Umówiona wizyta u ortopedy - 7 maja 2014 r. - zobaczymy co lekarz powie na mój RTG kręgosłupa i muszę zapytać jak się ma moja "znaczna skolioza kręgosłupa" do ciąży i porodu. Poza tym umówiona wizyta u dermatologa na 27 lutego 2014 r.
No i przed laparoskopią zrobić badanie AMH.
Mam też wadę wzroku, ale z tym poczekam, aż będę w ciąży i wtedy będę się martwić.
Czas też wznowić starania - i mój M też tak sądzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2015, 11:21
Ostatnio mieliśmy kłótnie z moim D., i to ciężką, oczywiście w wykrzyczanych słowach przewinął się temat dziecka... Ahh kurwa, jestem sama na siebie zła, ale też chciałabym żeby był szczęśliwy.
Wydaje mi się że on jest na to za słaby psychicznie, nie przyjmuje tego do wiadomości, nie zgadza się, albo ucieka w trudnych chwilach do swojego dziecka zostawiając mnie samą z problemem...
Zdecydowałam że nie chce już go bardziej męczyć, będe chciała z nim porozmawiać że rozumiem że może być przytłoczony tym wszystkim, sama jestem (a wiadomo faceci są słabsi psychicznie) , że zdaje sobie sprawę że nie tak sobie to wszystko wyobrażał, a też ma prawo do szczęścia i normalnego założenia rodziny, bez ciągłych badań i płaczu co miesiąc bo się nie udało, zapytam go czy zdaje sobie sprawę że to tak naprawdę początek, że czeka mnie badanie na drożność, potem inseminacja, czy chce w tych chwilach być przy mnie, czy znów uciekanie. Pozwolę mu odejść, bo mój związek stoi teraz pod wielkim znakiem zapytania...
Mam nadzieję że podejmę słuszną decyzję, nigdy nie chciałam żeby prze zemnie ktoś się męczył, albo obwiniał za coś, niech znajdzie normalna kobietę, założy rodzinę.
Wszystko rozwiąże się na dniach, czy damy rade, czy zostanę sama, mam nadzieję że zostanie przy mnie, ale nie będe zła gdy postanowi odejść...
Ja jakoś dam radę, moze na początku będzie ciężko, wstrzymam badania, zrezygnuję, jakos przeżyję. Chcę żeby był szczęśliwym ojcem i partnerem. A nie kłębkiem nerwów. Bo bardzo go kocham...
1dc brzuch nie boli tylko nap.... 
09.01.2014
Minął rok..
Kochany maluszku.. dokładnie rok temu mama dowiedziała się o Tobie.. że mieszkasz sobie w moim brzuszku..
Dowiedziałam się, że będę mamą! 
To uczucie radości w tamtym momencie jest nie do opisania.. Tak się cieszyłam! Byłam taka szczęśliwa
niestety szczęście nie trwało długo.. :'((( nasze maleństwo odeszło 16.01.2014 (*) nie mam siły się rozpisywać.. to wszystko jest dla mnie takie trudne.. niesprawiedliwe! Do dziś tkwią w mojej głowie słowa pani doktor podczas badania USG .. 
PAMIĘTAMY O TOBIE NASZ SŁODKI SKARBIE.. 
Dzięki Bogu noszę dziś pod sercem naszego synka !
daje mi to tyle siły!
i dziękuję za każdy dzień..
Dziś zaczynamy z Tomusiem 36 tydzień ciąży

Potrzebuję porady. Przemuś ma problemy z wieczornym zasypianiem, ale zdiagnozowałam to- po prostu na noc ma jakiegoś świra z jedzeniem, dużo zjada i łapczywie. I wszystko byłoby ok gdyby jadł spokojniej, bo inaczej łapie powietrze i ma problem z odbiciem. Stąd te cyrki po odłożeniu do łóżeczka. Wczoraj godzinę go nosiłam, odbił 7 razy! Jak odłożyłam to pomrugał oczkami i słodko grzecznie zasnął. Także to mamy rozszyfrowane. Co prawda wieczorne kładzenie spać trwa strasznie długo ale co zrobić?
