I znowu pisze z pociagu
tu przynajmniej mam czas i nic mnie nie goni. Ta "droga do przeznaczenia" juz mi weszla w krew. Smieje sie, ze jak sie uda, to na kazda rocznice bede "musiala" sie przejechac do poznania i z powrotem
i konduktora prosic o przygotowanie tortu ze swieczkami.
Siedze i jade, jade i rozmyslama - czytam pamietniki, fora. Ciesze sie razem z pozytywnymi betami, smuce gdy jednak nie wychodzi. No i zastanawiam sie, co mnie spotka, jak sie to wszystko skonczy i kiedy. Boje sie kolejnych rozczarowan, ale nie chce tez popadac w nadmierna euforie. A takie "spokojne" czekanie jakos nie bardzo mi wychodzi. Nie moge przestac czytac, zawsze dowiem sie czegos ciekawego. Ale sa tez wiadmosci pesymistyczne, a tym samym taka hustawka informacji - dobre, zle, dobre, zle - w sumie samo zycie.
A od jutra zaczynam "kolejne" odliczanie - final chyba w prima-aprylis
a przynajmniej druga beta. Mam nadzieje, ze jaj sobie w labie nikt ze mnie robic nie bedzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 17:28
Oj mam sporo zaległości bardzo dawno mnie tu nie było no ale trudno jestem tak pochłonięta nową pracą że szok super znajomi ludzie z którymi da sie śmiać i nawet płakać rozumieją mnie ale to nic najważniejesze że mam szanse że nic straconego jeszcze że doczekam sie maluszka niestety będe musiała sobie pomuc hormonami ale to nie jest teraz istotne ważne że jest szansa jakaś mała nadzieja jeszcze tylko m musze wysłać na badania zaczynam od 24 kwietnie zaczynam od swoich urodzin to tak jak bym miała narodzić sie ponownie może za jakiś czas tez sie pochwale że będe mamą pozdrawiam was Gorąco i życze szczęscia z całych sił
Jestem dobrej myśli
Dawno nie pisałam...następny cykl za nami i zaczynamy od nowa...wczoraj byliśmy na badaniu nasienia-wyszły rewelacyjnie...dziś na wizycie spytałam czy może odpuścić mierzenie temp,monitoring,testy owulacyjne p.doktor powiedziała że nie ma co odpuszczać że w poniedziałek trzeba zrobić badanie drożności jajników...także w poniedziałek jadę ...Boję się,chyba dopiero teraz wiem co czuł mój mąż przed swoim badaniem... proszę tylko żeby było dobrze!!!
Wpis nr 1 - jeszcze nadzieja ale z niewielką domieszką rozczarowania porannym testem
Zaczynam ten pamiętnik od może dziwnego momentu. Otóż 2 dzień spóźnia się @. Test negatywny, temp wysoka. Poprzedniej nocy fatalnie spałam, śniła mi się @... Dziś chodzę ledwo przytomna, pół dnia przeleżałam, niby czuję głowę ale nie jak na @, nie boli mnie tylko "wiem, że ją mam". Rano była biegunka, cały dzień nie mam chęci na jedzenie. Nie wiem czy to objawy, że jednak się udało czy nie wyspanie + nerwy.
Testu już chyba nie zrobię - zawsze jak widzę 1 kreskę to dostaje dreszczy. Jak dalej się spóźni @ to pójdę na betę. Może łatwiej będzie znieść jeśli to nie upragniony Dzidziuś...
Czemu to wszystko jest takie trudne????
@ nadal nie zawitała jutro ide na badanie krwi. boje się, ale żyje nadzieją. :*
16tyg6dni
Jejku jutro 17 tydzień zaczynamy
gdzie ten czas leci?! Z każdym tygodniem ogarnia mnie jeszcze większa radość. Z każdym tygodniem bliżej do porodu! Mały szkrab napewno rośnie, bo codziennie daje o sobie znać
Dzisiaj dostałam trzy piękne kopniaki! W tym tygodniu zaczynamy już ogarniać listę zakupów dla dzieciątka. Znalazłam fajna gdzieś na forum i ją modyfikujemy pod swoje potrzeby i od następnego tygodnia zaczniemy zakupy
nie mogę uwierzyć, ze jesteśmy już w tym momencie. Myślałam, ze nigdy nie uda nam się zajść, a tu już nadchodzi czas kupowania ubranek 
Poza tym organizujemy sobie wakacje i padło na Polskę, domek nad jeziorem, kajaki dla tych co mogą i ryby. Grill i leniuchowanie. Jadą z nami rodzice Daniela, moje dziadki i dwie pary znajomych. Wszyscy chcą zobaczyć mój brzusio na żywo i się cieszą ze znowu przyjezdzamy. Planowałam tez dzisiaj kiedy iść na macierzyńskie. Zostało mi jeszcze do wykorzystania trzy tygodnie wolnego to chyba na początku sierpnia już sobie wezmę do wolne i będę czekała, aż dzidzia zdecyduje przyjść na świat.
