Kolejny dzień dobiega końca. Dziś pod znakiem świątecznego szaleństwa. Mąż przyniósł do domu choinkę, teraz nam pachnie przyjemnie. Ja produkuje ozdoby choinkowe, łańcuchy z bibuły, frywolitkowe kożuszki na bombki, frywolitkowe śnieżynki, a jak mąż nabędzie mi watę zrobię aniołki. O! Dobrze być czasem bezrobotnym... A jak mi braknie bombek lub czasu dorobi się kilka z masy solnej, albo z makaronu - damy radę.

Dziś w nocy męczyły mnie jakieś koszmarne sny. Dokładnie nie pamiętam o co chodziło, były jakieś dziwne umierające dzieci i w ogóle miałam jakieś operacje robione, zupełnie nie wiem dlaczego. Cieszyłam się, że blizny są małe (na nadgarstkach i na kostkach) i praktycznie ich nie widać. Żałuję, że nie mogę przywołać w pamięci całego snu. A drugi sen to kłóciłam się z mężem, ale to już inna bajka...

Niepokoją mnie zmiany w moim stanie zdrowia. Nie wiem czy to związane z ewentualną miesiączką/ciążą, czy też powinnam się skontaktować z lekarzem, może stan zdrowia się pogorszył? Mój żołądek robi mi psikusa - dobra często mu się zdarza, nic nowego. Po raz pierwszy jednak na tak długi okres psoci. Struć się niczym nie mogłam, jadłam to samo co mąż, a nic mu nie dolega - pozostaje, więc szukać przyczyny w moim stanie zdrowia.

Łapię się myśli, że samo przyszło, samo pójdzie. Mogło by już odpuścić.

mala29_ Czekajac na wielkie marzenie 15 grudnia 2012, 22:13

Dzisiejsze moje samopoczucie hmmm można powiedzieć że dobre. Do terminu @ coraz bliżej a ja nadal mam to wszystko gdzieś czasem jakaś mała refleksja mnie dopadnie ale szybko mija. Normalnie w tym cyklu się nie poznaje, ale to chyba dobrze :) :) :). Zaczynają mnie trochę cycki pobolewać i jajniki ale tak zawsze zaczyna się etap przed dostaniem okresu. Jedynie co mnie zastanowiło i lekko wystraszyło to że miałam ostatnio tyle śluzo kremowego że szok. Modliłam się tylko żeby to nie okazało się jakąś infekcją ale na szczęście chyba nie bo już dziś jest go mniej. Za niedługo teście przylatują i będzie wesoło w domu :) a dziś wałówka została przysłana od nich z wekami mniam :). Kartki już wysłane, dom wysprzątany, choinka już stoi na ogrodzie i czeka aż zostanie ubrana tak więc przygotowania do Bożego Narodzenia się zaczęły :). Jeszcze dzisiaj postanowiłam zmienić kolor włosów na głowie i chyba oszalałam bo wyszły bardzo ciemne :P a miały być lekki brąz he he he wyglądam dziwnie ale co tam raz się żyje dziś ten kolor a potem najwyżej zrobię jakiś inny jak ten mi się znudzi :) :P .

No to mam...wymarzony czas...OWULACJA.
Mąż czeka na dole, a ja klikam...czy dam rade dziś po prostu kochać się dla zwykłej przyjemności? Czy będę tylko myśleć o tym czy się uda...
No właśnie...UDA SIĘ??? Jak się nie ruszę, na pewno nie:)
Trzymajcie kciuki i co się da też;)

Aha...
Michał Gabriel...tak ma na imię mój DRUGI SYN...:*


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2012, 22:40

dunia1287 Będzie co ma być. 16 grudnia 2012, 00:07

Nie pozostało mi nić innego,jak umówić się na wizytę...

Anusiak Czekamy na Ciebie Maleńki... 16 grudnia 2012, 15:50

Kurcze, Ovu zaznaczył mi prawdopodobną owulację (przerywaną linią)... że niby była w ostatni czwartek... Jakoś dziwnie tak, bo ani wtedy nie miałam płodnego śluzu, ani żadnego pobolewania w podbrzuszu ani nic. Poza tym to chyba było za wcześnie na owulacje? Już sama nie wiem... Za to dzisiaj trochę pobolewały mnie jajniki.

