Hej dziewczynki!! Dziuba grzeczna "póki co" :) Śpi, je i zapełnia pieluszki :). Co 2 -3 godzinki budzi się na jedzonko :) a nie raz trzeba ją budzić, bo potrafi przespać karmienie :) :) Oby tylko pogoda się wyklarowała to zaczniemy chodzić na spacerki. Bo te wiatry, na zmianę z deszczem są niemożliwe. Już wolałabym aby pół metra śniegu leżało :) Pozdrawiam Was wszystkie kochane. Życzę powodzenia i buziole :)

weekend przeleciał byłam u mamy wczoraj kiepsko się czuję po tej operacji boli ją brzuch ... może te szwy tak jej dokuczają ale dziś pojechała na zdjęcie więc może będzie lepiej .A wczoraj widziałam się z bratem i jego żoną oraz rocznym synkiem , moi chłopcy bardzo za nim przepadają ;) zaglądają jeden przez drugiego , prowadzają za rączkę .. a mama moja mówi "oj Sylwia tak chłopcy zaglądają do niego to uważaj bo może coś być" a ja " no i co niech będzie " ( oczywiście nie wiedzą że ja chce mieć to dziecko , i nic im nie powiem) a bratowa " a weź przestań dziecko kosztuje tyle pieniędzy , ja sobie nie wyobrażam z jednym nie daję sobie rady " . a JA NA TO ! bo widzisz jak jedna osoba pracuję i kiepsko zarabia to i kieszeń płytka a z jednym dzieckiem jest po prostu wygodnie i łatwiej a ja poradziłam sobie z dwójką to i z trójką dam radę .ale tak mnie atakują ostatnio jak by przeczuwali że coś się kroi ?! albo to tylko moje odczucie .

Co u mnie?
Brzuszek rośnie a w nim szaleje nasz mały Gluś. Jest silny, wiem to kiedy się rozciąga i kopie. Najbardziej daje czadu nocą, nad ranem i znowu późnym wieczorem. Budzi mnie w nocy, naciska na pęcherz wielokrotnie w ciągu doby.
Mam już trochę ubranek, chustę, parę pieluch tetrowych a fotelik samochodowy przyjdzie na dniach. Są już ze dwa smoczki, prześcieradełko a lista zakupów jeszcze bardzo długa.
Czeka nas jeszcze remont pokoju pod naszego Glusia albo zmiana mieszkania. Się zobaczy :)
Byliśmy na Kanarach tydzień czasu. Trochę odpoczęliśmy, poczytaliśmy parę książek. Potrzebowaliśmy takiego oderwania jeszcze we dwójkę choć z Maluszkiem w brzuszku.
Właśnie zmarł mi drugi wujek, na pogrzeby jednak nie chodzę bo zasady podobno zabraniają ciężarnej chodzenia na pogrzeby.
Dajemy radę. Czuję się nieźle choć bywam senna w ciągu dnia. Za to nocą budzę się co chwila. Nie złoszczę się jednak. To przecież malutki człowiek i nie wie, że tak dokucza już mamie :)
Mój Luby a Tato Glusia dotykaa brzuszka i całuje. Rozmawia z Glusiem. Puszczamy Mu muzykę i reaguje głównie na mocniejsze dźwięki :)
Jest zatem dobrze.

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 19 stycznia 2015, 10:46

34 tc + 2 dni
40 dni do porodu

Miałysmy już dzisiaj z Lilką wychodzić,gdy tu nagle siadł jedyny aparat USG na ginekologii...
Zapisy ktg wychodzą bez skazy i mieli nam sprawdzić przepływy i wage mojej córuni.
Noestety bez badania usg mnie nie wypuszczą...
Więc zostajemy w szpitalu do...Jak naprawią.Czyli nie wiadomo.
Ja to mam dopiero pecha do szpitali !
A mogłam się nie kłaść tylko przyjeżdżać na samo ktg,ech.
Następnym razem będe już mądrzejsza.

W dodatku faszerowanie żelazem dwa razy dziennie wywołało u mnie potężne zaparcie.Dzisiaj nie spałam prawie całą noc...

Jedynym plusem jest to,że poznałam położne i lekarzy i wiem,że pomimo wpadek - jak ta z usg - dalej chcę tu rodzić.

mam już 35 mm moje ciało powoli zaczyna obrastać mieszkiem tzn. Lanugo wykształcają się gruczoły potowe i ważę 4 g :) Ale jestem już duży mamuśiu u Ciebie w brzuszku a to już 9 tydzień i 4 dzień po obliczeniu lekarza :)


Złapało mnie przeziembienie . Piję mleko czosnek masło miód nawet smaczne i pomaga trochę pastylki prenalen na gardło tez pomagają bo muszę szybciutko wyzdrowieć

Ralpina Matylda? 19 stycznia 2015, 10:57

Dzisiaj Blue Monday, czyli wprowadzone przez Cliffa Arnalla określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku. Datę najgorszego dnia w roku naukowiec ustalił za pomocą wzoru matematycznego, uwzględniając czynniki meteorologiczne i psychologiczne.

