To co się dzieje w tym cyklu to jest jakaś istna paranoja! Tempka żyje sobie własnym życiem. OF najpierw wyznaczyl owu na 15 dc, potem na 14 dc potem w ogóle zrezygnował z wyznaczania a teraz znowu wyznaczył na 15 dc. O dziwo tempka idzie w górę i mam nadzieje, że już nie spadnie. Dzisiaj wg OF jest 14 dpo. Mam testować 24ego. Ale może zatestuje jutro 
Wszystko jest takie dziwne...
Jeszcze w pracy zmuszono mnie by być z kim innym zmiennikami a ja nie wiem czy tego chce... Jeśli chce wóz muszę się zgodzić, jeśli nie chce wozu to mi to wsio ryba... Nie wiem decyzję mam podjąć do wtorku. Nie wiem co z tym fantem zrobić. Ja chce iść już na macierzyński będzie prościej!
Intensywny tydzień za nami. Bzyk za bzykiem, bzyk za bzykiem. Nabrałam też wprawy w robieniu zastrzyków. Najpierw Menopur, potem Ovitrelle... Trochę się stresowałam najpierw, że testy owulacyjne wychodzą negatywne, potem, że nie ma skoku temperatury... Ale wszystko przyszło. Owulację najprawdopodobniej wyznaczy mi na 18 dc.
Denerwują mnie w pracy. Miałam się pracą nie przejmować, bo przecież nie będę podporządkowywała życia prywatnego pod pracę, ale i tak się trochę przejmuję. Jesteśmy we dwie z koleżanką, zajmujemy się mniej wiecej tym samym . Kiedyś było 5 osób, zostałyśmy 2. Nie moja wina, że tak zarządzają. Teraz, kiedy jednej z nas nie ma, to druga nie wie w co ma ręce włoży. Jeśli lekarz mi powie, że mam siedzieć w domu i odpoczywać, to nie mam zamiaru się sprzeczać. A słyszę od tej koleżanki komentarze w stylu "Ty nie możesz chorować", "Nie możesz iść na urlop", "Ja sobie bez ciebie nie poradzę". Wnerwia mnie takie gadanie.
A jeśli uda się w końcu, to też nie mam zamiaru wracać do pracy po pół roku. Pół roku macierzyńskiego, pół roku rodzicielskiego, ze dwa lata wychowawczego... A może w międzyczasie znów się uda... Chciałabym mieć więcej niż jedno dziecko...
to aż jest niewiarygodne, jak powtarzalnie zachowuje się mój organizm. tempka identycznie rośnie i spada, w tych samych dniach i o tyle samo stopni. przynajmniej już wiem, że nic z tego w tym cyklu. biorąc pod uwagę wyniki nasienia nie ma szans, żeby na razie na II liczyć, ale wiadomo, nadzieja, że jakiś jeden ruchliwy i żywotny wariat się znajdzie jest zawsze:)
odstawiam jutro lutkę, żeby bez sensu nie przedłużać cyklu i może w następnym miesiącu URODZINOWYM, po kolejnych tygodniach brania leków będzie szansa.
Dziewczyny martwię się. To moja druga ciąża tzn. trzecia bo jedną poroniłam w 11 tygodniu w tamtym roku. Czy to normalne , że jeszcze nie czuję ruchów? Jestem w 18 tygodniu. Nieraz rano jak leżę lewym boku i szybko wstanę to czuję mocne kopnięcie ale tak to zupełnie nic i nie wiem czy to normalne? Czy powinnam się już martwić? Zaczęło już mi się po nocach już śnić, że dziecko mnie nie kopie. Termin usg połówkowego mam dopiero 12 marca w 21 tygodniu. Czekać?
Co za zwariowany dzień!!!
