Wracamy do starań. Od tego cyklu wracamy i cholernie się boję. Boję się rozczarowania każdym negatywnym testem ale boję się też, zobaczyć ten pozytywny. Jak to będzie znowu być w ciąży? Chciałabym znowu mieć to beztroskie szczęście, jak w ciąży z Majką. Kiedy ani przez chwilę nie pomyślałam, że coś złego może się wydarzyć.
Powoli zaczynają się przygotowania do świąt. Mieszkanie już udekorowane, wysprzątane a jednak jest coś czego w nim brakuje. Brakuje tu śmiechu biegającej 3-latki. Wspólnego pieczenia ciastek, strojenia choinki i wspólnego śpiewania piosenek. Tak bardzo chciałabym, żeby była tu z nami. Żeby ściągała mi z półek wszystkie dekoracje i robiła bałagan w tym doskonale czystym domu. Niewiarygodne jest to, że minęły już te 3 lata. 3 lata odkąd jej nie ma, odkąd mój świat się zawalił a serce pękło. Zamiast szukać jej prezentu na święta, w przyszłym tygodniu pojadę udekorować jej grób i postawię pięknego świątecznego jelonka. To będą kolejne święta bez niej, ale z nadzieją w sercu, że następne będą już z dzieckiem przy boku.
Trzymajcie kciuki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2024, 17:34
Mój organizm jednak nie zawiódł mnie po całości!
Dziękuję za Wasze pocieszające słowa, wystarczyło trochę odczekać. Oczywiście dla własnego spokoju włączyłam orzechy brazylijskie, migdały, lampkę czerwonego wina, l-argininę, wit. E (już rozumiem, dlaczego dr Jerzak przepisuje je od 1 do 15 dc) i dużo chodziłam, zrobiłam też jogę na otwarcie bioder. Choć pewnie to wszystko nie miało prawa zadziałać tak szybko, to endo w niecałe dwa dni powiększyło się z 4 do 7,4 mm, pęcherzyk wczoraj miał 17,1 mm. Wieczorem podałam ostatnią dawkę menopuru, żeby wszystko sobie jeszcze ładnie podrosło, a dziś z rana było ❤️ i ovitrelle. Od jutra mam podawać codziennie prolutex, clexane i cyclogest.
Za tydzień kontrola, czy wszystko dobrze wygląda. Owulację mam z prawej strony już chyba trzeci miesiąc pod rząd, a lewy jajnik, z którego były dwie ciąże, coś ostatnio śpi.
Z ciekawostek - zapytałam doktora co taka stymulacja przyniesie, skoro mamy i tak jeden pęcherzyk jak w normalnym cyklu. Powiedział, że tymi lekami działamy głównie na pogrubienie endometrium i możemy wyznaczyć dokładny czas współżycia, ale stymulacja nie poprawi np. jakości komórki jajowej. Czyli w sumie niczym szczególnym się ten cykl nie różni od takich naturalnych. Ale cóż, spróbować nie zaszkodzi 😉
Za mną już druga wizyta, gumiś mierzy 23,3 mm, a serducho bije dziś 180/min❤️ Wszystko wygląda na ten moment dobrze, idealnie 9+0. Prenatalne mam umówione na 28.08. Wtedy MOŻE powiem najbliższym. Czeka mnie jeszcze standardowa wizyta 23 sierpnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2024, 09:48
1 dc
Pierwszy raz od trzech lat ucieszyłam się na okres. Zaczynamy procedurę już na pełnych obrotach. Od jutra rozkręcamy stymulację. Cieszę się, że na weekend przypadnie rozpoczęcie stymulacji.
"...Czy blisko stąd
Marzenia są?
Wiem że łódź moją pchał będzie wiatr i mnie wesprze
Pół kroku stąd
Marzenia są"
Wszystko dobrze u Nas. Nawet lepiej niż dobrze 
Kiciuś (tak nazywam Lenkę, ewentualnie Kiciulek lub Kiciul) skończyła 7 tygodni, waży 4,7 kg (trochę mało jak na jej wzrost), ma 60 cm i robi się coraz bardziej “dorosła”. Nogi takie długie, ze z pajacyków na 62 mi częściowo wyrasta. W nocy śpi ładnie, są dwie pobudki na jedzenie i transfer do łóżka Mamy o 4:00 nad ranem. Tata z psami śpią w salonie na sofie. W dzień za to bardzo różnie… w wózku śpi chętnie, ale drzemki w domu to ciężko bywa. Wczoraj dała nam tak popalić że “dyżurny” od opieki po swojej zmianie zasypiał w ubraniu. Plan był wspólnie wysprzątać mieszkanie, wyszło tak, że ja na raty, pomiędzy karmieniami lub odciąganiem, zdołałam posprzątać jedynie łazienkę, mąż się nią zajmował, żarcie z pyszne.pl i jakoś dopiero o 20:00 po kąpieli udało nam się ją uśpić. Dziś może uda się ogarnąć sypialnię 😅
Z łażenia po specjalistach w sprawie niepłodności płynnie przeszłam teraz do spraw dzieciowych. Oczywiście na wyrost wszystko, bo Mała jest zdrowa, ale nie chcę niczego zaniedbać. Mamy za sobą szczepienia (płacz straszny, marudzenie, ale bez dramy typu gorączka). Mamy za sobą kontrolę u fizjoterapeutki dziecięcej (profilaktyczna) - oceniła ją na 5+, pokazała ćwiczenia wspomagające rozwój, opowiedziała o rozwoju malucha. Jedyne co mnie martwi to przepuklina pępkowa, która nie znika i trzeba będzie to zatejpowac.
