nat_alia Trzeba wierzyć - będzie dobrze 13 stycznia 2015, 19:48

drugie USG
podobno owulacja po CLO przebiegła książkowo czyli idealnie :)
było widać ciałko żółte...
od dzisiaj luteina i czekamy na rezultaty...
mam nadzieję że się udało... czekam na rezultaty :)

Nadszedł dłuugo wyczekiwny dzień. Pełen obaw ale i nadzieji. Dzisiaj wybieram się do ginekologa na pierwszą wizytę. Jedzie ze mną mój M., będzie mi raźniej. Zbieram wszystkie potrzebne informacje, które mogą być przydatne. Do tego jest to mój nowy lekarz, od kiedy dowiedziałam się o ciąży, postanowiłam zmienić. Poleciła mi go moja ciocia-lekarka. Kilka dni temu robiłam test ciążowy z krwi. Z wyniku wychodzi, że jest to 3-4 tydzień. Ciekawa jestem, co powie lekarz. Boże tak bardzo bym chciała, żeby wszystko było dobrze :(.

Rotenkopf Walka. 13 stycznia 2015, 20:00

Jak zepsuć sobie humor w kilka minut?

Zauważ, że kilka dni z rzędu boli Cie lewy jajnik.
Wmów(zauważ), że urosły Ci piersi i powiększył Ci się brzuch. Oczywiście, wiesz, że to przez złą dietę- najwyczajniej na świecie trochę Ci się przytyło ale z racji bolącego jajnika kup test ciążowy ( wiesz doskonale, że wyjdzie negatywny, raptem 10 dni temu miałaś 1dc).
Nie wiem, wryło mi się, że to może być ciąża poza maciczna (rany, ale jestem jebnięta!)
Zrób test. Popatrz na wynik, negatywny oczywiście. Możesz zacząć płakać.


Spoko, opamiętałam sie po kilku minutach ;)

Klika dni nie pisałam. To były różne dni i lepsze i gorsze. Dzisiaj rano miałam podłamanie z powodu pracy ale na razie mi przeszło. Za to wieczorem dopadło mnie wzdęcie, ból brzucha i chyba najgorsze ból kolana. Czekam na @.

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 13 stycznia 2015, 20:32

trla lal lala i już po wizycie w klinice :-) w następną środę kwalifikacja :-))już dostałam dufhaston i bromergon bo lh mam troche za wysokie,i jeszcze luby musi zrobić posiew nasienia a ja stopień czystości pochwy i startujemyyyyyy :-))) chyba mocno kciukałyście moje kobietki :-)) dzięki:-))))******

MatyldaG Przeżyć to co jest nam niepisane 13 stycznia 2015, 21:12

Jednak 3dc w niedziele przyszla @ jak zawsze mialam nadzieje ze sie nie pojawi :( ale w sumie objawy mowily same za siebie ze to napięcie przed miesiaczkowe :/ w sobotę tak sie rozkleilam ze przeplakalam pól dnia w łóżku nie mogąc wypowiedzieć slowa. Mój M nie wie co sie ze mna dzieje. I w niedziele rano wszystko jasne @ :( w poniedziałek tak umieralam z bolu ze nie bylam w stanie jechac do giną z tymi moimi wynikami progesteronu. Mam nadzieje ze jutro mnie przyjmie bo nie chce juz dluzej czekac w niepewności
I mam okropne wrażenie ze ten cykl tak sie dluzy dopiero 3 dzien a mam wrażenie jakby to była wieczność jeszcze do obu zeby znowu spróbować ! Wiem tez ze muszę wyluzować bo blokada psychiczna robi swoje :( ale czy da się poprostu to wyłączyć? Chciałabym tam znaleźć sie gdzies z moim M na bezludnej wyspie i poprostu cieszyć sie...

Ps. Czy któraś z was dziewczyny miala tak wysoki progesteron prawie 30?

dorbie Czekamy na dzidziusia :-) 13 stycznia 2015, 21:34

Ciąża rozpoczęta 18 grudnia 2014

Wpadłam na genialny pomysł zbadania hormonów. Poszperałam, poszperałam i doszłam do wniosku, że może z moją tarczycą jest coś nie tak. Ciągłe uczucie zimna, kruche paznokcie, senność i zmęczenie. Może wyolbrzymiam, ale moja mama też miała chorą, a to się ponoć dziedziczy. Tak więc w czwartek hormony i w piątek z wynikami do nowej ginki. Tylko niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego ja robię to dopiero teraz?!