Idę wczoraj na badania krwi (od jakiegoś czasu męczy mnie anemia i robię badania co jakiś czas, żeby nad Nią zapanować, choć na razie to raczej walka z wiatrakami. Biegnę jak wariatka, żeby zdążyć jeszcze przed pracą. Najpierw kasa, płacę, kobieta jest tak nie miła, jakby siedziała tam za karę. To nie moja wina, że jest 6 rano, a ona jest w pracy i na dodatek nie ma dwuzłotówek (takie życie kasjerki:) Potem laboratorium, mega kolejka, stoję i patrzę na faktury, które dała mi pani kasjerka, a tam beta i żelazo (na cholerę mi beta jak dopiero co @ odeszła, co Pani kasjerka nie widzi tego po mojej minie??? jakbym przyszła na betę to pod sufitem z radości bym latała:/). No i biegnę z powrotem do kasy, po korektę, kobieta nadal nie miła, wracam do laboratorium, kolejka tylko wzrasta, czekam sto lat na swoją kolej. Dalej poszło sprawnie, wyjątkowo pani pobrała krew z żyły o którą prosiłam, a nie mieszała mi w żyłach, które się jej podobają, a potem i tak pobrała z jedynej żyły, która się do tego nadaje, czyli tej o która od razu prosiłam:) do pracy się nie spóźniłam, ale wbiegłam na ostatnią chwilę.
Wyniki badań niby w normie, ale porównując z moimi wynikami sprzed dwóch lat to okropnie niskie, wszystko w najniższych granicach normy, co niestety odczuwam, zwłaszcza podczas wysiłku.
Postanowiłam również, że zacznę dbać o swoją formę. Od września zaczęłam lepiej się odżywiać, pilnować, żeby jeść bardziej regularnie (bo z tym to różnie bywało) i trochę przytyłam, zaczynam źle się z tym czuć. Dlatego postanawiam wrócić na treningi (regularnie, a nie w kratkę, jak dotąd) i nie wpatrywać się bez sensu w seriale. Od jutra podczas serialu robię brzuszki i pompeczki.. Czas zgubić brzuszek, wiosna się zbliża...
Odwiedziła mnie dzisiaj przyjaciółka, z mega kryzysem.. trochę wina i kryzys zażegnany, ale uświadomiła mi jak bardzo się ciszę, że ją mam:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 22:11
Sama juz nie wiem, chyba wariuje i ten wpis jest poczatkiem mojej choroby..moje biedne dziecko bedzie matke odwiedzac w zakladzie...ehhh..
teperatura mi skoczyla i nadal mam 37, zrobilam test i byl negatywny. poczekam znow jeszcze moze kilka dni i wtedy zobacze.
moj maz jest kompetnie nieswiadomy moich dylematow bo nie mam juz sily zniesc wyrazu rozczarowania w jego oczach wiec przyrzeklam sobie ze mu nic nie powiem jesli jestem w ciazy, ni zdecydowalam jeszcze do kiedy bede to trzymac w sekrecie..hihi
troche sie martwie bo ta moja energoterapeutka kazala mi jeszcze miesiac odczekac( bardzo sie boje chorego dziecka)i troche zaluje ze jeszcze nie odczekalam ale my nawet nie przytulalismy sie tak duzo, kilka razy w miesiacu moze co jak na nas to bardzo malo...ehhhh...wiem ze moze to sie wam wydawac smieszne ale ja jej na prawde wierze. powiedziala mi ze mam problemy z hormonami przysadkowymi i ze to przez stres w pracy. do tego ze widzi infekcje na tylnej scianie macicy...( moze to ta infekcja powduje ta podwyzszona temp?) ona bierze bardzo malo za zabiegi i sama czuje wewnetrznie ze one mi pomagaja a to chyba wazne nie?
Stracilam wiare w lekarzy tutaj w irl..czasami czuje ze oni tylko dbaja o pieniadze, bo ja jako prywatny pacjent place tu za leczenie jak za zboze..hehe..3 roznych specjalistow i nic?????
moj gp bedzie mnie latem kierowal do kliniki w dublinie jak nic z tego nie wyjdzie do lata???nie wiem moze polece do polski sie leczyc#???? bo tutaj to juz nikomu nie wierze
Właśnie zajadam się białą karmelową czekoladą i pewnie nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że popijam ją sokiem pomidorowym. Żeby mnie nie przeczyściło! Chociaż może i dobrze by było, bo już od dwóch dni nic z tego nie było.
Jedni mówią, pozytywne myślenie, a ja to nazywam zwykłą naiwnością. Myślałam pozytywnia, wierzyłam i co?? Gówno!! Jedno wielkoe gówno!! Dwa testy, na obu nawet cienia cienia. To w co ja mam wierzyć?? Jak mam pozytywnie myśleć?? Dlaczego ja?? Dlaczego kurwa mać wlaśnie ja co????!!!!!
