codziennie jakieś mdłości mnie dopadają, na szczęście nie takie straszne żeby mnie goniły do kibelka na wymioty ale i tak są i to nie zależnie czy rano czy nawet po kolacji, mogą być o każdej porze. Co chwilę jestem głodna, a jak zjem to znowu czuję jakbym była głodna i tak niedobrze ale teraz wiem że to mdłości, po całym dniu to mi tak brzusia wypycha że aż czuję jak mnie rozrywa od środka, taka pełna jakaś się czuję, ale lubię sie ogladać w lustrze, za każdym razem w pracy jak jestem w kibelku to jak wychodzę mamy takie lustra na całą ścianę, podnoszę koszulke i przyglądam się pare sekund mojemu brzusiowi i czekam aż będzie taaaki duży duży.
Dzis przyszedł mi list ze szpitala z wizytą na usg koło 12 tygodnia. Jeszcze tylko nic się nie odzywa żadna położna no ale to poczekam 
23+1
Walczymy dziwlnie, piaty dzien lezenia w szpitalu. Ale jestem po usg i mam dobre wiadomosci
ciaza walczy i wszystko jest na dobtej drodze. Ilosc wod prawidlowa, ale musi tak byc po wycieka ich coraz mniej. Maluszek podgladniety dokladnie z kazdej strony i rosnie idealnie. Wazy juz 580g serducho silne i zdrowe, ogolne wymiary w normie
i zostaje Marceli, jajeczka nie odpadly
teraz czekamy na kolejne dobre wiesci. Oczywiscie dalej leze i odpoczywam. Wszystko dla mojego slonka kochanego 
Mam lekkie zmartwienie. Dziś miałam wizytę w Medicover. Traktuję to jako rutynę którą muszę odbyć, aby mieć tam kartę ciąży i dzięki temu bezpłatne badania. Najbardziej serio podchodzę do innej pani doktor, do której chodzę prywatnie. No ale... dziś w Medicover podczas badania na fotelu lekarka zapytała, czy nie mam kłopotu z niskim ciśnieniem ostatnio. W sumie nie wiem, zawsze mam niskie, a nie mierzyłam sobie sama. Wyszło dziś na wizycie 90/60. Potem przyjrzała się opisowi ostatniego USG sprzed 2 dni.
"BPD 79 mm, co odpowiada 31,6 hbd HC 281 mm, co odpowiada 30,6 hbd AC 276 mm, co odpowiada 31,5 hbd FL 58 mm, co odpowiada 30,5 hbd Szacunkowa masa płodu 1701 g. "
Powiedziała mi, że różnica między główką a brzuszkiem jest dopuszczalna, ale żebym przed najbliższy miesiąc brała 1 raz dziennie Acard. Zawsze zanim wezmę lek w ciąży 5 razy się zastanawiam. No i poczytałam...
"Wewnątrzmaciczne ograniczenie rozwoju płodu, czyli IUGR lub hipotrofia wewnątrzmaciczna, to termin, który odnosi się do nieprawidłowego wzrostu dziecka w łonie matki, gdy waga płodu jest poniżej dziesiątego percentyla dla danego wieku. Schorzenie to dotyczy około 3-10% wszystkich ciąż. Wyróżniamy hipotrofię symetryczną oraz asymetryczną. Pierwsza polega na proporcjonalnym zahamowaniu wzrostu – cały płód jest mniejszy. Tymczasem hipotrofia asymetryczna ma miejsce w sytuacji, kiedy wymiary główki i nóżek płodu są prawidłowe, ale zmniejszeniu ulega przede wszystkim obwód brzucha."
O tym właśnie mówiła- że brzuszek za mały. Co więcej na wyniku testu PAPP-A miałam napisane, że podwyższona wolna beta hCG sugeruje, że należy mnie szczególnie monitorować pod kątem zaburzeń łożyska w tym IUGR...
