Emka06 Nasza historia 31 grudnia 2025, 00:05

Dawno mnie tu nie było, ale koniec roku to dobry moment na podsumowanie. Co tu dużo mówić - ten rok mnie przeczołgał. Jednocześnie nigdy wcześniej nie byłam tak bardzo pogodzona z naszym losem. Nauczyłam się cieszyć naszą codziennością.

W tym roku przeszłam trzy stymulacje i cztery narkozy. Wpakowałam w siebie niezliczoną ilość zastrzyków, sterydów i innych leków. Zjeździłam tysiące kilometrów, wydałam kilkadziesiąt tysięcy złotych i wylałam morze łez. A mimo to nie mam żadnej pewności, że jesteśmy bliżej celu.

W styczniu wydawało nam się, że jesteśmy już bardzo blisko. Tymczasem zaraz minie rok od tamtego momentu. Mój wpis sprzed roku był pełen nadziei. Dziś mentalnie jestem w zupełnie innym miejscu, ale idziemy tą drogą dalej - coraz bardziej zmęczeni i zrezygnowani, potykając się po drodze o kolejne przeszkody. Nie wiem, czy doprowadzi nas do upragnionego dziecka, ale nie poddajemy się.

2026 roku, nie proszę o cuda. Bądź dla nas dobry i przynieś spokój w sercu.

37+0 🤰
Ciąża donoszona 🥳

Wczoraj moja siostra zorganizowała baby shower niespodziankę 🥰 było kameralnie bo jest sezon i moja mama, ciocia i kuzynka nie mogły przyjechać. Z moją przyjaciółką dzieli nas 600km, więc też się nie udało ale była koleżanka i teściowa. Było bardzo miło, nie spodziewałam się. Piękna pamiątka warta zapamiętania.

Wieczorem przez dobrą godzinę co chwile twardniał mi brzuch i miałam skurcze.
Już się śmiałam, że z baby shower na porodówke 😅 po ciepłym prysznicu przeszło.
Dzisiaj też często twardnieje ale nie jest to bolesne.
To co czułam wczoraj to pewnie było 0.5/10 w skali tego co mnie czeka 🫣
Dzisiaj na KTG skurcze się pisały, przez 20 minut było ich 10 ale nieregularne, więc powoli mój organizm przygotowuje się do porodu.

Rok temu 26.07 miałam podawane immunoglobuliny pierwszy raz. Walczyłam o ciąże.
Dzisiaj 26.07 jestem na ostatniej prostej, spokojnie i cierpliwie czekam na rozwiązanie, a moje wielkie marzenie się spełnia 🥰
Jestem przeszczęśliwa i wdzięczna za to że mogę to przeżywać, za to że pod moim sercem bije serduszko mojej córki, mojej Hani 🥹 Za mojego męża, który będzie wspaniałym Tatą, a kiedy daje buziaki w brzuszek rozpływam się 🥹

Czekamy na Ciebie 👶❤️
Nasza wymarzona, wyczekana, wywalczona!
Jeszcze troszkę i będziemy się przytulać 🙊
5.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2025, 20:14

Dziecięca magia swiat gdzieś pryska z każdym rokiem... parę lat temu wydawało mi się, zs moge cos zrobić, że to ja nie daje sobie tej radości świat z różnych powodów...
Dzisiaj mam wrażenie, że niezależnie czy wigiliq jest u nas, czy wyjazdowa, zaczynam ja traktować jak zwykła kolację... jedyne co, to trochę więcej jedzenia i parę rzeczy których nie robi się codziennie...
To chyba ten ogólny konsumpcjonizm i fakt, że już nie trzeba czekać cały rok na te przysłowiowe pomarańcze, tylko w każdej chwili można iść do Lidla czy innej biedronki... obserwowałam kilka dzieci, ja w ich wieku skakałabym z radości n takie prezenty, dla nich to norma, bo zabawek pełno, tez się ciągle kupuje cos nowego...
Poza tym?
U mnie nie może być dobrze...
Jest lepiej, bo przynajmniej mam szansę skończyć rok bez kolejnych strat...
Czy jest lepiej niż rok temu? Ciężko powiedzieć, to też było trudny rok, czekałam na styczeń na nową procedurę, w marcu okazała się porażka, gdy nasz jedyny zarodek miał wady genetyczne ... w maju byl moment szczęścia, gdy mieliśmy 4 zdrowe ... czerwony transfer się nie odbył, bo prog urósł za bardzo mimo estrofemu... Lipiec stan zapalny w zębie, sierpień niespodziewany okres w trakcie urlopu... wrzesień byl nasz... 4ty transfer, 5ta ciąża... dlugo nie chciałam uwierzyć, a jak już zaczęłam się cieszyć, przyzwyczajać do myśli że mam drugiego synka, dostałam w pysk ta przepuklina...
Jedyne czego chce od nowego roku, to szansy na normalne życie dla niego, Boże błagam...
Trzymajcie kciuki za moją amniopunkcje, niech to będzie dobry koniec tego roku... 🙏🙏🙏🙏

