Vixen Alexander. 26 maja 2014, 17:32

26tyg 5dni

Ojejku, cala glowe mam zawalona zakupami dla synka ;D I nie moge sie skupic, zeby tu cos pisac, spokojnie jest w pracy to pisze ;D
Dzisiaj rano mialam fizjoterapie i bylo super. Bylo nas 5 dziewczyn i dowiedzialam sie sporo nowych rzeczy. Np jak poprawnie klasc sie i wychodzic z lozka, haha ;D a mowia ze 'ciaza to nie choroba'! A tu wszystko pokrecone ;D Pokazaly nam babeczki kilka cwiczen, ktore mamy robic zeby wzmocnic miesnie brzucha i takie tam. Zapytalam sie tez co poradzic na moj bol zeber, ktory mnie dobija i powiedzialy ze odpowiednia postawa to klucz wiec do siedzenia mam sobie sprawic pilke gimnastyczna. I do pracy tez! ;D Wiec maz dzisiaj pojechal mi kupic dwie zebym miala jedna w domu, druga tutaj i jutro bede siedziala w pracy na pilce ;D Zobaczymy czy odciazy to mi troche bo juz dostaje na glowe normalnie, w zadnej pozycji nie jest mi wygodnie i boli caly dzien :<
A tak to kazdy wieczor spedzamy z mezem przegladajac internet i czytaniu opini na rozne dzieciowe rzeczy. Mamy wybrany bujaczek, lozeczko przyczepiane do naszego lozka, siedzonko do wanny i juz wiemy jak pokoik bedzie wyglada teraz tylko zamowic to wszystko i zaplacic ;)teraz czytam o materacach do lozeczka, wybor jest tak ogromny :< ale to sie nie pali bo i tak wpierw bedzie spalo w tym malym lozeczku kolo nas.
Dzisiaj kolezanka z Londynu ktora ma 4-miesiecznego synka wysyla nam paczke z roznymi pierdolami po jej synku, nie moge sie doczekac az dojdzie ;D
Synus rosnie jak na drozdzach bo co rusz czuje go mocniej i mocniej, od wczoraj tak smiesznie czuc ze wypycha glowe czy dupke przez moj brzuch i normalnie jakbym GO glaskala <3 CHCE JUZ CIE W MOICH RAMIONACH SYNKU!
Za tydzien nowy samochod do nas przyjedzie, maz sika z radosci, a jak opowiada jaki on bedzie bezpieczny i wygodny dla dzidziusia, chwali sie wszystkim ;D A 19 czerwca przylatuja przyjaciele nasi z Polski i bedziemy mogli wyprobowac nowe autko na dluzszej trasie.


Dziewczynki - wszystkiego najlepszego! Nie wazne, ze nasze bobaski sa jeszcze w brzuchach - JESTESMY MAMUSIAMI!!! Zycze wam wszystkim przyjemnej ciazy do samego konca i cudownego porodu, ktory przyniesie nam najwieksze szczescie - nasze dzieci! <3333

4zugch.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2014, 18:40

Szybki apdejt, bom ja znowu w Polszy. Jem i jem i jem a potem jeszcze jem. A dziś dla odmiany poszłam na USG. tysiąc-pićset-dwa-dziewińcet procent będziemy mieli........

.................

.................

..............


córkę......

Wszem i wobec w dzisiejszym dniu matki oznajmiam, że koczkodan zmienia nazwę na...

KOKOSZANEL!panic.gif

PS. Wiszę pańciowi 100 euro, bo przegrałam zaklad. Koko odda z pierwszej wyplaty...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2014, 19:08

Jest okej.Trzeba zaakceptować to,co jest i to przyjąć.
W środę będę znała termin laparoskopii, bo moja gin załatwi mi jak najszybszy termin.
Endo w 14dc 7.6 , jajniki bez zmian -z licznymi pęcherzykami.



