Dzisiaj zrobiłam sobie kontrolnie morfologię krwi. Dziwne, bo kilka parametrów jest jednak poza zakresem referencyjnym. W ubiegłym roku, bez suplementacji (biorę Miovelię) miałam lepsze wyniki...
Erytrocyty 3,83 mln/µl przy normie 3,93 - 5,22
PDW 9,40 fl przy normie 9,8 - 16,2
MPV 9,20 fl przy normie 9,4 - 12,5
P-LCR 18,20 % przy normie 19,1 - 46,6
Limfocyty 46,50 % przy normie 20 - 40
W piątek idę do mojej lekarz rodzinnej skonsultować, co to się może dziać... Anemia? Może to to cholerstwo przeszkadza nam w staraniach o Maluszka...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2022, 13:13
Cały dzień czekam na tą @@@@@. Bo najgorsze jak jesteś w pracy i cały czas myślisz o tym, czekasz, denerwujesz się bo ..... @@@. I nic na razie, nic
?????
Normalnie to cieszyłabym się,ale ten spadek tempki mówi sam za siebie. Pewnie @ przyjdzie w pierwszym terminie, a nie dzisiaj jak po raz któryś mi ovu ją wyznaczyło. Czuję się fatalnie. Myślę że długo z nami nie będzie siostrzyczki / braciszka dla naszej córci
, a wszystko przez tą tarczycę, nie mogło to wcześniej wyjść w badaniach!!!!! Tak bym pewnie już się podleczyła i byłabym pewnie już w ciąży !!!!!!!!!!!
A tak................. czekam na @ - chyba??????!!!!!


No i nie wiem co jest grane ale w pz w posiewie wychodza mi bakterie a w krakowie jak robilam to nie, nie czuje zadnej infekcji, nic nie cieknie nic nie smierdzi
pieprza glupoty kurde. Denerwuje mnie to bo gdybysmy robili in vitro to bym nie mogla przy takim wyniku to co do krakowa na in vitro? ehh od dzisiaj laciobios femina tak w razie czego...
20 dc, 3 dpo (wg Ovf). Dziś śluzu mniej, choć nadal przejrzysty z cechami rozciągliwości, ale czuję, że po owulacji. Tempka skoczyła. Zobaczymy co się będzie działo.
Wykonałam parę telefonów w związku z badaniami i znalazłam laboratorium, gdzie zrobią mi je najtaniej. Przerażające jest, jakie są rozbieżności cenowe. W jednym miejscu jeden hormon potrafi kosztować 13 zł, podczas gdy w innym 25, a w klinikach leczenia niepłodności nawet 50 zł! Szok.
W poniedziałek więc idę na cały panel TSH + Progesteron. Między 2 a 6 dc zrobię resztę z tych wypisanych na górze (o ile dojdzie w ogóle do @
) Takie rozbicie wygląda sensownie, poza tym nie będę musiała bulić zbyt wiele na raz 
A jak samopoczucie? Dobre, coraz lepsze. Choroba mija, kataru nie ma, kaszel sporadycznie. Inhaluję się i to wiele pomaga. Wczoraj ostatnia dawka antybiotyku. I dobrze, bo już nie mogłam znieść tego gorzkiego posmaku w ustach...
Co jakiś czas czuję jajniki i coś jak na @.
Mąż jest właśnie u urologa, zobaczymy co mu powie
Ale mi sie to wszystko dłuży... W poniedziałek i wtorek idę do pracy, wiec nie bede miała czasu na myślenie o głupotach, potem jakieś ostatnie zakupy przed świętami, byleby szybko zleciało do 19.04.... Kurczę szkoda ze nie ma takiej metody, takiego testu zeby to sprawdzic wcześniej czy sie udało czy nie.... Kurka w żadnym cyklu nie byłam pod koniec tak podenerwowany jak teraz.... Nigdy wcześniej nie bolał mnie brzuch i sutki, piersi zaczynały pobolewac jakieś 5 dni przed @.... Kobieto spokój! Nie nakręcają sie!!!
Samopoczucie u mnie wporządku!
Szykuje się i czekam na swojego Misia.
Dobrze, że już kończy mi się @
Ale brzuch dziwnie boli jakbym miała znowu dostać hmm 
Pogoda do d**y, pada i strasznie wieje brrr aż niechce mi sie wychodzić.
