i dupa test negatywny a to juz 12dpo...
Dzień 6.
Dzień jak codzień. Staram się dużo odpoczywać i nie przemęczać. Spacer 20 min. , obiad zrobiłam i ogarnęłam i pół dnia przeleżałam 
odliczam do wizyty,jeszcze długie 4 dni... boję się że coś będzie nie tak,albo pęcherzyk będzie pusty, ale przecież musi być dobrze!
Może brak objawów tak na mnie działa?
Termometr odłożony na bok 
Endokrynolog załatwiony,leki już biorę
co miesiąc wizyta oczywiście bez kolejki bo ciężarna 
Nazywamy nasze dzieciątko Kropkiem i nie możemy doczekać się aż go zobaczymy
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 19:30
No to teraz piwko na pocieszenie 
No i jestem już po wizycie. Oczywiście zapomniałam spytać lekarza o kilka rzeczy (np. większe wypadanie włosów), ale przynajmniej coś się ruszyło.
Lekarz stwierdził, że moje AMH (w okolicach 15) jest fajne, można z tym pracować. Euthyrox ładnie normalizuje niedoczynność tarczycy, ale prolaktynę trzeba zbić. Dostałam dostinex, przeraziła mnie cena w okolicach 360zł za 8 tabletek. Za radą dziewczyn z forum poszukałam lokalnie i znalazłam aptekę, gdzie sprzedają go za 190zł
i można kupić pojedynczo. News dnia
.
Endometrium koło 3mm, więc słabo ale z racji tego, że dzisiaj mój 127 dzień cyklu, to staram się tym nie przejmować na razie. I tak mam za dużo stresów
.
Lekarz stwierdził, że nie będziemy się bawić w dobieranie leków i czekanie rok, czy ciąża pojawi się sama, tylko wytoczymy ciężkie działa. Na początek przebadać Męża, zaczynam łykać cyclo-progynovę i wtedy nastąpi jakaś ostra stymulacja owulacji. Nie powiedział o jaki lek chodzi, ale i tak w końcu coś się zadziało. Czuję się jak nakręcona, a wiem że nie powinnam, nadzieja matką wiadomo...
.
Mam też zacząć łykać witaminy prenatalne, jakiś komplet (polecacie coś?). Bo ta moja biedna witamina D w kapsułkach twist-off i kwas foliowy to za mało
.
Zastanawiam się też nad Dongiem, ale może poczkam co wyjdzie z endometrium po stymulacji tym, co dostałam w tej chwili.
Ciąża rozpoczęta 26 maja 2014
Nadal nie wierzę! Beta z dziś 9,4
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 21:33
Tempka nadal rosnie :)oczywiscie jak glupek pokusilam sie na test w 9dpo, oczywiscie negatyw
Dzisiaj moj synek, mial pierwszy dzien wprowadzajacy do high schoola
bardziej bylam przerazona i podekscytowana niz on sam, chociaz tez sraczke rano dostal
hahah tak juz duzy jest...46kg wagi, 160cm wzrostu...bardzo wysoki jak na 11lat i 19 dni 
Obecnie zaprzestalam wogole jesc cukier i owoce - tak sie umowilysmy z lekarka. Mam zamiar przetrzymac te trzy tygodnie a jesli okaze sie, ze w tym tkwil problem, to albo do konca ciazy nie bede jesc cukru albo ogranicze do minimum. Mam tylko nadzieje, ze to nie cukrzyca, zobaczymy co powie lekarz w nastepnym tygodniu. Niby wynik glukozy mialam 142 a cukrzyca zaczyna sie przy 153 ale to sa podobno nowe normy, wczesniej zaczynala sie przy 140 - wiec nie wiem wreszcie co myslec. Nie chcialabym sie stac ofiara jakiegos niedopatrzenia bo moj lekarz jak narazie upiera sie przy swoim i twierdzi, ze zadnej cukrzycy nie mam ( obejrzal moje wyniki i rozmawialismy przez telefon).
Na forum, dziewczyna z tymi samymi wynikami co ja miala stwierdzona cukrzyce. Troche sie juz w tym gubie.
Wczoraj zrobiłam test, z każdego moczu była widoczna blada kreska.
Dziś zrobiłam betę 9,4 mIU/ml czyli coś około 3/4 tygodnia według norm laboratorium. Jestem prze szczęśliwa, ale nadal nie wierzę w moje szczęście.
