ryba88 RAZ DWA I TRZY ZACZYNAMY MOJA HISTORIE!! 18 października 2014, 18:56

wczoraj nie pisalam bo moj maz okupował komputer :)

wizyta u ginekologa :) polipa nie ma :) macica czysta
pecherzyki dojrzewaja- w lewym jajniku najwiekszy ma 13mm (dzis 8dc) endometrium 3 mm

wszystko ok tylko w ciazy w ciaz nie jestem

Nutella Nutellkowe starania 18 października 2014, 20:57

Nie urodziłam:/ popsułam wszystko swoim głupim klikaniem;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2014, 21:02

Aga39 Smutna rocznica ślubu 18 października 2014, 21:24

Cały dzień z małymi przerwami boli mnie brzuch , czyżby @ już się zbliżała ?!
Niech przyjdzie we wtorek bo w poniedziałek wizyta kontrolna u mojego ginekologa i trzeba będzie znów ją przesuwać!
Mężuś nadal chory leży w łóżku ; okazało się że ma "prawie "zapalenie płuc:( Jeszcze troszkę poleży w łóżeczku!

klina Podobno cuda się zdarzają .. 18 października 2014, 21:36

jakimś cudem wierzę ze się udało.. @ nie przychodź nie chce cię widzieć!! Jutro przyjeżdża mój chrzesniak.. Moje 3 letnie kochane cudeńko.. Uwielbiam go <3 <3

Nowe obliczenia owu wskazują na 15go jako dzień owu, to znacznie lepiej niż 14nasty :). Owu w święto moich aniołków :) pięknie! To mi dało trochę nadziei i oczywiście placebo już mnie uderza. 3dpo a ja już mam ciążową zgagę, śluz ciążowy, odrzuca mnie zapach flaków i ryb. Dlaczego to wszystko takie poryte, dlaczego moja głowa jest taka kreatywna? Za 6dni zacznę testowanie to mi trochę przejdzie te placebo...

Podobno kolejny górnik z Mysłowickiej kopalni zmarł w szpitalu. Sztygar jak mój mąż. Tragiczna historia. Często myślę, że ja mam źle ale niektórym świat się wali dużo bardziej niż mi. Odwołali dyrektora, śmiechu warte. Dyrektor wiedział najmniej, Ci wszyscy którzy zmuszali ludzi do pracy w tych warunkach umywają ręce. Tam ktoś powinien iść siedzieć! Ale nie! Dla mediów odwołają dyrektora, dostanie odprawę i ciepłą posadkę gdzie indziej. A ludzie umierają. Ten pierwszy zmarły górnik miał 26 lat, całe życie przed nim było :(

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 19 października 2014, 00:04

Zaczynamy szósty miesiąc !!! <3 :)