56009f6cbe3c5531965810989402c11b.png

Zastanawiam się na ile wykres w tym cyklu jest miarodajny... Bo brałam przez kilka dni leki na przeziębienie typu gripex, więc mogły one wpływać na temperaturę. No nic, zobaczymy co będzie dalej.

Alice remont na arteriach mego życia, 16 grudnia 2012, 05:48

masakryczny ból brzucha :(( aż mnie w dosłownie wyginało :(
problemy z wypróżnieniem się + dodatkowo przy tym ból się nasilał ;/ yh

dziś tempka w dół @ juz się czai zapewne żeby zaatakować :P
1....

Dziś temperatura nieśmiało zaczyna piąć się w górę...

Mam przed sobą mój "szczęśliwy" wykres z grudnia 2007r- temperatury obecne i tamte prawie się pokrywają...jak w każdym cyklu, niby jest idealnie, a kończy się tak samo...co zrobiłam wtedy,że się udało?...
No tak, wtedy odpuściłam. Braliśmy z mężem antybiotyki,z posiewu, wykonanego przed procedurą in vitro, wyszła mi niegroźna bakteria. Obydwaj doksycyklina przez 10 dni,11 dnia miałam owulację i wtedy się udało...to był jedyny cykl, w którym nie myślałam o tym, by zajść w ciążę, nawet podświadomie nie chciałam, bojąc się wpływu antybiotyku na nowe życie...

To było 29.grudnia; w tym roku o tym czasie, będę oczekiwać @...oby nie przyszła...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2012, 09:34

Dziś jestem nie do życia.
Tego jeszcze nie było, nocne biegi do toalety. Moje ciało sprawia mi psikusa, ale sama sobie jestem winna. Nie dałam mu odpocząć i teraz się mści. Pewne problemy pojawiają się, gdy zbyt długo spożywam napoje gazowane, a wczoraj co? Szczegół, że bieg do toalety uprawiam, coli sobie nie odmówię - i się zemściło.
Temperatura spada. Nie wiem tylko, czy można jej w tych warunkach ufać, nawet jeśli częste wstawanie do toalety nie zaburzyło jakoś znacznie pomiaru, to podejrzewam, że niska temperatura w łazience i na korytarzu mogła się przyczynić do spadku - dobrze dedukuje?

A może to po prostu zbliża się okres. Niby powinien pojawić się jutro, ale... No wcale nie musi. Może równie dobrze pojawić się 19.12. Po zabiegu okres pojawił się po 29 dniach, ale... W szpitalu nie robili mi bety, więc nie mam pojęcia czy od 22.10. beta miała już wartość minimalną, czy raczej potrzebowała czas by spaść i stąd te dodatkowe dni do cyklu. Niby tylko 2, ale zawsze. Czy teraz już ciało wróciło do normy i okres znów pojawi się po 27 dniach?

Jeżeli II faza cyklu powinna u mnie trwać 14 dni to okresu powinnam się spodziewać dopiero 19.12.

Czekam, bo cóż ciekawszego mam do roboty? No tak, łańcuchy... Miałam robić pierogi, pierniki, uszka, ale niestety moje zdrowie nie pozwala mi na stanie w kuchni.

A w pokoju pachnie mi choinką.

Przyjemnie.

klamka Co ma byc, to bedzie 16 grudnia 2012, 13:25

Okres przyszedl mi po 25 dniach. Niestety, temperatury nie mierzylam, i teraz jestem ciekawa, czy owulacja wogole mi przyszla. Moze i nie, przez operacje i narkoze. Na dzien przed czulam sie srednio, zbieralo mi sie na wymioty... i oczywiscie pierwsza mysl, ze to nie jest normalne i ze moze mam nowego raka... Ale okres przyszedl i przeszlo.

Fizycznie czuje sie dobrze. Mimo, ze wycieli mi duzy kawalek piersi, okolo 6cm na 6cm to chirurg zrobil rekonstrukcje piersi, tak ze WOGOLE nie widac, ze cokolwiek bylo wyciete. Psychicznie natomiast czasem czuje sie kiepsko... przychodzi czasem uczucie niesamowitej paniki, ze chocbym nie wiem jak blagala i prosila i plakala i wszystko oddawala, nikt nie jest mi w stanie zagwarantowac, ze od tej pory juz wszystko bedzie okej. I chyba to jest najgorsze w tym wszystkim. Moje szanse sa "doskonale", sama wierze w to, ze bedzie dobrze... ale ta mysl, ta niewiadoma napedza mi najwiecej strachu.

