Lollis Ja + On + Ona ...i ? 10 października 2014, 12:54

19t + 6d

Jutro zaczynamy kolejny - 21 tydzień.
Dni lecą mi bardzo, bardzo szybko :)

W zeszłą środę wyżebrałam od internisty skierowanie do chirurga u mnie w przychodni.
Na dzisiaj mam umówioną wizytę - zobaczymy czy ten lekarz też mnie spławi i zostawi samej sobie do porodu.
Trochę mnie to wszystko przeraża, a najbardziej wykupione 12 pudełek Clexane 80 na najbliższe dwa miesiące... ostatnio zrobiłam sobie brzydkiego siniaka na brzuchu. Moje ogromne piersi utrudniają mi robienie sobie zastrzyku w bok brzucha, a i sam brzucho robi się coraz twardszy...
Na rękach mam zrost na zroście, wręcz krwiaki :( robiłam okłady z sody - bo tylko to mi wolno - ale nie widzę poprawy.
Któregoś dnia będę musiała spróbować zrobić zastrzyk w bok uda, podobno cholernie boli :/
A może dzisiaj chirurg zmniejszy mi dawkę i będę cierpieć odrobinę mniej ?

Dzisiaj przyjeżdżają też mebelki do naszej sypialni :) oczywiście napadliśmy Ikea ;)
Myślę, że do koloru ścian 'dryfujące kry' będą pasowały ;)
Najwyżej... przemalujemy pokój :D

b102af919a76637dmed.jpg

W środę po kąpieli zauważyłam też coś na co czekałam dłuugo :D
Pojawiła się linea negra <3
Jest jeszcze słaba ale widoczna :D


Anjea Niecierpliwe starania 12 października 2021, 16:22

Bóle podbrzusza wróciły. Przeryłam pół internetu szukając czy tak powinno być. I wychodzi na to, ze nie tylko mnie to męczy. Ale jak przepowiedzieć mojej głowie ze wszystko będzie Ok? Każde pójście do toalety jest stresujące, czy na wkładce nie będzie krwi. Codziennie się boje ze „jutro” już czar pryśnie i będzie po wszystkim. Liczę na to, ze wtorkowa wizyta u ginekologa trochę mnie uspokoi.

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 10 października 2014, 16:01

<3 19tc(18+3)<3
Julia Julka Juleczka tak więć najprawdopodobniej będzie córeczka nasza Kochana dziewczynka za dwa tyg usg połowkowe więc potwierdzimy na razie się nie nastawiam i nie mówimy też nikomu wie tylko mąż i ja no i oczywiście wy;)
W środe miałam długo wyczekiwana wizyte u mojego gin już tak bardzo nie mogłam sie doczekac mówiłam ginkowi ze czekanie 4 tyg to baaaaaaardzo długo zaczął się śmiać i powiedział że my Kobietki to najchetniej chciałybyśmy mięc urządzenie do usg przy łóżku i zeby mąz nam robił dwa razy dziennie
mial bardzo dobry humor i pół wizyty żartował sobie ale byłam już spokojna bo serduszko maluszka biło a nóżki fikały do góry nie wiem co ta kruszyna wyprawiała ale słodko to wyglądało gin zapytał czy chce zać płec i czy jak mi powie to wpadne w zakupowe szaleństwo haha tak więc moje przeczucie od początku ciąży mnie nie myliło czułam że to dziewczynka na drugi dzien po zrobieniu testu poszłam kupić buciki żeby powiedzeć męzowi i akurat tak wyszło że kupiłam różowe w każdym buciku test ciążowy leża na honorowym miejscu często ję oglądam. Mój kochany mężuś zapytał mnie czy jest jakas szansa że Julce cos urośnie do następnej wizyty bardzo chciał miec pierwszego synka ale juz zapowiada że po Julce będzie Ignaś oby miał racje taka parka to nasze marzenie;)
x4f5lw.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2014, 16:04