Problemem jest jego przebudzanie się regularnie o 2-3 w nocy. Kiedy bakterie szalały na całego to zwykle o tej porze była mega sraka, prysznic itd. Potem tylko bączki- brałam do nas do łóżka, żeby położyć go na brzuszku na sobie i tak było m łatwiej się wybączkować i zasnąć, a teraz już nic się nie dzieje, ale on się budzi o tej porze. Wczoraj dałam smoczka i zasnął od razu, dzisiaj za to godzinę walczyłam, a on cudował w łóżeczku, kręcił się itd. W końcu wzięłam do nas. Ale nie chcę tak robić. Mamy rytuał około 7 rano. Mąż wstaje i mi go przynosi. Śpimy sobie razem przytuleni. W ten sposób sypialnia jest nadal tylko rodziców, ale dziecko też wyprzytulane i zadowolone. I te poranki uważam za w 100% wystarczające. Nie chcemy spać w trójkę pół nocy. Tylko co zrobić, żeby już się nie budził o tej 3? Głodny wtedy nie jest. Je o 5 i śpi dalej.
Dziwi mnie od ostatnich kilku dni jedno... Swedzace piersi i obolale a do okresu dwa tygodnie i takie cus ?.. Do tego bole w podbrzuszu, uczucie jak na @.. Moje ciało jest dziwne, każdego miesiaca jest inaczej, nie łudzę się czy coś tam jest bo znając życie i tak się zawiodę wiec nie nastawiam się na nic i pełen luz 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 11:48
I wreszcie nadszedł TEN szczególny czas, na który czekaliśmy. Zaczynamy pierwszy po poronieniu cykl staraniowy. Moje serce jeszcze płacze, ale czuje, że słoneczko znów świeci dla nas... Minęły trzy pełne cykle od utraty naszej maleńkiej córeczki. Zaczynamy nowy rozdział, który MUSI już zakończyć się szczęśliwie. Wróciłam do pracy, wczoraj pierwszy dzień po trzech miesiącach przerwy. Przypuszczałam, że będzie trudno, ale niestety nie sądziłam, że aż tak bardzo
Trzy sytuacje które całkiem mnie rozbroiły:
SYTUACJA nr 1:
Wchodzi do mojego biura nasz kontrahent ze słowami:
- OOOO! Pani już w pracy? Wróciła Pani, to miło, szybko to zleciało, jak się Pani czuje?
- dziękuję, już ok -odpowiadam nieśmiało
- a jak maleństwo ma na imię? -wypalił nieświadomy mojej straty
JA W BEK 
SYTUACJA NR 2:
Wchodzi pracownica naszej firmy
- Cześć, kurcze, kogo ja widzę... wróciłaś?? Chyba zwariowałaś, pracować w ciąży? ja na Twoim miejscu nie wracałabym już do pracy aż do samego porodu... A na kiedy masz termin? -kolejna nieświadoma mojego poronienia 
JA W BEK 
SYTUACJA NR 3:
Koleżanka, która nie wiedziała, ale byłam pewna, że do niej dotarło:
- Cześć, miło Cię widzieć.... aaaaa.... yyyyy.... gdzie Ty masz brzuszek?
JA W BEK 
Cholera jasna, nie sądziłam, że to będzie takie trudne
Wiem, ze być może nikt nie ma złych intencji, że wszyscy pytają z jakiejśtam troski, ale kuźwa.... Trochę jakiegoś taktu jednak by się przydało, ja bym chyba nigdy nie wypaliła z takim tekstem, gdybym widziała, że coś jest nie tak... Poza tym informacja o mojej ciąży rozniosła się piorunująco szybko, ale już o utracie dzidziusia nie. Dlaczego ci wszyscy plotkujący nie potrafią tego odkręcić narażając mnie na takie sytuacje????
Mam nadzieję, że kolejne dni będą bardziej znośne, w przeciwnym razie zwolnię się sama... natychmiastowo... dyscyplinarnie.. 
A teraz króciutko to co przed nami. W tym cyklu pierwsze (nie pierwsze) starania. Zuuuupełnie inne nastawienie niż dotąd... Na luzie, bez ciśnień, spokojnie, będzie co będzie. Nawet gdyby trzeba było czekać, poczekamy. Nadzieja jest, ale luzik również. Wierze, że to Bóg wybierze dla nas TEN odpowiedni moment. A wszystkich ZNOWU proszę o kciuki za nas. Wracam do gry!
Dzisiaj ovu przesunął mi owulację o 3 dni. I co? oczywiście już tli się we mnie nadzieja, że może jeszcze za wcześnie było na ten test i dlatego nie wyszedł."Nadzieja w sercach ludzi wyżywi się byle jaką strawą" to z Tristana i Izoldy. Mimo, że temperatura nędzna, brak objawów to i tak jest jeszcze ziarenko nadziei.