Mamy też za sobą kontrolę po podcięciu wędzidełka i konsultacje neurologopedy. Wędzidełko wymagało ponownego podcięcia, tym razem ja musiałam trzymać jej główkę jak pani doktor to robiła… Hardcore. Mało nie zemdlałam. Najważniejsze że ma już to za sobą i język rzeczywiście stał się bardziej ruchomy. Nic dziwnego teraz, skąd moje problemy z karmieniem, dopiero teraz tak naprawdę potrafi przyssać się tak, że opróżnia pierś. Bardziej niż o karmienie boję się, o mówienie i jedzenie w przyszłości, skoro ten języczek taki nieruchomy był. Zapisałam ją już na kontrolę w grudniu, w okolicach rozszerzania diety.
Przed nami jeszcze, USG brzuszka, USG bioderek (udało się na NFZ złapać termin w szpitalu) i kontrola naczyniaczka na główce (ma małego wypukłego na główce i płaskie na oczkach i czółku). Pediatra mówił że do obserwacji, ale my przewrażliwieni, więc idziemy do pani, która się w tym specjalizuje, pracuje w IMID, terminy pozajmowane na 2 mce w przód. niech zerknie i niech Mała będzie pod najlepszą opieką.
Od września idziemy też na basen na zajęcia dla niemowlaków. Kąpiel bardzo lubi, więc liczę że w wodzie basenowej też będzie jej fajnie.
Ja natomiast skończyłam połóg. Fizycznie luzik ale emocjonalnie to był bardzo trudny dla mnie czas. Hormony szalały. Mało się o tym mówi, ale to jeden z trudniejszych okresów w życiu kobiety.
Jak przewidywałam - wszystko zagoiło się jak na psie. U ginekologa wszystko git, mam tylko zrobić cytologię jak wróci okres i dr zaprasza po roku na kolejny transfer. Fizjo w szoku na kontroli - mięśnie dna miednicy mam w takim stanie jakbym nie była w ciąży, rozejścia kresy brak, blizna dobrze się goi. Dostałam i od gina i od fizjo zielone światło nawet na bieganie 💪 Bez maratonów, po mału wracać do formy, co i tak jest oczywiście przy aktualnej nadwadze, ale jak widać CC to nie taki diabeł straszny. Mężowi na urodziny kupiłam trenażer rowerowy, ale póki co sama będę na nim cisnąć bo więcej czasu spędzam z Małą niż on i trening w plenerze nie wchodzi w grę.
Mam 10 kg do zrzucenia po ciąży. Idealnie byłoby zrzucić 15. Finalnie dowaliłam w ciąży 17 kg. Sporo, ale w ostatnim trymestrze odpięłam wrotki po latach ograniczeń. Lody, piekarnia, brak moich aktywności i leciało. Szczypiorkiem nie byłam, nadwagi nie miałam, za to teraz już w nią wpadłam. Ale wszystko z głową i po mału. Daje sobie czas do wiosny 2025.
A z życiowych spraw to trochę zawirowań u nas. Jedne niepewne (zawodowe), inne bardzo pozytywne. Może uda nam się zmienić nieruchomość 🙏 Przy obecnych szalonych cenach mieszkań postanowiliśmy nasze sprzedać i kupić dom poza miastem. Życie bardzo szybko zweryfikowało plan “z dzieckiem do 3 r.z. da się mieszkań w dwóch pokojach”. Da się, ale jest sajgon. Sypialnia jest tak mała, że łóżeczko weszło na milimetry. Jak mała podrośnie to musiałaby wychodzić z niego po naszym łóżku. Reszta mieszkania to otwarta przestrzeń fajna dla zapracowanego singla. Kuchnio - salono- przedpokój jest totalnie zawalony rzeczami. Nie ma się gdzie ruszyć. Stwierdziliśmy że nie ma się co pi*****c i teraz albo później będzie tylko gorzej.
