ma_pi Demotywator 23 września 2014, 15:40

Oczywiście żaden dzidziol nie dotrwał do mrożenia.

Ślub z Mężczyzną życia odbył się w maju 2013. Dziecko planowaliśmy później,po roku, więc przez rok wg naturalnych metod unikaliśmy poczęcia. Wykresy nie były książkowe, trochę na siłę wyznaczałam owulacje, bezsprzecznie bezowulacyjnymi się nie przejmowałam, w końcu każdej kobiecie czasem się zdarzają. Modliłam się za to za moje przyszłe dzieci. Tak po prostu, jak w ciągu dnia przechodziła mnie myśl że niedługo chcemy być rodzicami odmawiałam Zdrowaśkę za przyszłe dzieci. Żeby były mądre i zdrowe. Od maja 2014 mieliśmy się starać, tymczasem w kwietniu musiałam stanąć prawdzie w oczy. Na 4 ostatnie cykle 3 były bezowulacyjne. Poszłam do lekarza (ta fajna gin była na macierzyńskim trafiłam do jej zmiennika, nie mniej fajnego). I tu już chyba można powiedzieć o Bożej opiece: na PIERWSZEJ wizycie po usłyszeniu co mnie niepokoi i pokazaniu wykresów zostałam skierowana na podstawowe badania hormonów. FSH, LH, prolaktyna, tarczyca. Dziewczyny nieraz miesiącami czy latami(!) chodzą niezdiagnozowane, zanim trafią do rozumnego lekarza. Ja na takiego trafiłam od razu.
wyniki? FSH w 3 d.c. 27.35.
normy f.pęcherzykowa 3,5-12,5
f.owulacyjna 4,7-21,5
f.lutealna 1,7-7,7
po przekwitaniu 25,8-134,8
wystarczy wpisać w neta ten wynik żeby dowiedzieć się że z takim FSH nie da się zajść w ciążę. Mój wynik wskazywał na... menopauzę. (mam 25 lat!!! nie 50!) reszta badań też niewesoła. Dzień w którym zobaczyłam to FSH był dniem rozpoczęcia Nowenny pompejańskiej.
dwa słowa o Nowennie - to modlitwa do św. Maryi, Matki Bożej z Pompejów. Nazywana jest nowenną nie do odparcia, bo Maryja nigdy, NIGDY nie opuszcza proszącego Ją tą modlitwą. Słyszałam o niej wcześniej, o tym że jest mega hardcorowa, bo trwa aż 54 dni, a każdego dnia trzeba odmówić 3 całe różańce (15 dziesiątek!). Zawsze uważałam że trzeba być strasznie zdesperowanym żeby się na tę Nowennę zdecydować i mieć jakąś wielką intencję. 54 dni zamiast klasycznych 9 bo Maryja kazała odmówić najpierw 3 nowenny błagalne a potem 3 dziękczynne (za wysłuchanie prośby - widać Maryja nie przewiduje innego scenariusza:)) 6 x 9 = 54. 54 dni bardzo intensywnej modlitwy. I gwarancja wysłuchania. gwarancja pomocy. gwarancja, że jak ja już nie wiem co zrobić i jak błagać o litość Boga, trzeba zwrócić się do Matki Niebieskiej, która rozumie i kocha jak nikt inny, i która o cokolwiek poprosi Swego Syna - zostaje wysłuchana. Najskuteczniejsza Orędowniczka na świecie.
Więc rozpoczęłam nie zastanawiając się kiedy i jak znajdę na to czas, czy dam radę, po prostu zaczęłam.
Na wizycie lekarz powiedział żebym głupot w internecie nie czytała, że owszem to nieładny wynik, ale po jednym wyniku wyroków się nie stawia, że FSH nie jest stałe, że trzeba powtórzyć badanie, że mam się nie bać (bo przyszłam zaryczana), że sprawdzimy wszystko dokładnie. Powiedział też że to nie do końca miarodajne badanie, że powinnam zrobić AMH, to rzetelna ocena rezerwy jajnikowej. Pocieszył mnie, uspokoił. Wspaniały lekarz, prawda?
Ale ja w głębi serca czułam, że nie jest dobrze, niestety miałam rację.

pasQda Chyba już czas.... 23 września 2014, 16:03

Kilka dni temu mój kochany "P" oznajmił,że od połowy października działamy na luzie z fasolką :))) jestem ucieszona i jeśli do lutego nic nie wypali to musimy poczekać kolejny rok z uwagi na moją alergię na pyłki od maja - września hmmm.... Oby się udało 3majcie kciuki.
Za 4 dni ślub,a ja dopiero zaczynam się stresować :)

