Znów pozostaje czekać... Jak na wyrok jakiś. Wiem, że pewnie i tak nic z tego, staram się nie wkręcać, mimo tego ciągnie mnie do Ovufriend i gapię się w ten wykres, jakby to miało coś pomóc. Napisałam maila do Sióstr Dominikanek z prośbą o modlitwę za nas do św. Dominika i św. Rity. Pozostaje się modlić i czekać na cud. Bo przecież nowy człowiek to taki mały cud. A cuda się zdarzają...

I po kolejnej już chyba ostatniej wizycie u lekarza :) :)
Z dzidzią wszystko w porządku. Ciśnienie miałam dziś strasznie wysokie 160/103???? Później 169/93??? Ale Wpisała mi pielęgniarka to co rano miałam w domu 130/82.

Dostałam skierowanie na C.C. Zadzwoniłam do szpitala z zapytaniem czy mam osobiście pokazać się czy umówić się na zabieg. Powiedzieli mi tylko że mam przyjechać 7.01.Zdziwiło mnie to bo nie chcieli ode mnie żadnych danych ani namiarów kazali z rana o 10 przyjechać?????? Mam nadzieję że mnie nie zawrócą do domu. Niby lekarz mi napisał że C.C. do decyzji lekarza na miejscu???? Lekarz z którym rozmawiałam zdziwiony , zapytał z jakiego powodu to skierowanie, powiedziałam że dziecko może być duże,że tarczyca i ciśnienie. To powiedział że on w trakcie 20 minutowej wizyty nie może tego wszystkiego zweryfikować do działo się przez 9 miesięcy,że oni nie podważają decyzji lekarza prowadzącego,że jak mam napisane tak będzie i nie interesuje go czy i ile tam jest znaków zapytania. e jeżeli on mnie zbada i powie że mam predyspozycje do naturalnego porodu to kto weźmie odpowiedzialność jak coś się stanie. Więc Mam się stawić z rzeczami i chyba raczej , na pewno będzie c.c. ???? Sama jestem w szoku że takie skierowanie może być, to tak jakby ktoś chciał przelać odpowiedzialność na kogoś innego???? Trzymajcie kciuki kochane. Mam nadzieję że wszystko się w środę wyjaśni, będę wiedziała na czym stoję. Mam nadzieję że nie będą nas za bardzo męczyć. Że będę wiedziała co i jak bo na razie ta niewiadoma mnie dobija :(

Bergo Bergo - nowa ja 2 stycznia 2015, 22:46

Nieprzespane noce, kłopoty z zasypianiem.. Od 20 próbuję go uśpić! Mamy nowy posiew- klebsiella zabita, za to jest gronkowiec. Czy to się kiedyś skończy???
Do tego coraz bardziej dojrzewa we mnie myśl o samotnym macierzyństwie... Ale o tym innym razem