19dc
najpierw napisze co było 18.12- na wizycie okazało się że na jajnikach są jeszcze jakieś pęcherzyki miałam zrobic 5 dni przerwy od anty i zacząć nowe opakowanie, kolejną wizytę umówiłam na 8.01
po odstawieniu anty @ przyszła 22.12 i od tego dnia zaczęłam brać nowe opakowanie
wczoraj na wizycie wyszło że jajniki są już czyste i teraz czekamy na @ i startujemy ze stymulacją 
przepisany mam gonal 150j od 2 do 7 dc i tego 7 dc mam przyjść na usg 
No to nie ma wyjścia do gina trza iść 12stego bo prezes chce rozmawiać ze mną w poniedziałek o zmianach w zespole. Więc co mu powiem, poczekaj tydzień bo może będą wieści? Pójdę do gin, zobaczymy co zobaczymy i ocenimy ryzyko. Idealnie jeśli usłyszymy puk puk, ale jeśli nie a pęcherzyk będzie wystarczająco duży to będę w pracy już powoli mówiła o ciąży. No to trzymajcie kciuki, ale na moje oko ciąża rozwija się wzorowo, dziś już prawie rzygałam
8cs
30dc
Chciałabym, żeby @ już przylazła. Mam takiego wnerwa, a z drugiej strony taki olewający stosunek do problemów np. w pracy, że już nie wiem co jest.
Śpię popołudniami (dziś zaspałam - nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło!), piersi mnie nie bola, brzuch nie boli, poza wielkim pryszczem nic się nie dzieje. Tempka za nisko, więc się nie łudzę..
Właśnie @ przyszła. Zaczynam nowy cykl. W poniedziałek zrobię badania LH,FSH.
Ale dziś okropna pogoda leje jak cholera nie lubię takiej pogody bo robie się smetna i sfoszona
coraz bliżej wizyty w klinice mam nadzieje ze wszystko się uda ze w końcu będzie szansa na bobasa
ten program rzadowy jest naprawdę potrzebny ale kliniki chcą najpierw zedrzec z nas pieniądze a dopiero pomoc!!!! Ja juz się przekonałam jak to jest z tym programem,otóż są kryteria do kwalifikacji a niektóre kliniki ustalają jeszcze sobie swoje kryteria i zdzieraja pieniądze!!!z nas chcieli zedrzec ok 2tys za 3inseminacje co jest wogole nie zgodne z programem rządowym!!! Pisałam w naszym przypadku do pani która zajmuje się tym programem i dała mi jasno do zrozumienia ze niektóre kliniki chcą sobie dodatkowo dorobić!! Kurwica mnie bierze ze na czyimś nieszczęściu chcą sobie dorobić DARMOZJADY!!!!
Mija dzień za dniem a w głowie cały czas mam moją Kruszynkę. Łapię się czasami na tym, że dalej dotykam brzucha, tylko, że tam już nic nie ma.
Poważnie zastanawiam się nad wizytą u psychiatry. Nie jestem gotowa, żeby wrócić do pracy. Do tego problem z jedzeniem (od zabiegu 3 kg mniej), snem i największy problem: brak przyjemności.
Do tego choróbsko paskudne mnie rozłożyło. Nic tylko płakać.
Wyników histo i przeciwciał jeszcze nie ma. Może w przyszłym tygodniu będą. Na razie tylko antykoagulant jest. Wynik: nieobecny. Tylko szkoda, że to jeszcze nic nie znaczy...
Na wszystko trzeba czekać, a to czekanie doprowadza mnie do szału...
A. pracuje cały tydzień więc tylko wieczorem jest w domku. A jak go nie ma to za dużo myślę o wszystkim. Zastanawiam się co takiego złego w życiu zrobiłam, że nie mogę być mamą?
Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży codziennie błagałam Boga, żeby chronił moją Kruszynkę a i tak mi ją zabrał...
Ostatnio przypomniał mi sen, który miałam w ciąży. Widziałam w nim ok 2 letniego chłopczyka. Był cudowny. Niebieskie oczka, dłuższe blond loczki. Stał przede mną uśmiechnięty, ubrany w dżinsy i koszulę w kratkę. Ja wyciągałam do niego ręce bo wiedziałam, że to mój synek.
Mówiłam A. kilka dni temu o tym śnie na co on odpowiedział:
"To nie była Kruszynka, którą straciliśmy, to synuś, który wkrótce będzie z nami, który dopiero nam się urodzi"
Zawsze wie, co powiedzieć, żebym się uśmiechnęła.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 16:26
No i po krzyku…
Lekarz powiedział jasno, że gdybym nie była rok temu w ciąży to od razu zakwalifikowałby nas do in vitro bo patrząc na wyniki nie daje szans na nic innego… ale niczego innego w sumie się nie spodziewałam…
Potwierdził, że u mnie ok a M wysłał na badania hormonalne, usg i do androloga, żeby podjął ewentualnie leczenie. Za 3 miesiące mamy wrócić z aktualnymi wynikami i wtedy podejmiemy decyzje co dalej. Ale gdzieś głęboko czuję, że decyzja nie będzie mogła być inna nić in vitro. M ma cichą nadzieję, że badania coś wykażą i da się to wyleczyć jednak 5 lat to zdecydowanie za dużo, chociaż sam lekarz powiedział, że ciąża daje odrobinę nadziei, że coś zaskoczyło tylko się nie utrzymało i tylko i wyłącznie dlatego kieruje go na powtórkę badań bo aktualne mówią same za siebie.
