No I rozkreca sie mam brazowe plamienia. Test elektroniczny powiedzial mi wyraznie dzis rano Ze w ciazy nie jestem. Ach glupia glupia glupia myslalam, ze jest inaczej.
No i to jest właśnie najfajniejsze w Belly- jak dookoła nie mogę znaleźć pozytywnych przypadków to zaraz się odezwiecie wszystkie i mi pokażecie, że nie tylko w czarnych kolorach trzeba to widzieć, że są też pozytywne zakończenia 
Bardzo dziękuję, lepiej mi 
37 tydzień... Poród może nastąpić w każdej chwili. Jutro mama pomoże mi dokończyć pokoik i posprzątać gruntownie mieszkanie. W zamrażarce mam zapas jedzenia na jakieś 2 tygodnie, wyprawka skompletowana, ubranka wyprane i wyprasowane, a ich ilość jest ogromna. Brzuch się opuścił, dziś w nocy obudziła mnie biegunka, skurcze mam od tygodnia co wieczór... Coś się dzieje...
W sobotę lub niedzielę mam jeszcze zaproszenie na strefę. Chłopaki mówią, żebym się nasyciła atmosferą, poubierała w kombinezony, pozbierała spadochrony... ale do samolotu już mnie nie zabiorą. Ehhh na skok nie liczyłam, ale na chociaż jeden wylot owszem 



Czuję, że ten etap dobiega końca. Czuję, że już nie przeczytam wszystkich tych książek, nie napiszę wszystkich tych opowieści, nie zrobię zdjęć w całym mieście... Trochę mi szkoda, ale tylko trochę 
Ratunku!!! Jestem tak wściekła, że chyba powyrywam sobie wszystkie włosy z głowy!
Najpierw zaczęło się od przyjęcia nowej dziewczyny do biura. Ok. nie moja decyzja, nie mój cyrk i nie moje małpy, niestety zdążyłam ją poznać troszkę wcześniej i już zdążyła wbić mi nóż w plecy i to dwa razy. Myślałam, że koniec tej znajomości jest już blisko, a tu nic z tego!!! Mało tego, gnida pochwaliła mi się, że idzie na taki sam kierunek studiów jak ja. Ale to jeszcze nic, najbardziej zadowolona jest z tego, że dostanie stypendium socjalne, więc studia ma za friko. Mi do stypendium zabrakło niecałych 15 zł, w czasie kiedy mój M. nie pracował, a ja zapierdzielałam na ,1,5 etatu. A ona????? ona ma wszystko!!!! ma nawet więcej!!! To nie chodzi o kasę, ale teraz w ogóle się porobi, bo jeśli ja potrzebuję weekendy wolne to i ona będzie musiała je mieć wolne. Szefowa znając życie poświęci mnie zamiast niej. Mnie!!!! Pracownika, który pracuje dłużej, mnie która wszystko robi za te leniwe cholery!!!! Mnie!!!! Jasna cholera!!!! Żyć mi się nie chce!!!!!! Ona pracuje od 3 tygodni, dlaczego zawsze mnie trzeba poświęcić??? Dlaczego??? Nie zrezygnuję teraz ze studiów. Już raz to zrobiłam. Więcej nie dam się wykorzystać i nie mam zamiaru dzielić swoich zajęć, bo ona też musi być na zajęciach!!! Mam to gdzieś!!!! Nie chce mi się już nic!!!! Mam dosyć!!!! Mam ochotę rzucić się z mostu, mam ochotę zacząć krzyczeć, żeby usłyszeli mnie na końcu świata!!!!
Wczoraj byłam u lekarza, który na ostatniej wizycie przepisał mi leki na owulacje (clo...)no i na usg (w 16 dc) wyszło że pęcherzyk nie pękł
... czy jest jeszcze szansa na owulacje?
Dziś czuję się fatalnie.