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2015, 22:46

Badanie połówkowe przeżyłam. Chwila stresu się pojawiła kiedy lekarz mimo podwójnie potwierdzonej płci - chłopiec, nagle oświadczył,że jednak będzie dziewczynka. Ale po moim zdziwieniu i przywołaniu na pomoc nazwiska mojego lekarza prowadzącego ( nota bene szefa tego, który wykonywał połówkowe) w końcu potwierdził,że jednak chłopiec. Badanie ku mojemu zdziwieniu trwało może 15min, ale lekarz sprawdził serce i inne narządy oraz przepływy przez komory i żyły i inne parametry, więc mam nadzieję,że ok. Zapytałam czy powinnam jeszcze wykonać test potrójny, ale nie widział potrzeby. Pytałam o to jeszcze dwóch innych lekarzy, na wszelki wypadek :-)
Synuś rośnie i na razie nie ma komplikacji, ale na moje pytanie czy po wyniku badania mogę być spokojna o dalszy rozwój dziecka, lekarz odpowiedział,że tak "no chyba,że przydarzą się wirusy". Nie do końca wiem o czym mówił, ale postanowiłam nie grzebać u doktora googla.
Martwił mnie brak ruchów, ale od 20tyg już codziennie czuje malucha pod sercem. Od świąt mam też silne skurcze bh. Bezbolesne, ale na tyle częste,że zaczęłam brać nospę max. Generalnie nie lubię chemii i unikam jak mogę, ale teraz pomogła. Do wizyty jeszcze parę dni (7/01), ale dam radę.Szyjka była długa w ostatnim badaniu 8cm, mam nadzieję,że przy okazji skurczów się nie skróciła. Co 2-3 dni podsłuchuję serduszko. Monitor tętna to jednak balsam dla duszy, zwłaszcza kiedy nie do końca jest się pewnym czy wszystko ok.
Święta były jednak ciężkie, mamy skomplikowaną sytuację rodzinną i przez 4 dni wędrowaliśmy od jednej rodziny do drugiej, przy czym jednego dnia bywaliśmy w 2-3 domach. Byłam okropnie zmęczona, potem 2 dni po świętach gościliśmy moją przyjaciółkę i jej brata, potem 1 dzień przerwy i mąż zaprosił mi do domu gości na Sylwestra " bo wiesz, teraz przez parę lat nie będziemy zbytnio imprezować".
Efekt - kręgosłup chyba mi pękł od stania przy garach, a o 16 nie byłam w stanie już wstać. Goście zjawili się o 20, a ja nie miałam już siły. Na szczęście nie zostali na noc i o 3 mogłam posprzątać i usnąć niemal na stojąco. Idiotka ze mnie, bo wciąż gram gierojkę, że wszystko jest ok, uśmiech hollywódzki nr 5 na twarzy, a czasem nie mam siły nawet przejść 2 alejek w sklepie na zakupach, bo więzadła ciągną, albo mam skurcz w boku. Kiedy mówię mężowi,że przeraża mnie jak to będzie z porodem i po on rozbraja mnie słowami " dasz sobie radę, wierzę w Ciebie". Odbieram to jako " weźmiesz to sama na barki, ja będę stał z boku i patrzył" :-(

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 2 stycznia 2015, 23:53

Nadszedł w końcu Nowy Rok :) Nie wiem czemu, ale cały czas wydaje mi się, że to będzie dobry rok. Wiem, że łatwo nie będzie, wręcz przeciwnie...będzie ciężko, będzie wiele zmian....ale wierzę jeszcze że będą to dobre zmiany....
Bardzo długo myślę już o otworzeniu własnej działalności, gdyby nie M to miałabym już ją od marca zeszłego roku... teraz postanowiłam, że nie będę aż tak polegać na jego opinii, więcej samodzielności na pewno wyjdzie mi na dobre. Okazało się, że szwagier również myśli podobnie, więc może razem coś rozkręcimy. Trzeba coś robić, w obecnej firmie już przyszłości nie ma niestety :( szybciej zostanę bezrobotna niż myślałam, co prawda przygotowujemy się do likwidacji firmy już od roku, ale im bliżej tym bardziej jest to przykre :(

Pogoda zrobiła się fatalna, deszcz i straszny wicher :( mam nadzieję, że będzie jeszcze trochę zimy z prawdziwego zdarzenia, takiej ze śniegiem, mrozem i słońcem ;P

Jestem trochę zła - 20ego grudnia zamawiałam z allegro testy owulacyjne i do dzisiaj nie dotarły :( tak - zdecydowałam się na nie :) trochę będę się musiała z nimi ukrywać, ale to co. Może M się odmieni i sam zacznie myśleć inaczej... Co do M, w zasadzie dziwi mnie jego postawa względem naszego starania się, mówi, że chce by się udało, bo lubi dzieci i chce mieć własne. W naszej rodzinie urodziła się czwórka małych brzdąców- ostatni kilka godzin temu. Widziałam dzieciątko, piękne, urocze....M patrzył, wpatrywał się wręcz. Mężuś ma bardzo dobre podejście do dzieci, wszystkie go uwielbiają, wiem, że będzie dobrym ojcem, wiem. Ale nie ma mowy o żadnych badaniach, suplementach - nic - nie rozumiem tego :(

Życzenia świąteczne brzmiały prawie tak samo jak w zeszłym roku...wszystkie kłębiły się wokół dziecka, którego nie ma... uśmiechałam się, co miałam zrobić :)

Próbowałam się umówić na wizytę do gin - oczywiście bez sukcesu, będę musiał się tam wybrać osobiście jak zwykle :P

... Weź się za coś, masz dziś wolny dzień...