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 13 stycznia 2015, 21:48

Nie wytrzymałam i pojechałam zrobić badania na własną rękę. Jutro mam wizytę u ginekologa, więc pojadę już z wynikiem.
Laborantka mnie poznała, od razu powiedziała, że pamięta, że mój wynik tsh był za wysoki, bo powinien być do 2,5. Kurde, nie mogła tego powiedzieć przy wydawaniu wyniku?? W każdym razie poleciła mi zrobić antyciała tpo, jutro wynik, a wieczorem idę do ginekologa na monitoring owulacji. Rośnij pęcherzyku, rośnij!!

32+1 waga 57,4 Wczoraj przeżywałam horror. Po obiedzie poczułam że coś mi leci. Z początku myśl może popuściłam siku potem a może to wody płodowe może zaraz będę rodzić. Szok. Po jakimś czasie powtórka z rozrywki. Byłam cała w strachu. Bałam się położyć spać. W końcu zasnęłam to szybko przestraszona przebudziłem się. Jak nigdy chodziłam co 2 godz do kibelka na siku. Do tego 2 razy znów ze mnie poleciało. Na dokładkę maly też nie mógł spać i cała noc wojował. Rano wstałam jak zombi. A mój wziął torbę i kazał mi pakować rzeczy do szpitala. Zrobiłam zamówienie z którym zwlekałam ale nie ma co. Od rana mój prasuje ubranka pieluszki itd. przejął się nie bardziej niż ja. Dziś znów poleciało ale tym razem poszłam do łazienki zobaczyć jak to wygląda. A to wodnisty śluz taki jak w dni płodne z domieszką białego i lekko żółtego. Infekcji nie mam bo nic nie swędzi. Czasem wyleci cos gęstego, rozciągliwego albo i nie. Wydaje mi się że to nie wody płodowe. Wizyta u gina we wtorek. Tragedia. Dobrze że teraz wizyty co. 2 tygodnie. Nie ma spokoju, szkoda że ciążę nie mogą być spokojne a nie takie w nerwach.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 13 stycznia 2015, 21:54

Spotkanie z Kasią zaliczone... pełne ciepłych słów, uścisków, serdeczności...

Mały bąbel po prostu boski... zapach niemowlęcia bezcenny...

Zuzalon... przepada za swoją ciocią, żeby nie było niedomówień, to znaczy za mną... :) Uśmiech w oczach dziewczynki i pytanie kiedy znowu przyjadę... serce się raduje. Jednak coś muszę w sobie mieć, te dzieciaki mnie trochę chyba lubią. :)

O nie, nie Panie Boże nie rób nam tego, daj nam chociaż jednego takiego szkraba. Źle... Nie daj... a proszę Cię, daj nam chociaż jednego takiego szkraba.

ps Zapomniałam dopisać... Kasię po porodzie zszywała moja pani doktor :) cóż za czysty zbieg okoliczności. Jak zawsze zresztą.



Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 21:56

kama005 Czekając na nasz cud. 13 stycznia 2015, 22:15

Owulacja była prawdopodobnie 17/18 dc. Jakoś tak, musiałam ręcznie ustawić. Tak więc dzisiaj 6 dpo :) Jeszcze czekam z testowaniem. Na razie co odczuwam to:
1. Ból lewego jajnika jak nigdy dotąd
2. Mega pragnienie
3. Czasami mogę latać do kibla co godzinę.

Wczoraj swędziały mnie sutki ale to żaden objaw moim zdaniem. W zeszłym cyklu też tak było.

Ostatnio nie mam na nic czasu a tym bardziej ba doszukiwanie sie objawów, też nie nadrabiam tego forum bo nie mam kiedy i jestem zmęczona. Oczywiście jak mam się położyć spać to mi się spać nie chce więc zawsze przed snem obowiązkowo melisa!