16+4 Amniopunkcja (30.12)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 14:10

12 stycznia 2026, nie wiem który dzień cyku 🤷🏼‍♀️

Od ostatniego wpisu jestem po 3 ciążach biochemicznych. Jedna była początkiem września, następna w październiku a ostatnia początkiem listopada. Od tamtej pory nie mam normalnej miesiączki ani owulacji.. bywają plamienia po drodze ale nie przypominają okresu..
Przez poprzedni tydzień mój czytnik fioletowy clearblue pokazywał migająca buzię. Paskowe były raz jasne , raz ciemne ale wcale nie przypominały aż tak ciemnych aby nazwać je pikiem.
Dziś z rana jednak postanowiłam zrobić clearblue różowy po tym jak paskowe wybarwily się mocniej. Wyszła stała buzia.. Tylko co z tego jak nie mam żadnych objawów, temperatury są nonstop nisko a libido równe jest 0 .. miałam od nowego roku ruszyć do kliniki leczenia niepłodności.. ale nie mam sił.
Bardzo liczyłam na ciążę przed moimi 30 urodzinami.. nie udało się, podupadam na duchu.

Przeprowadzka do nowego miejsca pomogła rozluźnić głowę, w pracy jak to w pracy. Zawsze ciężko. Momentami tak, że odechciewa się wszystkiego. Mała w szkole się zaaklimatyzowała, po przerwie świątecznej nie chciała wracać do szkoły, zrobiła zamieszanie w szatni płacząc że nie chce iść do klasy a ja wtedy spieszyłam się do pracy.. to był jeden z takich kryzysowych momentów od września.. z dnia na dzien jest lepiej , wiem że będzie lepiej..
Chyba pora odpuścić, mam coś a raczej kogoś komu poświęcę całe swoje życie, każda wolną sekundę swojego czasu , widocznie tak musiało być.

Dziękuję za to, że poznałam tu tak fantastyczne osoby. Pamiętajcie że mimo wszystko trzymam za każdą z Was kciuki i wspieram wirtualnie.
Powodzenia ✊🏼🍀

White1 Już niedługo 17 stycznia, 13:58

5 doba po punkcji
Chciałabym zacząć od tego jak przebiegł dzień punkcji. Od rana bardzo się stresowałam, jak się później okazało nie było czym. To mój pierwszy jakikolwiek zabieg i pierwsze znieczulenie. Zastanawiałam się co ja będę robić 2 godziny między przyjęciem a punkcją, a bardzo szybko zleciało. Najpierw przyjęły mnie pielęgniarki, które założyły wenflon, później zostałam zaprowadzona do salki przed zabiegiem, mąż został na kanapie przed salą. Do dyspozycji miałam odgrodzone łóżko i dużą łazienkę, gdzie mogłam się na spokojnie przygotować, miała wszystko co potrzebne. Wszyscy byli bardzo mili, chociaż im bliżej punkcji, tym bardziej się stresowałam. Aż weszłam na salę zabiegową, dostałam znieczulenie i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam. Coś mi się śniło, sen był głęboki i bardzo relaksujący. Obudziłam się już w łóżku, na którym wcześniej czekałam. Przykryta, ubrana i z gorącą herbatką na stoliku obok. Gdy się podniosłam kręciło mi się w głowie i bolał mnie brzuch jak mocniejszy okres. Chwilę poleżałam, a późnej się przebrałam i spotkaliśmy się ponownie przed gabinetem lekarza. Na wizycie powiedział, że pobrano 18 komórek, że było dużo kłucia i wstępnie transfer będzie na cyklu sztucznym. Przepisał też antybiotyk jednorazowo. Później wstąpiliśmy jeszcze do sklepu, bo w końcu zasłużyłam na coś dobrego 🤭 a w domu odpoczywałam, mąż się spisał, przygotowywał mi jedzenie, oglądaliśmy razem serial i trochę też pospałam. Mimo bólu dzień był naprawdę bardzo miły. Mogłam brać leki przeciwbólowe, ale ból nie był bardzo mocny, więc w końcu obyło się bez.