... Żono, już widzę zaczynasz, czas wrócić ci do pracy... Poza tym ja jestem od pieca, trawnika i seksu... ewentualnie od zakupów :)

Oddam 'gada' za darmo ;)

ps Od wczoraj wymyśliłam tylko tyle... ten czas jest po to, żeby pracować nad swoją cierpliwością, czyli nic odkrywczego z mojej strony ;)

MadzikForever Traktat o Robalach 3 stycznia 2015, 07:49

No cóż, temperatura pozbawia złudzeń, a jeszcze bardziej test ciążowy. Muszę jednak przyznać, że te mżonki, które sobie zafundowaliśmy były fajne, pozytywne, sprawiające, że na pewno wiemy, że chcemy drugi raz zostać rodzicami.
Rozczarowanie jest umiarkowane, gdzieś tam z tyłu głowy mieliśmy podejrzenia, że po prostu zachowujemy się jak dzieci...
Nic to jednak. W 2015 roku zajdę w ciążę. :D

Dziś jestem zmarnowana tylko pic i spać...nie mam siły na nic w dodatku mój mąż zaczął się poddawać...Cóż teraz będzie ciężko aż do wiadomości czy mamy dzidzię czy @

Kuwa :( znowu się stracham że coś idzie nie tak. Wszystko przez to że objawy zrobiły się ciut lżejsze. Cycki mniej bolą... mdłości są rzadziej... tylko rozdrażniona jestem jak cholera... Eh :( trzymaj się tam skarbie :( tak bardzo Cię kocham...

30 dzień cyklu

Chyba zwariowałam ale widzę cień cienia!! Ledwie widoczny! Panie Boże oby to nie było przez pregnyl!! <3

MoNa_2603 Walka o Cud 3 stycznia 2015, 12:00

Ehh nie mam już siły, te testy tylko mnie denerwują, nie wiem czy się udało, ale wątpię w to...do tego na sylwestrze była u mnie znajoma z dziećmi, nie powiedziała mi tylko wcześniej, że jej dzieci chorowały na ospę i jeszcze do końca nie zeszły im krostki, wiem że tym się zaraża zanim wysypie, ale własnie mi ta znajoma napisała, że ją wysypało, a jak u mnie była już ją widocznie brało :/ Ja nie chorowałam na ospę, nie rozumiem takich ludzi...Wie, że się staramy o dziecko i nie informuje mnie, że ma chore dzieci i naraża mnie na zarażenie :/ Brak mi słów :(

Kolejny test owulacyjny negatywny, ale kreska testowa z dnia na dzień coraz ciemniejsza, nie wiem czy ma to jakieś znaczenie. Testy mi się już skończyły, teraz mogę polegać jedynie na teperaturze, która też jak na złość ciągle niska.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2015, 14:36

TSH 2,140
FT4 1,19
wyniki po 3 miesiącach stosowania leków. Tsh spadło z 2,8 to dobrze tylko pytanie zasługa leków czy Irlandii i oceanu ;) 7 stycznia idę do endokrynologa zobaczymy co powie.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 3 stycznia 2015, 13:39

31 dc (10 cs) 15dpo

Dziś tak na szybko bo się spieszę, a plany mi się pokrzyżowały niespodziewaną imprezą, która przed chwilą się skończyła :P