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 10 października 2014, 17:42

My właśnie wracamy m tak szczegółowego badania nie miałam nigdy w życiu 
Co prawda miałam mała nadrzerke ale mi ją wypalił. Pobrał materiał na badania. Pod kątem badania gin ekologicznego jestem idealna i nie ma przeciwwskazań do ciąży. Wynik tsh i na zespół antyfosfolipidowy mam schować do torebki i nigdy w niego nie patrzeć bo takie wyniki to nie wyniki źle 
Zbadał mojego Łukasza i tez jest ok. Na tą chwilę czekamy na wyniki o musimy zrobić badanie nasienia.ale powiedział zeprprzyczyną u mnie może być ze mam zbyt późno Owulacje i jak dochodzi do zapłodnienia to nie ma gdzie się za gnieździe bo następuje juz proces złuszczania ..

Ciąża zakończona 25 września 2014
O godzinie 15.45 urodził się Marcel
Waga 3200 56cm <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2014, 17:47

Kaija Po nasze pierwsze szczęście. 10 października 2014, 22:47

Pokłóciłam się z narzeczonym, na tyle że pojechał do kumpli na piwo. Nie wiem co dalej. W sumie o nic się pokłóciliśmy,a wydaje mi się że to wszystko przez jego rodzinę. Nie pamiętają o jego urodzinach, ale jak coś chcą to zawsze do niego.Szkoda mi go.

cati Ja będę Mamą ? 10 października 2014, 20:06

Testowanie ovu okazalo sie bardziej zagmatwane , niz mi sie wydalo...
nie pic 2h przed testowaniem , a za razem przeciez trzeba sie nawadniac
testowac bardziej popołudniu , a najlepiej to wieczorem ..
kiedy zaczac? niby przy 28 cyklu to wychodzi mi 11 dzien , ale moze byc wczesniej ?

zamoooooooooooooootane tooooooooooo :D a mialo mi to ulatwic ;P

Cos mnie dzis naszlo na rybe po grecku :D swiateczna potrawa ale co tam mozna ja zrobic :D i zjesc.mmmm pycha :D

MadzikForever Traktat o Robalach 10 października 2014, 21:34

Zbeczałam się jak głupia, łzy jak grochy mi płynęły po policzkach, jeszcze nie wyschły... Obejrzałam "Dream House" Sheridana i cała jestem zagluciała... I jeszcze te dwie dziewczynki takie do mojej Biedronki podobne... Drugi raz nie obejrzę, za bardzo nerwy szarpie...

Oj Kochany Pamiętniczku, troszkę cię zaniedbałam. Już nadrabiam. Ostatnio w pracy była nagonka, ze względu na audyty. Teraz cały weekend siedzę w szkole. W sumie od 8 do 21 muszę tu wytrzymać. Dam radę. Cały czas zastanawiam się jakie witaminki kupić mojemu M. Jeśli nie udało się w tym cyklu, to być może zrobimy badania, nowe witaminki, nowe wyzwania, nowe starania. Trochę brakuje mi <3 oj strasznie za tym tęsknie. Ale decyzja padła, teraz trzeba wytrzymać do końca.

Hmmmmmmmmmmmm

Miał być kolejny plan... podstawowym planem to chyba będzie przeżyć miesiąc za 400zł :/ jeśli w tym miesiącu ZUS nie wypłaci zasiłku - bo niby ma czas do 2.11 :/ - to będzie zajebiście ciężko i nie wiem jak to ogarnę :/ chyba zacznę czytać blogi studentów żeby mieć wenę jak przeżyć z takich pieniędzy :(
Ale mówi się trudno i żyje się dalej ;)

