146 dni mojego szczęścia ❤️‍🔥!
20 tygodni mojego cudu 🥰
4750g miłości 😍 I 55,5 cm czułości !❤️‍🔥❤️‍🔥
57 dni w domu 🤗

Wirus minął, był przerażający, kolejny widok mojej kluski z wenflonem i tlenem był dla mnie przełomem, zdecydowałam się na psychologa, choć nie lubię rozmawiać, zdecydowanie łatwiej pisać mi o tym co czuję niż mówić.. chyba robię krok w przód choć sama nie wiem 🤷‍♀️ tyle się zadziało tyle się dzieje, jestem bardzo szczęśliwa, hmm mam wrażenie że nie ma szczęśliwszej kobiety ode mnie ale razem z wirusem RSV przyszedł paraliżujący strach po raz setny i to tego nie potrafię zwalczyć, przez chwile gdy była euforia strachu nie było, myślałam że uleciał już na zawsze, ale chyba to właśnie zostanie ze mną na zawsze.. Boję się, dlaczego tak bardzo się boję ? Przecież to co najgorsze już minęło, już jest dobrze a jednak nadal czuję ucisk w żołądku, szybsze bicie serca, nie mogę spać 😪 Nie wiem co czuję, moja mama zadała mi proste pytanie „co czułaś gdy to wszystko się działo” a ja nie wiem co czułam nie wiem co myślałam pamiętam tylko że cholernie się bałam, że bałam się że cała ta sytuacja nas wszystkich zmieni że mój syn będzie inny, że ja już nie będę tą samą optymistycznie uśmiechniętą panią, a później ? Później bałam się o nią, bal się że jej coś się stanie, bałam się że nie będzie mnie kochać przez ból i to wszystko, bałam się tak cholernie się o nią bałam.. Naprawdę nie chce się bać, chce brać garściami pozytywne momenty, chce być sobą. Ciekawe co moja córka powiem gdy dorośnie, ciekawe czy będzie na mnie zła tak jak ja jestem na siebie, jestem wściekła 😤 zła, rozgoryczona, dlaczego ja ? Dlaczego ? …

Miłość i tak wygrywa.. Euforia w parze z nią, lecz nie zagłuszają strachu ..

Kocham Was moje dzieci, zawsze będę i nawet jeśli już będę miała dość, wstanę na nowo i pójdę do przodu .. To dla Was, jesteście wszystkim tym co mam.

IMG-7632.jpg IMG-7626.jpg IMG-7579.jpg IMG-7507.jpg

Miały być 5 urodzony z rodziną
Miała być adaptacja w zlobku
Miał być wyczekany czas dla rodziców bez dzieci i pracy(mamy)
Miaaauuuuuu😼
Jest....
Grupa A - Starsze Stworzenie
Podejrzenie zapalenia płuc i antybiotyk - Młodsze Stworzenie
Odwołana połowa gości z powodu ich infekcji
Liczę że przyjedzie mój brat z konkubiną, bo mają nasze rzeczy z pobytu na świętach, a według naszej pediatry Młoda mi nie będzie ich zarażać w niedzielę. W końcu należy jej się (zamówiony już) tort, dekoracja podoba jak u Młodszego na roczki i odśpiewane 100 lat.

Aha i zapowiada się 4 tygodnie non stop z dziećmi. Wiem, że to absurdalnie brzmi u ludzi którzy tak bardzo bardzo chcieli dzieci, ale jesteśmy tym faktem wykończeni🫢🫣😶

Achhhh, zapomniałam zapisać, że wczoraj Mały Wielki Człowiek umożliwiła nagranie pierwszych kroków💪💪👣👣🥰 Dzisiaj też byliśmy u fizjo. Jest pod wrażeniem z jakimi nasz Mały Ludek trafił do Oddziału Rehabilitacji z obciążeniami, a teraz jest w pełni dobrze rozwijającym się Maluszkiem. Nie takim zaś maluszkiem, bo mając 14 mc chodzi w ubraniach, które Córcia nosiła mając 2 latka🫣 No, ale to ona była malutka, chociaż dzisiaj należy do tych wyższych dzieci w swojej grupie przedszkolnej😄🤗🙃


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2025, 00:20

MałaMi89 Przygotowania do inseminacji 30 sierpnia 2025, 08:24

30.08
Mój wczorajszy dzień nie byl zbyt dobry.
Cały dzień chodziłam struta a na koniec padłam po 18 z wykończenia psychicznego
Natłok mysli nie jest dla mnie dobry i prowadzi do stanów depresyjnych.
Czekają mnie badania na prawidłowa pracę nadnerczy, gruczolaka przysadki oraz w kierunku zespołu Cushinga.
Denerwuje sie tym wszystkim bo nie wiem czy zostanie mama chociaż bardzo chce.

