goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 14 lutego 2015, 10:00

Piękna, słoneczna sobota i ani jednej chmurki na niebie! :)
Coś porobię i działam z obiadem. Dziś pstrąg pieczony, frytki bez tłuszczu i surówka :)

Korci mnie na zrobienie testu, ale wytrzymam!!! :) We wtorek wszystko się wyjaśni.

Za to w poniedziałek wstaję o 5.30 i zamiast jechać do pracy na 8.30 , jadę na 6.20. Great!
Boję się,że wynik temperatury może być zafałszowany, w końcu będę mierzyć 2 godziny wcześniej niż zwykle :/

Ciąża rozpoczęta 22 grudnia 2014

Będę mamą!!! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 14:00

Pamiętam jak dziś... Zbliżające się święta tak marzyłam o tym, żeby powiedzieć rodzinie że jestem w ciąży no, ale nie udało, 22 grudnia dostałam okres a przed wszystkimi musiałam udawać, udawać że jest dobrze to był 11 cykl starań w czerwcu poroniłam tak się cieszyłam na dziecko, oboje się cieszyliśmy...
Cykl grudniowy był cyklem po HSG pokładałam w nim wielkie nadzieje, jednak się nie udało znowu załamanie, znowu płacz i brak zrozumienia.
w styczniu zaczęłam urlop całe dwa tygodnie, zrelaksowałam się w końcu z mężem na naszym nowym mieszkaniu, urlop szybko się skończył a ja w czwartek wróciłam do pracy, koleżanka mówiła że inaczej wyglądam, no ale to na pewno zmiana po urlopie, nie dopuszczałam do siebie jeszcze tej myśli, że mogę być w ciąży. W piątek powinnam dostać okres, nie dostałam w sobotę byłam w pracy czas szybko zleciał, a ja nawet nie myślałam o okresie wieczorem mieliśmy mieć integracje i coś mnie tknęło żeby zrobić test ( w razie czego, gdyby miała wypić cokolwiek nie darowałabym sobie). Test pokazał jedną kreskę, zaryczana zadzwoniłam do męża, że znowu nic, że znowu się nie udało a to 12cs... myślałam już nawet o inseminacji, po chwili wzięłam test chciałam go wyrzucić ale zauważyłam coś wspaniałego, to był cień, cienia drugiej kreski. Zadzwoniłam ponownie do mojego P. Powiedziałam, że nie odczekałam ani chwili, że przecież na opakowaniu pisali odczekać 3 minuty i jest! Na drugi dzień powtórzyłam test nadal blada kreska, w poniedziałek Beta 200,4 - Będe mamą !!! :)

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 15 maja 2015, 21:37

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e06a320969ce.jpg[/img][/url]


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 21:39

myszm pokonujac kolejne przeszkody. 14 lutego 2015, 11:52

super, walentynki, a Moj daleko. oczywiscie nie obylo sie bez klotni o to. rozumiem, praca praca, ale to kolejny raz z rzedu jak w ten dzien siedze sama sluchajac i czytajac wszedzie jak znajomi spedzili romantyczny dzien. nawet glupiego kwiatka nie dostane. pojade chyba do rodzicow, wszystko lepsze niz siedzenie samej w domu...


