dzień drugi
Dziś czeka mnie daleka podróż, zbliża się 1 listopada a dodatkowo zbliża się tez ovu. Niestety spędzamy ten czas osobno hmmm... może jak wrócę to będzie akurat ten dzień
Kto wie, od dziś testuje ovu
Miłego dnia dla Wszystkich 
Za 4 dni wygasa mi abonament PREMIUM -na ten też dzień, owu wyznaczyło @ ... jeśli paskuda się nie pojawi to będzie super, a jeśli nie to daję sobie spokój z ovufriend (przynajmniej na miesiąc, dwa) ... nie przedłużam abonamentu, nie mierze tempki, nie robie testów - zdaję się na los 

mam nadzieję, że efekty będą lepsze ...
Czym różniła się wigilia od wigilii kiedy się staraliśmy.
W tym roku było skromnie spędziliśmy wigilie w 3 osoby połamaliśmy się opłatkiem zjedliśmy ( ja nie przeginałam) pośpiewaliśmy i w łóżku byliśmy już około 20. Nic się nie zmieniło takiego może czuje się bardziej zmęczona.
Brakuje mi mamy nie mogę uwierzyć że już 5 lat jak jej nie ma z nami, życie jest takie ulotne.
Czułam się bardzo nieszczęśliwa nie mogąc zajść w ciążę ale w tamtym roku nastąpił u mnie przełom tamte swieta nie były już smutnymi świętami ciesze się że w końcu się ogarnęłam szkoda że tak późno i długo to trwało bo nie można żyć ciagle w przygnębieniu a życie bez dziecka może być również szczęśliwe mój umysł nie chciał tego zaakceptować i cierpiałam nie warto trzeba się cieszyć z czego mamy w danej chwili i a nie smucić z tego czego nie mamy. Probelmy zawsze będą.
Zdrowych i spokojnych świąt
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2020, 09:54
Stalo sie... czas zasiegnac porady lekarza, zapisana na wizyte. Nie moge sie doczekac, a jednoczesnie tak bardzo sie boje. Tego co uslysze, albo czego nie uslysze. Ale chce juz wiedziec cokolwiek.
Rozpoczyna sie 8 dzien od kiedy @@@ sie spoznia
caly dzien w pracy czulam jakis nietypowy ucisk w okolicach macicy i caly czas kluje mnie lewy jajnik... obawiam sie ze to nie ciaza
ale generalnie caly czas trzymam kciuki za ten maly wielki cud
jeszcze ttylko dzisiejszy dzien musze wytrzymac i dowiem sie wszystkiego
no chyba ze wczesniej z pieknego snu obudzi mnie wredna @@@
Poniedziałkowe Fakty wywołały u mnie łzy i do tej pory pojawiają się w mało odpowiednich momentach i kilka razy na dobę 
informacja o dziewczynie która trafiła do szpitala w ciąży z krwawienie pod wpływem narkotyków i alko o ile dobrze zrozumiałam wywołała u mnie taki płacz że nawet mój tato nie wiedział co się dzieje... jak to jest i dlaczego tak jest że jak pragniesz dzieciątka z całych sił to albo nie możesz zajść albo poronisz a taka ku**** ma w dupie....
Od tamtego momentu wszystko zdecydowanie szybciej wywołuje u mnie łzy
dziś a raczej wczoraj tj we wtorek oglądałam "życie bez wstydu", zgłosiła się dziewczyna która w wypadku została poturbowana i miała duże blizny i straciła narzeczonego a ja co... oczywiście w ryk... bo jak pomyślałam że mojemu G miałoby się coś stać i straciłabym Go... no kurde nawet wyobrażać sobie nie chcę pomimo wszystkiego złego co było między nami kiedyś...
Może to ten zbliżający się 1 listopada... może to moja poniedziałkowa owulacja i strach przed możliwą ciążą i kolejną stratą 
Gin: "kolejna ciąża po zrzuceniu 20kg czyli za ok rok"
co na to mąż?
mąż: "jeśli owulka na dniach to próbujemy, szkoda nie spróbować"
ja widzę w tym tylko strach ale w głowie oboje mamy tą samą myśl
"NIE UDAŁO SIĘ PRZEZ 5,5 ROKU TO TERAZ TAK PO PROSTU MIAŁOBY SIĘ UDAĆ?"
