Beta w trakcie realizacji. Mam nadzieję, że wynik będzie około 50. Nie stresuje się, jestem spokojna. Musi być dobrze. Powtórzyłam dziś test, wyszedł minimalnie ciemniejszy. Myślałam, że w 2 dni różnica będzie większa, ale cóż. Czekamy 🍀
303 dni mojego szczęścia ! ❤️🔥
43 tygodnie mojego cudu!
10 kg miłości 😍
A co najważniejsze 214 dni w domu !!! 🥳
Jutro Nela kończy 10 miesiąc życia, kiedy to zleciało ? Czas mi mija tak szybko, czuję jakbym nie miała czasu nacieszyć się tą chwilą tu i teraz bo ona płynie z prądem tak szybko że nim się obejrzę i po niej.. Nela powinna mieć 7 miesięcy 9 maja.. To wszystko jest tak dziwne, ja wciąż nie wierzę w to co się wydarzyło.. w Zeszłym roku o tej porze walczyłam ze skurczami i puki co plamieniami byłam cała w strachu że stracę to co sobie wymarzyłam, dziś to marzenie leży koło mnie głaszcząc mnie po policzku, łza kręci mi się za każdym razem gdy to robi.. Mogę śmiało napisać że moje życie dwa razy zaczęło się na nowo, pierwszy raz 12 lat temu gdy urodziłam syna, a drugi raz 303 dni temu gdy świat na chwilę zatrzymał się gdzieś tam w strachu ale ruszył podwójnie a szczęścia we mnie nie ma końca.. Dziś patrzę na życie inaczej, jestem Wdzięczna swoim dzieciom że je mam, że są tu ze mną i często się mówi że to my jesteśmy tymi bezpieczeństwem, szczęściem i spokojna przystania dla dzieci u mnie jednak to moje dzieci są tą moją oazą spokoju, bezpieczeństwa i szczęścia, gdy są ze mną wszystko czuję się spokojniejsza..
Wróciłam do pracy! Chyba bez zadowolenia, zaczęłam pracę na wieczory od poniedziałki do piątku od 18 do 22 choć wracam wcześniej. Nie byłam gotowa żeby zostawić Nele, a tym bardziej z kimś obcym więc zostaje w tym czasie z tatą który średnio sobie radzi 🫣 myślę o zmianie i powrocie na dwa pełne dni z czym wiąże się Żłobek ale nie jestem gotowa by dać Nele w obce ręce, boję się tego .. zobaczymy .
W poniedziałek jedziemy na pierwsze wspólne wakacje we czworo 🥳❤️🔥

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2025, 22:26
"Prawidłową płodność szacuje się na 20–22% na cykl oraz prawie 50% po trzech cyklach. Dlatego też w normalnej populacji kobiet w przybliżeniu 60% zachodzi w ciążę po 6 miesiącach, 80% w okresie 12 miesięcy oraz 90% w ciągu 18 miesięcy. W badaniach dotyczących cykli „ukierunkowanych na zajście w ciążę” ciążę uzyskuje się w 76%, 90%, oraz 98% przypadków odpowiednio po jednym, trzech i sześciu cyklach [4]"
Obrazowanie ultrasonograficzne w niepłodności
Roger A. Pierson
Czasami myślę, że psychika to suka, bo płata figle jak błazen na dworze królewskim. Oto znów, po dziesięciomiesięcznej przerwie w staraniach, wróciłam do punktu wyjścia, gdzie każdy, nawet najmniejszy sygnał z ciała interpretuję jako możliwy objaw ciąży. 4 dni po owulacji i już maluję obrazy w głowie, choć wiem, że to za wcześnie, żeby cokolwiek poczuć.
Staram się być spokojna, dystansować się od tych emocji, akceptować, że to tylko moje pragnienia malują te obrazy. Ale jak trudno jest pogodzić się z natrętnymi myślami, które podkopują spokój ducha! To jak wewnętrzna walka pomiędzy logiką a emocjami, gdzie każda ma swoje argumenty, a ja stoję pośrodku, próbując nie dać się zwariować.
Dzień za dniem, staram się nie poddawać tym emocjom, choć one są częścią mnie, mojej codzienności. I choć logika podpowiada, że jeszcze nie czas, emocje kierują wzrokiem w kalendarz, odliczają dni i szukają znaków. To ciągła walka, której finał mogę poznać tylko z czasem.
35 tydzień ciąży.
Mały się mocno rozpycha .. aż nieumie usiedzieć na kanapie.
Nogi puchną oj bolą .. ale taki urok końcówki.