juz sama nie wiem co sie ze mna dzieje, niby czuje, ze wszystko jest w porzadku, ale tak naprawde wcale nie jest. jestem zmutna i zrezygnowana, znowu zaczelam palic. tylko to mnie jakos odstresowuje. wiem, ze podczas staran nie powinno sie, ale poki co W CIAZY NIE JESTEM. nawet nie wiem czy bede testowac w tym cyklu, mam dosc robienia sobie nadzieji, a potem rozczarowania i tych 5ciu minut czekania- kumulacji wszystkich emocji, strachu, wiary, pewnosci, niepewnosci. mam tego serdecznie dosc.
zawsze chcialam (planowalam :/) zajsc w ciaze niespodziewanie, nie kontrolowac tego, zeby to nie stalo sie dla mnie celem zycia. wyobrazalam sobie, jak to zaskoczona przypominam sobie o okresie, ktorego nie ma juz dosc dlugo, biegne po test, a potem daje Ukochanemu male buciki albo smoczek. ale NIESTETY w rzeczywistosci wyglada to tak: caly czas mysle o ciazy, do owulacji pije len, potem namawiam faceta na <3, potem zaczynam wmawiac sobie objawy lub zadreczac sie jak ich nie ma (jak obecnie), potem dzien przed @ lece po test, negatywny, ale dalej przekopuje internet w poszukiwaniu hasel "test negatywny a jednak ciaza", wiec dalej robie sobie nadzieje, dopiero potem dostaje @, placze, narzekam, poejrzewam u siebie niestworzone choroby, oskarzam los "moze nie chce nam dac dziecka...", potem mija kilka dni i znowy to samo od poczatku. czy ktoras z was ma podobnie?
nie wiem czy ze mna jest cos nie tak?

nienawidze tego czekania, wolalabym juz dostac @, isc do lekarza na monitoring, cokolwiek, byle nie czekanie. do tego w samotnosci...

13+5
Kolejna wizyta za nami - Dzidziuś mierzy już 8 cm! Wow, jak on to robi? ;) przez 10 dni urósł prawie 2.5 cm :) To jest niesamowite, prawdziwy cud życia! Po wizycie u nas wszystko dobrze, łożysko i szyjka są w porządku, w pierwszym trymestrze przybrałam 1.5 kg czyli nieźle. Powoli odstawiam duphaston! Hurra, cieszy mnie to ponieważ mam go dosyć ;/ Kolejna wizyta dopiero 20.03 - za 5 tygodni, strasznie długo...będzie ciężko wytrzymać ;) Do tego czasu muszę zrobić morfologię, mocz i zaliczyć wizytę u okulisty ze względu na wadę wzroku.
Jutro odbieram moje ciążowe spodnie bo coraz ciężej się zapiąć w te sprzed ciąży ;)
Samopoczucie mam dobre :) Mdłości jeszcze nie ustąpiły całkowicie ale z pewnością są łagodniejsze. Czasami pobolewa brzuch ale tak jak zawsze, wszystko rośnie więc co się dziwić ;) Piersi przestały już boleć i teraz są tylko większe.
Jest dobrze!! <3

8 dpo.
Przede wszystkim chciałam dziś podziękować dziewczynom, które tu zaglądają. Miło wiedzieć, że ktoś to czyta i wspiera na każdym kroku. Jesteście złote :)

Czas po owulacji leci mi niespodziewanie szybko, pierwszy test w środę... Boję się na samą myśl.
Czeka mnie pracowity dzień, jeszcze nie wyszłam z pracy a potem muszę jeszcze posprzątać całe mieszkanie, poprać i ugotować obiad - dość pracochłonny i kaloryczny - ale K. wraca do domu no to ma obiad na życzenie hehe. A zażyczył sobie krupnik na wędzonych żeberkach oraz schabowy z zasmażaną kapustą. Bomba 8-) Potem się dziwić, że takie z nas pączki :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2015, 12:43

ma_pi Demotywator 14 lutego 2015, 12:50

Dziewiąty dzień po transferze. Beta negatywna (0,19). Ile to jeszcze będzie trwało.

