Prawie 7 miesięcy
Wieki mnie tu nie było, a Jaś zaraz kończy 7 miesięcy 🙈 To był jednocześnie najpiękniejszy, ale i najtrudniejszy czas w moim życiu. Od początku było trudno, najpierw dopadły go kolki, płakał z przerwami od 18 do 22 kiedy już padał ze zmęczenia, ale przynajmniej ładnie spał w nocy, po 3, 4 a czasem 5 godzin, a ja mogłam się wyspać, potem przyszedł 4 skok rozwojowy i sen się popsuł i nie naprawił się nadal 🤣 Potem Jaś przestał jeść i zaczął się mój dramat, każdy dzień zaczynał się od myśli czy moje dziecko coś zje, karmiłam go na śpiocha, bo inaczej płakał, ale nie jadł, butli nawet nie próbował ciągnąć. Strasznie ulewał. Ostatecznie okazało się, że wędzidełko jest do podcięcia, mimo, że wcześniej sprawdzało je kilku "specjalistów" i wszyscy mówili, że ok. Niestety uraz do jedzenia pozostał i tak walczymy każdego dnia, teraz w nocy je pierś, a w dzień moje mleko z butli, bo w końcu w miarę nauczył się jeść z butelki. Kolki minęły z czasem i żadne leki nie pomagały jedynie czas był dobrym lekarstwem. Wszyscy mi mówili, że z czasem jest trudniej, ale nie jest, jest łatwiej, nie wiem dlaczego mnie straszyli, bo ja uważam, że teraz jest o niebo lepiej. Przez 4 miesiące wszystkie drzemki były na mnie, tylko w 1 miesiącu spał sam, teraz wszystkie drzemki są w łóżku beze mnie, a ja mam czas żeby odpocząć i też potrzeba było czasu żeby nauczył się drzemać w dzień sam. Wcześniej wieczorne zasypianie wiązało się z godzinami kołysania, teraz zasypia sam, ja tylko leżę obok, czasem potrzeba 15 minut, czasem godziny, ale nie trzeba już kołysać. Na początku jazda autem jak nie spał wiązała się z płaczem, teraz jak nie śpi to się bawi.🤷‍♀️ Dlaczego nikt mi nie powiedział, że z czasem będzie łatwiej tylko wszysycy mnie straszyli?
Nie mówię, że zawsze jest super, bo czasem potrafi jęczeć cały dzień 🙈 ale jest kolosalna różnica. Kocham tego małego człowieka najmocniej jak się da, mimo, że czasem brakuje mi cierpliwości. Nie oddałabym go za nic na świecie, każdy jego uśmiech wynagradza mi przepłakane dni. A te momenty kiedy wtula się we mnie i daje mi mokre buziaczki są najwspanialsze na świecie 🥰 Cała rodzina zakochana jest w Jaśku. Mój mąż sprawdza się super jako tatuś, pomaga mi bardzo i od początku tak było, nie mogłam wybrać lepszego taty dla naszego syna ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2023, 09:51

Prawie 13 miesięcy
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny za te komentarze. Nie czuję się jak wariatka wiedząc, że tylko moje dziecko tak nie śpi 🙈
Ale dzisiejszy wpis też będzie narzekający 🙄
Od 1 września Jaś poszedł do żłobka, pierwsze trzy dni chodziliśmy razem na 2 godziny, pięknie się bawił, wogle nie zwracał na mnie uwagi, mogłam nie istnieć. Ciocie mówiły, że Jaś to wcale nie będzie miał problemu z adaptacją... Po trzech dniach poszedł sam, wszedł sam na salę i od razu do zabawek, po godzinie dzieci zaczęły płakać i on też do tego stopnia, że nie można go było uspokoić, no i kolejne dni to dramat. Wcale się nie bawi, siedzi tylko przy ciociach, ba podwórku siedzi w wózku, wogle nie chce wyjść do dzieci, ciągle popłakuje, przy oddawaniu go jest ryk 😭 Serce mi pęka, zastanawiam się czy nie zrezygnować, chociaż wiem, że to może minąć i powinnam wytrwać. Nie spodziewałam się, że nawet oddanie do żłobka będzie takie problematyczne, gdzie u nas lęku separacyjnego raczej nie było, a teraz tragedia. Po powrocie do domu idzie na drzemkę (bo w żłobku jest tylko 2h), a potem bawi się jakby nigdy nic, normalne, uśmiechnięte dziecko 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2023, 09:51

