Wrocilam po sono-HSG do pracy. Badanie samo w sobie nie bylo zle. Najbardziej bolalo podpinanie tego calego aparatu, ale tez bylo to slabsze niz comiesieczny bol miesiaczkowy. Potem sam kontrast byl jak dla mnie w ogole niewyczuwalny. Wrazenia z badania ok, ale...
No wlasnie. Moim zdaniem na tym USG malo co bylo widac. Sam lekarz stwierdzil, ze wydaje mu sie, ze jajowod drozny... Wydaje mu sie, bo przekonany nie byl! Patrzylo tez dwoch lekarzy stazystow, tez niespecjalnie byli przekonani. No i teraz mam zagwozdke...
Troche sie potem zirytowalam, bo zaczela sie dyskusja lekarza, ze powinnismy sie zdecydowac na inseminacje. Moim zdaniem inseminacja nic nie da, bo sperma mojego S jest ok, moje wyniki hormonow tez, jajowod "najprawdopodobniej" drozny... Rozumiem inseminacja gdy wyniki spermy sa kiepskie, albo gdy ktos ma wrogi sluz / dziwny uklad macicy itp. Ale w naszym wypadku gdyby sie mialo udac - to by sie udalo.
Lekarz stwierdzil, ze jesli sie nie zdecydujemy na inseminacje, to moze nam zaproponowac in vitro, ale wczesniej jesli chcemy refundacje - musimy zlozyc wniosek do tutejszej kasy chorych. A i tak przeciez na pewno nam odmowia, jesli wczesniej nie bylo minimum 2-3 inseminacji. Inseminacja jest polowicznie platna przez pacjenta i dla kasy chorych lepsza - no i tak kolo sie zamyka...
Na koniec nawrzeszczalam na mojego S, ze nic nie rozumie, ze kolejne 200 euro poszlo na marne na badanie z mojej kieszeni - badanie, ktore nic nie wnioslo. I ze jak tak wszyscy lekarze beda nas traktowac to nigdy nie rozwiazemy tego problemu. Jego jedyna reakcja bylo stwierdzenie, ze przeciez moze mi oddac ta kase za badanie. Jakby to rozwiazywalo cokolwiek. Wiadomo, 200 euro co miesiac piechota nie chodzi, to duzo kasy - ale nie to jest najwazniejsze. Najgorsze jest to, ze nic nas to nie przyblizylo do rozwiaznia naszych problemow, dalej jestesmy w tym samym smutnym punkcie i nikt nie chce nam pomoc 
Jestem pewna, ze inseminacja tutaj nie da rady, a mimo to mam ja zrobic za wlasne pieniadze, zeby byc moze kiedys moc miec refundowane in vitro. Co za beznadzieja... Plakac mi sie chce 
8cs
34dc
16dpo
Nie ma popołudnia bez krótkiej choćby drzemki.
Głowa boli. Dzisiaj w pracy rano przez godzinę walczyłam, żeby nie zasnąć. Lewy jajnik czasem kłuje, brzuch wzdęty.
Kilogram mniej z wagi, chociaż nic w tym celu nie zrobiłam.
Zawroty głowy, coraz częściej gwiazdy mi latają.
Zmiany spore w pracy - a nawet się nie zdenerwowałam, przyjęłam na klatę że zmiany i ok. Za to jak później szef mi dał znać, że jednak on dalej będzie moim szefem, to się wzruszyłam ogromnie.. aż mi łzy do oczu napłynęły. Wariatka.
Znalezli bakterie-jedna jakas z lacinska nazwa,zla i wredna.A druga to ureaplazma.Dobrze,ze poprosilam doktora,zeby mi na to pobral wymaz.Do tego dalej mam duza anemie i za malo progesteronu.Dostalam cala mase lekarstw,w tym jakis antybiotyk na "a" i inne cuda.Szczescie,ze w aptece mam karte znizkowa ale i tak ponad stowka poszla.
Teraz trzeba czekac na efekty.A moja ginka mowila,ze wszystko dobrze i oboje jestesmy zdrowi i tak bym sobie chodzila z bakteria,ktora moze miedzy innymi powodowac poronienie,no super.
Trwa 20 tydzień, dziś dokładnie 19t5d.
Stwierdziłam, że zacznę notować co ważniejsze wydarzenia z ciąży aby łatwiej było do nich wracać 
Dziś robiliśmy badania - morfologia, toxoplazma po raz drugi, badanie ogólne moczu. Czekamy na wyniki, mam nadzieję, że wyjdą okej.
