W koncu zaczyna sie ukladac...3 dni temu nasza suczka zaczela sie czuc bardzo zle, przestala wstawac, jesc, pic, cieszyc sie..byla slaba...tak z minuty na minute slabla..zaczal jej wyciekac zoly sluz z pochwy...myslelismy ze jest w ciazy...ale cos mi nie pasowalo, pojechalismy do weta o 8.30 rano...kazalz nia jechac na emegency...pojechalismy do szpiatla dla zwierzat w leeds...szukalismy na necie co moglo byc przyczyna...trafilismy na zwykle zapalenie pochwy i na bardz powazne- ropomacicze...ropomacicze nie pasowalo bo zdarza sie u starych suk, powyzej 5 lat a mala ma 20 miesiecy dopiero...niestety po badaniach krwi, usg..- to ropomacize...szansa na przezycie- 10%..kazal uspac...nie zgodzilismy sie..operowac trzeba od razu ale nie zgodzil sie bo byla za slaba...dobrze, ze co nieco wiem o medycynie..kazalam mu ja wzmocnic antybiotyki i kroplowki...patrzyl na mnie jak zdziwiony nietoperz!..mowi: ale to bedzie kosztowac...niech kosztuje...w dupie to mam...lezala pod kroplowkami 12hr..na noc moglismy ja zabrac do domu...mowi ze jak przezyje noc to rano zrobimy operacje..przezyla..czuwalismy przy niej cala noc...rano o 7 wyjechalam do leeds ( ok 30mil) na operacje....o 16.00 juz a odbeiralismy..przezyla :D

Marlena Szukając motyla. 6 maja 2014, 12:04

Przed chwilą pomyślałam sobie że jestem małą egoistką.
Trochę w życiu przeszłam, trochę wycierpiałam. I skupiam się tylko na tym.
Los odebrał mi to, odebrał tamto. A gdzie w moim życiu miejsce na zachwyt tym co mam?
Czuje że staje się zgorzkniałą kobietą która tylko użala się nad swoim losem.
Gdy zastanowię się nad moim życiem to wydaje mi się że zawsze taka byłam, smutna i niechętna do wszystkiego.
Tylko jak to zmienić?

Ten cykl chyba także trzeba uznać za stracony :(
<3 <3 <3 mało, a przynajmniej nie w tych pożądanych dniach.
Ciągłe zabieganie, zmęczenie, brak czasu. I już widać na wykresie że nic raczej z tego nie będzie. Poza tym lekko zapał spada. Mało rozmawiamy o tym dziecku, a raczej wcale. Mąż jakby czeka na efekty, ale nie interesuje go chyba za bardzo że go nie ma. Poza tym jak ci w koło większość osób mówi i po co ci się w to znowu pakować, to się odechciewa. Znowu zaczynam analizować , za i przeciw. Nie raz myślę może faktycznie mam to jedno odchowane dziecko, może wystarczy....
A z drugiej strony gdzieś tam w głębi serca chcę to drugie dziecko....????
Sama nie wiem czego już chcę :( :( ...............

Pogoda majówkowa nie rozpieszcza nas.
Wszystkie nasze plany pokrzyżował deszcz.
Ale nie martwiliśmy się z tego powodu - majówkę spędziliśmy w łóżku uprawiając <3 raz za razem.
Było bosko :)
Zupełnie jak 8 lat temu, na początku naszej znajomości.
Mmmmm <3

Dzisiaj obudziło nas piękne słoneczko. Po porannych <3 zrobiłam na śniadanie naleśniki z serkiem, truskawkami i bananami.
Teraz gotuję na obiad leczo, a moje Kochanie sprząta samochód.
Po południu - obowiązkowy spacer!

peppapig co ma być to będzie ... 4 maja 2014, 11:18

Po co ja to piszę? po co wszystkie baby to piszą... żeby to z siebie wyrzucić? Napisze i mi lepiej? Nie wiem... ale pisze, taka potrzeba, najgorsze jest to że zamiast powiedzieć swojemu chłopu to pisze to tu...durna jestem...kiedy mam zamiar mu powiedzieć że jest źle? A skąd on ma wiedzieć,że ze mną źle skoro nie rozmawiamy... nastała głucha cisza. Szlak mnie trafi! Jesteśmy obok siebie,ja czuję się obco, samotnie, każdy sobie,ja swoje mój mąż swoje... Nie wytrzymam tego dłużej...