Są więc szanse, że Kiciulek będzie miała swój pokoik, ogród, miejsce do zabawy. Ze będzie łatwiej mi przekazać jej moją miłość do natury i sportu niż w blokowisku. No i że będziemy mieli przestrzeń na rodzeństwo 🙃
No właśnie. Tak nam dobrze w tym rodzicielstwie, że poruszyliśmy temat. Najpierw nieśmiało, ale wczoraj już otwarcie że będziemy próbować. Mamy jeszcze 2 mrozaczki. Ja wkrótce kończę 39 lat, więc czasu na decyzje oraz działanie jest bardzo mało. Dobrze rozegrałam terminowo z L4 w ciąży, w podstawę zasiłku macierzyńskiego wpadł mi bonus, przez co zasiłek dostałam sporo wyższy niż pensja. Finansowo nie opłaca mi się wracać do pracy, żeby w razie kolejnej ciąży dostać zasiłek bez bonusu (bonusu jak za 2023 na pewno już nie dostanę, bo zmieniły się zasady). Poza tym moje zniknięcie wywołało sporo zamieszania przy szukaniu zastępstwa. Teraz jak mnie nie ma to im wszystko jedno czy to rok, czy 3 lata, a wrócić i ponownie namieszać w razie sukcesu to znowu stres. Głośno myślę na razie. Mam wątpliwości czy logistycznie damy radę, czy fizycznie dam radę. I oczywiście nie mam żadnej gwarancji że ponownie się uda. Jest pomysł aby do profesor i do kliniki udać się wiosną, ale to na razie tylko pomysł. Decyzję będziemy podejmować na początku przyszłego roku, jak obecne zawirowania się wyklarują.
A jak się czuję jako Mama? Jestem szczęśliwa, zmęczona, spełniona. Dopełniona jako kobieta. Zmotywowana jak nigdy aby zapewnić jej dobre życie. Pełna życia, hiperaktywna. Byliśmy u moich rodziców, wróciłam ze sklepu i powiedziałam “Lenko mama już jest”. Na co moja Mama do niej (trzymała ją) “zobacz jest Mama, Mama to najważniejsza osoba na świecie, bo bez Mamy nie byłoby świata”. 🥹🥹🥹🩷🩷🩷
Każda łza i każda wydana złotówka były tego wszystkiego warte. Traumy odeszły w zapomnienie. Ściska mnie czasem w w sercu, że Kiciuś mogła mieć starszego Braciszka, mam przed sobą misje cmentarz, ale nie jestem jeszcze na to gotowa.
Jest Ona, na niej się skupiam, kocham Ją nad życie. A dwie Śnieżynki siedzą w zamrażarce i może Ktoś tam jeszcze czeka, aby dołączyć do naszej szalonej rodzinki.
Trzymam kciuki za wszystkie Staraczki, za kilka osób, na których szczególnie mi zależy, dalej podczytuje forum, czasem więcej czasem mniej, ale udzielam się. Nigdy od tego tematu się chyba kompletnie nie odkleję, za bardzo mnie to zmieniło.
Jeszcze w ciąży znalazłam taki cytat, którego słowa mnie ujęły:
“Człowiek się zmienia, wyrasta ze starych sytuacji jak dziecko z ubrań. Czas płynie i zmienia wszystko. Są duże i małe wojny. Te duże zmieniają świat, te małe człowieka”. (O.Tokarczuk).
Ja swoją wojnę wygrałam.
03.08.2024
5dpt ⏸️
Jesteś tam! A ja na dzień dzisiejszy jestem w ciąży! 🥹
Beta 18.80mIU/ml, progesteron 16,20ng/ml 🍀
Nie planowałam dzisiaj sikać na test, bałam się, że znów się rozczaruje, że znów będzie jedna kreska, znowu będzie płacz. I był płacz, łzy szczęścia i wzruszenia 🥹
Wykorzystałam okazję kiedy mąż wyszedł z domu, wróci dopiero w nocy, więc póki co jest niczego nieświadomy 😈 Mam dla niego małą niespodziankę jak wróci 🥰 myślę,że mu się spodoba.
Wiem, że to zdecydowanie za szybko, żeby się cieszyć, boję się cieszyć , ale wiem też jaką drogę przeszłam, chcę być w tym od początku, nawet jeśli to tylko na chwilkę, chcę być w tym całą sobą, bo to ogromny krok 🍀 jeszcze nigdy nie byłam tak daleko.
W sierpniu tamtego roku zaczynałam pierwszą procedurę in vitro, w sierpniu tego roku, jestem w ciąży! I jestem z siebie cholernie dumna!
Te dni po transferze były inne niż w tych, gdzie beta wynosiła okrągłe 0. Tak jak wtedy czułam, że nic z tego nie będzie, tak teraz czułam, że już nie jestem sama. Byłam spokojna, opanowana, byłam tu i teraz.
I oczywiście, że wczoraj się bałam bo wiedziałam,że będzie trzeba poznać efekty, rano biłam się z myślami i zrobiłam test dopiero z czwartego sika😅 najpierw czekałam aż mąż wyjdzie z domu, a potem musiałam nazbierać.
1dpt wyskoczyła opryszczka,wieczorem podczas wstawania z kanapy, poczułam mocny ból z prawej strony, musiałam chwilę posiedzieć, wstałam po chwili.
Od 2dpt pojawiły się dwójki podobne do tych podczas klątwy faraona, codziennie, rano😅
2dpt i 3dpt delikatnie pobolewał brzuch, a 3dpt późnym wieczorem, gdy drzemałam na kanapie poczułam kilka ukłuć, takich od środka, to było coś innego niż do tej pory, bo brzuch po wcześniejszych transferach też mnie pobolewał.
