CZas pedzi jak szalony.Kolezanka juz 5 miesiac za soba. Wyglada pieknie:-)) Pytanie czy ja kiedys tak bede wygladac???? Boje sie ze moze i nigdy nie bede. Ostatnio myslalam o tej inseminacji czy ja sie do czegos takiego nadaje. Ja to panikara i igly sie strasznie boje.. Czy jest nam to potrzebne,czy naprawde nie mamy szans na naturalne zaplodnienie???!!!!! Wciaz cuda sie zdarzaja - moze i nam sie uda!Dzis znow zauwazylam jak moja mama jest zazdrosna ze inne sa juz babciami a ona wciaz nie. Ciekawe co ona sobie mysli na ten temat.Dlaczego sama nie zapyta byc moze wtedy byloby mi latwiej jej odpowiedziec. A tak robie z tego tajemnice..

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 21 czerwca 2014, 01:31

28 tyg. +2 dzień

Komputer coś mi nawala, wi-fi samo się wyłącza, nie wiem czemu. Grożenie, że wróci do Polski nic nie daje. Tak więc mam problem z nadrabianiem zaległości na belly, a jak już je nadrobię i chcę pokomentować, to okazuje się, że internetu znowu nie mam, grr :/

Byliśmy na kontrolnej wizycie po moim przylocie. Ciężko jest dostać się tu do lekarza jak nie ma się ubezpieczenia, a jak już w końcu się uda, to za mega pieniądze. Udało nam się dostać do polskiego ginekologa i nie mogę powiedzieć, żebym wyszła z tej wizyty uradowana. Kiedy wspomniałam o mojej skracającej się szyjce, pani doktor stwierdziła, że w Polsce każdej dziewczynie się skraca, po czym wzruszyła ramionami. Zbadała mnie dotykając tylko brzucha i mierząc go, po czym stwierdziła, że mała ułożyła się główką w dół. Na moje pytanie czy zbada mnie ginekologicznie zrobiła wielkie oczy "Jak to ? W Polsce tak panią badano ?" Ech... A diagnozę mojego diabetologa z Polski delikatnie mówiąc zmieszała z błotem twierdząc, że tu się ona nie liczy i że mam cukrzycę :] Ręce opadają. Na dodatek nadal nie wiem jak tam wygląda moja szyjka po locie i po zdecydowanie mniejszej częstotliwości leżenia. Mąż chciał żebym rozważyła prowadzenie ciąży u tej pani ze względu na to, że mówi po polsku, ale zniechęciłam się tym jej podejściem. Za parę tygodni mamy wizytę u ginekologa, który mówi po angielsku, miejmy nadzieję, że jego podejście będzie trochę inne...

Brat już jutro wyjeżdża, więc Mąż zabrał go dziś jeszcze raz na wycieczkę do Toronto, bo jakaś parada jest. A ja siedzę sama w domu, złoszczę się na zgagę, która ostatnio męczy mnie ze zdwojoną siłą i zajadam się pysznymi, kalifornijskimi truskawkami na pocieszenie ;) Ech, smutno mi będzie jak brat wyjedzie. Jego obecność dodawała mi tu otuchy, była swego rodzaju namiastką tego, co miałam w rodzinntm domu. Jak Mąż poszedł do pracy, to siedziałam z bratem, mogliśmy pogadać, porobić coś wspólnie, a teraz zostanę sama... z teściem i jego znajomą :/ Nie będzie łatwo, ale co poradzić, trzeba cieszyć się z tego, że chociaż przyjechał tu ze mną.

