teraz doszły mnie słuchy, że pod koniec lutego przstaniemy produkować. Ja się w tym cyklu nie uda to przez kolejny rok będę musiała odłożyć starania. Niewiadomo jak szybko znajdę pracę, jaką umowę dostanę... i znowu kolejny rok stuknie bez dziecka. Jestem teraz pod taką presją, że jestem 100% pewna, że się w tym cyklu nie uda. Jestem załamana i wyć mi się chce.
Dziękuję Wam dziewczyny za dobre słowa.Ja mam takie problemy,że się gubię-nie rozumiem własnego ciała.Kiedyś mi lekarz powiedział "że jestem trudnym przypadkiem"-ale to były czasy,gdy się jeszcze nie starałam o ciążę,tylko problemy związanymi z @...Gdy byłam w szpitalu,badał mnie inny lekarz,taki fajny arab i jak mu powtórzyłam te słowa to zapytał mnie "a dlaczego tak powiedział". Kilku lekarzy mówiło mi tez że mam nadżerkę (przez to miałam czasami okropne bóle podczas przytulania i pieczenie po).Lecz żaden nie kwapił się,aby ją usunąć,no a jeden powiedział że usunie mi po pierwszym porodzie,bo jak mi teraz usunie,to będzie mi trudniej zajść w ciążę.a gdy miałam robiona te LAPAROTOMIĘ to przy okazji mi ja usunęli. Podczas jednej operacji usunęli mi CZTERY "NIEPRAWIDŁOWOŚCI"! Już nawet nie pamiętam u ilu lekarzy byłam i każdy tylko leki leki leki USG i nic więcej.Nikt wcześniej nie pomyślał,aby chociażby sprawdzić drożność jajowodów.Tyle na forum naczytałam się,że przy tym co ja mam inne dziewczyny miały właśnie HSG lub Laparoskopię.Gdy wspomniałam o tym lekarzowi to powiedział,że w żadnym przypadku tego się nie robi,że nie mam w ogóle się na to dawać i zapisywał mi tylko tabletki hormonalne i nawet "ten" lekarz ani razu mi USG nie zrobił.Ale w końcu po wielu latach trafiłam na dobrego lekarza.Wolę dojeżdżać godzinę czasu do innego miasta i mieć pewność,że mi pomoże.
A ja czekam wciąż na @ powinna franca na tym weekendzie przyjść. Może to być równie dobrze pt, sb albo nd obstawiam że może w któryś z tych dni. Wczoraj jak tak leżeliśmy na łóżku i mąż zaczął się do mnie przytulać i do mojego brzucha poczułam ukłucie coś mnie zakuło w środku
hmm dziwne a zarazem fajne uczucie. Poczułam się jak kobieta która nosi pod swoim sercem życie a ono czując przy sobie obecność tatusia zaczyna dawać znaki że istnieje i naprawdę jest.Pierwszy raz przeżyłam coś takiego. Dobrze, że przynajmniej spółdzielnią, którą zakładam z takimi paniami ma duże szanse na powodzenie. dzisiaj idę składać papiery i może za niedługo ruszą szkolenia. Potem otworzymy naszą spółdzielnią planujemy założyć świetlice pod osoby starsze
Pomysł fajny i wszystkie wierzymy że się przyjmie.
Wraz z nadejściem tego roku miałam dwa takie duże postanowienia. Jedno już się pomału spełnia. Pomału małymi krokami zawiązuje się spółdzielnia a drugie mamy z mężęm nadzieje, że też się niebawem spełni. Oboje z mężem nie możemy doczekac się momentu kiedy mała kruszynka wkroczy w nasze życie. Wtedy będe mogła powiedziec MAM JUŻ W ŻYCIU WSZYSTKO 
Żona: Chyba jestem w ciąży...
Mąż: Znowu sobie wkręcasz, a może nie jesteś i dziś dostaniesz okres.
Ż: Nie dostanę.
M: Skąd wiesz?
Ż: Z badania szyjki macicy...
(tu następuje niepewne spojrzenie mężą)
Ż: Jest nisko, twarda i zamknięta, a przed okresem jest wysoko, miękka i otwarta.
