Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 13 maja 2025, 16:54

7t5d
Jest mi niedobrze cd.juz nie wiem co mam robić test miłości są bardzo uciążliwe nie mam pomysłu jak sobie pomóc.Czuje jakby m8 miało cały żołądek roznieść blee Oby tylko drugi trymestr przyniósł ulgę

AnMiPe Moje historie ♡ 23 stycznia 2025, 11:57

Oczekuję na wizytę w przyszłym tygodniu niczym na wybawienie, choć wcale nie powinnam się nastawiać na większe chęci pomocy ze strony pani doktor niż dotychczas, jest dość zachowawcza zawsze, a ja czasem po prostu za bardzo lubię, gdy ktoś się nade mną pieści.
Schudłam 3kg, co prawda w milionie innych nie są zauważalne, ale coś ruszyło. W tym cyklu odpuściłam sprawdzanie owulacji, bo mam wrażenie, że testy i tak mi nie pokazują prawdy, przestałam pić fertisim od połowy cyklu, przestałam mówić sobie, że coś muszę. Problem tkwi w tym, że nawet jak nie nakładam na siebie twardego rygoru, to jednak bycie mamą, bycie w ciąży jest czymś, czego nie muszę, ale pragnę okrutnie mocno.

Pięknie dwie kreski na teście mi się śniły. Cudownie było to zobaczyć, nawet jeśli był to tylko lustrzany świat.
Mam bardzo duże poczucie niesprawiedliwości świata, że inni mogą, a ja nie. Ale to pewnie przeżywa każda kobieta tutaj.

Ostatni post był pełen bólu, smutku, załamania i rezygnacji.
Bunt dwulatka jest czymś okropnym. Na szczęście, odpukac, od grudnia zaczęło się wszystko stabilizować i moje dziecko zaczyna wracać.
Ja chyba też SOBIE odpuściłam i moze przestałam się katować swoim macierzyństwem?
Nie jestem idealna matką, nie jestem bez winy, nie jestem cierpliwa. Potrafię być zmęczona, przebodzcowana, potrzebująca odcięcia się od wszystkiego na jakiś czas. I... to jest ok.
Jestem mamą, która wygrała z niepłodnością i mam swoje upragnione dziecko, ale też jestem kobietą, człowiekiem, który czasem chciałby o sobie pomyśleć...i to jest ok.
Wiem, że wychowując Alę robię mnóstwo błędów, ale...to jest ok.
Jest po prostu ok.
Uczę się żyć z tymi błędami, ale też próbuję je poprawiać. Raz lepiej, raz gorzej...i to też jest ok.
Uczę się odpuszczać... sobie.

Kolejny cykl nieudany 🙄
Zaczynam 5 cykl po histerolaparoskopi z owulacja a łącznie ile ich było to nawet zliczyć się tego nie da..
Dzisiaj mam 3 dc miałam jechac zbadać amh do Poznania ale wcziraj miałam mega ciezki dzień i dzisisj nie dałabym rady wstac o 5..
Wiec z amh poczekam na kolejny cykl .
Mam nadzieję że ta moja torbiel faktycznie namieszała przed wcześniejszym badaniem i wynik bedzie wyższy.

Wiem że po tylu latach powinniśmy zdecydować się od razu na invitro ale po 1 nie znam konkretnej przyczyny bo dobra endometrioza ale mam I stopień a z takim nawet zachodzą w ciążę..
Chce zbadać jednak inne rzeczy przed ewentualnym invitro bo jednak przy biopsji nie zrobili mi cd138 a jeśli jest zapalenie a przy Endometriozie to możliwe to nawet tu invitro się nie uda.

Aktualnie tez mamy trochę problemów finansowych wiec no samo życie są sprawy wazne i ważniejsze.
W tym roku kończę 29 lat wierze resztkami sił ze kiedys stanie się cud...

