ołowiana wrona Wronie gniazdo... 18 lutego 2015, 21:14

Taaa wczoraj już usłyszałam od Lubego, że ma blondyneczke w łóżku... Zmiana włosów raz na rok i nigdy się nie znudzimy... Hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 21:15

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 8 stycznia 2016, 18:09

Zapoczyczam, ku dobrej sprawie! :-)


Męskie sprawy

Generalnie na poprawę ilości i jkości plamników ma wpływ zdrowy styl życia. Panowie nie powinni przegrzewać narządów płciowych, nosić obcisłych spodni ani zażywac gorących kąpieli. Przy staraniu o dziecko trzeba też koniecznie przestać palić papierosy a także ograniczyć alkohol.

Pamiętać też należy, że proces tworzenia plemników trwa ok. 72 dni a ponadto na jakość spermy ma wpływ aktualny stan zdrowia, stres, zmęczenie, czas abstynencji płciowej. Jeśli zatem wyniki badania wyjdą nieciekawe należy je powtórzyć za ok. 2-3 miesiące.

Jeśli chodzi o wspomagacze to dla panów najskuteczniejsze są preparaty witaminowe typu Salfazin, Androwit i preparaty z cynkiem, selenem i witaminą E oraz żelazem. Ostatnim odkryciem w tej mierze jest też preparat Maca, zawierający sposzkowany korzeń maki, zwiększający w znacznym stopniu ilość plemników. Na poprawę ruchliwości można zażywać L-karnitynę, zaś na rozrzedzenie nasienia (zwłaszcza przy problemach z nadmierną aglutynacją) wspomniany już wcześniej Mucosolwan.

Aby nadać przyspieszenia plemnikom można też na godzinę przed stosunkiem wypić szklankę coli lub kawy (zawarta w nich kofeina działa jak "dopalacz") a codziennie przyjmować witaminę C, która jak się ostatnio okazała ma bardzo dobry wpływ na ich ruchliwość.

Ponieważ nie zaszkodzi a może pomóc dobrze jest też razem z żoną łykać kwas foliowy (i tak jest go w naturalnym pożywieniu za mało), magnez (panowie też piją kawę), ewentualnie inne preparaty witaminowe.

Przykładowa kuracja na 3 miesiące, polecana zwłaszcza w przypadku kiepskich wyników badania plemników i konieczności ich powtórzenia za jakiś czas oraz w przypadku niepłodności idiopatycznej (niewiadomego pochodzenia) to następujący zestaw:

3 x 1 tabletka Macy
2 x 1 tabletka Salfazinu
2 x 1 tabletka vit. C
1 x 1 tabletka L-karnityny
1 x 1 tabletka kwasu foliowego

W przypadku braku konkretnych mikroelementów we krwi można niektóre z tych preparatów zastąpić innymi, zawierającymi te brakujące. Co jakiś czas można je zmieniać i robić przerwy w stosowaniu.

Dobrze też pamiętać, że dobroczynny wpływ na plemniki mają pestki z dyni (zdrowa przegryzka zamiast słodyczy), szkodzi natomiast soja w zbyt dużych ilościach.

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 18 lutego 2015, 21:51

Prawie litr mojego ulubionego wina krąży w moim krwioobiegu... Liczyłam na to ,że trochę mnie "sieknie" ,ale nic z tego. Siła genów robi swoje, poza tym w mojej rodzinie mało co się pije więc nadrabiam za wszystkich - czyli wypić mogę dużo, a to nic nowego :)

Podłamałam się ,że znowu lipa z Maluchem, przejdzie mi po okresie. W marcu musi się udać! Pod warunkiem ,że pogodzę się z K, pożarliśmy się po raz pierwszy konkretnie, rzuciłam nawet hasło o wyprowadzce... ;/ Zbyt wiele emocji. Ja chcę rozmawiać, on jak zwykle nie chce/nie umie... Tracę siły... Kocham go nad życie ,ale czasami nie wiem co robić... Nie rozumiem go, on nie rozumie mnie. Koło się zamyka. Nie wiem jak długo damy radę tak egzystować...

