No i już po miesiączce
. Nowy cykl i nowa nadzieja na to, że będę matką. Dopadają mnie gorsze dni, ale ogólnie jestem dobrej myśli, że skoro bardzo się z mężem kochamy, to z takiej miłości musi powstać owoc. Na razie pchnęliśmy z mężem do przodu nasze badania u lekarzy, mąż ma wizytę u urologa 5 czerwca (okazuje się, że nawet w Niemczech trzeba czekać na wizytę do specjalisty
).
Na razie szykuję się do odwiedzin mojej przyjaciółki i jej nowo narodzonej córeczki, zrobię małej kolorowe pompony z tiulu nad łóżeczko, bawełniane literki z jej imieniem i dokupię karuzelę. Na razie nie chcę przeszkadzać młodej mamie, najpierw niech dojdzie do siebie po porodzie. Ja sama nie chciałabym w takim czasie tłumów odwiedzin.
Mamy wiadomość od embriologa: z 6 komórek zapłodniły się 3, a 2 z nich dzielą się prawidłowo. Oby już tak zostało, bo strasznie malutko ich jest 
Trochę zaczynam się martwić czy wszystko się uda... ehhh...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 10:59
Kurcze! Słyszałam przed chwilą w radio, że na posesji kobiety, na której w lutym znaleziono ciało noworodka, znaleziono kolejne szczątki... Serce mi pęka!!!! Jak to się dzieje, że "potwory" (bo inaczej nie można ich nazwać) zachodzą w ciążę i mordują własne maleństwa, a my, które oddałybyśmy wszystko za dzidziusia musimy tyle na nie czekać?!!! Jak to jest? To jest straszne! Brak mi słów!
Leje już parę dni, zimno,buro...nic się nie dzieje szczególnego ale czuję spokój w sercu. Wieczorem wciskam się w mojego chłopa i gadam co mi ślina na język przyniesie, pomaga. Jestem znerwicowana i za dużo myślę... kurde! Myślę od paru dni o mojej siostrze... Merko kocham Cię i bardzo bym chciała żebyś była szczęśliwa, co ja mogę? Tylko się pomodlić,to zmusza do dyscypliny,codzienna majowka po pracy gdzie człowiek by już odpoczął to poświęca jeszcze te 30 minut by pogadać z Bogiem... jedyna nadzieja...że mnie nie zostawi tak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 11:35
Od dobrego miesiąca mam ból pleców z prawej strony.Czuję takie napięcie, tak jakby były w ciągłym skurczu.Oddech też zrobił się taki przytłumiony,krótki. Nie ma takiej pozycji,która by je rozluźniła.Byłam u rodzinnej, myślałam z początku że to nerka, ale usg nic nie wykazało-z nerkami i całym układem jest ok.
Na drugiej wizycie dostałam Tolperis VP i Apo-Napro,ale wyczytałam że Tolperis nie powinno się brać podczas planowania ciąży- więc nie biorę.Dawka była 2 x na noc, niby rozluźniające, ale wzięłam je w dzień żeby zobaczyć czy coś zadziałają, bo jak wezmę na noc to zaraz idę spać ,więc co mi po tym że wezmę do spania. Więc gdybym chciała fajnie spędzić dzień,bez spięcia, powinnam wziąć ich z 8, bo działają tylko 3godz.Więc klapa.
Wczorajsza wizyta u Lech dała mi nawet sporą iskierkę nadziei i jakoś dopiero teraz czuję, że to dzieje się na serio, i chyba jestem bliżej niż dalej jak myślałam.
Takie to dziwne. Niby czuję się gotowa i chce, bardzo, ale nie mogę sobie tego wyobrazić.
Bo to niewyobrażalnie piękne!
Jajniki ładnie się zakontrasowały, co prawda jajowody są troszkę długie, ale najważniejsze że drożne. Działamy więc na podwójnym Clo, może na większą dawkę zareaguje. No i monitoring w środę, wtedy zobaczymy czy się ruszyło, później zastrzyk na pęknięcie:) ale wątpię,żeby na taką dawkę nie byłoby odpowiedzi 
Byłam w poniedziałek u koleżanki.Tej co zawsze.Jej mała ma już 6mcy. Trochę to śmieszne, ale dała mi smoczek na szczęście.. a ja trzymam go pod łóżkiem! wariatka co? ale lepiej wierzyć w to niż w nic
powiedziała do mnie : No! jeszcze niech Ci bocian na dachu usiądzie .
A ja do niej : To ja Ci nie mówiłam,że miesiąc temu siedział ?
dobre,co?
