26 dc 7 dpt
Beta 14,04 🥺 Kropku walcz, wgryzaj się i zostań z nami do maja ❤️
Żeby zostało na dłużej 19cs 14dc owulacja?
Badania robione w 4dc:
Glukoza w surowicy 91 mg/dl (70-99)
Anty TPO 37,7 UI/ml ( <60)
Anty TG =< 1,3 IU/ml ( <1,3)
Prolaktyna 18,48 ng/ml (2,8-29,2)
DHEA-S 154,3 ug/dl (25,9-460,2)
Androstendion 0,940 ng/ml (0,37-2,25)
AMH 5,242 ng/ml (0,271-15,700)
Wydaje się dobrze … tylko gdzie leży ten problem ? Jajowody? Bez ciąż endometriozy, infekcji jakiś szczególnych też nie kojarzę, może jakieś małe, czy to mogło spowodować zrosty ? Czy może to jednak głowa ?
Chyba za dużo myśli mi się kotłuje ostatnio i brak sił i wiary, jak bardzo chciałabym nie myśleć tak w tym cyklu myślę, jestem zła, sfrustrowana, smutna i bezsilna i karcę sama siebie za myślenie, ale czy tak naprawdę da się całkiem nie myśleć? Nie przywiązywać wagi ? Odpuścić?
Nie wiem, może tak sobie tylko mówię a podświadomość robi swoje i jest ciągle w tym pogrążona aż w końcu wychodzi i daje o sobie znać ? Możliwe ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2024, 12:11
Wyniki dopiero przyszły.
Beta <20 ul/l
Spodziewałam się takiego wyniku.
Dzień 5 po porodzie.
Moja dzielna córka walczy sama.. jestem tuż obok ale nic więcej zrobić nie mogę. Cieszę się każdą chwilą i jej sukcesem.
Po raz drugi moje serce bije w innym ciele, po raz drugi ktoś inny oddycha moim powietrzem. Po raz drugi jestem najszczęśliwszą na świecie. Mam dwa serca 💕 mam dwa światy, mam moje dzieci, kocham je nad swoje życie i oddam za nie wszystko co będzie trzeba.
Psychicznie staram się być twarda, ale jak tylko ktoś nie widział płacze, jestem wściekła na siebie i swoje ciało, jestem zła że nie dałam rady dłużej jej utrzymać, czuję się wybrakowana i winna, prze ze mnie ta mała moja istota musi walczyć w pojedynkę.
Kocham Was moje serca ❤️🔥 kocham nad życie, Nikoś, Nelka jesteście moim życiem, moim światem i powietrzem ! ❤️🔥❤️🔥
25.06.2024r.
Dzień w którym wydarzył się cud.
Pół dnia przespałam, oddając się ogarniającej mnie depresji. Na przystanku dostałam ataku paniki i się rozpłakałam. Pół godziny przed godzinami otwarcia gabinetu ginekologa byłam 6 w kolejce... Nie wnikam od której te kobiety się tam gotowały.
Z upału i duchoty prawie zemdlałam załatwiając beton na fundamenty tarasu.
Nie pamiętam, jak wchodziłam do gabinetu. Trzęsłam się jak osika a głos mi się łamał, gdy komunikowałam, że jestem w ciąży ale ona chyba nie rozwija się prawidłowo.
Pokazałam wyniki. Beta wczorajsza dobra sama w sobie. Ale pozostałe spadki i przyrosty faktycznie były niepokojące. Dopytywałam o CP, bo beta skakała. Lekarz tylko się uśmiechnął i powiedział, że samą skaczącą betą nie diagnozujemy CP, po czym zaprosił mnie na USG, zobaczyć co tam widać.
A tam dwa ciałka żółte - nie myliłam się, że żaden z ginekologów nie pomylił jajników, tylko owulacja była podwójna.
I w macicy całe 2,64mm cudu - moja mała kropiczka. 

Mam wrócić do leków. Nie robić bety. USG za tydzień w środę. Co z tego będzie? Nie wiem. Ale na pewno nie CP.
Cuda się zdarzają... I chyba nawet jeden zdarzył się mi. Forum mi to wymodliło i wytrzymało w kciukach. 😭😭
Czemu beta wariowała?
1. Krew jest wrażliwa na podróż. Jak bardzo beta jest wrażliwa to nie wiadomo (a przynajmniej lekarz nie wiedział), ale mogło to mieć wpływ - jak i to, że oddziały Diagnostyki były inne.
2. Mogły być bliźniaki a został wojownik. Młodszy, bo z jajnika który owulował kilka dni później. A to cwaniak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2024, 00:00
Dzień 6 mojego szczęścia.