Tak sobie myślę że chyba warto jakiś plan stworzyć

Plan na Październik część 2 ;)
- 5kg mniej
- lepsza praca - czyt. normalna umowa bądź przynajmniej z lepszą stawką
- zmienić image, a przynajmniej fryz ;D
- posprzątać dokładnie kuchnie i łazienkę - czyli najgorsze :P
- zrobić legowisko dla naszej mordeczki ;)
- zrobić projekt półko-wieszaka w przedpokoju a jak dostanę $ to również wykonać ;)
- pojechać do mamy i zapalić [*] dla Niej i naszego dzidziusia

Może i niektóre punkty są banalne a na realizację potrzeba chwili ale czasem ciężko się spiąć i wykonać. Tak jak z wizytą na cmentarzu... cały czas boję się jak zareaguję, czy nie ucieknę z płaczem lub nie będę znów przeżywać przez kolejne dni a niestety jest to bardzo prawdopodobne :/

zyrcia Chyba się udało ! 11 października 2014, 01:04

Właśnie zaliczyłam pierwsze rzyganie o.O było super -_-

10-10-2014

5.00
Zadzwonił gaszkowi budzik i woła „eee wstajesz?”. No tak, zapomniałam że to ja rodzę, nie on. Wstaję. Ale dopiero o 5:40 hy hy. Myje szybko paszczaka, golę pachy, nogi, bobra – tyle ile widzę. Wstawiam wodę na kawę dla gaszka, robię mu kanapki do szpitala, dla Gertrudy herbatka i kanapka z dżemem. Jest 6.15. Budzę gaszka, żeby mi bobra poprawił tam gdzie mój wzrok nie sięga po raz ostatni w życiu. Wsiadamy do auta. Jest 6.30. Dokładnie ta godzina o której powinniśmy się stawić w szpitalu. No cóż. Nie chciałam, ale jednak okazuje się, że na poród własnej córki też nie umiem być na czas. Może gdyby gaszek wstał ze mną i pomógł to byśmy się wyrobili, ale bez zbędnych pyskówek (których ostatnio mieliśmy w nadmiarze) łypnęłam tylko na niego okiem w stylu „ty dziadu” i ruszyliśmy nie w stronę szpitala tylko babci. Gaszek zdecydował, że sam da radę ogarnąć Gertrudę na mój czas szpitala, jedziemy zobaczyć jak się ma po raz ostatni we dwójkę. Powiesiłam szybko pranie, które wstawiłam wychodząc od niej noc wcześniej, podaję śniadanko, gaszek zmienia pampersa. Szybkie gudbaj i jedziemy. Do szpitala.

