Kasiak89 Oczekiwanie 9 grudnia 2023, 20:56

Po 4 latach starań jest pierwsza diagnoza- Adenomioza.
Z jednej strony - super! Wreszcie coś wiadomo, niedługo konsultacja, dowiem się co i jak.
Ale z drugiej strony mamy internet.... No i czytam, że nie u wszystkich to powód niepłodności, że często nieoperacyjna, że znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo implantacji... No i nie wiem. Nie wiem czy ta diagnoza cokolwiek zmieni... Cokolwiek da.

Meggy88 Moja codzienność 🌿 6 grudnia 2023, 07:36

Zbliża się ten czas, dni płodne.
W ten weekend planujemy randkowac ❤️
Ale zawsze coś musi się zadziac nie tak, narzeczony bez humoru i poddenerwowany (problemy w pracy).
Staram się go relaksować i być blisko, nie zaganiam do pracy domowej, niech chłop chociaż to będzie miał z głowy. 🙈
Zbliza się okres świąteczny, cudownie ❤️ pomimo tego, że śnasze święta będą w rozjazdach (dzień u teściowej, dzień u rodziców 300 km dalej) to już nie mogę się doczekać 😁
Podczas świąt zazwyczaj rodzina wypytuje innych 'no i kiedy planujecie powiększyć rodzinę?', ale u mnie nigdy tych pytań nie było. Aż kiedyś się zastanawiałam dlaczego? Może moja mama nie widzi mnie w roli matki? Nie zdziwiłabym się - jak dorastałam miałam bardzo burzliwy okres, ale to bardzo. Zarzekałam się, że nigdy nie będę chciała mieć dziecka! (Wiecie, te ostre słowa rzucone do rodzica, byleby zrobić na złość, ah...) I może jej (mamie) to tak utkwiło?
Kto tam wie...
A znowuż teściowa (zanim dowiedziała się, że się staramy - a dowiedziała się gdy luby był w szpitalu na operacji w związku z żylakami powrózka nasiennego) to wręcz nas zniechęcała - rozmowy typu: jaki teraz jest świat okrutny, jak ciężko wychować itd.

Ah... Rozgadałam się 🙈
Niech ta środa będzie miła 🙂🌿

Jutro kończę 39 tc dla Mamy Wcześniaka to jest jakiś szok… tak się bałam, ze historia sie powtórzy a tu proszę może być inaczej.. 😍😍😍😍 od jutra chyba musze zajac się jakoś próba wywołania porodu, bo chciałabym uniknąć indukcji w szpitalu. Tym razem wybrałam już przezornie szpital 3stopien referencyjności.. tak dla odmiany od pierwszej ciąży, gdzie miała. Polozna prywatna w szpitalu 1stopnia a rodziłam w 2ce.. ostatnia prosta przed nami… co dziennie wydaje mi się ze zaczynam rodzic.. tez zupełnie inaczej bo z Synem zero zwiastunów po prostu odeszły mi wody.. ciekawe kiedy nasza Alicja będzie chciała dołączyć do Brata, który dzis ma imieniny 😍😍😍😍
Jestem szczęśliwa i jak się uda urodzić żywe dziecko to już pełnia szczęścia…. Podwójne Cudy będą z nami ❤️❤️❤️❤️

Ironwoman Na linii startu 8 kwietnia 2024, 23:23

Nie mam jakiś dużych nadziei jeżeli chodzi o ten cykl. Szykuje się na zawody więc też bardziej skupiona jestem na tym. Może i dobrze. Już się nie mogę doczekać maja tych wszystkich badań, żeby najzwyczajniej się dowiedzieć na czym stoimy.
Co nie zmienia faktu że kobiety w ciąży w moim otoczeniu rosną jak grzyby po deszczu. Patrząc na nie dalej robi mi się smutno, ale bardziej jestem wkurzona. Zawsze najlepsza w klasie a teraz każdy mój test „niezdany” negatywny. Nieważne jakbym się starała.

