Dzień dobry :)

Niby już wcześniej założyłam tutaj konto ale jakoś nie byłam pewna czy chce się udzielać... i na jakiś czas zapomniałam o istnieniu ovu.
Co się stało że zmieniłam zdanie?
Potrzebuje informacji.. porad.. i najzwyczajniej potrzebuje pogadać sobie z dziewczynami które tak jak ja zaczeły starać się o dzidziusia :)
Moja Pani ginekolog kiedy zapytalam ja jak sie "przygotowac" splawila mnie kwasem foliowym i zaprosila na wizyte jak zajde w ciąże - miło?
Kolezanki maja inne rzeczy na głowid niz zakladanie rodziny wiec tu tez nie mam z kim porozmawiac :(
Takze nadzieja w Was ;)
Czy robiłyście jakies badania przed planowanym zajsciem w ciaze?
Jakie zalecenia miałyście od Waszych lekarzy?

A teraz moze glupie pytanie ale co lekarz to inna opinia.. Jak czesto powinno sie kochac? Jeden gada ze codziennie ,inny ze co 2 dni.. inny ze tylko w dni plodne :/

Pozdrawiam Was Serdecznie :)



Neyla Pokój z widokiem na morze. 7 stycznia 2015, 22:50

Pierwszy dzień w pracy po dłuższej przerwie. Mąż zerwał się z łóżka i poszedł odśnieżyć samochód. Bez ciąży nigdy nie mogłam go do tego zmusić, a teraz jest na każde moje zawołanie...powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać :D Rano wcale nie bolały mnie piersi...troszkę mnie to zmartwiło-niepotrzebnie, bo wieczorem zaczęły napierdzielać jak szalone. Przez cały dzień w pracy miałam masakryczne mdłości i zgagę...

Powiedziałam dyrekcji, że idę od poniedziałku na dwutygodniowe L4 z powodu ciąży, a potem to już lekarz zdecyduje co i jak dalej ze mną zrobić. Denerwowałam się strasznie przed ogłoszeniem tej nowiny-ręce mi latały jak oszalałe. Dyrka mnie uściskała (wie o moich poprzednich poronieniach) i powiedziała, że dzidziuś najważniejszy. Jutro idę do drugiej szkoły powiedzieć. W poniedziałek i wtorek (już na L4) pójdę wystawić oceny i przepytać poprawkowiczów (a jest ich dużo...), ale to tylko na 2h dziennie, więc dam radę.

Dzisiaj w szkole dzieciaki zasypywały mnie pytaniami na temat prezentów Bożonarodzeniowych - jedna uczennica na moje stwierdzenie, że dostałam wspaniały prezent stwierdziła, że to na pewno dzidziuś... pewnie miałam bezcenną minę, ale jakoś wybrnęłam. Ach te dzieciaki...

Od 15-18 drzemka. Wieczór spędziłam sama (mąż poszedł na próbę swojego zespołu) z niezaspokojonym uczuciem chęci na żelki :( ale za to bez chęci na spacer do sklepu po nie. Potem zachciało mi się kwaśnego jabłka... potem więcej soku pomarańczowego... i tak cały dzień. Jak niczego akurat nie przeżuwam, to mam okropne mdłości. A jak coś wcinam, to mam wyrzuty, że będę (za)gruba.

Ale dopóki jesteś ze mną zniosę wszystko!

dancerina czekając na naszegk aniołka 7 stycznia 2015, 23:22

Mam dość zrobiłam 2 badania fsh i lh i stosunek do siebie to 0,60 ...czeka mnie długa walka o moja kruszynke ...jeżeli lekarz potwierdzi ze mam niedoczynność przesadki mózgowej ...prolaktyna - górna granica fsh powyżej normy lh górna norma ...co dalej jeszcze musze zrobić progesteron i jeszcze raz prolaktynę bo tamta byla robiona w tamtym miesiącu ...mam dość tak jak wierzyłam teraz sie poddaje

Ewela87 jeden cel :) 18 stycznia 2015, 15:35

Pobiłam samą siebie. Na imprezie u znajomych zasiedziałam się do pierwszej w nocy, o 5:00 pobudka do pracy. Jakoś dałam radę przeżyć ten dzień, ale jestem bardzo zmęczona. Tymczasem jestem w 13 dc i tylko czasami czuje kłujnęcie w jajnikach. Pozostałe czynniki jakoś mało owulacyjne :( No ale to cykl natural, więc czego by się tu spodziewać?

zyrcia Chyba się udało ! 8 stycznia 2015, 01:29

zvfs7szwveci_t.jpg
Ale to cudnie wygląda, chociaż nie pogardziłabym jakby z przodu była 9 :D
Nie lubię być w ciąży, tylko się stresuję. Dziś znowu wizyta na IP, na szczęście z Leonem (tak z Leonem, bo nadal coś dynda) jest okej. Waży już 280g ;)))
A ja... znowu leżenie, kilo tabletek dziennie i stres czy będzie dobrze. Od paru dni ciśnienie 70/30, jak mój R. zmierzył to chciał po pogotowie dzwonić :D ale już czuję się lepiej. Byłabym spokojniejsza jakbym już czuła ruchy a tak pozostaje czekać.