Skurcze przepowiadające są.. I to właśnie od kona grudnia .
Z serduszkiem od małego jest już ok . Nie spotkałam się ponownie żeby inaczej biło.
W czwartek wkraczam w 36 tydzień.. coraz bliżej bombelku 😚🥰🥰
Mam nadzieję że porod będzie szybki, wiem że mam się słuchać położnej , wiem że będzie bolało.. ale ten ból pomaga nam w zjawieniu się na świat naszego dziecka. Dlatego to będzie dobry ból.
Trzymajcie kciuki za mnie i za poród SN . Bo nie wiem czy jeszcze tutaj wejdę przez te tygodnie które mi zostały. Pozdrawiam .
I po transferze. Poszło gładko choć z małym opóźnieniem.
Przed podaniem zarodka miałam rozmowę z panią embriolog - mówiła że zarodek bardzo ładnie się rozmroził i od razu zaczął się maksymalnie rozprężać. A teraz czekanie!
Ale czuję ulge, ze wreszcie ta droga dobiegła końca. Koniec tematu ivf po prawie 6 latach. Bez względu na wynik. I w tym niezaprzeczalnie tkwi magia tego ostatniego podejścia - co by się nie wydarzyło, radość będzie. Poczucie ulgi i zamknięcia którego brakowało mi już od jakiegoś czasu.
Jutro test żeby sprawdzić czy ovitrelle się wypłukał a potem od 4 dpt standardowe sikanie
Rozalka ma już skończony miesiąc, a ja nie mam weny, żeby spisać naszą historię porodową. Oprócz weny nie ma też czasu, żeby zebrać myśli i się skupić 🙈. Życie z dwójką dojeżdża. Zastanawiam czy to my tak nie ogarniamy, czy Czarek jest tak zajmujący. I jak to możliwe, że inni dają radę i nie narzekają. Moja mama twierdzi, że nie miała problemów w opiece nade mną i bratem (jest między nami rok i 2 miesiace różnicy). Mam nadzieję, że dopadła ją po prostu mamnezja, bo nie pomaga to na moją psychikę. Fakt, że jesteśmy z mężem sami, bez wsparcia rodziny na codzień też nie ułatwia życia. Mam wrażenie, że od kiedy się Rozalka urodziła tylko płaczę, marudzę, kłócę się z mężem i mam ochotę wystrzelić się na orbitę 🥴.
W tym wszystkim promyczkiem jest tylko to, że Czaruś naprawdę kocha Rozalkę i tak bardzo go do niej ciągnie. Najchętniej przytulałby, głaskał i całował ją cały czas. Niestety trochę musimy go izolować, bo zaraził małą RSV i na tydzień trafiłyśmy do szpitala (po rozmowie z moją położną stwierdzam, że chyba trochę na wyrost 😩). Po powrocie do domu dalsza izolacja, bo mąż złapał covid.
Za 2 tygodnie Czarek musi wrócić do żłobka, bo mąż wraca do pracy... Boję się myśleć.
Wiem, chaos w tym wpisie.
Jak w naszym życiu przez ostatni miesiąc 🙈.
Wczoraj miałam super dzień - wysprzątałam szafę w przepokoju, zrobiłam selekcję butów, odkurzyłam sofę i opchnęłam pakiet książek na Vinted. Rano fajne śniadanie dla nas, potem obiad - dla mnie był pieczony pstrąg z ziemniaczkami a dla męża indyk.
Dla równowagi dzisiaj nie zrobiłam kompletnie nic 🤡 Przeleżałam. Jadłam orzechy, pyzy mrożone, jabłka i jogurty.
Tydzień zapowiada mi się intensywnie. Jutro Ikea i reklamacja blatów oraz plan na domknięcie tematów w pracy (lub ich przekazanie). We wtorek badania krwi, w środę rozmowa z szefem (mam lekkiego stresa jak zareaguje, nie znam go kompletnie), w czwartek wizyta u profesor.
Wdrażam też plan walki z moim zimowym bluesem. Jutro idę na zajęcia Aktywna ciąża (bo mam urlop), wieczorem na jogę, a we wtorek na Aqua Aerobic. Probowałam ćwiczyć w domu, ale z naszymi psami to się nie sprawdza. Świrują, włażą na mnie, zabierają gumę do ćwiczeń. Strasznie brakuje mi ruchu, a na spacery to pogoda wiadomo jaka.
Muszę też poprawić jakość snu. Za dużo ślęczę z telefonem, chyba mamy za gorąco w sypialni, no i pobudka na siku (na to nic nie poradzę).