A w weekend do domu. Do moich Dzieciaków, do całej familii i mojego Bruna! Cieszę się! Tam czuję,że żyję, tam jest mój prawdziwy dom. Kocham Was najbardziej <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 21:52

Boże jeśli chciałeś nauczyć nas pokory, to Ci się udało, jeśli chciałeś nauczyć nas cierpliwości to Ci się udało, jeśli chciałeś pokazać mi jak bardzo jestem silna to Ci się udało i mimo tego, że jestem tak cholernie na Ciebie zła, że przeklinam w myślach cały ten świat, wciąż po cichu wypowiadam słowa modlitwy, wciąż Cie proszę, wciąż czekam...
...ale teraz nie doświadczaj tylko pomóż :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 22:15

Po konsultacji wiem tyle co nic, wyniki męża ok ale za 3 miesiące ma powtórzyć czy się poprawiły czy są bez zmian bo jak to lekarz określił nie są złe ale mogłoby być lepiej i może akurat trafiliśmy na te gorsze dni. Do czerwca starania i jeszcze raz starania a później jak minie rok to klinika....

14 dc przypuszczalna owulacja. Bez chęci bez wiary w ogóle beznadzieja!!!

Wieści po wizytowe takie że w niedzielę mamy transfer..


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 22:15

Wczoraj było ♥ a dzisiaj już nie wiem czy nawet mi się chce czy w ogóle warto...

Mam wrażenie że to wszystko jest takie nieosiagalne dla mnie... koleżaki dookoła cieszą sie swoim macierzynstwem a ja co :( zazdroszczę im. Nawet kuzynka męża dała córce na imie Martynka to tak jak ja chcę dac:-( czuje się tak jakby ktoś odbierał mi moje marzenia i plany :-(

JusiaOli Bicie serduszka 18 lutego 2015, 22:55

Dlugo sie zastanawialam nad tym czy wogole zaczac pisac ten pamietnik , ale stwerdzilam ze jak bede pisac bedzie mi troszke lzej na sercu i duszy . Nawet nie wiem od czego tu zacząc wiec chyba zaczne od poczatku mojej historii. Z mezem zaczelismy sie starac o dzidziusia w listopadzie i niby wszystko szlo dobrze :) odpowiednie dni... tak mi sie wydawalo a jednak chyba nie. Wiem ze moze sie niektorym wydawac ale glupia , dopiero zaczela i juz chce zeby wyszlo. Ale nie dawalam sobie szans na zajscie za pierwszysm razem . Od zawsze mialam pecha w kazdej mozliwej sytuacji wiec wiedzialam ze za pierwszysm razem sie nie uda. Po pierwszysm staraniu sie nie udalo wiec postanowilismy sprobowac kolejnym razem . Siostra doradzala jak lepiej i wogole zeby sie udalo na 100% w koncu sama ma dwojke dzieci to wie o co chodzi i jak lepiej zrobic :). Ciagle mi powtarzala ze wszystko bedzie ok i zeby sie nie martwila a przede wszystkim nie myslala o tym. A wez i tu nie mysl starajac sie o najwazniejsza osobke w swojej nowej rodzinie. Niestety drugi cykl byl tez pechowy i sie nie udalo :( wiec probowalismy dalej moze pomyslicie ze jestem rabnieta ale chyba kazdy by wariowal na moim miejscu :( Przy trzecim podejsciu myslalam ze to juz to :) bole podbrzusza , piersi sennosc , zmeczenie i do tego ostra zgaga. Niby wszystko to co kobieta powinna miec bylo i do tego te ciagle biganie do toalety. Kiedy przyszedl dzien spodziewanej kolejnej miesiaczki bylam pewna na 100% ze bedzie. Ale jednak sie mylilam :) ucieszylam sie myslac ze w koncu chyba sie udalo trzymalam mocno kciuki i sie modlilam zeby czerwona dama nie przyszla a zeby sie pojawilo malutkie serduszko . Nie robilam testu dlugo chyba z tydzien ze wzgledu na to ze czerwona dama potrafila sie opozniac maksymalnie do dwoch dni. Po tygodniu postanowilam kupic test bo mąz nalegal zeby sprawdzic co jest grane. Kupilam test i nastepnego dnia mialam zrobic ale stchurzylam. Nie chcialam sie rozczarowac i poczucz kolejnego bolu w piersi. Kolejnego dnia rowniez stchurzylam. Balam sie rozczarowania. Dopiero po dwoch dnich maz zaciagnal mnie do toalety i poprosil zebym zrobila bo sie tez troszke martwil. Pomyslalam chwila prawdy woz albo przewoz. Robiac test cala drzalam. Odlozylam go tak abym nie widziala wyniku bo balam sie ze nie wyjdzie .Kiedy sie odwazylam spojrzec ucieszylam sie i krzyknelam do meza choc zobacz co to. Biegl jak poparzony zlapal za test i powiedzial co to znaczy pokaz pudelko . Wyobrazcie sobie ze tak pragnelam tego maluszka ze przewidzial mi sie plus na tescie :( po prostu zle go odczytalam mialo byc + a ja mialam I - i myslalam ze suma daje plus. Spojrzal w moje zalzawione oczy usmiechnal sie lekko przez zeby widac bylo ze mu tez jest przykro i przytulil mnie bardzo mocno do siebie i powiedzial mala niestety sie nie udalo. Poczulam jak milion ostrzy rozrywa moje serce. Czulam bol gorycz zal bezsilnosc i nie wiem co jeszcze. Poczulam sie oszukana przez wlasne cialo . Nie wiem co poszlo nie tak poprostu nie wiem . Dalej nie mam okresu :( czyli znowu PECH kolejny raz w moim zyciu . Jak sie zaczelam starac to musialo sie cos popsuc w tym pieprzonym moim ciele . Ehh nie mam sily juz na nic.We wtorek mam wizyte u ginekologa mam nadzieje ze jego diagnoza po zbadaniu nie dobije mnie.