Całkiem nieudany dzień od rana...

Wczorajszy entuzjazm wywołany objawami zbliżającej się owulacji zdechł. Robiłam wczoraj jeszcze kika razy w ciągu dnia testy owulacyjne i negatywne. Dzisiaj też :/
Skoku w zasadzie nie ma... Coś tam się temperatura dźwignęła, ale symbolicznie, więc mało mnie to przekonuje. Rozsądek i moje wrodzone "naukowe" podejście do rzeczywistości mówi mi, że nie ma co za wcześnie wyciągać wniosków. Ale przeczucie podpowiada, ze nie ma już chyba za bardzo na co czekaż... No nic. Świat się nie kończy. Ale trochę smutno.
W zasadzie się nie martwię nawet, że mi ten cykl koło nosa śmiga i wszystko wskazuje na to, że owulacji nie było i pewnie już nie będzie. Martwię się, że coś mi się w tym całym moim ustroju pomyrdało...

W pracy awantura. Mam mocno napięte relacje z jednym z kolegów. Kolega jest psychicznie niestabilny a przy tym przejawia skrajnie aspołeczne zachowania. Tak się nieszczęśliwie poskładało, że przez chiwlę miał romans z moją bliską koleżanką. Ale koleżance po jakimś czasie klapki z oczu opadły i kopnęła owego kolegę w cztery litery zadniej części ciała. I teraz on cierpi. I winę za to niepowodzenie obarcza mnie, bo przecież to ja od początku byłam nieprzychylna całej tej telenoweli.
Z reguły ignoruję jego popieprzoną z gruntu osobę, ale dzisiaj na mnie zaczął wrzeszczeć, więc nie wytrzymałam... i wybuchłam.
W końcu Blue Monday. Mam prawo do chwili słabości...

No i po laparoskopii…
Zabieg miała wykonany w czwartek 15 stycznia. Przed zabiegiem była masakra - kilka dni miałam mega rewolucje żołądkowe ze stresu i nerwów. W środę od 12 nic nie mogłam jeść, od 22 pić. W czwartek koło 10:30 zabrali mnie na zabieg. Miał trwać pół godziny do max godziny - trwał półtorej. Znaleziono kilka rzeczy:
-> Lewy jajowód i jego bańka w zroście z dołkiem jajnikowym - zrosty usunięte.
-> Niedrożne oba jajowody - udrożniono
-> Kika ognisk endometriozy (na lewym jajowodzie, w zatoce Douglasa i Retziusa) - waporyzacja tych ognisk

W piątek wypisali mnie do domu. Teraz leżę w domu i dochodzę do siebie (mam 2 tyg. L4).
Powoli odzyskuję sprawność ruchową. Szwy już coraz mniej ciągną i bolą. I mogę już spać na boczku - na lewym, na prawym dalej za mocno boli (prawy szew mocniej popuścił, jak za szybko wstałam po operacji).

Lekarz powiedział, że najbliższe 3-4 miesiące to najlepszy czas na zajście. Ten cykl jest oczywiście stracony (laparoskopia w 12 dc). Najbliższe 2 cykle staramy się naturalnie, a potem myślimy o inseminiacji. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Trzymajcie za mnie kciuki.

Hmmm dzień zaczął się niby radośnie, bo wiadomością, że moja przyjaciółka urodziła dzisiaj w nocy z tzw. wpadki... Cieszę się bardzo, ale gdzieś tam w środku chociaż wiem, że to chore ale jej cholernie zazdroszczę... Jak widziałam się z nią w grudniu nawet nie chciałam dotknąć jej brzucha gdzieś to mnie w środku bolało... I chyba boli dalej.. Ja ich ze sobą poznałam półtora roku temu a od nie całego roku są razem i już maleństwo... Wiem wiem to chore, ale nic na to nie zrobię....

