Agi Radość.. 11 czerwca 2014, 15:35

Około 33.–35. dnia ciąży w badaniu ultrasonograficznym można zobaczyć pęcherzyk ciążowy, czyli małą okrągławą strukturę wypełnioną płynem, o średnicy kilku milimetrów. Jest to pierwszy obraz dokumentujący ciążę wewnątrzmaciczną. W kolejnych dniach w pęcherzyku ciążowym pojawia się pęcherzyk żółtkowy, do którego ściśle przylega zarodek.

uuuff to u mnie dziś 30 dzień dopiero ..wiec nie dziwo że nic nie było widać, jutro 4 tyg. od inseminacji.

Magic Niemożliwe 11 czerwca 2014, 18:49

Czytałam kolejny pamiętnik. Doświadczenia ludzi starających się o dziecko są tak długie, ciężki i męczące, że mnie to przeraża...chyba przystopuję z ich czytaniem :) muszę okalać się tylko dobrymi wibracjami ;)

Myślałam dziś kim była by moja fasolka teraz :) nie dołuję się, tylko tak przez chwilę pomyślałam. Ale teraz czekam na kolejną dobrą nowinkę :) kolejne wieści o ciążach napawaja mnie wielką nadzieją, że i ja kiedyś będę mogła powiedzieć o sobie " jestem mamą!" i usłyszeć to magiczne słowo z ustek mojego bąbelka... :) a tym czasem życie na nas czeka! idę zapolować na lepsze jutro! :D

U mnie nic szczególnego prócz tego,że znajduję 1,5 godz. na opalanie w ciągu dnia.
Sięgnęłam dzisiaj po ciacho.loda i ciacho, Ale mniejsza z tym,bo to teraz nie istotne.
Teraz najważniejszą sprawą jest kasa $$$$$ . Chcemy kupić nowy samochód, mamy 10 tys. i brakują nam jeszcze 4tys. i nie mamy już skąd wziąć. O pożyczce nie ma mowy, bo już wzięłam , a więcej gnoje mi dać nie chcieli..
Wszystko gra mi na nerwach, chętnie bym się stąd wyprowadziła w pizdu.
Ale nie ma gdzie ..i za co ..


c.d.

sytuacja opanowana. zakup auta na dniach :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2014, 17:54

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 11 czerwca 2014, 16:05

26 tyg.+ 6 dni

Byłam dziś na wizycie u ginekologa i niestety nie zostałam pocieszona. Doktor powiedział, że co prawda przez te 1,5 tygodnia szyjka się nie skróciła, nadal jest 34 mm a może nawet 35 mm, ale nie podoba mu się, bo jest miękka. Poza tym od paru dni wydawało mi się, że mam taką leciutko zabarwioną wydzielinę na różowo i jednak mi się nie zdawało, bo faktycznie taką mam i nawet on to zauważył. Coś ta szyjka płata mi figle, na dodatek teraz, też wybrała sobie moment :/ Nadal mam zalecenie: leżeć, dużo odpoczywać, mało chodzić, o spacerach, zwiedzaniu mam zapomnieć :( Nastraszył mnie też, że muszę się do tego stosować i nie traktować tych zaleceń na wyrost, bo to nie są żarty. Poprosiłam jeszcze o wykonanie posiewu, bo czytałam w internecie, że skracanie szyjki mogą też powodować jakieś bakterie, a ja naprawdę nie przemęczałam się, więc pojęcia nie mam skąd to skracanie. No zobaczymy co z tego wyjdzie.
Hemoglobina pomimo brania żelaza i wzbogacenia diety o produkty z żelazem taka sama jak wcześniej! No padłam jak to zobaczyłam. Tak więc dalej biorę żelazo.