No cóż, czekaliśmy 5 lat to poczekamy jeszcze 3 miesiące...
Moja @ jak zwykle kpi sobie ze mnie. Jednego dnia śluz zaczerwieniony następnego czysto, dziś lekkie plamienie. Ciekawe czy jutro już przyjdzie czy będzie mnie jeszcze zwodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2015, 21:06
Ten cykl jest jakis zwichrowany. Po witamince D mam wrazenie, ze wracam do zycia i ze czuje sie zdecydowanie lepiej
Nawet moj S powiedzial, ze wieje ode mnie na kilometr optymizmem
W pracy usmiecham sie do audytorow. Po pracy z przyjemnoscia ogladamy z S filmy, albo idziemy na spacerek, albo razem robimy kolacje. Taka jakas dziwnie szczesliwa jestem, mimo ze teoretycznie moment zycia moglby byc troche lepszy
Nastroj jest, dobrze nam razem... Dalam sie nawet namowic na pojscie po papiery do konsulatu w sprawie slubu. Moj S przygotowal juz swoje dobrych kilka miesiecy temu 
Wszystko jakos tak uklada sie w jedna, cudowna calosc. Za 6 dni moje urodziny, mniej wiecej w tym samym czasie co owulacja. 13 stycznia, przed sama owulacja - sono-HSG. Mam tylko nadzieje, ze samo badanie jakos przezyje bez duzego bolu, bo juz w ten sam dzien chcialabym sie odrobine postarac o malenstwo 
Dziewczyny, miala ktoras to badanie? Jak bylo? Myslalyscie o przytulaniu w tym samym dniu?
Z innej beczki, chcialabym przygotowac ciasto urodzinowe do pracy. Co polecacie? 
Ciąża rozpoczęta 7 grudnia 2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 16:07
61 dzień cyklu - 6 grudnia, święto Trzech Króli. Wybraliśmy się do teściów na obiad, później kawusia, czułam się dosyć kiepsko, czułam że bierze mnie jakieś choróbsko. Postanowiliśmy wybrać się do apteki całodobowej, żeby się trochę podleczyć. Kupiłam gripex, witaminę C, krople do nosa, kwas foliowy (akurat mi się skończył) oraz test ciążowy. Pomyślałam,że muszę zrobić kolejny test, bo okresu nadal nie ma. Wróciliśmy do domu. Siadłam przy stole, trzymałam test w rękach, kusiło mnie bardzo żeby go zrobić, choć wcześniej postanowiłam,że zrobię go dopiero w sobotę. Ale nie dało mi! Poszłam do łazienki, zrobiłam test... Siedziałam na wannie, odczekałam 3 minuty, biorąc test do ręki byłam pewna, że wyjdzie negatywny. Czułam, że nadchodzi @, ból podbrzusza, ból piersi, jak co miesiąc. Gdy zobaczyłam wynik test, zamurowało mnie! Dwie wyraźne kreski. Poleciałam do męża, pokazałam test, ucieszył się i powiedział "wiedziałem, że będzie pozytywny
". Mocno mnie przytulił, później siadłam na łóżku, musiałam ochłonąć. Cały wieczór rozmawialiśmy, w nocy nie mogłam spać z podekscytowania. Następnego dnia robiłam drugi test, również pozytywny
. Poszłam do pracy, choroba nie odpuszczała, czułam się coraz gorzej. Gdy wróciłam z pracy, postanowiłam wybrać się do lekarza. Normalnie, to bym się podratowała tym gripexem, no ale w tej sytuacji, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, nie mogłam go zażyć. Musiałam podpytać lekarza, czym się ratować. Lekarz jest moja ciocia, bardzo się ucieszyła na wieść o ciąży, no cóż musiałam jej powiedzieć, nie miałam innego wyjścia. Obiecała utrzymać to na razie w tajemnicy
. Dostałam zwolnienie z pracy na tydzień. 15ego mam wizytę u ginekologa, mnóstwo obaw ale i wielka ciekawość, jaki to etap, czy wszystko się dobrze rozwija...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.