No ale co jeśli mamy na tyle pecha i szczęścia?
Teraz pozostaje tylko czekać... od dziś czyli środy zaczynam luteinę, max za 10 powinna być @... nie pamiętam kiedy ostatnio tak bałam się "wpadki"
P.S
nasz Diesel jak na prawdziwego pieszczocha przystało uwielbia wylegiwanie się na plecach i jak go ktoś mizia po brzuszku
sam już wcina jedzonko z miski i może uda się że będzie u nas wcześniej niż myśleliśmy 
No i pojawiła się @. Trochę źle się czuję, ale w sumie dobrze, że teraz a nie tak jak wyliczałam w sobotę.
Jesień zaczęła się na całego. Rano zimno, trzeba palić w centralnym. Dzień krótki. Ale za to, często bardzo aktywny. W sumie w krótszym czasie muszę zrobić to na co zawsze miałam więcej czasu.
No i przyszła @
Po pięciu tygodniach od zabiegu! Jaka ulga że wszystko wraca do normy:)
Wczoraj odbyła się punkcja. Na dwie godziny przed dostałam kroplówkę z intralipidu. Pobrano 25 komórek, z czego 14 było dojrzałych, 10 się zapłodniło, 6 zamrożono a 4 walczą o przetrwanie aby do poniedziałku stać się blastocystą. W poniedziałek o 12.10 transfer - chcieliśmy transferować dwie blastocysty, myślałam, że 5 będą dalej kultywować żeby otrzymać dwie blastki. Nie wiem czy z 4 udać 2 przetrwać. Jestem trochę obolała, ale to nie ważne, zniosę wszystko... Jutro znowu musimy jechać do kliniki żeby zbadać krew, lekarze trochę się obawiają hiperki. Fajny urlop, co drugi dzień pół dnia spędzamy w klinice po czym mąż musi czekać na zewnątrz jakby go to nie dotyczyło, szkoda.
Dziś bratowa wysyła mi artykuł "Pyłek pszczeli pomaga zajść w ciąże", jak ma mi pomóc pyłek pszczeli skoro ja nie mam kur.. jajowodów. Tym razem prawie nikomu nie mówiliśmy o kolejnej próbie, nawet rodzina tego nie rozumie... Teściowa uważa, że takie młode małżeństwo jak my nie powinno tyle czasu spędzać w klinikach leczenia niepłodności a szwagier, że nieudany transfer to przecież nic strasznego...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2020, 13:58
Wczorajszy dzień to jakaś masakra. Od wczoraj zaczęłam przyjmować metformax i dopadły mnie skutki uboczne, biegunka i mdłości. Mam nadzieję,że dzisiaj będzie lepiej.
Mam gazy non stop
Spadek apetytu, jem bo musze...
Bol jajnikow...czyzby @ sie obudzila i przyjdzie jak spozniony VIP??
Dzis wypilam ocet jablkowy z miodem i przygotowana woda.
Do tego herbata z miodem cytryna i pylkiem kwiatowym 
kwas foliowy plus witaminy...
Mam nadzieje , ze zwiekszy moja odpornosc. Bo mam dosyc bycia juz chora non stop...
Glowa boli, zmeczenie mnie dopada caly czas no i kaszel..yhhh...
Zanim dojdzie do zapłodnienia, organizm kobiety, co miesiąc, musi przejść skomplikowany cykl, na który składa się kilka faz. Jeżeli na którymkolwiek etapie tego cyklu coś zawiedzie - pojawią się problemy z poczęciem.
Cykl menstruacyjny zachodzący w organizmie kobiety jest wynikiem procesu wymiany informacji między podwzgórzem, przysadką mózgową, jajnikami i macicą. Typowy cykl trwa około 28 dni, choć jego czas trwania jest różny i indywidualny dla danje kobiety. Jendak cykl nie powinien trwać dłużej 35 dni i krócej niż 25 dni.