Młody kopie coraz mocniej, co bardzo mnie cieszy
Niech rośnie, rośnie zdrowo 
Ponieważ zaczynam pisać od połowy ciąży to na początku zrobie krótkie podsumowanie z tego co działo się wcześniej:
Ostatnia miesiączka - 28.08.2014
Szczęśliwe serducho najprawdopodobniej - 15 dc, 11.09.2014
Owulacja - 17 dc, 13.09.2014
Pierwszy cień na teście - 27 dc, 23.09.2014
Badanie beta hcg - 34 dc, 29.09.2014, 1423,5
Pierwsze USG kropka - 7 tc, 13.10.2014, pikające serduszko tętno 140, pęcherzyk 12 mm, długość CRL 3 mm,
Pierwsze kłopoty, plamienie - 51 dc, 8tc, 17.10.2014
Drugie USG kropka - 53 dc, 8 tc, 19.10.2014, tętno 145, CRL 11 mm, włączenie Duphastonu
USG kropka - 56 dc, 8tc, 22.10.2014, CRL 13 mm
Kolejne USG - 10 tc, 2.11.2014, Dziecko machało już rączkami i robiło fikołki! 
USG - 13 tc, 20.11.2014, tętno 170, CRL, 61 mm,
USG - 13 tc, 24.11.2014, CRL 68 mm, po raz pierwszy usłyszeliśmy, że to najprawdopodobniej SYN i do tej pory się nic nie zmieniło 
II TRYMESTR
Włączenie żelaza - 16 tc, 12.12.2014
Pierwsze ruchy - 18 tc, 25.12.2014 
Pierwsze badanie półówkowe:
FHR - 135/min
BPD - 46 mm
HC - 163 mm
FL - 30 mm
AC - 146 mm
OMP - 296 g TYLE SZCZĘŚCIA

Z opisu dodatkowego wynika, że wszystko dobrze. Czekamy jeszcze na konsultacje wyniku z ginem

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 12:53
Początek diagnostyki:
4 dzień cyklu (wyniki badań):
LH - 7,250 mlU/l (norma faza folikularna 1-18)
FSH - 6,410 IU/ml (norma faza folikularna 4-13)
estradiol - 56,740 pg/ml (norma folikularna 39-189)
TSH - 3,030 mlU/l (norma 0,270-4,200)
FT3 - 5,220 pmol/l (norma 3,10-6,80)
FT4 - 17,020 pmol/l (norma 12,000-22,000)
p/ciała anty-TG - 35,8 IU/ml (norma <115,0)
p/ciała anty-TPO - 11,9 IU/ml (norma <34,0)
23 dzień cyklu (wyniki badań):
progesteron - 10,370 ng/ml (norma faza lutealna 3,28-38,63)
prolaktyna - 18,180 ng/ml (norma 1,39-24,20)
testosteron - 1,020 nmol/l (norma 0,400-3,900)
estradiol - 176,300 pg/ml (norma faza lutealna 48-309)
Diagnostyka M:
- witaminy i mikroelementy-kontynuacja, witamina D 2000 j.m., L-karnityna i Tribulus terrestris
Skierowanie na laparoskopie - Szpital Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie
Rozpoznanie: N97.8 Niepłodność kobieca innego pochodzenia
Zrobione we własnym zakresie:
- szczepionka przeciw żółtaczce
- RTG klatki piersiowej + opis (ważne 1 rok)
- cytologia (ważna 1 rok)
- badanie TSH
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2015, 09:15
Dzisiaj od rana po zmierzeniu temperatury naszło mnie czarnowidztwo
... Że znowu d*pa z tego. Już mnie denerwują te idealne wykresy bo i tak nic z nich nie wynika. Temperatura płaska, nic się nie dzieje, cisza totalna. Jak zwykle....
Nie wiem czy to ma znaczenie, ale moja mama mimo, że wszystko u niej było w porządku zaszła w ciąże dopiero po roku starań. Może to jest dziedziczne? 
Jutro zrobię badania TSH, prolaktyny i progesteronu. Zobaczymy czy coś się poprawiło. Bo jakoś tak od samej owulacji mnie strasznie cycki bolą. Może znowu za wysoka prolaktyna albo nie wiem już co.
Skąd by tu wziąć troche optymizmu?? 
Cykl 4...
Mój cień cienia okazał się zwykłą zmorą... Złudną nadzieją.. Fałszywy?.
Już się nie dowiem , czy to była pomyłka testu , czy nie daj Boże coś gorszego.
Dziś 22 dzień cyklu. Według testów owu owulacja nastąpiła w 13 , 14 dc. Coś wcześnie moi się wydaje... No ale sama nie wiem , zbyt krótko obserwuje swój organizm bym mogła stwierdzić czy to wczesna owulacja czy też nie.
Od 2 dni mam dziwny ból piersi. Pozatym objawów brak. W tym cyklu zakupiłam żel. Concive plus i dong quai... Zobaczymy juz niebawem czy okazały się pomocne...