6. 45
Patrzę na pielęgniarki w recepcji i zaczynam zdawać sobie sprawę co się dzieje. Po co ja tu jestem i jakie będą tego konsekwencje. Wszystko ostatnio działo się tak szybko, że nie myślałam o porodzie. Pakując się poprzedniej nocy włączyłam „travel mode on” czyli powielałam czynności pakowania się na wylot. Ręczniki, majtki, staniki, kosmetyki, ładowarki, komputery, gazety no i.. kapcie! Spakowałam wszystko do 1 torby podróżnej, żeby czegoś nie pominąć. Do wiklinowego koszyczka wrzuciłam gaszkowe jedzenie, kawę i portfel z dowodem, żeby mieć na wierzchu przy odprawie porodowej. I wtedy się zaczęło (1wszy start). Panie zważyły, zmierzyły, wypytały, podpisać kazały, przebrały, wylewatywowały (zabolało), wenflony pozakładały (zabolało) i czekalim. Na doktóra. Przyszła inna pani i na salę zabrała. Beż męża. Pierwszy zonk. On niby póżniej. I to był najgorszy czas z całej operacji „poród” – brak męża u boku. Tyle miesięcy mnie wkurwiał swoją obecnością, nerwy szarpał swym oddchem, scyzoryki w kieszeni mi otwierał jak tylko swoją japę otworzył... no zabiłabym za samą egzystencję. A tu pani powiedziała „mąż później” i świat mi się zawalił. Odchodziłam od niego jak dziecko, które idzie po raz pierwszy do klasy prowadzone za rączkę przez panią nauczycielkę. Szczęka zaczęła drżeć a w oczach łzy. I wtedy miałam wrażenie, że jednak się zaczęło (2gi start). Zdjęli mi majtki, kazali usiąść na stole operacyjnym, wypytali, wymacali, kazali zrobić koci grzbiet. Pierwszy zastrzyk – znieczulenie w plery. Takie jak u dentysty. Zabolało. Ja się trzęsę jak osika – pani prosi żebym się uspokoiła. Mówię jej że mi zimno choć sama nie wiem czemy dygocze mi wszystko – nogi, dłonie, ramiona, plecy. W tle słyszę doktorów jak gadają o dupie maryni. Ktoś odbiera telefon, ktoś inny wchodzi bierze coś i wychodzi. Doktory śmieją się w głos myjąc ręce do oeracji. Wszystko idzie nie tak jak w „Na dobre i na złe”. Nie ma powagi, nie ma spokoju, mnie nie przywiezli przygotowaną do operacji, ja przyszłam sama, zdjęli majtki, kazali to i tamto, a reszta sobie żartuje, chichocze, tak jakby stanęli w kolejce po kaszankę i opowiadali sobie kulisy minionego weekendu. No ale w sumie jest piątek – może weekend dopiero planuja? Nie rozumiem o czym mówią więc pozostaje mi się tylko domyślać. Podczas gdy anestezjolog wbija mi się w plecy po raz drugi już epiduralem. Zabolało. Ale zaczyna mi się robić cieplej. Przestaję dygotać. Jakieś prądy czuję w nodze, jakieś uczucie ciężkości. Przez głowę przelatuje mi myśl – czy epidural jest bezpieczny? A co jeśli mi się z tego śmiania wbije nie tam gdzie trzeba i sparaliżuje mnie do końca życia? Podpisałam greckie papiery więc zgodę na wszystko wydałam. A co jeśli umrę? Jeśli coś pójdzie nie tak? Łapię się za brzuch i zaczynam się modlić. I w głowie tylko słyszę Dżizes, dżizes, dżizes... Nie wiem dlaczego, ale łatwiej mi się modlić po angielsku. Jakieś to bardziej bezpośrednie niż polskie Ojcze Wszechmogący pobogłosaw mnie, wiem że zgrzeszyłam ale błagam cię o przebaczenie, Matko Najświetsza bla bla bla. Mam wrażenie, że to nie działa. A jak sobie gadam Dżizes, dżizes, I need you right now! Wiem że jest obok. Kładę się na plecy. Tylko męża brak. Mam wrażenie, że mnie doktór mój oszukał. Obiecał że będzie a go nie ma. W tak ważnym momencie, w ostatniej chwili, nie pozwolił mu być? Miał trzymać moją rękę a teraz go nie ma. Pierwsze prawdziwe łzy. To nie tak miało wyglądać... Zostałam sama z obcymi ludźmi w obcym kraju...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2014, 22:07

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 11 października 2014, 08:35

Porada dnia
Jedz dużo marchewki. Jest ona bogata w beta karoten i witaminę A, które mogą pozytywnie wpłynąć na zwiększenie ilości i jakości śluzu szyjkowego.


Od miesiąca jem marchewkę kilogramami, niedługo będę cała pomarańczowa ;)

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 11 października 2014, 10:39

21 tydzień <3

Wczorajsza wizyta u chirurga była świetna ! Wiem, że to dziwnie brzmi, ale cieszę się, że w końcu ktoś mną się konkretnie zajmie.
Wcześniej już wspominałam, że moja mama jest pielęgniarką - pracuje w miejscowej przychodni.
Zapisała mnie do najlepszego chirurga w województwie w naszej poradni i bardzo się mną przejął.
W końcu wiem, że jestem w najlepszych rękach - a dokładnie moja noga i biodro.
Zastrzyki zostają co końca ciąży w tej samej dawce i obowiązkowo zostaje moja pończocha uciskowa.
Jestem zapisana na doppler i mam co dwa tygodnie pokazywać się chirurgowi żeby nawet powiedzieć, że wszystko jest okej :)
Ciekawa jestem co wyjdzie po badaniu usg żył, czy choroba zaczęła się cofać ?