Cykl menstruacyjny składa się kilka faz - aby mogło powstać nowe życie, czyli dojść do zapłodnienia, każda z nich musi przebiegać bez zarzutu.
Przygotowanie organizmu
Początkiem cyklu jest dzień, w którym zaobserwujemy krwawienie. Wtedy następuje wydalenie wraz z krwią martwiczo zmienionej warstwy czynnościowej błony śluzowej macicy. Proces ten jest najintensywniejszy w pierwszych dwóch dniach krwawienia. Krwawienie zazwyczaj trwa 4-7 dni.
Po nim następuje faza folikularna (proliferacyjna). Mniej więcej po 5 dniach od rozpoczęcia nowego cyklu zaczyna odnawiać się śluzówka macicy, przygotowując się tym samym do ewentualnej ciąży. W fazie tej następuje rozrost błony śluzowej jamy macicy (endometrium) pod wpływem wydzielanych przez jajniki estrogenów, których stężenie we krwi stale wzrasta.
Trudno określić dokładnie, jak długo trwa ten proces - średnio jest to około 10-14 dni.
Powstanie komórki jajowej
Jajniki są gruczołami wydzielania wewnętrznego, mieszczącymi się w jamie brzusznej, poniżej pępka. Na powierzchni posiadają nabłonek płciowy, z którego jeszcze w okresie życia płodowego formują się pierwotne pęcherzyki jajnikowe. Nowo narodzona dziewczynka ma od 1 do 2 milionów komórek jajowych w jajnikach. W okresie dojrzewania będzie ich miała 300 000, ale ostatecznie dojrzeje tylko ok. 400.
Za rozwój niedojrzałych pęcherzyków w obu jajnikach odpowiada wzrastający we krwi poziom FSH. To dzięki temu hormonowi w jajnikach rozwija się z nich tzw. pęcherzyk Graafa, który zawiera komórkę jajową (oocyt) wielkości 0,24 mm. Pęcherzyk, którym znajduje się jama wypełniona płynem, stwarza dogodne środowisko do rozwoju jaja. Tylko jeden pęcherzyk osiągnie dojrzałość (możliwe jest jednak uwolnienie paru jajeczek z paru pęcherzyków). Bardzo istotne jest zachowanie dobrego stanu zdrowia przez trzy kolejne cykle miesiączkowe, aby wykształcić pełnowartościowy pęcherzyk, fizjologiczny stan zdrowia w sumie z 90 dni wpływa na możliwość wystąpienia owulacji bądź nie.
Dojrzewanie komórki
Kolejna faza, owulacyjna, trwa około 36 godzin. Po osiągnięciu dostatecznego stężenia estrogenów we krwi, wydzielanie FSH ulega zahamowaniu, co średnio przypada na 12-16 dzień cyklu. Estrogeny pobudzają za to wydzielanie LH, które umożliwia przekształcenie pęcherzyka Graafa w ciałko żółte, a przez to sekrecję progesteronu i estrogenów. Przysadka mózgowa jednorazowo wytwarza wysoką dawkę LH, która inicjuje końcowe procesy dojrzewania komórki jajowej, doprowadzając po 16-32 godzinach do jajeczkowania, czyli pęknięcia pęcherzyka Graafa (w tym czasie ma on ok. 20 mm) i uwolnienia komórki jajowej gotowej do zapłodnienia.
W ciągu jednego cyklu dojrzewa najczęściej zaledwie jeden pęcherzyk. Warto wiedzieć, że kobiety z jednym jajnikiem mogą mieć tyle samo owulacji w roku, ile panie z dwoma. W momencie utraty jednego z jajników, całą pracę przejmuje na siebie drugi.
USG robione na kilka dni przed owulacją może potwierdzić, z którego jajnika odbędzie się jajeczkowanie i czy w ogóle jest dominujący pęcherzyk.
W czasie owulacji może występować krwawienie do jamy otrzewnej z pękniętego pęcherzyka. To wywołuje podrażnienie i ból w dole brzucha. To tak zwany ból owulacyjny, a pojawia się na krótko przed, w trakcie lub po owulacji. Może trwać kilka minut, godzin, a nawet dni.