Mam zamrożone dwa zarodeczki z 3 doby (8 i 10 blastemerowy) oraz 2 blastki z 5 doby: 3AA i 4AB.

Podczas stymulacji dostałam okropnego świądu bez oznak skórnych. Swędzenie wybudzalo mnie w nocy i myślałam, że się zadrapie. Najgorzej było tuż po punkcji. Na szczęście wraz ze spadkiem hormonów jakieś 5 dni później wszystko się uspokoiło. Obawiałam się cholestazy i uszkodzenia wątroby ale wyniki wątrobowe wyszły w normie więc to musiało być hormonalne.
Ulga bo czeka mnie immunosupresja, a to też mocno obciąża wątrobę.
Mam nadzieję, że mój organizm to udźwignie.
Także odstawiam hydroxychlorochine, na dniach zaczynam cyklosporyne 100 mg na dobę i oby pomogło na ten mój cross.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2025, 15:04

20.12.2024 r.
Nasze drugie spotkanie 🤍

Nasze Maleństwo urosło od ostatniej wizyty, a serduszko bije mu mocno i wyraźnie. Ma dziś 36 mm i wiek ciąży odpowiada dokładnie dacie transferu, czyli 6+2. Plamienia ustały, co również bardzo, bardzo koi moje nerwy. Progesteron >38,6 ng/ml.

Tutaj nasz cud - pierścionek z migającym brylantem 💍: https://ibb.co/SKXzMRN

Następną wizytę powinniśmy umówić krótko po nowym roku, najlepiej już u jakiegoś ginekologa spoza kliniki.

Koordynatorka z Czech jest zadowolona ze wszystkich informacji, życzy nam szczęścia i trzyma kciuki.

Piszę to powstrzymując łzy i mdłości, a z drugiej strony walcząc z nieznanym mi dotąd zmęczeniem. Wdzięczność i spokój - to właśnie czuję 🤍


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2024, 12:50

7+6 🤰

Wczoraj byłam Cię zobaczyć. Nasze szczęście ma 1.25cm i pięknie bijące serduszko ❤️ widać już malutkie rączki i nóżki, a w obrazie usg widziałam ruchy zarodka 🥰 wygląda jak mała żabka 🐸
https://ibb.co/8g1LcPw

Krwiak jest sobie nadal, ma około 10mm. Od dwóch dni nie plamie ale lekarz uprzedza,że plamienie może jeszcze się pojawić ale nie musi. Uspokaja jednocześnie, że nie zagraża to ciąży. Wszystko na ten moment wygląda dobrze, żabcia rośnie i nic sobie z krwiaka nie robi. Plus też taki, że umiejscowiony jest bardziej w lewym rogu macicy, nie tak blisko zarodka.

A co u mnie? Raz czuję się lepiej, raz gorzej. Mdłości są czasem tylko rano, czasem cały dzień, czasem niedobrze mi w nocy. Bywa, że tylko mnie mdli albo mam odruch wymiotny ale zdarza się też zwymiotować. Szybko się męczę, jak ogarniam mieszkanie to co chwilę potrzebuje przerwy. Na spacerze też po kilku krokach mam zadyszkę, a jak stoję dłużej w kolejce to robi mi się słabo.
Piersi są większe, nadal tkliwe co często sprawdzam, pojawiły się na nich niebieskie żyłki.
Jestem cały czas zmęczona i senna. Nie wiedziałam, że można być tak wyczerpanym nic nie robiąc. Chociaż robię i to dużo! rośnie we mnie nowe życie, to bardzo męczy.
Jestem wdzięczna za to, że mogę to przeżywać. Cieszę się, że objawy ciąży są bo wtedy jest mi lżej, wtedy czuje, że jesteś.
Cały czas mam duże wsparcie w mężu 🫶🏻 pomaga mi, sprząta w mieszkaniu, robi zakupy, pyta jak się czuje i czy czegoś potrzebuje. Taki mąż to skarb ❤️