W ogóle to ostatnie dni są istnym wariactwem. Pełno spraw do załatwiania, pakowanie się, stres związany z wyjazdem i nie tylko. Strasznie to przeżywam, co chwilę chodzę i popłakuję, bo wszystko jest taką jedną, wielką niewiadomą. Ciężko tak opuszczać rodzinny dom. Dziadek, największy twardziel w rodzinie płakał przy pożegnaniu, babcia płakała, aż się boję co będzie z mamą :( Chyba umrę z żalu jak zobaczę jej łzy. Nie wiem skąd na to wszystko mam wziąć siły. Że też muszę być takim wrażliwym człowiekiem. Ech, i jeszcze te głupie problemy z szyjką... W tym całym zabieganiu zapomniałam o jednym i w sumie dopiero teraz mnie olśniło - już niedługo zobaczę Męża :) Chociaż jeden pozytyw.
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko było dobrze. Do przeczytania (mam nadzieję) niedługo!

zwolnienia czesc dalsza...dzis bolal mnie lewy jajnik...tak jak na okres z romieniowaniem na brzuch...czasem do tej pory go czuje ...po poronieniu 3 tydzien to chyba juz nie powinien bolec...no nic nie bede popadac w paranoje...wezme paracetalol albo cos ...powinno puścic ...ide sie polozyc....:) upal niemilosierny...ale od jutra podobno ma byc chlodniej...

gosia89 udało się po 9 latach 11 czerwca 2014, 17:49

jesli w tym cyklu sie nie uda robimy przerwę w staraniach. poniewaz za rok 10.07.2015 bierzemy ślub a ja bym nie chciała iść z brzuchem. jesli teraz sie udalo to bede miała ślub i 2 miesieczne dziecko ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2014, 16:34

Ewela0313 lottery ticket 11 czerwca 2014, 17:56

Zlych dni ciag dalszy...,
Nie wiem o co chodzi, ale wczoraj bylo we mnie tyle zlosci, ze az sama bylam zla na siebie.
Wszystko mnie irytowalo... nie wiem co jest nie tak z moja glowa. No i pierwszy raz w zyciu zdarzylo mi sie zostawic wlaczona kuchenke. Oj, sklamalam, drugi, pierwszy raz to bylo jak mialam ze 13 lat,robilam zupe i nie wylaczajac gazu poszlam bawic sie z dzieciakami na dworzu :) Domu nie spalilam , ale opr.... bylo ogromne.
Wczoraj wlasnie byl ten drugi raz.... tyle,ze poszlam spac........obudzil mnie zapach. Oczywiscie sen na godzine mialam z glowy, bylam taka wsciekla na siebie, ze mialam ochote sama sie palnac w leb.
O co chodzi........... przeciez nawet jeszcze owulacji nie bylo a ja taka humorzasta.
Rano dzis tez nie bylo najlepiej, tym razem w zly humor wprowadzila mnie waga. Im bardziej sie staram uwazac na to co jem, tym gorzej wychodzi, mnie to chyba woda nawet tluczy ;(
eh.................

35+4

Muszę się z Wami podzielić tym co mnie wczoraj spotkało.

Wracam ze spaceru - mega zmęczona, siadam na ławce przed blokiem, żeby odpocząć.
Podbiega do mnie jakiś słodki piesek, wstaje gotowa wejść na 3 piętro.
Napotykam na wzrok pewnej "Pani", która patrząc na mnie wyglądała jakby z obrzydzenia miała za chwilę zwymiotować... pokrzywiła się tak bardzo, że jej twarz nabrała jakiegoś zupełnie innego wymiaru!

Rzuciła pod nosem "O! W ciąży!" z takim obrzydzeniem, że aż mnie zamurowało.
Po czym wzięła swoich dwóch synów i poszła prędko do domu.

A ja?!
Stałam tam...
Z otwartą buzią i poczuciem winy, zupełnie bez sensu.
Jakbym co najmniej zrobiła coś złego..

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 12 czerwca 2014, 09:37

10 lat temu przysięgaliśmy sobie wierność i miłość nieskończoną,
w tym dniu ludzie dowiedzieli się,że zostałaś moją żoną.
Prze te lata całą swoją miłość na mnie przelewałaś,
Dzisiaj Ci dziękuję,że to mnie wybrałaś!