Musiałam gdzieś to napisać, chyba tylko po to, żeby upuścić emocjom.... Ogólnie mam doła, jestem zrezygnowana... :(

....Ale miałam sen...śniło mi się, że dowiedziałam się, że zaszłam w ciążę i natychmiastowa myśl: jejej idę się pochwalić na ovu i przenieść się na fioletową stronę!!! I już zacieszam i skaczę z radości! Następna scena, że urodziłam ślicznego bobaska i trzymam go na rękach i karmię piersią... O jak cudownie się czułam, to było tak realistyczne...Aż tu nagle...obudziłam się, porozglądałam po pokoju i doszło dopiero wtedy do mnie, że to był tylko piękny sen!
A pamiętam jeszcze te czasy kiedy taki sen odbierałam jako wielki koszmar i budziłam się zlana potem...Wtedy nie sądziłam, że los ze mnie tak zakpi...

MoNa_2603 Walka o Cud 19 stycznia 2015, 11:14

Aniołku już Cię KOCHAMY! Proszę zostań z nami!

Jutro odbiór wyników z beta HCG z soboty i z dzisiaj, będzie widać, czy przyrost jest prawidłowy, czy nie. Oby było wszystko dobrze. Tak bardzo się boję :( Na szczęście mąż weźmie sobie przepustkę i pojedzie ze mną po odbiór wyników, bo jakby coś było nie tak, to wolę mieć go przy sobie.

Dzisiaj znowu się obudziłam w nocy, tym razem o 2.40 musiałam siusiu, później nie mogłam usnąć, wierciłam się, było mi na zmianę gorąco i zimno, rano obudziłam się cała spocona...To oczywiście nie jest marudzenie. Notuję, to wszystko żeby później sobie mogła porównać objawy. Piersi bolą, najgorzej jest jak wieczorem ściągam biustonosz i pochylam się nad wanną, normalnie jakby mi ktoś cegłówki przywiązał do nich.

Spaghetti! Spaghetti! Ja chcę Spaghetti!! Mężu wracaj z tej pracy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2015, 16:32

Bergo Bergo - nowa ja 19 stycznia 2015, 11:30

Mam wynik posiewu mleka. Gronkowca nie ma ale klebsiella siedzi w moim mleku! Podawałam mu zapasy z zamrażarki jak dostawal antybiotyk na gronkowca. Muszę koniecznie sprawdzić i znow zrobić mu posiew kału, bo boję się czy znowu tego gówna nie złapał. Może stąd te gazy i bóle brzuszka znowu.

A jednak gronkowiec tez jest.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2015, 11:45

Rotenkopf Walka. 19 stycznia 2015, 11:53

Tylko się zabić, nic więcej...

Dzisiaj zaczynamy 11 tydzień ciąży :) Wg belly 25% za nami. Jupiii
Samopoczucie dość dobre chociaż wczoraj miałam gorszy dzień - mdłości przez cały dzień. No właśnie, nadal towarzyszą i najgorzej jest po posiłkach, czuję się przepełniona. Mijają dopiero wieczorem. Z drugiej strony może to i dobrze, że są bo apetyt dopisuje więc dzięki mdłościom trochę się hamuję ;)
Brzuszek rośnie :) Nigdy nie miałam jakiegoś super płaskiego ale teraz ewidentnie zaokrągla się od dołu, zwłaszcza wieczorami :) Do tego czasem coś zakuje, zaboli a po dłuższym chodzeniu ciągną pachwiny. Piersi większe, czasem bolą (kłucie) i wrażliwe sutki.
Teraz pozostaje tylko czekanie na usg genetyczne 03.02. Jeszcze ponad 2 tygodnie, nie mogę się doczekać :) Oby było dobrze :)

kama005 Czekając na nasz cud. 20 stycznia 2015, 12:34

Tia miałam ćwiczyć. No i klops. Wróciłam dzisiaj od ortopedy ze stwierdzeniem skręcenia kostki. Czekam jeszcze na USG stawu skokowego które mam mieć w czwartek a potem wrócić do lekarza z wynikami. Zobaczymy. Stabilizator mam nosić poza domem a w domu jestem z tego zwolniona :D

Jutro testuję. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie, ale pewnie nic... Zobaczymy. Zakupiłam testy ciążowe więc mam na jutro i pojutrze chyba że @ mnie wyprzedzi :)

Z każdym kolejnym dniem starań zaczynam podchodzić do momentu kiedy dowiemy się, że będziemy rodzicami z coraz większym spokojem, ufnością, wiarą. Bo wiem, że ten moment nadejdzie, wierzę w to.
Oczywiście, pojawia się też niecierpliwość i złość że się nie udało, bo przecież w dzisiejszym świecie wszystko czego zapragniemy chcemy mieć 'na już'. No cóż. Zajście w ciążę to jedna z tych rzeczy, których jak na pstryknięcie palca nie zdobędziemy. Ale się uda.
"Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać." (JPII)

