mimik74 Nadzieja.... 31 października 2014, 12:55

wpadam tu sporadycznie nadzieja coraz mniejsza....
cieszę się z tymi którym się udało chociaż serce boli

Dziwna sprawa... Nikt w pracy nie wie ze staramy sie o dziecko(chociaz moga sie domyslac). A jeden z kolegow ciagle mi zyczy abym w koncu zostala mama. CZasem mowi tak jakbym juz w niej byla. Kurcze a moze po mnie to widac, kiedy do kolezanki z pracy przychodzi facet z ich rocznym dzickiem a mnie zazdrosc zzera. I tylko ten jeden kolega wciaz mi dpogaduje, jesli mieszam rozne rzeczy typu slodkie-kwasne-slone, ze chyba ktos tam w brzuchu sie znajduje... Tak fajnie:-)) Chcialabym aby jego zyczenia sie spelnily..
Moj maz juz tez nie moze sie doczekac tej radosnej nowiny. A ja tak bardzo chcialabym go uszczesliwic jeszcze bardziej. Nie wspominajac o naszych rodzicach...
Tak bardzo lubie sprawiac radosc innym ludziom!!!
W koncu dobro powraca:-)))

Boję się i to strasznie, że ta moja owulacja i nasze serduszka zakiełkowały i fasoleczka rośnie... boję się bo nie chcę powtórki a o dziwo zaczynam myśleć jaki piękny to byłby cud i jak bardzo mocno już kocham i pragnę tego maluszka...

Co ma być to będzie... byle nie powtórka...

Nutella Nutellkowe starania 31 października 2014, 13:08

40 + 5

Cisza i spokój.
Alutka jak siedziała w brzuszku tak siedzi, a to się przeciągnie a to kopnie mamę w żebra a to czkawka 3x dziennie. Cudowne życie;)

Chyba chce zrobić prezent mojej mamie i urodzić się w jej urodziny (02.11) :)

Zaraz znów umyję podłogę na kolanach a potem może spróbuje chodzenia po schodach(?)
Tak bardzo chciałabym już ją tulić.

Przedwczoraj dostalam moses basket od bardzo bliskiej nam angielki...ta dziewczyna jest cudowna...prawie sie nie znamy, jest taka dobra...moge na nia i na jej meza liczyc bardziej niz na nasze wlasne rodziny..wspaniali ludzie...mam wielu poslkich znajomych, ale zawsze mam uczucie ze jestem im cos winna, czy chca cos w zamian, np tatuaz za darmo...Kerry i Phil nigdy nie chca nic w zamian, pomagaja nam jesli tylko mamy jakis problem..normalnie wspaniali ludzie..dostalismy od nich rowniez zaproszenie kilka tygodni temu na slub..12ego lipca 2015, maluch bedzie mial juz 3 miesiace a ja nigdy nie bylam na slubie ani przez 12 lat nie widzialam mojego w garniturze :D wiec idziemy :D
dostalam moses basket ze stojakiem z mothercare, juz ma materacyk, tylko Kerry napomniala, zeby dac jej znac 21ego jaka plec do dokupi kocyki i posciel ...az mi glupio! zabronila mi szukac wozka i lozeczka, powiedziala : ILL SORT IT OUT! ze to zalatwi...ciezko odmowic, ale boje sie zeby zle sobie nie pomyslala o mnie...choc z drugiej strony jak cieszy sie wraz ze mna i sprawia jej to taka radoche to czemu jej to odbierac? Kerry i Phil maja juz 5ke dzieci, najmlodsza ma 1,5 roczku, dopiero teraz biora slub :D wspaniala para! to zdjecie jak wyglada ten moses basket, ma metke z motercare ale nie moge znalezc zdjecia na ich stronie...strasznie mi sie podoba :D

http://www.littletinkersbabyequipmenthire.co.uk/images/moses%20basket.jpg

wczoraj maz stwierdzil ze wygladam jak: UWAGA UWAGA! jak wrobelek! chude nozki , chuda buzka i bebenek :D no zajebiscie, zostalam wroblem!

binia29 CUDA się zdarzają. 31 października 2014, 08:43

30 października zrobiła po południu test.
Kochane i ja w końcu się doczekałam. Modlę się tylko aby to nie był jakiś głupi żart.
Wczoraj zrobiłam test od niechcenia. @ spóźniała mi się drugi dzień i po namowie męża siknęłam po południu. I oczywiście moje oczy wyszły prawie z orbit jak zobaczyłam piękne II kreseczki.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/44f780b0d5a702d6.html


Panie Boże błagam cię abyś pobłogosławił i prowadził w zdrowiu. A mi daj mądrości, wiary i przede wszystkim pokoju w serce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 08:29

1 Negatyw:-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 18:28

0 Negatyw:-(

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 31 października 2014, 08:46

Jestem juz nad morzem, jutro WS... zrobilam pyszne ciasto - sernik bialo czekoladowy z kiwi z bita smietana.Zaraz wychodzimy na cmentarz, pogoda jednak przygnebi, czekam na slonce wczoraj bylo tu tak pieknie.. Testy ovu narazie negatywne, jutro wieczorem wracam do domu

dynamiczna do wylania łez 31 października 2014, 09:03

Pięć tygodni do mety :)

Dzisiaj mniej, dużo mniej energii, ale mogłam się tego spodziewać, bo przecież nie będę chodzić nakręcona do samego porodu. Trzeba trochę zwolnić , bo Wojtuś wyraźnie protestuje mojemu tempu życia. Wrzucam więc na luz na kilka dni. Większrość rzeczy już załatwione jeszcze tylko te nieszczęsne meble i malowanie pokoi. Ale tego nie pogonię, więc puki mogę odpoczywam :)

Pogoda nie ciekawa, choć zimno nie jest ale ponuro :(
Puchną mi nogi , w szczególności łydki.