Robiłam ekspresowe zakupy z mężulkiem, spotkaliśmy się w centrum handlowym z moją siostrą i jej fagaskiem. Prezenty prawie wszystkie kupione! Jeszcze został jeden bachor do obkupienia. Co dać wstrętnemu 11-latkowi, który ma wszystko i jest wiecznie niezadowolony, a uśmiech uważa za oznakę słabości i upokorzenia?! Wysilać się nie będę, bo i tak nic go nie ucieszy :P

Potem Siostra ze swoim Lubym się do nas wprosili na oglądanie komisyjne zakupów. Piwko. Jedno, drugie, dziesiąte... :D tańce, hulańce i śpiewy. Sąsiedzi sobie przypomnieli o naszym istnieniu :D

Ja w sumie wypiłam dwa Radlery dwuprocentowe, ale żebym miała korbę (szajpę, pierdolca - co kto woli) wiele nie trzeba. W zasadzie mi alkohol nie jest potrzebny, żeby się rozluźniać i poczuć swobodniej :P ja zawsze jestem swobodna i raczej nie przejmuję się opinią, że ktoś może powiedzieć, żem walnięta. Bo w sumie to racja :P

Okresu jeszcze nie ma, ale wczoraj brzuch już porządnie bolał mnie na zakupach. Co chwila mnie łapały skurcze jakieś dziwne. Okresowe. Kurka, a myślałam, że się uda. Jaka ja naiwna. Myślałam, że jeden cykl na bromergonie i na euthyroxie tak mnie podkręci, że w ciążę zajdę już w tym cyklu. Jednak do endokrynologa nie pójdę już w ciąży, tak jak przypuszczałam. Ten optymizm to jednak nie taka dobra sprawa :P Zdecydowanie od niego się nie zachodzi w ciążę! Ale chociaż pozwala to jakoś lepiej przeżywać :P :D żeby nie było tak, że tak cudownie sobie z tym radzę sama.... Czuję, że muszę wybrać się na zakupy! Chcę jakąś cudowną sukienkę! Koniecznie! Wtedy moje samopoczucie będzie jeszcze lepsze :P

Także, czekam na okres. Jutro pewnie przyjdzie. Test dzisiejszy podobnie jak wczorajszy. NEGATYWNY. Haha, to do mnie nie podobne. Przez 9 cykli zrobiłam może jeden lub dwa testy ciążowe. A tu jeden cykl, a ja dwa testy! Chyba naprawdę uwierzyłam, że skoro się zaczęłam leczyć, to szybko z tą ciążą mi pójdzie.

A chyba jednak nie :P Nie mam czasu jednak o tym myśleć. Dziś wyjeżdżamy na święta. Na tydzień :D będzie cudownie i już nie mogę się doczekać :)

A teraz ..... Lecę po tą wymarzoną kiecę :D

Vibe Wciąż na Ciebie czekam... 3 stycznia 2015, 13:53

Bardzo późna owulacja. 34 dc, 5 dni po owulacji. Co jakiś czas pobolewa mnie podbrzusze, czasami nawet bardzo. Lekko podwyższona temperatura i piersi, które zaraz eksploduja ;-) Jednak nie mam żadnych przeczuc, ani nadzieje w tym cyklu. Cierpliwie poczekam na @, a potem... choć przez jeden miesiąc żadnych temperatur, objawów, kalkulacji. Czuję, że jestem tym zmęczona. Nigdy nie podejrzewałem, że starania o dziecko tak mogą męczyć. Zawsze myślałam, że jak dwoje ludzi się kocha, jest to najbardziej ekscytujący czas... Może warto odpuścić i zaufać naturze?


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2015, 13:57

10cs
21dc
7dpo
sobota

Odebraliśmy wynik badań nasienia. Generalnie chyba są ok, jak tak przejrzałam forum i artykuły.