Ciąża potwierdzona.
90148d4c5fe17.jpghttps://zapodaj.net/plik-1tdYCIl7mi
Dziś z USG 6+1, ale boję się cieszyć 🙂‍↕️ Bo patrząc na inne kobiety, które robiły podobnie test ciążowy czy betę to moja ciąża jest do tyłu.🥴 Choć może to też różnica ze względu na to, że lekarz zrobił szybko to badanie i przez powłoki brzuszne.🤷
Moje nastawienie jest kiepskie.
Kolejna wizyta 31.01.25 g. 9.15
Prenatalne 11.02.25 g. 9.30


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2025, 16:10

Mamy skończone 12 tygodni ciąży 🥹. Jak ten czas szybko leci!

Bobas ma się dobrze, rośnie pięknie 🥰.

Spytałam się dziś lekarza czy może uda mu się określić wstępnie płeć Bobasa iiii...

I okazało się, że Bobas jak na prawdziwe rodzeństwo Tośki przystało, zasłania się nogami identycznie jak jego starsza siostra i póki co nie chce pokazać co tam skrywa 🤷🏻‍♀️. Czy mnie to dziwi? Nic a nic, sam lekarz stwierdził, że Bobas i jego starsza siostra są złośliwi na pewno po tatusiu, z grzeczności nie zaprzeczę 💁🏻‍♀️.

Kolejny kamień milowy minie nam w następny poniedziałek, bo wtedy robimy badania prenatalne i liczę na to, że wszystko będzie dobrze 🥹.

20250113-193925-3.jpg

Bobas wygląda już jak prawdziwy bobas 😁, dopiero w domu na spokojnie zauważyłam, że rączkami zasłania sobie twarz 🥰.

Trzy najważniejsze nadchodzące daty (chronologicznie):
- 20 stycznia, 17:30 - prenatalne 🤞🏻
- 21 stycznia - Tosik, nasza malutka przecież córeczka, kończy rok 😭 jak, co, kiedy to tak zleciało 🥹🥰 (ale co do tego to z pewnością powstanie osobny wpis, w końcu Tosik jest dla nas najważniejsza 🩷)
3 lutego, 15:45 - kolejna wizyta u lekarza prowadzącego

Dziś ponad 3 centymetrowy bobas machający rączką🥺
Wymiar od ostatniego USG się pokrywa
75ae60669983b.jpghttps://zapodaj.net/plik-FyfGJPo5uz
Kolejna wizyta 21.02.25 g9.10

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Melbourne

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 31 stycznia 2025, 10:54

15dc

Dostałam dzisiaj telefon od embriologa.
Udało się zapłodnić 5 komórek, z czego obecnie mamy tylko 2.
Jestem załamana i wściekła.
Może się okazać że do 5 doby nie przetrwa żaden zarodek.
Tyle zastrzyków, badań, suplementów. I po co? Nic to nie dało.
Chce mi się wyć i płakać…

Emka06 Nasza historia 1 lutego 2025, 17:11

01.02.2025
Ta data miała zostać w naszej pamięci na zawsze i pewnie zostanie, choć wolałabym tego nie pamiętać.

Chociaż chciałabym notować tu wszystko, bo to w końcu mój pamiętnik, to tym razem nie mam ochoty opisywać tych ostatnich dni. Dziś nie mają żadnego znaczenia. Wszystkie zastrzyki, pokłute żyły, przejechane kilometry, poświęcony czas - wszystko na nic.