A teraz pytanie pomocnicze : Czy to normalne by owulacja wystąpiła w13 dc przy 31 dniowych cyklach ? Z góry dziękuję za odpowiedz zapewne troche mnie uspokoi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 12:22
Przed inseminacją zalecałbym wykonanie badań AMH, LH, FSH, Estradiolu, DHEA, testosteronu oraz SHBG. Pani partner powinien wykonać badanie fragmentacji DNA plemnika (metodą TUNEL) oraz test wiązania plemników z hialuronianem.
Na tej podstawie będzie można określić, czy istnieją wskazania do wykonania zabiegu.
Inseminację stosuje się wyłącznie jeżeli fragmentacja DNA plemników jest prawidłowa – w ten sposób ograniczamy ryzyko poronień lub urodzenia chorego dziecka) - oraz jeżeli test wiązania plemników z hialuronianem wypada prawidłowo (plemniki potencjalnie mają szansę samoistnie zapłodnić komórkę jajową).
Jeżeli spełnione są powyższe kryteria, mając świadomość skuteczności inseminacji (8-10%), można podjąć decyzję o wykonaniu 3-4 cykli.
23dc
tabletki anty już skończone teraz czekanie na @
Kochane nawet nie wiecie jak zaczęłam panikować wczoraj
najpierw nie mogłam się doczekać wizyty a później nowego cyklu, a jak wzięłam wszystkie anty i dotarło do mnie że to już za chwile to stwierdziłam że za szybko
ale m jest przy mnie wyprzytulał i znowu doczekać się nie mogę 
No i niestety przyszedl czas na kiepska noc. No ale coz takie tez czasami musza byc i jescze nie raz sie zdarza. Przyznam ze ta byla druga ciezsza nocka od kiedy Julianek jest z nami. Wiec narzekac nie moge a jednak daje do myslenia...Boje sie ze cos odmieni mojego grzecznego synka i juz nie bedzie tak fajnie. Poki co obserwuje go. Przyznam ze wczoraj od rana zmienilam mu mleko z pre HA na samo Pre wiec zastanawiam sie czy to moze tez nie przez to...Ciezko bylo mi malego uspic i trwalo to dlugo a potem co chwile sie budzil sie, jeczal, stekal, prezyl sie...Wiedzialam ze boli go brzuszek i ze to przez kupke ktorej nie bylo przez caly dzien...meczyl sie biedaczek i nie pomogly moje masarze czy termometr. Dopiero jak nad ranem sie wykupkowal to usnol i juz spokojnie spal. Teraz tez odsypia
Jestem po wizycie!
Moje maleństwo ma 2,59 cm, serduszko bije 171/min, łożysko pięknie się wykształca. Fikał jak mały sportowiec. Tatusiowi pomachał rączką, a mi fikał nóżkami.
Dalej jestem na L4 do 5 marca, a następna wizytka 5 lutego o 8 rano!!!
Oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!!!!!!!!!
Dostałam skierowania na badania na następną wizytkę!!!!
Jestem przeszczęśliwa!!!! Na przemian płaczę i się cieszę!!!!!!!!!!!!!!
Najśmieszniejsze było to, że każda franca po kolei wychodziła z biur, żeby zobaczyć czy jestem już w ciąży, czy już ją widać, czy mam kartę, czy dobrze wyglądam, najlepiej by było jakbym była brudna, śmierdząca, gruba jak wieprz, z tłustymi włosami i z miną jakby ktoś nasrał mi na głowę! Dobrze, że mogę od nich odpocząć. Zawiść, zazdrość i nienawiść tych kobiet jest nie do opisania.
W październiku pierwsza wizyta u ginekologa. Prowadzę wykresy od 2012 roku, więc zabrałam je. Stwierdził patrząc na nie że sa owulacyjne, cykle w miarę regularne i nie ma powodów do obaw. Zbadał mnie - akurat byłam po owulacji - powiedział, że widzi jajeczko i że wszystko wyglada w porządku. W takim razie czekalismy walcząc przez cały czas. Oczywiście każde spotkanie rodzinne - szczególnie u teściów kiedy była szwagirka to katorga - ona ciesząca się z brzuszka i chełpiaca się nim. tesciowa też często wspoimna jak tam u niej i jej maluszka. U bratowej nie ma takiego problemu - oni sie ciesza po cichu, a z resztą zawsze mój bartanek tak pochłania cała moja uwagę że nie mam czasu zwracac uwagi na jej brzuch. Swoja drogą ubóstwiam bratanka- to najlepsze dziecko pod słońcem.