Ewa99 nasze starania o mały cud 19 stycznia 2015, 12:20

Jestem już w szpitalu, rano ponownie potwierdzili pusty pęcherzyk, kiedy zaczął zmianę inny lekarz zgodzili się na kolejne USG i wynik taki sam :(:(
Dostałam leki, ale na razie nic się nie dzieje. Gin liczy, że obejdzie się bez zabiegu, ale chyba bym chciała, żeby wszystko było dobrze oczyszczone.
Chciałabym żeby to już było za mną ;(
M. jest ze mną, ale popołudniu idzie do pracy

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 19 stycznia 2015, 12:34

dziś drugi dzień @
nie mierzę tempki choć już się i nad tym zastanawiałam. Myślę że same testy ovu wystarczą. Jakbym miała mierzyć jeszcze temp to już bym w ogóle zbzikowała. Nowy cykl. Nowe nadzieje :) Może przekażę K. dobrą nowinę na Walentynki? Fajny miałabym prezent :)

Zastanawia mnie gdzie tu sprawiedliwość? Ja ( i nie tylko ja) pragnąca dzidziusia tak bardzo nie mogę zajść w ciążę. Biorę witaminki, odstawiłam alkohol (ewentualnie troszkę jak się @ pojawia bo wiadomo ze się nie jest i nie zaszkodzi) a małolata po jednym razie, po alkoholu na imprezie płacze że jest w ciąży.
Pracuję w sklepie i znam stalych klientów. Poznaję rodzinki patologiczne co codziennie piją od rana do wieczora bo przecież kupują tą wóde i piwsko. I tam kobitka co roku w ciąży. A ja dalej nie!

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 19 stycznia 2015, 12:34

dziś drugi dzień @
nie mierzę tempki choć już się i nad tym zastanawiałam. Myślę że same testy ovu wystarczą. Jakbym miała mierzyć jeszcze temp to już bym w ogóle zbzikowała. Nowy cykl. Nowe nadzieje :) Może przekażę K. dobrą nowinę na Walentynki? Fajny miałabym prezent :)

Zastanawia mnie gdzie tu sprawiedliwość? Ja ( i nie tylko ja) pragnąca dzidziusia tak bardzo nie mogę zajść w ciążę. Biorę witaminki, odstawiłam alkohol (ewentualnie troszkę jak się @ pojawia bo wiadomo ze się nie jest i nie zaszkodzi) a małolata po jednym razie, po alkoholu na imprezie płacze że jest w ciąży.
Pracuję w sklepie i znam stalych klientów. Poznaję rodzinki patologiczne co codziennie piją od rana do wieczora bo przecież kupują tą wóde i piwsko. I tam kobitka co roku w ciąży. A ja dalej nie!

Dziś pierwszy dzień nowego cyklu. Pierwszy, w którym będę mierzyć temperaturę i bardziej się obserwować :) Mam nadzieję, że poznam się w końcu na tyle, że mniej więcej będę wiedziała co się dzieje.

Myślałam dziś sobie o tym co by było gdyby...i wyszło mi, że w każdym cyklu (no prawie każdym) potencjalna fasoleczka byłaby prezentem z jakiejś okazji :) I tak:

-styczeń - już po ptakach :) - dzień Babci i Dziadka (no ale trudno - już nie dostaną prezentu)
-luty - urodziny i imieniny mojego taty :)
-marzec - urodziny męża
-kwiecień - moje urodziny, urodziny teściowej
-maj - dzień matki :)
-czerwiec - ... hmm tu jeszcze nic nie wymyśliłam
-lipiec - nasza rocznica ślubu
-sierpień - moje imieniny
-wrzesień - imieniny mojego męża
-październik - imieniny mojej mamy
-listopad - urodziny mojej mamy
-grudzień - ŚWIĘTA!! wcześniej imieniny teściowej

No to teraz można obstawiać kto dostanie prezent :) Pominęłam teścia, bo nie do końca pamiętam co kiedy obchodzi :) dopiszę jak sobie przypomnę ;)

Dziś 33 dc, 14 dpo, 3 dni po odstawieniu luteiny, więc jutro powinna pojawić się @.
Wczoraj test negatywny. Ze złości na otaczający świat przemaszerowałam ponad 9km.
Dzisiaj rano kolejny test - znów negatyw - tzn najprawdopodobniej - tak wytężyłam oczy i wyobracałam test, że cośtam przyuważyłam, cień cienia cienia - ale nawet jak nie ześwirowałam i wszystko ze mną ok to z doświadczenia wiem że tyle dni po owulacji takie cienie cieni nic dobrego nie wróżą :(
No więc 100% nastawienia na małpę i przerażenie wizją kolejnych trzydziestu paru dni czekania ;/

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)