Rozmawiałam dziś z dziewczyną, z którą pracuję w jednym pokoju - jakoś tak nas wzięło na "szczerość".. o staraniu się o dziecko..
Ona jest pół roku po ślubie, mąż bardzo, ale to bardzo pragnie dziecka (mówiła, że o ciąży, porodzie i noworodkach wie już prawie wszystko) i ... nic! A oni o tym tak marzą i że się zastanawia czy już zapisać się do lekarza i diagnozować co jest nie tak.. Ciężko mi było powiedzieć co ma zrobić - w sumie staramy się już półtora roku ale nie oznacza to że mam już wszystkie procedury ułożone w głowie, co robić jak nie wychodzi.
I tak się rozejrzałam wokół siebie i zauważyłam, że wokół mnie jest dużo młodych mężatek, starszych ode mnie, co nie mają dzieci. Nie wierzę w te słowa gdy mówią, że nie chcą dzieci bo kariera... Przecież jedno dziecko każdy chce posiadać! Przypuszczam, że też mają problemy tak jak ja i coś nie wychodzi.. i też publicznie nie chcą się przyznać, że są niepełnowartościowe.. bo to wstyd - bynajmniej ja tak to czuję głęboko w sercu!
Rano test-negatywny. Krwawienie nadal się utrzymuje, tak samo wyższa temperatura. Zasnęłam na 2h i temperatura po śnie wynosiła 37,1. Na test może być jeszcze za wcześnie, bo do 36dc zawsze wychodziły mi negatywne, a dzisiaj dopiero 32dc.
Dzisiaj jestem w nie najlepszej formie psychicznej. Poszłam się zrelaksować pachnącą kąpielą z bąbelkami, ale tylko siedziałam w wannie i płakałam. Dzisiaj jakoś mi ciężko jest pogodzić się z tym co mnie spotkało w przeciągu minionego roku. Najpierw poronienie pierwszej wyczekiwanej ciąży, potem kłótnia ze szwagrem i siostrą męża, czego skutkiem jest zupełne urwanie kontaktów. A potem znowu strata fasolki.
W pracy wszystko mnie przytłacza. Drobne niepowodzenia zapadają tak dotkliwie w pamieć, a z sukcesów (nawet tych dużych) nie potrafię się cieszyć. Straciłam całą radość życia. Czasami czuję, że to tylko taka wegetacja. Każdy tydzień wygląda tak samo.
Taka tylko (chwila) zwątpienia, jutro będzie nowy dzień. Jutro będzie lepiej...
Teraz już mogę powiedzieć ze 100 % pewnością, że 1 inseminacja nie udała się. @ przylazła. Poryczałam się, mąż przytulił i powiedział, że następnym razem się uda ale ja cały czas zadaję sobie pytanie, co jest ze mną nie tak? Jutro zadzwonię do ginekologa bo mi kazał jak, przyjdzie @ lub jak test wyjdzie dodatni i umówię się z nim na wizytę. Chyba czas najwyższy posprawdzać wszystkie hormony i porobić wszystkie badania, bo jak widać na załączonym obrazku regularne miesiączki, rosnące i pękające pęcherzyki, prawidłowa grubość endometrium, regularny kszałt jajników nie pomagają. Nie wiem co jest nie tak i dlaczego? Muszę chyba pogadać poważnie z lekarzem. No to tyle pesymizmu na dzisiaj, bo w pracy też miałam jazdy. Buziaki moje drogie i trzymam za Was kciuki.
Nie wytrzymałam, kupiłam wczoraj test... Dziś z tego stresu nie spałam juz przed 7 i pobiegłam od razu do łazienki, nasiusiałam, nakropiłam i...?? II KRECHY
druga troszkę blada ale dla pewności w sobotę test powtórzę i jak wyjda znów II krechy to 24 do lekrza 
Tak się cieszę
a mężuś jaki szczęśliwy 
Kolejny dzień zakończony,nie obyło się bez łez za moją kruszynką.
W sumie to dzień jak co dzień. 
Są chwile,że jest dobrze,za chwile znów dołek,mam nadzieję,że kiedyś to minie.