4dpt nie czułam nic, oprócz porannej dwójki, przeszło mi przez myśl, że nic z tego.
5dpt zobaczyłam dwie kreski, a w południe na bieliźnie pojawił się brązowy śluz i troszkę jasnej krwi. To było plamienie implantacyjne bo progesteron jest całkiem niezły ale mógłby być większy, dlatego dokładam prolutex 2x1.
W ogóle nie bolą i nie bolały mnie piersi. Tylko delikatnie czuje brzuch.
Teraz sprawdzam przyrosty.
Beta w poniedziałek 7dpt.
Proszę, rośnij 🍀🧚♀️🥹
Rozgość się i nie wychodź przed kwietniem ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2024, 12:03
23cs 3dc
Nie mam pojęcia czy postępuje dobrze czy źle odstawiając starania z większą pomocą z zewnątrz. Jestem gdzieś pomiędzy, ale przede wszystkim czuję że dziecko nie jest dla mnie.
Przestało mi zależeć.
Wszystko płynie swoim natulanym tempem.
Ruszyła machna ....kwiecień sono-hsg lewy jajowodów niedrożny, kolejne 3 cykle prosze starć się naturalnie 😔 szkopuł w tym że prawy jajnik działa jak mu się chcę 2-3 razy do roku szansa na ciążę ciagu roku 5% załamka....morze łez....kolejne 3 cykle NIC ..znów wizyta w przyszpitalnej klinice jest decyzja robimy badania tsh, estradiol, fsh i AMH ..I tyle o ile wszystko w normie to AMH na mój wiek 35 lat Dno 0,41 tyle wynosi u kobiet w wieku ok 42-45 lat kolejne morze łez...jak mogę tracić płodność przecież uprawiam sport jestem ciagle w ruchu , moja dieta zróżnicowana, nie mam problemu z nadwagą moja waga przy wzroście 157 49kg w sam raz , po konsultacji (25.06.2024) z dr w klinice przyszpitalnej decyzja że albo insymunacja u nich po 26 sierpnia albo od razu żebym szła do kliniki leczącej niepłodność na konsultację bo z takim amh to tylko w teori i praktyce kwalifikuje się do IVF ....zapisałam się na konsultacje pierwsza wizyta kfalifikacyjna 16.07.2024....mamy to jesteśmy po wizycie kwalifikujemy się do państwowego programu INVITRO kolejna wizyta 24.07 ,papiery wypełnione startujemy z IVF , 26.07.2024 badsnie nasienia męża i tu DNO tyle o ile wszystkie parametry są ok to morfologia plemników równa się ZERO 😭😭😭 99% mają wadę główki i akrosomu, 1 % wadę witki , lekarze stwierdzają że wykonają IVF metadą ICSI/IMSi
i zobaczymy oby wszydtko poszło sprawnie ✊️💚🍀
29 Lipiec startuje z zastrzykami ovaleap 375 jednostek o 21.00 nie lubię igieł podchodzę do zastrzyku kilku krotnie udaje się,
30 lipiec zastrzyki idą lepiej a każdy kolejny dzień to już pikuś...
Mamy 4 sierpnia dzień dzisiejszy 😊
Wczoraj zaczęłam kolejne zastrzyki do ovaleap-u z ganirelixu o 7.00 rano tu trudniej bo wyglada jak zwykła szczepionka i znów panika na widok igły 😄ale kolejny Zastrzyk ganirelix 💉 tz drugi w dniu dziesiejszym check point odchaczony 😄💪..te są mniej przyjemne od ovaleap-u i mam trochę uczucie po nim rozpierania w jajnikach i miejsce wkłucia dobrą godzinę boli ja po szczepieniu, dzisiaj ostatnia dawka ovaleap o 21.00 jutro 11.20 kolejny monitoring zobaczymy co tam się urodziło....puku co nie myślę...
Praca, dom, rodzinka , urodziny malutkiej, zastrzyki, monitoringi.....mam wręcz wrażenie że doba to za mało 😄😄😄
Teraz wręcz nie nadążam tak to wszystko szybko pędzi czuję jak by ostatnie 19cs
właziła na monteverest opadałam już z sił, miałam zadyszkę i chciałam już rezygnować a teraz na odwrót jak bym z tego szczytu zjeżdżała i chodź próbuje trochę zwolnić, odpocząć, zatrzymać się nie da rady , nie jestem w stanie stanie ....grawitacja i tak ciągnie w dół i wszystko kręci się i dzieje jeszcze szybciej 🤷♀️😱😄😃🥰🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2024, 12:23
37 dzień mojego szczęścia ❤️🔥
5 tygodni i jeden dzień na świecie 🥰 dziś zaczynasz 30 tydzień ciąży moja Kruszynko.