Postanowiłam też zrobić listę rzeczy do zrobienia przed pojawieniem się Małej z kategorii „rozrywka i kultura”: Muzeum Historii Żydów Polskich, wyjazd z mężem tylko we dwoje, teatr ze 4 razy, lista książek do przeczytania.
Muszę zebrać myśli, może jak je spiszę to mi się coś wyjaśni.
USG piersi ok, zmiana która była bez zmian, więc mam za pół roku przyjść na kolejne usg, a tymczasem jest zielone światło na transfer. Przeterminowaly mi się wymazy do histero, dostałam skierowania na nowe, więc tyle dobrze że w ramach pakietu sobie zrobię badania. Teraz mi się kończy okres, patrzc na to jak krótkie mam cykle, powinnam dostać kolejny pod koniec miesiąca. Jeśli zrobię badania w przyszłym tygodniu powinnam mieć do końca miesiąca wyniki czyli mogę się umawiac na histero w lutym. Transfer wypadałoby wtedy na marzec jeśli zdążą przyjść wyniki histero. Czyli zdążymy w lutym jechać na wakacje, tyle że lot musielibyśmy zarezerwować jakoś tak żebym mogła być w klinice 10 dc na USG i 20dc na histero, czy da się zrobić? Zobaczymy. Jeśli nie, histero nie zając, nie ucieknie a i transfer też nie. Dziwnie mi z tym, że wszystkie dziewczyny mają już parcie na drugie dziecko i pragnienie, a we mnie nic. Bardziej rozsądkiem się kieruję - młodsza nie będe a mamy jeszcze zarodek, który musimy, ale to musimy odebrać.
Mała odkąd skończyła 3 lata jest łatwiejsza w obsłudze, tzn nie ma wiecznych dramatów. Słodziak na maxa, zawsze zresztą slodziakiem była mimo charakterku. A teraz ma się zmienić jej sytuacja? Jej świat? Ma się nie kręcić tylko wokół Niej? Trudno mi to sobie wyobrazić... Ale życie pisze tyle różnych scenariuszy, na chwilę obecną cieszę się bardzo, że jeśli się okaże że starania o drugie nie przynoszą rezultatów to nasza rodzina 2+1 w zupełności mi wystarcza i jest błogosławieństwem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2024, 16:38
Beta 64,46 przyrost 156%. Okruszek rośnie,a ja nie wierze 🥹 W sobotę po odebraniu wyniku odetchne. Poinformuję klinikę i myślę, że uwierzę dopiero po pierwszej wizycie usg.
🔹Owulacja jest 24-48 h po PIKu, jajeczko żyje 24 h od owulki.
🔹Ból jajnika odczuwany około dnia owulacji prawdopodobnie spowodowany jest pęknięciem pęcherzyka Graafa, z którego uwolniona zostaje komórka jajowa, lub skurczami jajowodów, które pomagają w przemieszczaniu się komórki jajowej.
🔹Ananas (bromelina), dużo wody i ciepłe zupy na zagnieżdżenie.
🔹Na czystość pochwy: dopochwowo - Lactovaginal, doustnie Lacidofil, inny zestaw: provag i invag
🔹Na przed owu/podczas owu jest spadek temperatury i potem skok
🔹2-5 DC estradiol bada po to żeby ocenić pecherzyki
🔹7DPO robi sie po to żeby ocenić ciałko żółte.
🔹Opis in vitro: https://plodnosc.pl/nie-taki-diabel-straszny-czyli-jak-w-praktyce-wyglada-in-vitro/
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2023, 19:51
29 dc
Jestem.jakirs 9 dpo
Wczoraj robiłam test dzisiaj i biel...
Jedynie na jakiś testach co miałam z owulakami pojawiało się coś a po chwili znikało masakra 🤦♀️
Ja już czuje ze okres blisko podbrzusze boli i sxyjka powoli się otwiera wiec wiem ze dupa z tego...
Kolejny raz organizm mnie zrobił w ciula... gdyby nie te objawy nawet bym nie testowała tak szybko tymbardziej ze progesteron wynosił lekko ponad 6 zadna ciaza by się z takim progiem nie utrzymała...
