Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 18 czerwca 2014, 12:24

Wlasnie wymyslilismy, ze jezeli nam sie uda to wydrukujemy nasz wykres i oprawimy w ramki na pamiatke...bedziemy mieli co wspominac i z czego sie posmiac za kilkadziesiat lat :-)

Magic Niemożliwe 18 czerwca 2014, 12:24

Strasznie źle się czuje. Jestem taka otumaniona. Chyba coś nas podbiera, ale się leczymy :) naturalnymi sposobami :D mam taką fajniutką książkę. Nie mogę doczekać się jak będę mogła z mężem nie śpieszyć się...poleżeć w łóżeczku :) kocham to. Nie lubie jak jesteśmy oboje w biegu :) najgorsze, że chciałabym pójść do lekarza na NFZ bo chcę porobic badania moczu i krwi podstawowe. Ale chyba zrobię jak już ewentualnie będę w ciąży :)
Czasami mam takie chwile, że siadam i myślę jakby to było gdybym znowu była w ciąży :):) sama się do siebie śmieje ;) to się okaże.. może za miesiąc, może dwa :) zobaczymy, aż dziwi mnie nasz spokój. Widzę, że oboje podchodzimy do sprawy ciąży bardzo na luzie. Chcemy mieć przyjemność z tego co robimy, a nie ma być to seks automatyczny. Nawet mój mąż doszedł do wniosku, że seks co 2 dni jest najlepszy, bo nie jest ani zmęczony ani wygłodzony ;) cudowne rozwiązanie :) zobaczymy co nam przyniesie nam nowy miesiąc :) ale wierze, że jak się uda to teraz będzie już tylko dobrze :) mam taką cicha nadzieję...że się uda ;) <3<3<3

Ewela0313 lottery ticket 18 czerwca 2014, 15:02

Po wczorajszym kiepskim dniu juz nie ma sladu, ale dzien sie dopiero zaczal, wiec wszystko przed nami :)
Wczoraj dla towarzystwa zaczelam z malzonkem robic teoretyczne testy na nurka, kurde, , glaby jestesmy :) Fizyka, chemia... przy 10 pytaniu ,poszlismy spac w srednich nastrojach. Zostalo nam 10 dni do wyjazdu, 11 do zaczecia lekcji w wodzie, a on w lesie :) Do tego humorki po przyjmowaniu takiego typu wiedzy nie wplywaja pozytywnie na namietne noce ;) To jest straszne, ale ostatnio cala ta nasza intymna sfera kreci sie tylko w okolo dni okoloowulacyjnych. Gdzie ta nasza spontanicznosc?!! Troche to tez moja wina, bo to ja ostatnimi czasy nie wyrazam checi, no moze inaczej. Ja nie wyrazam checi rano, ja o 6 rano spie i nie jestem mila, jak mi sie moj mezczyzna dobiera do mnie. On natomiast czesto wieczorem po pracy jest nieprzytomny, zaczynamy cos ogladac, po czym spi do 12 na kanapie. Jak go juz dobudze, to ja juz mam ochote na spanie i tak w kolko . Trzeba cos z tym zrobic.Potrzeba nam jakiejs zmiany......albo odpoczynku.....jeszcze 10 dni


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2014, 16:16

Dzień 2.
Dziękuję wszystkim za gratulację i proszę o kciuki na dobrą bete :)
kochane pamiętnik przeniósł mi się tu, bo mam tu kalendarz ale ciągle zostaję na różowej stronie :)
Dzisiaj z mężem mieliśmy wycieczkę,ale jak dużo chodzę to brzuch strasznie boli, to normalne? ;/ trochę się martwię... jutro wynik bety!

Dzisiaj tempka poleciala w dol, nie bylo owulacji, sluz taki piekny od kilku dni jakiego jeszcze nigdy w zyciu nie mialam , ale tempka spada...wczoraj po tych bolach myslalam ze bedzie...pewnie znow jajko nie peknelo. No coz :)walczyc trzeba nadal, diete trzymam...73kg waga ( czyli 31kg mniej od listopada)i juz od 2 tygodni nie spada wogole...pewnie po stracie tak wielkiej masy musi sie wszytsko regulowac a i na to trzeba czasu...Dzisiaj piatek...jestem ciekawa czy po pracy tesc wroci z wyplata juz pijany...Moj maz powiedzial, ze nie chce awantur i jak sie bez awantur sam nie wyprowadzi to wyprowadzamy sie sami w sierpniu, juz bez niego.