Najczęściej nie oznacza jednak samego momentu pęknięcia pęcherzyka. Ból nie informuje również, z jakiego jajnika odbędzie się czy odbyło jajeczkowanie. Jajniki mogą nabrzmiewać i boleć podczas indukcji owulacji lub z powodu poowulacyjnego ich powiększenia. Czasem dolegliwość ta jest także objawem endometriozy. Jednak bardzo wiele kobiet, które regularnie owulują, nie odczuwa żadnego bólu. Utrudnia to określenie czasu owulacji.
Brak synchronizacji - brak ciąży
Owulacja może być za wczesna albo za późna. Za zbyt wczesną byłaby uważana ta przed 10. dniem cyklu, za zbyt późną po 20. Przy regularnych późnych owulacjach kobieta ma możliwość zajścia w ciążę. Ale jeśli jajeczkuje późno, szanse na ciążę maleją. Dzieje się tak dlatego, że owulacje są rzadsze (np. przy cyklu wynoszącym 39 dni to tylko 9 jajeczek w roku, przy 28-dniowym - 13), możliwość produkowania nieprawidłowych jajeczek (dotyczy to także owulacji zbyt wczesnych). To oznacza, że są nieodpowiednie do zapłodnienia i implantacji. Poza tym poziomy hormonów nie są zsynchronizowane. Endometrium może nie być gotowe na implantację, jeśli zbyt dużo (albo zbyt mało) czasu upłynęło od ostatniego okresu. Jajeczko może być zapłodnione, ale zarodek nie może się właściwie zagnieździć.
Problemem może okazać się też tzw. zespół luteinizacji niepękniętego pęcherzyka. Zazwyczaj w ciągu 38 godzin od wyrzutu LH pęcherzyk pęka, ale oocyt nie zostaje uwolniony. Może to być spowodowane problemami hormonalnymi - złą pracą przysadki i zbyt niskim stężeniem LH. Przyczyną może być również zespół policystycznych jajników. Zaburzenie to wykrywa się dzięki badaniom USG i testom na LH. Czasem niepęknięty pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte bez uwolnienia jajeczka, dlatego też testy na progesteron w drugiej fazie cyklu mogą nie wykazywać nieprawidłowości, a w przypadku mierzenia temperatury podstawowej ciała obserwuje się hipertermię. Leczenie polega na podawaniu HCG, jeśli problem spowodowany jest zaburzeniami hormonalnymi. Pomaga też laparoskopia i „nakłuwanie" jajników.
Kiedy najlepszy czas na zapłodnienie?
Wykształcone jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników, całą aktywność przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny jajowód, co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Zapłodnienie może się dokonać w tzw. bańce jajowodu, jak też w każdym innym odcinku jajowodu. Są teorie, że komórka jajowa wydziela pewne substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie mają problemu z jej znalezieniem.
Jajeczko zwykle żyje 12-24 godzin, choć podejrzewa się, że do zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6.
Badania wykazały, że stosunek tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie są zdolne do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy i przejścia przez proces tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczną dojrzałość. Dlatego najlepszy czas na stosunek to dzień przed lub dzień po jajeczkowaniu. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią przeżyć nawet 5 dni. Płodnym okresem jest więc czas dwa dni przed owulacją i jeden dzień po. Ma to znaczenia w momencie, kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u kobiety łatwo rozpoznawalna).
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka).
Wędrówka i zagnieżdżenie zapłodnionego jaja
Zapłodniona komórka (zygota) to jeszcze nie początek nowego życia. Teraz przez parę dni wędruje przez jajowód, nieustannie dzieląc się, przy czym jednocześnie nie zwiększa swojego rozmiaru. To etap bruzdkowania, którego efektem jest wielokomórkowy zarodek. Przesuwany jest ruchami rzęsek pokrywających nabłonek jajowodów i skurczami mięśniówki jajowodów. Wydzielina produkowana przez nabłonek ułatwia poślizg komórki. W ostatnim stadium bruzdkowania powstaje blastocysta, czyli jajo płodowe - pęcherzyk składający się z dwóch warstw. Trofoblast pełni funkcje ochronne i odżywcze, z embrioblastu powstaje ciało zarodka. Przez kilka dni pobytu w macicy zarodek odżywia się tzw. mleczkiem macicznym - substancją wydzielaną przez śluzówkę. Jednocześnie enzymy wydzielane przez jajo powodują nadtrawienie błony śluzowej macicy. Zarodek zagnieżdża się w wytrawionym zagłębieniu, endometrium je obrasta. Proces ten zwany implantacją lub zagnieżdżeniem rozpoczyna się mniej więcej po 6 dniach od owulacji, ale w zależności od tego, jak długo zarodek znajdował się w jajowodach, rozpocząć się może od 4 do nawet 12 dni od jajeczkowania.
