Po pierwszym poronieniu płakałam za nienarodzonym dzieckiem. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że mogę nigdy nie urodzić zdrowego dziecka.
Dziś coraz bardziej boję się że nigdy dziecko mi, a w zasadzie nam, nie będzie dane... Boję się... Może jak zacznę walczyć będzie lepiej. Tylko jak podejść do kolejnej ciąży? Przy drugiej umierałam z nerwów i chcę tego uniknąć. Jak? Unikając badań do 8tc? Nastawiając się, że najprawdopodobniej i tak się nie uda? Wiem jak to brzmi, ale gdy pogodziłam się z tym że nie ma większych szans na to żeby 2 ciąża się rozwijała stałam się spokojniejsza. Przestałam się martwić kolejną betą, kolejnym usg... Nie wiem, nie wiem jak to przejść. Wiem, że w ciąże zajdę prędzej czy później, ale czy kiedyś urodzę?
24 dzień cyklu
49,9 kg
9 dpo
obwód uda: 50 cm
Korci mnie żeby jutro zatestować...ale boję się, że nic z tego nie wyjdzie
Chciałabym zrobić M. niespodziankę i ukryć przed nim na chwilę pozytywny test, ale wątpię czy mi się uda... On tak się interesuje tym cyklem! jak nigdy!
Dziś mocniej odczuwam bóle jak na @...no i śpiąca jestem jak nigdy! Dziś ustaliliśmy, że pójdziemy do Kościoła na 17:00 - plan dobry. Ale co z tego, jak ja o 15:30 zasnęłam na kanapie i M. mówił, że nie dało się mnie dobudzić! Nie zdarzają mi się takie "drzemki", więc nadzieja rośnie...oby nie zgasła!
Aaa no i na porannym spacerze OSRAŁ mnie gołąb! Miód...
________________
1 śniadanie: jajecznika z kurkami
2 śniadanie: banan
obiad: rolada wieprzowa, kluski śląskie i marchewka z jabłkiem
podwieczorek: domowe lody truskawkowe
kolacja: domowe chipsy z ziemniaków z przyprawą "Sharma"
Jak dawno nie pisałam
2 września skończyłam 21 lat! Sto lat dla mnie! Cały sierpniowy cykl był na kompletnym luzie, seks co chwila, że nie wyrabiałam. Teraz jakieś cyrki się zaczęły, bo @ była bardzo skąpa, a teraz testy ciążowe wychodzą pozytywne, a jutro idę na betę, zobaczymy co powie.
Kurcze wyglądam jak w 3 miesiącu ciąży przy okresie masakra ...i rano znów mnie bolał ...ehhh tska nasza kobieca natura ...chciałabym by A.bardziej rozumiał to co przechodzę i jakoś mnie wspierał ...a robił to tylko gdy miałam torbiela ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2014, 23:54
6t6d
Jutro zaczynamy, a właściwie kończymy 7. Rety, ale to moje dziecię już duże 
Dzisiaj był wielki dzień - mówienia rodzicom, że zostaną dziadkami. Zostałam wyściskana i wygratulowana. Nawet babcia się ucieszyła, chociaż myślałam, że przyjmie to raczej sceptycznie, natomiast dziadek, po którym spodziewałam się większego zaangażowania skwitował to "aha"
No cóż. Dla moich rodziców to pierwszy wnuk (wnusia! zdecydowanie wnusia! no chyba, że mnie intuicja myli
), dla teściowej już 3, ale myślę, że i tak będzie ulubiony
Zwłaszcza, jeśli będzie dziewczynką, bo teściowa ma dwóch synów, a tamten też ma dwóch synów
Ustaliliśmy, że w grudniu rozpoczynamy remont. Będziemy robić pokoik dla mojego (no, dobra... NASZEGO) cudownego szczęścia, bo akurat mój tata będzie na dłużej w kraju to chętnie pomoże. Oj, czeka nas trochę zabawy, ale ja się już nie mogę doczekać
Będę miała brzusio na Boże Narodzenie
Żeby tylko wszystko było z nim w porządku, żeby rozwijał się zdrowo i urodził się donoszony i mógł potem mieszkać w swoim ślicznym pokoiku i budzić mamę po 10 razy w nocy 
Od dwóch dni nie wymiotuję, chociaż nudności zostały (na szczęście, bo zaraz bym leciała do lekarza sprawdzać co jest
) i coraz wyraźniej czuję, że jak te objawy 1 trymestru miną, to nie będę chodzić dumna jak paw, tylko unosić się nad ziemią ze szczęścia 
Dziewczyny, czy Wam też Maleństwo wysysa mózg? Bo tak nie ogarniam... 