Niby wszystko się zgadza, ale... wydaje mi się i internet tak też twierdzi, że HC to głowa, a AC to brzuszek, a nie na odwrót. Czyli miałby grubszy brzuszek, a nie za mały. Sama nie wiem co robić... Acard może powodować krwotok przy porodzie... We wtorek mam USG u genetyka. Chyba się wstrzymam do tego czasu i tam skonsultuję te wyniki. Jakoś nie całkiem ufam opiece medycznej w Medicover, a szczególnie tej pani która wykonywała USG. Wyjątkowo mało komunikatywna była, a jak patrzę na zdjęcia to zaznaczone obwody raz są sporo ponad mierzonym organem, a innym razem jakby obejmują mniej niż to co chcemy zmierzyć.
Nie wiem skąd u mnie ten optymizm, ale mam przekonanie, że wszystko jest ok i mój dzidziuś rośnie zdrowo... 
Kolejny dzień mija i nadal cisza... Bolą trochę piersi, troszkę brzuch, ale tak bardzo delikatnie... To już 17 dpo i zaczynam się niecierpliwić. Po wczorajszym wzroście temperatury dzisiaj spadeczek więc w zasadzie okres tuż-tuż.
Mam dzisiaj męża w domu, co jest rzadkością niebywałą, bo on ciągle w pracy. Więc korzystamy
Potrzeba mi chwilki oderwania, bo żłobek mnie dołuje bardzo. I to do tego stopnia, że się dzisiaj poryczałam przy podpisywaniu umowy. No taka już jestem płaczka, cóż zrobić. Przed nami weekend i potem czas zacząć kolejny etap w życiu 
Nowe wyniki:
TSH 3,338 qlU/ml (0,550-4,780)
Glukoza
0h 84 mg/dl (66-109)
1h 152
2h 184
Insulina
0h 16,8 mU/l (3-25
1h 49,6
2h 59,1
Przez dwa lata nic się właściwie nie zmieniło. Mam nadzieję że teraz, z lekami coś ruszy...
Oczywiście, że lekarka źle odczytała opis. AC to brzuszek i jest on "starszy" niż główka a nie odwrotnie. Mam się nie martwić, nie brać Acardu, wszystko jest ok. Ale... i tak zapisałam się jeszcze na USG w sobotę. Niech go jeszcze raz zmierzą. A ja oszaleję z nerwów do tego czasu po tym co przeczytałam w koemntarzach 
WiTam! Jestem nowicjuszem w tej dziedzinie, więc na razie się staram wszystko zrozumień jak działa mój organizm. W sobotę jadę do Polski na weekend więc zawitam do apteki i zaopatrzę się w termometr owulacyjny! Od kilku miesięcy przyjmuję kwas foliowy, w czerwcu zrobiłam badania okresowe oraz byłam u ginekologa by sprawdził moje narządy rodne- wszystko jest w porządku! 
Dziś jest 23 dc, test ciązowy zakupiony!
Teraz odliczanie
Małe prawdopodobieństwo , że zajdę w ciążę za pierwszym razem, ale nadzieja zawsze jest 
Porada dnia
Sprawdź swoje kosmetyki. Pożegnaj się z kosmetykami, które zawierają składnik zwany Butyl Benzyl Phthalates obecny w niektórych lakierach, pomadkach, błyszczykach oraz perfumach. Może on negatywnie wpływać na funkcjonowanie niektórych hormonów odpowiedzialnych za płodność.
