leci.
Już ponad tydzień po operacji. Wczoraj na wizycie pooperacyjnej byliśmy, wszystko w porządku!
4 tyg wstrzemięźliwości. Akurat będę już po zabiegu jak będzie można znowu próbować.
W grudniu powtórzymy badanie nasienia.
Wyniki powinny być lepsze, ale czy operacja suplementacja coś da?
Się okaże.
Teraz na głowie będziemy mieć planowanie ślubu, który ma się odbyć w maju/czerwcu. A raczej mikro-ślubu 😁 rodzinie się nie spodoba, ale to będzie max 20 os 😁
Czy będę w maju już z brzuszkiem na własnym ślubie?
Hmm... 🤔❤️
28 dc
11 dpo
Temperatura od wczoraj spadła, test wczoraj i dziś negatywny, na badanie nasienia pojechaliśmy. Czuję się już trochę okresowo, piersi nie bolą ale napięcie w nich odczuwalne, czasem zaboli podbrzusze. Cała jestem ciężka i obolała.
Czekam na @ i zaczynam nowy monitorowany cykl. Potem drożność. I może coś ruszy. Jeszcze ciekawe jak wyjdzie badanie i czy parametry nasienia są choćby minimalnie lepsze. Nie łudzę się zbytnio bo narzeczony przestał brać fertilmana skoro nie było efektów w postaci bobaska. Tak to z tymi chłopami. Bierze od niecałego miesiąca dopiero jak lekarz mu kazał.
Sezon sloikowy ruszył, wezmę się za przetwarzanie ogórków to nie będę tyle myśleć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2023, 02:10
Wzięłam dzisiaj ostatnią tabletkę Diemono i czekam na małpę. Oby przyszła w przyszłym tygodniu. Mam w tyle głowy zmartwienie co z torbielą. Obawiam się, że jest endometrialna a nie czynnościowa i nie zniknęła. I co wtedy? Przecież na kolejną laparoskopię i cięcie jajnika nie pójdę. Mam zapasy ziół na ednometriozę, więc piję. I tak muszę je wykończyć, a nóż widelec coś pomogą.
Mimo, że nie wiem co z torbielą i transferem, to wdrożyłam plan przygotowań do niego pełną parą. Wyżej wspomniane zioła, dużo kurkumy, buraków, arbuza, zakwasu, przecierów pomidorowych, na siłę mięso (nie lubię), olej lniany, migdały, czarny sezam, orzechy włoskie, kiełki itd.
Rozpisuję sobie dietę na podstawie ebooków i książek jakie zgromadziłam i się rozpiski trzymam. Jem regularnie. Oczywiście nie było tak cały czas. Nie dałabym rady całe lato odmawiać sobie np. jagodzianek czy lodów czasami, ale teraz już mi zegar tyka. Na te 3-4 tygodnie motywacji więc wystarczy.
Robię nawet te masaże punktu ST36 co mam w zaleceniach od profesor. Pilnuję wody i snu. Kawy niestety nie jestem w stanie odstawić.
Czuję, że jestem w dobrej formie zarówno fizycznej jak i psychicznej. Byłam ostatnio sama w Tatrach na 2 dni i na luzie zrobiłam jednego dnia 26 km trekking. Szybkie tempo, bo pogoda ryzykowna. Nic, absolutnie nic też tak nie czyści mi głowy jak taki wpierdziel w górach. Kocham Warszawę, bo dała mi dużo dobrego, ale położenie geograficzne ma fatalne.
No i tak
Czekam teraz.
Trzymajcie pls kciuki, żeby małpa przyszła w terminie a na USG było na tyle dobrze, aby dać zielone światło do transferu.
No i za posiewy, bo je też wkrótce robię.
4 VIII 2023
19 cs 24 dc 6 dpt
Wczoraj cały dzień biłam się z myślami odnośnie testowania. Bałam się cholernie i jednak ten strach był silniejszy od ciekawości.
Obudziłam się w nocy i już nie mogłam zasnąć. Myślałam nad testem, który miałam zamiar wykonać rano i poczułam spokój. Bo co złego może się stać? Jeśli będzie biel - na tym etapie jeszcze nic nie znaczy, jeśli coś się pojawi - będzie początkiem pięknej historii. ❤️
Moje pierwsze 2 kreski w życiu:

***
Od tylu miesięcy wyobrażałam sobie ten moment. Był moją wymarzoną chwilą. Póki co boję się cieszyć, jutro idę na betę i gdy dostanę wszystko czarno na białym mój umysł będzie mógł odetchnąć. Póki co modlę się by dzisiejszy dzień nie okazał się oszukańcem lub pozostałością po zastrzyku, mimo iż 3 dni temu na teście powitała mnie biel.
***
Proszę Cię Maleńki Kropku zostań ze mną. ❤️
Cudzie trwaj 🙏🏻🙏🏻
12dc
no i dupa. Zrobiłam na własną rękę biocenozę pochwy. Martwiło mnie, że do poprzedniego transferu podeszłam z 'jakąś" infekcją. Wtedy lekarz nieco to "olał" - dał mi probiotyki dopochwowe, kupiałam też doustne. Po nieudanym transferze pytałam dwóch lekarzy czy to mogło być przyczyną niepowodzenia - oboje powiedzieli że raczej nie.