Dziś jestem na nogach już 19 godzin. Obudziłam się o 5. rano bo... mi pościel śmierdziała o.O
Jak wstał Diabeł to rozebrałam pościel, kazałam mu przewrócić materac, posprzątałam sypialnię, wywietrzyłam całe mieszkanie, spakowałam całe pranie i faceta i poszliśmy do mojej mamy bo sami jeszcze nie dorobiliśmy się pralki. wypraliśmy. Później wyprawiłam go do pracy i zostałam sama. Energia mnie opuściła i dopiero przed godziną powiesiłam pranie. Muszę jeszcze ubrać łóżko a tak mi się już nie chce.
W ciągu dnia bolała mnie też głowa ale Diabeł wymasował skronie i przeszło. Teraz bolą nerki.

W przyszłym tygodniu ma przyjść list z przychodni, umówię się na wizytę do GP (lekarz pierwszego kontaktu) i on skieruje mnie do położnej. Już nie mogę się doczekać.
No i maja się doczekać nie mogę. Polecimy w końcu do PL.

A w weekend chyba już powiemy rodzicom. Tylko nie wiem jak. Tzn. Diabła rodzice dowiedzą się niestety telefonicznie więc jakoś poszaleć nie mogę ale moim chcę zrobić niespodziankę. Moje kochanie się śmieje, że mam im rzucić test na ławę i powiedzieć "OK to teraz nam zróbcie kawę."

32+3 waga 57,1
Cała noc spałam jak suseł nic mi nie leciało więc pewnie stąd wyspałam się. Gdyby nie telefon to bym pewnie do 10 spała.
Rano wszystko było ok, zjadłam śniadanko zadowolona byłam że nic nie leci. A tu po 10 zaczęła się akcja . Znów leci po 20 min znów. Cała wkładka mokra. Zmieniam na inną po godzinie żnow leci sprawdzam to woda z dodatkiem jakby śluzu ale woda. Mój pojechał do brata a ha dumam, może szpital taaaa i będę siedzieć z tydzień zanim coś zrobia. U mnie specjalistów nie ma, w męża stronach rodzinnych nie. Znów mi chluslo kolejna wkładka. Pisze do gina czy mnie przyjmie. Cisza. Mąż przyjeżdża o 13.40. mówię do niego gin nie odpisuje a przyjmuje do 15,15. Co robimy. jedziemy w ciemno, czy może szpital. Szybka decyzja. Jedziemy. Mój po raz pierwszy gnal na autostradzie 140. Ale zdążyliśmy. Gin mnie przyjął lecz musialam chwilę poczekać na sam koniec.
Na fotelu sprawdził PH pochwy nie wykazało aby wody odchodziły.
Na USG wody 14 więc ok. Mały z parametrami ok. Wagowo prawie 2kg masy. Jedynie główka wielką. Ale to normalne bo z mojego ojca strony dzieci zawsze miały wielkie głowy.
Od razu odetchnęłam.
Lekarz jedynie kazał mi brać lactovaginal. Podobno po 30 tc takie rzeczy że wzmożonym śluzem się dzieją. Tylko ciężko rozpoznać czy to wody czy to śluz przez te wodniste sluzy.
Początek ciąży super a końcówka tragedia. Ile nerwów. Teraz mały powinien też się uspokoić jak nie będzie nerwów. Bo że mnie stres zszedł.