judith tylko bez paniki :) 4 maja 2014, 13:12

Zdecydowanie jest to czop. Dziś wypadła mi dosłownie kulka galarety, do niczego innego nie podobna. Innych objawów nadal brak.
Przyszedł wózek do mojego męża, fotelik dotrze dopiero w poniedziałek. Nie chce mi się opisywać szczegółów małych przejść ze sklepem internetowym, w którym zamawialiśmy ten sprzęt. Fakt, że ceny mają konkurencyjne, ale ile było telefonów i dopominania się to nie powiem... Ogólnie jak któraś chce naprawdę tanio kupić nowy wózek, fotelik lub inne akcesoria a ma jeszcze czas(nie tak jak ja) to polecam sklep Oskar http://www.wozki-skleposkar.pl/ Można śledzić przesyłkę i polecam to robić, bo przy moim zamówieniu zdarzyły się 2 pomyłki. Ale to mógł być mój pech, znam dziewczyny, które szybko i bezproblemowo dostały to, co zamówiły. Ostatecznie i w naszym przypadku po interwencji sklep się ze wszystkiego wywiązał, ale trwało to o jakiś tydzień dłużej niż powinno.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2014, 13:12


35 tydzień! <3
9232cd5e9037cef3med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 08:42

PARĘ FOTEK Z MAJÓWKI <3
70bd2150ae288932m.jpg
99ecaeb3552d132am.jpg
06fc73efc98fe0b3m.jpg
dce3e236933c6266m.jpg
0f5802703a00cee6m.jpg
48ae4517957f8b93m.jpg

mychowe W oczekiwaniu:) 4 maja 2014, 15:21

No wiec jestem w szpitalu od 8.30, ale dopiero o 11 mi wsadzili tampon z hormonem powodującym skurcze w ciągu 24h. Zanim to nastąpiło to szereg badań, ktg itp. Później z mężem na spacer poszliśmy naokoło szpitala i już za każdym krokiem czułam coraz wiekszy bol, ucisk nisko.. mam rozwarcie na jeden palec tylko i położna mogła dotknąć główki malej.. ale bolało niezle, jak to robila..
Teraz bóle jak na okres się zaczęły..
A jutro moj mąż ma urodziny.. wiec może mala poczeka do po północy chociaż, żeby być malym prezentem :)

Bergo Bergo - nowa ja 4 maja 2014, 16:14

Jeszcze 4 dni i zabieramy "brzuch" w świat... :)
zlda3n.jpg
14t6gzn.jpg
opshfc.jpg
Po powrocie rozpoczynamy zakupy- wózek, łóżeczko itd :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2014, 09:03

Czasem nie mam już na to wszystko siły... Jestem załamana, zniechęcona, zdołowana i już nic nie wiem. Chyba muszę znowu się przejść do lekarza, bo strasznie mnie kłuły jajniki i w ogóle jakiś bólowy dziwnie był ten cykl, a cały czas miałam nadzieję, że to z powodu ciąży, a jednak najwidoczniej nie. Plamienie, ból, tempka spadła. Pozamiatane. Kolejny raz. Martwię się. Płaczę. Nie wiem co mam zrobić. Nie stać mnie na wszystkie badania, zostały mi dwa cykle do operacji. Kupiłabym żel, wiesiołka, zioła jakieś, bo wszystko mi się pokończyło. I jeszcze mąż mnie wkurza ciągle ze słynnym tekstem "wyluzuj i odpuść". Aż mam ochotę go kopnąć w sam środek dupska. Te cykle w sumie były na luzie. Nie ograniczałam niesamowicie alkoholu, chyba, że w drugiej części cyklu. Nie patrzyłam na to co jem, jadłam co chciałam, temperatury poprzednio w ogóle nie mierzyłam, teraz tylko w drugiej części. Testów owu nie robiłam. Ale zawsze miałam nadzieję, że wyszło. Chyba zrobię tak: ten cykl zepnę na maxa, ze wszystkim co mi się uda, a następny już całkiem oleje. I tyle. Nic więcej nie mogę zrobić już...