Hurra!!! Oglaszam wszem i wobec ze dotarlam do polmetka ciazy:-) jestem szczesliwa.jeszcze 10tyg temu bylam na skraju zalamania nerwowego ze strachu o moje malenstwo a tu prosze:-) mimo iz prawie od poczatku leze i nic nie robie to ten czas zlecial jak z bicza trzasnac.bazujac na doswiadczeniu niejednej z Was moge przypuszczac ze druga polowa moze byc nieco krotsza;-) a z moja paskudna szyjka rozwarta juz teraz na troche ponad palec i mieciutka jak usteczka (tak mowi moj lekarz) to wszystko moze sie zdarzyc.w zasadzie jak juz zawita do mnie trzeci trymestr do dla swojego komfortu psychicznego spakuje torbe do szpitala.a od poczatku tygodnia zmusze sie do malutkich zakupow ubrankowych dla Niuni:-) moze strach mi juz troche odpusci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2014, 00:18
29 tydz.+ 1 dzień
Śpieszę z wyjaśnieniami
4000$ to nie jest sama wizyta, to jest kwota, którą musimy zapłacić na pierwszej wizycie, w tej cenie jest poród, opieka lekarska. Może być tak, że z tej kwoty część pieniążków nam oddadzą, jeśli poród nie będzie jakiś skomplikowany, ja nie będę chciała znieczulenia itp., ale może być też tak, że po porodzie będzie trzeba dopłacić
Wszystko przez to, że nie jestem obywatelką Kanady i nie mam ubezpieczenia, gdybym je miała, poród byłby za darmo 
Mam nadzieję, że wyrobimy się finansowo, trochę wydatków nas czeka niestety...
Wczoraj przyszedł do nas z Polski fotelik dla małej
i parę drobiazgów, które zgromadziłam; kocyk, butelki, smoczki, próbki itp. A dziś Mąż zapisał nas na weekendową szkołę rodzenia, niestety dopiero na 8 sierpnia, ale lepsze to niż nic
Mam tylko nadzieję, że zrozumiem co tam będą mówić i wyniosę coś dla siebie z tych lekcji.
Lista nadal jest w obróbce - wypisałam sobie droższe rzeczy i staram się podopisywać orientacyjne ceny tych rzeczy, żebyśmy wiedzieli ile pieniążków musimy wydać przed narodzinami małej. Wstępnie patrzałam na wanienki i jestem załamana. W Polsce były takie piękne, kolorowe, z jakimiś misiami, a tu co ? Zwykłe, jednokolorowe, bylejakie, nudne. Żałuję, że nie kupiłam wanienki w Polsce...
Nie mogę też zdecydować się - kupować monitor oddechu, czy nie. Z jednej strony wiem, że to urządzenie jest zawodne, kiedyś radzono sobie bez niego noi i tak będę pewnie ciągle wisieć nad łóżeczkiem malutkiej, a z drugiej strony strzeżonego pan Bóg strzeże, ech. Kupować samą elektroniczną nianię czy z kamerą ? Niby dużego domu nie mamy, ale jest piętrowy i co jak nie usłyszę, że coś się dzieje, a na monitorze będzie to widać ? No masakra jakaś, a tych wątpliwości jest co raz więcej!
I wpis Nadii przypomniał mi o brzuszkowej sesji zdjęciowej. Zawsze o takiej marzyłam i byłam przekonana, że taką będę miała. Niestety tak to się wszystko ułożyło, że 4 miesiące byliśmy rozdzieleni, a tutaj takie sesje są dość drogie. W dodatku Mąż coś mi się buntuje, że on czegoś takiego nie lubi i nie chce...a ja patrząc na czekające nas wydatki nie mam serca namawiać go do tego
W ogóle to nie wiem jakim cudem on się zgodził na ślubną sesję zdjęciową, skoro teraz jest taki anty
Ech, smutno mi. Niby można spróbować samemu zrobić sobie kilka zdjęć, ale to nie to samo. Fotograf potrafi dobrać miejsce, światło, odpowiednie pozy, a ja też nie mam nie wiadomo ile czasu na taką sesję, jakby nie patrzeć, to jesteśmy już w 30 tygodniu i trzeba szybko się decydować
No nic, zobaczę jak po wizycie będziemy stali z finansami i może jeszcze dam radę nakłonić Męża na chociaż kilka profesjonalnych zdjęć.