Zdecydowałam miesiąc temu zaryzykować ostatni raz, aby nie mieć pretensji do siebie, że nie podjęłam 3 próby.
Ten cykl był totalnie inny. Po owulacji, która była bardzo bolesna, nie byłam sucha, wręcz ślisko, aż do wścieku. Po kontroli, w 21dc cyklu, która wskazała, że owulacja była i jest wszystko idealne, zaczęłam mieć żółty, rozciągliwy śluz.
Bóle brzucha, które zazwyczaj występowały tuż przed okresem, a nie tydzień przed, jak teraz.
Powrót strasznej migreny, której nie miałam od narodzin Ali. I wariacki wręcz smak na ryby.
I spokój, który mi towarzyszył przy pierwszej ciąży.
Zrobiłam test -negatywny.
Poszłam na krew, zarąbisty progesteron prawie 7, bez leków... beta 0,2...
Chyba do mnie nie dotarło, nie wierzyłam, że mogło się nie udać.
Dopiero wszystko we mnie pękło w sobotę. Poryczałam się nad poranną kawą i wszystko powiedziałam mężowi...
Przytulił...i wrócił do mnie ten czas niepłodności kiedy walczyliśmy o Alę, tylko ta myśl została przegoniona przez małe rączki, które zaczęły się na mnie wdrapywać i z tą dziecięca miłością usłyszałam: Dlaczego płaczesz, mamo?
...
Dziś przyszla @.
Czuję żal, rozgoryczenie, to co dało nam Alę te kilka lat temu, tak dało nam tylko pustkę...
Nie wiem co dalej robić.
Nie wiem co nas czeka i czy w ogóle nas coś czeka...
Nie wiem którędy iść...

Biała flago...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego, 15:32

Ayayanee Hurricanes and Suns 5 maja 2021, 11:54

Maj.
Wszystko budzi się do życia... A ja jakaś zwiędnięta.
Kiedyś uwielbiałam ten miesiąc... Zaczynałam go zawsze zprzytupem ze znajomymi. Cała majówka w domku pośrodku niczego, codziennie ognisko, śpiewaliśmy.... Mąż oświadczył mi się w maju 💕

Dziś maj to dla mnie miesiąc wspomnień, smutku i żalu do świata... i mojego ciała...
11 maj 2019 - poronienie. Okazało się że puste jajo płodowe.
10 maj - termin porodu Krzysia. Dziś byłabym na ostatnich nogach i odliczała dni do spotkania z synkiem...

Błagam. Niech ktoś odczaruje ten miesiąc...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 10:21

Phiczek Przeterminowana ... 2 lutego, 17:23

Kropek na pokładzie.

Efekt na USG mega 🤭

Mam wyniki hist-pat. 4 komórki cd138. Poprzednio (listopad) było 46. Leczenie trwało ponad 3 tygodnie (moje, bo sobie podorzucałam różne rzeczy.

Teraz lekarz zapisała mi augumentin na 7 dni, metronidazol 250 (poprzednio 500 miałam) na 10 dni (zastanawism się, czy nie lepiej dowalić 500 na 5 dni). Sama w domu mam doxy. Znowu pokombinuję. Jest zdania, że poprzednie leczenie trwało za krótko.

Jestem załamana.