no i dupa......3 maja dokladnie przyszla..podlamalo mnie to..uwierzylam ze bedzie dobrze...uwierzylam ze sie uda....mam dosc:(

Pojutrze wracam po urlopie i L4 do roboty i strasznie mi się nie chce. Człowiek się szybko przyzwyczaja do luksusu. Odpoczęłam, nie mogę narzekać. A przy okazji wszystko się pozmieniało. Nie, nie, w ciąży nie jestem i pewnie już nie będę, bo....... bo czemu coś nagle miało by się zmnienić ? Niestety, albo stety, witaminki nie działają, a może po prostu jest za wcześnie ? Przede mną jeszcze trzy miesiące ze wspomaganiem, potem miało być in vitro, ale odpuszczam ten temat. Nie mam na to najmniejszej ochoty, mój puzel też, choć się zarzeka, że nigdy nie będzie się zabezpieczał. No i dobrze, skoro mam w sobie naturalną antykoncepcję. Siły bym znalzała na to in vitro, ale po prostu nie chcę już tej bieganiny za dzieckiem. Doszłam do wniosku, że najwidoczniej tak ma być, a życie nie kończy się na dzieciach. Mamy mnóstwo marzeń oprócz tego jednego, więc będzie co realizować. Popatrzyłam ostatnio na dzieci znajomych, takie maluszki, kilkumiesięczne i ok, są słodkie, ale tylko jak się wpada do kogoś na chwilę. Jak patrzę na koleżanki, jak im ciężko, ile przed nimi wyrzeczeń i ciężkiej pracy wychiwawczej, to przechodzi mi jakakolwiek ochota na zostane matką. Na wczasach śniło mi się pierwszy raz w życiu, że zobaczyłam dwie krechy i pokazałam test puzlowi, ale anim ja ani on wcale się nie cieszyliśmy. Wczoraj mi się śniło, że byłam już w drugiej ciąży i też jakoś bez szału. Nie wiem, może te sny miały mi uświadomić, że właśnie robię coś na siłę ? A ja nie chcę. Rozmawiałam o tym z puzlem i z mamą i stwierdziliśmy, że jak tylko zaczynam się mocniej starać, to od razu pojawiają się polipy. Cztery razy byłam już gościem w szpitalu u mojego gina, nie chcę tam trafić ponownie, bo to już jest po prostu nudne. Chcę być tylko zdrowa, a dzieciątko jak ma się pojawić to się pojawi. Zostanę przy witaminach i metforminie, ale tylko przy tym. Odstawiam inofolic i femibion, bo same te dwa leki kosztują za dużo, jak dla osoby, która się nie będzie starała. Wiem, że mój gin się zawiedzie, ale trudno. To moje życie. Będzie zajefajne bez względu na to, czy będzie w nim dziecko, czy go nie będzie. Cieszy mnie to, że zejdzie ze mnie ciśnienie, już schodzi i ja to czuję, jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

Wczoraj wieczorem mój ślubny nawet wykrzesał parę swój wsparcia. O dziwo, bo miałam wrażenie że czasem to jego zaangażowanie jest tylko po to by nie sprawić mi przykrości. Ale wczoraj, po dość długiej rozmowie, zrozumiałam że mu tak samo zależy jak mnie. Tylko on podchodzi do tego ..zdrowiej. Bez ciśnienia i musu że jak w tym miesiącu nie wyjdzie to bedzie koniec świata - ja takie mam podejście. Wiem, że powinnam odpuścić, wziąć głęboki wdech i działać bez nastawiania że MUSI tym razem. Sam mi wczoraj powiedział, że muszę zmienić myślenie bo dużo siedzi w mojej głowie.Ma rację. Dałam sobie - daliśmy sobie 3 miesiące intensywnych starań. Jeśli nie będzie efektu idziemy na wspólne badania. Razem.

Agi Radość.. 4 maja 2014, 19:38

Boli jajnik lewy cały czas go czuje więc mam nadzieje że będą tam pęcherzyki jak trzeba..