Jedyny plus z tego cyklu że była ta owulacja No niestety słabej jakości ale co zrobić. Myślę że taki mój urok po prostu 😊
Może w końcu kiedyś się uda 🫣 🍀
❌️
Mamy 2024 rok jak do tego doszło nie wiem 🙈🙉
Laura skończyła roczek jest piękną, mądrą i uśmiechniętą dziewczynką dziś wyprawiliśmy jej pierwszą imprezę urodzinową, a ja zastanawiam się jak i kiedy ten czas minął.... wydaje mi się że dopiero co ją urodziłam, że dosłownie chwilę temu zakladalam jej pierwsze malutkie ubranka, że jeszcze niedawno spala z podkulonymi nóżkami ma mojej piersi i mieściła się tam cała(!) Dziś Laura nie jest już bobasem, a dziewczynką, której wszędzie pełno mimo że jeszcze nie chodzi 😅 z jednej strony brakuje mi czasami tego malutkiego bobaska i wydaje mi się że ten okres za szybko nam minął, a z drugiej wydaje mi się że teraz jest dużo fajniej, bo Laura jest już bardziej kontaktowa, potrafi się ładnie bawić i pokazać jeśli czegoś chce. Niestety chyba zawsze będzie tak że będę czuła lekki niedosyt, że za szybko to minęło, że chciałabym jeszcze raz to przeżyć, ale się nie da dlatego staram się zachować jak najwięcej wspomnień. Z tej okazji cofnęłam się do 2070 strony wątku AA i wygrzebałam opis swojego porodu zeby przypomnieć sobie te emocje, które towarzyszyły mi wtedy na świeżo, więc niech tu będzie ku pamięci:

Po ciążowej przerwie czas wziąć się za siebie. Na tapetę jako pierwszy wjechał najcięższy kaliber - właśnie siedzę w taxi w drodze do Centrum Onkologii😱
Serce boli, bo Synek został pierwszy raz na tak długo z tatą sam. Wiem że długo bo tam procedura wygląda tak, że najpierw czeka się na otrzymanie skierowania na badania, a później czeka się na wyniki i dopiero konsultacja z lekarzem. 3-4h w szpitalu plus 30-40min drugiej do domu. Dłuuugooo mnie nie będzie w domu😔
Pierwszy raz bedzie karmienie przez tatę. Zależy mi na kp puki mogę, więc nie zgodziłam się na butelkę i mąż w końcu dzisiaj wziął do ręki slowcup. Ogarnął przy mnie dodatkową porcję zanim wyszłam. Mały na początku się rozpłakał, ale jak się zorientował, że tata też może dać coś dobrego to zaakceptował. Mądre moje chłopaki ❤️❤️
Jak dostałam diagnozę w trakcie ciąży z córeczką, to zakopałam głęboko strach przed chorobą. Podeszłam zadaniowo jak do wszystkich trudności medycznych i tak ten stan trwa już 4 lata. Jakbym miała przewlekły katar, a nie nowotwór złośliwy. Patrząc w lustro bagatelizuję go, nie myślę o tym że mam chłoniaka, że ludzie na to świństwo umierają. Ale gdzieś tam w środku boję się że te moje dwa skarby mogą zostać bez mamy i wtedy zawsze mi się oczy mokre robią. Teraz też, dobrze, że kierowca zajęty nawigacją🫣🥺
Nie oszukujemy się chociaż tutaj, boję się cholernie, ale reżysera życia to nie obchodzi, więc komu mam się skarżyć🙄
26.05- Dzień Mamy 💐
W tym roku to tak jakby też moje święto. Dlaczego? Przecież nadal nie mam dziecka ani nie jestem w ciąży. Ale jestem Mamą czterech zarodków, blastek, śnieżynek 🩷
Marzę o tym, żeby choć jedną z nich mocno przytulić, ucałować i mam ogromną nadzieję, że tak się stanie, bo robię co mogę 🍀
Jednak boje się, tak bardzo się boje, że nigdy nie będzie mi dane przytulić swojego dziecka.
I dziś, pośród przeglądanych zdjęć mam z dziećmi jest mi cholernie przykro i ciężko, że nie mogę doświadczyć macierzyństwa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2024, 16:28
Mój pamiętnik się zmienia.
Czytając go czuję, że niektórych treści nie powinno tu być, a inne powinny być opisane w zupełnie inny sposób.
Wydaje mi się, że dojrzałam w drodze walki o dziecko i sądzę, że mój pamiętnik musi się dostosować do tego jak aktualnie odbieram otaczającą mnie rzeczywistość i historię. Nie chcę go usuwać i budować na nowo, wystarczy mi przewertowanie aktualnych treści i ewentualna ich modyfikacja. Z tego powodu pamiętnik wrócił do żywych z etapu zawieszenia.
A co u mnie?
Drugi dzień jestem w domu.