Nn Nadzieja na szczęście 22 listopada 2023, 15:52

10cs, 28dc, 12dpo
Chyba kotłujące się myśli muszą znaleźć ujście tu 🙄 chociaż boje się pisać, boje się myśleć .. marzyć ..
Okres powinien przyjsc wczoraj lub przedwczoraj, nie ma, nie czuje się na niego, nie czuje się też zbytnio inaczej, poza wczorajszymi mdłościami z rana (niezbyt mocnymi) i dzisiaj podobnie ale bardzo delikatne, to jedynym objawem zbliżającego się okresu są powiększone i bolesne, tkliwe (tylko chwilami) piersi .. nie wiem co myśleć, dzisiaj test - wadliwy😂 nie pokazała się żadna kreska ani 1 ani 2 🤷🏼‍♀️ to znak żeby poczekać ?
Tempka nie rośnie trzyma się w granicach, chociaż stresem napawało mnie dzisiejsze mierzenie, nie chciałam żeby spadła, ale też nie wzrosła jak większości na początku..
Ciezko jest nic nie myśleć, nie nastawiać się, ale wiem że może być po prostu tak że się przesunie i tyle .. ale zastanowilo mnie zachowanie naszej suczki od 2-3 dni, bardziej niż zwykle chce być obok, sprawdzac czy wszystko ok, kładzie mi się na brzuchu, przytula, chce pieszczot, czyżby?..
Boje się rozczarować, pewnie tak będzie, a jednocześnie mam ochotę zwlekać z testem, ale jak nic się nie zmieni to jutro pewnie sprawdzę co i jak 🤫🤞 boje się że byłoby to zbyt piękne, ale głowa mi buzuje od myśli i emocji, Mężowi niewiele chce zdradzić 🫢 trochę wie ale chciałabym zrobić niespodziankę jeśli się uda, plan mam od początku starań
Trzymajcie kciuki 💚

Madzigaw88 Może tak ma być 24 listopada 2023, 12:42

Ehh a takie wiązałam nadzieję z cyklem który rozpoczął się 28.10 termin ewentualnego porodu na moje urodziny i rocznicę ślubu....no ale nie stety 😭
Trochę a może i bardzo mi smutno i przykro że tak od maja sobie wmawiam dlaczego nie teraz bo może ma być tak że może nie w maju a w czerwcu prezent na dzień taty...minoł czerwiec i nic nadzieja w lipcu prezent na urodziny i ślub...nic z tego w sierpniu wraz z roczkiem Małej a tyle figa z makiem, wrzesień i myślenie wróciłam do pracy i pewnie będzie niespodzianka aż głupio.... PUDŁO NIC Z TEGO 🥺🥺🥺 Październik....a może prezent dla męża taki przed 40 i na urodziny 6 latka...EEE ZAPOMNIJ NIE MA TAKIEJ OPCJI 😭
ROŚNIE WE MNIE CORAZ większy żal i myśl a bo może jak ma być Jadzia 2 to idealnie tak jak ona w wakacje na moje 36 urodziny na rocznicę ślubu ależ wiązałam z tym cyklem nadzieję OGROMNĄ i tak samo się Ogromnie przejechałam 😭😭😭
I znów mamy 2dc i kolejny raz sobie wmawiam a może to przez to że mąż powiedział w tym cyklu że ja bym wolał w grudniu taki prezent pod choinkę 🎁🎄
Przez chwilę mam napady takiej euforia 😃😃😃 MOŻE TAK MIAŁO BYĆ.... MOŻE TO MA BYĆ PREZENT 🎁🎁🎁 NA ŚWIĘTA POD CHOINKĘ 🎄🎄🎄
Ale za chwilę Entuzjazm opada i myślę PO CO ja wiąże znów nadzieję tym bardziej że 🐵 wypadnie w grudniu 22/23 więc idealnie na prezent a jak znów będzie nic z tego po co ja się nakręcam a mąż znów mi mówi mów że się uda i na pewno tak będzie i jestem w kropce ☹️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2023, 20:59