15.01 połówkowe ! <3

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 8 stycznia 2015, 07:22

4 dc (11 cs)

Moja Teściowa mnie wczoraj rozwaliła. "A co na obiad robić KOTKOWI?" Mąż nie wytrzymał i powiedział ze nie gotujemy specjalnie dla kota a on je surową wołowinę, indyka i kurczaka lub świnie podczas przygotowania posiłku dla nas. Teściowa stwierdziła, że "wnusio" (ma pięcioro prawdziwych wnucząt) dostaje mało ryby i poleciała do sklepu mu po mały filecik. Co tu dużo gadać.. U Teściów mamy jak w raju i niemniej nie jest to zasługa milczącego Teścia. :P no i nie to co u mojej Mamusi. To po niej mam despotyczny charakterek, złośliwość i inne takie tam zalety :D

Drugi dzień świąt spędzimy u mojej egocentrycznej Babci. Chociaż ona nie do konca taks ego-centryczna, a własno-podwórkowo-centryczna. Więc pewnie będzie ciągle o małym Jasiu, jego kupach i innych gównianych wyczynac. Wczoraj chcialam się odezwać, że obsrane body to nie wyjątkowy talent do defekacji ale nieprawidłowo nałożony pampers. Ale po co psuć świateczna atmosferę? :)

Koniec wpisu, bo srednio radzę sobie z pisaniem na nowym tablecie od Mikołaja :)

Ps. Prosze trzymajcie za mnie kciuki zebym sie nie spiła jak podczas opijania Jaska! Tam takie towarzystwo i tematy, ze ciezko mi sie powstrzymać. W takich sytuacjach towarzyskich albo jestem zlosliwa albo pije :D

No i znowu mam mętlik :P nie wiem czy nie iść jednak 12stego z prostego powodu. 12stego mąż ma na 18 więc może po prostu ze mną iść, a 19nastego prawdopodobnie na 12:30 więc musi wziąć wolne. Ehhh zawsze gdy się człowiek zdecyduje to coś wyskakuje i mówi, na pewno?

Z pozytywnych akcentów, ale mi nie dobrze z rana :D :D :D

Z negatywnych akcentów, mój mąż pracuje na kopalni bobrek-centrum. Jednej z 4 które mają iść do zamknięcia... znowu zaczyna się spytać :( tak długo było spokojnie...

4 miesiące i 24 dni macierzyństwa
Cała nasza trójka jest covid+
spotkanie z wirusem przechodzimy dobrze


Izolacja spowodowana covid mnie przytłacza, normalnie już dostawałam w domu na głowę, bo lubię wychodzić, a wózek + 3 piętro to skutecznie utrudniają, ale teraz już jest naprawdę ciężko. Brak możliwości wyjścia nawet po drobne zakupy przygniata na maxa, moją jedyną "rozrywką" i odskocznią od codzienności jest wanna, nalewam ciepłej wody i znikam na 40 minut. Bez męża, bez dziecka. Nie sądziłam, że macierzyństwo jest takie trudne. Pamiętam jak z zazdrością słuchałam opowieści koleżanek jak bardzo są styrane życiem z niemowlakiem, myśląc że nie wiedzą o czym mówią bo oddałabym wszystko za te nieprzespane noce. Los postanowił mnie obdarować dzieckiem o dużym temperamencie, w pakiecie z kolkami, napięciem mięśniowym, asymetrią. Pierwsze 3 miesiące syn był zupełnie nieodkładalny, później było chwilkę mega fajnie, a od kilku tygodni mamy regres snu, w nocy śpię kilka h lub prawie wcale, jestem na granicy wytrzymałości, rzeczywistość czasem miesza się z fikcją, miewam omamy, zawieszam się, płaczę z byle powodu (a nie jestem płaczliwa). Zastanawiam się czy to było to czego tak bardzo pragnęłam, a później sama się karcę w głowie za te myśli. Może coś w tym jest, że lepiej mieć dzieci wcześniej bo człowiek ma więcej siły do opieki i szybciej się regeneruje. Za 3 lata suknie mi 40.. Zanim pojawił się syn nie czułam się na swój wiek i na swój wiek nie wyglądałam, każdy mówił max 27, patrzę w lustro i widzę zmęczoną i sfrustrowaną kobietę, wyglądam staro, szaro-blada cera, oczy podkrążone, zmarszki których wcześniej nie było. Stres i zmęczenie dosłownie zjadają moje ciało. Ostatnio siostra zwróciła uwagę, że wyglądam jakbym była chora. Kiedyś ze złością słuchałam matek, które mówiły "kocham moje dzieci ALE..", a teraz mam ochotę powiedzieć to samo.. Kocham syna, ale... ale chciałabym się wyspać, ale chciałabym móc być sama w WC, chciałabym na chwilę odpocząć, złapać oddech, czuję że duszę się własnych życiem. Byłam ambitną, energiczną kobietą, realizującą się zawodowo, teraz jestem kobietą, która ucieka przed własnym dzieckiem do łazienki i wkurza się na męża, że za mało pomaga. Jestem zła na siebie za te myśli, bo przecież kocham syna najmocniej na świecie i dodałabym za niego życie bez wahania, ale zmęczenie robi swoje, chciałabym po prostu wziąć urlop od własnego życia, tak choć kilka dni.. Aby naładować baterie, wyspać się i zjeść coś ciepłego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2021, 10:33