Bergo Bergo - nowa ja 13 stycznia 2015, 22:33

W czwartek skończy 3 miesiące. Waży 5620g, mierzy jakieś 62-63 cm. Waga wyjściowa 2310g, długość 48cm. Rośnie jak na drożdżach :)

abovo Gdzie jesteś nasz Bąbelku? 13 stycznia 2015, 22:34

Hej wszystkim,

Od godziny siedzę na Ovufriend i gapię się na wykres jakby miało się tam pojawić coś więcej niż tam jest. Bardzo możliwe, że przesadzam, że za bardzo się nakręcam i boję się, że nakręcę się tak bardzo, że jeśli w trakcie tego cyklu nam się nie uda to będę strasznie to przeżywać. Jednak myśli typu "może się udało" nie dają mi spokoju. Przypuszczam, że nie jestem jedyna. Testy, które kupiłam leżą sobie spokojnie w szufladzie, ale cały czas mam wrażanie, że "gadają" do mnie :P No proszę Was dziewczyny, trzymajcie mnie bo zaraz nie wytrzymam i wiem, że test będzie negatywny. Bo i czego można się spodziewać 6 dnia po owulacji wieczorem?
Dodatkowo zaraz sama ze sobą oszaleje. Jak nie boli mnie głowa, to któryś z jajników daje o sobie znać, jak nie jajniki to zgaga, jak nie zgaga to coś innego. Dodatkowo cały dzień jestem strasznie senna i mam straszne wahania nastroju - ze skrajności w skrajność. D. ma mnie już chyba dość na dzisiaj, z resztą mu się nie dziwię. Ciężko ze mną dzisiaj wytrzymać. Jednak tego co właśnie wymieniłam, nie staram się nie interpretować jako objawy. Już wystarczająco świruję żeby nakręcać się jeszcze bardziej.

Ciąża rozpoczęta 27 stycznia 2020

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 13 stycznia 2015, 23:00

9 dc (11 cs)

Jest dokładnie jak napisała Mik@ w komentarzu do wpisu wyżej. Gdy patrzę na swojego kocurra to myślę, że tak wygląda idealny kot. Ten pysk, (jeszcze) smukła sylwetka, słodkie łapki i sposób poruszania się z gracją :D chociaż wolałabym mieć psa, ale za leniwa na to jestem :P dlatego postanowiłam adoptować jakiegoś kociaka i tak oto pojawił się u mnie Uzi. Bidulek miał wtedy 5 tygodni, ledwo chodził i trzeba było go trochę podleczyć. Teraz padalec jeden zapomniał jak go bida cisła i chodzi jak pan po włościach. Z mężem czasem na niego rzeczem "Nasz Dziedzic", bo potomka u nas brak :P

Wczoraj trochę poćwiczyłam na piłce. Zakwasy mnie ogarnęły dzisiaj, ale daję radę. Dziś była mała powtórka. Rano poczyniłam pewne postępy jeżeli chodzi o walkę z moim pedantyzmem i perfekcjonizmem (okropne połączenie). Nie wyrobiłam się z odkurzaniem i myciem podłóg (bo niespodziewanie stwierdziłam, że warto umyć okna skoro temperatura sprzyjająca a nie były myte już będzie ze 3 tygodnie!). Normalnie bym stanęła na rzęsach i nie zjadła śniadania (zawsze najpierw u mnie jest sprzątanie a dopiero potem jedzenie) ale bym wysprzątała wszystko łącznie z balkonem. A tu chwila refleksji - jeżeli wezmę się za odkurzanie i mycie podłóg, to nie zjem śniadania i głodna pójdę do pracy. A tam dopiero koło 13 zjem pierwszy posiłek. No i co ?! Ha! Udało się! Zjadłam śniadanie! Bez żalu i wyrzutów sumienia zostawiłam te pieprzone podłogi, ledwo zmieściłam się wsiadając do auta, tak mnie duma rozpierała, że nie jestem taka jebnięta jak o mnie się mówi :D po pracy wróciłam i jak narkomanka szorowałam podłogi, potem usiadłam na kanapie, ogarnęłam spojrzeniem lśniącą podłogę i zaciągnęłam się cudownym zapachem czystości :P zawsze robię to gdy męża nie ma w domu, bo zawsze gdy widzi mnie sprzątającą straszy mnie że wezwie odpowiednie służby z białym kaftanem dla mnie :D potem obiadzik i wieczorem przybyła moja przyjaciółka na ploty... Trochę się zebrało nam na żale do życia. Ale my to raczej nawet jak się żalimy to tak na wesoło i z humorem.

Jutro czeka mnie wizyta w urzędzie, potem praca i kino z szanownym małżonkiem, co by się odchamić. Co teraz grają, nawet nie wiem, bo nie sprawdzałam, a dobrze byłoby się zorientować. Mąż to raczej chce się odstresować, tak sobie teraz myślę, a nie odchamiać. Stresuje się badaniem nasienia coś tak mi napomina. Ciągle mu powtarzam, że od małego trzepanka jeszcze nikt nie umarł, ale on mówi, że ze wstydu to już tak :D oj tam, niech nie przeżywa, da sobie radę :D

Molekuła Kocia mama 13 stycznia 2015, 23:18

Dzień nienajlepszy.