Ogólne osłabienie podbrzusze boli mnie jak na @ i po wizycie w toalecie zauważyłam brązowe plamienie
ostatnio w 24 dc tez się pojawiło i przyniosło @ 
chwilowo zapomnialam o staraniach i zylam chwila za dwa dni @ powinna przyjsc ...zobaczymy
Dzisiaj przez pół dnia zastanawiałam się czy i mi się uda...czy będzie mi dane jeszcze raz przytulić do serca moje dziecko? Takie wymodlone,wyczekane,maleńkie...szczerze w to wierzyłam,ale dzisiaj wiara gdzieś uleciała...o G staraliśmy się tak długo...
Za 2 tygodnie skończę odmawiać NP to będzie ostatnia nowenna o maleństwo i niech się dzieje wola nieba. Może Pan uznał, że nie nadaję się na matkę?
To wszystko jest tak cholernie skomplikowane...jesteśmy już teraz chyba jedyną parą bez dziecka w moim otoczeniu..nikt już nawet nie zaczyna przy nas tematu dzieci, nikt nie sprawia nam przykrości, ale doskonale wiem, że mówią między sobą, że co to za rodzina bez dziecka? No właśnie..jaka rodzina...rodzina to mama, tata i dzieci a bez dzieci to po prostu małżeństwo,para...
Gubię się we wszystkim, sama ze sobą... dziś chcę,jutro nie...dzisiaj wierzę,jutro nie..
No nic...do czerwca niedaleko.
P.S robiłam dzisiaj test ot tak chyba dla sportu..biały;)
21 dc 4-5 dpo
wiem, że na objawy za wcześnie ale mdli mnie, wczoraj także.. chyba zaczyna działać stresik
kurcze czemu ten czas tak się dłuży
Jakoś tak przez te wszystkie miesiące nie miałam czasu tu zajrzeć. To niewiarygodne że tak szybko one minęły. Dopiero co martwiłam się czy w pierwszych tygodniach będzie wszystko w porządku a tu już 8 miesiąc to wprost niewiarygodne. Tak w skrócie to przebrnęłam dość gładko przez te kilka miesięcy zajęta pracą i dziećmi nie miałam czasu na zbytnie zamartwianie się. Ciąża przebiega bez większych komplikacji. Są lepsze i gorsze dni ale to chyba nawet nie trzeba być w ciąży żeby takowe mieć. Przez ten czas udało mi się skompletować niezły zapas ciuszków, wózek, łóżeczko, jeszcze jednak kilka rzeczy mi brakuje.
Mój Wojtuś ma na dzień dzisiejszy 1650 i rozwija się książkowo.
Postaram się przez te 66 dni zaglądać tu regularnie i zapisywać moje spostrzeżenia, dzięki temu szybciej minie mi ten chyba najtrudniejszy czas ... oczekiwania...
Zatem zaczynamy odliczanie JESZCZE 66 DNI...
18 dni

Wczorajsze zajęcia w szkole rodzenia bardzo pozytywne, było przede wszystkim o pielęgnacji dziecka, zarówno o kąpieli jak i innych czynnościach po krok po kroku co nalezy robić i jak obchodzić się z dzieckiem. Dostaliśmy mega dużo różnych ulotek i kilka próbek zarówno dla siebie jak i dla dziecka. Jeszcze pewnie raz pójde i to bedzie na tyle no chyba że Zuzia nie bedzie chciała opuszczać brzuszka więc dwa razy. Może już jutro cos się konkretnego dowiem na wizycie czy cos się dzieje czy niekoniecznie. Marzy mi się aby ginka powiedziała że w przeciągu tygodnia urodze ahhh to chyba jest zbyt piękne żeby było prawdziwe.
Po powrocie do domu dostałam takich skurczy że myślałam że odlece pierwszy raz kilka skurczów raz za razem a bolało jak cholera, ale od tamtego czasu ucichło i dziś już żadnych skurczy.