4 dzień stymulacji

No i stało się, rozpoczęliśmy procedurę in vitro.

Miesiączka przyszła z opóźnieniem w poniedziałek wieczorem, dlatego lekarz kazał uznać wtorek jako 1 dzień cyklu. Od środy robimy zastrzyki. Podajemy bemfolę - na zmianę raz 150, raz 75 jm. Choć sama bez problemu mogłabym to robić, poprosiłam męża o pomoc. Całe przygotowania dotyczą głównie kobiety, więc chciałam, by był w tym wszystkim ze mną. Zgodził się, jakby było to coś oczywistego. Igiełki są bardzo cieniutkie, a samo wkłucie jest bezbolesne i trwa dosłownie parę sekund. Godzina 20:00 to czas, w którym robimy codziennie razem jeden kroczek na przód.

W piątek, 24.11., byłam na pierwszym usg w klinice. Widać było powiększające się pęcherzyki, dużo pęcherzyków. Doktor uznał, że ładnie reaguję na stymulację i uzyskamy prawdopodobnie dobry efekt. Widzę, że wybrał delikatniejszą i prawdopodobnie trochę dłuższą metodę, żeby zminimalizować ryzyko hiperstymulacji, bo jestem w grupie ryzyka. Trochę poplotkowaliśmy i jak zawsze wyszłam z uśmiechem na ustach 🤍

Od poniedziałku, 27 listopada, dochodzi nowy zastrzyk, ganiran. Tym razem mamy robić go rano. Jest to tzw. antagonista, mający na celu zapobiegnięcie przedwczesnej owulacji. 30 listopada zaplanowana jest kolejna wizyta z usg, podczas której ustalimy dokładny dzień punkcji.

Póki co czuję się świetnie, nie towarzyszą mi żadne nieprzyjemne objawy. Zastrzyki nie bolą, a wręcz zbliżają nas z mężem do siebie. Jestem spokojna i wdzięczna za wszystko, co się teraz dzieje. Od kilku dni żadna zła myśl nie pojawiła się na dłużej w mojej głowie. Oczywiście mam świadomość, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem, bo już nie raz dostałam od życia po tyłku. Ale na dzień dzisiejszy nie skupiam się na tym, nie ma to sensu. Póki co wszystko się układa i to się liczy. Małymi kroczkami do celu.

Pierwsze zabawy w śniegu zaliczone :D radość przeogromna, uśmiech bezcenny ❤ gdy na niego patrzę,na tę szczęśliwą buźkę to nadal nie wierzę, że on jest mój. Jest absolutnym spełnieniem marzeń, najpiękniejszym majowym prezentem ❤ długo podczas starań się zastanawiałam czy warto poświęcać wszystko,gdy nie wiem czy się uda? Pewnie każda z nas ma takie myśli. Ja dzisiaj wiem,że było warto. Wiem,że odmienił mój świat. Wiem, że mam dla kogo żyć i walczyć. Wiem,że teraz będziemy wspólnie zwiedzać świat i spełniać marzenia, ciesząc się z małych rzeczy ❤ niedługo pierwsze Mikołajki i święta Bożego Narodzenia, które będą już świadome. Nie mogę się doczekać,bo błysk szczęścia i radości w jego małych oczkach sprawia że zapominam o wszystkim co złe i o całym smutku.