4 dni abstynencji
Upłynienie 50 min
Objętość: 5,3 ml (norma 1,5 - 6,0)
PH: 7,4 (norma >= 7,2)
Zabarwienie: biało-szare
Lepkość: prawidłowa

Koncentracja: 35,0 mln/ml (norma >=15,0)
Całkowita ilość plemników w ejakujacie: 185,5 mln (norma: >=39,0)

Ruch postępowy: 42% (norma >=32)
Ruch w miejscu: 14%
Ruch całkowity: 56% (norma >=40)
Brak ruchu: 44 %

Plemniki o budowie prawidłowej: 13% (norma >= 4,0)
Nieprawidłowe główki: 75%
Nieprawidłowe wstawki: 9%
Nieprawidłowe witki: 2%
Krople cytoplazmatyczne: 1%
Koncentracja komórek okrągłych: 0,2 mln/ml (norma <5,0)
Koncentracja leukocytów: 0,2 mln/ml (norma <1,0)

Co myślicie o takich wynikach? Może ktoś zna się bardziej niż ja?
Idę z tymi i innymi wynikami do ginekologa 14.01.2015. Zobaczymy, czego się dowiem.

Mąż ma wiarę i nadzieję na to, że jestem w ciąży. Ja nie mam ani wiary, ani nadziei. Czuję się identycznie jak co miesiąc, cycki bolą okropnie, śluzu prawie nie mam i temperatura nie szalaje.
W środę idę na bHCG, żeby wykluczyć ciaże biochemiczne miesiąc po miesiącu, bo mam podejrzenia, że może jednak zachodzę w ciażę, tylko nie mogę jej utrzymać. I tylko bHCG może to potwierdzić lub wykluczyć. Zrobię sobie bHcg w tym cyklu, powtórzę je w kilku kolejnych...

Oprócz bHCG, zrobię testosteron, androstendion, DHEA SO4, TSH. Kusi mnie jeszcze prolaktyna po obciążeniu. Jak już to będę mieć to właściwie mam komplet podstawowych badań.

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 3 stycznia 2015, 15:59

Nie chciałam, ale zbadałam progesteron w potencjalnym 8dpo.

Wynik : 34.34.4 nmol/l
czyli w przeliczeniu 10,80 ng/ml

Zapamietać: Wartość stężenia progesteronu podaną w nmol/L pomnóż przez 0,314, a otrzymasz
stężenie wyrazone w ng/ml.

Czy to znaczy, że owu jednak była?

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 3 stycznia 2015, 15:59

Nie chciałam, ale zbadałam progesteron w potencjalnym 8dpo.

Wynik : 34.34.4 nmol/l
czyli w przeliczeniu 10,80 ng/ml

Zapamietać: Wartość stężenia progesteronu podaną w nmol/L pomnóż przez 0,314, a otrzymasz
stężenie wyrazone w ng/ml.

Czy to znaczy, że owu jednak była?

Ciąża rozpoczęta 9 grudnia 2014

Cudzie trwaj!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2015, 18:04

Jestem w Ciazy! stal sie Cud! Cudzie trwaj!!! Chce sie cieszyc Toba moj Wielki Maly Cudzie!!!

Jakie życie było nieskomplikowane przed staraniami o Kruszynkę :) Nie doceniałam wtedy tego spokoju ducha i szczęścia jakie miałam w życiu. Moimi największymi zmartwieniami był egzamin na uczelni, sprzeczka z Małżem, za mała wypłata;), wybór miejsca na wakacje... Każdy dzień był piękny. Na rowerze jeździłam do pracy, po powrocie robiłam obiad dla zapracowanego Lubego. Rano spontanicznie decydowaliśmy, że pakujemy się i jedziemy na weekend nad morze:)

Potem pojawiły się dwie najpiękniejsze krechy na świecie <3 Najpierw ogarnął mnie strach jak to będzie, czy dam radę. Potem były już plany jakby dziecko miało się urodzić jutro!

Teraz doceniłam tamten beztroski czas sprzed starań. Luz i pełnia szczęścia:) Teraz za to jest ciągłe zastanawianie się "kiedy się uda". Chciałabym się nie nastawiać, ale tak się nie da. Gdy wie się, co się straciło, chce się tego jeszcze mocniej.

Czekamy na Ciebie Kruszynko <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)