Magic Niemożliwe 18 czerwca 2014, 16:40

JEST JEST JEST!!!! W piątek jadę na zakupy!!! :D muszę humor sobie poprawić... bo przyjaciółka, którą uważałam za przyjaciółkę wbiła mi nóż w plecy :( ale o tym innym razem. wracam do pracy :) <3 Udanego weekendu kochaneeeeee!!!

Kochajcie tak, jakby jutro miał się skończyć świat! :)

Ciągle mam żal, to nie jest tak że zazdroszczę kobietą w ciąży. Po prostu mam żal, że ja nie jestem, powinnam być...

U mnie w koncu owulacja :)...bardzo intensywna szczerze mowiac, bo nigdy tak nie mialam zeby az tak napieprzalo mnie podbrzusze, zeby az tyle bylo sluzu plodnego i az tak bardzo poobijana sie czuje w srodku ze masakra jakas. Czuje ie jakbym odbyla z 10 stosunkow na raza tak boli od wczoraj a mialam dwa dni przerwy w bzykaniu, wiec na bank nie bzykanka :D teraz dziewuchy trzymac tutaj kciuki za ciocie Weronike, niech to bedzie jej szczesliwy cykl, skoro tak bardzo rozni sie od pozostalych.. :)

Nie chce uzywac pamietnika do wyzalania sie, ale mam straszny problem z tesciem...zanim zaczal z nami mieszkac wiedzialam ze ma problemy z alkoholem, ale sie ogranial przy wnuku...to byl moj pomysl,aby z nami zamieszkal...moj tato nie zyje, z mama nie utrzymuje kontaktu...chcialam aby Stasiu mial przy sobie choc jednego z dziadkow...pierwszy rok bylo super...drugi rok z tygodnia na tydzien coraz gorzej...najpierw jedno piwko w weekend ( przeszkadzalo mi to chociaz my nie pijemy) a teraz doszldo 50 piw w tygodniu...coraz czesciej spiecia w domu i stres, ktory przy staraniach raczej nie jest na miejscu...w te sobote tak sie upil, ze jak moj Patryk zwrocil mu uwage to ten rzucil sie do niego z rekoma! Moj sie obronil lamiac sobie przy tym prawa reke! Reke, ktora robi tatuaze...mala kosc od srodrecza peknieta...dziekibogu sciaga gips i robi chociaz 3 godzinki dzienniemowi ze go az tak nie boli, chociaz nie wierze...tesc powiedzial po pijaku tylke rzeczy, ze to przesadzilo- kazalam musie wyprowadzic!

No i dziewczyny wielka DUPA. W ciąży nie jestem na pewno, wynik bety to mniej niż 1,20. Nie tym razem niestety. Ciekawe ile jeszcze mam czekać na swoje dziecko... Wielki dół...

Daria89 Misja "Dzidziuś" 18 czerwca 2014, 18:05

Jak te tygodnie mi jakoś szybko mija... 25 tydzień, do porodu 108 dni! Niby dużo a zarazem tak mało tych dni się już wydaje. a tu jeszcze tyle do kupienia, jedyne co mam to trochę ubranek i łóżeczko. Nie wiem jeszcze dokładnie jakie ciuszki kupować na wrzesień/pażdziernik, czy kombinezonik czy lepiej kurteczke... muszę podpytać koleżanki i kuzynek jak ubierać noworodka bo zawsze myslałam ze to takie proste ale to chyba jednak trudniejsze niz myślalam heh dopiero teraz zaczynam sie zastanawiać czy dam sobie rade czy bede wiedziała co robić, jak karmić.. Chyba jednak zapiszę się do tej szkoły rodzenia u mnie w szpitalu bo trochę informacji zawsze mi się przyda ;)

A kopniaczki mojego Maluszka...CUDOWNE UCZUCIE <3 Uwielbiam kiedy się porusza i tak wierci, i to falowania brzucha heh wspaniale doświadczenie ;)

1madzia111 "Bobasek ;) " 18 czerwca 2014, 18:15

Wczoraj zaczął się pierwszy dzień cyklu ( okres) teraz muszę cierpliwie czekać na płodne dni wypadają ok 28- 1 lipca. Zobaczymy co to będzie:)

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 18 czerwca 2014, 23:34

"Mam nadzieję, że uczynisz z siebie coś najlepszego. Mam nadzieję, że zobaczysz rzeczy, które cię zaskoczą. Mam nadzieję, że poczujesz coś, czego nigdy nie poczułaś. Mam nadzieję, że spotkasz ludzi, którzy mają odmienne zdanie. Mam nadzieję, że będziesz dumna ze swojego życia. A jeśli nie będziesz dumna, to mam nadzieję, że będziesz miała siłę, by zacząć od nowa."