Jesteśmy po prenatalnych. Anatomicznie wszystko lux. Mała ma 6,37 cm co odpowiada 12+5 (wg apki mam 12+4, więc ideolo). Najpierw spała, potem zaczęły się podskoki i wiercenie. Ale mówiłam Pani Doktor, że Ona rano zawsze lubi sobie pospać, a wieczorem świruje 😀 Namierzyłam to już detektorem. Przezierność karkowa pięknie: 1,3 mm, nosek widoczny (to chyba po mamie 😉). Przepływy mam idealne, ciśnienie bardzo dobre, płyn owodniowy ok, ale muszę pilnować żeby pić 2,5 l wody dziennie, bo zimą i w ciąży jakoś nam z tym problem.
Wyniki Pappa powinnam mieć w środę wieczorem. Niby jest jakieś tam ryzyko, że mimo Nifty i USG wyjdzie coś nie tak, ale jakoś jestem już spokojna.

Byłam jeszcze na USG piersi i też wszystko dobrze (chociaż nie cierpię tego badania).

I tak upłynął dzień na wizytach, jedzeniu kanapek, zupy i spaniu.
W czwartek rano wizyta u Profesor.
Czuję się dziś bardzo zmęczona.. ale i szczęśliwa w taki spokojny sposób 😍

Ola.p Czułam, że tak będzie... 24 listopada 2023, 14:28

22cs
Pierwszy raz w życiu dostałam infekcji intymnej, na dwa dni przed podaniem zastrzyku na pękanie pęcherzyków...
Wyjątkowo czuję też jajnik z lewej strony więc miałam nadzieję, że może urośnie mi więcej pęcherzyków co zwiększy nasze szanse, ale ta infekcja przekreśliła moje nadzieje :(

Z kliniki wyszłam z dobrym nastawieniem, na szczęście infekcja nie przekreśla naszych starań.
Dobrze też wyczułam, że coś się dzieje na lewym jajniku, wychowywałam 2 pęcherzyki, 24mm na lewym i 18mm na prawym. Jedyne co to pierwszy raz będę musiała sobie podać sama zastrzyk, już uprzedziłam D że chyba mi pomoże, na tę informację zbladł ale mam nadzieję że damy radę.
Pytałam też o inseminację, lekarz jakby zapomniał, że o tym rozmawialiśmy i powiedział, że jesteśmy młodzi i najlepiej spróbować naturalnie więc jeszcze co najmniej 1,2 cykle postymulujemy. Ale przynajmniej wiem, że mogę wykupić zastrzyk i wykonać go w domu nawet w święta.

Wykonywanie zastrzyku w domu jednak jest dużo trudniejsze, D bardzo się stresował, ja myślałam, że nie, ale jak przyszedł czas na przygotowanie zastrzyku to zaczęłam się trząść, a podczas wbijania igły jeszcze bardziej, ale się udało.

Owulacji jednak później nie czułam, ani z lewej, ani z prawej strony, więc standardowo już się martwię na zapas. Temperatura wzrosła dopiero 4 dnia po podaniu zastrzyku. Nie wiem czy to oznacza, że owulacja się przesunęła, czy jej nie było, jednak chyba już nie mam zbytnio nadziei.
21dc jeszcze 7 dni do miesiączki, standardowo zaczęły mnie boleć piersi, pomału zaczynają też boleć plecy... Jak co miesiąc....
Zaklepałam już sobie kolejną wizytę w klinice. Jak nic się nie przesunie to zastrzyk będę mogła zrobić akurat jak przyjaciółka (która jest pielęgniarką) będzie jeszcze w domu, więc chociaż tu stres będzie mniejszy, bo przynajmniej będzie pewność, że ona zrobi to dobrze, pewnie i bez stresu.

Wczoraj spadła temperatura o 0.1 dzisiaj o kolejne 0.1 (mierze co prawda termometrem z jednym miejscem po przecinku ale wydaje mi się wystarczająco czytelny). Wczoraj się jeszcze łudzilam, dzisiaj już wiem. Zaraz po zmierzeniu temperatury udało mi się zasnąć, śniło mi się że wjechałam windą na sam szczyt bardzo wysokiego budynku, nagle winda się zerwała i zaczęłam spadać szybko w dół. Co miesiąc spadam, co miesiąc nadchodzi ten jeden dzień w którym mój świat się załamuje.
Dobrze, że klinikę umówiłam wcześniej, nie muszę się stresować, że nie będzie już miejsc. Spodziewałam się, że tak będzie, choć łudziłam się, że będę mogła ją odwołać.