Śliczny sms o 6 rano od mojego mężulka :)

Dziś mija 1o lat po naszym ślubie! :)
Jej ale zleciało :)
Szkoda,że mężulek tak daleko :( ale za miesiąc nadrobimy :)

Agi Radość.. 11 czerwca 2014, 21:06

zaczęłam plamić:(

madzik55 Moje nowe dziecko 11 czerwca 2014, 22:13

Kończę wieczorem leżąc na brzuchu..cudownie!:
...po przybyciu na pieterko powitala mnie młoda dziewczyna,miły chłód i muzyka na korytarzu,spodobało mi się od razu..
Dziewczyna oświadczyła mi że będzie się mną zajmować,zapytala czy juz mamy imię dla dziecka..powiedzialsm ze dziecię którego oczekujemy to Alessio,na to oczy jej się zaswiecily i oświadczyła ze ona właśnie ma na imię Alessia "mojas Ty"-pomyslalam chytrze.
Podpiela mi ktg,zbadala i zapytala czy wołać anestezjologa bo rozwarcie jest na 4,cm i szybko postepuje..oczywiście odpowiedziałam ze tak,oczywiście..ból do zniesienia jeszcze był..chociaż odpowiadać plynnie nie mogłam juz..Robek w tym czasie wysylal smsy do wszystkich,ze zaczęło się..żadnego trzymania sie za rękę..sama tez dlubalam w telefon ie..
Przyszla jeszcze ginekolog,zebrala informacje,powiedzialam ze ja to przyszła matka z niespodzianką tzn z paciorkowcem w wymazie.Dostalam zaraz antybiotyk dozylnie.
Przyszedł anestezjolog,mlody facet,przystojny nawet..rozmawiajac na luzie ze wszystkimi obecnymi,łącznie ze mną,kazal polozyc się na boku i przygiac kolana na max do brody..
"Oho,teraz sie zacznie"..pomyslalam zagryzajac zęby i czekając na tą ogromną igle między kregami..Miejsce wklucia lekarz posmarowal jodyna..tym czymś pomarańczowym..zimne..potem małe uklucie..niebolesne całkowicie..a potem..pchnięcie palcem..i nic..żadnego bólu..czekałam więc dalej z zacisnietymi oczami..
"Już po wszystkim"-oświadczył moj cudotworca..
""Yyyy..to ile trzeba czekać na efekt?".."4minuty i powinno byc ok"
Nonszalancko sie pożegnał sciskajac mi prawicę i odszedł w sina dal.

Poczulam lekkie mrowienie w stopach..nogi wladne caly czas..ciepło w brzuchu i taką blogosc ze zaczęłam wykrzykiwac że tak to ja mogę rodzic i zycie takie piekne jest czym rozbawilam moja Alessie.
Robcio miedzy jednym a drugim smsem zapytal sie czy ok,czy mnie boli..

Boli..jakie boli?!Ja tu pod sufitem pływam .i tak mi pięknie..
W pewnym momencie zobaczyłam jednak znajome punkciki różowe przed oczami..Robek zawolal Alessie..przyszla i z uśmiechem podlaczyla kroplowke po ktorej moje ciśnienie wróciło do normy i znowu bylo pieknie..
Czulam skurcze ale kompletnie nie bolesne"pewnie akcja sie zatrzymała pomyślałam, i bedzie klops..
Ale Alessia uspokoila mnie mowiac ze skurcze są ładne i wszystko idzie w ku lepszemu.
W takiej oto nieswiadomosci dojechalsm ku zaskoczeniu do 10cm..
"Jeszcze poczekamy az druga dawka antybiotyku sie rozejdzie i bedziemy wolaly Alessio na świat-oświadczyła Alessia..