Wczoraj też dowiedziałam się że wygrałam koszulke i olejek przeciw rozstępom. Niby nic ale jednak pierwszy raz coś wygrałam i to się liczy
odebrałam ostatnie wyniki badań
Także zespołu antyfosfolipidowego nie mam !!!!
Toxo przechodziłam , Tarczyca ,prolaktyna w normie , morfologia też . Bakteria z moczu poszła....
Zaczynamy staranka ..... jeżeli się nie uda przez kilka cykli, nie będzie więcej decyzja o adopcji zapadła ![]()
Jeszcze w tym roku planujemy wizytę w ośrodku adopcyjnym.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2014, 14:08
Jejulku jak ja dawno nic nie napisałam, ale ogólnie nie mam co pisać wszystko wydaje sie byc ok
tylko ta tęsknota za domem tym prawdziwym jest ogromna az mi sie łzy w oku kręcą jak tylko pomyśle, ze zostaniemy tu na dłużej. Jesteśmy tu tylko po to, zeby byc razem a nie dlatego, ze tego chcemy. Julek w szkole daje sobie swietnie radę. Język chłonie w szybkim tempie i nawet pomaga koledze, który tez niedawno tu przyjechał z rodzicami. Ja za żadne pieniądze nie widzę sensu życia tutaj. Na sama myśl, ze będę tutaj rodziła dostaje dreszczy i wracają wspomnienia z poprzedniego porodu. Jak rodziłam tu Julka i męczyliśmy sie tyle godzin prosząc o cesarkę bo czuje, ze nie dam rady wypchnąć i skończyło sie tym, ze nie dałam bo przecież wyciągnęli Julka kleszczami a ja dwa miesiące nie mogłam dojść do siebie. Julek nie był duży ważył tylko 2,700 i 50 cm długi za to teraz jest przeważnie wyższy oś swoich rówieśników. Teraz odliczamy czas do 22 października bo lecimy do naszego domku do pl na ślub mojej teściowej
tak!!! Kobieta po 50 tez może byc szczęśliwa
chociaż śmieszy mnie trochę ten fakt
jej facet jest młodszy od niej o 11 lat, ale jesli im jest tak dobrze czemu nie
Tesciowa zaszalala, wesele na 60 w knajpie z Dj-em który grał na naszym wesu i poprawiony
wesoło może byc
We wrześniu tez bylismy w pl na weselu u mojego kuzyna
było fajnie w sumie, ale ciąża i samopoczucie nie pozwalało do końca sie wyluzować i pobawić w dodatku rozbolał mnie brzuch i siedziałam dłuższy czas, ale i tak cieszylam sie, ze mogłam tam byc i przy okazji odwiedzić moja kochana rodzine za która tak strasznie tęsknię. Moje siostry (3 Agnieszka, Natalia, i Ola) mama, tata, moi chrzesniacy. Taka tęsknota uświadamia jak bardzo sie kogoś kocha i jak może brakować bliskich. Będąc w Polsce tęskniłem za mężem i takie koło sie toczy coś okropnego ja niestety nie należę do osób, którym wszędzie jest dobrze
i będę robiła wszystko co w mojem mocy, zeby mieszkanie w Anglii trwało jak najkrócej. Postaram sie wytrzymać dwa lata góra trzy. Myśle o Julku, ze pozniej będzie mu trudniej nadrobić szkole w pl bo tutaj to poziom jest śmiesznie niski...
Jako osoba wierząca w to, że Bóg do nas mówi na różne sposoby, uważam, że dostałam dziś znak
otóż weszłam do apteki kupić witaminy DLA KOBIET STARAJĄCYCH SIĘ ZAJŚĆ W CIĄŻĘ, te co kupuję już od pół roku prawie ;P kupiłam, wyszłam. Wchodzę do domu i co widzę?: pani w aptece dała mi witaminy DLA KOBIET W CIĄŻY I KARMIĄCYCH PIERSIĄ!
Panie, czy chcesz mi coś powiedzieć?