28dc nie wiem czy i kiedy była owulacja więc nie wiem kiedy spodziewać się miesiączki, choć spodziewałam się jej dzisiaj lub maksymalnie jutro. Temperatura znowu urosła i trzymała się kilka dni wyżej, śluz nie zabarwił się na różowo co zawsze jest dla mnie wystarczajacą informacją na dzień przed miesiaczką. Do południa nic się nie zaczęło rozkręcac więc zrobiłam test. Tylko dlatego, że w żaden inny dzień nie mogłabym pójść zrobić bety. No ale nie zobaczyłam tam niczego czego bym się nie spodziewała, już nawet nie szukałam pod różnymi światłami czy kątami. Choć fakt, że do wieczora dalej nic nie ruszylo dał mi nadzieję, może test się pomylił?
Jako, że do wieczora nic nie ruszyło więc już wiem że przyjaciółka nie pomoże mi z zastrzykiem.... Już zaczęłam się bać, że może zrobiły mi się torbiele ale w 29dc coś ruszyło... Mam tylko nadzieję, że nowy cykl zdąży się zacząć jeszcze dzisiaj a nie jutro, żeby się nie okazało że na wizytę przyjadę mocno za szybko... Zaczynam wątpić czy kiedykolwiek nam się uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2023, 12:00

24 cs, 1 dc
Dziś zaczynam kolejny cykl. Ostatni w tym roku.
Jaki był poprzedni?
Właściwie bez starań...przez choroby, stresy i takie tam...
Jak się z tym czuję?
Myślałam, że będzie dużo gorzej, ze spokojem powitałam okres. Tym razem wiedziałam, że nic z tego nie będzie.
Czy mam jakiś konkretny plan na ten cykl?
Mam nadzieję, że uda się nam starać odpowiednio często.
Mam nadzieję, że w święta nikt (teściowie) nie zaburzą mojego spokoju pytaniami czy sugestiami odnośnie dzieci...
Sylwestra planujemy spędzić tylko we dwoje...owu prawdopodobnie wypadnie pomiędzy świętami a nowym rokiem...
Czy taki obrót spraw jest gwarancją sukcesu? Takiej gwarancji nigdy nie ma.
Staram się też nie myśleć o tym, że to ostatni cykl, aby w 30 urodziny wiedzieć że jestem w ciąży...
Mamy pracę, czekamy na odbiór mieszkania, jesteśmy naprawdę gotowi.

Ale dobrze wiemy, że sama gotowość nie wystarczy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2023, 20:57

Meggy88 Moja codzienność 🌿 25 maja 2025, 14:32

Nasz synek ma 6 dni 💙
Uczymy się siebie ciągle, mam wiele obaw i wątpliwości czy wszystko robię dobrze. Jeszcze w szpitalu miałam problem z laktacja, ale już się rozkręciła.
Mały jest taki słodki i cudowny ❤️ jest idealny, nawet jak płacze i chce być ciągle przy piersi 💙
Tatusiek się pięknie spisuje. Był przy porodzie, przeciął pępowinę 😁
Ja jeszcze trochę obolała, ale jednak organizm kobiety jest niesamowity. Szybko się regeneruje.
Sam ogród trwał 7 godzin.
Następnym razem może go opiszę.

Jestem taka szczęśliwa ❤️

💠06.12.2023💠 15cs
Nigdy nie potrafiłam pisać dobrze wypracowań w szkole a co dopiero pamiętnika.
Podchodziłam do tego kilka razy- tutaj, w różnych momentach starań. Na końcu czytałam resztę i stwierdziłam, że wstyd coś takiego światu pokazywać a co dopiero sobie zostawiać na pamiątkę. Wiadomo z czym to się wiązało- usuwałam całą treść i tyle w tym pamiętniku zostawało. Białe strony do wpisu.
Nie chciałabym aby i tak tym razem było.
Chce napisać "coś"... dla każdej, która przechodzi ta drogę ale też dla siebie. Mieć tutaj ten ślad po tej cholernej drodze, która jeszcze się nie zakończyła. A może jeszcze nie rozpoczęła ?