7.01 z samego rana pojechałam do szpitala na oddział ginekologiczny. Zrobiono mi wtedy szereg badań przed znieczuleniem ogólnym.
Badania wyszły dobrze, jedyny problem widzę w TSH, mimo brania Eurhyrox 50 poziom TSH wyniósł 2,17. Na poprzedniej kontroli było to 1,25.
8.01 miałam zabieg elektrokonizacji (nazwijmy rzeczy po imieniu: częściowa amputacja szyjki macicy). Zabieg się powiódł, usunięto niedużą część stożka szyjki macicy, materiał wysłano do badań hist-pat.
9.01 wyszłam ze szpitala z zaleceniami, receptą i L4.
Aktualnie czuję się dobrze. Dość obficie plamię i przechodzi to w lekkie krwawienie. Czuję skurcze, czasem uciagania i kłucie tam w środku, ale nic nie boli.
Znowu będę miała fobie przed badaniem szyjki macicy palcami... Na ten moment boję się aplikować sobie gynalgin do środka....
Za 2 tygodnie mam udać się do ginekologa na kontrol. Do tego czasu mam się nie przemęczać po zabiegu i oszczędzać. Mało to realne u mnie na wsi, gdzie mam pod opieką 3 konie, ale wszyscy starają mi się na szczęście pomagać. 
Założyłam wniosek o wypłatę świadczenia z ubezpieczenia Onkoplan, liczę na to że jednak coś dostanę za cały ten stres i sytuację.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2024, 19:12
9.01
Mój mąż dzisiaj oznajmił, że w tym roku nie jest za tym, żeby podchodzić do in vitro... Mamy skupić się na budowie, wykończeniu wnętrza, wyprowadzce itd.
Nie skomentowałam tego, bo nie chciałam prowadzić rozmowy pod wpływem emocji, ale jest mi przykro. Młodsza nie będę, w tym roku skończę 33 lata
Nie chce prowadzić rozmowy na argumenty, bo oboje musimy tak samo tego chcieć.
Nie wiem co dalej z tym zrobić.
10.01
Psychicznie jest już u mnie lepiej, wczoraj swoje wypłakałam ale jeszcze nie czuję się gotowa, aby wrócić do tego tematu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2024, 19:39
14 dc
Update po wczorajszej wizycie i ostatnich wynikach badań.
Moje:
Prolaktyna, androestendion i kortyzol OK. Wynik makroprolaktyny jeszcze nie dotarł.
Na USG pecherzyk na prawym jajniku 21 mm, endometrium 10 mm, zalecenie: działać. Na lewym jajniku widoczne zmiany które są albo starym cż albo endometrioza. Albo czymś gorszym, bo dostałam też skierowanie na badanie ROMA.
Badania Męża: podwyższony progesteron i testosteron (testosteron wolny ok). Badania nasienie nasienia jeszcze nie zrobione.
Rekomendacja lekarki to inseminacja ze stymulacją od kolejnego cyklu. A jak chcemy robić operacje żylaków to lepiej zamrozić nasienie w razie, gdyby po operacji było gorzej.
W międzyczasie działamy z dietetykiem, a we wtorek mam wizytę u lekarki od pasożytów. Jakoś dużo tego robi i jestem przytłoczona. Szczególnie tym markerem ROMA. Będę się zamartwiać cały weekend tym na pewno ☹️ Moje pozytywne nastawienie na ten rok uleciało.
Dzisiaj nasza szósta rocznica ślubu, bezpłodność to zdecydowanie najtrudniejsza góra z którą musieliśmy się zmierzyć jako małżeństwo. Jestem na cyklu sztucznym, od stycznia biorę prednisolon (encorton), obecnie estrofem, progesteron i od jutra heparyna. Jutro zostanie rozmrożonych 5 zapłodnionych komórek, które będą hodowane do blastocysty. W piątek transfer. Czego najbardziej się boję? Bardziej niż niepowodzenia boję się straty lub tego że mogłabym nie donosić ciąży. Trochę żałujemy, że nie było szansy na świeży transfer, jakoś nie do końca wierzymy, w powodzenie mrożonych transferów, chyba przez to, że miałam ich 7 i wszystkie nieudane.
25 kwietnia 2025, 35 dc
Boli mnie brzuch .. bardzo..
Krwawienia nadal nie ma. Grzebalam w środku, przy wycieraniu jakaś odrobina plamienia na palcu , poza tym czysto..
Niech już przyjdzie to krwawienie , chce to mieć za sobą .. poza bólem nie czuje nic.. pustka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2025, 19:28
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.