W grudniu 3 rocznica śmierci G. 💔

Życzenia.

Od zawsze obrzydzało mnie dzielenie opłatkiem. A do tego w tym roku znów zmierze sie z życzeniami, sama ich nie lubię składać,a teraz jakby bardziej. Wiem co będzie nam życzone. Wiem,że w dobrej mierze.
Ale nie mam ochoty na to kompletnie.
Ostatnio pochłania mnie wir pracy, staram się nie myśleć o następnej miesiaczce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2023, 16:53

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 27 listopada 2023, 20:34

Dzisiaj biopsje endo z cd138 w znieczuleniu. Czekamy na wyniki. Ok 3/4tyg

Sprawa się rypła. Pokłóciliśmy się ostro z Mężem. Wycofał zgodę na transfer. Całą noc nie spałam. Chlipałam w poduszkę. Proszę Was o wsparcie. Nie dam rady przez to przejść sama.

Jak nie wierzę w horoskopy, tak podobno wczoraj była jakaś pełnia w Bliźniętach powodująca konflikty i nerwowość.

Gównoburza na forum o to, że nie wolno zapytać czy komuś doszedł detektor na wątku miesięcznym przyprawiła mnie o takie ciśnienie, że mi zegarek wysłał alarm o za wysokim tętnie. Mężowi nawet się nie przyznałam co zeżarło mi nerwy, bo to jednak racjonalny facet jest.
Detektor mi przyszedł wczoraj po południu. Mam Sonoline B, kupiłam nowy ale z drugiej ręki na Vinted, za mniej niż połowę ceny. Znalazłam tętno Dziecka wczoraj praktycznie bez problemu.No, może z małym incydentem gdzie źle wpięłam kabel 🤦‍♂️. Dzisiaj rano było ciężko, w końcu znalazłam, ale ponieważ to kolejny niepotrzebny stres, to jego użycie będę sobie dozować w odstępach kilkudniowych, jak nie tygodniowych. Niemniej jednak, w momentach niepokoju pomaga, szczególnie jak się jest po poronieniach i codziennie pada w głowie pytanie "czy serduszko jeszcze bije ?".
Druga rzecz, która mnie wczoraj przybiła - kwestia mieszkania. Mamy fajne mieszkanie, 50 mkw, ale jest totalnie, absolutnie nieprzygotowane na 3 osobową rodzinę. Jest spory salon łączony z kuchnią, sporo przestrzeni, ale łazienka i sypialnia bardzo małe. Jednocześnie boję się o ciążę i czy z Dzieckiem wszystko ok, czy ją donoszę i martwię (już) jak ja sobie poradzę. Nie wiem o dzieciach absolutnie nic, muszę odgracić mieszkanie, jakoś zorganizować tu przestrzeń itd. Już od jakiegoś czasu myślimy o kupnie czegoś większego. I tu następuje ciężkie zderzenie z rzeczywistością życia w naszym kraju. Dom - nie stać nas na dom w obrębie Warszawy, dom pod Warszawą - przeraża mnie kwestia dojazdów, gdzie oboje w dalszej perspektywie codziennie musimy być w centrum, do tego Dziecko i jego logistyka. Poza tym lubimy oboje miejskie życie na codzień. No to mieszkanie może ? Znalazłam fajne, od dewelopera oczywiście, dzielnica moja ukochana, kawałek od centrum ale blisko metra, blisko las, parki. Nie wielkie, bo znowu na ok 100m2 nas nie stać, tak 70+. Cena? 1 mln 600 tys + 100 tys za miejsce postojowe. Po podpisaniu umowy rezerwacyjnej od razu trzeba wpłacić 30%. Nikt na żadne kredytowanie czy sprzedaż poprzedniej nieruchomości nie będzie czekał, bo "proszę Pani, te mieszkania rozchodzą się na pniu". Zatkało mnie. Wkurzyłam się. Cena, podejście do klienta, to w jakim kierunku ten rynek poszedł. Mamy prawie po 40 lat, zarabiamy nieźle, ale wiadomo oboje na etatach, więc walizki pieniędzy z biznesów nie mamy i jest problem przeprowadzić się do mieszkania dwadzieścia parę metrów większego niż obecne. Odkładam temat więc na jakiś czas, przeorganizuję tu przestrzeń i zobaczymy. I chyba poczekam na bezpieczniejszy czas tej ciąży.
W piątek przychodzi do mnie pielęgniarka pobrać krew na Nifty. Skorzystaliśmy z promocji na Black Friday i wyszło 1905 zł.
Czy zaczynam się stresować? Jeszcze nie, ale w przyszłym tygodniu będę chodziła po ścianach.