MoNa_2603 Walka o Cud 26 maja 2014, 21:40

Hmm...dawno nic nie pisałam, nawał roboty przez tą obronę, ale na szczęście już jest napisana :) Ostatnio udało mi się schudnąć 4 kg w miesiąc bez żadnego wysiłku, to pewnie załuga metforminy, ale cieszę się, że coś się ruszyło. Dzisiaj dostałam @, niestety znowu za przyczyną luteiny...od 3 dc kolejna próba z CLO, tym razem zwiększona dawka...mam nadzieję, że tym razem się uda...teraz mam więcej luzu, mnie nerwów więc myślę, że to też pomoże :) Najbardziej się cieszę, że z mężem zaczęło nam się wszystko fajnie układać i przede wszystkim zaczął mnie wspierać!!

Dzisiaj była u mnie też koleżanka na ploteczkach :D ehh...chciałabym już być po obronie!!

Ostatnio wszystko mnie cieszy! Dawno się tak dobrze nie czułam, nie wiem czym jest to spowodowane, ale nie ważne! Ważne, że jest dobrze!! :)

Szpital.

- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Co panią do mnie sprowadza? co się dzieje?
- Mam wrażenie, że coś pękło i poleciała mi woda i nie wiem czy to wody, czy mi się przewidziało ale dzwoniłam do położnej i pow..
- Pani jest w ciąży?
- Ee.. w 38 tygodniu.
- Tak Pani jakoś stanęła, że nie zauważyłem.

Nigdy więcej luźnej bluzki nie ubiorę. Dopóki nie urodzę.