M: To przez tą Twoją stronę, nie lubię jej, przesiadujesz całymi dniami i potem sobie wkręcasz.
Ż: Nie, to nie dlatego.
M: To dlaczego sądzisz, że jesteś w ciąży?
Ż: Bo to najmniej odpowiedni moment na ciążę. Moja sytuacja zawodowa jest niepewna, nie mam pracy, niedługo kończy się świadczenie rehabilitacyjne i nie wiadomo czy mi przedłużą - idealny moment na ciążę... (Śmiech)
Tak. W końcu poprzednio o ciąży dowiedziałam się po złożeniu wypowiedzenia z pracy. Po pół roku na L4 i niewiadomą, co do mojego stanu zdrowia i rokowań odzyskania sprawności. Jeśli Maleństwo będzie miało charakterek po nas to jak nic powinno teraz się pojawić - tak na złość, ale pozytywnie. W końcu my też poznaliśmy się i związaliśmy ze sobą kierowani złośliwością. Hi hi.
Naprawdę nie w głowie mi teraz starania. W końcu miałam najpierw walczyć o lepsze lokum, ładny pokoik dla Maleństwa i ustabilizować swoją sytuacje zawodową.
To idealny moment na ciążę.
Ale nie to, że ja sobie coś wkręcam.
Miłej nocy.
(A w sprawie ogarniania spraw zawodowych podjęłam już pierwsze kroki, więc powinno być dobrze.)
co do pracy macie rację. Chyba za bardzo się wszystkim zmartwiłam. To co ma być to będzie. Straszny dół mnie ogarnął. Wyć mi się chce. Jestem taka nieszczęśliwa. Boże, ja tak bardzo chciałabym już zajść w ciążę. A tu ciągle nic nie wychodzi. Tracę siły i tracę wiarę, że się uda. Postanowiłam, że pójdę jutro do ginki na USG, żeby zobaczyć jak się mają moje pęcherzyki. Mierzę tempkę tylko do owu, a potem muszę odpocząć od tego mierzenia.muszę wyluzować. tylko jak to zrobić...
hey dziewczyny jestem po wizycie. Powiedziałam lekarzowi co mi dolegało i ze staram się o dzidziusia i że nic nie wychodzi. byłam u niego pierwszy raz, miałam takiego stresa ze szok..;/ zbadał mnie powiedział że nie ma zadnych przeciwskazań do ciąży , zrobił wywiad o moim stanie zdrowia, co robie na codzien i o moim chłopaku i skierował na badania hormonalne ponieważ powiedział to najgorsze słowo którego nie chciałam słyszeć że skoro rok się staram to już się nazywa niepłodność;/ a badania jakie mam zrobic to Ez, LH, FSH, PRL,TSH,testosteron i progesteron. Pewnie takie jak niektóre z was miały tylko mam pytanie ile mogą kosztowac?? bo jak sprawdzałam to jedno badanie 20zl w góre;/
No i wszystko jasne - jama macicy pusta,moja radość była przedwczesna. Tak strasznie mi przykro. U lekarki ledwo wstrzymywałam płacz...
Uff dopiero nie dawno wróciłam z mężem. Byliśmy dzisiaj rejestrować nasz samochód.
Na razie mamy tablice tymczasowe, papiery tymczasowe ale jeździć już num możemy 
Ale dzisiaj miałam sen. Śniło mi się że robiła test ciążowy. To nie był zwykły test ciążowy, śmieszny był bo wyglądem przypominał tabliczkę czekolady wyglądem, ale widziałam na nim II piękne kreseczki dolna była jaśniejsza od górnej ale była tam. Maż się pyta czy jestem w ciąży a ja mówię cicho że tak i się przytulam do niego. Potem on bierze ten test patrzy na niego i mówi do mnie ale ty nie jesteś w żadnej ciąży po czym się obudziłam.
No i dostałam kolejny okres,ale czego ja się spodziewałam, cudu?????