Cały czas jestem ostrożna w radości, wczoraj przed wizytą nawet się popłakałam mężowi bo nie umiem się cieszyć tą ciążą tak jakbym chciała. Myślałam, że będą mi towarzyszyć inne emocje a zdecydowanie więcej jest stresu, lęku i obaw.
Mogłabym chodzić na usg co dwa dni. Mąż się śmieje, że powinnam mieć ultrasonograf w domu, siedziałabym non stop z głowicą między nogami 🤪 chociaż wiem, że to nic nie da i niestety nie mam wpływu na pewne rzeczy.
Cały czas wierzę i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze ❤️
Niepłodność i straty zostawiły po sobie ślad.

Za tydzień mam wizytę już u ginekologa, którego wybrałam do prowadzenia ciąży, chociaż lekarz z kliniki chce mnie jeszcze raz zobaczyć. Częstsze usg dla mnie to jak wybawienie 😅
Czuje potrzebę wyjścia z kliniki bo przecież nie jestem już niepłodna 😊
Jestem w ciąży! wyczekanej, wywalczonej 🫶🏻
Czas iść dalej! I uwierzyć, że to się dzieje.
Kupiłam sobie segregator ciążowy, a co! Polecam. Wszystko w jednym miejscu i pamiątka będzie cudowna.

Rośnij żabko 🐸


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2025, 14:53

Jutro wszystko będzie jasne.. błagam, okruszku walcz, nie zostawiaj nas i Ty...

Boże błagam 🙏🙏🙏

31+1 i piszę ten wpis ze szpitalnego łóżka...
Wczoraj zostałam przyjęta i wszystko do mnie wróciło. Od tygodnia miałam częste sny, a to że wody mi odeszły, że dostałam skurczy i ten najgorszy... twarz mojego dziecka z tymi wszystkimi rurkami. Ale myślałam, że to tylko sny, a teraz sny mogą okazać się rzeczywistością.
Wczoraj po prostu bardzo zaczął twardnieć mi brzuch. Nie przemęczałam się się za wiele, moja mama była u mnie prasować Nelki rzeczy a ja tylko na siedząco je składałam i chowałam do szafek. Jednak od 15 do 18 miałam wrażenie, że to napięcie nie schodzi prawie wcale. Mąż był w pracy ale napisałam mu swoje obawy, że chyba wolałabym to sprawdzić, bo jeszcze aż tak to nie miałam. Więc zwolnił się z pracy i o 19 byliśmy już w szpitalu. Zostałam przyjęta w trybie natychmiastowym. No i szyjka skróciła się bardzo szybko przez te 2 tygodnie... Teraz ma tylko lekko ponad 1 cm. A ze względu na moją historię wszyscy potraktowali to bardzo poważnie. W pierwszej kolejności musieli podać sterydy na płuca, jeżeli jednak Nela miałaby się urodzić dużo wcześniej 😭 Testy z posiewu na to, że poród mógłby zacząć się wcześniej są negatywne. Lekarz powiedział, że gdyby nie to, że raz już urodziłam wcześniaka to wypisałby mnie do obserwacji, ale w takim przypadku musi przyjąć mnie na oddział. Wiem, że jestem w dużo korzystniejszej sytuacji niż 5 lat temu i staram się myśleć, że będzie dobrze, że dotrwamy w brzuchu jeszcze chociaż 3 tygodnie ale tak strasznie się boję... nie wiem czy byłabym w stanie wejść po raz kolejny na ten sam oddział neonatologiczny... 😭
Jednak staram się patrzeć na plusy.
Nelka jest już w brzuchu dłużej o 4 tygodnie i 1 dzień niż Maja. Waży ponad 2 kg więc to, że jest dosyć dużym dzieckiem jest tutaj ogromnym plusem.
Wtedy sytuacja była już krytyczna, w chwili przyjęcia do szpitala mówili, że mogę urodzić w ciągu 24h a i tak przeleżałam jeszcze 8 dni w szpitalu. Tutaj nie ma dramatów, od wczoraj napięcie się zmniejszyło, pojawia się tylko jak leżę na plecach. Dostałam informację, że jeżeli w ciągu dwóch dni nic się nie pogorszy to liczą na to, że założą mi Pessar i wrócę z nim jeszcze do domu. Wtedy Pessar z powodu infekcji był niemożliwy. Nie ma pandemii i mąż może siedzieć ze mną od rana do wieczora a inni odwiedzać. Wtedy ta samotność była naprawdę dobijająca. I naprawdę cenię sobie teraz brak problemów w komunikacji. Wszystko sama rozumiem i jestem w stanie opisać problem. 5 lat temu potrzebowaliśmy tłumacza. I ostatnie. Mogę wstawać do toalety jak i wziąć prysznic! Kiedy leżałam tu 5 lat temu miałam całkowity zakaz wstawania i wspominam to najgorzej na świecie. Czułam się brudna i na maksa zawstydzona.
Mój cel to minimum 20 dni zostania w brzuszku...
Proszę wszystkich o dobrą myśl, modlitwę, trzymanie kciuków, cokolwiek.
Wiem jak dużo osób nam kibicuje, jak dużo osób poruszyła historia naszej małej Mai. Tak bardzo proszę, żeby historia Neli miała inne zakończenie... 🥺🥺🥺