Małpiszon szaleje tak, że aż musiałam sięgnąć po Środek Ostateczny w postaci ketonalu. Na chacie istny sajgon, wszędzie kurz i pył, remont ciągnie się w nieskończoność.
Niby to tylko jedno pomieszczenie, a pył wszędzie.

Na każdej powierzchni Caryca zostawia słodkie białe ślady łapek, które M ściera, a ona za chwilę robi to samo i tak w koło Macieju:P

Pozatym jest smutno i nerwowo.
M piszczy że nie znajdzie pracy. Mamusia oczywiście mu nagadała, że jest do niczego itp. Mistrzyni motywacji.
Ja rozumiem że oni się też denerwują naszą sytuacją, ale mogliby doprawdy zostawić te nerwy dla siebie, bo my mamy dość własnych.

Dziś "pokłóciliśmy się" kto jest w czarniejszej dupie zawodowej i kto bardziej kogo nie rozumie:D Po 5 minutach wydzierania się na siebie stwierdziliśmy że chyba nas po%@#ło.

Prawda jest taka, że po cichu liczę że obecna sytuacja da nam kopa i motywację do działania i, że wyjdzie nam na dobre. Liczę na przyspieszenie PROJEKTU PRZEPROWADZKA.

Napisałam dziś 2 zdania. Congratulations to myself :)


---
Dziękuję za miłe przywitanie i słowa wsparcia:) Też będę do Was zaglądać:)
btw. Jak udostępnia się wykres?






Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 23:26

I już po ślubie Tosi. Wyjazd na Podhale, przygotowania, moja szczera chęć pomocy jako świadkowej i konieczność oszczędzania się bo męczę się byle czym, sam dzień ślubu, od świtu fryzjery, makijaże, ubieranie Młodej... wymęczyło mnie to okropnie, choć prawie nic nie zrobiłam. Ale Tosia była wyrozumiała i nie miała mi tego za złe.

A sam ślub? Jakiż piękny! i nie dlatego, że w pięknej zimowej aurze, u stóp Tatr, w drewnianym, przeuroczym kościółku, z piękną Panną Młodą wyglądającą jak Królowa Śniegu i z przystojnym Panem Młodym w swym góralskim stroju. Nie dlatego, że wokół choinki i śpiew kolęd.

Dlatego, że to był naprawdę SAKRAMENT. Oni naprawdę czekali na ten dzień, kiedy zaproszą Pana Boga do swojego życia, i rozpoczną wspólną przygodę pt Małżeństwo, na dobre i na złe, na zawsze!
Oni naprawdę wiedzieli jakie to ważne, że centrum tego dnia jest Msza z Sakramentem Małżeństwa, a wesele jest wisienką na torcie, przedłużeniem radości z tego co się wydarzyło. Tego, że właśnie zostali uświęceni na Męża i Żonę! Sami przygotowywali się długo do tego dnia, naukami, spowiedzią, wybrali sami czytania... a kiedy przyszedł dzień ślubu kompletnie nie ogarniali co się dzieje, tak byli zakochani i zapatrzeni w siebie, tacy szczęśliwi!
Uwielbiam takie śluby!
Odkąd jesteśmy z moim Mężem parą byliśmy razem na 15 weselach, 16 z naszym:)
trochę tego się naoglądałam, i gołym okiem widać, która para jest "Boża" a która nie:) i możecie się na mnie za to obrazić:P
wśród tych 15 wesel były takie naszych znajomych, wierzących, z duszpasterstw, z takimi poglądami jak nasze. Były też dalszej rodziny czy dalszych znajomych, niezbyt wierzących, już ze sobą mieszkających, nie przywiązujących do tego większej wagi.
"Boża" para, jest taka właśnie jak opisałam - centrum to dopracowana w szczegółach Msza - czytania, psalm, modlitwa wiernych, może dary? może schola? pełen kościół, 90% idzie do Komunii, świadomość że to wydarzenie zmienia wszystko i pełne pragnienie tego, gotowość bycia razem na zawsze. wesele to wspaniały ale jednak dodatek.
Ci drudzy traktują Mszę jako dziwny element Tego Dnia który trzeba odrobić, goście nie wiedzą kiedy się wstaje a kiedy siada, ławki zioną pustkami, ktoś czeka pod kościołem, ktoś sprawdza coś na komórce. W tle organista brzdęgoli nikomu nieznane pieśni a na komunię leci "Ave Maria" której szczerze nie lubię.
Wreszcie koniec, wszyscy lecą na wesele, na którym dziwne konkury kto wypije więcej, sprośne zabawy podczas oczepin, a następnego dnia wszyscy uśmiechają się na siłę na kacu, jakaż to była wspaniała zabawa.