MoNa_2603 Walka o Cud 8 stycznia 2015, 08:36

Wczoraj poczułam jakieś pulsowanie (skurcze) w okolicy lewego jajnika i w macicy, do tego to już obłęd ale zauważyłam ciemniejsze obwódki przy sutkach, piersi bolą zwłaszcza w nocy, do tego swędzące i wrażliwe sutki, mam też napady głodu i zmianę smaków. Wczoraj też miałam nagły napad śmiechu, zaczęło się nagle, czułam że muszę się śmiać, tak z niczego, najgorsze jest to, że stało się to w chwili serduszkowania i myślałam, że mąż mnie udusi. Dziwne to było, ale jakiś czas temu też tak miałam w tym cyklu.

Dzisiaj się pokusiłam i zmierzyłam sobie po południu temperaturę ciała i w pochwie. Temperatura ciała 36,4, natomiast w pochwie 37,35...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 15:43

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 8 stycznia 2015, 08:55

32 tc + 5 dzień
51 dni do porodu <3

Jesteśmy przeziębione :-(
Nos i zatoki zawalone, noce nieprzespane. Myślę, że to wszystko przez antybiotyk, który osłabił mi organizm. Do tego pomimo osłonki znowu przyplątała mi się infekcja. Pięknie jest.
Powoli zaczynam też popadać w paranoje, czy czasem nie wyciekają mi wody płodowe.

Mała nastraszyła mnie w Sylwestra. O mały włos akcja nie skończyłaby się na IP.
Odkąd wstałam nie dawała znaku życia przez dobre 3 godziny. Czułam delikatne pojedyncze muśnięcia.
Nic nie pomagało, żadne szturchanie, słodycze, gadanie moje i Miśka.
Byłam już bliska rozpaczy.
I gdy niemalże już siedziałam jedną nogą w aucie do szpitala Lilka zaczęła radośnie hasać w brzuchu.
Nigdy w życiu się tak nie bałam !
Reszta Sylwestra minęła nam w gronie znajomych przy piccolo, a o 2:00 już grzecznie spaliśmy.
Na Bociankowym nie wszystkie ciocie nam dopisały, gdybym tylko wiedziała, że tak będzie to nie zawracałabym sobie gitary tym, żeby je organizować dla wszystkich w dogodnym terminie.
Na całe szczęście pomimo tego dobrze się bawiłyśmy, a Lili dostała przepiękne prezenty :-)

Nie wiem czy to hormony, czy zmęczenie ale mam nadzieję, że mała mnie oszczędzi i w połowie lutego postanowi wyjść...

Mój kochany mąż postanowił poszukać lepszej pracy, żeby mieć na sukienki dla naszej kruszynki. Jedna rozmowa już za nim, zobaczymy, to może się udać :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 09:01

Zasada zdrowia psychicznego nr 2 - nigdy nie pokazuj jak dobrze i szybko pracujesz. Amen.

Jestem dość dobra w tym co robię więc w czasie 8h zapierdolu mam też czas na ovu. Pozytywne wieści nakręcają mnie jeszcze bardziej więc wszem i wobec - jestem w swoim żywiole. Robię pińcet rzeczy na raz i o dziwo wszystko idzie tak jak trzeba .. Tym bardziej że kiero chyba zrobiła sobie dzień dziecka na mój powrót i dziś lekko się spóźnia do pracy.
Nie muszę więc patrzeć na jej g.., ekhm twarz, słuchać jej sapania i ciągłych pretensji o byle gówno. Bo gównem dla mnie jest przygotowanie planu o którym się dowiadujesz na 5 minut przed końcem pracy. [Na jutro!] A zdawałoby się że sama o tym wiedziała dobre 3 tygodnie ..

No nic, Mama mówi - rób powoli.
To robię.