No i mam za swoje panikowanie. Lub po prostu, mam. Z jakiegoś powodu test był pozytywny, ale dzisiaj pojawiła się też @. Po wszystkim.
Jest mi trudno. Popłakałam trochę. Teraz jest mi lepiej. To zawsze początek nowego cyklu. Nowej wiedzy. I czas dbania o siebie.

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 28 listopada 2023, 12:47

Rozmawiałam dzisiaj z lekarzem (rozmawiam z nim codziennie, ale dzisiaj konkrety) - jadę w piątek na konsultację, żeby zweryfikować, jak tam jajniki po punkcji i będziemy rozmawiać co dalej. Już zaleca kolejną stymulację za 2 miesiące, żebym dobrze doszła do siebie i dobrze się dosuplementowała. Wspomniał o badaniu w celu weryfikacji łamliwości chromosomu X (rozmawiał z embriologami) - po potencjalnej konsultacji u genetyka.

Generalnie czuję się zaopiekowana. Zdawałam sobie sprawę, że statystyki są nieubłagane i choć to zderzenie że ścianą rzeczywistości było bolesne, to wiem, że się podniosę. Już się podnoszę.

Sheelie Moje życie 30 listopada 2023, 23:26

Pytanie mam do was 😊

Bo od pewnego czasu spie na półsiedząco .. tak mi wygodniej no i nie ukrywam że mojemu bąblowi w brzuchu też jest tak wygodniej czuje to po jego ruchach, zachowaniu.
I pytanie czy ja przyczynie się do asymetrii ciała dziecka lub do innych zaburzeń gdy będę spała na półsiedząco ?
Czy ktoś z was spał na półsiedząco przez dłuży czas w ciąży?

8 dzień stymulacji

Zaczynam czuć jajniki. Dość mocno, po obu stronach. To się dzieje ✨

A myślałam, że nic tam nie rośnie. Dziś jednak cały czas dają mi się we znaki, głównie jak chodzę. Magia.

Od poniedziałku wstrzykuję drugi lek, ganiran. Igła nie jest już tak przyjemna jak w przypadku bemfoli w formie penów. Jest trochę jak przy heparynie - dość długa i tępa, czasem nie chce się przebić przez skórę, a miejsce wkłucia przez kilka minut trochę piecze. Pojawiły się też wymienione w ulotce skutki uboczne - ból głowy, nudności, uczucie przeziębienia/rozbicia. Dziś zwolniłam się wcześniej z pracy, bo czuję się, jakbym miała 39 stopni gorączki.

Ale piszę to bardziej na pamiątkę niż żeby sobie ponarzekać. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że wszystko się układa. Cieszę się nawet, że leki działają i odczuwam ich skutki. Aktualna sytuacja to nic w porównaniu do 2,5 roku życia w świecie rozczarowań, dołków i strat. Gdy na horyzoncie widać cel, droga do niego staje się mniej istotna.