Dzisiejszy poranek był pełen nadziei. Po ostatnim badaniu USG, wynikach estradiolu i progesteronu Pani doktor wyznaczyła punkcję na sobotę. Wszystko szło zgodnie z planem, bez zbędnych opóźnień. Złożenie podpisów na umowach, oddanie nasienia, założenie wenflonu, aż w końcu punkcja. Pęcherzyków było dużo, bo około 32, według ostatnich monitoringów. Wiedzieliśmy, że nie wszystko się nada do zapłodnienia, że część będzie pusta, niedojrzała. Punkcja przebiegła szybko i bez komplikacji, a przynajmniej nic mi o nich nie wiadomo. Po wszystkim, gdy dochodziłam do siebie na sali, przyszła Pani doktor, informując mnie, że mamy szesnaście kumulusów. Wow, dobry wynik - pomyślałam. Zdecydowałyśmy, że zapłodnimy wszystkie, choć wstępnie mówiłyśmy o dwunastu. Pierwsza procedura, nie wiadomo w którą stronę to wszystko pójdzie, a lepiej mieć więcej, niż za mało. Dostałam rozpiskę leków, w aptece zostawiłam prawie 500 zł. Transfer wyznaczony na środę, więc od jutra miałam zacząć brać leki. W poniedziałek miałam zadzwonić, by dowiedzieć się ile komórek zapłodniło się prawidłowo. Stresowała mnie ta wizja czekania, ale stwierdziłam, że jest weekend i jakoś zleci. Wróciliśmy do domu, położyłam się na drzemkę, bo podbrzusze zaczęło boleć mnie coraz mocniej. Chciałam się zregenerować, by szybko dojść do siebie, w końcu za kilka dni miał odbyć się transfer. Obudził mnie telefon. Znam ten numer, wiedziałam, że to z kliniki, odebrałam więc szybko, na pół przytomna. Pani z rejestracji przekazała mi informację, że żadna z komórek nie nadawała się do zapłodnienia. Mówiła coś o tym, że dojrzałych komórek było zdecydowanie mniej niż kumulusów, wspomniała też o nieprawidłowościach morfologicznych. Niewiele z tego pamiętam. Byłam rozespana i w takim szoku, że chyba nie do końca kodowałam co się dzieje. Słysząc coś o morfologii pomyślałam o plemnikach, więc dopytałam tylko czy chodzi o moje komórki jajowe. No bo jak - z tylu komórek zupełnie nic? Ani jednej prawidłowej? Wszystkiego mam dowiedzieć się z raportu, ale nie wiem kiedy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest weekend i nawet nie mam jak skontaktować się z kliniką, ani porozmawiać z Panią doktor o szczegółach.

Po tym telefonie nawet nie potrafiłam płakać. Wydawało mi się, że to sen, że zaraz się obudzę. Nadal w to nie dowierzam. Jestem już długo na tym forum, niejedno widziałam, więc liczyłam się z tym, że coś może pójść nie tak. Obawiałam się, że żadna z komórek się nie zapłodni, albo że nic nie przetrwa do etapu blastki, ale w życiu nie spodziewałam się takiego scenariusza. W najgorszych koszmarach bym tego nie wyśniła. W mojej głowie kłębi się tysiące myśli. Przez cały ten czas starań bardziej skupialiśmy się na wynikach męża, bo słabe HBA, bo niska morfologia. To wszystko da się obejść przy IVF. Byliśmy pełni nadziei. A dziś.. nawet nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Czy to nieudana stymulacja, czy moje komórki jajowe po prostu do niczego się nie nadają? Czy te prawie trzy lata starań to z tego powodu?

Świat nam dziś runął i wszystko wydaje się nie mieć sensu. Los po raz kolejny z nas zadrwił i odebrał resztki nadziei. Ostatnie lata starań nie były lekkie, ale ciągle na duchu podnosiła nas myśl, że jeszcze nie spróbowaliśmy wszystkiego, że jeszcze przed nami in vitro, które pomogło tak wielu parom. Teraz już wiem, że kolejna procedura będzie dla mnie koszmarem i już nie będę taka beztroska jak tym razem. Na ten moment nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Czuję się rozsypana na kawałki 💔

12+2 tc
Zaczęliśmy 13 tydzień! 🫢🥰

Tak bardzo się bałam przez ostatnie dni.. Sny o poronieniu zatrzymanym nie dawały mi spokoju, często zastanawiałam się, czy w ogóle jeszcze jestem w ciąży. Nie wiem kiedy minie mi ten strach, ale dwa tygodnie przerwy między usg to naprawdę dużo dla zmartwionej głowy.