Jutro Wszystkich Świętych.... ale ja w tym roku nigdzie się nie wybieram :( Nie jestem w stanie .

Pozostało 37 dni ... a anestezjolog nadal nie załatwiony :( w szpitalu nie odbierają telefonu.

Anastazja85 Droga do cudu jest długa i wyboista 31 października 2014, 10:56

Wstałam rano. Mąż zrobił kawę... Nie jedząc śniadania zabrałam się za sprzątanie, żeby tylko mieć jakieś zajęcie.

Wczoraj siedziałam pół dnia robiąc bransoletkę z koralików na szydełku. Już od dłuższego czasu próbowałam się tego nauczyć, ale wychodziły jakieś bezkształtne rzeczy. Wczoraj usiadłam i zrobiłam tą nieszczęsną bransoletkę... Musiałam sobie udowodnić, że wcale nie jestem taka beznadziejna.

Boję się jutra. Wizyta na grobach. Modlitwa o wymarzony cud. Zapalę świeczkę za nasze dzieci i najbardziej boję się, że nie będę mogła powstrzymać łez. Że rozpłaczę się i nie będę mogła przestać.

Dalej nie wiem dlaczego? Dlaczego tak łatwo zachodzę w ciążę? Dlaczego nie mogę ich utrzymać? Czy mój organizm jest za słaby? A może to czas na zrobienie badań nasienia?


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2014, 10:55

Alicja83 Strach 31 października 2014, 11:11

Alessia dzieki za wpis, wczoraj rozmawialam z moja mama na ten temat i tez mi mowi ze moze nalezaloby sprobowac zaakceptowac, poznac to dziecko i moze rzeczywiscie psychika sie odblokuje i tym innym spojrzeniem na cala sprawe sprawie ze i cialo i glowa sie nastawia na moje dzieciatko

to wszytsko jest fajne ale jeszcze niewiem jak to zrobic obiecalam mamie i obiecuje sobie ze przemysle wszytsko i sprobuje potrzebuje tylko troszke czasu

Mimi1990 Czekajac na cud... 31 października 2014, 11:12

Abyś mogła cieszyć się ciążą, oprócz zapłodnienia (do którego potrzebna jest zdrowa komórka jajowa i odpowiedniej jakości nasienie) musi jeszcze dojść do zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej w macicy. Aby komórka jajowa była w stanie zagnieździć się w macicy (niestety wiele ciąż kończy się właśnie na tym etapie) potrzebna jest prawidłowa grubość błony śluzowej macicy (endometrium). W okresie okołoowulacyjnym endometrium powinno mieć około 10 mm (pomiędzy 8-13 mm). Jeśli zatem obserwujesz swój cykl u lekarza ginekologa, zapytaj o grubość endometrium. Na poprawę endometrium dobrze działa min. fasola, brązowy ryż, soczewica, pestki dyni i słonecznika, seler, buraki oraz suszone śliwki.

Alicja83 Strach 31 października 2014, 11:14

dzisiaj czuje sie lepiej, napewno jedna z przyczyn jest fakt ze zbliza sie weekend :)
mam w planie ugotowac cos dobrego, posprzatac, wywietrzyc caly dom i moze przytym wszytskim wywietrzyc wlasna glowe z tych wszystkich ponurych mysli, zobaczymy moze sie uda

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 31 października 2014, 11:15