Jestem chora, obudziłam się dziś taka przeziebiona że ledwo oddycham Tak się boje
Łykam CASTAGNUS i miałam niby być spokojniejsza, a nerwy mnie od samego rana noszą mnie tak, że sama nie wiem co z sobą zrobić. Wszystko mnie wkurza. Dobrze, że M jest w pracy, bo by mu ciężko ze mną było. Już nie wiem jak to wszystko ogarnąć.
Moj M. zrobil mi niespodzianke - jutro jedziemy pociagiem do Paryza i wracamy w czwartek... ciesze sie niezmiernie bo juz strasznie mi sie nudzi na tym zwolnieniu lekarskim (2 tygodniowm)... Pociag to oczywiscie przezornosc mojego M bo na samolot go namowic to nie lada wyczyn... az sie boje konfrontacji w pazdzierniku, kiedy bede chciala na chwile do Polski wpasc... Dziewczyny, jestem pewna ze wszystko bedzie dobrze ale trzymajcie za nas kciuki, zeby wypad udal sie i nie wplynal negatywnie na naszego Babelka (to zawsze obcy kraj i opieka medyczna, tylko troszke sie denerwuje)...
Aha... zapomnialam wspomniec o pewnej smiesznej sytuacji. Az sie poplakalam ze smiechu kiedys dzisiaj moj M zadzwonil do mojej mamy. Jako ze mieszkamy w UK, za czesto nie widujemy sie z naszymi rodzinami wiec M zapragnal dzis wkrasc sie w laski mojej mamy... najpierw ploteczki, co slychac bla bla bla a za chwile przejscie do meritum: no bo wie pani Pani Marylko ... tak to wszystko ku dobremu zmierza ze nie ma na co czekac, Babel w drodze, ja Pani corke kocham wiec mysle tu juz o kolejnym kroku (blabla) ... no i chcialem prosic Pania o reke corki, no .. czy sie pani zgadza, kocham ja i obiecuje o nia dbac, jak rowniez o nasze dziecko (mniej wiecej tak, chociaz bardziej elokwentnie ubral wszystko w slowa ale niestety nie potrafie odtworzyc tresci bo zwijalam sie na lozku ze smiechu, dostalam glupawki i ataku smiechu, ze moj M. zdobyl sie na cos takiego (inaczej niz przez telefon sie nie dalo ... tzn daloby sie ale mysle ze M. zalezalo na czasie bo chcial najpierw poprosic o moja reke a dopiero pozniej sie oswiadczyc... a ze oswiadczyny - wg moich podejrzen - moga byc w Paryzu (tylko pssst ja nic nie wiem
i Wy tez nie wiecie
)) to naprawde nie mial chlopak czasu.... Moja mama tak sie wzruszyla i zestresowala zarazem ze jej sie slowa pomylily i zamiast powiedziec "<najpierw oczywiscie wstep, zgoda, itp a na koncu "no bo wiecie kochani zwiazek czesto bywa kompromitacja, trzeba sie rozumiec, szanowac i czasem ustepowac" (zamiast zwiazek to czeso kompromis)... Naprawde smieszknie wyszlo
))) Szkoda ze nie widzieliscie miny M kiedy uslyszal te slowa, no ale na szczescie szybko zalapal ze to tylko przejezyczenie
))) Ale ta rozmowa M z moja mama na caly dzien wprawila mnie w dobry nastroj. Jestem szczesliwa... Ojjj jak to wszystko szybko sie dzieje
)))
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2014, 23:39
Oczywiscie jeszcze nie bede mama... Co ja sobie myslalam!!!! Ile jeszcze musze czekac??
Brak bólu @. plamienie mniejsze. test negatywny:-(
weekend minął zdecydowanie zbyt szybko
we wtorek zmarł moich rodziców najukochańszy piesek, suczka yorczka, nikt się nie spodziewał, nie wiadomo jak to się stało... ehhh nie będę wspominać nie chcę znów płakać za moją kochaną niunią
::: byliśmy na weekend u moich rodziców, jedynie kochany wnusio trzymał ich w pionie by nie płakali, moi rodzice należą do tych miłośników zwierząt, dla których pies jest przyjacielem i jest członkiem rodziny.