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 23 września 2014, 16:35

16t0d 40% ciąży;)
kolejny tydz za nami jeszcze 2 tyg 1 dz do kolejnego spotkania z maluszkiem już odliczam dni wizyty co miesiąc to zdecydowanie za długo. powoli zaczynamy rosnąć mała kruszynka sobie robi miejsce szkoda tylko że jeszcze nie kopie była bym troche spokojniejsza;) Ciśnienie zaczyna mi skakać jutro konsultacja u kardiologa mam nadzieje że wszystko bedzie ok wystarcza mi juz co miesięczne wizyty u endokrynologa chyba przez te 25 lat nie byłam tyle razy u lekarzy co w okresie tych 16 tyg już nie wspomnę o pobieraniu krwi ale maluszek mobilizuje i wole sie upewnić że wszystko dobrze choć bym miała chodzic co tydz. już nie moge się doczekać aż poznamy płeć chciała bym powoli coś kupować;)
a to my w 16 tyg0d lub jak kto woli 17tyg
5xivyg.jpg

Mimi1990 Czekajac na cud... 23 września 2014, 16:36

Dziś powoli odczuwam ból jak do miesiączki ale po pierwsze: piersi mnie nie bolą tylko sutki??, po drugie nie mam żadnych plamień a zawsze je mam... po trzecie dzisiaj mnie tak dziwnie rwało po lewej stronie nie wiem czy to jajnik czy co?? Niby @ powinnam dostać dopiero 28 według ovu./ Ale zawsze dostawałam w środy jakoś od początku starania ten cykl nagle się wydłużył z nie wiadomych przyczyn.

Bergo Bergo - nowa ja 23 września 2014, 16:37

No i nadal jestem zielona... Zakwalifikowana zostałam bez problemu. Pan doktor przesympatyczny. Powiedziałam o skierowaniu na cesarkę. Jeśli oficjalnie bym je położyła na biurku to nie miałby wyjścia i musiałby "z urzędu" umówić mnie na operację. Ale ja wolałam najpierw pogadać. No i zaproponował, żeby zaczęło się naturalnie. Jeśli nie będę w stanie to wtedy mąż ma pokazać świstek ze skierowaniem i tną mnie bez gadania. Niby fajne rozwiązanie. Nie musiałoby być żadnych komplikacji, żeby doszło do CC. Sama bym zdecydowała czy chcę. Ale... To mnie wcale nie uspokaja. Nadal mam kompletny mętlik w głowie i wcale nie jestem przekonana, że to rozwiązanie mnie satysfakcjonuje. Jakoś przywykłam do myśli, że po prostu zrobimy CC i będzie wiadomo kiedy, będzie wszystko przewidywalne... Mam jeszcze chwilę i mam się namyślić. Bo jeśli wcześniej dojdę do wniosku, że chcę tą cesarkę to wystarczy, że zgłoszę się jeszcze raz na wizytę...
Co przemawia według mnie za CC:
1. Przewidywalność! Znam termin porodu, nie muszę się denerwować, że przenoszę, czego cholernie nie chcę.
2. Wiem, że będę cierpieć 2-3 dni jak jasna cholera. Ale jest to bardziej wyobrażalne niż ból porodowy. Operacje przechodzi codziennie miliony osób i nikt tego bólu nie śmie nawet porównać z porodowym. Nie jest więc chyba aż tak straszny.
3. Zachowanie w całości krocza! Pochwa w normalnym stanie. Brak problemów z seksem, z nietrzymaniem moczu.
4. Konieczne większe zaangażowanie w opiekę nad dzieckiem ze strony męża, a to akurat by mu bardzo dobrze zrobiło. Pośrednio mnie również :)
5. Brak ryzyka podduszenia, niedotlenienia dziecka. Dziecko rodzi się mniej wymęczone.
6. Bardziej cywilizowana - jeśli można tak to określić- droga przyjścia na świat. Brak kału, moczu, zwierzęcego parcia, widoków trudnych do zapomnienia w negatywnym znaczeniu...