19 dc (12 cs)

Wczoraj wieczorem leżę już gotowa na wszystko w naszej sypialni i czekam na męża. Trochę zdziwiona jestem że nie chciał ze mną się kąpać, bo zawsze robimy to razem. Ale no cóż... Oglądał coś dłużej w TV wiec ok. Oczy mi sie kleją ale czekam nadal. W końcu wkracza do sypialni on. W gaciach! To dla mnie sygnał, że seksu nie będzie. Widzi moje rozczarowanie w oczach. I tu nagle:

- Kochanie, JAJA MNIE BOLĄ!

Czy to było zsomatyzowanie lęku przed WIELOKROTNĄ OWULACJĄ, którą zdiagnozował na podstawie kolejnego testu owulacyjnego?

Nie wiem, poszłam spać, wściekła, że TYLE czekałam. :D na darmo...

Paróweczka Powiernik 19 lutego 2015, 08:05

Temperatura trup a @ brak...

Edit 21:52
Here it is! Jutro kontrolne USG piersi. Back in the game!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2015, 21:53

dzień 72.

39+ 5 - wow!

wczorajsza wizyta została przesunięta na dzisiaj, no i co ? no i był wczoraj ryk :P ah hormony...no ale udało się załatwić że przyjmie mnie przed pacjentami, więc na 14.45 jadę z siostrą :)
może to jakiś znak, bo od 4.30 mam skurcze, mega bolące ale nieregularne- czekamy na rozwój i co powie lekarka :) dam znać! :)

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 19 lutego 2015, 08:58

32 dc

Nigdy tak niecierpliwie nie czekałam na @ !!! Już bym chciała żeby przyszła...Kiedyś moje cykle zawsze były 30dniowe, odkąd się obserwuję, nagle się rozregulowały :( tym razem wiedziałam, że się przedłuży ze względu na przeziębienie, które trwało dobre dwa tygodnie, ale na szczęście dobrze wszystko już teraz :)
Ten cykl w ogóle jakiś dziwny, śluzu bardzo mało, piersi wcale mnie nie bolą, już powinny zwiększać objętość, ale nic się nie dzieje. Trzeba czekać, a tego najbardziej nie lubię...wg ovu do 36 dnia mam czekać...jeszcze tylko 4 dni, chociaż nie wieżę temu zupełnie...

Wczoraj z M. byliśmy na Popielcu, dostaliśmy skarbonkę na jałmużnę wielkopostną...hmmmm, ale tak sobie myślę, że nie piję, nie palę, nie objadam się słodyczami, nie mam innych "nawyków" - to co mam tam wrzucać... jedyną moją obsesją jest obserwacja cyklu....może to sygnał, że trzeba odpuścić?
Ostatnimi czasy i tak się dużo zmieniło...chociażby moje nastawienie, a to było najważniejsze :) Pracy nie szukam, okazało się, że styczeń tylko groźnie brzmiał, ale nowe decyzje się pojawiły, zostaję na starym miejscu i cieszę się z tego :) Humor dopisuje, cieszę się z wszystkiego i z wszystkimi :) Nie nerwowo, na spokojnie....czyżby okres niestaraniowy tak na mnie korzystnie wpłynął? Nie wiem, ale oby tak zostało :)

Cieszyć się życiem każdego dnia!!! Ono daje nam tyle radości, której często nawet nie zauważamy...

Wczoraj (mój 4 dc) zaczęłam pić ziółka o Sroki. Wszystkie składniki zakupiłam w sklepie zielarskim i wymieszałam. Jest tego baaardzo dużo. Będę piła całe 3 cykle. Wierzę że mi pomogą. Smakują bardzo fajnie i chętnie je piję.