nie wiedzialam ze to kiedys powiem: strasznie sie boje. Marzylam o macierzynstwie jak o niczym innym ale teraz zastanawiam sie czy oby to wszystko mnie nie przerosnie... podejrzewam ze maja w tym udzial hormony ktore wprowadzaja mnie w nastroj "gora - dol". Wczoraj M powiedzial swoim rodzicom, zareagowali inaczej niz sie spodziewalam: cisza, chyba szok, kilka pytan i dopiero po 20 minutach pierwsze gratulacje i slowa "cieszymy sie"... poza tym M zaczal przebakiwac cos o odpowiedzialnosci i zalegalizowaniu naszego zwiazku co calkowicie mnie sparalizowalo bo jakos ze mna nigdy o tym na powaznie nie rozmawial i wlasiwie jgo rodzice pierwsi niz ja, dowiedzieli sie ze bedzie slub (??). Ja nie chce slubu (aaaaa)... to bylo zawsze moja najbardziej stresujaca wizja mojej przyszlosci. Moze nie zrozumiecie, chyba bardziej normalne i naturalne jest ze kazda kobieta marzy o bialej sukni i slubie ale ja nie. Oczywisice kocham M i moge dac sie zaobraczkowac ale moze tylko w obecnosci ksiedza i swiadkow bez zadnej zbednej szopki weselnej i tych wszystkich przygotowan ktorych sie panicznie boje... czy ja zglupialam do reszty??

Bergo Bergo - nowa ja 25 czerwca 2014, 11:21

Korporacja to szambo. Najohydniejsze, najgłębsze, najbardziej śmierdzące szambo... Gdybym nie była w ciąży to od wczoraj zostałabym kolejnym skreślonym numerkiem kadrowym... Za bardzo nie ma do czego wracać. Za to powróciły emocje z pracy- te negatywne, ten stres, napięcie, przerażenie... Nie jestem typem korpoluda, nie będę pracować do północy, nie będę pracować podczas urlopu, nie będę się jarać byle prezentacją w PP i nie będę powtarzać sloganów o wielkiej korporodzinie. Tyle lat nie udało się sprać mojego mózgu i już się to nie uda. Cieszę się, że mnie tam nie ma teraz. Ale stres o jutro powrócił...

madziunia112 udało sieee mega szczesliwa 21 czerwca 2014, 16:05

4 dzien niema @ test 2 dni temu negatywny hmmm chyba wybiore sie na bete moze mam za malo hormonu hcg zeby trst wykryl .. oby sie udalo tym razem ;)
Pozytywnie jestem nastawiona przynajmnirj dzis ;)

Tempka wyskoczyla do gory, choc tyle dobrego z tego tygodnia...wstalam o 7 rano do godziny 8 slyszlalam jak otwiera 3 piwa...nie popuszecze w ten weekend, nie chce go teraz ruszac bo nachlal sie i spi...nie wiem co mam robic, nie chce wynajemcy mieszac w takiie sprawy bo czuje sie jak margines :( choc to on tak powinien sie czuc...ja nie, wiem jakby ktos kazalby msie wyprowadzic i pukal do drzwi co 10min przypominajac o tym to dawno mnie juz by nie bylo.

zle przemyslalam
...wczoraj w nocy moj Stas po raz pierwszy spal poza domem:D juz dorosly chlopak...wybudowali sobie bazeu kolegi na podworku..hahaha i spali tam...moglam skorzystac z sytuacji jak malego nie bylo w domu i wyjebac dziada na zbity pysk! nie pomyslalam wogole cholera...
Piersi bardzo bola, az dziw ze dopiero 4dpo a mnie tak cyce bola i sa takie twarde i ciezkie! czuje sie jakbym byla ze 3 dni [email protected] wtedy mam takie cyce i mam zachcianki, zazwyczaj na kiszona kapuste, teraz mam zachcianki ( caly dzien) na maggi!!! zjadlam jajko z magii, rosol az broazowy od maggi, dobrze ze do herbaty nie dolozylam hahahah :) wiec jestem na pewno po owulacji :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2014, 17:14

Bergo Bergo - nowa ja 21 czerwca 2014, 11:48

Uwielbiam lato :) Szczególnie jak mąż mi przywozi kwiatki prosto z łąki ;)
jb1rnb.jpg
Kupiłam Jasiowi pierwszą książeczkę. Sama przeczytałam z zaciekawieniem :)
35laxkw.jpg
A ja oczywiście też pochłonięta lekturą, dorosłą lekturą. "Żona lotnika" o kobiecie która podbiła niebo.

Nie moge uwierzyc 38+0 cala noc bole brzucha i krzyza jak miesiaczkowe i...... postepu brak ahh :/

Bilet na samolot wydrukowany, do wyjazdu zostało już tylko 10 dni. Powoli muszę zacząć myśleć co powinnam jeszcze zrobić.