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 14 lutego 2015, 16:31

Kochane w czwartek Andrzejek trafił do szpitala zbpodejzeniem zapalenia płuc ale w badaniach wyszło crp ponad 120 a minimum to 10 przy zapaleniu płuc zadko bywa tak wysokie crp więc muszą wyklwykluczyć sense zapalenie opon mózgowych zakażenie drug moczowych i pokarmowych punkcje próbowali mu już robić 2 razy ale był tak odwodniony że nie udawało się kolejna zaplanowana na jutro mały juz wygląda lepiej dostaje 2 antybiotyki jest nawadniany krkroplowkom do wczoraj jeszcze mu podawali tlen bo męczył się ale już nie ma takiej potrzeby mało je a jak już je to sporo ulewa przez flegme jestem dobrej myśli ale boję się tych wyników mam nadzieje że to tylko to zapalenie płuc i że je wylecza bo podobno to było by najlepsze no ale szczerze to chcę żeby był szybko zdrowy i wracał do mnie ja nie mogę być przy nim bo oddział przepełniony odciagam mleko i woze codziennie ale przez ten stres nam tego pokarmu coraz mniej z dnia na dzień moje maleństwo wygląda inaczej a ja nie mogę go ani karmić piersią ani przytulic jedynie podtrzymać za rączkę i nuzke tęsknię za nim bardzo to tak jakby mi serce wycieli ale trzymam się i jestem dobrej myśli pozdrawiam was

2 dzień cyklu
49,7 kg

27 dzień Nowenny Pompejańskiej

Walentynki... dzień zaczął się od badań: FSH, LH, Estradiol, Prolaktyna, Toksoplazmoza IgG, Cytomegalia IgG, Różyczka IgM i IgG -czekam na wyniki.
Odebrałam też wyniki PCR:
Chlamydia trachomatis - negatywny
Mycoplasma genitalium - negatywny
Ureoplasma sp. - negatywny!! :)

Takie dni jak dzisiejszy uświadamiają mnie w przekonaniu, że w życiu podjęłam wiele decyzji. Jedne były lepsze inne gorsze. Ale najlepszą jaką podjęłam było małżeństwo! Z mężem najlepszym na świecie! <3
Mimo totalnie podłego nastroju potrafił sprawić, że się śmiałam. Że chociaż na chwilę zapomniałam i że poczułam się piękna i wyjątkowa! <3 Tylko M. tak potrafi! To była jedna z lepszych naszych randek! Było zupełnie tak, jakbym znalazła się w centrum najlepszej na świecie komedii romantycznej! <3

__________
1 śniadanie: Jajecznica z cebulą i szczypiorkiem, sok pomarańcowy
2 śniadanie: Ananas
Obiad: Kurczak z sosem curry i ryżem z warzywami
Podwieczorek: Panna cotta z wiśniami
Kolacja: Jabłko

Rotenkopf Walka. 14 lutego 2015, 16:53

Zawitałam dziś na dyżurze weekendowym. Od rana myślałam, że wypluje płuca.
Konkret babka mi się trafiła ;) Zdążyłam tylko powiedzieć, że kaszle i mnie dusi i powiedziała, że już więcej nie musi wiedzieć, bo podejrzewa, że mam to samo co wszyscy, poprosiła żebym podciągnęła bluzkę żeby mogła mnie osłuchać.
Zapalenie oskrzeli. Antybiotyk na tydzień i tam takie inne. Ech...ale dobrze, że teraz pojechałam i nie czekałam do poniedziałku żeby pójść do swojego lekarza bo mogłoby się to skończyć jak w zeszłym roku. Też chodziłam kilka dni, kaszlałam, dusiłam się, ale ledwo co zaczęłam pracę więc nie mogłam pozwolić sobie na l4, wróciłam z nocki i po drzemce już nie mogłam wyjść z łóżka ale jakoś się dowlekłam do lekarza...przechodziłam zapalenie oskrzeli i jako, że nie leczyłam się niczym to zaczynało się rozwijać zapalenie płuc. Dobrze, że miałam kilka dni wolnego to się wykurowałam, ale tabletki jadłam chyba przez dwa tygodnie...
Dlatego teraz podmuchałam na zimne i będę szybciej zdrowa ;)