Jajo płodowe usadawia się zazwyczaj w ścianie macicy niedaleko od ujścia jajowodów.
Endometrium jest przygotowane do implantacji w ściśle określonym przedziale czasowym tzw. oknie implantacyjnym, w cyklach naturalnych oznacza to 16-22 dzień cyklu, w stymulowanym egzogennymi gonadotropinami - dzień 16-19. Uwarunkowane jest to działaniem progesteronu i wpływem tego hormonu na strukturę, funkcjonowanie błony śluzowej macicy. Jednocześnie to endometrium odpowiada za wysyłanie sygnałów kontrolujących rozwój trofoblastu.
Ciałko żółte i produkcja hormonu utrzymującego ciążę
Z resztek pęcherzyka, z którego zostało uwolnione jajeczko, powstaje tzw. ciałko żółte (corpus luteum) - gruczoł wewnętrznego wydzielania. Następuje to ok. 28-32 godziny po owulacji. Ciałko żółte produkuje hormon potrzebny do utrzymania ewentualnej ciąży - progesteron - i w mniejszych ilościach estrogeny. Progesteron wstrzymuje dojrzewanie kolejnych pęcherzyków w cyklu, dlatego też niemożliwa jest podwójna owulacja, chyba że w tzw. 24-godzinnym oknie, kiedy występowały pęcherzyki o podobnej wielkości. Nawet jeśli pierwszy pękł, nie zostało nagromadzone wystarczająco dużo progesteronu, aby zablokować uwolnienie kolejnej komórki.
Progesteron działa na tkanki narządu rodnego (szczególnie na macicę), które uprzednio były pod wpływem
estrogenów. Faza ta, z racji wpływu, jaki ma na endometrium, nazywana jest sekrecyjną (lutealną) lub wydzielniczą. Śluzówka macicy grubieje, ulega rozpulchnieniu, gruczoły i naczynia krwionośne powiększają się i rozszerzają, co jest konieczne dla odżywiania się rozwijającego zarodka. Następuje nagromadzenie w komórkach glikogenu, lipidów, polisacharydów oraz białek. Gruczoły uzyskują spiralny przebieg. Wzrasta dopływ krwi do śluzówki, tętniczki kręte wzrastają na długość, osiągając powierzchnię błony śluzowej; zwijają się też i skręcają, tworząc tętniczki spiralne. Mięśniówka macicy ulega przekrwieniu i rozpulchnieniu. Na obrazie USG endometrium staje się trójlinijne.
Faza lutealna trwa średnio 12 do 16 dni, jej długość jest stała u każdej kobiety. Maksymalna sekrecja progesteronu wypada na 7 dni po owulacji. Wzrost produkcji tego hormonu działa hamująco na wydzielanie LH i FSH, stąd pozostają one na niskim poziomie. 18 dni fazy lutealnej to już wysokie prawdopodobieństwo ciąży. Zarodek po implantacji zaczyna produkować hormon o nazwie ludzka gonadotropina kosmówkowa (HCG). Powoduje ona, że nie dochodzi do degeneracji ciałka żółtego, stymulując je do niesłabnącej produkcji estrogenów i progesteronu.
Prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka
Zapłodniona komórka jajowa musi się zagnieździć w macicy.