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia, 07:07

Witam w nowym roku.
31.12 zaczełam nowy cykl
wiec dzisiaj mam 6 dc
konkretnego planu nie mam czuje sie jak w zawieszeniu bo nadal trzeba starac sie naturalnie a to i tak efektow nie przynosi..
we wtorek mam plan zbadac estradiol i lh i jak bedzie estradiol ponad 200 to podać ovitrelle.
nie mam aktualnie jak jezdzic na monitoringi a bez tego bede miała same torbiele.. i 0 szans a teraz chociaz mam nwm 10 jesli owulacja bedzie?

Do invitro bedziemy mogli podejsc dopiero jak uporzadkujemy inne sprawy... i takie zawieszenie jest najgorsze..
teraz próbuje troche odseparowac sie od forum.. probuje wyciszyc mysli zeby tyle o tym wszystkim nie myslec ale jest ciezko ale co mi da te codzienne analizowanie no po prostu nic.. ta co miesieczna walka o owulacje jest wykanczajaca po prostu.
w tym cyklu bede mierzyła temperature tylko do momentu owulacji żeby potwierdzić ją potem przestaje bo i tak biore luteine i temperatura jest u mnie ponaad 37.
0 sprawdzanian śluzu szyjki.
w nastepnym chce powtorzyć amh czy jeszcze bardziej mi nie spadło. w czerwcu wyszło 0.64.
przeraża mnie fakt ze zanim ruszymy z ivf to zmaleje jeszcze bardziej i z moimi komorkami już sie nie uda :(
a mam tylko 29 lat jeszcze nawet nie bo koncze w czerwcu.. nie wiem za co to wszystko mnie spotkało...
może to czas faktycznie na poddanie sie ?

24 lutego mam wizyte u mojego dawnego lekarza na Ułańskiej dzięki @Patisonek .
Chociaż pewnie wizyta mało zmieni no bo nic innego jak Invitro mi nie zaproponuje przecież..
Jeszcze troche nadziei we mnie jest dlatego jeszcze walcze ale już serio mam dość tak naprawde.