Siedzę na wygodnym fotelu obok Ciebie kruszynko, dziś pierwszy raz trzymałam Cię w rękach, nie tak jakbym sobie to wymarzyła ale to było cudowne. Trzymałam Ciebie taką małą w dwóch dłoniach ze łzami w oczach że mam tą możliwość Ciebie dotknąć. Kocham Cię tak bardzo mocno że strach jest niczym a porównaniu do miłości.
Wciąż jestem zła na siebie, wciąż się nienawidzę za to że nie dałam rady dłużej, przepraszam że musisz przez to przechodzić, przepraszam Córciu. Kocham Cię nad życie, wszyscy Cię kochamy, Twój brat nie może się doczekać a będzie mógł Cię przytulić!
Bądź dzielna, walcz ! ❤️🔥
Ciąża zakończona 13 grudnia 2019
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2024, 23:06
Edit: starania po około 1 roku po ślubie.
Miałam dość bolesne miesiączki i nie zwracałam uwagi na swój stan zdrowia. Wychodziłam z założenia, że przecież ciąża to taka prosta czynność. Seks bez zabezpieczenia i jest bum🎈
Pomimo oczekiwań, że pojawi się ciąża to gdy przychodziła miesiączka towarzyszyło mi uczucie ulgi.
Ale cofnę się odrobinę. Jeszcze przed samym ślubem zdecydowaliśmy się z mężem na kupno mieszkania chociaż całe życie mieszkałam na wsi.
Były przygotowania do ślubu, remont mieszkania własnymi siłami przy pomocy innych. Ciężko było pogodzić remont po pracy i zapraszanie gości jednocześnie.
W czerwcu był ślub i wesele, mega impreza. W tym dniu czułam się najpiękniejsza i najważniejsza😊
Pieniądze zebrane z wesela zainwestowaliśmy w remont mieszkania i jego wyposażenie.
Po 3 miesiącach mieszkania u moich rodziców w końcu mogliśmy się przeprowadzić.
Już jestem po wizycie u gina. Po łyżeczkowaniu wszystko wygląda w porządku, mam zielone światełko na staranie 🙂. Po rozmowie odpuszczam sobie badania immunologiczne. Doktorek zaproponował, że po pozytywnym teście dostane zestaw leków tak jakbym była po invitro, na zasadzie, że organizm wybierze co potrzebuje. A jeśli nie wyjdzie to mam dostać plik skierowań 🙃. Poczytałam o tej immunologii i mam nadzieję, że jednak nie będę musiała robić tych badań i brać dziwnych leków czy szczepień za miliony monet. Także nastawiam się pozytywnie szczególnie teraz jak od już ponad tygodnia tempka w górze, dla mnie to znak że organizmu chce działać 🤪. Czekam na 🐒 i zaczynam stymulację z aromkiem, mam nadzieję że udaną 😃. A no i od ostatniego wpisu znowu waga 0,8kg mi spadła 🙃🙃🙃
Dziś świętowaliśmy 2 urodziny Niny 🎂♥️
Z jednej strony bardzo radosny dzień, z drugiej nerwowy.
Najważniejsze jednak, że jej impreza się podobała 
A ja nie wiem jak to się stało i kiedy że doszliśmy do tego miejsca, że Iga ma juz 4 lata a Ninka 2. Ten czas za szybko leci. Są dni, które trzeba przetrwać. Gdy czekam na coś bliżej nieokreślonego. Są i takie kiedy zastanawiam się czy jednak nie byłoby nam łatwiej gdyby Iga była sama.
Ale później patrzę na nie osobno i razem i nie mogę się skończyć zachwycać. Są od siebie tak różne jak ogień i woda, a mimo to potrafią być niesamowicie podobne. Więź, która się między nimi rozwija sprawia, że moje serce rośnie ♥️
I mentalnie, w głowie, etap starań mam już całkiem zamknięty. Już na pewno nie chce mieć więcej dzieci. Czasem nachodzi nostalgia za stanem ciąży, ale im Nina jest starsza a nasze życie nabiera większej stabilności, tym bardziej doceniam ten stan i nie chce się cofać do etapu przywiązania do noworodka.
Dlatego tym wpisem kończę (przynajmniej na jakiś czas) mój pamiętnik.
Udało się spełnić nasze marzenie i za to będę zawsze wdzieczna ♥️
Chyba już po wszystkim... moj mały okruszek opuścił mamusie... widziałam go... 😭
Córeczko, bawcie się dobrze z naszym okruszkiem...wierzę że jest Wam tam lepiej, że jesteście razem...
Pomóżcie tylko nam i Waszemu bratu, żeby nie był sam... żebyśmy jeszcze kiedyś doczekali się żywego dziecka...