W poniedziałek miałyśmy gości, odwiedził nas duży Brat ! ❤️🔥 takie było szczęście, taka radość i łzy w oczach ! 🥺 tak dobrze było mieć Was dwoje przy sobie 🥰 Boże dziękuję za tą wspaniałą dwójkę, dziękuję za wspaniałego syna, starszego brata, dziękuję za moją kruszynkę, za młodszą siostrę ❤️🔥
Wciąż tu jestem, choć troszkę inaczej niż wcześniej, wrócił Starszy brat, jak to pięknie brzmi 🥰 jestem wciąż większości w szpitalu, wciąż u boku, wciąż walcząc, wspierając cały czas tutaj, a gdy wychodzę to dzwonię co dwie godziny pytam jak się masz moja królewno, kocham Cię przytulać, wąchać i przewijać, jesteś w całości moją kruszynką i zabieram Cię do domu ! Tą mniejszą częścią jestem z synem który zaraz wkracza w nowy etap życia zaczyna “high school” to taki etap w którym pora zrozumieć że dziecko zaczyna być samodzielne, etap którego bałam i boję się najbardziej, ale wiem że sobie Synku poradzisz, jesteś mądrym i dzielnym chłopcem tylko nie zapomnij że jesteś wrażliwy i to jest cudowne, nie pozwól w sobie tego zniszczyć, to piękna cecha charakteru. Wspieram Cię najbardziej jak potrafię, Ciebie i Twoją małą siostrę.
Tyle miłości między nami, tyle tęsknoty. Kocham ich 😍
Co u Nelki ?
Dobrze, jest bardziej dobrze niż dobrze, choć strach pozostaje nie ugięty. Mamy mniej wilgotności w powietrzu, mniej mechanicznego powietrza więcej własnego, mamy zdrową wątrobę, piękne płuca i troszkę powietrza w brzuszku, mamy 8ml mleka, żelazo, witaminy i kofeinę a co najważniejsze 1160g miłości 😍 taka duża gdy się ją przytula 🥰 takie bardziej tłuste nóżki, takie bardziej jak u bobasa, rośnij moja kruszynko! Niedługo będę nas przewozić do innego szpitala tego bliżej domu, do tego w którym powiedziano mi że moje serduszko ❤️ nie da rady przeżyć, a żyję i ma się dobrze ! 😌
Co u mnie ? Kolejny antybiotyk, złe wyniki krwi, niskie żelazo, złe samopoczucie, wciąż jestem napuchnięta choć już troszkę mniej. Dziś pierwsza kąpiel po 3 miesiącach we wannie 🛁 relax pełną gębą. Ale jest dobrze, jest pozytywnie, kroczę dalej mimo strachu pewnym krokiem. Idę naprzeciw przeciwnością z wielką siłą i odwagą !
Dziękuję
Kocham Was moje dzieci ❤️🔥 jesteście moim powietrzem.
https://zapodaj.net/plik-sbVwvsYa73
https://zapodaj.net/plik-8OC4e8Vcn4
To już dziś! 🍀
Leki - estrofem 3x1, nospa 3x1, luteina 3x1, magnez, B metylowana, kwas foliowy metylowany, acard, dha, heparyna, D.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2024, 11:24
23.07.2024 - Kolejne zielone światełko, które rozpromieniło nasze serca 
Wizytę tego dnia mieliśmy o godzinie 12.15 - weszliśmy punktualnie do gabinetu lekarskiego. Pan Doktor zapoznał się z wynikami badań męża (genetyka, badania hormonalne) i powiedział, że genetycznie wszystko w porządku (zielone światło), natomiast jeśli chodzi o hormony to czas dla Kamila już się kończy - czyli to co było dobre, już nie wróci, żadne leczenie farmakologiczne nie przyniesie zadowalających efektów. Koniec końców otrzymaliśmy propozycję IVF jako jedyny ratunek, jako jedyna możliwość posiadania dzieci.
Tego dnia miałam wykonane również badanie USG, które potwierdziło kolejny raz ułożenie lewego jajnika za macicą - ale nie jest to żadna przeszkoda, chociaż tyle dobre.
Dostałam tabletki antykoncepcyjne na 21 dni, zatem czekam na @ i od 5 dnia codziennie, o stałej porze będę je przyjmować.
W sierpniu pomiędzy 15-22dc mamy zgłosić się do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku do przejścia kolejnej procedury kwalifikacji przed invitro.
Doktor mówił tu o szeregu kolejnych badań z krwi, tzw. badań bezpieczeństwa oraz o rozpisaniu stymulacji.
uff... powiem Wam, że trochę nam ulżyło, ale nie nastawiam się na pozytywy, wolę być mile zaskoczona, jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, serio.
A może masz jakieś rady, którymi chcesz się podzielić?
ps. Dobrego dnia, Staraczko 
Wciąż krwawię. Ciągle boli. Jestem zmęczona...
Spakowałam ubranka, gadżety, książki i ciuchy do kartonu, który upcham gdzieś w ciemności po czym zamknę drzwi na klucz.
To wydaje się mieć sens. To ma sens.
Nie potrafię słuchać słów pocieszenia, że organizm zapamiętuje tryb ciąża. Że ktoś zaszedł 1-2-3 miesiące po poronieniu i jest ok.