Tak jak napisałam wcześniej,chciałabym,żeby mój nadbagaż psychiczny się zgubił 
Madziu-śpij słodko moja stokrotko
(*)
mam jakieś dziwne smaki hmm chyba jestem jakaś dziwna ;p najpierw pierogi a później zachciało mi się śledzi ;p i do tego boli mnie prawy jajnik a mój test na owulke był negatywny - miał 2 kreche ale jasną hmm coś nie tak ...
Jeździłam dziś na usg jamy brzusznej..i wszystko jest ok, wątroba cała
i brak kamieni w nerkach.. więc nie wiem skąd ta podwyższona bilirubina..ale to dobrze, ze wszystko jest ok, że nic złego nie wyszło..odebrałam przy okazji rtg klatki piersiowej-i też jest ok.. 
Jeszcze tylko wizyta u gastrologa..ale to dopiero 31 marca..i tak szybko bo jak dzwoniłam po innych to najbliższy termin an czerwiec..haha 
Podobno niektórym wychodzi delikatnie podwyższona bilirubina, mimo, iż wszystko jest ok.. więc się tym nie martwię..
Nie wiem czy te moje testy owulacyjne..są dobre..czy nie są jakieś przestarzałe..bo kupiłam je w listopadzie..a w grudniu test wyszedł pozytywny..więc do marca leżały..ale myślę, że są ok, tylko dlaczego ciągle negatywy..?! śluz rozciągliwy, ból owulacyjny..tempka leci w dół więc lada chwila pewnie będzie owulka..a testy jej nie wykrywają..
..ale nie przejmuję się tym w tym cyklu..bo ten cykl jest na luzie..co ma być to będzie..

Dobrej nocy kochane 
Dobry dzień 
Sprawy do przodu powoli ruszają.
Może zacznę od rzeczy, która mnie zaniepokoiła. Dziecko mi się zmniejsza!
Miała już 2460g a teraz 2380g. Lekarz mówi, że to może być błąd pomiaru który jest +/- 340g i w tym przypadku było by na plus. Ale jakoś strasznie głupio mi się na tym usg zrobiło. Jakoś personalnie poczułam się złą matką. Jak to niewłaściwie ją odżywiam i czy wszystko z nią ok???? Co mogę z tym zrobić, przecież jem non stop i przybieram na wadze...
Sprawa 2.
Najprawdopodobniej Malutka będzie Cesarzową.
Mam już w łapce skierowanie na cesarkę. W przyszły wtorek mam zadzwonić i umówić się na konkretny termin w 39tc - czyli najprawdopodobniej już pod koniec marca!!! Aaaa...
Teraz mam jeść magnez 3x dziennie i nospę jak skurcze będę czuła i hodować Małą. Zakaz seksu oczywiście 
Jakby niedajboże coś się wcześniej porodowego działo z tym skierowaniem mam jechać do szpitala gdzie mam mieć tą "cesarkę planowaną", bo mój lekarz tam pracuje.
No i kompletuje już poważnie torbę. Kupiłam sobie fajne staniczki Alles Mama - miękki do szpitala i bardziej sexi już po 

Co ciekawe mimo, że są jednej firmy jeden jest 70E a drugi 75 D. Nie da się więc kupić stanika dla mnie w necie taniej
Chyba, że przymierzę kolejne w sklepie a potem hop w Internet.
Buziaki i do jutra.
P.S. Ależ jestem pod wrażeniem tej zbliżającej się daty... aaaa.... chyba dziś nie usnę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2014, 21:58
17.27 Matylds 2200 Wojtek 2900
To juz jutro !! Usg polowkowe ! Strasznie sie denerwuje.
Robilam badanie moczu-wyniki w porzadku. Nic wiecej gin nie kazal badac. Ale zapytam sie jutro o morfologie i tsh.
Zreszta musze sobie przygotowac jeszcze pare pytan do niego.
No a ruchow nadal nie odczuwam..Ehh..moze przez lozysko z przodu?