Wczoraj pojechaliśmy z mężem do lekarza, przyłożył głowicę.. I zobaczyliśmy nasze Dziecko, takie duże, z bijącym serduszkiem! Spało sobie na główce i za nic nie chciało przekręcić się na bok. Miałam zakaszleć, ale w niczym to nie przeszkodziło Maleństwu i nadal chillowało sobie na głowie. W pewnym momencie zaczęło się przeciągać, ruszać rączkami i ponosić nóżki do góry, ale nie zmieniło pozycji, przez co śmiałam się w głos kilka minut i cały obraz usg podskakiwał 😄❤️ To było takie piękne, że ten mały Człowiek żyje już w pewien sposób niezależnie ode mnie i wykonuje takie ruchy, na jakie ma akurat ochotę. CRL idealnie odpowiadało dacie transferu (5,53 cm = 12+1 tc), widać było kręgosłup, pęcherz moczowy, malusie żeberka i kość nosową. O płeć nawet nie zapytałam, bo na raz wszystkie pytania i troski odeszły z mojej głowy.

Dostałam też zakaz pracy aż do macierzyńskiego w lipcu, przez co będę mogła mieć nadal 100% płatną pensję!

Po wizycie byliśmy ze znajomymi na kolacji i akurat wiem, że jest tam problem niepłodności. Tylko taki troszkę inny - on nie chce mieć dzieci, a ona od lat bardzo tego pragnie, bo zaraz kończy 40stkę. Z racji, że kolegą jest nasz lekarz rodzinny, oboje wiedzieli o ciąży już od dawna. I pierwszy raz w życiu poczułam się troszkę jak osoba po tej drugiej stronie. Chociaż w mojej głowie ciągle widziałam Maluszka z usg, bardzo pilnowałam tego co mówię, starałam się nie dotykać brzuszka itd. Pod koniec spotkania ona sama zapytała mnie o ciążę, więc powiedziałam jej z grubsza jaką drogę przeszliśmy. Przetrawiła, przemyślała, i po chwili całkiem spontanicznie szepnęła do mnie "Ale super! Bardzo wam gratuluję!". Było to miłe i myślę, że potrafiłam zachować się w porządku też w takiej sytuacji 🤍

Oprócz tego powolutku schodzimy z leków. Przedwczoraj podaliśmy po raz ostatni agolutin domięśniowo (Alleluja! Prawie 60 zastrzyków w pośladek za nami!), w zeszłą sobotę wzięłam już ostatni accofil. Za dwa dni odstawiam cyclogest i estrofem, z czego też się bardzo cieszę.

Ponadto miałam jakiś czas temu konsultację z doktor J. Zwiększyła mi dawkę acardu i NAC, kazała odstawić laktoferynę. Była bardzo zaniepokojona poziomem mojej homocysteiny. Napisała mi w zaleceniach kolorem czerwonym "Homocysteina 15,90 stężenie podwyższone, konieczna konsultacja dietetyka; 23.12.24; poinformowano pacjentkę o ryzyku hyperhomocysteinemii – zwiększone ryzyko błędów genetycznych, w tym trisomii". Powiedziała jeszcze, że miałam brać dalej TMG, ale teraz to już nic nie pomoże i zostawiła mnie tak z tą informacją. Przepłakałam cały dzień. Po wielu rozmowach z przyjaciółkami stwierdziłam, że zrobiłam najlepsze co mogłam, ryzyko nie zawsze oznacza wyrocznię i trzeba czekać do badań genetycznych. Jest mi trochę przykro, że doktor nie ma ludzkich uczuć nawet w stosunku do kobiety w ciąży i po przejściach. TMG nie brałam, ponieważ zalecenia były tak zamazane i sprzeczne, że nie wiedziałam w końcu czy mam kontynuować suplementację. Za dopytanie o to musiałabym zapłacić 550 zł, bo doktor nie udziela żadnych informacji poza wizytami. W internecie i na ulotce stało jasno - TMG w ciąży odstawiamy, dlatego tak też na wszelki wypadek zrobiłam. Brałam jednak nadal cholinę oraz kwas foliowy, B12 i B6 w dużych dawkach. Może powinnam odpuścić słodycze na początku, mój grzech - ale teraz już jem je raczej okazjonalnie. Ogólnie jem dużo wszystkiego - warzywa, owocowe, zupy, kiszonki, do pieczywa mnie raczej nie ciągnie. Ale muszę mieć cokolwiek w żołądku, bo zaraz czuję mdłości.