14 ms starań, 10 cs, 10 dc
Trochę mi przykro. Był monit. Pierwszy cykl na Lamettcie. 1 tabl. dziennie 5-9 dc.
Dzisiaj endo 7 mm i tylko 1 pęcherzyk w lewym jajniku - 9 mm. Maleństwo. Lekarz bardzo zdzwiony bo lametta ma podobno silniejsze działanie niż clo. Na clo było słabe endo, ale w 10 dc pęcherzyki miały juz po ok. 14 mm.
Zrobiło mi się przykro bo to cykl jeszcze po sonoHSG, gdzie „skuteczność” jest największa. I ta myśl, że po cb. Że może fasolek by szybko wrócił...
Starałam się sobie to wszystko poukładać w głowie. Trochę odpuściłam. Wciąż biorę leki, ale nie kontroluje już cyklu. Nie fiksuje sie na tym. A przynajmniej staram się nie fiksować.
Może taki słaby wynik to znak, żeby dać sobie spokój? Może to znak żeby odpuścić na jakiś czas? Może musze dać odpocząć nie tylko głowie ale też organizmowi? Może musze jeszcze bardziej odpuścić głowie? Tylko jak? Błagam los o podpowiedź.
Tylko tego cyklu po HSG żal...
Dzisiaj i jutro mam wziąć po 2 tabl. lametty. Od siebie dorzucę jeszcze 1 w niedziele. W poniedziałek znów monit żeby zobaczyć czy to coś pomogło. Nie wiem jak w 3 dni pęcherzyk miałby urosnąc 11 mm.
No szkoda po prostu. Ale musze to wziąć na klatę.
Witajcie kochane dziewuszki...Dzisiaj od rana charakterystyczne bóle
Chyba nadchodzi ten małpiszon
piersi bolą niemiłosiernie ....brak humoru...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2015, 15:25
Przyjaciółki ciąż prawidłowa. Choć, gdy odkurza i robi bardziej wysilające rzeczy ma krwawienie. Wszystkie w koło albo już porodziły, albo w ciąży . Tak na prawdę, żal dupę ściska z obu stron
ale trudno,co zrobić.
W pracy wszystko super. Między nową dziewczyną, a półroczną pracownicą jest spięcie, bo ta co jest dłużej miałaby uczyć wszystkiego tej nowej, która przyszła do pracy na stanowisko kierownika.. a taki ma charakter,że powiedziała, że jak tamta będzie kierownikiem ostatecznie i nie dostanie podwyżki to pracuje do końca miesiąca. No i będzie chociaż spokój, niech spier*** wieśniara. Taka wieśniara że nie wiem...czy to taki jej sposób bycia, czy zwyczajnie jest niewychowana ..
Jeszcze się zdziwi, że to nie ta, co przyszła na stanowisko kierownika będzie kierownikiem,a ja
(szefowa wybierze osobę z nowego zespołu, która będzie najbardziej odpowiednia na to stanowisko)
A u nas w firmie też dobrze, chyba złych wieści dla Was dzisiaj nie mam żadnych 
Ładny przerób chłopaki zrobili na marzec , więc wypłata będzie zacna
choć już są wydatki, bo jutro auto dajemy do naszego mechanika .
Miałam wczoraj podróż życia do pracy.. autobus dziwnym trafem mi spierd***ł !
Mówię sobie.. dobra, poczekam, może ktoś będzie jechał i zabiorę się na stopa.. tak.. 5 minut, 10 minut, 15 minut ani jednej żywej duszy ! Więc wróciłam się do domu, poprosiłam dziadka,żeby podwiózł mnie 7km do większej wsi (dalej nie pojedzie do miasta, bo słabo widzi
) no i stoję tam na tamtym przystanku.. 5, 10 , 15 , 20 minut aż już się wkurzyłam że żadnego autobusu nie było w sobotę.. i postanowiłam ,że stopa znowu jakiegoś postaram się złapać i klops - pierwsza babka nawet się nie spojrzała i na szczęście jechał męża wujek z żoną,to się z nimi zabrałam
tak więc walczyłam od 8.30 i na 10 byłam akurat w pracy ! 