Na jej dachu też bocian usiadł- zaszła w ciąże niedługo; tak samo jej siostra.
Dziwne, śmieszne , bo jak to?co ma do tego bocian, głupi zabobon.
No ale ..tonący brzytwy się chwyta i chce w to wierzyć. Jestem tonąca.
I oczywiście szczęśliwa.
A! no i pierwszy raz mam kiedy odetchnąć po południu;bo zawsze jestem na obrotach..a to to ,a to sro.. Tak więc kładę się na godzinkę
! Chwilo trwaj wiecznie! Auuuu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 13:04
Jeszcze przedwczoraj, wczoraj nadzieja, wsłuchiwanie się w siebie, wiara, ze tym razem stał się cud. Dziś rano wszystko runęło po wyjęciu termometru z ust. Temperatura lawinowo w dół. Łzy w oczach i niemal momentalnie poczułam ten wstrętny, znienawidzony ból brzucha,choć tak naprawdę jest niczym w porównaniu z bólem duszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 12:37
No wlasnie nie mam plamien, moze jakas infekcja, to bylo takie jednorazowe, poprostu jasnobrazowy sluz.
A od dzis mam przygode z wymiotami, masakra. Lekarz nie chce zapisac zadnych lekow na wymioty,bedzie trzeba sie meczyc.
do lekarza mam na 2 czerwca zobaczymy co teraz mi powie.. mam nadzieje że podleczę te jajniki policystyczne i w końcu będę szczęśliwa mamą. Najbardziej mnie denerwuje że jak ktoś bardzo chce to zawsze jest coś nie tak a ktoś kto nie chce mieć dzieci to wpadnie za 1 razem ;/
no dzis temperaturka skoczyla mi do gory w sumie to moze przed spodziewana miesiaczka? a moze to przez to ze biore luteine?ajj juz sama nie wiem masakraa jakas;)
NAjwazneijsze zeby miec nadzieje i grunt to zeby sie nie zalamywac 
to tak w ramach rozwiania watpliwosci, co do testow owulacyjnych. We wtorek 13.05 rano mialam pecherzyk 18 mm na prawym jajniku, test owu ok poludnia, 2 kreski, nieco slabsza testowa, ale praktycznie identyczne , pod wieczor lekkie pobolewanie owulacyjne, w nocy po serduchu uczucie rozlewania i pobolewania prawego jajnika
14.05 test owu kolo poludnia, dwie wyrazne krechy, serducho wieczorem
15.05 test owu kolo poludnia dwie wyrazne krechy, ale obstawiam owulacje z wtorku na srode
Nektarynki
mniam
Beta mam zawrotną wartość 0,3. I tak jest to najwyższa jaką miałam. Zaczynam wywoływanie i nowy cykl.
10+5
Cieszyć się czy martwić?
Popuściłam gumkę w pierwszych spodniach! 
Byłam dzisiaj u dr. G w szpitalnym gabinecie NFZ moje wrażenia hmmm... Narazie zapisał mi tabletki antykoncepcyjne na dwa miesiące, zeby jajniki zmusić do pracy ( tak powiedział dr. G ) pobrał cytologię i 26.06 umówił mnie na usg i zobaczymy co dalej. Zbyt dużo nie mówił, zaczął od działania bez żadnych badań tarczycy, hormonów itp. Zobaczymy jakoś poczułam do niego zaufanie, chociaż cieżko było od niego cokolwiek wydusic, bo przecież miałam tyle pytań, tyle wykresów do pokazania i nie chciał nic słyszeć. Wiec stwierdziłam, ze muszę w końcu jakiemuś lekarzowi poprostu zaufać. A jesli On nie pomoże to juz wtedy zapisze sie do poleconego mi lekarza, ktory poprostu cenowo teraz mi nie odpowiada. Jest drogi, ale niby bardzo dobry w tym co robi.
czas znów między wizytami u lekarza ( monitoring) rozciągnięty, mała nadzieja na owulację jest, w tym cyklu stawiam na spokój i na nic się nie nastawiam
kurcze... przyechalam do domu wpatruje sie na en test poranny i chyba nie widze tego co widzialam rano:/
mój Misiek 20 maja ma badanie nasienia mam nadzieje że będzie wszystko dobrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 17:13
Film z wyprawy w wersji pełnej i dobrej jakości jest tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=ZkwhoB2piO8&feature=youtu.be
Dzisiejsza beta to 469,66 a progesteron 27,4 - teraz juz musi byc dobrze
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.