Rozmawiałam przez chwilę z przyjaciółką, która urodziła (poprzedni post) i mówiłam jej już dwa tygodnie temu, żeby na wszelki wypadek się spakowała. To dopiero bezstresowiec! :) Nie spakowała się! Rano była u lekarza, powiedział jej, że jeszcze na nic się nie zapowiada, wróciła (uznałą, że nie musi się spieszyć z pakowaniem) do domu, zjadła obiad, po obiedzie poszła się z narzeczonym na chwilę położyć i odeszły jej wody.
To zapakowała się szybko do samochodu, pojechała do szpitala i myślała, że ze szpitala może się jeszcze wróci do domu (nie odgadnę jej sposobu myślenia), ale została. Narzeczony był zmuszony do spakowania jej wszystkiego (mój mąż to by chyba zawału dostał jakby miał latać po mieszkaniu i szukać wszystkiego).

A ja od rana jakaś w kiepskim nastroju. Wkurzają mnie ludzie, którzy nic sobie nie kupią, a cały czas pożyczają i później jeszcze mają problem z oddaniem. Wiem, że świat jest zepsuty, a pieniądz zajmuje wysokie miejsce w hierarchii wartości u wielu ludzi. Wiem, że czasy nie są najlepsze, wiem że pieniądze są ważne. Ale za przeproszeniem, to niektórzy by G**** spod siebie zjedli :/ Byleby tylko być lepszym od innych. Nie rozumiem jak komuś się bardzo dobrze powodzi, oboje pracują, stać ich na wszystko, mają dwójkę dzieci, a żona chce wysłać męża za granicę, żeby jeszcze więcej kasy przywiózł. A gdzie tu myślenie o rodzinie? O dzieciach? Wkurza mnie takie zachowanie.

Nudy nic sie nie dzieje :P ale dobrze ze przynajmniej jest cieplo :P... piersi troche bola a wczoraj nada ranem przeszywal mnie bol w lewym cycku jakby mi ktos wielka igle wbijal i troche to trwalo.. potem po poludniu sie powtorzylo i od tamtej pory cisza.. Jeszcze 5 dni do testu.

Juz 9 dni po IUI jakos teraz mi szybko leci czas i mam nadzieje ze w czwartek lub piatek zobacze 2 piekne krechy ;) ale co ma byc to bedzie..

Ale nie wiem co z ta moja tempka czemu tak malutko sie podwyzszyla..

Milego weekendu zycze wam dziewuszki ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2014, 12:50

Magic Niemożliwe 21 czerwca 2014, 14:48

Wciąż mnie ktoś zadziwia...wciąż dowiaduję się czegoś nowego...co dzień coś.
Dzisiejszy dzień nie różni się niczym od poprzednich :) leczymy lekkiego kaca, choć ja po dwóch piwach czuję się ok, ale coś non stop mi się cofa...fuuj, okropne uczucie. ALE OD POCZĄTKU.
Piątek piąteczek, piątunio... :) lecimy na przysłowiowego "browarka" do Warszawy w szóstkę- dwie pary i dwie koleżanki. Ale na jednym piwie się nie skończyło :) wylądowaliśmy pierw w Meta Seta Galareta Disco, rozruch. Potem nad Wisłą wszyscy prócz mnie pili wódkę, a zaspokoiłam się dwoma piwkami smakowymi...wódka mi nigdy nie wchodzi. Potem taxa i do MultiPubu...tam impreza do 3 nad ranem, ale moim współimprezowicze mają ochote na więcej...O matko... a ja juz gwoździa do stołu przybijam... Ale cóż nie wyłamuję się, mimo iz jakiś słoń stanął mi na paznokcie u stóp... aj bolało! ;/ ledwo idziemy do kolejnego klubu ale okazuje się, że w dwóch następnych trzeba płacić za wejście..o 3 nad ranem...szkoda gadać. Koniec końców skończyliśmy w pubie, w którym byliśmy na początku :) i tak po całonocnej imprezie dziś ledwo żyję..
Ale mamy dziś swoje święto...takie malutkie..obchodzimy je co miesiąc 21 dnia :) to data która na zawsze będzie w moim sercu..
21.12.2006 roku to data naszego spotkania i oficjalnie data od kiedy jesteśmy razem :) to wtedy piliśmy pierwsze piwo razem na ławeczce przy placu zabaw...nie ważne, że była zima a my siedzieliśmy i rozmawialiśmy co wszystkim i o niczym..pamiętam jak jego misiek od kaptura łaskotał mój policzek...pamiętam nasz pierwszy pocałunek. Na samo wspomnienie mam motylki w brzuchu :) i tak stało sie naszym rytuałem, że każdego 21 dnia miesiąca wychodzimy gdzieś, aby uczcić ten pamiętny i cudowny dzień :) i tak od 8 lat...<3