A teraz pochwalę się Wam ciuszkami dla córci
Nie jest tego dużo, jeszcze trochę muszę dokupić:









W tej bluzie jestem zakochana, kupiłam ją tuż przed wyjazdem:

A tutaj rzeczy, które dostałam na później:

I body, które kupiłam parę dni temu będąc na szybkich zakupach w supermarkecie, specjalnie dla Męża żeby już nie krzyczał, że wszystkie ciuszki są z "Mummy" 

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:53
Wczoraj była owu.Rano jeszcze jajnik pobolewał, ale wieczorem już nie. Serduszka były więc zrobiliśmy z naszej strony co możemy
M wyjechał właśnie na 4 dni.
Wczoraj wyczytałam, że nasz "wspaniałomyślny" polski rząd zdecydował o dofinansowaniu w in vitro również leków do stymulacji. Świetnie
Zawsze to jakieś 4 tys. zł do przodu.
Mam jakiś kryzys... Kolejny cykl bez owulacji. Powoli przestaję się czuć jak kobieta, jestem bezużyteczna:( Od rana ryczę i nie mam komu o tym wszystkim powiedzieć... Po urlopie chce wreszcie coś z tym wszystkim zrobić, bo mam wrażenie, że stoję w miejscu.
Tak bardzo chciałabym mieć mojego dzidziusia, moje dziecko, moje największe szczęście którego już nie mogę się doczekać. A sama jestem powodem tego, że go nadal nie ma ;( ;( ;(
Ciągle jestem zmęczona, senność nie daje mi spokoju, chodzę jak zombi. Byłam z tym u Pani doktor, niestety tak ma być, jedyne co mi pozostaje to walczyć z tą słabością i pamiętać że nie jestem sama z niedoczynnością 
Temperatura jest ciągle podwyższona, za 3/4 dni mam dostać okres, mam nadzieję nie przyjdzie!
Chociaż mam wszystkie objawy, podniesione libido, bolą mnie strasznie piersi, jestem płaczliwa (stąd moje desperackie wcześniejsze wpisy
).
Staram się nie robić nadziei, ale po cichutku wierzę, jedna z dziewczyn doradziła mi żeby zaczęła medytować, podobna usprawnia to płodność, i pozwala znaleźć równowagę.
Jeśli dziś znajdę jakiekolwiek siły, to może spróbuje
)
Tak też właśnie przypuszczałam, że zbliża się ten czas...Czas zwątpienia, czas bólu, czas rozpaczy i tęsknoty. Wiedziałam, że w końcu nadejdzie, bo było za wesoło
Zaczęło się od ciąży laski, przez która wiele łez wylałam. Wczoraj kolejna znajoma oznajmiła, że jest w ciąży...cieszę się o ile to możliwe, ponieważ wiem, że starała się od 5 lat o to dziecko, ale zawsze pozostaje to ciche westchnienie "dlaczego?" - dlaczego to nie ja? Od paru dni obserwuję swojego męża i coś mi nie pasuje...Zaczął się jakoś dziwnie zachowywać. Nie znałam go takiego. Bardzo bym chciała, żeby to było miłe zaskoczenie, ale tak nie jest...ciągle się o coś czepia, podnosi na mnie głos, traktuje jak służącą. Ostatnio od niego usłyszałam, że gotowanie obiadów to mój obowiązek - oczywiście powiedział to tonem jak do jakiegoś śmiecia...Na wszystko wylicza mi pieniądze, ostatnio żałował nawet na truskawki. Czuję, że mnie unika, gdy tylko nadarzy się okazja to zajmuje się wszystkim dookoła tylko nie mną, wczoraj żeby ze mną nie siedzieć to wziął się za sprzątanie balkonu, który ja dzień wcześniej generalnie wysprzątałam, nie odpowiedział na moje sygnały, żebyśmy się pokochali. Gdy pytałam o co chodzi, to słowem nie odpowiedział tylko wyszedł z domu...a dzisiaj? dzisiaj od 5.00 rano siedzę i płaczę...zawsze gdy wychodził z domu do pracy to dawał mi buziaka i mówił, że kocha. Dzisiaj obudził mnie zamykaniem drzwi od sypialni, czego nigdy nie robił, po czym wszedł do niej tylko po kurtkę i chciał wyjść bez słowa, gdy otwierał drzwi od mieszkania, żeby wyjść spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, to zapytał opryskliwie "co?", po czym się go pytam "a gdzie buzi?", to próbował wcisnąć mi, że już było, podszedł na szybkiego dał od niechcenia buziaka i w ten sam sposób powiedział "kocham cię" - wolałabym tego w ogóle nie usłyszeć, niż usłyszeć w takim tonie...