Za nami połowkowe. Z dzidziusiem wszystko dobrze. Rośnie sobie zdrowo. Od kilku tygodni czuję ruchy, ostatnio regularnie😍 Te małe kopniaczki mnie uspokajają. Maluch ma już 639gram. Obecnie martwię się trochę szyjką. Ma 2,5 cm, a jak będzie się jeszcze skracać będę musiała założyć szew albo pessar (wcześniej była długa i w szpitalu mi nie założyli). Kontrola w przyszłym tygodniu w czwartek więc będę już wiedziała co robić. Za nami już 24 tygodnie. Każdy kolejny tydzień mnie uspokaja. Do tygodnia 23 stresowałam się czy sytuacja się nie powtórzy. Teraz liczę kolejne tygodnie i powoli mnie ten strach opuszcza. Dzidziuś z każdym kolejnym tygodniem ma większe szanse na przeżycie. Jeszcze się wstrzymuje z kupnem wyprawki, ale już powoli zaczynam oglądać wózki i łóżeczka. Trzymam się nadzieji że tym razem będzie dobrze. 🍀❤️

Ayayanee Hurricanes and Suns 8 listopada 2023, 10:04

Mówi się, że jak ktoś umiera, to mu się życie przewija przed oczami. W takim razie, mamy tu jasny dowód na to, że połowa mnie nie żyje. A ta druga, żyjąca część, przeżywa to wciąż i wciąż, od nowa. Z jednej strony chciałoby się zapomnieć. Z drugiej- wiem, że muszę pamiętać. Wszystko. Każdą sekundę, każdy szczegół. Bo gdyby to zaczęło ulatywać mi z pamięci, to tak, jakby zaczął ulatywać mi on. To tak, jakbym traciła go na nowo. Więc odtwarzam ten film, raz za razem. Powtarzam, jak mantrę.
- trzymajcie mi ręce.

Brak ruchów-szpital-oczekiwanie-ktg-usg-nieobecny wzrok lekarza-brak akcji serca-panika-przebieranie w biegu-wkucie w biegu-zimny stół-błagam by już cieli-pierwsze dotknięcie skalpela-sen... - ostre światło-wzrok położnej-cisza...
Kuba.


Błagam... Niech tym razem wszystko zakończy się dobrze. Niech 18.12 będzie tym dniem w którym mimo grudnia rozkwitną wiosenne łąki w naszych sercach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 10:42

34 +0
Nie wierzę, że do terminu zostały tylko 42 dni. Wyprawka jest gotowa, walizka spakowana. W Walentynki będziemy składać łóżeczko i przygotowywać wszystkie rzeczy, a potem już tylko czekać.. ❤️

Teleporada u endokrynologa i okulisty zaliczona. Mam zakaz noszenia okularów, bo z krótkowzroczności pod wpływem hormonów mam różnowzroczność i minimalna wada, gdzie nie ma sensu nosic okularów.

Mały waży już 2100 g i od teraz mamy już wizyty co 2 tygodnie. Czuje, że ten miesiąc naprawdę zleci szybko. A później będzie już tylko odliczanie.

Samopoczucie jak na ten tydzień jest w porządku. Wiadomo ciężko spać, ciężko się odwrócić, po schodach już też ciężko ale ogólnie nie narzekam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego, 11:57

White1 Już niedługo 9 lutego, 21:49

24dc, dzień transferu
Przez ostatnie dni niewiele się działo, brałam leki. Najpierw 3 razy dziennie, potem 7. W 13dc miałam wizytę, endometrium już wtedy miało 8.3mm jednak transfer był obliczony dopiero po powrocie mojego lekarza. Jego plan na transfer, to maksymalizacja szans, skoro mamy tylko jedną. Stąd decyzja o użyciu EmbryoGlue i porządną obstawą progesteronem w 3 formach: doustnie, podskórnie i dowcipnie (zawsze śmieszy). Ceny Prolutexu dalej mnie przerażają ponad 200zł za tydzień, chociaż gdyby ktoś dał gwarancję sukcesu, to mogłabym płacić jeszcze więcej.
Rano zbadałam hormony - progesteron 30ng/ml przed lekami i estradiol 120pg/ml czyli w sumie ok, nie konsultowałam ich nawet. Sam transfer to taka mini przypominajka punkcji. Najpierw pielęgniarki, potem do tej samej sali z łóżkami przed/po zabiegu, ta sama łazienka do przebrania się, ta sama sala zabiegowa z tym, że tym razem tylko na chwilkę i w pełni świadomości 😆 po transferze tradycyjnie do maka na fryteczki i do domu. Swoją drogą wylała mi się woda w torebce i rozmoczyła połowę tabletek Estrofemu ehhh, zadzwoniłam po receptę, wystawili, a potem policzyłam, że jednak leków mi starczy 🙈 Fizycznie nie czuję żadnych objawów, psychicznie staram się nie nastawiać na nic, chociaż znam już planowaną datę porodu, kiedy wejdę w drugi trymestr, na jakim etapie będę na jakimś wydarzeniu itp. a z drugiej strony tworzyłam w głowie listę planów/plusów tego, że nie wyjdzie teraz.
Teraz jednak nie ma co rozmyślać tylko delektować się ciążą Schrödingera 😶‍🌫️💆‍♀️