Jeśli faza lutealna trwa mniej niż 10 dni (niektórzy lekarze uważają, że poniżej 12), mamy do czynienia z tzw. niedomogą ciałka żółtego. Może stanowić to problem z powodu mniejszej szansy na prawidłowe zagnieżdżenie zarodka. Słabej jakości ciałko żółte będzie produkować niewłaściwą ilość progesteronu, powodując, że śluzówka macicy będzie niedostatecznie przygotowana na implantację. Na szczęście, fazę tą można skutecznie przedłużyć przez podanie kobiecie odpowiednich leków. Jeżeli niski poziom progesteronu spowodowany jest słabą pracą ciałka żółtego (przy dobrym rozwoju pęcherzyka), to właściwym rozwiązaniem jest podawanie gestagenów. Jeśli natomiast niski poziom progesteronu związany jest ze złym rozwojem pęcherzyka przed owulacją, to lepszym rozwiązaniem jest stymulacja jego rozwoju odpowiednimi lekami. Ogólnie: dobry rozwój pęcherzyka (ustala się to poprzez pomiary jego wielkości i poziom estrogenów) to dobra owulacja, a to także dobra praca ciałka żółtego.
Zdarza się, że błąd leży po stronie endometrium, które nie odpowiada właściwie za normalny poziom progesteronu we krwi. Implantacja prawdopodobnie nie powiedzie się, bo śluzówka nie będzie odpowiednio przygotowana. Niedomoga ciałka żółtego może pojawić się nawet, jeśli jakość pęcherzyka/ciałka jest dobra, a endometrium reaguje prawidłowo.
Z powodów do dziś niezrozumiałych faza lutealna czasem nie trwa tak długo jak powinna. Poziom progesteronu na 7 dni po owulacji może być niski, a nawet jeśli jest odpowiedni, spada nagle, prowadząc do zbyt wczesnego nadejścia menstruacji.
Ciąża biochemiczna i... kolejny cykl
Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, ciałko żółte powoli zaczyna zanikać (luteoza), przekształca się w ciałko białawe (corpus albicans). Produkcja progesteronu spada. Endometrium degeneruje się, nie jest już pobudzane do wzrostu. Tętniczki spiralne zamykają się, zatrzymuje się dopływ krwi do powierzchni śluzówki. Rozpoczyna się faza niedokrwienna. Dochodzi do zmian martwiczych i mechanicznego oddzielania warstwy czynnościowej śluzówki. Spadek hormonów doprowadza ostatecznie do menstruacji, czyli wydalenia narosłego endometrium w około 14 dni po jajeczkowaniu.
Gwałtowny spadek ich poziomów stanowi z kolei sygnał dla przysadki mózgowej do rozpoczęcia produkcji FSH, co tym samym zapoczątkowuje kolejny cykl hormonalny.
Czasem, mimo iż w organizmie kobiety nastąpiła implantacja, pojawia się okres (zła gospodarka hormonalna, nieprawidłowy rozwój zarodka, wady anatomiczne macicy itd.). O tym, że kobieta była w ciąży dowiaduje się dzięki testom na hormon HCG z krwi lub moczu. To tzw. ciąża biochemiczna, bo badanie ginekologiczne nie było w stanie jeszcze jej potwierdzić.
W rzadkich przypadkach może dojść do częściowego złuszczania endometrium, mimo ciąży.
Obserwuje się wówczas w czasie spodziewanych miesiączek plamienia czy krwawienia, lżejsze i krótsze jednak niż normalne menstruacje. Taki stan może trwać nawet przez kilka pierwszych miesięcy ciąży.
Czy wy też macie problemy ze spaniem ?
Nie potrafię normalnie przespać całej nocy. Rzucam się, kotłuje, nie mogę znaleźć wygodnej pozycji...
Raz jest mi za gorąco, raz za zimno.
Potrafię obudzić się na picie wody dwa razy i raz na siku.
Od wczoraj pobolewa mnie odcinek lędźwiowy kręgosłupa, co jeszcze bardziej utrudniło mi zaśnięcie.
Otworzyłam dzisiaj okna i wietrze pokoje - mam wrażenie, że jest wszędzie duszno,że nie ma czym oddychać.
Chyba jeszcze wywalę pościel na balkon - może i to coś pomoże ?
Mam w planie zakupienie jeszcze poduchy do spania dla kobiet w ciąży - takiego długiego wałka.