Ujęło mnie niesamowicie specjalne błogosławieństwo, które odmawia kapłan nad Młodymi podczas Mszy ślubnej:
Ojcze Święty, Ty stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo, powołałeś do istnienia mężczyznę i kobietę, aby jako mąż i żona, złączeni w jedno ciałem i duszą, spełniali w świecie swoje posłannictwo.
Prosimy Cię, Boże, ześlij swoje błogosławieństwo na tych nowożeńców [N.] i [N.] i wlej w ich serca moc Ducha Świętego. Spraw, Panie, aby żyjąc w tej sakramentalnej wspólnocie, którą dziś zapoczątkowali, obdarzali się wzajemnie miłością i świadcząc w ten sposób, że jesteś wśród nich obecny, stanowili jedno serce i jedną duszę.
Udziel im też pomocy, Panie, aby dom, który zakładają, podtrzymywali wspólnym wysiłkiem a swoje dzieci, wychowane w duchu Ewangelii, przygotowali do wspólnoty z Tobą w niebie.
Błogosław swojej służebnicy, [N.], aby pełniąc zadania małżonki i matki, czystą miłością swój dom ożywiała, a zawsze życzliwa i dobra, była jego ozdobą.
Błogosław też swemu słudze, [N.], niechaj dobrze wypełnia obowiązki wiernego męża i troskliwego ojca.
Ojcze Święty, spraw, aby ci, którzy wobec Ciebie zawarli małżeństwo i pragną teraz przystąpić do Twego stołu, radowali się w wieczności udziałem w obiecanej im uczcie niebieskiej. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

ale najpiękniejszy fragment to ten:
Pamiętaj, Boże, o nowożeńcach [N.] i [N.] Ty doprowadziłeś ich do dnia zaślubin, pozwól im cieszyć się upragnionym potomstwem i w swojej dobroci obdarz ich długim życiem.

Bóg rzeczywiście chce nam błogosławić, w tym szczególnym dniu tym mocniej, jak wiele par nie docenia tego daru, nie przyjmuje go, albo nie zauważa.
Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym przeżyć moje problemy z płodnością i niemożnością zajścia w ciążę bez Boga - bez tej świadomości że mogę się do Niego odwołać - Panie Ty mnie POWOŁAŁEŚ do bycia Matką, Ty sam mi tak błogosławiłeś, doprowadzając nas do ślubu, a jako Małżonkowie jesteśmy też powołani do rodzicielstwa, no to teraz działaj!

i zadziałał.
Wiara to coś wspaniałego. Pewnie można powiedzieć, że ot, znalazł się jakiś tam jednak jeden pęcherzyk u mnie, jednak była jakaś komórka jajowa, co to za cud? poczęcie jak poczęcie.

tiaaa... ale jakbym latami się starała bez skutku to mądralińscy lekarze by mówili "a czego się Pani spodziewała z takimi wynikami? trzeba było iść na in vitro a nie czekać nie wiadomo na co?"

uf. Dobrze że Bóg jest ponad medycyną:)

Takie mnie refleksje na tym Tosiowym ślubie wzięły. Oby byli szczęśliwi i tacy zakochani jak w dniu ślubu przez cały czas.
Może to wszystko nie w temacie Zosiowo-ciążowym, ale jeszcze przeżywam to wydarzenie:)

Ewelinko zrobiłas wszystko i tego sie trzymaj:)

dzis bylam u gin znaczy juz wczoraj 13 dc i ufff torbiel się wchloneła ...a co do pecherzyka nie widzi go jakis plyn jest ale nie bedzie mi nadzieji robic i mnie nakrecac...ze to po owulce chcial progesteron robic ale dupka kazal brac i twierdzi ze bez sensu to ...czekamy na @ i robimy Hsg bo poprzednie brzmialo cyt" prawdobodobnie lewy jajnik z cechami niedroznosci" pow ze tyle lat temu wiec sam to musi zobaczyc na wlasne oczy :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2015, 00:25

Mam ponoc malo wod plodowych. Nie wiem co jak i dlaczego, i czy to grozne dla malej. Hmm, no niedobrze...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)