Kocham go nad życie i myślę, że wszystko jeszcze jest przed nami! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2014, 17:35

Ewela0313 lottery ticket 21 czerwca 2014, 15:24

Czyzby to juz byl koniec cyklu? hmm..... coraz dziwniejsze sa, no i coraz krotsze......
No i czy to nie chore, czlowiek, pierwsze co robi, to bach termometr..... maz sie chce przytulic, bo czekal az sie przebudze, a ja do niego - NIE, daj mi chwile spokoju, temperature musze zmierzyc,..... po czym aplikuje sobie miedzy nogi temometr!! kurcze , gdzie ta spontanicznosc ....
Pozniej temperatura zmierzona i zaczyna sie kalkulacja.... czy to juz koniec cyklu, no jak koniec,eeee, dziwnie jakos, krotko.... ale w sumie to calkiem niezle, bo bede mogla miec zabieg w piatek.... no ale w sobote wyjezdzamy, wiec jak to tak, zaraz po zabiegu?? Moja glowa ma odpowiedz,ze skoro trzymaja w szitalu tylko chwile, to moze bedzie ok.

Dla niewtajemniczonych , wyjasniam, ze w kraju, w ktorym mi przyszlo zyc, po operacjach malo inwazyjnych, czekaja az sie czlowiek obudzi i po pol godziny puszczaja do domu :0!! Ostatnim razem( fakt, byla to klinika, gdzie za to,ze anastazjolog stal 5 min dluzej przy stole, wystawili mi rachunek , za operacje musialam zaplacic zanim ja zrobili, a kase sobie zycza nawet za konsultacje telefoniczna z p.doktor...)tak bylo. wrecz na chama mnie obudzili, na wpol przytomna zaczeli ubierac, a pol godziny pozniej bylam juz na wozku, gotowa do wyjscia....
no tak, ale do rzeczy...

......no niby bedzie ok, no ale jak ja bede mogla kozystac z tych wakacji, moczyc sie w basenie, czy kwitnac na plazy, tarzac sie w piasku jak moja szanowna bedzie krwawic. No przeciez tampona nie mozna uzywac....... o kucznie , zapomnialam calkowicie o tym !!!
No i tym sposobem moje cale misterne kalkulacje diabli wzieli.
Jedno jest pewne, nie zrobie operacji dzien... nie nawet nie dzien... pare godzin przed podroza.....
ehhhhh... zycie..... 2 miesiace czekaania w strachu na pania doktor ,az wroci z wojazy, a teraz dupa, bo wyjezdzam ja.Mam nadzieje,ze moja @ nie zmieni frontu w nastepnym miesiacu i nie zechce przyjsc po ponad 30 dniach, bo to juz bedzie przegiecie na calej lini... 2 sierpnia , tez wyjezdzamy na 2 czesc naszych wakacji
Bede martwic sie pozniej........