A co z moją ovu? nie wiem..boli jajnik co jakiś czas, dość mocno, aż promieniuje na lewą stronę pleców. Śluz jakiś tam wodnisty jest, może lekko lepkawy,ale szyjka coś niżej niż wczoraj .. ale badałam rano więc nie wiem 
Już ok
pogodzeni:-) i po "
" 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2015, 15:59
Dzis lot do Katowic. Reiki witaj 
Nowa jakość w sypialni. Mieliśmy parę dni temu ciężką rozmowę o seksie... No bo niestety od kilku miesięcy, to się nie kochamy, a kopulujemy. Masakra. Rozmowa nie była łatwa, trochę trudnych rzeczy sobie nawzajem powiedzieliśmy. Rano oboje trochę obrażeni. No ale wieczorem - świece, wino, masaż... no i suuuuper seks
W końcu! I dzisiaj też, chociaż to już po owulacji. Dopiero teraz widzę, jak bardzo mi tego brakowało. Przez tą koncentrację na zachodzeniu w ciążę zupełnie przestaliśmy dbać o intymność... Wiadomo, że w codziennym życiu trudno za każdym razem palić świece, przywdziewać seksowne pończoszki i się masować - no ale może czasem można! Ja w każdym razie jestem dobrej myśli. Hehe i co najlepsze. Od kilku dni miałam bardzo silne bóle kręgosłupa szyjnego, strasznie pospinana byłam, nie mogłam głowy za bardzo na bok odchylić. No i co? Jeden upojny wieczór i bóle poszły w cholerę 
A poza tym to znalazłam w necie coś takiego
https://www.youtube.com/watch?v=GXoZLPSw8U8&feature=share
Colbie Caillat. Nawet nie wiedziałam, że ją znam, ale mąż mnie oświecił, że jej piosenki mamy jako podkład do filmu z wesela. W każdym razie piosenka Try i teledysk do niej tak mnie ogromnie wzruszyły... siedzę, słucham i ronię łzy i się uśmiecham. Słucham po 50 razy dziennie i wszystkim pokazuje. Nawet na facebooku udostępniłam, pierwszy raz w swoim życiu kliknęłam przycisk "udostępnij"
Więc tu udostępniam również.
Słuchajcie, wzruszajcie się, odklejajcie rzęsy (jeśli macie klejone) i kochajcie się
! heh, powiało kaznodziejstwem... No ale niedziela w końcu 
dzisiaj 33tc plus 4 dni, 44 dni do porodu...masakra..w srode wchodzimy w 35tc
...wstawiam zdjecia z 33+0...
brzuch rooosnie...w ciagu 9 dni tylko 500gr dodatkowow na wadze...jest dobrze...
przedwczoraj mialam straszne skurcze, bylam juz pewna ze rodze...masakra jakas...ustalo dopiero w nocy..trzymalo caly dzien...w sumie nie moglam wyroznic pojedynczych skurczy..po prostu mulilo w krzyzu i podbrzuszu caly czas...jak bardzo bolesna miesiaczka..po sprawdzeniu mala zmienila pozycje..pewnie stad te bole...od wczoraj cisza jak na razie 
33tc+1 byla wizyta z polozna...cisnienie wzorowe 120/80 
mala jest baaardzo ruchliwa...coraz bardziej sie juz mecze, ale jest dobrze..na dodatek zlapalo mnie chorobsko...na szczescie bez goraczki..tylko silny katar i lekkie drapanie w gardle..ratuje sie domowymi sposobami..katar troche zelzal ale jest mega upierdliwy..nie dosc ze mala jest wyjatkowo wysoko i ciezko mi sie oddycha to jeszcze zatkany nos 

na zdjeciu brzusio wyglada na mneijszy..ciezko mi bylo ustawic sie calkowicie z boku i nie wiem czy brzuniu zmiescil by sie w kadrze


kupilam sobie zestawik do szpitala..nie uwierzycie..zaplacilam na promocji jedynie 1 funta 

oraz zakupilam podklady pod przescieradelko
tez za 1 funta 

iiiiiiiiii dorwalam w uzywancu nowke kombinezonik, jeszcze z metka z mothercare
za 2 funty...zakupy nie ma co
wydalam tylko 4f!!!!!!!!!!!
w sklepie nowka miedzy 20 a 30f 

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2015, 13:18
No i pierwszy zastrzyk za mną
nic wogóle nie boli
Moja Żabeczka jeszcze śpi, więc mama ogarnia belly 
Oj kochane moje co tu dużo mówić? Jest CUDOWNIE
Jestem taka szczęśliwa.. Na pewno każda
mama wie o czym mówię
Tomuś rośnie z dnia na dzień, już to widzę. Porównujemy zdjęcia i
całkiem inaczej wygląda, a włoski niestety mu jaśnieją
Mam najcudowniejszego syna! Tfuu
tfu nie będę chwalić tylko powiem, że jest bardzo dobrze!