Z mężem ustaliliśmy, że teraz mąż będzie łykać witaminy na odporność i w przyszłym miesiącu zaczniemy starania. Dołuje mnie to bo nie wiem czy znów coś nie wymyśli. Pytam go czy chce... mówi, ze tak ale ja już nie wiem sama.
Dziś ciężki poranek, synek robił wszystko by przeciągnąć wyjście z domu, na szczęście udało się i nie spóźniłam się do pracy, choć troszkę nerwów miałam z rana.
Przyszła.
Wredna małpa.
Nienawidzę
Nienawidzę
NIENAWIDZĘ!!!!!
No i poniedziałek, kolejny... M pojechał właśnie do pracy. Ja jeszcze chwilkę poleżę w łóżku a później "walka" z przetworami. Dzisiaj na tapecie pomidory. A Później będę musiała odespać noc, jakoś nie mogłam spać w nocy. Najpierw denerwował mnie telewizor, a później to już przewracałam się z boku na bok. Obudziłam się z bólem głowy. I pewnie temperatura też ma ciut wyższą niż normalna.
Chyba dzisiaj nie pojadę do gin. Jakoś nie nastawiłam się na wizytę, może za tydzień...
A co do myszy, to chyba już zdechła. Łapki jak M postawił tak stoją, więc musiała zadziałać trutka. Ufff
No i poniedziałek, kolejny... M pojechał właśnie do pracy. Ja jeszcze chwilkę poleżę w łóżku a później "walka" z przetworami. Dzisiaj na tapecie pomidory. A Później będę musiała odespać noc, jakoś nie mogłam spać w nocy. Najpierw denerwował mnie telewizor, a później to już przewracałam się z boku na bok. Obudziłam się z bólem głowy. I pewnie temperatura też ma ciut wyższą niż normalna.
Chyba dzisiaj nie pojadę do gin. Jakoś nie nastawiłam się na wizytę, może za tydzień...
A co do myszy, to chyba już zdechła. Łapki jak M postawił tak stoją, więc musiała zadziałać trutka. Ufff
Kolejny dzień męczarni małpowej, chociaż już zdecydowanie łagodniejszy niż poprzednie... Siedzę w pracy i jakoś funkcjonuję. Ehh... zastanawiam się, czy nie zlikwidować ovu. W sumie razem z P. dochodzimy do wniosku, że o wiele bardziej nas nakręca bycie tu niż nie bycie ;P A mieć ovu ale nie wchodzić na nie mija się z celem. Sama już nie wiem... Staram się zajmować czymś myśli, nawet uczę się znowu materiału ze studiów ;P tak na wszelki wypadek, gdyby udało mi się znaleźć pracę w zawodzie. A propo... szukam pracy, szkoła lub przedszkole. Staż kończy mi się za 2 tygodnie a zanim rozkręcimy firmę to chwilkę potrwa. Będzie dobrze jeśli wystartujemy na całego od nowego roku. A coś jeść trzeba.... ;/ Ogólnie mam dziś spadek formy psychicznej, ale jutro będzie lepiej 
Porada dnia
Testy owulacyjne najlepiej robić około południa. Poziom hormonu LH wykrywanego przez testy często zaczyna rosnąć nad ranem i osiąga swój szczyt w godzinach porannych. Jeśli zbyt wcześnie rano wykonasz test może się zdarzyć, że ominiesz jego najwyższą wartość.
łooo, dobrze wiedzieć 
Pobudka godz. 6:15. Szykowanie śniadania dla mężusia do pracy. Jak wiadomo dzień należy zacząć od porządnego śniadania. A więc posilam się świeżym chlebkiem z masełkiem, sałatą, pyszną gotowaną szynką. pomidorkiem i zieloną papryką. No i herbatka miętowa z rana, bo kawy ostatnio nie toleruję. Tym bardziej z mlekiem.
Na obiad planuję ziemniaczki z kurkami w sosie śmietanowym i kefirkiem do popicia. Pycha!!!