Nowy cykl, nowa szansa. 4dc, miesiączka dobiega końca a ja rozkminiam kiedy mam okno płodne.. zwykle miałam cykle 31-36 dni, ale znowu się rozjechało. Może przez to że estradiol zaczęłam brać w drugiej połowie poprzedniego cyklu?

W tym cyklu zaczynam jednak brać Duphaston od dnia 15 do 26. Dr Gepetto (GPT) twierdzi że przy tym że potrafię mieć owulkę 18dc (a nawet później) to branie duphastonu na sztywno od 15dc może taką owulkę przyhamować. Mam nadzieję że tak nie będzie. W każdym razie, chyba okno płodne liczyć od 8dc? 🧐

Dostałam też ostatnio skierowanie na HSG, chciałam to zrobić w tym cyklu, ale nie spodziewałam się że poprzedni będzie trwał 26 dni, ech. Przynajmniej teraz z duphastonem będzie wiadomo ile cykl potrwa. Trzeba tylko zadzwonić. Jak ja tego nie lubię 🥲


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja, 19:46

Dużo czasu minęło...
A zmieniło się wszystko. Dosłownie wszystko.

Z synkiem wkroczyliśmy w intensywny bunt dwulatka, lato zmotywowało mnie w końcu do zamknięcia pozostałych spraw "staraczki" - wózek przygotowany do sprzedania, ciuszki oddane koleżankom. Został tylko ten jeden nieszczęsny karton ciuszków, które kupowałam sama lub synek otrzymał od najbliższych. Na ruszenie jego nie miałam jeszcze siły.
Wzięłam się też w końcu za siebie, zamiast ciągle śledzić cykle i gnębić siebie i męża.
Po wyniku z kwietnia czułam złość ale tez zdecydowanie wdzięczność za synka.
I wszystko się układało na naszej nowej drodze z naszym jedynakiem, aż 1 października w drodze do pracy weszłam do drogerii po zakupy i przy okazji kupiłam test, żeby w końcu wywołać okres.
Pierwsza wyraźna i mocna kreska nie była kreską testową - to była ta druga kreska. Ta której wypatrywałam zawsze w cieniach lub moich przewidzeniach. A teraz były sobie dwie grube i intensywne kreski. Niezaprzeczalne.
Co poczułam? Pomyślałam, że to sen, niemożliwe, wydaje się...
Beta z pięknym wynikiem tylko potwierdziła - pierwszy raz jestem w naturalnej ciąży. Od razu jednak na pierwszy plan wkroczył przeogromny strach i brak pewności. Nie brałam leków, nawet kwas foliowy poszedł w zapomnienie.
Od razu umówiłam wizytę w klinice, bo nawet nie miałam pojęcia gdzie mogę się udać skoro ostatnie 6 lat byłam pod ich opieką.
I tak od wizyty do wizyty, badań genetycznych, prenatalnych, połówkowych ciąża trwa. I jest sama w sobie cudem - ciążą bez komplikacji... na ten moment wymarzoną nudną ciążą.

Moja głowa gorzej to znosi, ciągle się boję i wciąż mam złe myśli. Staram się z tym walczyć i czekać co dalej przyniesie los. Nadal ciężko mi uwierzyć, że to się dzieje i trwa.

Za ponad 3 miesiące poznam naszą córeczkę <3

Sprawdziłam hormony z rana:

estradiol: 86,82
LH 4,08
Progesteron 1,26.

Do tego zaczęłam plamić. Chyba cykl się rozjechał totalnie i organizm sam nie wie, co się dzieje.