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 7 stycznia 2025, 07:53

24dc

Trzy dni temu wybrałam się na pobranie krwi, żeby zrobić podstawową morfologię, męża przy okazji też zaciągnęłam, miałam też stare skierowanie na progesteron, wiec stwierdziłam że wykorzystam. Morfologia ładna, wszystko mam w normie, cholesterol przy górnej granicy, ale w normie. U męża zbyt wysoki cholesterol, parę wartości lekko ponad normę. Stwierdziłam że powinien zapisać się do internisty i zweryfikować wyniki. Martwi mnie cholesterol, muszę poczytać jak z tym walczyć, bo dieta i ćwiczenia jakoś nie dają rezultatów.
Zmartwiłam się progesteronem. W tym cyklu brałam dwie tabletki dziennie Aromek. W poprzednim cyklu już w 11dc miałam pęcherzyk 21mm. Więc myślałam że i w tym cyklu owulacja będzie w tych okolicach. A wynik wyszedl 3,33ng/ml.
Normy:
Faza folikularna: 0,050 - 0,193
Faza owulacyjna: 0,055 - 4,14
Faza lutealna: 4,11 - 14,50
I mam zagwostke, czy owulacja tak sie przesunęła, czy to cykl bezowulacyjny. Może któraś z Was wie czy taki wynik progesteronu może świadczyć o cyklu bezowulacyjnym?
Szukałam informacji w necie, ale nie za bardzo mogłam coś znaleźć.
W nowy rok miałam wysokie libido, dwa dni później śluz biały, gesty. Ale nie wiem czy to możliwe, w nowy rok przypadał 18dc. Albo mam zaburzenia hormonów, albo może przez wycieczkę się poprzesuwało. Zmiana czasu bardzo źle na mnie wpłynęła .
10 stycznia mam wizytę kwalifikacyjną w klinice, na pewno będzie USG, więc wszystko się okaże


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2025, 07:54

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 21 stycznia, 00:16

28+5
IMG-20251231-141905.jpg

Dawno tu nie pisałam, ciążę przeżywam dość intymnie. Głupio to zabrzmi, ale wciąż niekomfortowo się z tym czuję, że ktoś o to pyta i niekomfortowo mi się o tym opowiada, więc zawsze jestem w takich chwilach dosadna, a wypowiedzi są krótkie, zwięzłe i na temat. Mój mózg i ja już na zawsze zostaniemy niepłodne, bo droga którą przeszłam wspólnie z mężem, nie znika. Ona zostaje za nami, my w niej wyryliśmy ślady a ona w naszych sercach.

Ostatni czas mimo tego był naprawdę magiczny i szczęśliwy. Zakończyłam rok 2025 w różowych barwach, odczarowując święta i nowy rok.
IMG-1236.jpg

Jestem już w trzecim trymestrze, jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi. Tworzę nowe wspomnienia i historie, gdzie znajdzie się miejsce na to szczęście. Pozwalam sobie na nie, ciesząc się z małych rzeczy, jak prezent pod choinką z plakietką dumnie brzmiącą "Kubuś", jak planowanie wystroju pokoiku w głowie, wybieranie idealnego, minimalnego pakietu zabawek w pierwszym miesiącu życia dziecka czy szukanie informacji, jak należy noworodka podnosić, nosić i przewijać.
Jak słuchanie o tym, że masz nie wsiadać za kierownicę, bo tydzień temu spadł śnieg i drogi, chociaż czarne, na pewno są śliskie. 🙆🏻 Jak złość męża na to, że wychodzisz wyrzucić śmieci 5m od domu bez kurtki i podjudzanie Kuby, żeby mnie za karę skopał.
To są w tym momencie nowe elementy mojej codzienności i cały czas pytam się wszystkiego dookoła, czym sobie zasłużyłam w końcu na to wszystko, o czym tyle czasu marzyłam.
IMG-20251219-002442.jpg
IMG-20260116-155734.jpg


Na święta trochę się "zepsułam" fizycznie. Moja obniżona łopatka teraz w ciąży dała o sobie znać. Dobiłam ją dodatkowo damskimi pompkami, które były w zestawie ćwiczeń na drugi trymestr. Zakładam, że mięsień zareagował mi idealnie na święta stanem zapalnym, bo byłam w stanie jeden dzień tylko leżeć w ortopedycznej pozycji z cyklicznie przykładnym termoforem na bolący bok. Potem, gdy mięsień wyszedł z trybu obronnego po dwóch tygodniach, przeciążyło mi się spojenie łonowe. Jestem już pod opieką fizjoterapeutki uroginekologicznej, mogłam wrócić bez obaw do ćwiczeń i na razie jest całkiem znośnie. :)