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2014, 18:52

Dupa, dupa, dupa...

stoję w miejscu...

może w piątek się czegoś dowiem?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2014, 11:28

Mamax Walka o Bobo. 21 czerwca 2014, 17:03

Dzisiaj w nocy poczulam ruchy malenstwa, niby wczesniej tez cosik czulam ale nigdy nie bylam pewna czy to ono czy moze jelita....Ale dzisiaj jestem pewna 100% ze to moje malenstwo brykalo w moim brzuszku :-) Nadal mam mega apetyt na truskawki, jak to dobrze ze akurat jest na nie sezon bo nie wiem co bym zrobila, hehe pewńie objadalabym sie dzemem truskawkowym ale to nie byloby to samo...
Moj synio mnie zadziwil, wrescie wziol sie za malowanke, wczesniej chcial zebym to ja mu kolorowala obrazki albo maz ale dzisiaj mu powiedzialam ze to jego malowaka i ja nie bede jej malowac. No i synio wziol sie do kolorowania, cudnie mu to poszlo. Pomalowal z 7 rysunkow i wszystkie sam :-) Oczywiscie siedzialam przy nim i sterowalam. Mowilam np. Teraz pomaluj buciki chlopca czerwona kredka a on to ladnie robil. Nie bylo zadnych problemow bo mlody zna juz wszystkie kolory, tylko raz nie zrozumial mnie jak mu kazalam pomalowac pieska lapki, hehe musialam sie poprawic na nogi. Jestem z niego dumna- moj maly artysta :-) Ogolnie mlody stal sie mega gadula, niepotrzebnie sie martwilam jego dwujezycznoscia, czy da rade bo on doskonale sobie z tym radzi. Do meza mowi po niemiecku a do mnie po polsku.. W obu jezykach wszystko rozumie. Chetniej mowi po niemiecki i czasem mnie wyprobowuje mowiac do mnie w tym jezyku. Oczywiscie denerwuje sie gdy poprawiam go na jezyk polski ale to normalka u takich maluchow. Musze tylko byc stanowcza i nie dac sie przekabacic na niemiecka strone a bedzie dobrze :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2014, 17:10

Dziekuje za te słowa...

kiki ~~A teraz serca mam dwa~~ 21 czerwca 2014, 18:41

jestem już po ostatnim usg, mały waży 3200 i mierzy 50 cm. Czekam tylko na oznaki zbliżającego się porodu, oby one jak najszybciej nastąpiły, bo już jestem przyznam się szczerze troszeczkę zmęczona:( Ciężko się poruszać, ciężko oddychać... Mały Dawidek mógłby już przywitać się z tym światem :-)

Magic Niemożliwe 21 czerwca 2014, 19:03

Przeczytałam kolejne pamiętniki :) fajnie patrzeć jak kobiety po wielu przejściach piszą ostatniego post " nie mam już siły, poddaję się","odpuszczam, najwyraźniej bycie matką nie jest mi pisane" albo " i kolejny cykl stracony" a patrzę, że to właśnie ten cykl jest szczęśliwy! :):):) niesamowite...w wielkiej chwili zwątpienia dostają szansę na odnowienie wiary, że Bóg istnieje i czuwa :)
Czasami i ja też mam myśli, że mi nie jest to dane - nie dane mi jest bycie matką, kochającą i wyjątkową, lepszą niż moja mama, choć jest cudowną kobietą i kocham ją nad życie, ale wiele rzeczy ja bym zmieniła...Często myślę, że jak się nie uda, to chyba się załamię...zmęczona jestem wieloma rzeczami i sprawami... Mój mąż myśli, że przesiadując na forum nie myślę o ciąży - nie myślę, bo przeżywam sukces każdej staraczki! Widzą ich szczęście i zdjęcia USG, brzuszków i ich małych narodzonych cudów...czuję falę ciepła, ale i oczy mam mokre..nie płaczę z bólu, rozpaczy...nie. Płaczę, bo każde narodzone dziecko to wielki cud, który nam nie łatwo będzie dany... i oto nadszedł dzień, kiedy to ja silna i pocieszająca inne kobiety w smutku siedzę i szklą mi się oczy od kolejnych historii o cudzie narodzin..to przykre, bo nie chcę się dołować, ale dzisiaj to i chyba zmęczenie mi się udziela..
Każdy ma gorsze i lepsze dni, ja na razie mam gorsze. Może to wizja jutrzejszych chrzcin córki mojej znajomej? Mimo iż łatwo zachodziła ww ciąże, to z Marianką nie było pewne czy mała przeżyje...okazało się, że ma torbiel na jajniku... ale leki i nakaz leżenia podziałały i mała jest wśród nas...a jutro też blisko mnie. Kocham to dziecko, bo gdy ja byłam w ciąży to byłam u Pauliny w szpitalu jak Marianna sie urodziła :) pomagałam jej, podawałam małą, przebierałam, pomagałam Pauli wstać, bo miała cc. To cudownie, że ktoś może się spełnić jako rodzic...ohh to chyba za dużo... ;(