Przyplątała mi się infekcja :( póki co radzę sobie clotrimazolum w kremie, wcześniej wybrałam całą nystatynę od ginekolog, ale chyba jest za słaba.
Do wizyty zostało mi 10 dni, muszę jakoś wytrzymać zanim przepisze mi coś innego.

Jak się polepszy to się... wiadomo.

Ehhh ciężko mi było zasiąść do tego wpisu. W 9 dpt wylądowałam w szpitalu, wymioty (strasznie nie było czym a mnie rwało), ból brzucha 10x@ (jak tak wygląda porodowy to masakra), odwodnienie, zemdlało mi się. Przyjęli mnie na Oddział, beta 0,9. jakaś niby nadzieja, że podrośnie była. 2 dni spałam, podłączona do kroplówek, z głodu masakryczny ból głowy, dostałam tylko Apap no bo może ciąża. W 12 dpt beta 0,1 jeśli nadzieje były to właśnie umarły. W USG wszystko w porządku, nie ma zespołu hiperstymulacji (tego się bałam), przy moich niedrożnych jajowodach ciążę poza maciczną wykluczył wywiad. Wszyscy mili, ciepli, dostałam osobną salę ale i tak się napatrzyłam na ciężaróweczki a na górze nad Oddziałem trakt porodowy a echo się niosło. Swój żal i ból przeżyłam sama, wewnętrznie, potrzebowałam doby, 1 bardzo życiowej pielęgniarki i mojego TŻ, który nic nie mówił, bo sam też cierpiał, ale przytulał i był. Czy ciąża była, gnieździła się, czy nie nie wie nikt. I może lepiej........

Dziś wizyta u mojego dr, szczerze się zmartwił (serio a nie udawanie), nawet rozmawialiśmy o tym jak lekarze radzą sobie z niepowodzeniem (moi pacjenci chorują przewlekle i bardziej skupiamy się na leczeniu objawów). Jego pacjentki przychodzą zapłakane że się nie udało, myślę, że oni też to przeżywają. Ja jako typ skupiony na zadaniu, dostałam nowe cele. Czekamy na @ (błagam przyjdź łajzo jak najszybciej), jeden cykl na poskładanie rozchwianego organizmu- mój TŻ się cieszy bo będzie spontaniczny <3, a teraz na tych hormonach to jakaś maskara była. Zgłaszam się na początku następnej naturalnej @ mam nadzieję pierwsza połowa listopada i robimy crio jeśli wszystko będzie dobrze :)
Teraz mam zdrowo jeść, wysypiać się, mogę się napić winka z TŻ i mam ochotę zapisać się na jogę- chyba mi to potrzebne :)

Ciąża rozpoczęta 6 lipca 2014

Bergo Bergo - nowa ja 11 października 2014, 10:53

Martwię się o moje dziecko... Bardzo się martwię. Umówiłam się na wtorek na dodatkowe USG z przepływami. Zobaczymy, czy łożysko jeszcze go odzywia. Jak nie to wyciągamy malucha szybciej.
Staram się zachować spokój, nie wariować... Spaceruję dalej, codziennie inny cel.
Wczoraj był park Zdrowie- samo centrum miasta. A wieczorem Light Move Festival. Niesamowita sprawa! Zobaczcie film:
View My Video
Zdjęcia ze specjalną dedykacją dla AngeliQa- w Łodzi też jest pięknie ;)
2dbw2ys.jpg
29l1nah.jpg
rieop4.jpg
2eg5kpw.jpg
wqx7yu.jpg
ibdy6a.jpg