Wiecie, jeśli chodzi o spanie,
jedzenie itp
od wczoraj Tomaszek załapał, że pomiędzy jednym spaniem a drugim kiedy się
naje nie musi odrazu przecież iść spać
rozgląda się, patrzy, słucha
także zwiedzamy
pokoik i sobie gadamy 
Pępuszek odpadł po 8 dniach! Oj byłam taka szczęśliwa, że w końcu mam to z głowy bo się
stresowałam cały czas i zastanawiałam się kiedy odpadnie a tu niespodzianka po wtorkowej
wizycie położnej
bo oglądała go i sama widziałam, że jest już na 'odpadnięciu' tylko
wiadomo nic samemu robić nie można. No i w nocy z wtorku na środę zmieniamy pampersik i
patrzę, patrzę.. Aaaa odpadł! Co za radość! 
Położna zdjęła mi też szwy. Obawiałam się tego baaardzo no i fakt, było to nieprzyjemne 
ale dziewczyny.. JAKA ULGA!
w końcu mogłam normalnie siadać bo przez ostatnie dni już
mnie uwierały.
Co do karmienia piersią, to oczywiście dajemy sobie radę
po powrocie do domu tylko w
czwartek rano jak się obudziłam miałam bardzo twarde piersi. Zamoczyłam pieluchy, włożyłam
do zamrażarki i na cycki!
aaaaaaa myślałam że oszaleję
potem okłady z kapusty i po wszystkim
między karmieniami kiedy mleko się zbiera robią się troszkę twarde ale mały bardzo ładnie spija i wszystko jest ok!
póki co (i mam nadzieję, że tak zostanie) Tomuś nie ma żadnej wysypki, uczulenia na to co ja jem bo różne rzeczy wypisują w internecie a ja w małych ilościach jem i nic się nie dzieje 
A no i bez popękanych brodawek się też nie obyło ale już też jest dobrze. Położna w szpitalu dała mi maść Purelan i smarowałam praktycznie co godz.
A to moja Żabka
OJ TAK BAAAAAAAAAARDZO GO KOCHAM!!!


Kocham patrzeć jak śpi... 


Jestem ostatnio kłębkiem chyba wszystkich emocji jakie tylko istnieją... czuję się tak, jakby w mojej głowie, jak w przeglądarce internetowej, było otwartych tysiąc zakładek i połowie z nich włączony był do tego dźwięk.... wszystko mnie wkurza, wszyscy dookoła mnie irytują, każde zachowanie uważam za niewłaściwe.... a wszystko w mojej głowie już tak dobrze się układało do owulacji...i znów się zaczęło oczekiwanie na testowanie... i znów wszystkie emocje wróciły!
Magisterkę czas pisać dalej...
na duchu podtrzymuje mnie myśl,że przemęczę się do końca maja,zrobię wszystko,żeby to dokończyć,a potem będę mieć luz i nic już nie będę musiała pisać
Cudowna myśl 
Frapuje mnie ten mój cień cienia z rana,bo w sumie fajnie by było,gdyby ten test wyszedł normalny i jednoznaczny. Staram się nie nakręcać,ale trochę ciężko się nie nakręcać,jak radość przecież by była nieziemska
Brzuch też mnie boli trochę okresowo,że o krzyżu nie wspomnę. Piersi też dość bolesne,ale te akurat są bardziej takie,jak przy pierwszej ciąży,łącznie z tym,że brodawki mi się znacznie powiększyły. No i prognozy lekarza też były takie sobie - grube endometrium, wysokie TSH.. nie rokuje to za dobrze..
A tam,nie będę się zamartwiać,Pan Bóg wie,co robi. Jak ma być ciąża to będzie,a jak ma nie być,to też ok. 
fififka badania męża są w normie, ja chciałam żeby je powtórzył a ja szukam co jest z nami nie tak bo chciałabym wszystkie przeszkody jak najszybciej usunąć z drogi do szczęścia, tak bardzo chcę być mamą...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.