A to moje Małe, Największe Szczęście!!!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 14:18
wczoraj byłam u innego ginekologa i potwierdził że ciąża jest starsza o 5 dni
czyli dzisiaj mamy 8+4
a termin na 20 sierpnia
może uda się żeby się dziecko w znaku Lwa urodziło hihi
co do imienia to już nam się coś klaruje a mianowicie Igor lub Oliwia 
wczoraj na USG widziałam nosek mojego maleństwa i teraz na prawdę czuje że noszę dziecko pod serduszkiem
byłam bardzo wzruszona! czerwieniłam się i miałam wypieki
dziecko ma 20,4 mm
urosło przez te kilka dni 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 14:53
Byłam dziś u gina.
Dziś mamy 8dc a u mnie nie widać żadnego rosnącego pęcherzyka, więc pewnie ten cykl schodzi na straty.
W następnym cyklu mam mieć robione hsg, więc starań też nie będzie.
Później mam dostać CLO, mam mieć monitoring i inseminacje. Możemy w cyklu po hsg, możemy później. Wszystko zależy od tego kiedy się zdecydujemy.
Tyle że ja nie wiem czy chce by to tak wyglądało. I co powiem w przyszłości dziecku jeśli by się udało? Że zostało poczęte w gabinecie lekarskim? Z drugiej strony jeśli by się udało? Wtedy nie miałoby dla mnie znaczenia jak, gdzie i kiedy. Ważne że byłby mały ludzik.
Muszę to przedyskutować z Łukaszem no i przede wszystkim poczekać zrobienie hsg.
A Wy co sądzicie? Co powinnam zrobić?
Dziś leje się ze mnie śluz, przez cały dzień z tego powodu czuje ogromny dyskomfort, jeszcze nigdy tak nie miałam. Temperatura podskoczyła ale czy nie tylko po to żeby jutro znów polecieć w dół? Zresztą moja frustracja sięga zenitu... Tasiemcowy cykl, temperatura to skacze to spada, a do tego teraz jeszcze męża nie ma i przyjedzie dopiero w czwartek ale... W piątek jedziemy do Zakopanego na skoki narciarskie
Całe 3 dni
Nie jestem fanką skoków ale cieszę się na ten wyjazd, mam nadzieję że się wyluzuję 
Tłamszę to w sobie... strasznie boję się że ciąża nie rozwija się prawidłowo. Niby objawy mam, jedzenie zupełnie nie sprawia mi przyjemności wręcz przeciwnie. Nawet do łyka wody muszę się zmuszać, a to chyba dobry znak? Ale może mdłości jednak są mniejsze niż wczoraj? Boję się że znów będę musiała przez to przechodzić... Boże, chyba nie dałeś mi tego dziecka na dzień przed wigilią żeby mi je zaraz po świętach odebrać? Muszę przetrawić te emocje, opanować strach i zacząć znów wierzyć...
Wczoraj byłam na usg i lekarz powiedział,że na 95% będziemy mieli synka.Bardzo się ucieszyłam bo strasznie chciałam mieć parkę
. Moja córeczka, która ma 5,5 roku nie za bardzo się ucieszyła bo chciała siostrzyczkę.Myślucie że to możliwr żeby tak szybko wykryć płeć? Pytałam innego lekarza i powiedział że tak
hmm.
3 dzień cyklu
49,6 kg
Dziś ostatni dzień w domu - jutro znów do pracy
M. dziś wrócił wczesniej..z różą! Zapytałam czy coś się stało bo ostatnio kwiaty dostałam na urodziny, na co M. "najwyższy czas to zmienić - musze bardziej o Ciebie zadbać"! Szok! Potem poszliśmy na spacer i było całkiem miło
póki co walczę ze złym humorem i chyba troszkę mi wychodzi. Ale czuje taka ogromna niesprawiedliwość 
Zaczynam czuć delikatne swędzenie w pochwie...mam nadzieje ze to nie infekcja 
_________________
1 śniadanie: Kanapki z białym serem, sałatą, rzodkiewką i kiełkami brokuła
2 śniadanie: Koktajl z ananasa i banana
Obiad: Indyk w sosie jogurtowym z curry, czarny ryż i surówka z pora i jabłka
Podwieczorek: Jabłka zapiekane pod kruszonka z płatków orkiszowych i migdałów
Kolacja: Chrupki z ciecierzycy
33 tygodnie + 3 dni
46 dni do porodu.
JUTRO WIECZOREM STAWIAMY SIĘ DO SZPITALA 
Dzisiaj na wizycie wszystko szło dobrze do czasu...
Wody w porządku, waga w porządku - Lili waży 1980 gram.
Najgorzej, że przepływy w pępowinie wzbudziły u mojej lekarz niepokój. Mała mogła gdzieś się zaplątać, albo mamy kiepski przepływ. Muszę się położyć na kilka dni pod stałą obserwację ktg.
Niby tragedii nie ma, ale nie chcę ryzykować pod sam koniec, lepiej się trochę przemęczyć.
Spadło nam też żelazo i znowu mam infekcję. Zdziwiłabym się ostro gdyby wszystko było w końcu okej.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.