A wieczorem...
ih87ye.jpg
25kldzr.jpg
169gl5v.jpg
20zrxio.jpg
5uffyv.jpg
rc9dz4.jpg
6sq6oo.jpg
2rpbuyd.jpg

No i Stary Rynek... niestety zapomniany i zaniedbany...
2r6k1oo.jpg

Dokładnie rok temu ostatni raz jeździłam moim motocyklem. Potem było za zimno, a jak przyszła wiosna to ja już byłam w odmiennym stanie... Dziś śniło mi się, że jeżdżę znowu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2014, 11:37

wiec witam wszystkich ktorzy maja lub beda miec dzieci ale i tych ktorzy sie staraja bo pamietam ile ja przeslzam by miec moja malutka fasolke pod sercem...

tak jak napisalam we wstepie jestem 25 letnia kopbieta od 19 lipca 2014 roku czyli dwa miesiace jestem szcezsliwa mezatka ale i kobieta ktora za pol roku bedzie matka...

oczywiscie mam wielka nadzieje ze dziecko bedzie zdrowe ze wszystko sie jakos ulozy... obecnie mieszkamy w norwegi moj maz chce bym wrocila do polski na stale bo tu sluzba zdrowia jest tragiczna ale ja nie chce byc bez niego zadne to zycie... w koncu doszlo by do klotni bo ja bym chcioala zeby wrocil on by nie chcial bo po co do polski za co zyc i tak by sie kolo zamknelo a psrawa jest taka by kupic tu dom i go splacac i oplacac rachunki kosztuje bardzo duzo i czasami sobie myslimy ze to sie nie oplaca.... no cuz zobaczymy pozyjemy wiem ze teraz sie zmieni bo oprocz mojego daniela bede miala jeszcze zyc dla naszego dzieciatka ale zawsze razem rodzina to co innego.....

a oprocz tego wszystkiego to jestem szcezsliwa i czekam czekam az te tygodnie cholerne mina... oczywiscie mailam w norwegi umowiona wizyte na 6.10 pierwsza sprawdzic wszystko to pojechali na urlop i nikt nawet mnie nie powiadomil ale w poniedzialek ide do nich i ich zjebe bo nie szanuja czasu czlowieka ale tego tez ze jesli mnie umowili na ten dzien to chyba wiedzieli lub tez nie ze ich nie bedzie....

w ponniedzialek w nocy lece do polski wiec we wtorek zrobie sobie wszystkie szczegolowe badania i usg czy dzidzius sie rozwija prawidlowo i mam nadzieje uslyszec tez plec dziecka a jka nie to jakos wytrzymam

3livka szukam inspiracji :) 11 października 2014, 12:35

Aaaaaaaaa czy to naprawdę owulacja?????
Jeśli tak to chyba pierwsza od lat. Nie mogę uwierzyć, czekam co dzień aż temp spadnie.
Aaaaaaaaa! Jaram się tym wykresem ;)

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 11 października 2014, 14:45

Choroby ciąg dalszy... Niestety po 7 dniach antybiotyku zapalenie oskrzeli nie przeszło zupełnie, więc lekarz zaaplikował kolejny :( Łykam grzecznie, stosuję się do innych lekarskich zaleceń, i po cichu liczyłam, że za tydzień, gdy będzie owulacja, będę już zdrowa i silna... I co??? I dupa!!!

Dzisiaj 14 dc a ja mam płodny śluz i pozytywny test owu. Powinnam się cieszyć i starać z mężem, a ja siedzę jak głupia i się zastanawiam po co to wszystko. Dlaczego tak wcześnie!? Jeszcze kilka dni i spokojnie bym mogła się pokochać z mężem, a tak to zaciągnęłam go do łóżka na szybki numerek. Potem trzeba jeszcze "poprawić", wieczorem lub rano. Takie dziwne odliczanie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)