037582a39e0b85ccmed.jpg

Dziękuję wam Kochane za wsparcie :*
Za to, że jesteście i do mnie zaglądacie <3

Bergo Bergo - nowa ja 19 października 2014, 09:43

Kilka dni przed porodem byłam na wizycie kontrolnej. Pani doktor na usg zauważyła, że naprawdę spowolnił wzrost i z 50 wpadł w 30 percentyl. Powiedziała, że powinien się już urodzić. USG dopochwowe pokazało, że szyjka otwarta i skrócona, a lekarka aż przyklasnęła że to się stanie w ciągu dwóch najbliższych dni. No i stało się...
Zaraz po tym jak obślizgłe, płaczące, drżące MOJE DZIECKO wylądowało na moim brzuchu, a ja oszołomiona ze szczęścia całowałam jego mokrą główkę, pojawiła się pani neonatolog. Słyszałam rozmowę z położną, ale średnio mnie to wtedy obchodziło. Miałam synka! Mąż stał obok i płakał jak dziecko. Byliśmy w trójkę, byliśmy szczęśliwi jak nigdy w życiu. A wokół padały słowa "hipotrofia", "za niska waga". Zapytały mnie czy mogą w tej sytuacji zabrać go teraz już na 5 minut. Zgodziłam się. Trwało to doslownie chwilke i mi go oddały. Ważył 2450g po oddaniu smółki, którą mnie pieknie obsrał jak go trzymałam :). Długość 50cm. Dla mnie był cudem, a po dwóch godzinach już mu zapomniałam jak bolało i zalała mnie gigantyczna fala miłości. Próbował się przyssać do piersi i nawet ssał tak, że miałam łzy w oczach bo to bolało! Pomyślałam, że silne mam dziecko. W szpitalu mieliśmy zostać dwa dni. Przez ten czas ja czułam się super, bo wstawałam, siedziałam, chodziłam itd od razu po porodzie. Nim minęły te 2 godziny to siedziałam po turecku z bez gaci z podkładem w kroczu i tuliłam dziecko. Natomiast maluszka zabierano mi ciągle na badania. Pierwszą noc spał dobrze, dwie przerwy na karmienie, zmiany pieluszek. Niezłe kupy robi to moje dziecko! Potem po całym dniu stresu, kiedy go ode mnie zabierano, oddawano, itd. miałam pobudkę co godzina a jego największą potrzebą było przytulić się i wypić dwa łyczki mleka. Wiedziałam, że on jest zestresowany. Wenflon w jednej rączce, główka pokrwawiona od ciągłego pobierania krwi, w drugiej rączce 7 siniaczków po nakłuciach, ze stópki co przebieranie to ściągałam mu gazik po jakimś kolejnym kłuciu... A najgorsze, że nikt mi nic nie mowił. Co najwyżej, że cukier wynosi tyle i tyle i jadą z nim na kroplówkę. Nie mogłam się doporosić informacji co to oznacza, z czym to się wiąże itd. Drugiego dnia mieliśmy dostać wypis. Ale czas mijał, koleżanka z pokoju już dawno pojechała do domu a ja dalej nic nie wiem... Mój mąż poszedł ze mną do pani neonatolog. Co za franca! Nakrzyczała na mnie od progu, ze mi mówiła, że cukier skacze! Wiem! Ale co dalej pytam! Zostajemy? Możemy zostać, ale chce tylko wiedzieć co się dzieje. A ona na to, że wzywa karetkę po małego i on jedzie do innego szpitala, a ja do domu! To co wtedy poczułam nie da się opisać! To była czarna rozpacz! Ale taka rozpacz najgłębsza i najokropniejsza w życiu. Poszłam do niego, poprosiłam o wyjęcie go i takiego podłączonego do kroplówki tuliłam w ramionach i płakałam strumieniem łez, których nikt nie mógł opanować. KAretka, inny szpital? Co się dzieje z moim dzieckiem????????? A ta franca stała nad nami i dalej była kompletnie obojętna. Zresztą w ciągu dnia przyszła do mnie i pytała czemu miałam CC... Ja się na nią patrzę jak na głupią... Jakie CC? PRzecież urodziłam naturalnie. Byliśmy jedynym trudnym przypadkiem, a pani doktor nawet się nie pofatygowała, żeby sprawdzić jak rodziłam? Nie chciała moich ciążowych wyników badań, które miałam ze sobą, nic ją nie obchodziło. Za chwilę przyjechała ekipa z karetką. Do sali weszły dwie panie około 50 i dwóch panów. Te kobiety były przecudne. Ciepłe, symaptyczne. Zaczęły mnie tulić i mówić żebym nie płakała, że z tego co wiedzą to nic mu nie jest, tylko kilka parametrów do wyrównania. Bardzo mnie uspokoiły. Z zaufaniem oddałam synka na ręce jednej z nich. Bardzo czule go przytuliła i poszli do karetki. My pojechaliśmy za nimi swoim autem.
Na oddziale kolejna miła pani doktor. Młoda, ale bardzo kompetentna. Obejrzała synka od góry do dołu, pogłaskała po brzuszku, po rączce i z uśmiechem powiedziała: "Nie jest z tobą źle maluszku, zaraz cię naprostujemy". Zleciła badania, włozyli go do inkubatorka, a ona poświęciła nam jakieś pół godziny na szczegółowe wyjasnienie co to za zaburzenia i o czym świadczą. Wreszcie złapałam trochę oddechu. Przestałam płakać i z zaufaniem zostawiłam go w dobrych rękach. NAstępnego dnia rano była inna lekarka dyżurująca, ale równie symaptyczna. I też zrobiła nam krótki wykład z medycyny, żebyśmy mieli pojęcie o co chodzi. Cukier się wyrównywał, walczyli jeszcze z gęstością krwi i bilirubiną. Synek ma zaburzenia metaboliczne typowe dla wcześniaków i hipotrofików. A przyczyną hipotrofii nie wiadomo co jest, ale jedyne sensowne wytłumaczenie to nadzywczajnie długa pępowina, która miała 1,3 czy 1,5m. Nie pamiętam dokładnie, ale wzudziła szok. Zagięła się, zapętliła cała i nie dokarmiła dziecka na koniec. Wieczorem już wyjęli mi go z inkubatorka a ja mogłam go troszkę potulić. Była spokojniutki, zrelaksowany i zadowolony. Dobrze się nim zajmują, nie strsują dziecka. Podobno ładnie je, nie ma problemów ze ssaniem. To akurat ja wiem, bo ssał i moje piersi i butelki jak opętany :) Odciągam mu mleko. Nie lubię tego. Nic przyjemnego. Piersi bolą. Ale chudzinę muszę podtuczyć wszelkimi metodami. Dostaje więc moje mleko i mm dla wcześniaków. Wieczorem po kolejnych badaniach dowiedzieliśmy się, że więszość spraw już jest wyprostowana. Ale do czwartku pewnie jeszcze zostanie.
Wiem, że tak musi być, że dobrze się nim zajmują, że trafił w świetne ręce. Ale po tym całym porodzie, który kiedyś opiszę, po tym nieziemskim bólu, kiedy dostałam moją malutką nagrodę i oddałam mu całe serce, nagle mi go zabrano i kazano jechać do domu. W domu jest bez niego pusto i smutno. Niby go tu wczesniej nie było, a jednak nam go brakuje. Mąż też mówi, że chciałby go tutaj już mieć. Tęsknimy za nim. A siła i ilość uczuć, które we mnie obudził jest porażająca. Moje dziecko jest dla mnie największym skarbem i cudem. Mój malutki wróbelek ze słodkim dziubkiem. A imię dostał po swoim tacie i dziadku...