Witajcie Kochane
w ramach podsumowania @ oczywiście przyszła, plamienie w piątek i sobotę a krwawienie w niedzielę, wszystkie 3 testy negatywne a najbardziej i bezspornie negatywny był bobotest o czułości 10
biorąc to pod rozwagę, ból brzucha i plamienie wypiłam więcej niż planowałam, ale jeszcze nie było to więcej niż powinnam, bo poranek należał do udanych pod względem braku kaca (ps impreza w miarę udana)
tu muszę dodać, że niezmiennie kocham wszelkie wermuty nie ważne czy to matini/cincin czy jakaś dyskontowa podróbka

co do starań to mój super długi 50-dniowy cykl (nie był jeszcze najdłuższy w moim życiu)zmusza mnie do tego, aby się znów wybrać do gina, zobaczymy co on teraz wymyśli, w sumie dopiero 5 miesięcy po poronieniu, a 3 cykle, ale może dostanę jakieś leki, poprzednia lekarka dawała mi luteinę z różnym efektem, niekiedy pomagało na kilka miesięcy a niekiedy jakbym jej w ogóle nie brała, ale mimo wszystko dam mu się wykazać, bo w sumie jeden z najlepszych w okolicy
na 10 kwietnia mam też do endokrynologa, więc może coś się ruszy daję sobie czas do wakacji, bo potem zacznie mi się palić grunt pod nogami w pracy i trzeba będzie przyspieszyć nieco dzidziusia
a i jeszcze próbka wisielczego humoru
mój kochany grat (czytaj samochód) nie zechciał poczekać do czerwca kiedy planowaliśmy zakup nieco młodszego gratka i pękła mu wczoraj przednia szyba, jako że koszt wymiany jest bliski wartości mojego autka, decyzja o zakupie musi zostać bardzo przyspieszona, więc oglądałam sobie autka w internecie (tu dodam, że obecne zakupione przed 5 laty miało z założenia być rodzinne, żeby fotelik było wygodnie z tyłu zapiąć i wózek się w bagażniku zmieścił)i takie ładne dwudrzwiowe zobaczyłam i mówię do Mężusia, że fajne, ale kurcze dwoje drzwi jak ja się będę z fotelikiem szarpać, żeby go do tyłu wstawić a M na to kochanie przy naszym tempie to zdążymy jeszcze autko zmienić zanim fotelik nam się przyda i oboje w śmiech czyli nie jest źle, nie kłócimy się o starania, nie obwiniamy i potrafimy się razem śmiać
matko ile się napisałam
gratuluję tym z Was, które dobrnęły do końca 
Wow, kolejny dzień płodny. Czyżby los był dla mnie łaskawy
?
brzydka pogoda... mam antybiotyk owulacja od wczoraj... mam nadzieję że niczemu to nie zaszkodzi.... czemu to jest takie trudne?
Przepraszam za takie słowa z samego rana, ale po prostu już nie mogę.. 
Chyba przestanę wchodzić na facebooka, bo wkurwia mnie dodawanie przez małolaty, które zaliczyły wpadki zdjęć z usg
i głupie ich teksty, opisy itd..
Dlaczego to jest tak kurwa niesprawiedliwe, że człowiek tak bardzo się stara, pragnie tego maleństwa,chce mu zapewnić wszystko co najlepsze..i gdy się to udaje, to potem je traci..i jeszcze żeby to było jedne dziecko, ale nie.. dwa po kolei
a taka gówniara po jednym razie, bądź sobie myślą, że może im się uda nie wpaść..zachodzi..i co najgorsze donosi bez żadnych problemów itd!!! Mam dość takiego życia..znowu wyć mi się chce 

Umówiłam się z bardzo dobrym diagnostą, niestety dopiero na 19.03. Ale już jest ze mną nieco lepiej. Ogólnie, myślę sobie że gdyby nie ta wizyta i USG 3D, w ogóle nie miałabym pojęcia że może coś być nie tak. Do końca ciąży chodziłabym szczęśliwa i beztrosko mogła cieszyć się brzuszkiem, jak zresztą wiele kobiet, rodzących później zdrowe dzieci. Dlaczego jedna opinia miałaby mnie załamać?