W takich chwilach chciałabym już być na porodówce i mieć wszystko za sobą.
http://www.eioba.pl/a/2ca7/myslisz-ze-jestes-w-ciazy-nie-jestes - artykuł wspaniały i najlepszy jaki mógł mi wpaść w ręce w okresie starań o dzieciątko 
Od kilku dni juz o niczym innym nie mysle jak o testowaniu. Jeszcze do tego tempka tak obiecujaco rosnie. Dzis mialam tez bardzo duzo sluzu, a zazwyczaj przed @ bylo sucho, ale boje sie jak nigdy, ze nic z tego nie wyjdzie, choc zrobilismy wszystko co w naszej mocy. Dla zabicia czasu rozwiazuje dzis krzyzowki. Wczesnie pojde dzis spac, choc nie wiem czy zasne. Co za stres...
Kurcze, wczoraj mój Narzeczony mi znowu przypomina, że nasz ślub miałam zorganizować. Pyta ile chcę czekać? żeby było już brzuch widać?
Tak, zostawił to wszystko na mojej głowie
Jemu i tak bez różnicy, gdzie, z kim, jak i co.
Ja do niego - To zrobimy wesele po urodzeniu dziecka.
A on - Absolutnie nie, nie chcę tyle czekać. Bo potem znowu będziemy odwlekać w nieskończoność.
Ehhh wizja jest taka, że jeśli faktycznie zaszłam to szykuje mi się pospieszna organizacja tego wszystkiego. Najgorszy problem mam z siostrą, ona siedzi za granicą i prosiła żebym jej dała znać o ślubie minimum 3 miesiące wcześniej bo bilety później są drogie a ona nie szasta kasą.
Głupio by było gdyby się okazało że przez brak kasy moja siostra nie doleci na mój ślub, zwłaszcza że ma być świadkową. Nie wiem ile te jej bilety kosztują tyle że to jest człowiek który balanguje i nie ma oszczędności na czarną godzinę. Do Polski też jej nigdy nie jest spieszno, wyjechała gdzieś z 4 lata temu i od tej pory była w Polsce chyba tylko 2 razy jeśli dobrze pamiętam.
No ale cóż, świat się na niej nie kończy, od 3 lat trąbimy że robimy ślub, był czas żeby sobie na ten cel odłożyć 
Jak nie doleci to trudno, będzie mi przykro, ale ważniejszy dla mnie jest mój przyszły mąż, jeśli chce mnie za żonę teraz to nie za bardzo mam wybór
Jeszcze się chłopak rozmyśli i co wtedy zrobię hehehe
))
No a jesli nie zaszłam to mam dodatkowy miesiąc czasu na wzięcie dupy w troki i podjęcie decyzji.
Sukienka ślubna i brzuch ciążowy - ta wizja mnie odstręcza. Nie chcę tego. Ślub to jedyna okazja w której absolutnie nie chciałabym się afiszować z brzuchem. Jak każda kobieta chciałabym wyglądać w tym dniu perfekcyjnie, tylko na tym mi zależy.
Z niewidocznej jeszcze ciąży z kolei bardzo się ucieszę, moja mama była w ciąży ze mną biorąc ślub i moja teściowa też była w ciązy z moim przyszlym mężem gdy brała swój ślub. Byłaby to więc piękna powtórka z rozrywki
hehe taka tradycja 
Ehhh nie pozostaje mi nic innego jak oswoić się z myślą że to trzeba już teraz! Mój narzeczony nie będzie czekał aż urodzę. Będzie zły. Im dłużej bede zwlekac tym ja będe miała większy brzuch a wtedy ja będe zła jeśli w takiej wersji zaciągnie mnie przed ołtarz. Aby obie strony były zadowolone muszę się wyrobić gdzieś do stycznia.
Brrrr aż mnie wzdryga...