No i jestem ponownie.... @ niestety przyszła. A może stety? Dobrze, że w ogóle dała o sobie znać, bo się okazało, że mam hiperprolaktynemię i dlatego moje cykle za każdym razem były co raz dłuższe i nic nam nie wychodziło:/ Prawdopodobnie moje ostatnie cykle były bezowulacyjne i być może te pęcherzyki w prawym jajniku, to wcale nie pco. Także pojawiła się jakaś nowa nadzieja. Tak to już chyba jest, że po deszczu i burzy, przychodzi słońce :)Oby!
Zaczęłam kurację Dostinexem na zbicie prolaktyny i mamy działać, działać i jeszcze raz działać!
W dniu spodziewanej miesiączki (najdalej) mam zrobić betę i pilnować kolejnych badań prl. Jejku, tak bardzo bym chciała być już mamusią i móc przytulać własne maleństwo 
Aby gospodarka hormonalna Twojego organizmu mogła prawidłowo funkcjonować powinnaś posiadać odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej. Do obliczenia prawidłowej masy ciała możesz posłużyć się wskaźnikiem BMI (ang. body mass index) – w tym celu podziel swoją masę ciała w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Idealna wartość BMI dla kobiety starającej się zajść w ciążę wynosi od 20 do 27.
No to mam za niskie BMI: 18,49
Idziemy do przodu! Strona eventów poprawiona i wygląda doskonale. Lista firm przygotowana do wysłania oferty. Realizacja planu z listy jakoś więc idzie, powoli ale do przodu
Wczoraj był dzień zajadania się twarożkiem, dziś króluje pomidorowa. Tak to ostatnio wygląda- mogę cały dzień jeść jedną potrawę, a następnego dnia zmiana i coś nowego. Jutro rajdowa jazda, kontrolowane poślizgi itd. Trzeba wcześnie wstać, żeby dojechać na czas na tor
Może dziś jeszcze uda mi się zaliczyć basen. Czekam "jak na szpilkach" na USG za tydzień. Jestem strasznie podekscytowana
Zrobiłam wstępną listę imion i nie mam bladego pojęcia, które tak naprawdę podobają mi się najbardziej. A propos- trafiłam na żeńskie imię Seksborga! No szczy szczytów nazwać tak dziecko! W ogóle niektóre imiona są tak odjechane, że nie miałam pojęcia o ich istnieniu.
Imiona zakwalifikowane jako ładne (wykluczyłam w większości te najpopularniejsze, chociaż śliczne, jak np. Kubuś):
Męskie:
Adam
Aleksander
Damian
Daniel
Dominik
Feliks
Franciszek
Filip
Jan
Julian
Leon
Mateusz
Sebastian
Stanisław
Tomasz
Żeńskie:
Anna
Ewa
Gaja
Iga
Inga
Joanna
Julia
Julita
Julianna
Kaja
Kamila
Karolina
Katarzyna
Lidia
Liliana
Maja
Maria
Marta
Martyna
Monika
Nadia
Natalia
Natasza
Nela
Nina
Olga
Patrycja
Paula
Pola
Sylwia
Zuzanna
Dzis byliśmy na wizycie. A wiec tak zrobiła mi usg, przezierność karkowa prawidłowa, maleństwo mierzy już 5,22 cm, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dziecko sie wierci w brzuchu jak nie wiem co aż z wrażenia zawołaliśmy Marka bo nie mogłam sie napatrzeć a stwierdziłam zeby i on zobaczył jak nasza dzidzka sie rusza. To było coś niesamowitego jak zginało nózki i prostowało nie do opisania nie wiedziałam ze tak sie może wiercić i chyba nawet zrobiło fikołka. Marek był też pod wrażeniem i nawet wiecej mógł sie napatrzec niż ja, ale nie jest mi to za złe grunt ze jest wszystko w porzadku. Z tego wszystkiego to zpomniałam sie zapytać czy na kolejną wizyte mam zrobić jakies badania. A właśnie co do badań wszystko jest w normie tylko do glukozy sie przyczepiła bo jak na badanie na czczo to troszkę za wysoka ale mieści sie w górnej granicy wiec już nic nie mówiła.
Niestety, złe wieści. Mąż wrócił od urologa.