do tego dziś złapał mnie kilku-minutowy skurcz w macicy taki, że aż mi się słabo i niedobrze zrobiło!
oby to był dobry znak 
Rozpoczynamy 6 tc 
Nasz Bamboszek trochę przesadza :o Brzuch rośnie :o Dziś delikatnie męczą mnie mdłości i mam nadzieję, że to nie zapowiedź ich dłuższego trwania 
25.10.14 Nasz Ślub
!
Nie wiem jak ze wszystkim zdążymy 
W ogóle to będzie cudowny tydzień
! 21 moje urodziny, 23 lekarz i 25 ślub
Będzie szał !
Na początku listopada chcę się wybrać do genetyka żebym była spokojna, że wszystko ok i może dowiemy się czy Bambosz jest chłopakiem i lepiej żeby tak było, bo Radżi mi nie daruje 

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2014, 15:44
W poniedziałek wizyta u gina...boje się...Proszę trzymajcie za mnie kciuki.
Jejulku jak ja dawno nic nie napisałam, ale ogólnie nie mam co pisać wszystko wydaje sie byc ok
tylko ta tęsknota za domem tym prawdziwym jest ogromna az mi sie łzy w oku kręcą jak tylko pomyśle, ze zostaniemy tu na dłużej. Jesteśmy tu tylko po to, zeby byc razem a nie dlatego, ze tego chcemy. Julek w szkole daje sobie swietnie radę. Język chłonie w szybkim tempie i nawet pomaga koledze, który tez niedawno tu przyjechał z rodzicami. Ja za żadne pieniądze nie widzę sensu życia tutaj. Na sama myśl, ze będę tutaj rodziła dostaje dreszczy i wracają wspomnienia z poprzedniego porodu. Jak rodziłam tu Julka i męczyliśmy sie tyle godzin prosząc o cesarkę bo czuje, ze nie dam rady wypchnąć i skończyło sie tym, ze nie dałam bo przecież wyciągnęli Julka kleszczami a ja dwa miesiące nie mogłam dojść do siebie. Julek nie był duży ważył tylko 2,700 i 50 cm długi za to teraz jest przeważnie wyższy oś swoich rówieśników. Teraz odliczamy czas do 22 października bo lecimy do naszego domku do pl na ślub mojej teściowej
tak!!! Kobieta po 50 tez może byc szczęśliwa
chociaż śmieszy mnie trochę ten fakt
jej facet jest młodszy od niej o 11 lat, ale jesli im jest tak dobrze czemu nie
Tesciowa zaszalala, wesele na 60 w knajpie z Dj-em który grał na naszym wesu i poprawiony
wesoło może byc
We wrześniu tez bylismy w pl na weselu u mojego kuzyna
było fajnie w sumie, ale ciąża i samopoczucie nie pozwalało do końca sie wyluzować i pobawić w dodatku rozbolał mnie brzuch i siedziałam dłuższy czas, ale i tak cieszylam sie, ze mogłam tam byc i przy okazji odwiedzić moja kochana rodzine za która tak strasznie tęsknię. Moje siostry (3 Agnieszka, Natalia, i Ola) mama, tata, moi chrzesniacy. Taka tęsknota uświadamia jak bardzo sie kogoś kocha i jak może brakować bliskich. Będąc w Polsce tęskniłem za mężem i takie koło sie toczy coś okropnego ja niestety nie należę do osób, którym wszędzie jest dobrze
i będę robiła wszystko co w mojem mocy, zeby mieszkanie w Anglii trwało jak najkrócej. Postaram sie wytrzymać dwa lata góra trzy. Myśle o Julku, ze pozniej będzie mu trudniej nadrobić szkole w pl bo tutaj to poziom jest śmiesznie niski...