Drażni mnie to.
Jaką mam pewność że mój organizm też to zapamiętał? Że lewy jajowód jest drożny albo znowu będzie owulował prawy jajnik? Jaką?
I jaką mam pewność że kolejna ciąża nie zostanie stracona?
Że szyjka macicy znowu mnie nie zablokuje?
Zważywszy na to, że wbiłam się w 2% ludzi niepłodnych i w 20% ciąż ronionych w pierwszym trymestrze oraz 50% przypadków poronień które są wywołane pustym jajem, 6% kobiet przed 30 r.ż. które miały raka szyjki macicy, statystyka bardzo mnie nie lubi, więc odpowiedzcie sobie sami na to pytanie czy to ma szansę się udać.
Oczywiście, chciałabym, żeby się udało, bardzo bym chciała... I nie za 5-10 lat, błagam... Ale od samego chcenia nigdy nic się nie zadziało.
Co czuję? Pustkę. Siedzi głęboko w moim sercu. Zmieniła mnie ona, czuję to.
Gdzieś zniknęła beztroska nawet przedłużających się starań. Jedno zgorzknienie zamienilam na drugie przemieszane ze strachem.
Czuję się też aktualnie trochę wyobcowana na forum. Nie potrafię zaczepić się w miejscach, w których byłam stałą bywalczynią. Mam wrażenie, że aktualnie tam nie pasuję. Może z biegiem czasu znowu zacznę...?
Na dziale poronień też nie czuję się dobrze, bo tam kobiety straciły jednak dzieci, a nie po prostu "pęcherzyki"...
Mimo to, to w końcu miały być moje dzieci, które szansy od losu nie dostały...

"Niebo dziś w żałobie zanosi się płaczem
Niegościnny świat w mroku pogrążył się
Skąd wiadomo czy jeszcze będzie inaczej
Czy nastanie znów świt czy nie
Niepomyślny czas zdaje się nie mieć końca
Już nam przyjdzie żyć w tej ulewie i mgle
Skąd wiadomo czy jeszcze wzejdzie nam słońce
Czy nastanie znów świt czy nie
Bo tutaj ciągle leje
Bo tutaj ciemność trwa
Bo tutaj wciąż wiatr wieje
Czy długo tak być ma
Mówią przyjdzie czas że ta burza ustanie
Wtedy wszystko to w końcu minie jak sen
Co to będzie gdy tak się jednak nie stanie
Jeśli spłynie znów cień na padół ten
Prześlij nam znak choć jeden raz
O dobry Boże wysłuchaj dziś nas
Spraw by wrócił znów słońca blask"
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2024, 21:34
30 dc
owulacja będzie opóźniona albo nie będzie jej wcale, ciężko powiedzieć.
26 dc powinna być owulacja i wszystko by się zgadzało ale test owulacyjny dzień wcześniej ani w dzień owulacji nie był pozytywny czy też blisko pozytywnego, za to skok temperatury był na drugi dzień, ale kolejne pomiary były w dół, a nie w górę. Od wczoraj wieczora szyjka maksymalnie się otworzyła i pojawił się mega płodny śluz, co oznacza, że dni płodne nadal trwają i będzie owulacja. Także czekamy. Pierwszy naturalny cykl i już wiem, że będzie on trwał dłużej niż 38 dni..
Weekend ciężki, w sobotę 1 h układałam ubrania dla noworodka, bo dostaliśmy od szwagierki, która chciała się ich pozbyć. Stwierdziliśmy, że szkoda wyrzucać i chętnie przyjmiemy. Także dwie wielkie walizki ubranek dla dziewczynki i chłopczyka mamy już, w tym także kołderka, kokonik, otulacz do fotelika i pieluszki bambusowe. W niedziele odwiedzili nas znajomymi z dzieckiem. Aż trudno uwierzyć, że mały będzie miał w marcu rok, a tak samo zaczęliśmy starania..
Poza tym jesteśmy z mężem na diecie od ponad 2 tygodni. W sobotę były pierwsze pomiary udało mi się zrzucić 1,5 kg, a w udach zgubiłam 4 cm! Moja dietetyczka jest ze mnie duma. Mam całkowicie inną motywację do tej diety niż przed ślubem. Mój cel jest nie tylko zrzucenie wagi ale poprawa płodności, aby móc zajść w ciążę. Dążę do tego ze wszystkich sił. Mąż ma dietę na wzrost masy mięśniowej + poprawę płodności także działamy i jesteśmy w tym razem 
"Bo z Tobą biorę życie takie jakie jest.."
Niestety nie udało się utrzymać ciąży.
12 maja dowiedziałam się o Tobie, a dzisiaj 26 maja w Dzień Matki, w 7 tygodniu straciłam Cię 💔👼
Najprawdopodobniej przyczyną było to, że nie wszystko po operacji zagoiło się, a dodatkowe przeziębienie, być może jakiś wirus spowodowało tak mocne osłabienie organizmu, że się poddał.