Lekarz, do którego pójdę, podczas rozmowy telefonicznej, gdy naświetliłam mu podejrzenia, jakie ma inny lekarz co do mojej ciąży, bez owijania w bawełnę powiedział: możemy pomierzyć dzidziusia jeszcze raz, ale ponieważ jest to już dość późna ciąża, wyniki mogą być niedokładne. Do tego - cokolwiek zobaczymy, możemy gdybać, ale w tym momencie jest już za późno, by cokolwiek stwierdzić lub wykluczyć na pewno. Do 20 tyg był czas na badania z krwi, które diagnozują wady w dokładności do 97%. Teraz już niczego się nie dowiemy aż do porodu.
No więc ja sobie myślę tak: dlaczego moje dziecko akurat miałoby być chore? Nie wolno mi tak myśleć! Nic jeszcze nie wiadomo, a wielowodzie(jeśli jest) w 50% przypadków nie oznacza niczego złego. Krótsza kość udowa - zdarza się i dzieci rodzą się zdrowe. Co prawda oba wskaźniki razem powodują u mnie stres i koszmary, ale może co za dużo myślenia to nie zdrowo. Przede wszystkim muszę wyciągnąć od mojego ginekologa najbardziej dokładną dokumentację jaką ma z badania USG genetycznego między 11 a 13 tygodniem. Tam muszą być jakieś pomiary, no bo na jakiej podstawie stwierdził, że wszystko ok? Z tym pójdę do tego trzeciego lekarza. Jeżeli potwierdzi, że badanie zostało zrobione prawidłowo a wyniki są dobre, uznam ostatnie wymiary za urodę mojego dziecka.
Bardzo się boję, że tymi złymi myślami krążącymi w mojej głowie przez ostatnie dni wywołuję od fatum/losu złe rzeczy. A nie wolno mi tak. Wiara czyni cuda, a moje dziecko musi być zdrowe i już.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2014, 10:56
Czuje się FATALNIE
Ból głowy który sprawia że każdy ruch przywołuje mdłości.
W głowie mi się tak kręci że strach otwierać oczy, do tego duszności 
Nie wiem co się dzieje i co to oznacza, ale cokolwiek by nie było, niech się już skończy
!!
francowata @ rozszalała się na dobre. Zaczynamy kolejny cykl starań - to już chyba 7. Może tym razem się uda. Nie, Nie może!!! na pewno się uda musze w to mocno wierzyć. Dzisiaj zrobiłam sobie spacer do pracy 3,5 km. Szłam ulicą i cały czas odmawiałam modlitwę o cud poczęcia. Chyba z 50 razy zdążyłam ją odmówić za nim dotarłam do roboty. Rozmawiałam ostatnio z mamą na temat starań o dzidziusia. Ona mnie bardzo wspiera i tłumaczy. W końcu jest lekarzem, co prawda nie ginekologiem, ale lekarzem i wie co w trawie piszczy. Popołudniu zadzwoniłam do ginekologa z informacją, że okres sie pojawił. Jak rozpoczęłam rozmowe to się poryczałam. Normalnie nie potrafiłam zapanować nad łzami. Kazał przyjść za tydzień w piątek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2014, 21:13
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!
nie lubię swojej pracy!1nie ogarniam jej!!aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!
Za namową mężulina zrobiłam test, 10dpo, czułość: 25. Negatywny.
Szczerze, jestem dziwnie spokojna. Sprawiało mi frajdę to obserwowanie ciała, to, że jednak ta owulacja była (jak sądzę, bo przecież 100% gwarancji to dałoby mi USG(?)).
Ale stwierdzam, że chyba trochę pomyliłam priorytety. Przecież ja mam synka, największe moje szczęście. Skupiam się na pierdołach, patrzę na wykresy, on czasem sam się bawi, a ja tylko tej ciąży, której nie ma. A syn jest, dom jest, mąż i nawet pies. Tyle sprawa, tyle kłopotów dookoła i prawdziwych problemów. Ja mam za co być wdzięczna. Dlaczego miałabym nie zaciążyć drugi raz? Kiedyś na pewno się uda. A spinając się, sama sobie strzelam w kolano.
Zdrowe. Ale strasznie leniwe nie chce im sie ciagnac cycucha. Ja obolala, ledwo sie ruszam. Dziewczyny rodzcie silami.natury.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.