Na dniach podchodzimy do inseminacji. Dostaliśmy zielone światło, badania wszystkie w "normie". W tamtym tygodniu byłam na podglądzie.
Lewy jajnik ruszył - 13mm i 11mm. Prawy ma jakieś jajo 8mm ale lekarz nie daje szans mu. Ucieszyłam się.
Powiedziałam, że podejdę do tego z pozytywnym nastawieniem. Ale wczoraj wieczorem miałam mieszane uczucia. Uczucie z "nie uda się, mały % ciąż jest po inseminacji" z " przecież to mogą być piękne święta z kropkiem, uda się, jestem prawie u celu".
Dodatkowe myśli w głowie nie dawały mi spać...czy jajka urosły ? czy dzisiaj dostanę zastrzyk ? Kiedy wypadnie nam wyjazd na inseminację? Czy się uda?

Dziś kolejny podgląd.

Bambi92 W stronę Słońca 6 grudnia 2023, 17:23

3 dc

Dzisiaj nie dojechalam do pracy, bo w drodze chwycił mnie ból brzucha i okropne mdłości. Prawie zemdlałam. Zadzwoniłam po pana Bambi i wróciliśmy do domu. Wymioty, osłabienie... Zasnęłam.

Po południu dalej jestem osłabiona, trochę mnie mdli, ale nic poza tym mi nie dolega. To jest powtórka z tego, jak zaczął mi się okres w maju. Potem się rozchorowałam. A teraz co? Covid nie covid? Endometrioza? Stan zapalny tak się objawia? Nie mam pojęcia. Jeszcze nie zdążyłam wziąć ani jednej tabletki antybiotyku. Mój organizm robi ze mnie wariatkę.

Niby wiem, że zdrowie najważniejsze, ale martwię się, że przez ostatnie nieobecności wyrzuca mnie z pracy, z której i tak chciałam odejść.

Zaczynam się denerwować przed wynikami NIFTY i prenatalnymi. Te drugie już w poniedziałek o 8:30. Właśnie dostałam wiadomość, że mam zjeść coś słodkiego 30 min przed i przynieść pen-drive'a. Jak wchodzę na maila, to serce szybciej bije. Najchętniej najbliższe dni bym przespała, żeby o niczym nie myśleć.

Na moje oko ciąża jest już widoczna. Może dla kogoś, kto mnie nie zna to wyglądam jakbym była trochę okrągleszja i w opcji z tyciem w brzuchu, ale ja bardzo dobrze widzę, że to typowo ciążowy brzuszek. Nigdy w brzuchu nie tyłam. Nawet jak miałam okresy, że trochę tyłam, to tylko nogi i biodra, brzuch zawsze płaski. Teraz nogi i tyłek takie same, bo jeansy spokojnie weszły, ale zapiąć się już nie było szans.
Cały czas wydaje mi się to wszystko surrealistyczne.

Bardzo Cię kocham córeczko ❤ już/aż 3 lata 💔

Dokładnie 3 lata temu dowiedziałam się, że Twoje serduszko przestało bić. Nic nie dało się zrobić. Brak przepływu do serca 😭 pamiętam każdy chwilę, godzinę,minutę, sekundę tego dnia. Pamiętam poród. Pamiętam pożegnianie i płacz pielęgniarek, które płakały razem ze mną. 10.12 tego dnia straciłam trzecią córeczkę.
Maleńka moja mam nadzieję że jutro będziesz pięknie się bawiła na chmurkach, będziesz się bawiła z siostrzyczkami i świętowała swoje 3 urodzinki. A ja będę wypatrywała znaków od Ciebie. Będę doszukiwała się Twojej obecności w każdym płatku śniegu,promieniu słońca...od rana już odwiedzę Cię na cmentarzu z prezentem.. bardzo Cię kocham ❤ córeczko normalnie napisałabym Ci "żyj sto lat" a tak napiszę...bądź szczęśliwa i wiedz,że jesteś moim małym spełnieniem marzeń ❤