Neyla Pokój z widokiem na morze. 19 października 2014, 10:14

Nieszczęście ma moją twarz...

natalli Brak wiary,że cuda się zdarzają 19 października 2014, 10:47

Chcialabym napisac cos optymistycznego ale nie umiem, ciazy brak tylko w sercu straszna pustka


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2014, 10:46

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 6 września 2020, 22:08

Drogi pamiętniczku!
Znowu w życiu mi nie wyszło. Taki żal w sercu, taka tęsknota . Ten cykl zmarnowany. Wierzysz w to, że nie przytulaliśmy się od miesiąca. Jakaś taka posucha no i jeszcze ta cała infekcja . Nie dostałam wyników z wymazu. Teraz trzeba czekać do środy. Potem pewnie antybiotyk i czekanie na @ . Była dziś u mnie J z P. Ona rodzi we wrześniu . W sercu żal bo pamiętam jak nam w marcu powiedziała o ciąży. Tak bardzo chciałam zajść w ten czas. Tak bardzo :( Boże dlaczego mnie tak doświadczasz . Co mam jeszcze kupić , zrobić żeby marzenie się spelnilo. Mam w sercu taki strach że się nigdy nie uda. Serce krwawi. Dzis 21 DC w sobotę się przejdę na badanie krwi w środę mam nadzieję wyniki będą juz. Ogólnie mam zamiar chodzic na jogę. Gdyby nie ta infekcja to jeszcze basen by wskoczył .
Jezu pomóz mi !

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 19 października 2014, 11:27

Szkoła rodzenia

Wykład I - ciąża
Prawidłowe odżywianie i ćwiczenia w ciąży.
Zmiany relacji partnerskich w ciąży i po porodzie.
Nawiązywanie więzi z dzieckiem.