Zaczęłam tez wczoraj nową naturalna pielęgnacje twarzy o której KatOsu mówiła w swoim ostatnim filmiku. To coś dla mnie, bo zawsze uważałam, że wszystko co naturalne - najlepsze. Kupiłam sobie olej z awokado, rycynowy i ze słodkich migdałów, wyrzuciłam wszystkie płyny do mycia twarzy i niech natura czyni cuda. Bardzo chciałabym pozbyć się trądziku przed pojawieniem się dziecka żebym mogła wyjść z domu bez tapety rano na spacer czy coś. Dzisiaj dopiero drugi dzień, skóra super w dotyku i czuje się dobrze wiec zobaczymy czy się uda.
A dzisiaj jestem sama, samotna, bo mąż jak nigdy musiał jechać z pracy prawie pod Londyn i wraca jutro
strasznie dziwnie bez niego, bo przez te prawie 6 lat jak jesteśmy razem w sumie może spędziliśmy bez siebie 14 nocy . A od ślubu w lipcu, ani jednej chwili osobno. Tęsknię okropnie i boje się nocy bez ciepłych, przytulajacych ramion. Najukochańszych.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 23:34
Ten cykl zaliczam do nie udanych i od przyszłego rozpoczynam walkę z PCOS.
Na dodatek ten stres w pracy nie do wytrzymania dla mnie. Dzisiaj mam spotkanie z moim "ulubionym" klientem (który swoją drogą jest bratem szefowej, ale co tam), który od zawsze sprawia kłopoty. To nie dostarcza dokumentów, nie przekazuje informacji, w ogóle kłamie jak z nut i do tego wszystkiego jest bezczelny, aż się boję konfrontacji.
Ale dzisiaj powiem mu, że można mi wszystko zarzucić ale idiotki ze mnie robić nie będzie.
I chyba zabiorę torebkę i rzucę tym wszystkim.
Jak sobie pomyśle to mnie normalnie, aż ze złości trzepie. A przy moich staraniach o dziecko stres nie jest dobry.
Aniołkowe Mamy
Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym glosie
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych
po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz Aniołkowe Mamy 
S. poleciał wczoraj...nie lubię zostawac sama w domu,ale to tylko 4 dni- szybko minie. Stres odpuścił i ten cykl zaczął się bezstresowo i łagodnie. Nie może teraz być tak że to owulacja rządzi moim życiem! Pełen optymizm i czekamy na rozwój wydarzeń
Do soboty zamierzam spędzać przyjemnie czas, i niczym sie nie przejmować ! a prawdopodobnie 12 kwietnia lecę do Rzymu! yuhuuuu
)))
Dziewczyny nie łamiemy się! miłego dnia!
Granica Przeżywalności osiągnięta
tak bardzo się cieszę 
Czy czytanie pamietnikow dziewczyn, ktore zaszly w ciaze pomaga zajsc?
Mam nadzieje, ze tak, bo ostatnio nic innego nie robie.
Mam wyniki AMH, wynik lepszy niz ostatnio
wiem, ze to niemozliwe ale ostatnio mialam 2,4 a teraz mam 2,6 wiec jest bardzo dobrze 
Dzis 12 dc, jeszcze 13 dni brania tego okropnego leku, ktory powoduje mdlosci, zgage, sennosc i brak pracy umyslu.
Tak strasznie mi sie nic nie chce robic, ze az trudno w to uwierzyc. Kolejny dzien z rzedu biore sie za jakas prace i zaraz siadam do komputera i czytam sobie opowiesci roznych tresc i tak mija caly dzien.
Dokladnie za 2 tyg. mam dostac @, juz od dzis sprobuje ja namawiac na to zeby przyszla w terminie 
Poza tym wychodzi na to, ze obecny miesiac jest dla mnie bardzo oszczedny, nie uzyje ani jednego testu owulacyjnego, zadnego testu ciazowego, nie chodze na monitoringi, nie chodze na wizyty. To chyba odpowiedni moment na przeznaczenie tych oszczednosci na nowa pare butow! 
17tyg 0dni
Jest i 17 tydzień
Maluszek od rana dają znać o sobie, dzisiaj bąbelkami przy prasowaniu rano ciuchów do pracy.