Jutro sądny dzień. Po wczorajszej oddanej próbce przyszedł czas na wyniki. Jutro do godziny 12 wyniki są do odbioru. Zaczynam się bardzo denerwować, tym bardziej,że jeszcze cały ten odbiór instalacji.. Mam nadzieję, że data 11.01.2012r. będzie dla Nas łaskawa, że wszystko się uda, że będzie wszystko w porządku, że, że.... BĘDZIE WSZYSTKO DOBRZE I PO NASZEJ MYŚLI!!
Dziś 13 dc. Test ovu dwukreskowy.
Nie pozwolę się nakręcić w tym cyklu...absolutnie.
Z wizyty u gina klapa, także "z czym do ludu"...
Będzie co ma być.
Dzisiaj mam 18 dzien cyklu..juz jestem po dniach plodnych...
i zostalo jeszcze czekac do 32 dnia..
Oczywscie dni plodne w tym miesiacu wykorzystalismy z mezem baaaaardzo intensywnie:)
Mam nadzieje ze efekt bed'zie z nami za 9 miesiecy
pozdrawiam
Zmieniłam lekarza.
Wczoraj byliśmy na drugiej wizycie. Mamy już wynik AMH (rezerwa jajnikowa). Mój wynik początkowo bardzo mnie zmartwił i siedziałam tam jak sparaliżowana czekając na wizytę. Norma AMH jest od 1,0 - 3,5 ng/ml u mnie wyszło 7 ng/ml. Taki podwyższony wynik może świadczyć o PCO.
Lekarz twierdzi, że tak już mam bo innych oznak PCO nie ma. Podwyższony wynik może jedynie świadczyć o problemach z owulacją która u mnie występuje gościnnie co jakiś czas.
Teraz czeka mnie najgorsze badanie - HSG USG, czyli drożność jajowodów. Boję się jak cholera. Słyszałam, że to badanie jest bardzo bolesne.
Nie sądziłam, że będę musiała zrobić to badanie. Dla mnie oczywiste było, że skoro już raz się udało i byłam w ciąży to jajowody mam drożne. Niestety jednym z powikłań po łyżeczkowaniu macicy może być niedrożny jajowód.
Dziewczyny miałyście robione to HSG USG jak to jest?
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2013, 13:13
Mężuś dziś wraca

Dzięki dunia1287:*
Jest śluz rozciągliwy, jest ból jajników...
Lubię jak jest ok, przynajmniej w tej fazie!!!
A serducha będą, oj będą...
Nie mogę sobie znaleźć miejsca.
Wczoraj pojawiła się myśl - "Hmmm, sobota, hmmm, urodziny mamy, a może by tak testa zrobić? Dobra, okres powinien pojawić się w niedziele. Ryzyko ciąży minimalne, ale jest. Hm... Jeśli ciąża to bym mogła zrobić mamie miły prezent".
Nadszedł ranek. Cień drugiej kreski pojawił się na teście. Zgodnie z często powtarzanym zdaniem "wynik negatywny nie pozostawia wątpliwości", uznaję, że test mówi tak. Miesiąc wcześniej robiłam test tej samej firmy. Zero wątpliwości odnośnie wyniku - był negatywny. Nawet po kilku godzinach/po dobie wynik wciąż był negatywny (chciałam mężowi psikusa zrobić, bo irytował mnie zdaniem "na pewno nie jesteś w ciąży".
Klops. Powinnam się cieszyć, prawda?
Obudziłam męża. Najpierw uznał, że sobie wkręcam, potem, że faktycznie cień jest, ale wynik testu jest fałszywy, bo ja w ciąży nie jestem. Przewrócił się na bok i rozkosznie zachrapał.
Pozostało mi jedynie poczekać do jutra, bo jestem przed terminem @ (więc w ciągu dnia może wyjść test fałszywie ujemny) i powtórzyć test.
Ja chcę świętować!
jeszcze dwa dni do tych dni plodnych ,juz nie moge sie oczeka, ale boje sie ze znow sie nie uda...
Nie mam siły,upadłam i nie wiem jak wstać.
Dziś wzięłam się za gruntówkę w domu...bo grunt to nie myśleć o tym całym cyrku/cyklu:)
Spadła sobie dziś tempka, kąpię się w własnym śluzie (ehhhhhhhhhhh) jest dobrze...oby tak dalej!!!
POZDRAWIAM.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.