9 dc - test owulacyjny negatywny

zamówiłam testy owu z allegro. Są o wiele tańsze niż LH Vitam z apteki, a ja potrzebuję ich średnio ok. 10 i więcej na cykl.
Nie chcę się spłukać doszczętnie :)
Oblukałam też tanią aptekę, gdzie dostanę inofolic. Muszę zamówić :D

Lecą te dni jak szalone..niedawno czekałam aż @ przyjdzie..a dziś już 10dc.. póki co testy owulacyjne wychodzą negatywne..więc pewnie owulka będzie jak ostatnio od 17dc wzwyż..
Wszystko ostatnio jest nie tak :(
W tym cyklu mieliśmy starać się co drugi dzień, no i zaczęliśmy 7dc więc następny raz miał być wczoraj..no i co? dupa :( nic nie było..mąż coś oglądał ja leżałam aż w końcu usnęliśmy..po 2 się przebudziłam bo nie mogłam spać..i tak się wierciłam, a że mąż się przebudził to ja do niego z wyrzutami..że dobrze wiedział, że w tym cyklu <3 będą co drugi dzień a on to olał :( itd itd, ponarzekałam sobie wyrzuciłam mu wszystko co myślałam na ten temat..że to ja zawsze mam zaczynać czy jak?że to tylko mi najwidoczniej zależy na tym dziecku..itd, że on nie rozumie jak ja się czuję, co czuję i dalej podobne tego typu teksty..że to nie tylko ja straciłam dwójkę dzieci, bo zarówno ja byłam matką a on ojcem tych dzieci..ale najwidoczniej on zapomniał już o tym..bo przecież to wg.szwagierki nie były jeszcze dzieci więc po co pamiętać, lepiej zapomnieć.. :( i dopóki on nie zrozumie tego wszystkiego, co czuję, i tego, że oboje byliśmy-jesteśmy rodzicami naszych aniołków..to nic z tego nie będzie.. Bóg nie da nam możliwości zostania rodzicami.. <3
Co z tego, że ja robię wszystko co w mojej mocy, chodziłam na badania krwi-których nie cierpie! by wiedzieć dlaczego tak się dzieje,poszłam do szpitala na diagnostykę-choć nie chciałam bo wiedziałam, ze będzie mi tam źle-ten widok ciężarnych i noworodków..ale zniosłam to..teraz te codzienne zastrzyki-a boję się igieł i nie lubię ich :( i w dodatku sama muszę robić te zastrzyki..zrobiłabym wszystko co w mojej mocy by tylko zajść w ciążę i urodzić to maleństwo..czytam różne artykuły co może pomóc itd..łapię się wszystkich możliwości, by tylko było dobrze i co z tego mam? :( że to wszystko "przeze mnie i moje gadanie"..no tak tylko gdybym nic nie mówiła to nie wiem kiedy by coś było itd, nie to że marudzę non stop, tylko mówiłam, że w tym cyklu będzie co drugi dzień..więc co mówię-źle, nie mówię też źle.. :( ja pierdolę to co w końcu mam robić? nic? czekać na cud?aż w końcu zaskoczę-rok?dwa? ile?gdybym mogła to sama bym zrobiła sobie dziecko..i wtedy byłoby na luzie bez nerwów itd!!!
Nie chce <3 na siłę..bo to nie na tym polega :( dziecko ma przyjść na świat z miłości..a nie z wyliczeń :( choć wiem, ze czasami trzeba dopomóc..bo ile można czekać?czasami taka przyjemność staje się męcząca gdy nie osiągniemy tego co chcemy, na czym nam zależy..ale sex ma być z miłości i przyjemności..a nie bo dziś jest ten dzień i tak trzeba, bo inaczej nic z tego nie będzie :(
Zaczęliśmy dopiero 3 cykl..a ja mam już dość..to wszystko wina męża..jego nastawienia itd.. gdyby był inny, zachowywał się inaczej, bardziej okazywał swoje uczucia..to byłoby dużo lepiej..a tak..ja już nie mam siły :(