Jak z tym zyc? Planuje wizyte u psychologa... moze psycholog da mi rade, jak sobie radzic z tym uczuciem.

Czasem placze nad swoimi wlasnymi zdjeciami... tej zdrowej Klamki, ktorej juz nie ma.

cóż lekarz rodzinny potraktował moje dolegliwości homeopatią, ale nie pomaga, więc chyba czeka mnie zwolnienie, bo chodząc do pracy na pewno się nie wykuruję...

ja już nie wiem co jest grane, nie rozumiem z tego nic. Test owu jest pozytywny, a tempk spada? Jak do czwartku będzie dalej tak beznadziejnie to ide do ginki. Jestem podłamana, liczyłam na dwie piękne fazy w tym cyklu z clo, a tu jest gorzej niż gorzej ;(

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 28 lipca 2014, 17:46

Urlop rozpoczęty!
Oczywiście słodkie lenistwo upływa mi na praniu, sprzątani i gotowaniu ;/
Kupiłam kwiaty na balkoniki, poprzednie pelargonie szlag mi trafił. Oczywiście już mały zgrzyt, bo podjechałam z lubym pod centrum ogrodnicze, a on łapie za komóre i do mnie txt "załatwisz to sama"...myśle - BEZ ŁASKI...Ale powiedziałam żeby wyszedł za chwilę bo będzie trochę do tachania, a akurat mam nową żółtą sukienke, której nie chce uświnić od ziemi...No i co?? dupy z auta nie ruszył ;/ Wybrałam sliczne surfinie i niecierpki, pani zapakowała mi je na palete ale widać tak się za to koślawo zabierałam, ze zlitował sie nade mną jakiś facet i zaniósł mi te kwiaty. Dodał szarmancko "taka piekna kobieta dzwigać nie będzie", a mnie chuj strzelił...BO OBCY FACET garnie sie do pomocy, a osobisty siedzi w klimie i w dupie mnie ma! Oczywiście zjechałam go, ze "bamberstwo z niego wyszło" i na szczęście są jeszcze gentlemani na świecie-tylko szkoda, ze ja w domu takowego nie mam ;/ Pózniej orka w kuchni, wczoraj przywiozłam od rodziców z ogródka maliny, borówki, śliwki, cukinie, wczesniej "tesciowa" dala jeszcze papierówki...CO Z TYM WSZYSTKIM QWA ZROBIĆ??!!
1)kompot, 2) czesc owoców zamrozona,3) zrobilam deser z mascarpone i borówek, 4)leczo na obiad, 5,6)w miedzy czasie dwa prania rozwieszone,7) kwiaty posadzone...NOGI MI W DUPSKO WLAZŁY...TO JA JUŻ WOLĘ DO PRACY!!
Luby cały dzień siedzi przy projekcie, co chwilę słyszę jakiegoś Hindusa i specyficzną angielszczyznę. NieMąż zaśmiał się ostatnio po numerku, że jeśli spłodzimy teraz dziecko to musimy mu dać na imię INDIANA!
Dziwny zbieg okoliczności...Luby nie zna mojego loginu na ovufriend i do tego moje indiańskie szlaczki...TO MUSI BYĆ ZNAK :)
A tak serio to dla mnie taka mała radość przez łzy, bo to chyba pierwszy raz gdy luby powiedział coś o naszym dziecku. I to tak jakby było już tuż tuż, prawie realne, a nie w krainie "może kiedyś". Tak sobie myślę, że gdy zobaczę dwie kreski na teście ciążowym to podpiszę go markerem INDIANA :)

Dzisiaj miałam kiepski dzień. Najpierw spóźniłam sie na zaliczenie, bo autobus nie przyjechał, a jak juz dotarłam to taki stres mnie opanował ze poszło mi fatalnie. To był wiersz i jak sie zacięłam to grupa zaczęła sie śmiać i wtedy to już był koniec. Dostane najwyżej trzy jeśli nie dwa. Ale jutro będzie lepiej. Będziemy z moim ukochanym ubierac choinkę...we trójkę. I girlandy przed domem. Juz nie mogę się doczekać kiedy wróci z pracy. Niestety dopiero ok 22.30