Bergo Bergo - nowa ja 14 lutego 2015, 17:29

Ile mam tyle rodzajów macierzyństwa. Ile dzieci tyle różnych zachowań i temperamentów. Ile babć tyle różnych relacji z wnukami... A bez tej różnorodności byłoby zbyt nudno, wszystko byłoby zbyt oczywiste.
Dziś od 11 młody był u babci. Spacerowali po lasach prawie 3 godziny, potem zjadł a ja akurat po niego przyjechałam. Zastałam dziecko śmiejace się do babci całą buźką, zadowolone, wyluzowane i zupełnie mnie olewające. :) A moja mama? Zapytała: "Czemu tak szybko? Myslałam, że chociaż z godzinkę dłużej mi go zostawisz. Następnym razem niech zostanie do wieczora :)" Taka jest moja mama. Dla niego oddalaby wszystko i czas z nim jest dla niej wspaniały. To po prostu taka osoba- uwielbia spędzać czas z dzieckiem, dla mnie i brata też była zawsze bezgranicznie oddana, całkowicie zapominając o sobie (co do dziś nas z bratem wkurza i wcale nie cieszy). Ja pewnie będę inną babcią, bardziej samolubną. No ale do tego momentu mam jeszcze trochę czasu ;) Ja natomiast poszłam na zakupy. I już mnie ciągnęło do Smyka ale nie tym razem! Szpilki! Czarne open toe około 10 cm. Boskie! Typowo imprezowe. W sam raz na czerwcowe wesele. Wybueramy się do znajomych. Na całonocne wesele. I do tego czasu myślę, że Przemuś będzie bez problemu umiał nocować u babci. Nie co weekend, nie na kilka dni w miesiącu. Ale od czasu do czasu. I nie widzę w tym nic złego. On babcię uwielbia, ona szczęśliwa kiedy go ma, a ja wreszcie trochę się wyluzowałam. Bo cóż może być lepszego na dobry humor niż nowe szpilki ;)
24ozlw7.jpg

monika_89 Mój pamiętnik 14 lutego 2015, 17:43

pustka. smutek. rozczarowanie.

Najgorsze jest to, że nadal nie wiem czy jakaś kulka tam we mnie jest czy nie. Biorę luteinę ale nie wiem nadal nic... Do przyszłego poniedziałku jeszcze daleko a ja póki co nie czuję się zbytnio ciążowo. Coś tam pika, coś gniecie, trochę piersi wrażliwe i to tyle...
Ponad to gin kazała odstawić metformine, którą brałam miedzy innymi na cukrzycę, która jakby nie patrzeć była przyczyną dwóch poprzednich poronień. Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze...
Wyć mi się chce znów na sama myśl, że usłyszę na wizycie, że nie ma tam nic...