No więc pora zacząć wszystko od nowa...
Dzisiejsza wizyta u ginekologa była pozytywna- dowiedziałam się ,że mam duży pęcherzyk , który pęknie lada dzień.
Dowiedziałam się, że z tego może być śliczny dzidziuś ale... ale jakoś sie nie ucieszyłam. Moze dlatego,że zbyt często to słyszałam i nic z tego nie wychodziło...
A może dlatego,że nie wierzę że i tym razem się miałoby udać no bo i czemu...

Już niedługo moje urodziny, czyżby miał się pojawić nieoczekiwany prezent od losu ....
< cicha nadzieja>

Postanowiłam pożegnać się z ovu na jakiś czas...Tak zupełnie. Chociaż Wasza obecność bardzo mi pomaga, to to ciągłe buszowanie po forach, wykresach itp. przyczynia się jeszcze bardziej do rozhulania huśtawki emocjonalnej, na której i tak już jestem...Jedne informacje nastrajają mnie pozytywnie i dodają nadziei, następne kompletnie dołują....Nie wytrzymuję tego. I tak nie mam zamiaru mierzyć temperatury, wszystkie istotne obserwacje zapisuje w karcie modelu Creithona. Rozpoczynamy dziś 9 cykl starań, 3 z naprotechnologią i 3 z progesteronem, w tym cyklu dla odmiany zastrzyki w drugiej fazie. Niedługo wizyta u dr w Gorzowie Wielkopolskim. Obejrzy mnie i zdecyduje kiedy laparoskopia. Dowiem się też może, czy od razu będzie w stanie sprawdzić moje jajowody. Mąż rozpoczyna niebawem nowe leczenie i mamy wielką nadzieję, że ono wreszcie przyniesie pożądany skutek. W przyszły wtorek msza o uzdrowienie. Różaniec w dłoń i tyle pozostaje. Sporo czasu teraz zyskam nie siedząc na owu ;) Wrócę może do czytania książek i jazdy na rowerze :) Czuję smutek i strach przed przyszłością, ale dostałam taką ilość znaków, wydarzyło się mnóstwo dziwnych zbiegów okoliczności, które poprowadziły nas pod odpowiednie adresy odpowiednich ludzi, tyle sytuacji wzbudzających ogrom nadziei, spotkałam tylu ludzi, którzy w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach dali mi ogromne wsparcie, i taką dziwną drogą jesteśmy prowadzeni od momentu jak okazało się, że mamy poważne problemy z poczęciem, że to nie może być droga prowadząca do nikąd. Przypadek, to podobno najczęściej używane imię Pana Boga :) I chociaż rozum jest bardzo sceptyczny, to serce podpowiada, że będzie dobrze...Trzeba tylko zaufać. A więc umowa stoi Panie Boże............za rok o tej samej porze.............:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2014, 09:39

Mój aniołku,
Tak bardzo zdążyłam Cię pokochać. Już 2 miesiące Cię nie ma. Myślałam, że już się z tym pogodziłam, myślałam że już uporałam się z żalem, ale nie... Tak strasznie Cię kocham i tak przeraźliwie tęsknię? Jak mogę tęsknić za kimś kogo nawet nie poznałam? Jak? To takie okrutne i niesprawiedliwe!!! Straszne... Chcę Cię nazwać skarbie, gdzieś w sercu czułam, że byłaś dziewczynką. Razem z twoim tatą nie umieliśmy zdecydować się na imię dla dziewczynki, twój tata chciał Cię nazwać Roksana. Ja miałam wątpliwości, ale będziesz zawsze naszą Roksanką. Pewnie wyrosłabyś na piękną i mądrą dziewczynę. Tak bardzo chciałam Ci pokazać świat, nauczyć życia. Czy wiesz, że przed tobą jeszcze nigdy nikogo naprawdę nie straciłam? Oczywiście, przeżyłam śmierć moich dziadków, ale to byli ludzie, którzy przeszli przez swoje życie, ich śmierć była smutna, ale była naturalną koleją rzeczy. A ciebie nawet nie trzymałam w ramionach, jak to może być sprawiedliwe, by odbierać Ci życie jeszcze zanim zaczęłaś żyć? No jak? Nie czuję się mamą, czuję się smutną pustą dziewczyną. Błagam Cię, wyproś tam u góry o jakieś rodzeństwo dla Ciebie, tu na ziemi. Bo ja chyba zwariuję. Tak ciężko mi przez to przejść. Tak bardzo żałuję, że nie mam twojego grobu...
Kocham Cię i tęsknie
(nie)mama