Czekały tez na przebicie pęcherza plodowego..czulam juz nacisk na kanał rodny..ale nic nie pękło..
Alessia więc przebiła go sama..uprzedzajac mnie o tym..bezboleśnie i na spokojnie..

Następnie dołączyła do nas kolejna położna i w dalszym ciągu na łóżku moim wygodnym poinstruowaly mnie jak mam przec..

Powoli czekały na skurcze..i kazały przec kiedy czulam nacisk glowki dziecka..

"Jeszcze troche,widzimy go"Powiedzialy..
I w tym momencie zawozly mnie do sali porodowej..samolot juz czekał,nogi na wsporniki,ręce zacisnąć na uchwytach i dalej..

Jazda!Cisza,spokój..czekanie na skurcz..chcialam przyspieszyć..kazaly mi sie uspokoic bo im sie nie śpieszy nigdzie i powolutku..

Glowka przeciskala sie przez kanał..czulam..bolało..ale bez boli krzyżowych..miałam dużo siły niewymeczona skurczami..
Chyba dwa razy krzyknęłam niezbyt głośno z wysiłku..nikt nie skomentował złośliwie tego..tylko usłyszałam "jeszcze dwa razy i go mamy,dawaj Magda!"
"Zrobię niewielkie na naciecie to Alessio łatwiej się urodzi,powiedziała Alessia..nic nie poczułam..

Robek za moją głową glaskal mnie po policzku..o dziwo nie zemdlal,trzymal sie i zartowal z położnymi.

Dwa..uff..uff..i raaaaaaaaz!..i poczułam znajome chlup!
..i płacz..i juz po chwili mialam ciepłe wilgotne ciałko na brzuchu,zawinięte w recznik..

Zaczęłam się śmiać jak wariatka i całować malego w głowę..
Robek glaskal go po raczce..

W międzyczasie Alessia zakladala szwy..nie bylo to zbyt przyjemne bo znieczulenie przestawalo działać już,Alessia zapytala czy dac znieczulenie miejscowe..ale co tam..kto nie wytrzyma jak nie ja :-)Nie chciałam..
Adrenalina zrobila swoje..bylam.zbyt podekscytowana by myśleć racjonalnie..

Alessiu poszedł do mycia i ubierania..

"Kobiety ze wschodu,wy naprawdę jesteście niezwykle",stwierdziła Alessia"macie ogromną odporność na bol,naprawdę to robi wrażenie!"

Po powrocie do sali,Alessia mnie umyla i założyła podkład poporodowy..

Za chwilę przyjechał obiad,ktory wchlonelam błyskawicznie..a po obiedzie już moje maleństwo usilowalo wydobyć choć trochę swojego obiadu z mojej piersi :-)

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 12 czerwca 2014, 06:47

Znowu wstalam wczesniej ale dzisiaj to juz lekka przesada o 4 wstalam, musze pojsc spac w dzien i przesiedziec do pozna i moze pozniej wstane wtedy...dzisiaj 8 dc czekam na owulke i szczerze mowiac to mam duze nadzieje na ten cykl, bo jestem po hsg i nie dokonca pewnie to jest dobre, a z drugiej strony wszyscy ci mowia ze trzeba miec nadzieje, a z drugiej strony ci mowia nie nastawiaj sie..no to kurwa mam miec nadzieje ale nie za duzo tej nadzieji mam miec to ile do cholery mam jej miec tak dokladnie mi powiedzcie??? !!! Zdecydujcie sie moze mam czy nie mam jej miec?? Bo jak nie mam to jest zle i jak mam to tez jest bo sie nastawiam i sie rozczarowuje...juz kurwa mac nie wiem co mam robic do cholery...szlag mnie trafia...jak nadzieji miec nie bede to juz tylko sie polozyc krzyzem i lezec i walic glowa o sciane i po prostu sie pogodzic z tym ze dzieci miec nie bede...i znowu bedzie nie tak bo dlaczego tak myslisz zaraz mi ktos powie...jescze nie wszystko stracone, napewno jest jakas nadzieja...no to jak jest jaks nadzieja to sie nastawiam na to, ze moge w ciaze zajsc co miesiac do cholery, bo mam owulacje CO MIESIAC, to sie co miesiac nastawiam, ze moge w ciaze zajsc bo jest nadzieja, no tak czy nie??? Czy to tak trudno zrozumiec jest czy co? I jak nie zachodze to chyba oczywiste ze jak nie zachodze to sie rozczarowuje i mam dola bo nadzieje mialam...no tak czy nie..to wtedy wszyscy mowiac miej nadzieje...szlag czlowieka moze trafic juz nie mam sily tego sluchac...zal dupe sciska...co niektorym by sie przydalo starac sie rok czasu bez skutku zeby dotarlo o czym ja mowie, bo tak to nie maja pojecia...buzka