Dziewczyny ale sie wkur%%lam..! Jeszcze nigdy nie spotkalo mnie takie cos! Gdybym nie zamierzala rodzic w tym szpitalu i gdyby niebyla z niego moja profesorka to normalnie zlozylabym skarge!!!
A mianowicie chodzi mi o to-pojechalam na IP bo od kilku dni odczuwam pieczenie w pochwie i niewiem czy to infekcja czy znow podraznienie od luteiny?wiec pojechalam w razie czego na izbe zeby zobaczyli i przy okazji zbadali dlugosc szyjki..przyszedl lekarz nie Polak jakis niewazne zreszta mowie o co chodzi a ten nawet nie badajac mnie mowi ze to infekcja i zebym zaczekala a on pojdzie po recepte...pytam czy moglby zbadac dl.szyjki na usg a on mowi ze nie,bo nie ma takiej mozliwosci bo zaden lekarz dzisiaj nie robi usg! Wiec siedze i czekam jak debil..wola mnie i pyta jeszcze raz o objawy..no i ze jak chce to moze mnie zbadac..wiec mowie ok..poszlam sie rozebrac a on tylko zbadal mnie papierkiem od ph wyszlo 4.0 (jak ruszal nim to cala sila..bolalo jak cholera) mowi ok infekcji nie ma..nie wzial nawet wziernika i nie zajrzal do srodka ani recznie nie zbadal szyjki! Wiec pytam pielegniarki o ktorej mozna jutro przyjsc bo chcialam usg szyjki a ten przerwal drac ryja i mowi mowilem pani ze jutro no dobra pytam ale w jakich godz?a on jak lekarz bedzie mial czas to pania zbada! Puscily mi w koncu nerwy i sie rozplakalam..polozna widzac moja reakcje i to co mowie ze lekarz nawet nie zbadal a wypisuje recepte i ze dziwne ze niema ani 1lekarza co robi usg..mowi to zadzwonimy po pania M.to zbada szyjke..i co jednak sie ktos znalazl?!ale to jakis co sie chyba uczy bo jak badala to w dziwny sposob..mowi jest 36mm a ja?36!a bylo 43 a ona mowi ze szyjka jest zakrzywiona czy cos w tym stylu i ze cala ma 41,42? Zaluje ze tam pojechalam! A ten palant jeszcze wciskal tej lekarce ze mnie badal! To jej powiedzialam jak mnie badal ze tylko ph..a ona zdziwiona ze nawet palcami nie macal.. Ehh szkoda pisac,bo normalnie cisnienie mi sie podnosi!
W dodatku potem stwierdzil ze przyjmie mnie na oddzial..haha ja pytal w jakim celu? a on nic..potem kazal wpisac mi ze nie wyrazam zgody na leczenie szpitalne..noz kur%% jakie leczenie?czego leczenie skoro nic mi nie jest..
Jednym slowem moja noga z wlasnej inicjatywy tam juz nie postanie!
Bylam tam juz 4 razy..i nigdy nie spotkalam tak glupiego lekarza! Ani nie bylam tak nigdy potraktowana..dobrze wiedzial ze jestem juz po 2 poronieniach..i zawsze kazdy tam byl mily..a dzisiaj to porazka :( chyba nie przyszlam tam bo mi sie nudzilo w domu! tylko w konkretnym celu..

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 14 lutego 2015, 20:33

37 <3 36+4 <3
Jesteśmy już w domku nie ma to jak w swoim łóżku jednak w szpitalu czułam sie bezpieczna w domu czuje niepokój boje sie strasznie o moja kochaną piersza noc po powrocie była okropna całą przepłakałam tak sie bałam cisnienie mierzyłam co 30 min teraz już jest lepiej ale jestem przygotowana że w każnej chwili moge jechać i zostać już do porodu we wtorek ciąża będzie już donoszona lekarz wspominał coś o rozwiązaniu w 38tc gdyby ciśnienie bardzo skakało w poniedziałek mam kontrole i ktg mam nadzieje że będzie dobrze chyba jednak na poród sn nie mam co liczyć ale najważniejsze by wszystko było dobrze.
Jak wróciłam do domu wózek już stał łóżeczko było rozłożone ogólnie mam zakaz chodzenia mam dużo leżeć więć na łózku sobie wszystko układam mąż do półek układa pościel rozłożyłam i już nie mogę doczekać się córeczki;)
tak wygląda bryka naszej kruszynki
2h4jei0.jpg
i łóżeczkowwg3ua.jpg
24e2tn6.jpg
i pidżamka od babci;)
10zd3ec.jpg


_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 24 czerwca 2015, 11:22

Czy lek przeciwgrzybiczny dopochwowy może podwyższać temperaturę ciała?

Czy pałeczki kwasu mlekowego dopochwowe mogą ją obniżać??

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 14 lutego 2015, 23:28

poszliśmy dziś do kina na film ,,wkręceni 2"a tu nie miła niespodzianka otóż wyprzedano wszystkie bilety :-(

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 14 lutego 2015, 22:00

Moje Kochane Dziewczyny z forum cały czas nakręcają mnie na test :) Twierdzą, że to tylko formalność. Ja jednak twardo trzymam się wersji wtorkowej, byłoby mi przykro gdybym zobaczyła jedną krechę, nawet jeśli później pokazałby się dwie. W myślach powtarzam sobie ,że dam radę choć już chciałabym wiedzieć :) Ot, takie ze mnie ciekawskie jajo :p

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)