Boże błagam... dałeś mi pokochać mojego okruszka tylko pp to, żeby znowu zostawić mi pustkę po nim... błagam, zapełnij ja kiedyś kolejnym dzieckiem...
Po piątkowej wizycie jest zgodnie z planem... punkcja jutro 🙏
Jestem trochę rozczarowana i nadwrażliwa. Dostałam telefon z kliniki, ale zamiast doktor zadzwoniła recepcjonistka z informacją, że doktor widział wynik bety ( tylko taki podałam wcześniej, bo wynik progesteronu i estradiolu miałam właśnie podać gdy oddzwoni) i przyrasta w normie więc umawia mnie na wizytę 19lipca czyli 30 dni po transferze. Na co ja, że miałam podać jeszcze estradiol i progesteron. Trochę mnie to zażenowało, bo opinia recepcjonistki, że jest okej mnie nie uracza. Skoro nie jest aż tak istotny to po co go zlecił? Ma zapierdziel napewno jak zwykle. Uznałam, że i tak wyślę do kliniki wynik z diagnostyki i jeśli będzie miał chwilę to niech zerknie. Jeśli będzie okej to nie potrzebuje kontaktu. Jeśli ma zastrzeżenia to wtedy czekam na receptę. Nie wiem, wciąż nie wierzę. 30 dni oczekiwania na wizytę to mega długo. Nie wiem czy chce żeby mąż był wtedy przy mnie. Odciągam złe myśli, ale czasami boję się, że skończy się jak poprzednie. To by nas zniszczyło, wiem to.
Dobra, złe myśli precz. Będzie dobrze. Musi 🍀 Spotkamy się za 30 dni ❤️
Edit. 17 dni 😅 Mam jakieś zaćmienia mózgu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2024, 09:01
Dlaczego życie zadrwilo ze mnie kolejny raz? 😭 co ja takiego złego zrobiłam?
Poczułam się jak dziecko, które marzyło długo o jakiejś zabawce, aż e końcu rodzice kupili, pokazali, pozwolili popatrzec, dotknąć i po chwili zabrali, zostawiając dziecko, nierozumiejące co właściwie siw wydarzyło 😭😭
Boże, czemu dales mi pokochać kolejne dziecko tylko po to żebym zdazyla je pokochać i żeby znowu zniknęło z mojego życia?
Okruszku, mamusia tak bardzo chciała żebyś został z nami... 😭😭 pamiętaj, że mamusia zdazyla Coś pokochać 😭😭
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2024, 22:36
01 lipca 2024
Cykl starań: 2 | Dzień cyklu: 4
Nie udało się za pierwszym razem. Trudno, staram się o tym nie myśleć. Mało komu się udaje od tak. Nowy cykl to nowa nadzieja, tym bardziej, że pokładam nadzieję w najbliższych dniach.
M. idzie na badania nasienia. Z jednej strony się cieszę, z drugiej boję. Boję się wyników, tego czy interferon, który M. przyjmuje przy okazji go nie „wyjałowił”. Mimo, że szukałam informacji na ten temat nie dokopałam się do niczego co potwierdzałoby moje przypuszczenie. Nie wiem co wtedy zrobimy.
Ja idę do ginekologa po skierowanie na podstawę podstaw: Estradiol, LH, FSH, Prolaktyna, Testosteron oraz AMH. Może jeszcze zbadam proga, ale to pozostawiam decyzji lekarza. Od razu zapytam o możliwość monitoringu owulacji.
Coraz lepiej mi idzie niemyślenie. O ciąży, o testowaniu, o wszystkim. W pracy zajmuje się pracą, ale w domu mam sporo gorszych momentów. Dlatego rozpoczynam projekt: książka w 30 dni. To pochłonie zdecydowaną większość mojego czasu. Kocham pisać, a wydanie książki to moje marzenie. Nie omieszkam się pochwalić postępami (lub ich brakiem). Pomysł na fabułę jest. Bohaterowie rozpisani. Wstępny plan zrobiony.
Żeby nie było, książka nie będzie w temacie około ciążowo dzieciowym, a dystopijną wizją przyszłości, więcej szczegółów już wkrótce.
Trzymajcie kciuki. Wierzę, że wszystkie marzenia zarówno moje jak i wszystkich innych osób wkrótce się spełnią. Jakie by one nie były ♥️
Witam Witam w Lipcu .