Wykład II - poród
Poznawanie oznak porodu i postępowanie w pierwszej fazie porodu.
Metody kontroli bólu w czasie porodu.
Wskazania do- i ryzyko związane z cięciem cesarskim.
Przygotowanie torby do szpitala.
Rola ojca w czasie porodu.
Wykład III - połóg
Zmiany w organizmie w okresie połogu.
Prawidłowe odżywianie i laktacja.
Znaczenie karmienia piersią w rozwoju niemowlaka.
Ćwiczenia I
Oddychanie w czasie porodu.
Ćwiczenie partii mięśni potrzebnych przy porodzie.
Metody pokonywania bólu.

Ćwiczenia II (z lalkami)
Techniki karmienia piersią.
Podstawowe czynności pielęgnacyjne przy noworodku.
Ćwiczenia III (z lalkami)
Kąpanie dziecka.
Masaż noworodka.

24 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 <3 <3
23+2

I mija kolejny tydzień ! :D czas leci :) a niech leci :P chcę być mały już był z nami <3
Odnośnie ostatniej sobotniej wizyty u tego 'specjalisty'.. to długa historia ale tak w skrócie spróbuje Wam opowiedzieć :D zadzwoniłam w środę do tego całego Centrum z zapytaniem czy mogłabym prosić o przyspieszenie wizyty. W domu dopiero zauważyłam (niezdara ze mnie) że mam na 15 listopada :/ od od ostatniej wizyty to będzie aż 5 tygodni ! Nie chcę się martwić o bąbelka czy wszystko ok (na szczęście jest, ale na czy muszę wylądować szybciej na wizycie dopiero wtedy kiedy coś się będzie działo?! według nich chyba tak) no nic w każdym razie odpowiedź dostałam tego typu że nie ma takiej możliwości, skoro zostałam zapisana na 15 to znaczy że szybciej już nie ma miejsca, jeśli lekarz jest raz w tygodniu a ostatnio właśnie mojego gin nie było przecież, to wszystko się przesuwa :/ teraz jeszcze 11 to też sobota i znowu się przesunie :/ świetnie.. w czasie rozmowy jeszcze zapytałam się czy w ogóle jest taka możliwość żeby panie uprzejmie informowały pacjentki że nie ma ich lekarza prowadzącego a jest inny lekarz na zastępstwo i czy w ogóle chcą do innego iść, oczywiście stara jędza odrazu powiedziała że nie! (w sumie sama na to pytanie mogłam sobie opowiedzieć bo czy mnie poinformowały że go nie będzie? NIE!) wspomniałam o tym że właśnie w sobotę byłam u innego lekarza i że nie chcę do niego chodzić ponieważ ta wizyta była dla mnie bardzo przykra i nie przyjemna.. Wiecie jak ona oburzona była ? :D mówi do mnie "O Boże to co tam się stało?" , "Pani obraża w tej chwili lekarzy" haha :D nie powiedziałam nic co by go mogło obrazić nawet jej nie przekazałam co mi powiedział. Po tych słowach stwierdziłam że nie ma co z nią dyskutować i rozmowa się skończyła :P
Postanowiłam więc zadzwonić do mojego ginekologa, a co :P przecież w pysk mi nie da. Tamten lekarz kazał mi już teraz w ogóle odstawić tą luteinę i zrobiłam błąd że odrazu tego nie skonsultowałam z moim gin, ponieważ nie miałam jej całkiem odstawić tylko mieliśmy zmniejszyć dawkę 1x1 tak jest lepiej i tak też mi powiedział (receptę już mam i luteinę wykupiłam :) ) Stwiedził że dla niego 5 tygodni to też długo i że nie lubi jak po takim czasie pacjentki przychodzą. Poprosił bym jeszcze raz zadzwoniła w sobotę (wczoraj) i spróbowała przyspieszyć, wtedy akurat jest inna pielęgniarka. Niestety nic nie udało się załatwić :/ najlepsze było to jak po chwili rozmowy mówi do mnie (bo byłam jednak osobiście, musiałam odebrać receptę) 'to Pani dzwoniła tutaj w tygodniu odnośnie tej wizyty?' tamta pielęgniarka jej to opowiedziała haha :P a ja się nawet nie przedstawiłam. Oczywiście zapytała się mnie co takiego się stało więc jej powiedziałam nie licząc już w ogóle na zrozumienie z jej strony, ale odziwo zrozumiała i przyznała że każdy ginekolog jest inny.. i teraz już to wiem.
Nie wiem w końcu co z tą wizytą będzie bo miałam się do niego odezwać jak nie uda się przesunąć i napisałam smsa ale nie odpisał :/ w rozmowie powiedział że najwyżej przyjadę do szpitala, choć wiadomo że nie powinniśmy przenosić sobie tych wizyt do szpitala a już w ogóle w karcie nie powinno być wpisów ale dla mnie najważniejszy jest maluszek ! <3 muszę wiedzieć że wszystko jest w porządku <3
Troszkę się jednak rozpisałam :P teraz czekam ;)