Bergo Bergo - nowa ja 18 czerwca 2014, 19:34


Jakie te portale ciążowe są bezdennie głupie...
http://www.mjakmama24.pl/rodzice/kacik-taty/ciaza-w-oczach-mezczyzny-sprawnosci-mlodego-taty,170_2022.html
Takie rzeczy ma czytać kobieta w ciąży? Czy może tatusiowie mają się "szkolić"? Kto to w ogóle wymyśla???
"Podczas ciąży nie można imprezować? Bzdura! Należy to robić co najmniej raz w tygodniu, bo może to już ostatni raz przed porodem. W tym czasie żona powinna wypoczywać w domu. Spotykajmy się więc ze wszystkimi dawno niewidzianymi kolegami – trzeba wyrobić sobie kondycję, by wytrzymać maraton świętowania po narodzinach dziecka. Tym, którym zależy na sprawnościach ryzykanta i durnia, proponujemy, by odnaleźli telefony również do swoich koleżanek, także tych „eks”."

Moj Patryk jest jedynakiem..tesc w sobote powiedzial kilka bardzo przykrych rzeczy..nigdy nie mieli ze soba super kontaktu, ale to przesadzilo o wszystkim...ten czlowiek ma rozdwojenie jazni przez alkohol, widzi,rzeczywistosc inaczej niz ona sie przedstawia...powiedzial mezowi, ze jestem zla matka, ze powinnam isc do pracy...ja staram sie jak moge przy moim synku i jest bardzo samodzielny i mam swietny kontakt...nawet przyszedl do nas jak mu pierwszy wlosek wyrosl na jajkach :D hahah mamy naprawde super kontakt i chyba o to jest taki zazdrosny, bo Stasiu go nie cierpi pijanego a, ze on wiecznie nachlany to Stas go omija jak tylko moze...nie wiem o co mu chodzi z ta praca..przeciez ja ciezko pracuje, prowadze studio, ksiegowosc, umawiam ludzi, ja pilnuje wszystkich terminow itd...powiedzial Patrykowi, ze jest leniem, smieciem i ze zyjemy na kredyt!!!! To juz bylo za wiele powiedziane...moj Patryk pracuje 7 dni w tygodniu..wracamy do domu 0 17.00...fakt jak tesc wraca do domu to widzi meza tylko odpoczywajacego, ale on juz wrocil wlasnie z pracy! to co ma kurwa robic!!! ogrodek kopac codziennie!!!! po prostu spedzamy wtedy razem czas! Powiedzcie mi jak mozna wlasnemu,jedynemu dziecku, powiedziec ze jest smieciem? Moj Patryk nie pije ani grama, jest bardzo odpowiedzialny i kochany...nie rozumie tego, chociaz bardzo bym chciala! a to ze zyjemy na kredyt to juz mnie kurwa zatkalo...wszystko co mamy, mamy za gotowke! a on powiedzial to w taki sposob jakbysmy nic mieli!!! nie ogarniam tego...wszystkie te epitety idealnie pasuja mi do niego i do jego zony...ale nie do nas!!!!mam juz tego dosc...kazalam mu sie wyprowadzic do poniedzialku...nie wyprowadzil sie...spytalam dlaczego? twierdzi,ze nie moze nic znalezc chociaz ogloszen w brud! ale najlepiej mu zyc u nas, do nas nie doklada sie ani jebanego, zlamanego grosza, cala swoja wyplate przepija! a na pokoju lub mieszkaniu bedzie musial za wszystko placic! jeszcze mi jebany smie powiedziec ze wszystko przesalam! nie dosc ze kurwie gotuje po ciezkim dniu pracy to jeszcze mam takie podziekowanie! super nie? Stwierdzilam ze jesli nie potrafi sobie nic znalezc to ja mu w tym pomoge...znalazlam w 5 minut, pokoj wynajmowany u naprawde fajnej babki w jego wieku...dalam mu jej numer i powiedzialam ze ma isc na spotkanie ( wczoraj to bylo!)...o 16.00 dzwoni do mnie kobieta, ze ona czeka jak glupia a tam nikogo nie ma! no myslalam, zmnie kurwa szlag trafi! dzwonie, dzwonie, pisze smsy do niego...nie odbiera! wrocilismy z pracy dopiero po 20.00...zapukalam do jego pokoju z pytaniem dlaczego sie nie pojawil...udawal teraz, ze tak strasznie sie czuje, ze nie moze sie podnisc...przejelismy sie...nie powiem, ze nie...kazalam mu wziac wolne...rano o 4 poszedl do pracy jak niby nigdy nic! skonczylismy prace szybciej czekalam przy oknie zobaczyc jak idzie, czy nie sciemnia...no i oczywiscie wcale nie bylo widac, zc cos sie zle czuje...ale jak tylko weszedl do domu i mnie zobaczyl od razu opadl z sil!!!! ja pierdole!!! i co ja mam teraz kurwa robic? maz nie pozwoli go teraz wyrzucic w takim STANIE!!! co ja mam robic? ja juz mam naprawde serdecznie tego dosc, spac w nocy nie moge...a co jesli nam sie uda zajsc w ciaze?nie wyobrazam sobie mieszkania z nim i z dwojka dzieci...poobserwuje go to piatku, jesli w piatek jakdostanie wyplate poczuje od niego alkohol to nie bede patrzec na patryka, a jesli patryk mi przeszkodzi to ja sie spakuje i sie wyprowadze w pizdu! no, naprawde nie wiem co mam robic...takie akcje beda coraz czestsze! ja to wiem, moj ojciec byl alkoholikiem...jak przesadzil to plakal, przepraszal, kleczal na kolanach a pozniej znow nas bil...chcialam stworzyc wlasny, normalny dom, tym bardziej, ze my nie pijemy...juz na poczatku mowilam Patrykowi, ze nie moge byc z kims kto pije...wiec nie pije...dlaczego mam wiec tolerowac tego dziada!?
a