Ponad 2 miesiące nic nie pisałam .
wiec może od poczatku.. po tym jak nie odezwał sie tamten szpital do ktorego miałam isc w pierwszej kolejności na Histerlaparoskopie napisałam do doktorki ktora pracuje na Polnej w Poznaniu odpisała mi w ten sam dzień a na drugi dzień miałam już termin dokladnie na 23 lipca a przyjecie mam 22 lipca wiec za rowne 3 tygodnie bede operowana z jednej strony bardzo sie ucieszyłam z drugiej jednak sie boje! w koncu to operacja...
po jakims miesiacu odezwal sie ten pierwszy szpital wyjasnil ze nie dostal tej pierwszej wiadomości a tej drugiej nie widzial po prostu.. tam moglabym miec szybszy termin ale stwierdzilam ze już nie zmieniam poczekam cierpliwie 
po kilka dniach pani doktor zadzwoniła i opowiedziala jak to wszysrko bedzie wygladać itp.
Druga sprawa jakaą chciałam poruszyć to te moje nieszczesne owulacje... a raczej ich brak.. 2 ctkl mam bezowulacyjny poprzedni był z torbielą . a zwykle po torbieli mam cykle po 17-20 dni wiec wolalam teraz nie ryzykować i od 14 dc biore luteine żeby wbić sie s terminem na laparo (prosze nie oceniać) 
Trzecia sprawa ktora mnie chyba najbardziej zmartwiła ostatnio to zbadałam amh 2 lata temu było 2.14 a teraz wynosi 0,647... nie wiem jakim cudem tak zmalało... czytalalm rozne opinie że może to przez Endometrioze ? (to moje takie podejrzenie)
od 2 lat około mam bolesne miesiaczki i obfite...
może tez byc tak że ta torbiel w poprzednim cyklu tak namieszała.. mam nadzieje że jak zrobie badanie po laparoskopi to sie zaskocze a nie zmartwie jeszcze bardziej...
Najblizszy plan to ta laparoskopia i pol roku naturalnych starań jeśli sie nie uda planujemy w 2025 in vitro
wszystko zalezy od tego co wyjdzie też w laparo 
Pozdrawiam 
Po wizycie...
Ogniska endometriozy na dwóch jajnikach. W jednym ognisku torbiel krwotoczna - to dobrze, znaczy,że z tego jajnika są owulacje.
Lekarz postawił sprawę jasno.
Albo zajmujemy się ogniskami, albo zostawiamy te ogniska i walczymy o ciążę.
Na ten moment dostałam jedynie duphaston. I mętlik w głowie i poczucie, że wróciliśmy do punktu wyjścia i znowu będzie ciężko...
Lenie się jeszcze w łóżku popijając kawę. Dziś myśli okej, nastrój też. Nikt oprócz mnie i męża nie wie o ciąży. W poprzedniej odrazu wysłałam zdjęcie pozytywnego testu siostrze. Rodzicom powiedzieliśmy 1,5 tygodnia później mimo, że widoczny był tylko pecherzyk. Tym razem chce poinformować wszystkich po prenatalnych. Moja siostra wychodzi za mąż, nie chce przyćmić jej dnia i spowodować strachu o nas ze względu na wcześniejsze poronienie. Wtedy bałam się ciągle, myłam się w letniej wodzie, bo nie wskazana jest gorąca, bałam się siedzieć w autobusie który buczał i trząsł się ze starości, bałam się wielu rzeczy i uważałam na wszystko, a mimo to straciłam tą ciążę.
W lutym mieliśmy pierwszą wizytę w klinice. W marcu punkcja i pierwszy transfer po którym też bardzo uważałam. Nastawiona byłam na powodzenie za pierwszym razem. Popłynęła łezka po negatywnej becie, ale bez dramatu.
Drugi transfer - ponowna nadzieja, którą napełniła dziewczyna oczekującą w kolejce na swój transfer. Ponowna porażka, ale już chyba bez łez.
Do trzeciego transferu podeszłam inaczej. Chyba straciłam nadzieję. Nastawiłam się na " odklepanie" tego i kolejnego transferu żeby wykorzystać wszystkie blastki i w ciągu pół roku się diagnozować. Pół roku, bo na tyle za miesiąc wyjeżdża mój mąż. Miałam plan, że w tym czasie przyjdę badania, może zabiegi. Wtedy gdy wróci podejdziemy do drugiej procedury. Los postanowił inaczej. Wciąż nie wierzę. Pobrałam aplikacje. Według niej termin porodu to 7.03. Powrót męża to połowa lutego. Oby zdążył 😅
🍀Oby było dobrze 🍀
Jest krew, więc zaczęło się... moj okruszek idzie do siostry... 😭
Dzieci, pomóżcie mamusi mieć jeszcze jedno dziecko tutaj na ziemi... Tak bardzo chciałabym mieć dziecko, chciałabym żeby on nie był sam... okruszku, myślałam ze to będziesz Ty, niestety nie było Ci dane...
Ciąża zakończona 4 lipca 2024
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.