Dzisiaj beta spadła do 10,850. Lekarz potwierdził, że pęcherzyk wchłonął się. Odstawiam luteinę i duphaston. Do max. 14 dni dojdzie do poronienia.
Lekarz powiedział, że organizm wiedział co robi. Mam wyciągnąć pozytywy z tego, że się udało, operacja pomogła. Możemy się starać od razu w kolejnym cyklu, gdyż nie ma potrzeby łyżeczkowania. Ta miesiączka będzie mocna, długa i bolesna.
Strata boli ale wierzę, że w tym roku znów ujrzę dwie kreski i niech tylko Bóg pozwoli za rok trzymać w rękach dziecko, które tak pragniemy.
"Dźwigam ciężar mej straty non stop.
A dziś dołączę do wron."
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2025, 17:41
Od paru dni chwieję się na morzu pełnym emocji, hormony wzburzają coraz większy sztorm, a ja, mała łódeczka próbuje utrzymać się na wodzie. Dwa negatywne testy w tym tygodniu podszywane snami o tym, że jestem w ciąży wywołały falę, która zabujała łódeczką, a ja nałykałam się słonej wody. Ale już odkrztusiłam, złapałam głęboki oddech.
Jestem w 34 dc i wypatruje okresu z nadzieją, że nie idę w kierunku 45 dni.
Do łodzi wpadły dwa kamyki, odbiłam je choć lekko zabolały ale spodziewam się ich w tym rejsie - to słowa kamienie - pytania o kolejne dziecko od osób.. same wiecie, każdy ich doświadczył choć raz.
Rośnie we mnie myśl, że będzie trudniej, że mieliśmy dużo szczęścia w tym wszystkim, a teraz trzeba będzie walczyć i czekać, staram się budować w sobie akceptację tego ale przy rosnącej tęsknocie i pragnieniu nie jest to wcale proste.
Co się wydarzyło w ostatnich latach?
Mam cudowną córkę. To jej uśmiech i poranne przytulanie sprawia ostatnio, że zapominam o tym jak chciałabym zostać mamą dwójki.
W ostatnich miesiącach dowiedziałam się, że mam ogniska adenomiozy, endo na usg nie widoczne ale dalszych badań narazie nie robimy pewnie włączymy jakby dłużej się nie udawało.
Powtórzymy też pewnie po czasie badania M. Żeby zobaczyć czy cokolwiek się polepszyło lub pogorszyło ale to też plan na za parę miesięcy.
Czy ten wpis oznacza, że tu wracam?
Nie wiem. Na wątki nie, nie jestem jeszcze gotowa i nie mam na tyle siły, a może właśnie wrócę gdy zacznę mieć jej mniej?
Obawiam się w tym zakresie wielu rzeczy choć kto wie może będę poszukiwać zrozumienia i wsparcia.
Wrócę może do tej części póki co. Czasami.
Czas pokaże.
Trzymajcie się!
Buziaki ♥️
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2024, 19:27
14tc+4
Dzisiaj na smutno 😭
Mamy wyniki pappa i znowu mimo dobrego nifty mamy wysokie ryzyko ZD... myślę ze to nie to, skoro nifty było ok... czy to znaczy, ze mam sie przygotować na koniec?
Boze, blagam, nie chce odwiedzac drugiego dziecka na cmentarzu, nie dam rady drugi raz, blagam, nie zabieraj mi tego dziecka... nie dam rady kolejny raz... prosze, daj mi szansę urodzic zywe dziecko 🙏
Córeczko, pomoz mamusi, w końcu uwierzyłam, ze mozs być względnie dobrze, na nowo zaczelam sobie układać życie i znowu w jednym momencie wszystko może sie rozsypac...
Czy to cos złego ze tak bardzo pragnę byc matka żywego dziecka? Czy to kara za to, ze tak bardzo go chciałam ze zdecydowaliśmy się na IVF?
Synku, zdążyłam Cie pokochać, nie odchodz do siostry... jej tam jest dobrze, s ja nie sam sobie rady bez Ciebie 😭😭😭
5+2
W macicy pęcherzyk ciążowy i pęcherzyk żółtkowy - rozmiary idealne jak na 5+2.
Niestety dopadła też mnie hiperka (na jednym jajniku), jajnik 9x6 cm, płyn w miednicy mniejszej i 7mm warstwy wolnego płynu pod wątrobą. Brzuch mocno wzdęty - prawdopodobnie przez tą sytuacje.
Obłęd, przy IVF i 20 pęcherzykach nie miałam hiperki a przy 3 mnie dopadło.
Dr szukał też ewentualnej drugiej ciąży pozamacicznej, ale nic na szczęście nie znalazł. Jednak kazał już przyjść za tydzień - czyli 6+2. Powiedział, że jest pewien, że serce już będzie biło, no a musi skontrolować całą tą sytuacje.
Och, wolałabym później to USG, patrząc na moją historię.
No zobaczymy.
Dziękuję za kciuki, staram się być dobrej myśli. Jak zobaczyłam ile z Was się odezwało, że jeszcze mnie pamiętacie to uwierzcie - poryczałam się jak dziecko - mogę zwalić to na ciążowe hormony!