Chyba jesteśmy już za starzy na takie przygody
Ale ślubu chcemy. Chyba już się powtarzam ale naprawdę żałuję że Las Vegas jest tak daleko 
hej kochane my mieliśmy wczoraj dzień pełen przygód i troszkę nerwów byliśmy z rana na spacerku z pieskiem w parku ponieważ tatuś nie mógł z nim wyjść bo pojechał z rana do Adasia a potem do pracy postanowiłam że puszczę pieska jak zawsze niech się łobuz wybiega będzie potem spał w domu no i wszystko dobrze a tu nagle i hacziemu coś odbiło i zaczął uciekać w stronę jezdni ja w panikę i za nim biegiem przebiegł na milimetry przed samochodem na szczęście nic się nie stało po drodze mijałam babkę powiedziała mi tylko gdzie pobiegł i że widziała że go prawie potrąciło przebiegłam przez ulicę ludzie patrzą na całą sytuację baba w ciąży ledwo co biegnie za psem no i stoją i się gapią a za ulicą facet drze się po mnie że jestem nie odpowiedzialna głupia jak można psa puścić pod koła auta dureń stał i krzyczał zamiast pomóc mi go złapać a psinka w najlepsze uznała to za dobrą zabawę ale go złapałam i zabrałam do domu wróciłam z nim do domu i czara goryczy się przelała popłakałam się nie umiałam sie uspokoić rozumiem moja wina chociaż pies nigdy mi nie uciekał ale żeby na tyle ludzi nikt ale to nikt nie pomógł ? po tym maratonie ledwo chodziłam taki ból krocza się pojawił że nie mogłam nawet się obrócić na bok no masakra zadzwoniłam do mojej lekarki i powiedziała że na spokojnie jak mąż wróci z pracy mamy jechać do szpitala i sprawdzić cy wszystko w porządku wieczorem się wybraliśmy do szpitala podłączyli mnie do ktg zrobili usg wszystko dobrze przebadali mnie lekarki dwie młode przesympatyczne położna także mam o tym szpitalu rewelacyjne zdanie i nie żałuje że chce tam rodzić okazało się że rozchodzi mi się spojenie łonowe dostałam reżim łóżkowy i paracetamol mam brać jak boli za bardzo no i teraz leżę w łóżku ale wypisali mnie do domu na szczęście ale wiem że czeka mnie cc eh taki mieliśmy dzień szalony teraz już mniej mnie boli ale boli no i wyleguję się i lenię
pozdrawiam was cieplutko :*
Czy zdarzało się Wam kiedyś zaufać swojemu 6 zmysłowi? Czy czułyście się tak jak byście wiedziały co się stanie? ...
Ja od wczoraj mam takie dziwne przeczucie ( i towarzyszy mi nadal), że jednak to będzie mój cykl, że się udało;) Aż rozpiera mnie energia od środka. Wyobrażam sobie, jak mówię mojemu mężowi, że jestem w ciąży, będziemy mieli dziecko. A on bierze mnie w ramiona i mówi, że będziemy najwspanialszymi rodzicami na świecie;) ahhh..... co to byłaby za radość. No ale póki co muszę wrócić do rzeczywistości i przyjąć do wiadomości fakt, że taka sytuacja może się w tym cyklu nie pojawić. Wolę się zbytnio nie nastawiać i nie rozczarować aż nadto. Jednak jest jeden plus... Marzenia dają człowiekowi nadzieję. A nadzieja przecież nigdy nie umiera;)
No to dziś mam 3dpo...
Nadal się boję ale wiem że sobie poradzimy 
Przed snem skierowałam kilka słów do dzidziusia który może się we mnie rozwija... powiedziałam że jeśli już jest to ma nigdzie już nie odchodzić, że już go kochamy bardzo mocno i jest naszym największym szczęściem 
Mam nadzieję że pozwoli mi przepracować kilka miesięcy a później już będzie tylko on ważny 
Fakt jest taki że nawet z medycznego punktu nie powinnam jeszcze nawet myśleć o ciąży a co dopiero zachodzić ale mimo to kurcze... nawet pomimo wszystko było by to najpiękniejsze co mogło mnie spotkać 
Ale spokojnie... jeszcze 10 dni czekania 
28dc wiec malpiszonek dzis albo jutro juz go bardzo mocno czuje:( brzuszek bolo coraz mocniej:( jesli mam bardzo regularne miesiaczki z mezem tez ok to czemu nie udaje nam sie zajsc w ciaze??? Nie rozumiem juz nic z tego.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.