Jutro wracam do pracy po prawie 1,5 miesięcznej przerwie. Pierwsze dwa tygodnie byłam na L4, potem długi urlop... Trochę się denerwuję, ale prawdę mówiąc trochę też już tęsknie. Od kilku dni jestem nerwowa i jakaś taka nieobecna. Nie wiem czy to przez ten powrót, czy nerwy przed @, czy po prostu jestem zmęczona odpoczywaniem i potrzebuję jakiegoś zajęcia.
Wczorajszy ponad 3 godzinny spacer po lesie, a potem brzegiem morza poprawił mi humorek.
Dzisiaj obiecałam sobie, ze nie będę nic robić, ale muszę ogarnąć chałupkę i przygotować się na jutro do pracy. Zabrać wszystkie ciuchy, kawę, herbatę, cukier, jakiś prowiant
jednym słowem przydały by się porządne zakupy ... to podobno odpręża i daje pełną satysfakcję i zadowolenie
Muszę się tylko ogarnąć.
No i pierwsza rocznica minęła 
Życzenia posypały się z każdej strony poza... jedną częścią rodziny (to było do przewidzenia). A my? My spędziliśmy ten dzień we dwoje
Dostałam od męża piękny bukiet z 30 różowych róż
Ilość i kolor bez żadnego podtekstu - ot różowe były najpiękniejsze więc wziął wszystkie 
Potem obiecany zakup paka gier na ps3. No i uroczysty obiad w japońskiej restauracji (tym sposobem wypróbowaliśmy chyba wszystkie japońskie restauracje w okolicy
).
Dziś koło 18 mam dzwonić do Pana doktora zapytać się ile jeszcze jest pacjentek. Jak będzie mało to mam podjechać, jak więcej to później podjechać. Po prostu pod koniec mam przyjechać na szybkie USG jak to sam stwierdził. Mój mąż stwierdził, że chce wejść do gabinetu ze mną. Jak to powiedział - to nie to samo co USG ciążowe, ale chce się już powoli na przyszłość przyzwyczajać.
Zobaczymy co to będzie. W piątek był pozytywny test owu, a dziś temperatura zaczęła rosnąć.
Trochę się stresuje przed dzisiejszą wizytą, ale... chyba będzie dobrze.
No i krzyże mnie znowu zaczynają boleć
Chyba się będę musiała do lekarza z tym przejść 
Samopoczucie na dziś - troszkę niewyspana, troszkę zestresowana, troszkę obolała, ale w sumie (chyba) zadowolona 
A tak żeby było śmieszniej, to wyrzyna mi się górna prawa 8 (znowu?! - kiedyś już się wyrzynała! o_O) boli jak szlag, dziąsło opuchnięte, nic zjeść się nie da... ;P ehhh to chyba będzie kitowaty dzień... P. zobaczę dopiero o 23 bo zanim ja wrócę z pracy, on już zdąży pojechać do swojej 
Jestem na siebie zła! Pierwsza rzecz, jaką robię rano i ostatnia, jaką robię wieczorem, to ovufriend! Wgapiam się w ten komputer jak zaklęta, jakbym czekała, aż ktoś mi napisze: "JESTEŚ W CIĄŻY" albo jakby mi miała zapłodniona komórka jajowa z monitora wylecieć! Zachowuję się jak dzieciak, wkurza mnie to, że się tak uzależniam od forum, wykresów i opinii innych (właściwie obcych) dziewczyn na temat mojego życia seksualnego
chyba przekroczyłam jakąś granicę, która dawniej miała być dla mnie nieprzekraczalna... a tak na prawdę przecież to w żaden sposób nie pomoże mi zajść w ciążę, bo wszystko i tak jest w rękach Boga
przez to skupienie na ovu i wyglądanie po milion razy dziennie wpisów i komentarzy umyka mi życie... Umyka mi uśmiech P., słońce za oknem czy chociażby zwykła przyjemność z przeczytania książki (no bo ja nie mogę czytać bo muszę siedzieć na ovuf!) ehhh dość....
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2014, 09:06
Właśnie analizuję mój wykres. Patrząc na detektor ciąży mam 54% na pozytywny test

nie wiem tylko co się dzieje z moją temperaturą. Nie wiem jak kontrolować temp.o tej samej porze. Wstaję różnie. A teraz kiedy wrócę do pracy będą też zmiany nocne, a wiadomo, że po nieprzespanej nocy temp. będzie inna niż po 8 godzinach snu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.