miska122 Tęcza po burzy :) 7 grudnia 2023, 08:03

24 miesiące czyli 2 latka 🎉🎂❤️

Moje największe szczęście na świecie właśnie śpi koło mnie, odsypia wieczorne marudy którymi postanowił zakończyć ostatni dzień bycia roczniakiem 🤭 rozumiem, że teraz będzie już tylko i wyłącznie dobry humor? 😊
2 lata temu o 7:30 odeszły mi wody i karuzela zaczęła się kręcić. Pamiętam, że mój pies był w szoku gdzie my się wybieramy z tymi walizkami. Nie wiedział, że jego życie również zmienić się bezpowrotnie.
O 20:43 jego ludzki brat zameldował się na świcie, 9 grudnia w bardzo późnych godzinach wieczornych wróciliśmy do domu. Od tamtej pory nasze życie kręciło się wokół nowej istotki, takiej malutkiej, takiej idealnej.
Dzisiaj jest dwulatkiem. Dziwnie się czuję pisząc to. Już nie je z butelek, już śpi w swoim pokoju (zazwyczaj🤭), już ma swoje zdanie na każdy temat. Kocha zwierzęta, nawet wężom i pająkom na zdjęciach daje buziaczki 😂, chodzi na piłkę nożną i uwielbia te zajęcia. Jest mądry, odważny i nieustępliwy. Kocha samochody, traktory i dinozaury. Bardzo lubi tańczyć i krzyczeć z całych sił właaaaaa (jak dinozaur). Daje najlepsze przytulasy i buziaki na świcie. Uwielbia się wygłupiać i uciekać. Jest bardzo podobny do taty. Robi najlepsze masaże na świecie. Układa najwymyślniejsze wieże z klocków i innych zabawek.
Jest najlepszym dzieckiem o jakie mogłabym prosić.
Od dwóch lat sprawia, że wiem czym jest bezgraniczna miłość. Jest moim ulubionym człowiekiem i jestem niesamowicie wdzięczna za niego.
Sto lat syneczku, niech spełnią się Twoje marzenia, tak jak Ty jesteś spełnieniem naszych ❤️

Wczoraj zawalił mi się świat.
Telefon z laboratorium - nie mamy żadnej blastki.
Płakałam długo. 8-9 godzin.
Niepłodność, wygrałaś. Ale tylko na chwilę.

Hm. Łatwo mi nie jest. Jestem po rozmowie z psychologiem. Pomogła na płaczliwość, ale nie na ogólne samopoczucie. Sytuacja mnie tak przygniotła, że w tydzień schudłam 2 kg (z 56 na 54). To bardzo dużo. Mimo wcinania czekolady i ciastek. Teraz jest lepiej, tzn.mam postanowienie, żeby o siebie zadbać. Ale zwykle jedzenie w nerwach jest dla mnie ciężkie - nie wchodzi.

Bardzo pomaga mi zabawa akwarelami (odkryłam je dopiero przy małej, cudowne farby!). Dziś się umówiłam na wspinanko.

Obie jesteśmy chore. Mała coś przytargała. Zaraziła mnie. 3 dni byłam na opiece. Poszłam wczoraj do pracy jeszcze chora (zapalenie ucha) i usłyszałam od szefa "wie Pani, koniec roku, trzeba robić, żeby statystyka była zrobiona, tym bardziej, że Pani kilka dni nie było". Odpowiedziałam "jak Pan widzi przyszłam chora do pracy, żeby popracować, nie słyszę na ucho i mam chore gardło, powinnam leżeć w domu". Co usłyszałam? "Wiem, wiem. Ale koniec roku" 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
Sytuacja w pracy dodatkowo mnie podłamuje, bo byłam przekonana, że zaraz ucieknę na L4 ciążowe. Na awans nie mam, co liczyć. Kilka dni temu zebrało się kolegium i mam 1 głos "za", 8 "przeciw" i 2 "wstrzymujące się". Niestety nie znam argumentacji, nie wiem też, który z członków kolegium jak głosował. Ale przypuszczam, że chodzi o kwestie związane z macierzyństwem, bo szef swoją opinię na mój temat zaczął tak: "w dniu 20 lutego 2020 roku poszła na L4 ciążowe..." 🤦‍♀️