Nawet nie wiecie jak bardzo bym chciała, żeby wszystko było dobrze...
Czekamy dalej.
Dzień cyklu: 3
Dni bez cukru: 3… 😭
Dni bez alkoholu: 2… 😭
Końcówka poprzedniego cyklu dowaliła mnie do gleby. Z żalu wypiłam jednego drinka na firmowym wyjściu. Zjadłam też dzień wcześniej 3bita, ze łzami w oczach. Potem nie mogłam zasnąć, takie miałam wyrzuty sumienia. Co za kosmos.
Mam jakąś dziwną relacje z jedzeniem, zawsze miałam wagę w normie, ale tez zawsze miałam biodra i biust, które sprawiały, że czułam się gruba przy koleżankach i tak naprawdę odkąd pamiętam myślę o tym, że muszę schudnąć. Obecnie przy wzroście 163 ważę 55 kg, to moja najwyższa dotychczasowa waga, aczkolwiek łudzę się, że może nabrałam odrobinkę mięśni 😂
Teraz, kiedy doszedł do tego fakt, że od diety może zależeć to, czy zostanę mamą, to jest jakaś masakra. Jak Wy sobie dziewczyny z tym radzicie, jak sobie wybaczacie albo skąd w Was taka dyscyplina? Jak to wypracować?
Pilnuje dziś rocznego Bąbla mojej przyjaciółki. Walczyła o niego 3 lata… Wyniki w normie, niepłodność idiopatyczna. Zaszła w ciążę naturalnie niedługo po podjęciu decyzji o in vitro. Ogromnie ją podziwiam, oczywiście byłam świadkiem tego ile razy cierpiała z powodu negatywnego testu, bezradności lekarzy, kolejnych badań, które nie przynosiły żadnej odpowiedzi. Wtedy wydawało mi się, że wiem co czuje, ale nie miałam pojęcia. Nie miałam pojęcia jak samotna to jest droga. Jednego dnia jesteś na szczycie, wierzysz, dbasz o siebie, a następnego nie masz siły wstać z łóżka, płaczesz i winisz siebie za to, że nie jesteś wystarczająco dobra.
Mam też wśród bliskich znajomych parę, która w końcu poddała się po wielu latach starań (także z in vitro). Skupili się na sobie, odzyskali swoje życie. Czy są szczęśliwi? Tego nie wiem, ale widać, że trochę odżyli.
To ogromnie trudne znaleźć równowagę.
Na marginesie: mama oczywiście wygadała się tacie (komu jeszcze nie wiem, bo nie miałam okazji z nikim więcej rozmawiać). Próbował zagadać, ale sam nie wiedział jak, widzę, że jest zmartwiony. Trochę żałuję, że wiedzą, bo nie chciałam dokładać im zmartwień. Chociaż, z drugiej strony miło było poczuć się małą córeczką, kiedy tak nieudolnie chcieli mnie wesprzeć. Są kochani.
Jakie to jest śmieszne, jeszcze z dwa lata temu mój tata potrafił zażartować, że ja to chyba nie będę miała dzieci, bo jestem już za stara. Albo że ludzie bez dzieci to żadnych zmartwień nie mają i nic im w dupę nie daje. Dopóki nie powiedziałam im, że fakt nieposiadania dziecka też potrafi dać mocno w dupę.
Ech przepraszam Was, takie te wpisy bez składu i ładu. Potrafię przez cały dzień czuć taki ciężar na klatce piersiowej, a gdy już zasiadam do nowego wpisu, żeby się go pozbyć, to wychodzi taka gadanina bez sensu.
Z przydatnych rzeczy - tym, które zmagają się z bolesnymi miesiączkami, polecam spróbować olej Trio GLA od Oskara Kaczmarka (Dr. Microbiome na Insta). Ten cykl rozpoczął się dla mnie mega łaskawie, bez żadnych skurczów, bólu w krzyżu czy biegunek. Mam pewne podejrzenia, że może to być ten olej (ale pewności nie mam, także nic nie zagwarantuje). Skład to olej z ogórecznika, olej z wiesiołka, olej z czarnej porzeczki.
Trzymajcie sie, Staraczki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2024, 23:01
Beta negatywna
Ostatnia szansa przepadła 😔
Dzień InVitro: 39 | Dzień cyklu: 17
Nie zgadniecie co robię. Siedzę i czekam, ale tym razem *fanfary i werble* na transfer 🥹
02.11 miała punkcję, poszło szybko, sprawnie i prawie bezboleśnie. Lekarz pobrał 23 🥚🥚, oby były jakiejś sensownej jakości, oby mój mąż wyhodował jakieś sensowne plemniory.
07.11 to dla mnie dzień zero:
👉🏻 o godzinie 10.45 powinni zadzwonić embriolodzy z informacją czy mamy cokolwiek i jeśli tak...
👉🏻 o godzinie 13.40 podejdę do transferu 🥹
To czekanie mnie wykończy. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i 07.11 wyjdę z kliniki z kropkiem 🥹
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2024, 22:01
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.