Za Sn:
1. Magia! Nie wiem kiedy się zacznie, nie wiem gdzie, nie wiem jak. Fascynujące oczekiwanie na ten moment.
2. Poród może przebiec szybko, nawet 3-4 godziny. Po 2 godzinach wstaję i jestem na chodzie. Ból szybko mija. Boli bardzo, ale tylko kilka godzin a nie dni.
3. Naturalna droga przyjścia na świat dziecka. Wszystko dzieje się w swoim tempie, dziecko rodzi się wtedy kiedy jest gotowe.
4. Szybsza rekonwalescencja.
5. Można szybciej zajść w kolejną ciążę (ale tego akurat raczej nie przewiduję i nie planuję zbyt prędko, o ile w ogóle)

Nadal nie wiem co robić :)

PS. Oczywiście plusy SN i CC są moimi osobistymi przemyśleniami. Niech nikt nawet przez moment nie pomyśli, że komuś umniejszam albo coś neguję. Jestem po prostu rozdarta i przy okazji zmienna jak chorągiewka. Przecież na początku w ogóle nie chciałam słyszeć o CC :)

Ginekolog na wizycie uprzytomnił mi że nawet in vitro nie ma sensu. normy wymagane do refundacji to minimum 0,4. Można by oczywiście prywatnie ale szanse niskie. Ale jak wspominałam in vitro nie wchodziło nigdy w grę. Na wszelki wypadek kazał oczywiście powtórzyć badanie w innym laboratorium.

co się ze mną działo? Możecie sobie tylko wyobrazić. Załamałam się zupełnie. Coś we mnie pękło. Znów wyłam, i wygrażałam Bogu pięścią. Kłóciłam się, krzyczałam, płakałam.... ale kontynuowałam nowennę. Przez zaciśnięte zęby, tłumiąc wściekłość i rozgoryczenie a przede wszystkim paraliżujący strach odmawiałam kolejne Zdrowaśki. Po każdym różańcu mówi się formułę - błagalną w pierwszej połowie, dziękczynną w drugiej. Ja byłam w 2 połowie. Myślałam że momentami "dziękowanie" nie przejdzie mi przez gardło. Ale zawzięłam się, że jeśli Bóg najpierw daje obietnice, tworzy mnie kobietą, wlewa w moje serce pragnienie macierzyństwa, a potem tak zostawia - to chcę z czystym sumieniem wiedzieć że ja zrobiłam WSZYSTKO co mogłam, zgodnie z Jego zasadami, i jeśli nie mam mieć dziecka, to będzie to tylko i wyłącznie Jego surowa, żeby nie powiedzieć zła wola. Wszystko Mu to wygarnęłam, tłumacząc, że nie proszę o lot w kosmos ani nagrodę Nobla. Chcę jedynie tego, do czego On sam mnie powołał! Pismo Święte o tym mówi! Bądźcie płodni i rozmnażajcie się! I co?! tak... nie byłam pokorną, cichą, grzecznie klepiącą paciorek katoliczką. Byłam wściekła i wszystko, wszystko mówiłam Bogu.
I bardzo dobrze! Bóg to Osoba, a nie instytucja. Czasem trzeba wyłożyć swoje racje, czasem trzeba tupnąć. Wbrew pozorom, Bóg takich lubi:) Trzeba pytać i wymagać odpowiedzi. Trzeba mieć argumenty. Trzeba się kłócić. Maryja była moim największym argumentem w tej batalii. Mówiłam "Sam otoczyłeś Ją chwałą i wyróżniłeś i dałeś nam za Matkę (Pismo św, scena pod Krzyżem "oto Matka Twoja" i te sprawy) więc kiedy Ją teraz wzięłam za słowo, więc wiem, że Ona się ze mną modli, chyba mnie tak nie zostawisz?!"
Ale nie ukrywam, kosztowało mnie to wiele wysiłku. Na zewnątrz bardzo się zmieniłam. Nie miałam ochoty spotykać się ze znajomymi, wszędzie dookoła szczęśliwe Mamusie i rosnące brzuchy. Jak na złość! Wszędzie! o ironio za oknem na przeciwko wielki billbord z reklamą kliniki leczenia niepłodności. Nie miałam ochoty wychodzić z domu. w końcu popadłam w apatię, czekając na kolejne wyniki AMH i FSH.