Bergo Bergo - nowa ja 26 maja 2014, 22:09

Dzień Matki skończył się nerwami na moją kochaną mamę... Zaczęło się od wczorajszego dnia. Przyjechaliśmy do domu rodziców przywitać się po wakacjach. Moja mami rozpłakała się i zaczęła ściskać mnie, przytulać się do brzucha i całować go. To było tak samo zaskakujące, jak i na swój sposób miłe. Mówiła "Kocham Cię mój wnusiu", potem stwierdziła, że bała się, że poronię w podróży... hmmm, no cóż...
Dała mi oczywiscie wałówkę do domu. Dziś dzwoni do mnie o 7 rano. Jeszcze spaliśmy. A ona przerażonym głosem mówi, że w zupie którą mi dała było masło otwarte tydzień temu, więc lepiej mam nie jeść, bo może wnusiowi zaszkodzi! A koktajl z truskawek jest z niegotowanego mleka (pasteryzowanego) i też mam nie pić! Przyznam, ze ten telefon już mocno mnie zaskoczył i nie całkiem rozumiałam co się dzieje z moją rodzicielką...
Dziś przyjechałam do niej z okazji Dnia Matki. Kwiaty, czekolady, buziaki... Miła atmosfera. Była burza, siedziałyśmy na tarasie. Coś opowiadałam mamie, a ona na to że mam nie mówić tylko wdychać leśne powietrze, bo wnusia mam dotlenić... Poczułam się zlekceważona, ale przełknęłam to... Wybrałyśmy się na lody, ale samochodem bo lało strasznie. Wyjeżdżamy na szosę i widzimy że płonie najstarszy drewniany dom w mojej rodzinnej miejscowości! Zszokowało mnie to, bo ochrona takich zabytków w mojej mieścince leży mi mocno na sercu i trochę w tym temacie działam. Zrobiłam wielkie oczy, powiedziałam coś w stylu "ooo nieee!!!" i wtedy się zaczęło! Dosłownie awantura! Że nie mogę patrzeć na ogień, że dlaczego się dotknęłam, że dziecko będzie miało znamię, że mam się nie denerwować itd itp.
Moja reakcja była oczywista- mega wkurw! Starałam się jednak opanować, no bo to Dzień Mamy, więc zamiast krzyczeć poprosiłam zaledwie podniesionym głosem, żeby przestala traktować mnie jak inkubator, bo ja jestem nadal człowiekiem, który może się czymś zmartwić, zdenerowować, zobaczyc pożar, powódź itd. Wtedy słodziutkim głosem zaczęła się wycofywać, żebym tylko się nie denerwowała. A to już mnie rozjuszyło na dobre! JA nie jestem trendowata! Ja nadal mogę się zdrowo pokłócić, a już szczególnie z osobą która wierzy zabobony i powtarza takie brednie! Zrozumiałam też jej wczorajszą dziwną reakcję na ciuszki małego... Odebrała mi paczkę podczas mojej nieobecności. Rozpakowałam ją przy niej, a tam bodziaczki słodkie małe. Nie wzruszyła się, tylko odwróciła wzrok. No tak, przecież kupowanie wyprawki jest przyczyną wszelkich nieszczęść... Jak mogłam na to nie wpaść...
Tą listę muszę pokazać mamie! Chyba się zdziwi ileż już "głupot" narobiłam :P
• W ciąży nie wolno siadać po turecku, bo dziecko będzie miało krzywe nogi.
• Jeśli ciężarna się przestraszy i złapie za jakąś część ciała, np. twarz, głowę, rękę, to u noworodka powstanie w tym miejscu myszka - rodzaj znamienia.
• Trzeba unikać oblizywania noża, ponieważ grozi to wykształceniem się tzw. zajęczej wargi u dziecka.
• W ciąży nie wolno kupować wyprawki niemowlęcej, bo to przynosi pecha.
• Ciężarnej kobiecie się nie odmawia, ponieważ tego, kto odmówi, zjedzą myszy.
• Nie wolno patrzeć na zwierzęta, bo dziecko będzie pozbawione mądrości.
• Jeśli przyswajasz wiedzę w czasie ciąży, np. studiujesz, uczęszczasz na kurs prawa jazdy, twoje maleństwo będzie bardzo mądre.
• Farbowanie włosów jest w ciąży zakazane, ponieważ dziecko urodzi się rude. Jeśli ciężarna obetnie włosy, odbierze rozum dziecku. A jeśli przyszła mama pragnie, by jej potomek miał kręcone włosy, powinna pogłaskać lub przytulić barana.
• Nie wolno przechodzić pod rozstawioną drabiną, rozwieszonymi sznurami czy chodzić na skróty, bo dziecko owinie się pępowiną.
• Owinięcie pępowiną grozi także dzieciom, których matki w czasie ciąży szydełkowały, robiły na drutach, haftowały, szyły albo krzyżowały nogi, np. zakładały nogę na nogę czy mierzyły sobie obwód brzucha.
• Z tego samego powodu ciężarna nie powinna nosić na szyi wisiorków, łańcuszków, korali.
• Nie wolno spoglądać przez wizjer w drzwiach, ponieważ dziecko będzie miało zeza.
• Jeśli ciężarna cierpi na zgagę, oznacza to, że dziecku rosną włosy.
• Nie jest wskazane picie wody mineralnej, ponieważ dziecko może mieć wodogłowie.
• Nie wolno także patrzeć w ogień, bo maluszek będzie miał znamiona - myszki.
• Jeśli kobieta chciałaby zajść w ciążę, musi szybko usiąść na miejscu, w którym siedziała ciężarna.
• Podczas zmywania naczyń nie wolno ciężarnej polać brzucha wodą, bo dziecko będzie alkoholikiem.
• Ciężarna nie powinna dzielić się jedzeniem, ponieważ po porodzie może mieć zbyt mało pokarmu w piersiach.
• Krawcowa nie powinna przypinać nic szpilkami na ubraniu ciężarnej, bo mogą pojawić się problemy z urodzeniem łożyska.
• Jeśli kobieta w ciąży zyskuje na urodzie, z całą pewnością urodzi chłopca. Z kolei dziewczynka odbiera urodę przyszłej mamie.
• Apetyt na słodkie potrawy wróży urodzenie dziewczynki, a na kwaśne i ostre - chłopca.
• W ciąży nie wolno się malować, bo dziecko zejdzie na złą drogę.
• Dotknięcie brzucha ciężarnej kobiety przynosi szczęście.
• Ciężarna nie może zostać matką chrzestną, ponieważ odbiera ochrzczonemu dziecku szczęście.
• W samochodzie lub autobusie nie wolno siadać tyłem do kierunku jazdy, bo dziecko ułoży się pośladkowo i poród zakończy się cesarskim cięciem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2014, 22:14

