mąż zaraz wroci z delegacji a ja siedze na necie i czytam o ciazy i o tych dni.Pisze ze po cesarskim cieciu moga byc problemu z zajsciem w ciaze,bo ja mialam cesarke bo coreczka byla ulozona posladkowo.Nie wiem co myslec....czy moze ktos wie jak to jest po cc z druga ciaza?
Jestem ZAŁAMANA !! mój wykres wygląda FATALNIE !!
(((((
myślałam że po tej luteinie ten cykl będzie choć trochę lepszy jednak się myliłam ;(((
nie wiem co myśleć śluz ciągle płodny a testy negatywne wiem że dziś już jest trochę późno ale byłam w WC i zauważyłam że żluz jest rozciągliwy wiec zaraz pójdę zrobić test ovu.. choć pewnie i tak wyjdzie -!
DZIEWCZYNY CO ROBIĆ mam jeszcze 8 tabletek luteiny sądzicie żeby zacząć brać czy poczekać ?
![]()
Sądzicie że ta temp. moze być wynikiem tego ze zaczęłam intensywnie ćwiczyć na siłowni 5 razy w tygodniu
i że kładę się póżno sać 00.00-1.00 i mierze o 7.00
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia 2013, 21:50
Zrobiłam dziś test, tak z ciekawości. I nic nawet cienia cienia nie ma. Zaczyna mnie to wkurzać i przerastać, myślałam, że to będzie trochę łatwiejsze. Dodatkowo biorę leki stymulujące, owulacja została wykryta, kochaliśmy się w odpowiednim czasie i co...Może mam jeszcze stanąć na głowie, a i tak pewnie nie pomoże 
Nerw mam dziś na potęgę, a i ciśnienie się podniosło, ile można, pytam????
Zostały 3 dni do terminu spodziewanej, oby nie przylazła @ Mam nadzieję, że jeszcze za wcześnie testowałam...
Na razie przerywam starania o maleństwo.
Niestety sytuacja tego wymaga.
Stan psychiczny: -2
Stan samopoczucie: 2

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2013, 14:04
Na razie przerywam starania o maleństwo.
Niestety sytuacja tego wymaga.
Stan psychiczny: -2
Stan samopoczucie: 2
Dziś termin @. Na razie się nie pojawiła. Drugi dzień z rzędu spogląda na mnie z testu nieśmiała kreseczka. Jeszcze nie do końca wierzę. Boję się.
Jest coś na tym etapie, czego zupełnie nie lubię, a w czym dostrzegam złośliwość natury - niepewność związana z niewiedzą. Mogła nas ta przeklęta natura wyposażyć w ekran, dzięki któremu widzielibyśmy, że wszystko jest ok. A teraz pozostaje oczekiwanie. Pojawiający się ból brzucha uspokaja i straszy jednocześnie, a ciągle towarzyszące uczucie wilgoci sprawia, że zastanawiam się czy przy następnej wizycie nie zobaczę tego, czego nie chcę - krwi.
Boję się, boję się, boję się - mega bardzo się boję, że to szczęście zostanie przerwane.
Przecież ja już w tym miejscu byłam, już raz tego doświadczałam.
Tak bardzo nie chcę przechodzić przez to raz jeszcze.
Czy tym razem zdążę pokazać świat mojemu maleństwu?
Proszę, nie opuszczaj nas przedwcześnie, Zostań z nami, jak najdłużej się da. Proszę...
Nie mogę doczekać się chwili, gdy ruchy dziecka będą wyczuwalne, wierzę, że wtedy będę trochę spokojniejsza. Na razie pozostaje ufność i strach.
Byłam dziś u Psychiatry...kazała wypłakać się i pożegnać się z maleństwem i nie tłumić uczuć w sobie...coś w tym jest, bo płakaliśmy w dzień gdy dowiedzieliśmy się, że maleństwu serduszko przestało bić, a po szpitalu już nie ... kazała teraz odpoczywać i zająć się sobą ... dostałam antydepresanty, ale nie chce ich, nie chce się "odurzać" ... od jutra zaczynam nowe życie...
dziś znowu dziwnie.. byłam w szkole i musiałam leciec do WC bo myślałam że dostałam miesiączki bo poczułam ze duzo ze mnie wyleciało .. gdy juz dotarłam do WC okazało się ze wyleciało ze mnie dużo śluzu był trochę rozciągliwy ale miał też konsystencję kurzego jajka i tworzył taką jedną "kupę" zwartej niezastygniętej do końca galaretki.. potem już tego nie miałam ale dużo zwykłego wodnistego śluzu lekko mlecznego.. i tak sie dziś ze mnie "LAŁO" że czułam zapach śluzu jak siedziałam.. sutki coś zaczynają bolec na twarzy robi mi się "Hiroszima" więc moze te temp. są właśnie przez późne chodzenie spac dizś pójde szybko ale jeszcze zaraz zrobe test ovu tka profilaktycznie bo ta ilość śluzu i temp. są dla mnie dalej nie pewne ze owubyła kiedy testy były na +
53 dzień cyklu @ nadal nie ma. Już naprawdę głupieję
Jak nie jestem w ciąży to już wolałabym dostać okres i starać się od nowa niż żyć w ciągłym stresie... i cały czas myśleć a może jestem a może nie
nie będę szła na betę bo jak na usg nic nie widać to jest bez sensu żeby tracić pieniądze i robić badania z których i tak nic nie wyjdzie
zaczyna mnie to dołować... Czemu tak jest że łebki po 15-16 lat wpadają i mają za pierwszym razem odrazu a jak ktoś chce i jest na to gotowy to nie może? to niesprawiedliwe
dzisiaj mój narzeczony do mnie przyjeżdża chyba jak go zobaczę to się rozkleję
bo bardzo mi smutno...