Alice remont na arteriach mego życia, 16 grudnia 2012, 19:37

Dzisiaj niczym psies tropiący wszędzie wyczułam zapachy ,które mi nie pasowały!
obrzydliwe dla mnie zapachy perfum mężczyzn były dziś na szczycie!
Brat narzeczonego wypsikał się i musiałam kazać Mojemu żeby przewietrzył bo myślałam że padnę.. to samo w autobusie! tyle że tam nie przewietrzę za bardzo bo by na mnie patrzeli jak na chora :D że zimno a ja okna w autobusie otwieram ;d
Faceci! niech wasze kobiety dobierają wam perfumy jak sami nie umiecie bo to MASAKRA! normalnie aż mdli człowieka:|

Dzis 3 lata i 1 miesiąc z moim narzeczonym :)
Dzień zaliczam do udanych
2 kursy kosmetyczne zaliczone i zabieg z kwasami zaliczony ^.^


Czekam na wielkie przybycie @.. po takiej przerwie chyba będzie ze mnie strumień.. ;/Eh.. nic trza to bedzie jakoś przeżyć


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2012, 19:40

Od 09.12. gdy po raz pierwszy zjawiłam się na tej stronie do dnia dzisiejszego udało mi się uzbierać 56 punktów w dekoderze ciąży. Szkoda, że większość zaznaczonych objawów wynika raczej z problemów zdrowotnych o innym podłożu niż ciąża. I tak się zastanawiam - dużo czy mało?
Jutro chwila prawdy. Właściwie chwila ta zacznie się jutro, a skończy najdalej w czwartek.

Nastawiam się na @.

Niby jakie mam podstawy by sądzić, że uda mi się za pierwszym razem z przypadkowego stosunku? Daliśmy się ponieść emocjom w gorącym okresie, ale to jeszcze niczego nie gwarantuje. Tak. Czasem mam wrażenie, że Natura/Los/Bóg* daje mi pstryczka w nos. Za pierwszym razem była wpadka, po ponad dwóch latach współżycia bez zabezpieczenia. Wpadka zakończona poronieniem - Nasz Aniołek wybrał drogę na skróty, przemknął niepostrzeżenie i teraz pozostało długie oczekiwanie nim się poznamy... Nie wiem nawet czy Nasze Maleństwo było chłopcem, czy dziewczynką, ani razu nie usłyszałam bicia jego/jej serduszka. Czasem myślę, że to może lepiej, gorzej bym przeżywała tę stratę.

Niestety jedna wpadka może się zdarzyć. Drugie musi być planowane, przemyślane, zamierzone. Na wpadkę już nie ma miejsca.

Nie, nie będę rozpaczać, jeśli jutro pojawi się krew. I tak traktuję ten cykl, jako przedbiegi do rozpoczęcia starań. Jeśli się nie uda dramatu nie będzie. I tak wiele się nauczyłam - to mój pierwszy cykl z obserwacją własnego ciała.

W końcu nawet jeśli nie teraz, to może w następnym cyklu, albo w kolejnym - kiedyś na pewno się uda. A do tego czasu będziemy się przygotowywać, żeby nie być zaskoczonym przez życie.

* niepotrzebne skreślić

dunia1287 Będzie co ma być. 21 grudnia 2012, 06:38

Wzrost temperatury:) Oby to się nie zmieniło:)

Anusiak Czekamy na Ciebie Maleńki... 17 grudnia 2012, 06:22

Po dzisiejszym wpisaniu danych, Ovu zupełnie usunął mi owulację... :/

Jestem zadowolona. Okres przyszedł punktualnie. Zero opóźnień. Ale daje się nieco mocniej we znaki, niż jego poprzednik. Wciąż daleko mu do bólu sprzed poronienia, ale dyskomfort jest i lęk, że niedługo znów żyć mi nie da.
Dopiero po poronieniu odkryłam, że okres może być przyjemny. Nie chcę wracać do zwijania się z bólu, trucia lekami i przeklinania w każdej sekundzie, że urodziłam się kobietą.

Można powiedzieć, że zaczynamy cykl świadomych starań.

Obstawiamy, w którym cyklu się uda?

dunia1287 Będzie co ma być. 17 grudnia 2012, 07:15

Chyba daruję sobie wizytę w tym miesiącu już...Może @ się zjawi?A jaka nie po nowym roku odwiedzę lekarza...Sama już nie wiem.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)