Bajka jak na karuzeli... : ) 18 czerwca 2014, 20:24

Już myślałam, że wszystko z górki a wczoraj patrzę i znów krew no to mąż śmigiem na IP
i akurat złożyło się że moja gin miała dyżur.
Po porządnej dawce dupka i leżeniu dziś jest już dobrze ale tak się bałam o malucha, że
dopóki mnie nie zbadali płakałam jak głupia.

Na szczęście maluch się nie przejął bo spał w najlepsze:) a serdunio biło pięknie
Dziś już jesteśmy w domku i leżymy :)

Magic Niemożliwe 18 czerwca 2014, 20:33

Moja przyjaciółka Ania...ma synka 4 latka byłam z nią od początku jak dowiedziała się o ciąży. Wspierałam ją. To ona tchnęła mnie do myślenia o dziecku. Też chciałam być. Ale cóż, za młodzi podobno byliśmy. Moja Ania i jej facet,ojciec dziecka, nie chciał go. Kazał jej usunąć a kiedy tego nie zrobiła w nagrodę za nieposłuszeństwo dostawała lanie za wszystko. Nie mocno, aby nie było widać. Powiedziała mi dopiero kiedy Kubuś się urodził. Próbowałam ja namówić by od niego odeszła, bo to obcokrajowiec i może jej dzieciaka wywieść do siebie i o tyle go zobaczy. Poskutkowało. Odeszła od niego. Teraz, po 4 latach jak tatuś Kuby przypomniał sobie o nim i moja Anka postanowiła go przyjąć pod swój dach. Mimo, że jeszcze pół roku temu jak Kuba był chory to nawet na leki jej nie dał.. no nóż w kieszeni się otwiera. No ale to jej cyrk jej małpy. Siedziałam cicho, bo może chciała by Kuba się wychowywał z ojcem. No ok, rozumiem może i tak. Z miesiąc temu nasza wspólna znajoma mówi do mnie:
-Magda powiem Ci coś, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz.
No jak słowa dotrzymuje to na amen.
Ona zaczyna mi mówić, że Anka ma ślub z ojcem Kuby. Myślałam, że padnę. Słabo mi się zrobiło. Ale jak to? No we wrześniu ślub wzieli cywilny. No szczęka mi opadła. Boże jak to? Przecież my się ku***a przyjaźnimy chyba tak??!! A ona mówi dziewczynie, którą zna rok, bo na moim panieńskim się poznały. A mi nie powiedziała?? Okazało się że to małżeństwo ma drugie dno. Ona zrobiła to dla kasy. Bo on jej zapłacił,i że ona może po 5 latach się rozwieść. JAK? JAK SIĘ PYTAM KU**A???!!! Że niby umowe mają a co jej ta umowa??? Da jej rozwód?? Juz to widzę! Kebab jebany, aż się zagotowałam... Nawet mnie nie interesuje po co ona to zrobiła, ale że MI NIE POWIEDZIAŁA!!! Bo co? Jestem po prostu nikim dla niej...Okazało się, że po 10 latach jestem dla niej nikim... strasznie mnie to zdołowało. Płakać mi się chce... moja samoocena spadła prawie do zera.
Jestem zdruzgotana czego o człowieku można się dowiedzieć. Ona tyle razy mi dawał do zrozumienia, że ma męża bo te jej teksty "mój mąż, mój mąż". Że ja tego nie zauważyłam. To tylko świadczy o mnie źle. Bo nie interesuję się innymi tylko sobą na to wychodzi! Egoistka pieprzona! Taak na to wychodzi, ze jestem cholerną egoistką!