albo mi się zdaję albo nie, ale wywaliło mi brzuch ... mam większy, jak pytałam dziewczyn i wstawiłam zdj im z 6 tc i 8 tc to powiedziały że faktycznie mi urósł i cyce mi urosły :P
heh... i co ja mam myśleć, ostatnio latam do wc jak głupia bo pęcherz nie wyrabia ... teraz jestem w wc częstszym gościem niż zawsze ...

Dzis Dzien wszystkich Mam. Niby cudowne swieto ale z drugiej strony dzien smutnych przemyslen (dla mnie). Niestety nie mam dobrego kontaktu z moja mama. Jest cudownym czlowiekiem, najbarziej oddana mama jaka mozna sobie wymarzyc i kocham ja najbardziej na swiecie. Zasluguje na wszystko co najlepsze, daje z siebie wszystko a dostaje tak malo. O wiele mniej niz na to zasluguje... Mysle ze to co boli ja najbardziej to wlasnie brak poczucia bycia kochana i to ze jej wlasna corka jest dla niej taka okropna. To o wiele bardziej skomplikowane niz jestem w stanie tu napisac. Mam duzy problem przez ktory wielokrotnie popadam w depresje, dolki emocjonalne i poczucie winy. Wiem, ze stoi za tym rowniez syndrom DDA (ale to juz oddzielny temat). Moj ojciec jest alkoholikiem i niszczy cala rodzine, wszyscy sa klebkami nerwow... to taki temat tabu wielu rodzin, ale ja juz nie wstydze sie o tym mowic... Nie wiem tylko jak to wszystko ugryzc, jak sobie pomoc. Zatrzasnelam sie kilka lat temu i nie potrafie otworzyc zeby rozmawiac z moja mama - o moich problemach, uczuciach czy nawet blahych rzeczach. NIe potrafie sie z nia komunikowac, okazac najmniejszych uczuc, powiedziec ze ja kocham czy przytulic... Jedyne okazje kiedy to robie to smsy, urodziny, czy dni takie jak dzis (wyslalam kwiaty z zyczeniami).. Ciezko mi o tym mowic... bo nie jestem pewna czy to mozna pojac i zrozumiec... Ja przynajmniej tego nie rozumiem.. Jesli ma sie zdrowe relacje z rodzicami, taki post moze byc tylo abstrakcja) Przez to jak traktuje swoja rodzine, czuje sie zlym czlowiekiem... Miec dziecko i normalne relacje z rodzicami i rodzenstwem to moje marzenia. Przysiegam ze nie marze o niczym innym, nie potrzebuje do szczescia pieniedzy, samochodu czy nowych ciuchow.. tylko poczucia bezpieczenstwa, zdrowych relacji i poczucia milosci... Ale czy ja zasluguje na taka milosc jaka obdarzaja mnie mama i moj M ?? Oczywiscie ze nie zasluguje... i mysle czesto ze moze dlatego Fasolek nie chce do mnie przyjsc... Skoro nie potrafie byc dobra corka to czy potrafilabym byc dobra matka?? ................
Kiedys ktos zapytal mnie jaki byl najgorszy dzien mojego zycia...a ja odpowiedzialam "jeszcze nie nadszedl".... te mysli mnie zabijaja, sa moimi dziennymi i nocnymi koszmarami - utrata bliskiej osoby, odejscie mamy... Boze jak sie tego boje.. ze odejdzie nie wiedzac ze ja kocham, ze nie zdaze sie otworzyc przed nia i nie uslyszy ode mnie oko w oko ile dla mnie znaczy....... to takie proste 3 slowa "Kocham Cie Mamo", ale staja w gardle jak osci... Kochajcie swoje mamy.......