Tomuś jest bardzo rozbrykanym chłopcem :D jak zacznie szaleć końca nie widać :) z każdą chwilą czekam na kolejny jego ruch <3 a najcudowniej jest jak budzi mnie kopniakami <3 :)

W tym tygodniu też dostałam od mojej bratowej dwa kartony ciuszków ! :D oczywiście musiałam je posegregować, bo są po Ameli i Mai a ja różowego landrynka nie chcę mieć :D to było istne szaleństwo :D cale łózko obładowane :D trochę tego było i na razie do komody włożyłam to tak byle jakoś leżało bo dopiero po wypraniu i wyprasowaniu ułoże wszystko starannie :D
Komoda prezentuje się tak:

24x0z5s.jpg

A zawartość tak :D

34j6s91.jpg

34r9ls3.jpg

ngu0cz.jpg

ru63rn.jpg

Taki oto kombinezonik dorwałam w Pepco :) nie jestem do niego w 100% przekonana bo chciałam z polarkiem w środku i nie wiem jak się będzie sprawdzał :/

jfl27p.jpg

I oczywiście jak co tydzień MY :D tyle, że dziś musiałam liczyć na siebie :D niestety mój fotograf jest w pracy :(

2cg0g2d.jpg

jtkhtj.jpg

ŚCISKAMY ! <3 <3 <3

Mimi89 Czekamy na malego Dania :) 19 października 2014, 13:18

Testy nadal nie pokazują nic poważnego, za to śluz powoli robi się płodny, dość późno bo cykl mam 28 dni a tu już 14 dzień, prawie połowa więc owulacja powinna być, a według mnie jeszcze 2-3 dni. Nigdy się nad tym jakoś mocno nie zastanawiałam, ale może się okazać że mam tak późno owulacje.Tak dla pewności z rana mąż mnie poprzytulał <3 Zobaczymy z jakimi efektami :)

26+1 kontrola u mojego ginekologa.
W końcu dobre wieści bo brak złych to dobre prawda? Izunia moja najgrzeczniejsza dziewczynka po setkach prośbach wyszła z szyjki więc rura w miarę trzyma i ma 2 cm. Także mniej więcej tyle co miała. Każdy jednak mierzy inaczej więc biorę poprawkę, że może być ciut mniej lub więcej. Na szczęście ten doktor badanie robił bardzo delikatnie. Nie to co w szpitalu, tam się nie pieprzyli i myślałam, że mi głowica wejdzie między wargi sromowe i zostanie mi wielki palec wielbłąda 😂 bo stawiali ja na sztorc on niby też ale robił to powoli i nie do oporu, a tam jakby mnie nożem chcieli na pół potraktować.
Doktor mówił, że pessar dobrze siedzi i zassał się jak trzeba. Dziecko ułożyło się skośnie, głowę ma z lewej strony pod żebrami, a nogami kopie mnie po prawej pachwinie. Już przynajmniej wiem czemu wczoraj nie mogłam ruszyć noga, tak bolało, aż mnie tam lapaly jakieś skurcze ale tylko w prawej pachwinie, jakby się coś rozciągało 😉. Z córeczki robi się kawał baby bo ma 820g więc wcale juz nie jest do tyłu. Nie jesteśmy do tyłu! Aż mam ochotę wykrzyczeć to światu! Koniec z koksowaniem na czekoladkach. No dobra... Jeszcze dziś pączek, czekolada i jagodzianka w nagrodę 🙂