Dzwoniła do mnie, ale nie chciałam z nią rozmawiać, bo i o czym? Wszystko jest jasne. Pisała, czy w piątek możemy się spotkać, powiedziałam, że jadę z Ingą na zakupy rano więc nie. Ale po co ja mam się z nią widzieć? To boli...strasznie boli. Po raz kolejny wali mi się świat, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Taki mój durny los...wiecznie umęczonej, zranionej. Mimo, że wiedziałam od jakiegoś czasu o tym od znajomej, ale obiecałam, że nie powiem Ani, że ja wiem. Kryłam się z tym, ale jak przyjechała do mnie jej kierowniczka z pracy na pazury to ona mi powiedziała, że ona z mężem na wakacje się wybierają. No tak w pracy ma już dokumenty zmienione. To dało mi zielone światło do zapytania się Ani czy ona ma ślub z tym kretynem? Napisałam, ze wiem od jej kierowniczki bo mi się wygadała. Odpisała tylko, że "tak". Acha, to spoko, cudownie. To tak jak ja bym jej nie powiedziała, że wychodzę za Konrada!!
Muszę ochłonąć... bardzo mnie to wzburzyło, mimo iz o tym wiedziałam...

Campari Niekończąca się walka trwa... 18 czerwca 2014, 21:53

http://demotywatory.pl/4352930/Macierzynstwo :-)

Klaudia93 starania po stracie córeczki 18 czerwca 2014, 21:57

Wiecie kochane to niesamowite.. Przez te 6 miesięcy starałam się intensywnie o ciążę i nic.. Przyznam się szczerze kiedy 13.04 zobaczyłam @ wkurzylam się na maxa machnelam ręką.. Nie chciałam serduszkowac unikalam wręcz seksu a przedewszystkim domniemanych dni płodnych i bach zaszłam? gdzie sprawiedliwość? nie zapomnę nigdy tegorocznego dnia matki jak 1 raz zobaczyłam to maleństwo jak płakałam bo myślałam że to koniec bo plamilam.. No i wiedziałam o ciąży ale jakoś tak w nosie to miałam..ale teraz jak na usg zobaczyłam to maleństwo w myślach mowie Boże to moje drugie dziecko przecież je kocham nad życie. A najbardziej rozłożył mnie dźwięk jego serduszka.. Kojący i uspokajający dźwięk.. Ostatnio serdunio słyszałam to serdunio mojego aniołka.. Tęsknię za nią bardzo ale wiem ze ona jest tam szczęśliwa.. Jest z nią jej dziadzius który odszedł miesiąc temu ( tata męża) wiem bo dał mężowi znać ze z nią jest.. Bo prosił o to.. Przyszedł z nią (mamy pokój na gorze obok jest strych) a tam rzeczy po bratanku miedzyinnymi pozytywka z łóżeczka.. Mąż leżał i słyszał jak się nakrecila i zaczęła grać.. Ahh powiem wam ze mimo że mojej córeczki znami nie ma.. Jestem o nią spokojna.. I ja jestem szczęśliwa.. Minął rok i dopiero mam sen zyc

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)