Wyprawkę "niezbędną" mam już w pełni gotową, zostało kilka ułatwiaczy życia typu "sterylizator butelek z podgrzewaczem i lampką nocną" czy "niania elektroniczna". Jeszcze tylko muszę spakować szpitalne torby, i... jestem gotowa. 👀
Zaczęłam też proces szczepień, za mną już Tdap (błonica, krztusiec, tężec), przede mną w najbliższym czasie RSV, potem grypa i covid.
Czas mi leci zdecydowanie za szybko...
IMG-20260119-233246.jpg

189 dni mojego szczęścia ❤️‍🔥!
27 tygodni mojego cudu !
6490g miłości !
A co najważniejsze 100 dni w domu !!! 🥳

Nasze pierwsze święta we czworo, nasz pierwszy nowy rok 🪅 jesteśmy tu we czworo !! Radości nie ma końca pomimo trudnego czasu, Nelka łapie infekcję za infekcją ledwo skończyliśmy jedno ucho zaczęło się drugie, już był spokój i znowu infekcja wróciła 🤷‍♀️ Jest refluks ulewa kosmicznie daleko ma zielone rzadkie kupy, od 3 dni nie karmię piersią jest mi trudno 😥 to było coś magicznego między nami to miało nas do siebie zbliżyć, tak szybko mi ją zabrano.. czasem nie mamy wpływu na to co się dzieje i pomimo tego próbuję patrzeć na to pozytywnie i cieszyć się tym że jest tu ze mną bo to jest najważniejsze. Nadal czasem mam wrażenie że jest na mnie zła że ma do mnie pretensje o to wszystko, tak bardzo ją kocham 😍 oddałabym wszystko i byłam na to gotowa i nadal jestem aby tylko była szczęśliwa i pełna zdrowia. Bałam się i boję się nadal ale jestem szczęśliwa że mam ją tutaj.. tak pięknie się uśmiecha, próbuje mówić, rączki wkłada do buzi i ma 6 miesięcy ale zachowuje się tak jakby urodziła się w odpowiednim czasie czyli na 3 miesięczne dziecko. Jest piękna, uwielbia się kąpać 🛁 lubi jak się jej opowiada, śpi bardzo długo wstaje raz w nocy w sumie nad ranem o 4 i śpi do 8 czasem do 9 w dzień jest troszkę marudna, lubi popłakać i się przytulać. Jest cudownie, hipnotyzuje spojrzeniem i jest zupełnie inna niż jej brat.. Jest w domu a ja wciąż nie mogę w to uwierzyć..

Starszy brat był z tatą na wakacjach, tydzień mężczyzn byli w Turcji.. jakoś trzeba mu wynagrodzić ten rok i nasz brak..

Jest cudownie, zadziała się magia 🪄
Kocham Was moje dzieci, wszystko dla Was !!

IMG-8534.jpg IMG-8389.jpg IMG-8378.jpg IMG-8415.jpg

Drugi tydzień zwolnienia. Po grypie i wirusowej gorączce przyszło zapalenie ucha z pęknięciem błony 😔 do kompletu Starsza Calineczka też z zapaleniem ucha...dwoje dzieci na antybiotyku😭🤬🤦


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2025, 13:41

Styczeń 2025
Po świętach pojechałam z mężem do jego rodziców. Myślałam że ten czas dobrze wykorzystamy bo w tym tygodniu powinna być owulacja. Jednak jak kiedyś cieszyło mnie spotkanie z teściami tak teraz coraz gorzej to wspominam. Teście a szczególności teściowa są bardzo anty na dzieci i nie chcą żebyśmy mieli jakiekolwiek. Nawet wszystkim naopowiadała jakie my mądre jej dzieci jesteśmy że nie chcemy mieć swoich. Z góry założyła że mamy nie mieć dzieci bo ona ma takie widzi mi się. Otoczenie tu też nie sprzyja bo też są anty na dzieci w większości. Tylko słyszę jak nie od niej to od znajomych tu same negatywy. Nawet dziś mi powiedziała że wyrzuciła poduszkę dla dziecka po swojej jedynej wnuczce bo po co jej potrzebna czyli już od dawna założyła że nie będzie mieć wnuków i koniec. Czuję się tu zestresowana i nie w humorze. Wczoraj późno wróciliśmy więc poszliśmy spać. Mam nadzieję że w tym tygodniu uda nam się coś podziałać ale czarno to widzę. Albo nie będzie ochoty,czasu lub możliwości albo nie uda nam się przez te atrakcje kolejne... Już mi brak sił na to wszystko... Czemu innym się udaje bez stresowo a u nas tak trudno i tylko lecą dni bezskutecznie.... To nie mój miesiąc. Źle się zaczął ten nowy rok który liczyłam że jednak przyniesie nam mała iskierkę w postaci maluszka. 🥺