Wracając jednak do tych małych rzeczy które cieszą - wg horoskopu na 2015 bocian do mnie przyleci pod koniec roku. Nie sprecyzowali jednak czy w formie już urodzonego bobasa czy dopiero pojawiających się dwóch kresek.

Bądź co bądź, wolałabym to pierwsze - nie chce mi sie wegetować 11 miesięcy jeszcze .. Z drugiej strony zapał mojego Męża odnośnie operacji i szybkość działania nfz skutecznie ściągają mnie na glebe.

Trwam więc w zawieszeniu.
Ani seksu, ani nadziei, ani wkurwu na spadającą temperaturę, ani większych działań pozaprokreacyjnych ..
Co to za rok w ogole sie zaczyna, nic tylko bucze.

Przynajmniej dobrze poczułam owulacje.
To nic że zaczęło mnie skręcać akurat w kinie.

Żesz f.ck ..



Wstałam rano i ustawiłam się w kolejce po szczęście- mam nadzieję że tym razem mój sklep z dzidziusiami nie będzie pusty :-) Moja kolej wiec rozpycham się łokciami i brnę do przodu. Temperatura daje mi nadzieję, choć ostatnio trzymała się wysoko do @...Wierzę, że tym razem będzie inaczej.Jutro mam wizytę u lekarza i mój T. idzie ze mną :-) zobaczymy może coś dojrzy, albo skieruje mnie na badania. Póki co do planowanej @ jeszcze kilka dni a piersi pełne i tak mnie szczypią jak w trakcie karmienia kiedy już są przepełnione :-) dobry znak albo nie...

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 8 stycznia 2015, 10:09

łóżeczko nie przyjdzie dziś bo kurier zapomniał go wziąć nosz kurde mam dość tych kurierów :/ dojdzie dopiero jutro a ja nie zdążę pościeli maluszka wyprać przed sobotą i będę w rozsypce jak zwykle tak to jest jak wszyscy mają czas a teraz boją się że nie zdąży dojść bo wcześniej to głupie zabobony nie pozwalały im na zakup eh mam dośc tych przesyłek bo nawet z domu wyjść nie mogę a tu sklep od tygodnia wysyła i wysłać nie może wrrrr jak jutro nie dojdzie to będę żądać rekompensaty za nerwy i zbyt długie oczekiwanie przesyłki :( i znowu wam marudze ale jutro jak dojdzie łóżeczko będzie lepiej :P

8+6
Dostałam skierowanie na test glukozy. Jestem po pierwszym pobraniu krwi na czczo. Za 35 min ide na kolejne pobranie po wypiciu glukozy 75g. Po następnej godzinie znowu pobranie. We wtorek wizyta i wszystko będzie czekać na mnie. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

Jutro zaczynam 10 tydzień <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 10:12

taśta Jak nie My to kto??? 8 stycznia 2015, 10:16

Wizyta już jutro… miałam obawy czy jej nie odwołać, czy to ma sens, czy może nie poczekać do powtórki wyników M ale wczoraj zadzwonił tel z kliniki w celu potwierdzenia wizyty i bez zastanowienia powiedziałam, że aktualne więc już nie mamy wyjścia ;)

Wczoraj zrobiłam powtórkę prolaktyny i o dziwo bez żadnego leczenia z 45 spadła na 19… Mąż skomentował tylko, że ma nadzieję, że jego też się tak poprawią a jak zapytała co jeśli nie? to zapytał czy to się jakoś leczy…. jak dla mnie to kolejny (po wykonaniu badań) krok milowy w dobrą stronę.

Ciekawe co jutro powie lekarz… czy da odrobinę nadziei? czy pogrąży nas do końca?

Na chwilę obecną jestem bardzo spokojna, wyniki badań przygotowane i pozostaje czekać do naszej godziny "zero".

dziś 24dc cyklu wczoraj jakies brązowawe plamienie dziś na papierze rozowa plamka więc ;,,(

Nowy rok, a ja ciągle czuje jakbym zatrzymała się w czasie. Nie umiem poradzić sobie z tym, że tak dałam się robić przez rok.. co przekłada się na mój nowy związek. Z każdym wyjazdem K. boje się, że nie wróci.. a wyjeżdża ostatnimi czasy całkiem sporo.
Mimo, że wiele ich różni, boje się o siebie o związek.. o Nas.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 8 stycznia 2015, 12:09

Cykl w toku, dzisiaj już 9 dzień, nastawienie dobre, humor dopisuje :) No czego chcieć więcej?? :) Męża tylko brakuje, jednak praca na wyjazdach nie sprzyja staraniom. Ale weekendy wykorzystujemy na ile się da. Według prognoz, kolejna owulacja będzie w przyszłą sobotę, mąż będzie wtedy w domu a ja mam wolne akurat :)

walkie talkie Starań nadszedł czas 8 stycznia 2015, 12:36

Ciąża zakończona 8 stycznia 2015

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)