Ma żylaki podrwózka nasiennego, co, jak wiadomo, jest bezpośrednią przyczyną problemów z płodnością...
Kwalifikuje się na operację (laparoskopowo). Musi iść jeszcze na usg dopplerowisie (badające przepływy krwi).
W trybie natychmiastowym musi zrobić badania nasienia.
Ale to nie jest najgorsze. Urolog wykrył też u niego liczne zwapnienia w jądrach, co nie jest wesołe, bo one powodują zmiany nowotworowe nawet.
Ogólnie lekarz stwierdził, że nie pamięta u siebie takiego przypadku, że bardzo rzadko to się zdarza...
Guzek, który czasem bolał męża to san zapalny, który musi wyleczyć, dostał na to leki na 10 dni, potem ma iść na spermiogram. Potem kolejna wizyta u niego, to dokładniejsze usg i operacja.
Z tego co mówił mąż, to lekarz sugerował, że może być bezpłodny...
Nie mam więcej pytań...;(
Piątunio :* Winko czerwone i deska serów - taki plan na wieczór
I do tego film
Pamiętaj, że w przypadku zapłodnienia dużą role odgrywa szczęście – musisz pogodzić się z tym, że nie jesteś w stanie wszystkiego zaplanować. Oczywiście bardzo dobrym pomysłem jest maksymalizowanie swoich szans na zapłodnienie, ale świadomość tego, że w tym procesie nie jesteście do końca „panami swojego losu” może zaoszczędzić Wam niepotrzebnego stresu.
A wiec ciąg dalszy jednak nastąpił... a sama się nie spodziewałam takiego obrotu sprawy...a mianowicie tak...bylam wczoraj prywatnie na wizycie u ginekologa bo stałam tak spobie w pracy (a prace to mam taka ze całe zycie można przemyslec codeziennie) i jak co dzień sporo myslalam i wiecie co? widziałam siebie za pare lat tylko z jednym dzieckiem. Piotrka zgorzkniałego bo nie ma swojego dziecka i ogolnie ta perespektywa przyszłości wcale mnie nie ucieszyła...i tak pomyslalam...JA MAM SIE PODDAĆ? PRZECIEC TO KOMPLETNIE NIE W MOIM STYLU. JA SIE NIGDY NIE PODDAJE NIGDY...poszłam do wc i zadzwoniłam do pani doktor i o 18 bylam na wizycie. powiedziałam jej na czym stoi sprawa. zrobila badanie i usg i niestety w jajnikach nie było ani jednego jajeczka mimo ze mam 17 dzień cyklu. wiec pani doktor powiedziała ze trzeba zastosować CLO i działać jak to ujęła HARCOWAĆ hahahaha.. miesiaczka powinna przyjść maja wiec mam jeszcze chwile ale jak walcze już rok to i wytrzymam jeszcze chwile prawda? a noz widelec się uda? zobaczymy w każdym razie DO BOJU DO BOJU ALE ALE ALE ALE 
I rok starań za nami. I dalej nie wiem dlaczego się nie udaje, skoro wyniki są dobre. W tym miesiącu wizyta u doktorka z kliniki niepłodności, może on nas oświeci. A może stary ginek mnie w błąd wprowadzał co do monitorignów, owulacji bo jeszcze niedawno sam mnie zapytał "do czego się śpieszę skoro jeszcze taka młoda jestem...?" - Sorry ale przed nikim się tłumaczyć nie będę bo to jest nasza decyzja. Ale sądzę że jest to mój kolejny wymysł i problem (o ile taki istnieje) może być zupełnie inny.
Większość moich "przyjaciółek" z ovu jest już na belly i właśnie złapałam się na tym że sama większość czasu tam spędzam bo chce wiedzieć co u nich. Boję się że za niedługo sama na ovu zostanę a moje znajome już dawno będą po porodzie 
Już nie wiem co mam robić...ostatnie nadzieje wiąże tylko już z tym doktorem. A jeśli się nie uda to czuję że już nigdy nie będzie mi pisane zostać mamą...
Tak czy inaczej daję sobie jeszcze rok,
kolejny rok,
ostatni rok...

Godzina 20.00 - przyszła @ - JEDNAK!!!!!!!!!!
Nieśmiała , ale jednak

I kolejny cykl przepadł.