Nowy Rok zaczął się okresem i infekcją. Właśnie wróciłam od lekarza. Okazuje się, że mam obniżoną odporność układu rozrodczego. Po każdej infekcji ogólnoustrojowej (w grudniu grypa), łapię infekcję strefy intymnej. Plany związane z tym cyklem poszły sobie gdzieś daleko, nawet już nie za drzwi, a w kosmos wyleciały. Powiedziała mi jednak coś wartego zapamiętania: nasze zdrowie bierze się z brzucha i niech Pani, poza tym wszystkim, pobierze ze 2-3 miesiące probiotyki. Różne, niech zasiedlą Pani układ pokarmowy i niech wtedy dobre bakterie wędrują z odbytu, nie tylko złe. Bo jak dobrze by się Pani nie podcierała, złe bakterie zawsze jakoś się przedostaną do pochwy. Do tego ma Pani stare kłykciny (brodawki), prawdopodobnie po kontakcie z HPV, bo 80% ludzi ma kontakt z HPV i trzeba je obserwować. Jeśli będą rosnąć - będą do wymrożenia, usunięcia laserowego. A jeśli nie będą się zmieniać - wystarczająca będzie obserwacja.

Zaczynając 2024 rok miałam marzenie, by zajść w kolejną ciążę i urodzić dziecko, nawet na przełomie 2024/2025. Zaczyna się 2025 roku i marzenie mam niezmienne, ale już nieograniczone czasem, żeby zajść w ciążę w 2025 roku.

8 styczeń 2025
Teściowa od paru dni mnie męczyła z nią wypić. Nie chce wnuków więc pewnie nawet przez myśl jej nie przeszło że się staramy i dlatego ograniczam alkohol wręcz go nie pije chyba że nie mam jak się wymigać to od oka łyka wezmę. Tak też było teraz. Tak mi zawracała gitarę że zgodziłam się troszkę wypić. Skończyło się że wypiliśmy z nią i mężem jakoś 3 kieliszki. Nie miałam wciąż humoru po tych atrakcjach jednak chyba alkohol i nerwy zmobilizowały do ❤️😂. To był tak mi się wydaje dzień lub przeddzień owulacji. Ciężko mi ocenić. Jednak i tak ten miesiąc straciłam na niepowodzenie i nawet nie zwracam na nic uwagi jak w sumie tydzień który sugerował owulację zmarnowany. A wątpię że alkohol +❤️= większe szanse na 🤱🏻. To by był hit i cud po prostu a na to nie liczę. 😂 Mam w planach zakupienie testów owulacyjnych żeby oceniać kiedy jest najlepszy czas i oszczędzić sobie stresów jak teraz że panikowalam że marnujemy czas bo nie wiedziałam kiedy będzie 🐒 i że w tygodniu co zaplanowałam sobie wyjazd do teściów będzie najlepszy czas. 🤦🏻‍♀️Dowiem się może też kiedy mam owulację i czy wgl mam ale chyba mam z tego co zrozumiałam ginekolog. 🙈

26 dpt
6+3 wg transferu, 6+5 wg OM

Wczoraj leżałam w łóżku calutki dzień, a dzisiaj o 5 nad ranem znowu zaczekam krwawić. Wylała się ze mnie szklanka krwi.

To jest jakiś koszmar. Po prostu koszmar.

Wracają do mnie ciągle wizje poronienia i ten moment gdy zobaczyłam brak bicia serca na monitorze gdy dziecko było już takie wyraźne i takie prawdziwie przypominającego malutkiego człowieka.
Wtedy też krwawilam kilka razy. Później przestałam i wszystko było ok. Kolejne 2 wizyty które mnie uspokajały, że serce bije, a później taki cios. Gdzie już nie krwawilam 2 czy 3 tygodnie....