Magic Niemożliwe 23 września 2014, 17:53

Moja cierpliwość bardzo się opłaciła... widziałam naszego malucha z pulsującym sercem i je usłyszałam! :D bije 160u/min!! :D mały jest starszy niż to wychodzi z OM, ale tylko jeden dzień :)) ma 12mm i jest moim ukochanym Skarbem, które kocham mimo iż jeszcze go nie ma z nami tu na świecie :)) to jest miłość...matki do dziecka... myślałam, że będę płakać czy krzyczeć, ale nie :) mój spokój wciąż mnie zaskakuje :) popłakałam się dopiero w samochodzie. Zeszły emocje i ten strach czy jest mu dobrze u mnie :) jest jak najbardziej! mam do porobienia parę badań, ale to na wizytę za 4 tygodnie! :D

A to mój już największy Skarb na świecie! <3 nasz mały Miś Haribbo :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22

W końcu były wyniki - AMH- 0.4 (hurra! wygląda lepiej!) FSH - 18,5 (ha! tu też lepiej!) W międzyczasie przypatoczył się cykl ze skokiem - pomyślałam - teraz zrobię progesteron. Badanie go jak temp jest niska nie ma sensu. Teraz na pewno będzie lepiej. Było - 3,4. lecę do gina obwieścić mu dobre w moim przekonaniu wyniki.
Przy okazji miałam wreszcie usg na początku cyklu. Do tej pory zawsze jakoś nie trafiałam na początek cyklu tylko na 2 połowę.
Gin długo, bardzo długo szukał pęcherzyków na usg. Jeden jajnik był prawie niewidoczny, nie można było o nim nic dobrego powiedzieć. Szukał więc uparcie w drugim, szukał i szukał. w końcu pytam, ile Pan znalazł. Padła odpowiedź - żadnego.
Ścisnęło mnie w dołku.
potem przy biurku rozkładam przed Nim wyniki, z nadzieją patrzę, ale gin sprowadza mnie na ziemię. Te wyniki są złe. ZŁE. FSH za wysokie, AMH za niskie, progesteron jakby go nie było. i te puste jajniki...
Przedstawił nam jakie mamy opcje na ewentualną ciążę: adopcja komórki jajowej, in vitro jakieś tam bardziej ingerujące w organizm i bardziej niebezpieczne bo to zwykłe raczej nie pomoże, ale i tak wątpliwe aby jajniki zareagowały na stymulację.
-a w jakikolwiek sposób naturalnie?
-sama Pani widzi wyniki i wie Pani co oznaczają.

Stało się. Dowiedziałam się że jestem bezpłodna.

Sigma Czekając na dwie kreski :) 23 września 2014, 18:46

Oczywiście nie wytrzymałam i zrobiłam test i strasznie dziwnie się "zachował". Jak poszła różowa smuga, to zobaczyłam 2 równie wyraźne, różowe kreski na różowym tle smugi - i już się ucieszyłam, a po chwili... zniknęła smuga i razem z nią zniknęła kreska testowa :O I to tak zniknęła, że tylko pod kątem widać jakiś brudno-szary cień, ale nic różowego w tym miejscu nie ma. Felerny test, czy jak?

zyrcia Chyba się udało ! 23 września 2014, 18:48

Jejku, czy to już paranoja ? Generalnie jak robiłam testy było idealnie białe tło, żadnego cienia to może jednak?? Brzuszek mnie tak boli jak na @, nawet trochę mnie mdli, a ona nie przychodzi co dziwne. Jutro kolejna próba, chyba że ta małpa mnie nawiedzi. Tak bardzo chciałabym mieć bobaska :) Wiem, że nie powinno się w dzień mierzyć temp. ale jest taka sama jak rano... Zobaczymy jutro, proszę trzymać kciuki ! ;)

OlaN ....... 11 listopada 2014, 09:42

Dziś pokazał się śluz gęsty, kremowy. Wczoraj temperatura 36,5. Więc chyba nici z mojej nadziei. Koleżanka mówiła,że to dni płodne jak taki śluz.No nie wiem, wszędzie piszą, że nie. Ciężko mi większość moich koleżanek jest w ciąży w rodzinie też a ja nic....Ale mam nadzieję może ten 8.11 to był ten dzień, chociaż to byłoby za piękne :(