Boże co się dzieje? Co ja znowu zrobiłam nie tak? Dlaczego on mnie odtrąca? Nie przeżyję jeżeli dowiem się, że mnie zdradza...
Jesli @ przyjdzie zaczne pic ziola sroki
a noz widelec bede miala ekstra owulke
Dzisiaj dostalam Clomid na stymulacje .. od jutra mam brac przez 5 dni a potem 7 lipca na monitoring.. Zeby ta 3 IUI byla juz udana bo po woli wymiekam..
a lekarka chce mi zrobic az 6 IUI zanim zrobi mi in vitro..
10dpo, tempka utzrymuje sie bardzo wysoko...dziwny sen mialam...ze robilam test ciazowy, tylko test wygladal jak starodawny wielki, szklany termometr i pokazaly sie dwie mozno, krwisto czerwone, trojwymiarowe 2 kreski
plakalam pokazujac pysiowi...proba interpretacji? pewnie zajde w ciaze dopiero jak testy ciazowe beda tak zaawansowana technologia? hahha Dzisiaj mnostwo roboty, musze przejsc sie po kilku biurach, potem podroz do Leeds i o 15.00 do pracy do 21.00...bedzie dobre sianko dzisiaj
wszystko poplacone, wszysciutko, wiec teraz juz lajcik jest
zostal tylko problem z tesciem, ale jak moj mezu mowi : NIE PATRZ NA TO JAK NA PROBLEM, TYLKO JAK NA ROZWIAZANIE PROBLEMu...kocham te moja tega glowke madra
moj kochany filozof
to przyszlego piatku juz bedziemy mieli pozmieniane nazwiska, maly dopytuje sie codziennie MAMO KIEDY? ILE JESZCZE? nie moze sie doczekac i sie upewnia, ze w nowej szkole dzieci nie beda mieli problemu z wypowiedzeniem jego imienia czy nazwiska
bedzie mu latwiej i nam rowniez...nawet w nazwie studia PATRYK DAVIDSON bedzie brzmialo fajniej 
_____________________________
cos wam pokaze, juz nie mam watpliwosci co do zmiany nazwiska czy innych dokumentow, popatrzcie na tych idiotow! to bylo przedwczoraj, polscy neonazisci zaatakowali rodzinna impreze, gdzie byly matki z dziecmi!
http://www.standard.co.uk/news/crime/man-stabbed-during-violence-as-polish-neonazis-storm-tottenham-music-festival-9556346.html
jeden Polak nawet probowala ich uspokajac i dostal nozem! wiadomo, ze to jest margines, ale na wyspach 60% ludzi w wiezieniach to polacy, naprawde wstyd, przyjezdzaja tu prawie same wyrzutki a normalni ludzie, normalne rodziny bede przez nich cierpiec..nie znosze imbecyli...to nie jest polityczne...to banda bezmozgich idiotow, ktorzy pod jakimkolwiek pretekstem beda sie bic. Nie rozumie jednej rzeczy, moze jestem zbyt ograniczona? co neonazisci robia w anglii wogole? i zazwyczaj na socjalach? przeciez to koliduje z ich przekonaniami! powinni byc w Polsce i wspierac polska gospodarke...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2014, 08:56
Epilepsja nie jest genetyczna...to tak, zeby wyjasnic....wczoraj zadzwonilam do szpitala i w listopadzie zaczynamy przygotowania do inseminacji...w sumie to tylko 4 miesiace i bedzie wiadomo czy da sie cos zrobi w naszej sprawie czy nie...nie chcialam tego robic , chcialam zeby bylo naturalnie ale coz, chyba sie nie uda...dzisiaj jest 7 dpo cycki mnie bola jak cholera jasna, ale wcale nie sa wieksze ani ciezsze wiec znowu gowno z tego, bo jak zaszlam to byly wieksze i ciezsze juz w tych dniach...oj i znowu @ miesiac do tylu...bez sensu ...te wszystkie nadzieje i wogole...zmarnowany czas...zygac sie chce jaki czlowiek jest glupi
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.