19dc hmmm cos czuje ze to będzie dluzszy cykl ok 28-30 dniowy ale nie wiem :(

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 19 lutego 2015, 09:41

Szpital - dzień pierwszy. Po poniedziałkowej wizycie u gina, złość na wszytko opadła. Podejrzenie - policystyczne jajniki, pierwsza reakcja co jest ku**a przecież chodziłam na usg i nikt mi nic nie powiedział, a przecież pytałam czy wszystko jest ok i niby tak było. Dobrze się złożyło, że u lekarza byłam przed samym okresem. Dostałam skierowanie do szpitala na badania. I tak o to nastał 3 dc, więc jestem w szpitalu. Krew pobrana do 22 mam święty spokój podobno. Może nie umrę tu z nudów :P.

Pora na kolejny wpis chociaz szczerze to mi sie nie chce nawet pisac.
Zakonczenie tamtego cyklu bylo okropne. Nie dosc, ze pozwolilam sobie uwierzyc ze to moze byc to, to spadek na ziemie byl dosc bolesny... Walentynki mialy wygladac inaczej. Glupia jestem i tyle. Maz tez sie nakrecil pezez te moje cycki bo nigdy takie nie byly. Obiecalam mu ze zrobie test mimo spadajacej tempki. I zrobilam. Blad.Blad.Blad.
A po tym tescie to juz mnie szlak jasny trafil! Humor do bani, oberwalo sie mojemu bratu bo mnie zdenerwowal( oczywiscie przesadzilam i jestem jescze bardziej zla na siebie) ale hitem dnia bylo plamienie. .. Od razu twarz wysypana,spuchlam jak balon a cycki sie zmniejszyly. KU...A !!!!!! To juz wlasny organizm robi mnie w takiego balona???????
A no i ciekawe kiedy w takim razie zjawi sie owulka i @. Wszystko sie zawalilo. Jak juz myslalam, ze znam mniej wiecej swoje cykle to oczywiscie musze zaczynac od 0.
Jestem wsciekla , zrezygnowana a wiary we mnie za grosz.
Nie mam ochoty czytac pamietnikow, wchodzic na wykresy itp bo uwazam, ze to wszystko jest do dupy. I tak zadna z nas nie wie, kiedy i dlaczego dojdzie do zaplodnienia!'!!!! Leki, lekarze, monitoringi, zabiegi i co????? I nic!
TO LOTERIA
Spontan??? Jaki spontan toz to bzdura. Mialam spontan i spontanicznie postanowilam sie zabawic w Walentynki. I to na maksa. I nie zamierzam zyc tak """ bo moze jestem w ciazy"""". Mam to w dupie.
Ten wiesiolek chyba tak namieszal. Ale wiecie co??? Mam zajebiste wlosy po nim. A ze mam dlugie to bede go dalej brac bo wlosy dla mnie wazne sa....
Oczywiscie juz nie biore tak skrupulatnie jak ostatnio bo mi sie nie chce. Kwasu foliowego to 2 dni nie bralam. Tez mi sie nie chce.
A dzis???? Dzis to sie bzykne z mezem spintanicznie bo mi sie po prosru CHCE.

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 19 lutego 2015, 10:46

Dziś już trochę lepiej się czuję, z Połówkiem też
lepiej, ale do ideału jeszcze daleka droga... Zobaczymy jak to wszystko się poukłada. Ja zrobię wszystko co będę mogła,ale czy on coś zrozumie i dojdzie do jakiś wniosków. Nie wiem...

Siedzę w pracy, najchętniej wyszłabym stąd i wsiadła na rower. Solidne zmęczenie dodaje endorfin, człowiek dostrzega więcej pozytywnych aspektów swojej egzystencji i przede wszystkim, co dla mnie osobiście najważniejsze - mniej myśli :) Niestety z @ ciężko pedałować, ale jak tylko się skończy wsiadam na mojego rumaka i lecę przed siebie :)

Jakie piękne słońce wyszło!!! Wiosno naparzaj ,czekam! :)

OlaN ....... 19 lutego 2015, 10:49

Dziś zaczęłam 18 tydzień. To już 5 miesiąc. Tak się cieszę :). Szybko ciąża mi upływa. Nawet wydaje mi się czasami ,że za szybko :). Dla dzidziusia zaczęłam kupować już pomału rzeczy, które będę cały czas używać. Np. chusteczki mokre. Zaczęłam rozglądać się za wózkiem ale bardzo duży jest wybór i nie spodziewałam się że to będzie aż tak męczące. Zależy mi na dużej gondoli ale nie za dużej spacerówce i żeby miał skrętne koła. Ktoś coś może mi zaproponować?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)