Dzisiaj mąż wraca, uff, noc bez niego nie była fajna, ale na szczescie nie zapowiada się wiecej rozstań 
Do pracy rodacy i oby mi źli pacjenci nie zepsuli humoru dzisiaj! 
@ brak 
objawy wskazuję jak najbardziej na ciąże
albo po prostu są to moje urojone objawy hmm...
chciałam zrobić test ale nie mam w domu nawet dobrze bo pewnie zrobiłabym go już dawno ;/ ale spokojnie kupię jutro i zrobię w piątek chyba wytrzymam do piątku 
Mąż kochany gdy zapytałam go wczoraj jak chciał by żebym mu oznajmiła kiedyś że będziemy mieli dzidzi(mam nadzieje że to będzie w najbliższych dniach ale nie mówiłam mężowi o moich przypuszczeniach) to powiedział że mam rozstawić wszędzie kalafiory (widział to w jakimś filmie heh) ale później powiedział że żartował bo kto to później zje ? On bardzo nie lubi kalafior-u ale ja lubię więc na pewno nie zepsuł by się 
Kocham tego mojego żartownisia
Dzisiaj 12 d po owulacji. Juto może się skuszę na test,zastanawiam się. Fajnie byłoby wiedzieć - w tą czy w drugą stronę. Poza tym w pt w planach impreza i dobrze byłoby wiedzieć czy można coś wypić czy lepiej nie
@ planowo koło soboty. Temperatury mniej więcej jak zawsze więc chyba nie ma co się napalać...
Sama nie wiem co myśleć o tym cyklu. Na pewno w FL trochę inaczej niż zwykle - od 3 dpo bóle miesiączkowe,mega ból piersi,senność i zmęczenie,które po 3 dniach minęły. Później już spokojniej. Piersi raz bolą, raz nie, coś tam gdzieś zakuje w podbrzuszu, głownie popołudniami, parę razy brzuch jak na @ zaboli...śluzu kremowego bo ja wiem czy więcej? jeśli już to minimalnie...Wolę sobie nie robić nadziei ale wiadomo jak to jest
czeka się na ten jeden cykl...zwłaszcza że już rok 
No niby wiem, że rok to nie tragedia ale...no właśnie.
Wizyta u ginekologa....w sumie nie wniosła niczego odkrywczego poza tym, że jak do maja się nie uda to robimy hsg bo wg pani dr tylko to jeszcze pozostało do zrobienia na ten moment. Jesteśmy zdrowi, młodzi i staramy się krótko (tu bym dyskutowała czy rok to krótko...) więc rokujemy dobrze...Ech łatwo się mówi...
Właśnie jak zdrowi,młodzi itp itd to chyba rok to długo?? Bo jak ktoś ma problemy ze zdrowiem i okres 1/2 roku to wiadomo że może zejść dłużej. A co z ludźmi,którym się udaje za 1 razem? Też krótko?
4 dzień spóźnienia
Dziś zadzwoniłam do mojej przychodni i pytam Panią położną - co robić? jak żyć? A ona mi na to, że czekać 10 dni od spodziewanej @ zrobić test z moczu i wpaść na betę. I umówiła mnie 4 kwietnia do gin.
Więc czekam. Dziś się wyspałam więc jestem bardziej przytomna, toteż i wpis będzie mniej chaotyczny 
Tak bym chciała, żeby się już udało... Już mieć tą pewność, że rośnie moje Maleństwo. Ale trzeba cierpliwości... Jeszcze 6 dni i chyba będę już miała pewność. Emocje są niesamowite.
Życie bywa przewrotne i bardzo okrutne. Wierzycie w senniki??? Ja mam czasem wrażenie, że moje sny sa jak przepowiednia...