Mam wrazenie, ze moj brzuch wyglada conajmniej na 8 miesiac a to jeszcze nie jest 7, z mala chyba wolniej roslam ale teraz to pewnie dlatego, ze przy kolejnej ciazy jednak te miesnie sa juz bardziej rozciagniete a ja tymbardziej mialam rozstep miesni. Poprzednio moglabym hasac, skakac biegac i nic mnie nie bolalo a teraz dokuczaja plecy na dole az do posladkow gdzies tam w srodku, czasem wstaje i sie wyprostowac nie moge. Dzis to w ogole mnie bolaly bo wysprzatalam malej caly pokoj, wszystkie rysunki posciagalam z mebli i ulozylam do kartona (chyba bedzie malarka, ciagle rysuje a tak ladnie ze obled, wygrala nawet 1 sze miejsce w rysowaniu, zdecydowal o tym czlowiek, ktory sam rysuje) po malej pokoju wysprzatalam cala ubikacje, umylam plytki na scianach. Teraz czekam na mojego musi odkurzyc mieszkanie bo ja nie dam rady, i ogarnac troszke lazienke ale tylko troszke bo grzejnik umyc, ja juz nie wchodze na krzesla boje sie, ze mi sie zakreci w glowie i spadne. Za tydzien mam zamiar zrobic krzywa glukozy blee juz sie boje jak ja dam rade to wypic, w najgorszym wypadku zrobie to za dwa tyg przed wizyta u lekarza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2014, 19:06

mia6 Trudna droga do spełnienia marzeń. 23 września 2014, 19:56

Tyle rzeczy powinnam opisać. Tyle myśli mam w głowie. Tyle emocji. Dzisiaj skupiam się tylko na jednym - o 17:30 miałam pierwszą inseminację. Przede mną dwa tygodnie oczekiwania na wynik. Wydaje się to niczym w porównaniu z tym ile już czekaliśmy. Damy radę. Musimy. Dziwne uczucie wiedzieć, że być może dokonuje się cud i spełnia największe marzenie :)

OlaN ....... 11 listopada 2014, 09:52

Założyłam przed chwilą ten pamiętnik ale teraz jakiś dziwny dół.....to chyba nie na moje nerwy i psychikę. Chciałabym, żeby ktoś mi coś doradził ,powiedział jak zajść mając nieregularne cykle.....Czy uważacie że nasz Ovu naprawdę jest taki wspaniały? Wiele dziewczyn dzięki niemu zaszła w ciąże..

Ale leniwy dzień, miałam wolne dosłownie cały dzień przeleżałam w łóżku w piżamie. Trochę pospałam, trochę poczytałam, trochę obejrzałam tv. Szukałam jakieś książki o ciąży który by miała jakąś sensowną treść i znalazłam kilka propozycji.

Mam już plan. Jak zajdę w ciąże to pierwsze co oprócz wizyty u ginekologa to zapiszę się na basen i kupię książkę "w oczekiwaniu na dziecko". W sumie to już dziś chciałam ją zamówić ale po co? Zaczynam od jutra mierzyć temperaturę no i odliczać dni do owulacji. Nie mogę się doczekać;)

Indiana1980 Malo jajka nie zniose... 23 września 2014, 21:12

Witam kochhane,dawno nie zagladalam,bo wraz z @,opadly emocje i chec pisania.Heh.Wlasnie zakupilam ovu digital test clear blue.Sprobujemy tak :)Bez zastanawiania sie czy kreska jest mniej czy bardziej ciemna :P Buzka

Spaaaaaccccc!!!!! Mi sie strasznie chce!!!! Jestem wlasnie w pracy na drugiej zmianie;(((

Laura28 Never say never 23 września 2014, 21:45

Nowy cykl nowe możliwości. W głowie siedzą zle myśli, ale serce każe wierzyć :) po najbliższej operacji pójdę do lekarza błagać o laparoskopie, bede chodzić aż wychodzę, tylko w jakim odstępie czasu mozna byc znieczulanym ? Boje sie usłyszeć najgorszego, ale życie w niepewności mnie bardzo meczy. Skrycie liczę, ze moze do operacji nie dojdzie bo zafasolkuje ? Byłoby super. Mam problemy z napisaniem pozytywnych rzeczy ... Boje sie ich tak jakby były poza moim zasięgiem...boje sie rozczarowania.

Jestem przerażona. Jutro termin @, ale też wizyta u gina. Nie umiem się cieszyć, za bardzo się boję. Cały wieczór płaczę, ze strachu o moją fasolkę. Wiem, że to niedobrze ale ja po prostu nie przeżyję kolejnej straty. Gdzieś w środku tli się nadzieja, ale jak na razie strach bierze nade mną górę. Każda wizyta w toalecie to dla mnie trauma, a chodzę tam co 15 minut.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2014, 21:58

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)