Kolejna wizyta już za 6 dni, 6.02. mamy prenatalne ❤️ Pobiorą mi wtedy też krew na NIFTY i zacznie się oczekiwanie na wynik. Choć doktor powiedział, że obecność kości nosowej to już dobry sygnał. I niech tak zostanie 🙏🏻

A tutaj załączam Wam zdjęcie naszego małego Skarbu. Odwrócone do góry nogami jak nasz świat w ostatnim czasie ❤️

IMG-5406.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2025, 09:16

12w1d

Maluszku, czy to trzepotanie skrzydełek, które wyczuwam od wczoraj to Ty 🥹? Twój brat dawał o sobie znać w ten sam sposób tylko od 16tc. Obserwuję i czekam na więcej 💓


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2025, 13:17

Anuśla Musisz dać życiu szansę 13 stycznia 2025, 21:57

8tc. Jest źle. Mdłości w każdej minucie, doszły wymioty. Dlaczego moje ciąże tak wyglądają? Nie znoszę tego stanu, to jest coś nienormalnego, żeby cały dzień czuć się tak słabo, kołatania serca, ten posmak w ustach, tutaj ssie w żołądku, tutaj niedobrze tutaj zgaga. Póki co ratuje mnie lek dla ciężarnych Bonjesta. 170 zł za opakowanie. 5 lat temu go nie było. Teraz też nie powiem, że stawia na nogi od razu. Ale jestem w stanie pracować na krześle. Po południu jednak ewidentnie działanie się kończy i zaczyna się armagedon , a wtedy akurat powinnam być w 100% dla swojej córeczki, która jest spragniona mamy po przedszkolu. Nie wiem na kogo się podała, bo ani ja, ani stary nie jesteśmy uczuciowi i wylewni, ale nasze czteroletnie dziecko potrafi powtarzać 50 razy dziennie "Mamo kocham cię". Czasami jak mantre, że mamy z tego bekę.

Dzięki dziewczyny za polecajki, zamówiłam na Bonito wszystkie książki i zaczynam lekturę.

W pracy powiedziałam szefowej. Bałam się tej rozmowy, ale wyszło na to że ona mnie pociesza i nastawia pozytywnie. Miałam jechać w tym roku na business tropy do Ostravy i Abu Dhabi. No, pojadę... W drugiej pracy, czyli szkole - jestem zmuszona zrezygnować z lekcji na miejscu w szkole. Pozostają te online. Tak mi szkoda, mam teraz dwóch najlepszych studentów w swojej karierze, lekcje z nimi to czysta przyjemność. I teraz muszę moich panów oddać innej lektorce. Oj, boli. Chyba dlatego ta ciąża mnie też nie cieszy. Mam zawodowo taki dobry i spokojny okres. Dziecko już też, choć nadal bardzo wymagające, to jednak podchowane już. W kwietniu skończę 38 lat, już nie widzę tego powrotu do pieluch. Czuje, że to nie ten czas, że już jest za późno.
Pozostaje mi wierzyć, że tak już ma być i taki jest plan na naszą rodzinę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2025, 20:16

15 stycznia 2025
21dc
Dziwne ale chyba 🐒 przyjdzie wcześniej. 🤔 Od wczoraj zaczęły mi się objawy na które nie zwracałam uwagi ale dzisiaj są bardziej widoczne. Według aplikacji Owu powinnam dostać po 28 dniach gdzie zawsze mam po ok 30 a ostatnio nawet po 32 dniach był a tu objawy 9 dni przed. Nie liczę na cuda bo ten miesiąc i tak skazałam na niepowodzenie po tych atrakcjach i że było tylko 3 ❤️ bo mój miał fochy przez przeziębienie. 🙄 Teoretycznie to było w tygodniku płodnym ale póki nie robię testów owu to ciężko mi ocenić bo mogę się mylić. Zamierzam je kupić jak przyjdzie 🐒 żeby nie wydawać pochopnie jak jednak różnie może to być. Wczoraj było mi strasznie zimno, czułam się zmęczona i senna. Myślałam że mnie przeziębienie bierze. Miałam też zgagę ale to pewnie po zupie meksykańskiej i zaparcia nie wiem czemu. 🤔 A dziś wstaje, uda ciepłe, oczywiście dalej zaparcia, jak i wczoraj tak i dziś delikatnie piersi bolą po bokach, czuje pod brzuchem jakaś delikatna rewolucje do tego szybko się mecze i mam kołatanie serca. Oj chyba tym razem przyjdzie wcześniej 🐒🙄.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2025, 12:20