A teraz krwawienie za krwawieniem.
Pocieszam się, że to mogło jeszcze lecieć z tamtego teoretycznego krwiaka ale to już jest szukanie jakiejkolwiek iskierki nadziei.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2025, 07:09

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 4 maja 2025, 06:47

6t1d
Jestem w górach na majówce ogólnie jest ok ale teraz jest mi niedobrze czuje jak zbiera mnie na wymioty,biust nadal mnie boli i czuje się taką ciężka.Chce juz drugi trymestr.Dzis czeka mnie podroz jadę do domu i boję się jak ja to zniosę.Dzis nasz Adrian ma 11 urodziny jak ten czas szybko leci niedawno się urodził a tu takie duże dziecko.
Co do biopsji to wyszedł nowotwór niezlisliwy do obserwacji badania krwi nadal słabe dostałam kolejne leki żeby poprawić tym bardziej teraz kiedy jestem w ciąży. Od jutra zacznie się intensywny czas dzieci do szkoły ja do lekarzy w tym tyg ginekolog onkolog Adrian endoskopia nosogardla,jeszcze muszę zadzwonić na komisję o orzeczenie dla Patryka tez się tym stresuje co mu tam wpiszą czy dalej będę miała nad nim opiekę...W piątek wwr dobrze ze psycholog mi odpadł.Nie będę już szukać innego.Czuje się dobrze muszę tylko umówić wizyte w Bełchatowie żeby potwierdzić lub wykluczyć między innymi ADHD.No i jeszcze szkoła i poprawa ocen Adriana będzie trochę tego


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2025, 06:59

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 4 maja 2025, 09:10

Cos chyba jest tu nie tak wyskoczyło mi że ciąża zakończona a tak nie jest


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2025, 19:48

a_aandzela 👩‍💼30 l 14 marca 2025, 14:59

Ja ciągle nie dowierzam… dwie kreski ujrzałam 9dpo w 24lutego. Nie pamiętam już co mnie tknęło ,żeby zrobić ten test tak wcześnie (kogo ja oszukuje - bywały cykle ,że robiłam i 7dpo) ,natomiast na tym teście w końcu było coś oprócz bieli!
Od razu wstawiłam dziewczynom i wysłały mnie po drugi test. Kolejnego dnia już beta - 10dpo 25,ale bardzo ładnie rosła ;D
Zrobiłam jeszcze trzy dla pewności! Czekałam już na wizytę ,dziewczyny,które w podobnym czasie zobaczyły dwie kreski miały je już za soba,a ja ciągle w stresie…. No,ale w końcu doczekałam się o ja! Nowy lekarz- dużo pozytywnych opinii słyszałam ,nowe miejsce - a na dzień dobry opóźnienie ;D Pomyślałam,że to dobrze,bo doktor poświęca tyle czasu,ile trzeba ,a nie co 5minut nowa pacjentka..
I w końcu dwa dni temu odbyła się ta pierwsza wizyta - od razu pełne zaskoczenie - jest już serduszko (5t6d)!❤️ ❤️❣️❣️❤️❤️❣️❣️❤️❤️
Na ekranie zobaczyłam dokładnie dwa migające piksele - to jest coś nie do opisania ,ja dalej w to nie wierzę 🥰🥰🥰🥰🥳🥳🥳🥳🙉🙉🙉🙉🙉
Dostałam rozpiskę badań do zrobienia i kolejna wizyta za 3tygodnie.
Na pewno trochę mnie uspokoił fakt,że ta istotka we mnie już oddycha ,więc co mogłoby pójść już nie tak,ale i tak ciągle się boję. Mówię sobie oczywiście ,że nie ma innej możliwości i urodzę zdrowe dziecko we właściwym terminie ,ale obawy są z tyłu głowy .
Odliczam dni do końca pierwszego trymestru ,informując coraz więcej osób o ciąży ;) ja w nią mocno wierzę i powoli mogę się już tym dzielić ❤️❤️❤️❤️🍀🍀🍀🍀 wierze w to,że moje szczęście będzie trwało dalej!


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2025, 15:01

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)