Jutro po południu drugie usg i wyznaczenie daty punkcji 🩷

10 dzień stymulacji

Wczoraj był taki słodko-gorzki dzień.

Mamy ok. 20 pęcherzyków, po 10 na każdym jajniku. Wszystkie rosną równo, największy z nich ma 16 mm.
Punkcja w poniedziałek o 8:15. Będzie ją przeprowadzał nasz pan Doktor. Przedtem, w sobotę o 20:00, mamy wywołać owulację podając dwa zastrzyki ,,Triptofem’’, jeden w każdą stronę brzucha. Zapłodnione zostaną wszystkie nadające się do tego komórki, około cztery zarodki będą rozwijane do stadium blastocysty, a reszta zostanie zamrożona w drugim dniu po zapłodnieniu. Nie wiem, czy taką metodę praktykuje się również w Polsce, czy tylko tutejsze prawo nie pozwala na stwarzanie nadprogramowej liczby zarodków.

Po tej krótkiej radości nastała chwila otrzeźwienia – transfer najprawdopodobniej będzie musiał zostać odroczony ze względu na zbyt wysokie ryzyko hiperki. Trochę o tym czytałam i przypomniałam sobie wypowiedź jednej doktor, że najgorsze co może zrobić pacjentka w takiej sytuacji, to nalegać na szybszy transfer. Więc przyjęłam informację od lekarza z godnością. Wiem, że robi to w trosce o nasze bezpieczeństwo i bezpieczeństwo potencjalnej ciąży. Wiem, że szybciej nie znaczy lepiej. Wiem, że lepiej jest odczekać miesiąc niż ryzykować tak dużo. Jestem wszystkiego świadoma, wiem, że powinnam się cieszyć. Ale po wyjściu z kliniki się popłakałam. Za bardzo nastawiłam się, że wszystko pójdzie gładko, po mojej myśli. Za bardzo popłynęłam i zapomniałam o skupianiu się na wszystkich krokach po kolei. Przyjaciółki trochę przywróciły mnie do pionu, powiedziały, że grudzień przez te całe święta szybko zleci i że muszę być szczęśliwa, bo trafiłam na odpowiedzialnego lekarza. Potrzebowałam trochę czasu, żeby sobie to poukładać i dziś jest już znacznie lepiej.

Tak więc.. Mamy 20 pęcherzyków! I to mimo małych dawek leków. Przed nami ważne kroki – ostatnie zastrzyki, wywołanie owulacji, punkcja, czekanie na informację o rozwoju zarodków. Gdy z łatwością przychodziło mi snucie planów o sierpniowym porodzie, tak totalnie nie mogę wyobrazić sobie jak będzie wyglądał przyszły tydzień. Ile będzie trwał cały zabieg? Jak będę się czuła później? Czy ktoś będzie do mnie dzwonił informując, jak rozwijają się zarodki? Czy będzie to dla mnie stresujące? Nic nie wiem.

Hormony trochę uderzają mi do głowy, dlatego tak emocjonalnie wczoraj zareagowałam. Ale oprócz tego czuję się dobrze. Doktor powiedział, że w weekend mogę odczuwać silniejsze rozpieranie w podbrzuszu. Póki co towarzyszy mi wrażenie, jakbym miała po prostu mocniejszą owulację. Zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. Brzuch troszkę mi urósł, ale nie bardziej niż to czasami bywa po większej kolacji.

Pocieszam się wizją, że mogę wrócić do moich grudniowych planów – weekendowych odwiedzin przyjaciółki, wypadów na jarmark bożonarodzeniowy, wigilii w gronie znajomych, lampki wina w święta i jeszcze więcej wina w sylwestra. Przecież nic się nie stało, to tylko miesiąc. Wytrzymałam ich już przecież 29, wytrzymam też kolejny. Mam nadzieję, że nie dopadnie nas żadne choróbsko czy życie nie pokrzyżuje nam planów w jeszcze inny sposób. Dlatego chyba tak ważna jest metoda małych kroczków. Nie przewidzimy, co stanie się dziś wieczorem, więc tym bardziej ciężko planować coś na miesiąc do przodu.