Dziś kolejny dzień kiedy tak bardzo Cię pragnę Maluszku, błagam, przyjdź do nas, oddamy Ci wszystko co mamy, oddamy Ci siebie...
przyjdź do Mamusi fasolko...
Mija 8 dzień po terminie @, temp. 36,9 od kilku dni. Test leży, a odwagi brak...
No i już po wyjeździe..z powrotem w pracy. Byliśmy z tymi znajomymi z dwójką dzieci i było na parwde super. Jeszcze było fajniej, bo @ spóźniała się 3 dni, cycory rosły i niec rzecz jasna nie zapeszając po cichu zaczynaliśmy się ciiiichutko cieszyć i w dniu kiedy mielismy zrobić test pojawiło się plamienie. Więc mąż stwierdził że "dziwka przyjechała", tak pieszczotliwie nazywa @ ... No nic pomyślała..przecież i tak miałam takie podejrzenia że i w tym cyklu nic z tego nie będzie, ale gdzieś tam w glębi zaczęłam wyliczenia że a nóż widelec to implantacja. (było to w piątek) No a potem dziwka się zaostrzyła, ale dziwnie tak bo od początku z paskudnymi skrzepami, w nocy z soboty na niedziele to już był potop podobnie jak i wczoraj i dziś w nocy. Więc najprawdopodobniej nastąpiło samoistnie poronienie. Mąż poszedł do pracy (jest lekarzem) i jeśli w szpitalu jest dziś ta mądrzejsza ginekolog to dziś pojadę sprawdzić jak się sprawy mają a jeśli ta, która macha na wszystko ręką to poczekamy do jutra. I tak przy takim potoku nic się już nie da zrobić i niestety musi się dokonać to co już się najprawdopodobniej zaczęło. Jest mała sznsa ze to jednak jakaś huśtawka hormonów sparwia taki potok, bo w zeszłym cyklu tez tak miałam pomimo faktu że się nie przytulaliśmy w okolicach dni płodnych jednak ja już mam fajnie zepsuty początek tygodnia..nawet samym podejrzeniem. Zwłaszcza myśląc, ze gdybym nie miała popsutych jakichś mechanizmów to już moglibysmy się cieszyć malutką fasolką..a tak to znooowu wszystko od nowa
Jedyna fajna rzecz to że zaopatrzyłam się w piękny bialo zielony termometr, z zielonym światełkiem i ekranikiem w pionie a nie w poziomie więc będzie czym mierzyć tempkę... No i że druga połowa tego miesiąca upłynie pod znakiem ponownych badań, tym razem bardziej dogłębnych i konkretnych a nie samych hormonów i szybkiego rzutu oka czy nie mam policystycznych jajek.
Ja chyba zwariuje z tą tempką. Nie wiem co się dzieje. 15dc tempka niska, testy owu negatywne, a na dodatek brak śluzu. Nie wiem co się dzieje. Jutro idę do ginki (mam nadzieję, że będzie jutro już zdrowa)!!!!
dzisiaj sie zaczynaja te dni z ktorymi wiąże sie nadzieja,nawet mąż dostał pare dni wolnych ,jakby kto wiedzial że ja mam te dni w których jest mąż potrzebny.Już nie mogę sie doczekac jak bede robic test ciążowy ,tylko żeby były teraz dwie kreski
przez te dni będe pewnie do góry nogami chodzić żeby nic sie nie wylało (bo tak piszą że po każdym stosunku trzymać nogi do góry przez około 15 min)a ja po każdym stosunku zaraz mi wszystko sie wylewa i idę do łazienki a może bład robie że od razu ide....Przy pierwszym dziecku tak nam szybko poszło że teraz mi się wydaje że nic nie wiem jak to się robi.Jak teraz nie pojawią się te dwie kreski na teście ,wybiorę się do ginek.,porobić wszystkie badania.Przed planowaniem ciąży ,byłam u ginek.i wszystko było w porządku(no ale chyba nie jest ok,jeśli nadal nie ma tej fasoleczki.Moze trzeba zmienić coś w życiu ,zwolnić tępo ,zacząć sie dobrze odżywiać i nie pić tak dużo kawy jak ja pije (nawet mi się udaje i 3 razy dziennie kawe pić).Tak myślałam sobie żeby jak najszybciej zajść w ciąże ponieważ córka od września idzie do pięciolatków a ja bym miała w domu zajęcie a tak to będe sama.A może tak bęzie że nie będe już mieć maleństwa bo po urodzeniu pierwszej córki ,mowiłam sobie że nie chce mieć więcej dzieci i może tak sie stać,ale ta nadzieja mnie nie opuszcza i myśle ze będzie dobrze.
W piątek mam wizytę w klinice leczenia niepłodności. pewnie dostanę zastrzyk z pregnylu, drugi raz, poprzednio nic nie dał dalej brak ciąży.
Kolejny, 6 cykl. Po raz kolejny godzę się z nadejściem @. Nie pozostaje mi nic poza nadzieją. Olej z wiesiołka naszykowany, witamina B6 i kwas foliowy też. Szkoda tylko, że ten śluz mam taki mało płodny i skąpy. 25 stycznia idę do lekarza, niech zrobi mi znowu badania i powie coś konkretnego, bo ostatnio mam wrażenie, że mnie zbył. No bo przecież to tylko kilka miesięcy starań...jest czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2013, 16:57
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.