tesciowa zgodzila sie przyjechac w marcu/kwietniu
ale sie ciesze...tym razem ja i tylko ja zajme sie maluchem, ale potrzebuje jej pomocy przez 3-4hrs dziennie, tyle bede musiala byc w pracy, bede musiala wrocic ok 4 tyg po porodzie. UFFFF ale ulga
O macierzynskie moge podac papiery dopiero od 26 tygodnia, wiec poczatkiem stycznia wyruszam do job centre
zawsze to jakas kaska dodatkowa
a nastepne plany dotyczace dzidzi :
moze uda nam sie z wynajeciem lepszego, wiekszego domu za 2-3tyg, jesli nie to na pewno zmieniamy miejsce do lutego 
nastepna wizyta dotyczaca dzidzi : 7ego tego miesiaca na 14.30 w szpitalu- pierwsza z ginekologiem-poloznikiem-wymuszona placzem 
nastepne usg potwierdzajace juz plec mam na 21tc- 21ego listopada na 16.00
Czuje juz dzidzie...sama sie dziwie, czy to molziwie ale nie ma mowy o pomylce, czuje dosyc mocno, od 2-3 dni codziennie ok 18-20.00 wieczorem...
Zapomniałam o najważniejszym wydarzeniu podczas pobytu w pl
23.09.2014 bylismy podejrzeć naszego maluszka
zaledwie 3,5 cm szczęścia
Powiem szczerze, ze bałam sie tego usg, te wspomnienia z ostatniego podglądu to jakiś koszmar i trauma. Kilka razy zapytałam lekarza czy nasze dzieciątko żyje i czy wszystko ok. Na całe szczęście z naszym szkrabkiem na ten czas wszystko w porządku
Julek był taki dumny i szczęśliwy jak zobaczył dzidzie i chociaż lekarz zauważył jakiś ogonek i pokazał mówiąc, ze całkiem możliwe jest, ze Julek będzie miał brata bo coś tam widac miedzy nogami chodź stwierdził tez, ze za wcześnie aby na 100% stwierdzić płeć bo i chłopcy i dziewczynki na tym etapie wyglądają podobnie. To Julek i tak mocno wierzy, ze będzie miał siostrzyczkę. Chociaż pwiedzial, ze najważniejsze, aby było zdrowe
Jesli mówi coś o dzidzi to tylko Ona to Ona tamto
mam nadzieje, ze jesli będzie miał brata to tez będzie szczęśliwy
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2014, 19:50
Dziewiąty dzień oczekiwania.
Ogrom i nawał zajęć spowodował, że nie miałam czasu ani nic naskrobać na ovu, ani zbytnio myśleć o zbliżającym się "dniu 0" 
Weekend u teściów minął bardzo sympatycznie. W poniedziałek moja Babcia obchodziła swoje 80-te urodziny. Rodzinka się zjechała i było świetnie
We wtorek - Dzień Chłopaka, ale nawet nie było zbytnio czasu, żeby świętować, bo musiałam mnóstwo rzeczy do pracy przygotować. Wczoraj, w środę, zaraz po pracy udałam się na poszukiwania materiału i do krawcowej, bo 18-go października idziemy na wesele, a w sklepach bida z nędzą i koszmarem podparta - albo nic mi się nie podoba, albo nic nie ma, albo jak już jest to ni chu chu nie leży. A wieczorem spotkałam się z moją przyjaciółką, która pracuje we Włoszech i akurat na kilka dni przyleciała. Dzisiaj wstałam skoro świt, przed pracą zaliczyłam Wydział Komunikacji i odebrałam swoje prawo jazdy (jupi!!) i podjechałam do psiapsióły pożyczyć torebkę do sukienki na rzeczone wesele. A po pracy na pierwszą przymiarkę do krawcowej.
Muszę jeszcze dzisiaj posprzątać, bo syf się zrobił w mieszkaniu straszny. Będzie ciężko, bo katar mi się zaczyna, nos mam zapchany i zmęczona jestem okrutnie, bo za krótko spałam.
Ach, jaka zapracowana kobieta ze mnie się zrobiła...kto by pomyślał 
Miał być cykl bezowulacyjny. A wykres wygląda obiecująco, nie wiem co myśleć o tym
Przynajmniej będę miała ładny wykres
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.