Miałam iść jutro na krzywa, ale po tych słodkościach odczekam jeszcze 2-3 dni.
Jednak po tym szpitalu i diecie zaczęłam teraz wymiatać wszystko jak śmietnik. Nie wiem co się ze mną dzieje... Ale żre za trzech cały syf i o dziwo nie mam problemów z wypróżnianiem.
Widocznie lekkostrawnie mi nie służy. Moje bebechy wola pracować na pełnych obrotach.

Pytałam doktorka o uplawy i powiedziałam, że mnie piekło i swędziało tydzień po założeniu krążka. Mówił, że dobrze zrobiłam zwiększając częstotliwość globulek i teraz nie widzi żadnych objawów infekcji ale będziemy to obserwować. Jednak gdybym miała jakieś swedziawki to mam brać więcej globulek. Ogólnie lek dopochwowym też mi zmienił. Widziałam, że w opakownaiu jest więcej tabletek, a mówił że to w sumie to samo, a trochę mniej inwazyjne i może nie będą mi się te tabletki tak zbierały bo te biały uplawy to napewno te globulki.

Kolejna kontrola za tydzień i leżymy plackiem dalej 🙂 cieszę się bo przynajmniej czuję, że to leżenie ma sens, że robię to i jest efekt.
Oczywiście najważniejsze jest, że zmniejszył się ucisk na szyjkę bo malutka zmieniła miejsce w brzuszku.
Kocham ją, kocham ❤️❤️

Myślę o zaczęciu robienia jakiejś wyprawki. Mimo wszystko muszę mieć na uwadze, że siedzę trochę jak na bombie i że nawet jak otworzą sklepy to nie pójdę na zakupy. Wszystko muszę ogarnąć online. Nie lubię tak. Wolę pomacać materiał i zobaczyć na żywo. No ale trudno. Nie mam wyboru, a strach czekać do ostatniej chwili. Tak źle i tak niedobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2021, 23:33

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 16 stycznia 2015, 11:14

Apetyt zaczynam mieć wilczy, piersi bolą...@ już niedługo najwyraźniej..

dynamiczna do wylania łez 19 października 2014, 20:58

Uff... jakoś przetrwałam ten bardzo absorbujący weekend. Wyprawiłam chłopcom urodziny gotowanie należało do mnie , sprzątaniem co prawda zajął się mój kochany mąż ale i tak stanie w kuchni cały dzień doprowadził do dzisiejszej dysfunkcji kręgosłupa... boli jak cholera. A dzisiaj druga porcja gości więc odpocząć mogę dopiero teraz. No cóż nikt nie mówił że będzie łatwo. Na szczęście do porodu nie czekają mnie już żadne imprezy. Jedynie roczek chrześnicy ale to ja będę gościem więc nie ma strachu.

Dotarła paczka z apteki to co potrzebne do szpitala mam już w domu. Muszę sobie tylko przerobić szlafrok bo jest za długi już dawno chciałam go skrócić i trochę zważyć ale nie miałam natchnienia teraz mam więc może jutro mi się uda.

W poradniku na dziś ... rozpocznij masaż krocza :) rozpoczęłam już tydzień czy dwa temu. Używam olejku z wiesiołka mam nadzieję że pomoże zapobiec nacinaniu :) się okaże.