Nadal łapię się na przekonaniu, że jeszcze w tym roku rozpoczniemy starania o rodzeństwo dla Gniewka. Nie wiem skąd pewność we mnie, że sytuacja zdrowotno-zawodowa na to pozwoli, ale wbiło mi się do głowy, że odczekujemy rok i działamy.

Cóż pozostaje? Przekonać ciało i finanse, że damy radę. A co... W końcu, jak się kobieta uprze to nagnie rzeczywistość do swoich potrzeb.

Prawie mamy już czerwiec.
Zaczęłam 7 cykl.
Do września zostały 3 miesiące.
Gdzie ten czas uciekł?

pyska_ta Powtorka z rozrywki 27 maja 2014, 20:42

Jesli porod przypomina laparoskopie i/lub leczenie zebow, to ja sie nic a nic nie boje i moge rodzic jutro! Ok, ok, najpierw przydaloby sie zajsc, ale nie jestem dzis drobiazgowa!
Ranki sie ladnie pogoily, powiklan nie ma zadnych i w sumie nawet bardzo nie bolalo. A dzis bylam u dentysty pierwszy raz po latach i tez fajnie bylo. Nawet sciaganie kamienia nie bolalo, bo nie robia tego juz tymi strasznymi hakami tylko taka maszynka. Luz. Zadowolona z opieki medycznej swiadomie decyduje sie na porod w wodzie. Wiem, ze dam rade!

Dzisiaj mój Misiuniu idzie do dentysty ! Od 10 lat u niego nie był. Po ostatnim przeżyciu jakie dał mu dentysta, tak się wystraszył że nie mógł się przemóc.. Przemógł się, jak tabletki przeciwbólowe przestały już działać i zobaczył sam, że nie warto się faszerować, tylko lepiej wziąć się w garść i nie być ciotą.
Bardzo chciałabym żeby miał ładne ząbki, bo sama jestem po aparacie i godzinach wysiedzianych na fotelu. Zapisałam go do mojego dentysty do którego chodzę od 6 roku życia :) Czyli męża mojej ginekolog. Najpierw zaufałam jemu, później jej. Moja Mamula jego pląbe nosi już 16 lat i dopiero teraz lekko się wykruszyła. Więc warto.

Odebraliśmy też wynik Misiunia z rezonansu odc. lędźwiowo-krzyżowego no i za ciekawie nie jest, dysk do wymiany, przepuklina i jakieś obniżenie trzonu .. więc czeka go kolejna - już 3 - operacja. Blizny są śmiechu warte, bo są szerokości czwartego palca u dłoni. Też się biedny nacierpi.. Wczoraj się śmialiśmy, żeby przypadkiem nie wyszło tak, że ja pójdę na operację i w tym czasie pójdzie on ! Ale by było.. :)
Ale sądzę,że ja dostanę szybszy termin, bo u nas na chirurgii dość długie kolejki..może na koniec sierpnia mu się uda..

Taki mam nmatłok pracy, że zapomniałam wczoraj zadzwonić do lekarza i zarejestrować się na poniedziałek. Mam nadzieję, że dzisiaj o tym nie zapomnę.
Mąż ma zawalone zartoki od wczoraj i chciałam wczoraj rozpocząć <3 (bo ochota mnie naszła niesamowita), a tu jak zwykle coś na przeszkodzie stoi :/

Kurcze kilka dni do @ to najgorszy czas, bo czekam z niecierpliwością, doszukuje się objawów których i tak się doszukać nie mogę. Staram się być oazą spokoju, ale zawsze te moje starania coś musi zaburzyć. Tym razem to koleżanka która też się starała. Moim zdaniem bardziej zafiksowana na punkcie ciąży niż ja, i co ? I wczoraj dwie krechy ujrzała. A ja? Człowiek stara się tak nie myśleć nie wariować, tylko z pokorą przyjmować to co ma a i tak nie ma. jest mi zwyczajnie przykro, bo Bóg nie rozdaje po równo wszystkim, muszę tą gorzką pigułkę przełknąć. Cieszę się z nią, bo już raz poroniła, bardzo pragnęła dzidziusia. Fakt udało się ze wspomagaczem. Kurde ja nawet wspomagacza nie mogę brać bo jest u mnie dobrze, a ciąży i tak nie ma. ja już nie wiem, chyba czas w końcu dać sobie spokój bo i tak się nie uda i tak.