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 12 czerwca 2014, 06:48

Znowu wstalam wczesniej ale dzisiaj to juz lekka przesada o 4 wstalam, musze pojsc spac w dzien i przesiedziec do pozna i moze pozniej wstane wtedy...dzisiaj 8 dc czekam na owulke i szczerze mowiac to mam duze nadzieje na ten cykl, bo jestem po hsg i nie dokonca pewnie to jest dobre, a z drugiej strony wszyscy ci mowia ze trzeba miec nadzieje, a z drugiej strony ci mowia nie nastawiaj sie..no to kurwa mam miec nadzieje ale nie za duzo tej nadzieji mam miec to ile do cholery mam jej miec tak dokladnie mi powiedzcie??? !!! Zdecydujcie sie moze mam czy nie mam jej miec?? Bo jak nie mam to jest zle i jak mam to tez jest bo sie nastawiam i sie rozczarowuje...juz kurwa mac nie wiem co mam robic do cholery...szlag mnie trafia...jak nadzieji miec nie bede to juz tylko sie polozyc krzyzem i lezec i walic glowa o sciane i po prostu sie pogodzic z tym ze dzieci miec nie bede...i znowu bedzie nie tak bo dlaczego tak myslisz zaraz mi ktos powie...jescze nie wszystko stracone, napewno jest jakas nadzieja...no to jak jest jaks nadzieja to sie nastawiam na to, ze moge w ciaze zajsc co miesiac do cholery, bo mam owulacje CO MIESIAC, to sie co miesiac nastawiam, ze moge w ciaze zajsc bo jest nadzieja, no tak czy nie??? Czy to tak trudno zrozumiec jest czy co? I jak nie zachodze to chyba oczywiste ze jak nie zachodze to sie rozczarowuje i mam dola bo nadzieje mialam...no tak czy nie..to wtedy wszyscy mowiac miej nadzieje...szlag czlowieka moze trafic juz nie mam sily tego sluchac...zal dupe sciska...co niektorym by sie przydalo starac sie rok czasu bez skutku zeby dotarlo o czym ja mowie, bo tak to nie maja pojecia...buzka

Kochane moje przyszłe maleństwo,
Moje życie jest fajne. Jestem szczęśliwa i kochana przez faceta, którego kocham nad życie. Będziemy Cię kochać jak szaleni i zrobimy wszystko, żeby wyrósł z Ciebie porządny człowiek. No i poczekamy, tyle ile będzie trzeba.
twoja przyszła Mama :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 15:19

No i dziś 9 dpo... I sama nie wiem co myśleć... Cycki ani nie bolą, ani nie są wrażliwe... Sutki to samo... A zazwyczaj przed okresem to zarówno sutki jak i cycki bolą/są wrażliwe tak, że nawet ze nawet najwygodniejszy stanik uwiera. No i piersi mi zwykle chcą eksplodować. A teraz cisza... Jedynie jajcory mnie trochę pobolewają.
Okres powinien być za 2-3 dni. Nie czuje się na niego. Ale... nadziei sobie nie robię, a przynajmniej staram się nie robić. Już były takie cykle, że małpa niespodziewanie atakowała bez wcześniejszych objawów.
Nie mogę natomiast nic poradzić na tę iskierkę nadziei, gdy patrzę na mój wykres... Tak ładnie idzie do góry...