Jutro na badanie krwi i moczu żebym tylko nie zapomniała jak zwykle :)
W środę wizyta ciekawe jak ma się Wojtuś :)

Jeszcze 49 dni .....

dynamiczna do wylania łez 19 października 2014, 20:58

Uff... jakoś przetrwałam ten bardzo absorbujący weekend. Wyprawiłam chłopcom urodziny gotowanie należało do mnie , sprzątaniem co prawda zajął się mój kochany mąż ale i tak stanie w kuchni cały dzień doprowadził do dzisiejszej dysfunkcji kręgosłupa... boli jak cholera. A dzisiaj druga porcja gości więc odpocząć mogę dopiero teraz. No cóż nikt nie mówił że będzie łatwo. Na szczęście do porodu nie czekają mnie już żadne imprezy. Jedynie roczek chrześnicy ale to ja będę gościem więc nie ma strachu.

Dotarła paczka z apteki to co potrzebne do szpitala mam już w domu. Muszę sobie tylko przerobić szlafrok bo jest za długi już dawno chciałam go skrócić i trochę zważyć ale nie miałam natchnienia teraz mam więc może jutro mi się uda.

W poradniku na dziś ... rozpocznij masaż krocza :) rozpoczęłam już tydzień czy dwa temu. Używam olejku z wiesiołka mam nadzieję że pomoże zapobiec nacinaniu :) się okaże.

Jutro na badanie krwi i moczu żebym tylko nie zapomniała jak zwykle :)
W środę wizyta ciekawe jak ma się Wojtuś :)

Jeszcze 49 dni .....

dynamiczna do wylania łez 19 października 2014, 20:58

Uff... jakoś przetrwałam ten bardzo absorbujący weekend. Wyprawiłam chłopcom urodziny gotowanie należało do mnie , sprzątaniem co prawda zajął się mój kochany mąż ale i tak stanie w kuchni cały dzień doprowadził do dzisiejszej dysfunkcji kręgosłupa... boli jak cholera. A dzisiaj druga porcja gości więc odpocząć mogę dopiero teraz. No cóż nikt nie mówił że będzie łatwo. Na szczęście do porodu nie czekają mnie już żadne imprezy. Jedynie roczek chrześnicy ale to ja będę gościem więc nie ma strachu.

Dotarła paczka z apteki to co potrzebne do szpitala mam już w domu. Muszę sobie tylko przerobić szlafrok bo jest za długi już dawno chciałam go skrócić i trochę zważyć ale nie miałam natchnienia teraz mam więc może jutro mi się uda.

W poradniku na dziś ... rozpocznij masaż krocza :) rozpoczęłam już tydzień czy dwa temu. Używam olejku z wiesiołka mam nadzieję że pomoże zapobiec nacinaniu :) się okaże.

Jutro na badanie krwi i moczu żebym tylko nie zapomniała jak zwykle :)
W środę wizyta ciekawe jak ma się Wojtuś :)

Jeszcze 49 dni .....

19.10.2014
cykl bez owu chyba wiec powoli zaczynam spisywac go na straty a tyle pracy w tm cyklu wlozylismy w ''powodzenie'' ;) wczoraj zlozylam papiery do nowej pracy do strazy pozarnej ,czekam na odpowiedz maja od 6-8 tyg na to wiec troche to potrwa .Zawsze ze wszystkiego rezygnowalam bo a noz sie uda I nigdy nic nie wychodzilo wiec postanowilam ,ze zrobie w koncu cos dla siebie I zmienie prace na taka jaka od zawsze chcialam jedna z dwoch wlasciwie :) marzylam byc polozna lub kobieta w mundurze I teraz czekanie czy choc na rozmowe mnie zaprosza ehhh... jest 20 Syn juz spi wiec I ja czesu nie trace I tez sie klade ,wypije melise bo bardzo mnie to na noc rozluznia I do lozeczka ,jutro musze poinformowac szefa obecnej pracy o moich planach .Chyba sie zaplacze bo jestem z nim od 6 lat,zobaczymy .

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 19 października 2014, 21:18

Zastanawiam się poważnie nad badaniem wrogości śluzu, w listopadzie pójdę na monitoring cyklu i zasugeruje to lekarzowi. Jestem po wszystkich innych badaniach więc może tu jest problem??

Muszę wiedzieć że wszystkie opcje wykorzystałam, że wszystko zbadałam, wtedy chyba będę spokojniejsza...

A tymczasem 24 października testowanie przede mną.. no zobaczy co z tego będzie:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)