I znów ten sam wynik - III stopień czystości pochwy, mało pałeczek kwasu mlekowego, leukocyty liczne, ziarenkowece Gram (+) liczne, Coryneform nieliczne. Komentarz położnej: "wynik w granicach normy laboratoryjnej".
Na posiew jeszcze czekam.
Od razu napisałam do kliniki, że proszę o konsultację bo wyznaczono transfer a tu takie kwiatki. Czekam na telefon lekarza, bardzo jestem ciekawa co powie! Może głos trzeciego lekarza będzie rozstrzygający? 
oszaleć można.
EDIT:
skonsultowałam wynik biocenozy z dwoma lekarzami, z kliniki niepłodności oraz w ramach pakietu jaki mam w luxmedzie.
Jeden i drugi lekarz powiedzieli to samo: nie przeszkadza to w zapłodnieniu, w transferze. Mam tylko wziąć leki dopochowowe aby to nieco podleczyć. Uff.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2023, 14:07
Jestem aktualnie obstawiona metforminą xr.
Źle podeszłam do tej luteiny. Powinnam zrobić sobie minimum 3 miesiące brania jej od 14 dnia cyklu. Już dawno byłabym po prawie pół roku takiej terapii przypominającej (już raz ją przechodziłam) i może organizm przyzwyczaiłby się do tego że należy wydzielać progesteron w drugiej fazie a do tego trzeba owulacji.
Nie mam nic do stracenia poza 3 miesiącami, z których i tak nie wiadomo czy cokolwiek by było u mnie.
A tak to metformina oraz luteina może zbiorą to wszystko do kupy.
Ale zobaczymy, bo za chwilę znowu będę obdzwaniać szpitale w programie prokreacyjnym.
EDIT:
W Wojskowym Szpitalu we Wrocławiu uzyskałam informację, że mają tylko program dla endometriozy.
W Klinicznym Szpitalu na recepcji nic nie wiedzą. Na informacje nie idzie się dodzwonić od wtorku.
W Łodzi podali numer do ochroniarza chyba, w każdym razie do niego mnie przekierowało chociaż była 14:30. Spróbuję ponownie w poniedziałek się dodzwonić i czegokolwiek dowiedzieć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2023, 15:00
1 dc kolejnego cyklu starań - tym razem będzie bez starań
Przyszło 🐒 po 27 dniach. Faza lutealna trwała 12 dni. Dosyć typowo jak na mnie.
Tym razem przywitałam ją zupełnie na spokojnie, jak starą znajomą. Taką której w sumie nie lubisz, ale tolerujesz. Po tych rewelacjach od androloga, który nazwał plemniki Starego 'śpiącymi królewnami', nie spodziewaliśmy się cudu.
W tym cyklu powtarzam wszystkie badania, bo nowa dietetyczka chce je mieć na świeżo. Będzie się działo. Spróbuję zaraz odtworzyć tabelkę Emki, bo wtedy w pracy jednak się nie udało. Stary łyka Erlis i Diosmine. Ja wracam do oleju z wiesiołka przez cały cykl i kupuje Retinol. Niech to nasze dziecko ma młoda matkę.
Wchodzimy w tryb średniodystansowy.
19 sc, 1 dc
Jeszcze wczoraj miałam złudzenia. Temperatura się trzymała, plamienie raz było raz nie było...
Godzina 3:20...obudził mnie ból i krew...
Wiedziałam, że już nic z tego.
Całe szczęście że to niedziela.
Ale martwię się. 23 dni trwający cykl ?
Coś jest nie tak. To już drugi krótszy cykl.
Przy najbliższej okazji skonsultuję się z ginekologiem, bo do tej pory moje cykle trwały najczęściej 26 dni.
2.08 nie było wizyty, mojego lekarza nie było, więc nie wiem jak wyniki męża.
23.08 idziemy i jeżeli wyniki męża będą ok to będę mieć zrobione badanie drożności.
Najgorsze jest to, że z racji tego, że wyniki dostaniemy dopiero 23.08 nie ma sensu iść do innego miejsce na konsultacje (wspólnie).
Czuję się znowu oszukana przez organizm.
Ostatnie dni analizowałam wszystko i zastanawiałam się, czy czuje się tak samo jak w 16sc, który skończył się biochemem. I jeżeli jakiś objaw pojawił się wcześniej niż wtedy brałam to za dobry znak...ale niestety....
Obiecałam sobie, że od następnego cyklu odpuszcza śledzenie, ale coś czuję, że może to jednak nie wyjść jeżeli takie cyrki się dzieją....
Okres miał przyjść po długim weekendzie...a tu taka niespodzianka.
Dzisiaj odbył się transfer. Z 5 zapłodnionych komórek udało się uzyskać jedną blastocystę wykluwającą się z otoczki. To nasz 9 transfer i pierwszy w staraniach o drugie dziecko.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.