18w3d

Maluszku mój, tak mi się dłuży do Naszego spotkania... 🥰 Dzieje się sporo jak zwykle, dodatkowo zaczęliśmy ostro działać na budowie, ale czas jakoś przez palce nie ucieka ( jeszcze będę żałować tych słów i tego podejścia :P ). W każdym razie odliczamy. Obiecałam Twojemu Bratu, że w maju pojedzie z Nami, też bardzo chce Ciebie zobaczyć, nie tylko na zdjęciach 🥹

Od dwóch tygodni biorę 300 luteiny dopochwowo zamiast 600. Dziś zbadałam progesteron i wynosi 61.5. Pokusiłam się również o TSH, biorę połówkę euthyroxu 25, wynik 1.115. Za około tydzień kolejne badania krwi i moczu dla gina :)

Do zobaczenia niedługo 🤗🐱


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2025, 14:24

9w6d

Czas leci jak szalony, a ja odliczam dni do badań prenatalnych żeby znów zobaczyć moje Maleństwo 🥹🫶 Dajesz o sobie znać bardzo dobitnie. Wieczne mdłości, wyłączony żołądek, jem źle, nie jem jeszcze gorzej :) Jeśli pójdziesz śladami swojego starszego brata to czeka mnie jeszcze 7 tygodni takiego samopoczucia 🫣 Po cichutku liczę jednak na to, że lepsze dni nadejdą szybciej, a jeśli nie to też dam radę :)

Trochę mam ostatnio wyrzuty sumienia, że z Leo spędzam mniej czasu, mniej robimy razem. Nie mam tyle energii. Młodzieniec jest jednak wyrozumiały, mówi, że mam się nie przejmować, że wszystko rozumie. Często pyta czy czegoś potrzebuję, chętnie we wszystkim pomaga. Mój Kochany Synek 😍
Tatuś jest w Tobie zakochany. Codziennie głaszcze i całuje brzuszek, mówi do Ciebie żebyś trochę mi odpuścił/a :) Miło czuć wsparcie od moich Chłopaków, są najlepsi ☺️

Obstawiamy też płeć. Zgodnie twierdzimy, że będziesz chłopcem chociaż Leosiek chciałby Olgę bo byłoby po równo dziewczyn i chłopaków. Chyba nie uwzględnił zwierząt :P Mamy dwie kotki i suczkę więc sytuacja płci żeńskiej nie jest zagrożona ;)

Aktualizacja:

05.02 - prenatalne
06.02 - wizyta

Dzisiejsze wyniki:
Tsh - 0.414
Progesteron - 40.4


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2025, 21:12

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Brisbane

12+4

Prenatalne i po prenatalnych :)
Dzisiaj rano miałam usg - na obrazie wszystko super. Dzieciątko wyglądało pięknie 💛 jestem bardzo zadowolona z tej wizyty, lekarka super wszystko opowiadała po kolei co widzi, badanie było długie i bardzo dokładne. Maleństwo dużo się ruszało co mnie bardzo cieszyło, ale ponieważ miałam pusty pęcherz to był problem z pomiarem NT. Po jakiś 10-15 min badania lekarka poprosiła żebym wyszła się napić wody i że zawołają mnie z powrotem. Po powrocie wszysyko było już pięknie widsc i udało się sprawdzić brakujący pomiar NT :)
Jedyne co to niestety nie dostałam żadnego zdjęcia na pamiątkę i też w tych emocjach zapomniałam żeby o nie poprosić :( no trudno...