Samopoczucie na dziś - zmęczona, niewyspana (po wczorajszym świętowaniu urodzin męża), ale... chyba zadowolona.

Kochane dziewczyny dzisiaj 40 dc i miesiączki dalej brak. Jak myślicie mogę już zrobić test ciążowy i ostatecznie potwierdzić istnienie lub brak ciąży? W sumie 10 dni po spodziewanej @ dziś mija, więc powinno już wyjść wiarygodnie...

Agi Radość.. 12 czerwca 2014, 09:20

4 Rocznica Slubu:)
4 tydz. od inseminacji
.. do wtorku te czekanie mnie dobije.. czy wreszcie zobaczę pęcherzyk, zarodek??ooh


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 09:19

Magic Niemożliwe 12 czerwca 2014, 09:33

Dziś będzie bez historii :) wczoraj miałam tylko koleżankę z malutkim dzieckiem na uzupełnienie paznokci przyszła :) starała się przychodzić bez niej, ale widok dziecka, które widziałam dzień po urodzeniu. Pokochałam ją :) tak samo jak jej starszego syna :) Antka. Ma 28 miesięcy :) cudowny chłopiec. Ale cos mnie jednak zabolało... siedziałśmy i rozmawiałyśmy, mała spała, ale za chwilę zaczyna kwilić.. to mi nie przeszkadza, ale to jak ona się zwracała do niej.."Marianka moja kochaniutka co się dzieje? Słońce ty moje najpiękniejsze"...
Może jestem przewrażliwiona, Paulina -czyli mam tychże dzieciaków uroczych - jest młodsza ode mnie o 2 lata, a już ma dwójke dzieci, męża a sama nie pracuje. Budują dom, wynajmują mieszkanie...niewiarygodne? A jednak! W życiu można mieć wszystko, ale trzeba ciężko pracować i mieć cierpliwość. Jest dla mnie wielkim przykładem prawdziwej szczęśliwej rodziny. Matki, kochającej swoje dzieci, żoną dbającą o męża i ich wspólny dom. Ale to również ciężka praca, wiem, bo sama siedzę w domu i widzę ile jest do zrobienia, a dzieci jeszcze nie mamy. Ale może niedługo się to zmieni. Nie modlę sie oto :) prędzej czy później tak sie stanie :)
Nie planuj, nie przewiduj miliona możliwości. Żyj, bo i tak od życia dostaniesz to czego najmniej się spodziewasz ;)
Podobno osoby myślące pozytywnie znacznie częściej zachodzą w ciąże niż pesymistki ;P oj trzeba to wziąć pod uwagę :)

Wczoraj wygarnęłam mężowi co mis iedziało na sercu. POgadaliśmy sobie trochę, bo widział, że jestem jakaś dziwna, powiedział, że się miotam... No i już lepiej. Dziś pojechał w delegację, nie wiem kiedy wróci, ale dobrze, że pogadaliśmy przed tym jego wyjazdem.

Dzisiejszy dzień zaczełam modlitwą Pompejańską... Jest trochę modlenia :) ale bardzo bardzo się nakręciłam, może zadziała :) Modlę się na różańcu od naszego proboszcza który dostaliśmy w dniu ślubu... Kto by pomyślał wtedy że takie łaski będę chciała na nim wymodlić... Ale czuję że chce mi się go odmawiać, nawet będę chyba wstawać wczesniej przed pracą żeby zdążyć porządnie go odmówić. Na razie różaniec w jednej ręce, telefon w drugiej- lookam jak się modlić, przypominam sobie tajemnice- mam nadzieję że się liczy :) Wiążę z tym ogromne nadzieję, a jeśli się nie uda, rozpocznę nowy cykl modlitwy- do skutku.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)