Ostatnio nic mnie już nie cieszy :( ciągle jestem taka "zabuczała" i zmierzła.... wszystko mnie wkurza, a najbardziej mój Mąż, choć w sumie to on nic takiego nie robi złego. Zauważyłam, że nie mam już sił do niczego. Nawet nie chce mi się spotykać ze znajomymi. Najchętniej zamknęłabym się na cztery spusty i spała. Źle się z tym czuję, bo wiem, że ranię tym mojego Męża... Sama nie wiem już co robić żeby było lepiej. Męczy mnie to już wszystko. Mam ochotę się poddać, przestać się starać... Ale nie potrafię nie myśleć o dziecku o tym, że jedno mogłoby być już z nami. Podczas wczorajszej burzy była taka cholerna cisza... i myślałam jak bardzo chciałabym słyszeć tupot małych stópek, śmiech bądź płacz Maleństwa... naszego Maleństwa. Czuję w środku ogromną pustkę.... Brakuje mi tej małej iskierki do życia.

Modlę się do Świętego Jana Pawła II o wstawiennictwo za naszą rodzinę. Z myślą, żeby mogła się powiększyć.

Czekam na Ciebie Aniołku :* proszę przyjdź już do nas, bo tak bardzo Cię potrzebujemy tu na ziemi :*

Wczorajszy dzień tak szybko mi zleciał... Od rana trzaskałam pierogi-zrobiłam 130 :P Potem poszłam do sąsiadki a co tam. Z okazji Dnia Matki dostałam słodkości od syncia :D
A dziś wolno, spokojnie... Muszę się ogarnąć i coś porobić, cokolwiek-może posegreguję ubranka?? :D Bardzo lubię je przeglądać-są takie maleńkie... Jutro wizyta u dentysty, oby szybko mi zleciała i oby syn się nie wystraszył haa :)

Ita Projekt Junior (napro) 27 maja 2014, 09:45

12+2

Albo ciężka pogoda tak na mnie wpływa albo zaczęły mi się humorki sterowane hormonami. Normalnie wkurza mnie nawet dźwięk gotującej się wody! (jak sobie to uświadomiłam to parsknęłam śmiechem) 035.gif

2. Imprezka na Dzień Matki

Wszystko wcześniej ustalone i odpowiednio zaaranżowane. Tacie i rodzeństwu wmawiam, że wspólne wyjście do restauracji to rzecz zupełnie naturalna i kompletnie niepodejrzana. Mama ma mieć niespodziankę, więc chociaż jedno tłumaczenie się mam z głowy.
Do naszego stolika dosiada się mój cyniczny-i-nadmiernie-wszystko-analizujący brat.
On - Cześć. Jesteś w ciąży? Bo tak sobie myślałem, że to dziwne, że tak organizujesz jakieś wyjście, więc pewnie chcecie coś ogłosić. To co ciąża?
Urządziłam w pełni normalną awanturę pt. "Odczep się. Czy uważasz, że wyglądam grubo" (zastanawiałam się ułamek sekundy czy nie przyjąć tego spokojnie, ale to nie w moim stylu i brat by się zorientował.

Po przystawkach rozpoczęliśmy przedstawienie. Wyciągnęłam dwie małe ozdobne torebeczki.
- Kochani rodzice z okazji Dnia Matki i zbliżającego się Dnia Taty mamy dla Was drobne prezenty.
Hmm... Powalający był brak zrozumienia na twarzach rodziców kiedy wyciągnęli małe skarpeteczki.
ja - Iii... Nic nie świta? To może rozjaśnimy sytuację - powiedziałam podając im przygotowane w pocie czoła laurki ze zdjęciem Iskierki.
Mama uroniła dwie łezki, tata jak zwykle zaczął obracać wszystko w żart.
Bardziej ucieszyły mnie reakcje rodzeństwa - siostra od razu zaczęła planować wyprawkę malucha a brat... hmm... mam wrażenie, że to już kompletnie inne pokolenie. Dzięki "apce" na swoim nowym iphonie przesłał fotkę USG do wszystkich swoich znajomych. Tak chyba teraz wyraża się radość (?)