Kilka dni temu śniło mi się włamanie (kradzież, rabusie czy cos takiego i to podwójne)Razem z Lubym byliśmy na wakacjach i włamali nam sie do pokoju w którym spaliśmy. Oba razy złodzieje zostali przez nas przyłapani. Gdy wpadłam w sennik po przebudzeniu troche się zmartwiłam... Interpretacja snu jest okropna. Z doświadczenia wiem,ze moje sny nie zawsze dotyczą mnie... Tak wiec wczoraj z M dostaliśmy telefon z dość niepokojącymi wieściami. Dzwonila sąsiadka "byłej zony" M i powiedziała, ze jej konkubent upuścil lub pobił jedno z bliźniat. teraz dzidzia walczy o życie w szpitalu w Katowicach. Dodam że mamusia Bobasków pojechała sobie w zeszłym tygodniu do Niemiec. Zasrany morderca alkoholik został wsadzony do aresztu, drugie z bliźniąt poszło do babci. Mamcia grzecznie sobie bryka za Niemiecka granica a Ja pluje se w brode!!!!! Bo mogłam zapobiec tragedii jakbym odrazu zareagowala. O tym ze była wyjechała zostawiajac bobaski dowiedzielismy się w zeszłym tygodniu. Chciałam odrazu pójśc i zglosić to do opieki,z e Mamcia zostawiła bliźniacze wcześniaki pod opieką pijackiego tatusia konkubenta. Nie zgłosiłam i czuje sie okropnie. Myślę, ze ten mój sen ma jakiś związek z tym całym wydarzeniem... Nie bezpośrednio ale jednak... JAK MOZNA ZOSTAWIC MALUSZKI !!! JAK!!!???? NIENAWIDZE TEJ KOBIETY JEST OKROPNĄ OSOBĄ!!! DZIĘKI jej zdradzie poznałam Misia ale jej czyn rzucił go na krawędź życia, próbował popełnić samobójstwo!!!! A teraz prawie zabiła swoje dzieci!!!! Czy Ona nie ma SERCA!!!????
Dn. 07.03.2014 r., o godzinie 13:55 przez cesarskie cięcie na świat przyszedł nasz synek - Michaś. Waży 2760 g i dług. 53 cm.
Od 10.03.2014 r. jesteśmy w domku 

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 13:47
Mam. Mam pod sercem moj maly zarodek i jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. Przed transferem serce walilo mi jak szalone, czy nie bedzie dodatkowych problemow (bo roznie z tym bywa), ale na szczescie, poza wziernikowaniem, nic nie czulam, kompletnie nic. Takze tym bardziej zrobilo mi sie błogo, gdy bylo juz po wszystkim. Teraz byle do bety, najdluzsze dwa tygodnie sie szykuja. Oby o szczsliwym zakonczwniu 
Aktualnie leze w lozeczku i odpoczywam, a jutro wracam do domku i codziennych zajec. Postaram sie byc spokojna, ale czujna. Doktor wypisal mi nospe na ewentualne skurcze, wiec nie omieszkam jej zazyc w razie koniecznosci.
No, to teraz pozostaje naprawde juz tylko czekac CIERPLIWIE - czego sobie sama zycze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 13:07
14 tyg. + 6 dni
Byłam dziś na wizycie kontrolnej i muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana. Wszystko jest na szczęście o.k., doktor zbadał mnie, sprawdził serduszko, pobrał próbkę do cytologii, ale liczyłam na usg, że znowu zobaczę maleństwo i może w końcu dowiem się kto tam mieszka. Już byłam taka radosna na myśl, że pójdę do jakiegoś sklepu z odzieżą i kupię coś słodkiego dla maluszka (wszystko co najsłodsze jest określone płcią, takie unisex ciuszki to zwykle mniej mi się podobają
) Niestety miałam tyle spraw do omówienia z doktorem, że nawet zapomniałam zapytać dlaczego nie robiliśmy tego usg...widać uznał, że nie trzeba.
Zrobiło mi się też przykro, bo jak ostatnio byłam i pytałam o możliwość wyjazdu do Męża, doktor powiedział, że pogadamy na następnej wizycie, a dziś stwierdził, że za wcześnie jest na ocenę czy mogę lecieć czy też nie i powie mi na następnej wizycie za miesiąc. Smutno mi. Liczyłam, że po tej wizycie będę planować dokładny dzień wylotu, może już nawet bilet kupię, a tu kicha, muszę jeszcze czekać co najmniej 1,5 miesiąca na zobaczenie się z Mężem, bo przecież nawet jeśli pójdę do ginekologa za miesiąc i powie, że jest o.k. i mogę lecieć, to przecież nie zorganizuję całego wylotu, nie zamknę sprawy w parę dni i nie polecę od razu 17-18 na święta, tak więc sensowny termin to początek maja, jeśli nie dalej... i smutno mi, bo tak cholernie tęsknię za Mężem i jego bliskością, normalnie łzy mi się cisną do oczu jak pomyślę, o tym że jeszcze co najmniej 1,5 miesiąca nie zobaczymy się
Chociaż z drugiej strony może doktor ma rację. Przecież miesiąc przed, nie powie mi czy za miesiąc będzie dobrze i że mogę lecieć, ech. Jestem rozczarowana tym wszystkim i źle mi. Dlaczego zawsze musi być pod górkę ?
No i stało się pierwsze wymioty za nami... KOSZMAR!!!!!!!!!!!!!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.