dobrze, że praktycznie się nie maluję 
Dzisiaj mamy 2 miesiace po slubie,
moze dzis uda sie zmajstrowac jakas kinder niespodzianke :>
Nie pisałam bo sama nie wiedziałam co... Zbieram się od jakiegos czasu ale za kazdym razem pisze tak samo bez sensu. Kolejny miesiac zakonczony wynikiem negatywnym. Serce tak bardzo boli a strach przed nastepnym miesiacem jest równie wielki jak ból. To wszystko powoli mnie wykancza, te starania i lęk przed tym czy moge się napic czy mogę cos podniesc czy pod moim sercem komórka sie zagniezdza, czy nie zaszkodze... Mój miesiac sklada sie z planowania i tysiaca obaw. W kazdym cyklu pokładam swoją całą nadzieje , która zostaje mi pod koniec odebrana bez zadnych złudzen...Tak strasznie denerwuje mnie to ,że o Julke staralismy sie 2 miesiace tak bardzo mocno odkad zaczał sie zajmowac mna lekarz, a teraz 4 cykl do dupy i zaraz zaczne piąty... Nie potrafie nie płakac gdy pomysle , ze sama nie wiem kiedy się uda , czemu sie nie udaje. Wczoraj już dopadła mnie złosc, zal i rozgorycznie gdy patrzyłam na stópki mojej Julki odbite na kawałku kartki po porodzie... Te stópki dają mi jakąs siłe by jeszcze walczyc by sie nie poddac. Wiem ze ona nade mną czuwa ale tak bardzo pragne byc mama.... Pomóz Boże Prosze....
Dziękuję dziewczyny za wsparcie :* ja też miałam nadzieję, że tym razem się uda. Choć już chyba nie tak wielką jak za pierwszym razem.
Najgorsza w tej chwili jest ta bezradność. Nie wiem jak sobie pomóc, a raczej jak dopomóc szczęściu, losowi, Bogu? Co jeszcze zrobić by było lepiej, by szanse były większe. Bądź co do tej pory robiłam źle?
Nie mam pomysłu czy to był przypadek, czy mój błąd, błąd lekarza? embriologa? czy to może jakaś kolejna jeszcze nie odkryta choroba? czy po prostu takie zrządzenie losu?
Mam wrażenie, że wyczerpałam już wszystkie metody. Bardzo boję się tego ostatniego podejścia, bo to nasza ostatnia szansa. Chciałabym zrobić wszystko by zwiększyć jej szanse, ale przecież już tym razem zrobiliśmy WSZYSTKO, stąd to błędne koło i bezradność.
Nie wiem do kogo się udać: do psychologa? innego lekarza? czy pozostać przy tym i z nim wspólnie poszukać problemu?
Nie wiem jak okiełznać tę bezradność....
A tymczasem coś na pokrzepienie serc:
"Wszystko, co ma przyjść, przyjdzie - we właściwym czasie.
Po prostu tańcz, gdy masz ochotę tańczyć i płacz, gdy nie możesz inaczej.
Jest tylko jedna historia .. napisana specjalnie dla Ciebie: TWOJE ŻYCIE"
Dzisiaj gdyby nie leciutkie plamienie nie pamiętałabym, że wczoraj była punkcja. Nic nie boli, chodzę normalnie,posprzątałam chałupę, zrobiłam pranie i upiekłam sernik 
Cały czas się zastanawiam jak się mają nasze "maluchy", ile się zapłodniło, jak się rozwijają, jak się dzielą
. Liczyłam, że dostanę jakiś telefon z Kliniki i czegoś się dowiem ale widać muszę cierpliwie czekać 
27 dzień cyklu - NIE MA JUŻ TABLETEK
Czekam z niecierpliwością na @! 
Wyjazd był przecudowny! Słowenię polecam gorąco! Tego było nam trzeba - totalnego luzu, braku problemów i pięknej przyrody w parze ze słoneczną pogodą!
Ogólnie jestem mega zmęczona po podróży, ale i mega zadowolona! Mam nadzieję, że @ szybko się pojawi!!
aaa i najważniejsze
Po drodze widzieliśmy aż 3 bociany! 
Poryczę się za chwile...drugi raz zgubili mój wynik na chlamydie...KOLEJNY!!
Na wyniki czekam od maja, a mamy sierpień...co mam robić???
Znowu nie będę mogła zacząć antybiotyków, kolejny miesiąc ;((
Spotkała się któraś z takim przypadkiem że drugi raz ginie badanie? Co mogę zrobić? ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2014, 18:18
Jestem już po dniach płodnych, w tamtym m-cu się nie udało.Mój synek chciał już dawno rodzeństwo ale ja jakoś tą decyzję odwlekałam.A to jeszcze mam czas, a to brak pracy a to budowa domu...a teraz żałuję ze zwlekałam bedzie mi trudno po takiej przerwie przyzwyczaic się do maleństwa.