To dostałam później od mamusi <3
1zdx6hz.jpg

pyska_ta Powtorka z rozrywki 27 maja 2014, 10:42

W dniu Matki moja wlasna matka, ktora swietnie wie o naszych staraniach, wyskoczyla do mnie z newsem: "K. jest w ciazy!". K. to moja najlepsza przyjaciolka, ktora tez wie, ze sie staramy. To jej trzecia ciaza, ale po drugiej z powodu bledu lekarza miala takie komplikacje, ze kolejna ciaza jest dla niej olbrzymim zagrozeniem zdrowia. Rozmawialam z nia dzien wczesniej i mi nie powiedziala. Dlaczego? Gdy ja o to spytalam, stwierdzila, ze nie chciala mi dupy po operacji zawracac tym, ze ona w trzeciej, ktorej wcale nie chce, a swietnie wie, ze ja nie mam nic. K. jest kochana. Wiedzac, w jakim gownie sama sie znalazla, przemilczala to, by chronic moje uczucia.
Moj maz znowu nie zrozumial. On ma ogolnie jakis problem z moim placzem. W ogole sobie z tym nie radzi.

35+6
w koncu wyczekiwana fota !! :) Dodam że tak sie długo zbierałam na wstawianie bo nie lubie sie oglądac na zdjęciach;/ czuje sie nie atrakcyjna, włosy już od poczatku nie farbowałam bo mój gin jest anty farbowaniu i jakos postanowiłam sie słuchać, juz czekam kiedy bede mogła pofarbowac :) No i po twarzy jestem bardziej okrąglutka niż przed ciąża :P Taki pucuś.. heh !!

Dziś mam wizyte jestem ciekawa co u mojego szkraba słychać, jaka ma pozycje czy zrobił nam niespodziankę i ułożył sie główkowo czy nie :)

3ddd031d9b7deb93med.jpg

a72c0c7d7bfd4d6amed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2014, 10:53

Nutella Nutellkowe starania 27 maja 2014, 10:51


Postanowiłam, że zacznę ćwiczyć, obiecuje to sobie już od pewnego czasu, ale dopiero teraz po całkowitym ustąpieniu plamień mogę bezpiecznie zacząć ćwiczenia :)

Zastanawiam się też nad aqua aerobikiem.

A tak z innej beczki; będąc na początku ciąży a nawet jeszcze przed natknęłam się na temat hipnoporodu.
Jest to używanie technik hipnotycznej relaksacji w czasie narodzin dziecka.
Jednak aby z niego skorzystać, należy jeszcze w czasie ciąży rozpocząć przygotowania, polegające na nauce wchodzenia w stan autohipnozy, stosowaniu relaksacji.

Metoda jeszcze słabo znana w Polsce za to często stosowana za granicą.
Na Polskim youtube jest już kilka dziewczyn, które wypowiadają się o tej metodzie bardzo pozytywnie.

Zastanawiam się nad zakupem ew. ściągnięciem z Internetu kilku nagrać i sprawdzeniu tej metody "na żywo".

Obecnie korzystam z 3 nagrań, które pomagają się zrelaksować, uspokoić i zaakceptować "odmienny" stan i muszę przyznać, że to naprawdę działa i kojąco wpływa na moją lekko rozchwianą psychikę:)

A może Wy miałyście styczność z taką metodą? albo planujecie hipnoporód?

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 27 maja 2014, 13:29

Wczoraj Dzień Matki,taki smutny,zapłakany :( Ile ja bym dała,żeby było inaczej :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)