Mąż nie przeprosił za swoje słowa (padły straszne, poza brakiem zgody, powywlekał różne rzeczy), widzę po jego zachowaniu, że on widzi, że totalnie popłynął. Dba o mnie w każdym aspekcie. Ale jeszcze jestem przed rozmową z nim. Układam siebie bez zasadniczości i na super miękko (co jest dla mnie trudne, zazwyczaj, gdy gdzieś idę, przede mną idzie moja zasadniczość, uczę się ją przełamywać). Chciałabym po prostu wiedzieć, że skoro nie teraz, to za pół roku, za rok, nigdy itd. Żebym mogła sobie inne aspekty życia ułożyć.

AlicjaKH Wiara, nadzieja-ivf, miłość 13 grudnia 2023, 06:06

8 XII 2023
9dpt
Kolejne wyniki krwi:
beta-HCG 180 mlU/ml ❤️❤️❤️
progesteron - 14,30 ng/ml (czyli tragedia) 😟
estradiol - 91,2 pg/ml (czyli tragedia) 😟
Zwiększenie dawek: progesteron 3X 600 mg na dobę , estradiol 3X4mg na dobę
Jestem przerażona!!!

Nie wiem jak szybko to spada we krwi. Te badania zrobiłam 10,5 godziny po wzięciu leków.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2023, 06:14

Mam Cię maluszku!
I już nie puszczę 💪

W macu właśnie wpycham chesa, no jak mus to mus.
Zrobiłam przy okazji badanie proga już dzisiaj bo jutro do roboty i ciężko będzie mi to zgrać.
Poczekam do wieczora ale mam w domu w zapasie prolutex i nie zawaham się go użyć.
Już dziś zwiększyłam sobie prog besins i zobaczymy.
Co ma być to będzie... No ale musi być dobrze!

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 24 sierpnia 2024, 07:33

Nowy - stary początek 🍀🍀🍀

Niby wiemy co nas czeka, wiemy czego się spodziewać, czego możemy oczekiwać…

A jednak z pierwszymi zastrzykami wróciły stare i zapomniane emocje - niepewność i strach.

Miało być łatwiej, ale znaczny spadek amh nie wróży jakiś spektakularnych wyników. Dostałam inny zestaw leków na stymulację i za chwilę będziemy sprawdzać jego skuteczność.


Dobra jak zawsze coś musi iść nie tak ale nie jestem bez winy, sama się przyczyniłam do swojego stresu.

Miałam zrobić badanie proga w 9 dniu cyklu. To była sobota. Zapomniałam 🤦
Ale myślę co tam,pójdę w niedzielę, nie raz byłam w laboratorium przy szpitalu. I co? W niedzielę już zamknięte.
No to poleciałam w poniedziałek rano 11 dc, nie tak źle. Byłam pod laboratorium jeszcze przed otwarciem. Babka zapewniała, że wynik będzie popołudniu.
Cały dzień i pół nocy odświeżam wynik, nie ma.
12 DC dzisiaj i wizyta. Wyniku nie ma. W labo dostałam informację, że pojechał do Wrocławia. Dzwonię, a tam się okazuje, że mają awarie maszyny.
Boziu czy tylko ja mam takiego pecha?
Miało być bez stresu od ja od wczoraj z kibla nie schodze.

Wizyta. Endometrium 12 mm, duzo a to oznacza że wynik progesteronu może wyjść już zły.
Tym sposobem wszystko trzeba będzie odwołać.
Zrobiłam badanie proga raz jeszcze.
Jeśli wynik będzie ok to od jutra wdrażam progesteron, pojutrze wracam do kliniki na wlew z acofilu. Jeśli będzie powyżej 0,8 to pozamiatane.

Także modlę się o ten wynik o żeby był dobry. Stres już krąży w mojej krwi. Nie umiem myśleć o niczym innym. Nie wiem czy wykupować receptę. Acofil pewnie trzeba zamówić.

Na wizyty muszę ogarnąć urlop na żądanie. Chwała, że mam akurat jeszcze 2 dni. Będzie na wlew i transfer.

Trzymajcie kciuki za wyniki! Oby były szybko i oby były dobre 🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)