zapomniałam ostatnio dodać że nasze maleństwo waży już 910 gram :D jeszcze trochę i osiągniemy pierwszy kilogram :) powiem szczerze że obawiam się cesarki po pierwszej mam bardzo złe wspomnienia na dodatek nie czuję się kobietą nie mogę normalnie urodzić dziecka nie bałam się porodu ani trochę ale nie jest mi to dane to co kobiety opisują najpiękniejszy dzień w ich życiu to że mężowie mówią że są dzielne chciałam poczuć to samo po poprzednim porodzie 2 dni przed i po nie mogłam nic jeść a pic tylko wodę po tej diecie nie mogłam już wrócić do siły ani do normalnego jedzenia co coś zjadłam to wymiotowałam i tak 2 tygodnie dopiero po powrocie do domu wszystko się unormowało teraz zmieniłam szpital i lekarzy liczę na to że będzie inaczej ale nie mogę wyzbyć się tamtych wspomnień do cesarki byłam w znieczuleniu ogólnym nie wiem czemu nie było na to wskazań ale tak było byłam sama bo mąż miał próbną maturę w tym czasie jak już zobaczyłam dziecko które mi mąż na 5 minut tylko przyniósł bo nie mógł na dłużej nie byłam pewna czy to moje nikomu nie życzę takich przeżyć pociesza się że czasy się zmieniły to jest 6 lat różnicy mąż na pewno przy mnie będzie a szpital jest na bardzo dobrym poziomie lekarze są ok tylko cały czas tamte przeżycia dają się we znaki jak sobie z tym poradzić ? podobno kobieta ból po porodzie każdy zapomina bardzo szybko ale każde przeżycie psychiczne do końca życia wybaczcie że tak wam smucę ale napadł mnie paranoiczny strach przed tym co było wcześniej mężowi o tym nie mówię bo to ja jestem pocieszaczem w tym domu i bardziej by się załamał niż ja bo też to źle wspomina obiecuję że jak tylko pogodzę się z tą cesarka nieszczęsną to zacznę myśleć pozytywnie już o każdej czekającej mnie rzeczy chyba to leżenie w łóżku tak mnie dobija nawet na cmentarz nie mogę iść nikt mnie nie odwiedza no i ta tęsknota za dzieckiem jestem sama w domu od rana do nocy co za tydzień marny eh ale przynajmniej maleństwo jest zdrowe a to najważniejsze :) trzymajcie się cieplutko kochane mamusie <3

Jutro Wszystkich Swietych moje urodziny:( Jak sie dowiedzialam w lutym, ze jestem w ciazy to tak bardzo sie cieszylam. Myslalam sobie na urodzin bede juz mama. Tu nic kompletnie nic!!! Prosze cie malenki aniolku przynies mamie ukojenie i wymodl sie o rodzenstwo tu na ziemi.:( Czy o tak wiele prosze? Nie chce byc najbogatsza, najlepiej ubrana, najlaniesza itp chce byc kochajaca matka najpieknieszego dzidziusia, ktory bedzie rozpieszczany przez mame i tate do granic mozliwosci:(

Piersi nadal bardzo bolą, szczególnie po bokach, tempka jeszcze wysoka mimo drugiego całego dnia bez luteiny. Bóle miesiączkowe. Śluz kremowy.

Justin34 W oczekiwaniu na Nasz Skarb 31 października 2014, 11:35

Wczoraj zaliczyliśmy II wizytę u androloga. Tzn moja to był I ale męża II. Po pierwszej wizycie M. miał mieszane uczucia. Ale pan doktor przeprowadził z Nim długi wywiad, przejrzał wszystkie wyniki i zalecił Proxeed. Na kolejną wizytę kazał przyjechać z żoną po inseminacji. No więc pojechaliśmy. Tylko właściwie zastanawiam się po co. Pan doktor w zasadzie nic nowego nie wniósł. Mało tego podważył wyniki męża. Może nie tyle podważył ale zlecił zrobienie ich raz jeszcze w innym miejscu. O ile kolejne badanie nasienia może mieć sens, bo tak naprawdę robimy je cały czas w jednym miejscu, o tyle kolejne USG jąder już mnie zastanawia. Zwłaszcza że pan profesor który je wykonywał jest podobno wybitnym specjalistą w dziedzinie USG. Więc co jest grane? Cała sytuacja jest o tyle komiczna, że USG wykazało żylaki powrózków nasiennych prawego jądra - co nawiasem mówiąc nieźle nas wystraszyło bo podobno 95% ma po lewej stronie i prawe zawsze oznacza coś więcej - ale wg pana profesora są one tak niewielkie, że nie kwalifikują się do operacji. Teraz androlog podczas badania stwierdza, że żylaki są po lewej stronie. Dlatego powtórne USG. Zdecydowaliśmy, że zrobimy jeszcze te 2 badania i zobaczymy co dalej. Bo po wczorajszej wizycie mam bardzo mieszane uczucia, tak jakbyśmy tam wogóle niepotrzebnie pojechali :( Pogadaliśmy sobie z panem doktorem i w zasadzie to wszystko. A i jeszcze usłyszeliśmy, że nie każdemu da się pomóc. w 30% przypadków się nie udaje. Cenię taką szczerość, ale ja potrzebuję teraz kogoś kto mi pozwoli uwierzyć, że będzie dobrze. Bo to że jest źle i może być gorzej to ja wiem doskonale. Potrzebuję nadziei, a ciągle mi ją brutalnie odbierają ....

Isana_23 UDAŁO SIĘ UDAŁO SIĘ !!! :)) 31 października 2014, 11:37

dziś od rana pochłonęło mnie forum i Wasze pamiętniki jedne zachodzą:) inne tracą nadzieję aż ciężko to opisać mam ogromnie zmieszane myśli z jednej strony się bardzo ciesze i gratuluje październikowym mamą a z drugiej przytłacza mnie żal i współczucie tym które to dziecko straciły. sama jestem dziś 11dpo i oczywiście mam nadzieje że to już !:) nawet tak się czuje, ale czy sama sobie tego nie wmawiam? chciałabym już wiedzieć tak czy nie wiedzieć na czym stoję.. nie lubię czuć niepewności..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)