Po usg miałam pobranie krwi na PAPP-A i NIPT. Wynik papp-a powinien niby być już jutro a na NIPT niestety musimy czekać aż 10 dni :/ trochę jestem zawiedziona tak długim czasem oczekiwania bo badanie wykonują na miejscu zamiast wysyłać do Niemiec tak że myślałam że wyniki będą szybciej. W końcu w ciąży z Mayą gdzie krew była wysyłana do Niemiec wynik mialam już po niecałym TYGODNIU 🤷‍♀️

No nic, nie pozostaje nic innego tylko czekać :)

Ah i jeszcze jedno... Lekarka powiedziała że jak na razie wygląda na dziewczynkę 🤞🤞🤞 wiem że na tym etapie jest nadal bardzo duże ryzyko błędu, ale i tak daje nam to nadzieję że nasze marzenie o drugiej córeczce się spełni 🙏🤞

Dobra, teraz zmykam bo zabieram Maye na koncert Frozen 🩵 będzie to pokaż filmu z orkiestrą na żywo!

Znowu dwie krechy niespodziewanie. Byłam szczęśliwa i przerażona. Znowu milion pytań, niski estrogen, czy powinnam brać coś na rozrzedzenie krwi. Prog od początku piękny >30, estrogen choć niski ładnie rósł. Po 3 badaniach poleciałam do jeszcze innego lekarza, u którego jestem do teraz. Powiedział, że na spokojnie estrogen rośnie, jeśli pojawią się plamienia mam brać utrogestan i dla swojego spokoju acard tabletkę. Clexanu nie zalecał i wizyta w 6 tyg. I ponownie początek idealny, a w 6 czuję że złapałam zapalenie pęcherza. Na wizycie pęcherzyk z zarodkiem, wszystko książkowo, śluz żółto brązowy możliwe, że od zapalenia pęcherza. Dostaję skierowania na badania jednoczesnie próbuje wyleczyć pęcherz naturalnymi sposobami. Znowu zaczyna się plamienie, biorę tyle leków acard, metformina, progesteron, suple nie wiem co robić. Poszłam na wizytę szybciej w 7 tyg, w posiewie moczu dużo bakterii, niestety dostałam antybiotyk. Usg niestety maleństwo miernie rośnie brak serduszka, kontrola za tydzień. Pare dni później znowu znajduje skrzepy, sor - jest krwiak, brak serduszka już wiem, co będzie dalej. Potwierdza się znowu maluszek przestał się rozwijać. Lekarz empatycznie stara się pocieszyć, sam zapisuje na zabieg, chociaż tyle dobrze że nie muszę się tułać się do szpitala ze skierowaniem, na moje nieszczęście muszę czekać tydzień bo brak miejsca. I znowu powtórka tabletki, brak pełnego oczyszczenia i zabieg. Ten zniosłam duuuużo gorzej. Dopiero po tygodniu przestał mnie boleć brzuch. Zrobiłam teraz pełne badanie genetyczne maleństwa, zdrowy chłopak Józio😇. Wszystkie geny na miejscu, znowu coś nie tak z organizmem. Może jednak potrzebuje clexanu? A moze immunologia? Kolejne badanie Kiry i hla wynik super. Znowu mętlik w głowie 🧠


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2025, 14:46

No i jestem w tym punkcie, z jednej strony chciałam zrobić badania immunologiczne, ale brałam szczepionkę 10 stycznia. Po przeczytaniu różnych mądrości w internecie warto odczekać miesiąc. Znowu przytyłam dużo po poronieniu. Nie ukrywam zajadałam z mężem stres, ale po nowym roku znowu wróciliśmy do diety i ćwiczeń. W 2 tygodnie poleciało mi 4kg, chociaż połowa to chyba woda co się zatrzymała ☺️. Plan mamy taki, że odchudzamy się z mężem, a w lutym/marcu zacznę robić badania do immunologa. Przestało nam się spieszyć i czuję się z tym dobrze ☺️ zresztą myślę że może samo zrzucenie wagi wpłynie pozytywnie na cytokiny i limfocyty ☺️ droga jest trudna i wyboista, ale warta starań 🦋


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2025, 14:54

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)