Teraz przynajmniej mogę zwalić winę na siebie i chorą tarczycę. Nie muszę przynajmniej "jak to lekarz powiedział" - stresować męża i wysyłać go na badania

Dzisiaj trochę zabiegany dzień, ale udało mi się wszystko ogranąć 
Rano praktyki, później szybko obiadek zrobić, przeczytać rozdział z książki na ćwiczenia i biegiem na uczelnie. Na szczęście udało mi się zwolnić z połowy ostatnich ćwiczeń i zdążyłam na Drogę Krzyżową po rynku
Może zbyt optymistyczny ten dzień nie był, ale przynajmniej koniec był zadowalający.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że nic nie dzieje się bez powodu 
Wczoraj byłam okropna, jakiś okropny dzień nakrzyczałam na mojego T. Jakaś nerwowa jestem od kilku dni, nie wiem czemu
Okropna jestem
Ta pogoda chyba też tak dobija.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2014, 10:38
Okresu wciąż niema.Ciezko mi w to uwierzyć i wciąż czekam..Chociaz ze spokojem. Jutro do pracy ale w niedziele już na pewno zatestuje!!! Nie mogę się doczekać widoku 2 kresek. I powiem wam szczerze ze to wszystko to prawda ze jak się już nie chce dziecka to wtedy się udaje...Przeciez w końcu zdecydowaliśmy się na badanie nasienia i co na daremno...Malo ważne!! A może ta wrozka która spotkal maz mowila prawde-bo mowila ze nie długo będzie szczęśliwy ze będzie miał syna i coreczke. No i jeszcze ten sen który się snil cioci.Ze jestem w ciąży i będę miała syna...Kurcze to wszystko chyba się stało:-)))
P.S Troche glupia sytuacja bo w pracy mam umowę do końca kwietnia.Ciekawe jak to rozwiaza. Ciekawe czy będę mogla w ogole pracować przecież jestem kucharka...
16cs 22dc
Martwię się 😞
Pisałam właśnie wpis do pamiętnika, zupełnie wyluzowana, szczęśliwa. Nawet do końca nie pamiętałam, kiedy powinnam dostać okresu. Stwierdziłam, że jak przyjdzie to przyjdzie, nie będę się katować testami. Poszłam do łazienki, patrzę... a tam wodniste, różowe plamienie i mała plamka czerwonej krwi na papierze. Szybka konsternacja, sprawdzenie który to dzień po owulacji - szósty. Myślę sobie: niemożliwe. Albo to plamienie implantacyjne albo nie wiem. Miałam się nie nakręcać, cycki mogą boleć raz mocniej a raz mniej, ale coś takiego?
Mimo wszystko pozostałam sceptycznie nastawiona.
Następnego dnia czyściutko, zero plamień. Czy to rozbuchało moje nadzieje? Ależ owszem!
Kolejnego dnia wieczorem, czyli 48 h po ostatnim plamieniu czuję nagle mokro, idę do łazienki, a tam spora plama gęstego, brązowego sluzu. Wtf sobie myślę 😖 o co chodzi?
Przez dwa kolejne dni widziałam na papierze tylko trochę brązowego śluzu. Szyjka otwarta, nisko, twarda. W sam raz na okres. Ale halo, na okres jest dużo za wcześnie! 🤯
W niedzielę bolał mnie brzuch okresowo, dzisiaj to samo, i to tak konkretnie. Źle się czuję ogólnie.
Zadzwoniłam do kliniki z pytaniem co mam robić, bo się martwię. Przepisano mi progesteron, mam brać po jednej tabletce aż do wykonania testu ciążowego. To dziwne, bo przy ostatniej wizycie pani doktor mnie zapewniała, że mój progesteron jest w normie.
Nie wiem co to za anomalie, ale kiedy nie staraliśmy się o dziecko nie wiedziałam nawet co to są plamienia. Od kiedy jesteśmy w klinice wystąpiły już 3 razy. 2x bezpośrednio przed okresem, ale zapewniono mnie, że wszystko jest ok i się zdarza. Teraz dwa miesiące przerwy i takie coś.
Wzięłam ten progesteron i leżę w łóżku. Nie mam siły dziś nic zrobić. Tak się kończy cykl, który miał być lekki, przyjemny i bezstresowy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2022, 18:23
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.