Do tego sprawdziłam inne parametry:
wit. b12 - 532 (norma 211 - 911)
wit. d3 - 23,7 (norma dla staraczek 40 - 50, odpowiada za dobry podział komórkowy)
ferrytyna - 23 (suplementuję od około 13/14 kwietnia, przed suplementacją było 19)
kwas foliowy - 29,75.

W morfologii dalej 7 parametrów odbiega od normy.

Krótka modlitwa: Panie Boże, Opatrzności, Losie, obdarzyłeś mnie olbrzymim pragnieniem potomstwa. Zabierz ode mnie to pragnienie, bo nie mogę go zrealizować. Ciągle coś stoi na przeszkodzie. Nie możesz mi pomóc, poprowadź mnie inną drogą.

Edit: plamienie rozkręciło się w okres. Lekarz z kliniki po zobaczeniu wyników twierdzi, że to jest owulacja. A tu progesteron 1,26 🤦‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia, 18:17

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 29 grudnia 2025, 21:15

Widocznie na Ciebie nie zasłużyłam. 🥺

Gdy zaszłam w niespodziewana ciążę w zeszłym roku, nie sądziłam, ze moje zycie staraczkowe sie tak potoczy.
Nie sądziłam, ze stracę wysoka ciaze.
Nie sądziłam, ze bede znow chciala wrócić do staran.
Nie sądziłam, ze bede tak walczyć.
Nie sądziłam, ze w ogóle bede musiala.

Bralam różne hormony, różne leki, piłam różne specyfiki, chodzilam na monitoringi, kontrole, robiłam wlewy, zabiegi, mnóstwo badan, ale nic nie przynosiło efektu. Moje nadzieje z cyklu na cykl byly coraz mniejsze. Nawet jesli cos początkowo wydawało sie "ku dobremu", to nie umiałam sie tym cieszyć, bo za mną stał strach, obawa, ze sie to skończy. I zawsze tak wlasnie bylo. Każdy cykl to kolejna rana zadana zranionemu juz sercu, każda bolała coraz bardziej.
Az do dzis.. dzis we mnie wszystko pękło.

Szlam na te wizyte kontrolna bez jakiekolwiek nadziei, ze strachem, ktory towarzyszył mi jak zawsze, ktory obciążal moje barki, doslownie.
I nie pomyliłam sie, endo ma tylko 4mm. Po owulacji, gdzie nic wiecej nie moge zrobic.

I tak mysle, ze gdyby leczenie przynosiło efekty, gdyby bylo widac progres to moze starałabym sie dalej, wierzac, ze w końcu sie uda, ale ja dzis jestem dokladnie w tym samym miejscu co rok temu. Nie zmienilo sie nic. Czas odpuscic, pożegnać sie z tym marzeniem i postarac sie zasklepic te rany na sercu, ktore powstały przez ten caly czas.

Miałam nadzieje, ze skoro raz zaszłam w niespodziewana ciaze, ze to dziecko chciało sie pojawić na świecie to ono wroci - w postaci swojej siostry lub brata. Ale dzis wiem, ze nie..

Widocznie na Ciebie nie zasłużyłam 🥺 widocznie nie.

Miał byc "bożonarodzeniowy cud", tymczasem jest pustka, zal, zlosc i łzy rozpaczy. 🥺

White1 Już niedługo 14 lutego, 13:13

29dc, 5dpt
Od wczoraj niemiłosiernie boli mnie kręgosłup w odcinku lędźwiowym. Czy to może być objaw ciąży czy jednak niefortunny zbieg okoliczności? Ehh sama chciałabym wiedzieć. Jeśli to przez nasz maleńki zarodek, to nie ma sprawy, zniosę wszystko. Jednak jeśli nie, to przeżywanie tej męki na żywca, bez leków przeciwbólowych byłoby po prostu dużym zawodem. Jest na tyle wcześnie, że nawet nie wiem czy test wyszedłby pozytywny. Nie wiem co robić, umówiłam się na jutro do lekarza, ale nawet nie wiem czy pójdę.

Phiczek Przeterminowana ... 11 maja, 10:48

Pierwszy monitoring.
Przy stymulacji 2 lekami wynik nie powala.
5 pęcherzyków
🥺🥺
Przy poprzednich monitoringach było więcej tych pecherzyków

Ciąża zakończona 14 lutego 2026

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)