Dzień 12
Śluz wyraźnie się zmienia, staje się śliski, rozciągliwy, przejrzysty, przypominający białko kurze, rozciągany tworzy „nitki”, może być podbarwiony krwią (czasami pękaniu pęcherzyka towarzyszy krwawienie). Moment owulacji jest już bardzo blisko, a ponieważ plemniki w sprzyjającym środowisku żyją do 5 dni (a takim środowiskiem jest właśnie śluz płodny), to najlepszy czas do starania się o dziecko. Temperatura może obniżyć się nieco.
Oczywiście, moje piękne objawy ciążowe ustały z dnia na dzień, a ja już w głowie świruje..
Miałam teleporade z ginem i oczywiście uspokajał i stwierdził że dla mojej psychiki przepisze mi luteinę 2x1. Nigdy jej nie brałam, ale wezmę bo jak to lekarz stwierdził na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc..
Zapytałam go czy da mi skierowanie na USG- powiedział że mam zrobić pierwsze nie wcześniej niż w 7 tyg bo póki nie mam plamien i bóli wszystko jest ok i muszę po prostu czekać..
W sumie racja- co mi da teraz obraz pęcherzyka ciążowego w macicy..
Reasumując, morze cierpliwości jest niezbędne.
Tak więc w planach mam USG po połowie lutego..
5cs
19dc
5dpo
czwartek
Znów ćwiczyłam dziś 
Poza tym nie dzieje się nic.
Brzuch pobolewa jak zawsze u mnie.
Uważam, że pierwsze 10 dni po owulacji jest najgorsze. Trzeba tylko czekać, czekać, czekać.
Żaden wzrost, czy spadek temperatury nic nie znaczy. Żaden objaw tj. ból brzucha, ból piersi, śluz nic nie znaczy.
Chyba lepiej byłoby nawet nie mierzyć temperatury od 4dpo, od wyraźnego skoku. Tyle tylko, że jak się uda w końcu i fasolka zakiełkuje, to potem będę żałować, że nie wiem jakie to były temperatury i jak to wszystko wyglądało.
Czekanie. Mierzenie. Czekanie... Do 10 dpo na pewno bez emocji...
Boże jak ja nie cierpię czekać. Ile ja się w życiu naczekałam już w różnych dziedzinach... Zaczęliśmy się starać w maju 2014. Moja najbliższa koleżanka z pracy w czerwcu wyjawiła mi sekret, że jest w ciąży, choć za bardzo się nie starali... Za tydzień powrót do pracy (pracuję w Szkole) i ona wróci już z brzuszkiem maleńkim... a my? Dalej czekamy.
Przykro.
Dostaję z portalu mateusz.pl codziennie na maila czytania kościelne dnia następnego. Rzadko je czytam. Przed chwilą się skusiłam, a tam:
(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
i jeszcze raz:
A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
i jeszcze raz:
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Kwintesencja wiary i nadziei.
Pamiętam jak rok temu, pełna zapału kupiłam testy owulacyjne, termometr owulacyjny, kwas foliowy. Zbadałam się u ginekologa i endokrynologa, zaczęłam skrupulatnie prowadzić obserwacje. M dostał sup!ementy i nakaz dbania o siebie...pełni zapału zabraliśmy się do roboty. Mijały miesiące...teraz mijają kolejne dni, tygodnie, a przed nami coraz większe schody, czas ucieka. Staram się żyć normalnie, ale jak, skoro nawet zwykłą wizytę u ginekologa czesem trudno mi pogodzić z grafikiem. Czasem myślę, że rozwiązaniem byłaby rezygnacja z pracy, wtedy czas byłby na badania, wizyty, monitoringi w odpowiednich dniach cyklu. Ech...ogarnia mnie czarnowidztwo i dół.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.