Czytam te pamietniki, ogladam zdjecia i kazda o tym czasie juz ma wystajacy brzuszek. A ja? nie zauwazam roznicy. Smieje sie do meza i mowie, ze "jestem gleboka" :D Tak samo mialam w poprzedniej ciazy, dopiero zauwazylam go w 4tym miesiacu. W sumie teraz to juz tez niedlugo 4ty ale moze dlatego nie zauwazam roznicy bo moj brzuch nie jest plaski tylko wystaje po poprzedniej ciazy? tak musze sobie to tak tlumaczyc. hehe

Obniżone parametry nasienia
Porównanie wyników: lipiec 21/październik 21/styczeń 22/kwiecień 22

całkowita ilość: 14.8/69.02/107.8/133.2
koncentracja: 2.2/10.15/14/18
ruch postępowy a+b: 16.7/40.56/43/31
nieruchome: 73.8/50.55/48/58
morfologia: oligozoospermia - nie można zbadać/7.9%/3%/5%
objętość: 6.6/6.8/7.7/7.4
upłynnienie: 30 min/10 min/30 min/20 min
pH: 8.1/7.9/7.9/7.9

Profertil/Nucleox
Maca
Witaminy: B12, C, D, A+E
Kwas foliowy
Salfazin/Cynk
Magnez
Żelazo
L-karnityna, L-arginina
Kwasy Omega3
Prostimen
Olej z czarnuszki, sok z buraka
Dużo orzechów: brazylijskie, migdały, włoskie
Codziennie buteleczka soku pomidorowego i owsianka na śniadanie (z borówkami, malinami)

Zmiana stylu życia:
Bawełniana, luźna bielizna, więcej sportu + basen i spacery, odstawienie papierosów, alko okazyjnie, więcej snu, mniej stresu!
Dużo pomidorów, papryki, sałaty, kiełków, czarnuszka, sezam, nasiona chia

Kolejne badania zaplanowane na: 22 lipca 22

Moje badania:
AMH: 3,45


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2022, 11:53

Ewela0313 lottery ticket 21 czerwca 2014, 19:14

Soboty podczas wakacji sa dla mnie bardzo leniwe( w pracy) Malo kto przychodzi, malo kto dzwoni, nawet ludzie z reklam daja mi spokoj i nie nekaja. Jednak trzeba ten przybytek otworzyc i swoje odbebnic.
Tak wiec siedze sobie tak na tej stronie, czytam historie innych. To troche jak podgladanie uczuc za przyzwoleniem........... ale sobie wymyslilam!!....... sama tez udostepnilam swoje wpisy, wiec czemus to sluzy.
Mi chyba chodzi o to,zeby znalezc w necie podobny "beznadziejny przypadek" do mojego, ktory zakonczyl sie sukcesem :) Oczywiscie wiek tez musi byc podobny :)

Po raz kolejny przewertowalam swoje wpisy ( ale wywnetrznienia niektore!!!) i zaobserwowalam dziwne zjawisko. Moje przygnebienie jest dosc duze NA POCZATKU CYKLU, PRZED OWULACJA !! o co tu chodzi??? Przeciez regula jest,ze kobiety sa himeryczne pod koniec cyklu. Teraz moj cykl dobiega konca, a moje samopoczucie jest calkiem niezle, mimo pobolewania brzucha. Oczywiscie dziwne zmiany moge zaraz podlaczyc pod obsecje ciazy, no bo to cos innego niz zawsze, no ale co ma humor wspolnego z ciaza??!!
Dochodze wiec szybko do wniosku,ze to nastepny dowod na to ,ze jestem dziwna i inna.
Moj prywatny PMS wystepuje zaraz po zakonczeniu krwawienia i trwa do owulacji ;)
SOBIE WYMYSLILAM !!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)