A więc - kolejna aktualizacja w poniedziałek.

Grudzień. Bądź tym cyklem proszę 🙏

celina550 Celinowy notes 🤰 9 marca 2023, 11:14

Cykle transferowe 🍍

LUTY
24.02.23 🤰🏻 - FET ❄️4AA

leki:
🔸 progesteron - luteina/utrogestan + duphaston
🔸 immunologia - accofil + encorton
🔸 endometrium - estrofem
🔸 krzepliwość - neoparin + acard
🔸 żelazo - feroplex + witamina C
🔸 cukier - gluckophage XR
🔸 przeciwskurczowo - scopolan + magnez + relanium
🔸 przeciwdepresyjnie - asertin

witaminy prenatalne:
🔸 kompleks witamin B (w tym kwas foliowy)
🔸 cholina
🔸 kwasy DHA/EPA
🔸 witamina D3



🔹4dpt - ⏸️ beta 13,5
🔹6dpt - beta 86,77 (537%)
🔹8dpt - beta 198 (130%)
🔹10dpt - beta 422,5 (113%)
🔹12dpt - beta 1045 (148%)
🔹14dpt - beta 2195 (110%)
- TSH 1,64
- glukoza 85
- mocz ok
- morfologia ok (leukocyty 25,9 tys)
🔹18dpt - (5+5tc) - mamy dwa pęcherzyki 😍
🔹25dpt - (6+5tc) - mamy dwa serduszka 😍
❌ cały tydzień plamień, krwiaczek - być może nad szyjką macicy? niezlokalizowany na USG 😔
🔹32dpt - (7+5tc) - glutek 0,98cm i glut 1,26cm ❤️❤️
🔹9+1tc - glutek 2,05cm i glutek 2,16cm ❤️❤️
🔸odstawiamy estrofem 💊
🔸odstawiamy accofil 💉
🔹10+1 - glutek 3,17cm, FHR 176 (10+0) i glutek 3,26cm, FHR 176 (10+1) ❤️❤️
🔸 odstawiamy gluckophage 💊
🔸 odstawiamy encorton 💊
🔹12+1tc - glutek 6,07cm, FHR 164 (12+4) i glutek 5,89, FHR 163 (12+3) ❤️❤️

💕 prenatalne 12+1tc - niskie ryzyka, wszystko w porządku - 6,07cm + 5,89cm 💕
🔸 schodzimy z progesteronu - do odstawienia 💊

🔹15+1tc - 119g 🩷 + 121g ❤️
🔹16+5tc - 176g 🩷 + 165g 💙

💕 połówkowe 20+4tc - 385g 🩷 + 365g 💙 💕
❌ skracająca się szyjka ➡️ pessar
🔸wracamy do luteiny 💊
❌ anemia
🔸 dokładamy feroplex i tardyferon 💊

🔹24+4tc - 830g 🩷 + 854g 💙

❌27+1tc - spadki tętna małej ➡️ szpital ➡️ jest okej ❤️

💕prenatalne 30+0tc - 1386 ❤️ + 1447 💙
💕prenatalne 34+0tc - 2090 ❤️ + 2005 💙

❌ słabe przepływy tętnic mózgowych małego, podejrzenie hipotrofii, nadciśnienie ➡️ obserwacja
🔸 odstawiamy luteinę 💊
🔸 dokładamy dopegyt 💊