Lecą te dni jak szalone..niedawno czekałam aż @ przyjdzie..a dziś już 10dc.. póki co testy owulacyjne wychodzą negatywne..więc pewnie owulka będzie jak ostatnio od 17dc wzwyż..
Wszystko ostatnio jest nie tak :(
W tym cyklu mieliśmy starać się co drugi dzień, no i zaczęliśmy 7dc więc następny raz miał być wczoraj..no i co? dupa :( nic nie było..mąż coś oglądał ja leżałam aż w końcu usnęliśmy..po 2 się przebudziłam bo nie mogłam spać..i tak się wierciłam, a że mąż się przebudził to ja do niego z wyrzutami..że dobrze wiedział, że w tym cyklu <3 będą co drugi dzień a on to olał :( itd itd, ponarzekałam sobie wyrzuciłam mu wszystko co myślałam na ten temat..że to ja zawsze mam zaczynać czy jak?że to tylko mi najwidoczniej zależy na tym dziecku..itd, że on nie rozumie jak ja się czuję, co czuję i dalej podobne tego typu teksty..że to nie tylko ja straciłam dwójkę dzieci, bo zarówno ja byłam matką a on ojcem tych dzieci..ale najwidoczniej on zapomniał już o tym..bo przecież to wg.szwagierki nie były jeszcze dzieci więc po co pamiętać, lepiej zapomnieć.. :( i dopóki on nie zrozumie tego wszystkiego, co czuję, i tego, że oboje byliśmy-jesteśmy rodzicami naszych aniołków..to nic z tego nie będzie.. Bóg nie da nam możliwości zostania rodzicami.. <3
Co z tego, że ja robię wszystko co w mojej mocy, chodziłam na badania krwi-których nie cierpie! by wiedzieć dlaczego tak się dzieje,poszłam do szpitala na diagnostykę-choć nie chciałam bo wiedziałam, ze będzie mi tam źle-ten widok ciężarnych i noworodków..ale zniosłam to..teraz te codzienne zastrzyki-a boję się igieł i nie lubię ich :( i w dodatku sama muszę robić te zastrzyki..zrobiłabym wszystko co w mojej mocy by tylko zajść w ciążę i urodzić to maleństwo..czytam różne artykuły co może pomóc itd..łapię się wszystkich możliwości, by tylko było dobrze i co z tego mam? :( że to wszystko "przeze mnie i moje gadanie"..no tak tylko gdybym nic nie mówiła to nie wiem kiedy by coś było itd, nie to że marudzę non stop, tylko mówiłam, że w tym cyklu będzie co drugi dzień..więc co mówię-źle, nie mówię też źle.. :( ja pierdolę to co w końcu mam robić? nic? czekać na cud?aż w końcu zaskoczę-rok?dwa? ile?gdybym mogła to sama bym zrobiła sobie dziecko..i wtedy byłoby na luzie bez nerwów itd!!!
Nie chce <3 na siłę..bo to nie na tym polega :( dziecko ma przyjść na świat z miłości..a nie z wyliczeń :( choć wiem, ze czasami trzeba dopomóc..bo ile można czekać?czasami taka przyjemność staje się męcząca gdy nie osiągniemy tego co chcemy, na czym nam zależy..ale sex ma być z miłości i przyjemności..a nie bo dziś jest ten dzień i tak trzeba, bo inaczej nic z tego nie będzie :(
Zaczęliśmy dopiero 3 cykl..a ja mam już dość..to wszystko wina męża..jego nastawienia itd.. gdyby był inny, zachowywał się inaczej, bardziej okazywał swoje uczucia..to byłoby dużo lepiej..a tak..ja już nie mam siły :(

kuzwa mac...jutro o 13.15 test teoretyczny na prawko a ja kurwa nic nie umiem :( przez sunie pojebaly m sie tygodnie i myslalam ze mam jeszcze 9 dni...nic trzeba przysiasc dzisiaj :)

Wczoraj dzień załamki. Plakalam chyba z 3 godz i najgorzej ze nie umiałam przestać.Az wzielam sobie tabletke na uspokojenie. Wylalam chyba wszystkie smutki jakie we mnie siedziały-to chyba dobrze.Jak zwykle plakalam u nas w pokoju.Przyszla mama,nie wiedzac ze placze,spytala co się stało?? A ja jej w końcu powiedziałam ze mamy problemy,jak spytala jakie-odpowiedziałam nieważne..A może miałam jej to powiedzieć.A może sama się domyśli...
Rano oczywiście oczy spuchnięte jak chinczyk-a tu na Komunie się trzeba było wybrać. W Kosciele mi się w ogole nie dluzylo a nawet mi się podobalo. Niestety jedzenie w wybranej przez kuzyna restauracji było beznadziejne. Jadlam tylko żeby nie czuc głodu.A my tak z mężusiem lubimy sobie pojeść!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)