❌ 35+0tc nadciśnienie ➡️ oddział patologii ciąży

19.10.23 - nasze cuda świata- 2730 misi ❤️ i 2080 małego 💙

age.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2023, 22:18

29.11.23
Jest źle. Tak po prostu źle. Uszy niestety dalej atakują, za 2 miesiące mamy zabieg- dreny i może 3 migdał choć tu jeszcze losy się ważą.. oznacza to tylko jedno: Szymon po kolejnej serii antybiotyków nie będzie już do czasu operacji mógł chodzić do żłobka.. logistyka naszego beznadziejnego życia osiągnęła zenit..
Ostatnio same problemy, w życiu zawodowym, ale też rozwojowo Szymon wkroczył na wyżyny absurdu.. jestem pewna, że on nie jest taki jak inne dzieci.. ale nie mam siły biegać po tych wszystkich specjalistach..do tego podejrzewam, że ma problem z bólami wzrostowymi..albo inne dzikie niezdiagnoziwane historie.. od ponad miesiąca nie przespałam ani 1 nocy. Wrócił okres 4-6 pobudek z niesamowitym wyciem, histeriami.. czasem tylko leki pomagają.. ale ileż on tego może brać do cholery?!
Im dalej w las tym ciemniej.
Zaszłam w tym lesie już niebezpiecznie daleko.
Chciałabym, żeby ktoś mnie obudził i powiedział, że to już koniec.

1 dc.

Czy muszę pisać, jak bardzo mnie to rozwaliło? Jaka byłam dziś płaczliwa? Popłakuję cały dzień. Ręce mi się trzęsą. A sił mam na chyba maraton. Biegałam, jeździłam na łyżwach, na górkę wciągałam Małą na sankach, żeby z tej górki zjeżdżała (i tak bez końca). Przed chwilą skończyłam trening na brzuch i tricepsy. Sport mnie uzdrawia. Zapewnia minimalny choćby wzrost endorfin.

Wczoraj odkryłam bieganie zimowe. U nas lekko sypie, jest przyjemna warstwa zestalonego śniegu i około -3 stopnie. Zwykle zawieszałam bieganie z pierwszymi, dużymi opadami jesiennymi. Nie ma na co czekać! Dlaczego nikt mi nie powiedział, że zimowe bieganie ma w sobie taką magię i siłę i moc? Jest absolutnie przepiękne! Tajemnica w odpowiednim wdzianku. U mnie to koszulka merino i wełniany sweter. CApka z polarem (i 2 krzywymi pomponami), buff polarowy, skarpety narciarskie (za to buty letniaczki). Dziś podczas tego bieganka sobie popłakałam. Ale i tak czekam na możliwość solidnego płaczu.

Stary Pierdziel awansował na Starego Tłuka. Nie porusza tematu. Nie patrzy w oczy. Zwykle to on pyta w sobotę "co jest do zrobienia w domu?". Teraz ja zapytałam. "Nic". "Dobra, jak będziesz chciał sprzątać, coś pomogę. Idę pobiegać".

Dla zapamiętania.
Dzisiaj Bartuś był pierwszy raz na sankach. Na początku zdziwienie, oczy wielkie jak 5zł:p ale bardzo mu się podobało:) po jakimś czasie zreflektował że mama pcha sanki więc on też chce... pchał je jakieś 20 minut i....padł 😂 tak się zmęczył że bez krzyków wszedł spowrotem do śpiworka. Te wszystkie pierwsze razy są nie do opisania. Ta radość, błysk w oczach i ta beztroska... ❤ przed nami pierwsze wspólne bardziej świadome święta. 6.12 ubierzemy choinkę. Dzisiaj piekliśmy pierniczki. No i dzisiaj mamy także wielki dzień gdyż mały powiedział pierwszy raz Wiki i kawa ❤ ma 19 miesięcy i mówi same podstawowe słowa więc dla mnie to ogromny postęp. Jestem z niego strasznie dumna ❤
A co poz tym? Nie wiem. Naprawdę nie wiem kiedy minął mi ten rok. Tak bardzo uwielbiam obecny wiek małego że już mi żal że za chwilę będzie już dużym chłopcem a ja nigdy więcej nie doświadczę tego, co przeżywam z nim teraz.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)