Wiec tak..jestem po obchodzie..zapytalam profesora czy moge wyjsc i lezec w domu skoro te same leki i tak tu mi daja..powiedzial zobaczymy pojdziemy na badanie.. Wiec poszlam po obchodzie na fotel no i mimo iz szyjka dluga to mowi za tydzien zalozymy pessar..?! Wiec pytam czy moge wyjsc do domu czy lezec tutaj..mowi ze moge wyjsc..i powiedzialam ze chodze do profesorki i ustalilismy ze ona zalozy mi w gabinecie podczas wizyty... Zobaczymy co na to profesorka?ona jest bardziej za szwem..ale gdy szyjka ma mniej niz 3.5cm..
A i profesor pytal co robie w domu to mowie ze leze..a on ze nie caly czas trzeba..ze mozna tez chodzic a nawet troche trzeba bo to tez dobrze robi..

Girl25 W oczekiwaniu na cud... 25 lutego 2015, 12:22

byłam u nowej ginekolog... Kazała mi zaznaczyć cykl od 14 lutego. No i co lepsze... Uwaga... Mialam owulacje!! Jakoś niedawno bo jeszcze ciałka żółtego nie ma ale potwierdziła owulacje... Z tym ze to dopiero 11 cyklu wiec to troche za wczesnie... Ciekawe ile będzie trwała druga faza... ale nawet jak potrwa 14-15 to cykl bedzie mial mniej niz 28 dni... . No i endometrium mam za cienkie ale na razie nie mówiła co mogę z tym zrobić bo stwierdzila ze leczy się pacjentki a nie to... i jesli dobrze kojarze to moje endometrium wynosi 4,20... PCOS oczywiscie wykluczyla!!! :) :D. MAm zrobic rozszerzone TSH. Estradiol tez moge ale miedzy 7-9 dc bo powiedziala że 3 dc to glupota... że teraz wystarczy zbadac wlasnie estradiol do 9 dc i wiesz czy bedzie owulacja czy nie... inaczej to jest bez sensu, to samo tyczy sie FSH i LH. Mąż ma zbadac nasienie i najlepiej rzucic fajki albo chociaz ograniczyc jesli wyjda zle wyniki.... a czy to zrobi to juz inna bajka.

Girl25 W oczekiwaniu na cud... 25 lutego 2015, 12:22

byłam u nowej ginekolog... Kazała mi zaznaczyć cykl od 14 lutego. No i co lepsze... Uwaga... Mialam owulacje!! Jakoś niedawno bo jeszcze ciałka żółtego nie ma ale potwierdziła owulacje... Z tym ze to dopiero 11 cyklu wiec to troche za wczesnie... Ciekawe ile będzie trwała druga faza... ale nawet jak potrwa 14-15 to cykl bedzie mial mniej niz 28 dni... . No i endometrium mam za cienkie ale na razie nie mówiła co mogę z tym zrobić bo stwierdzila ze leczy się pacjentki a nie to... i jesli dobrze kojarze to moje endometrium wynosi 4,20... PCOS oczywiscie wykluczyla!!! :) :D. MAm zrobic rozszerzone TSH. Estradiol tez moge ale miedzy 7-9 dc bo powiedziala że 3 dc to glupota... że teraz wystarczy zbadac wlasnie estradiol do 9 dc i wiesz czy bedzie owulacja czy nie... inaczej to jest bez sensu, to samo tyczy sie FSH i LH. Mąż ma zbadac nasienie i najlepiej rzucic fajki albo chociaz ograniczyc jesli wyjda zle wyniki.... a czy to zrobi to juz inna bajka.

31 tydzień (30+0)
75% na wykresie...
69 dni do naszego spotkania synku <3

króciutko jak zawsze w środę kiedy zaczynamy nowy tydzień :) dziś 31 ...

od dziś zaczęłam liczyć Twoje ruchy maluszku <3 tak dla siebie ,lekarz nie kazał...no i idziemy do szkoły rodzenia,niestety późno się obudziłam a ta na której mi zależy dopiero od kwietnia więc zobaczymy jak to będzie,położna powiedziała że damy rade ;)


tak rośniemy...
a2bb496e6f7d8480m.jpg...ec342b2373f95f0dm.jpg


kocham Cię synku rośnij zdrowo <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 12:27

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 25 lutego 2015, 12:58

Co za świat. Od 10 dzwonię do US, dwa razy była wolna linia, a i tak nikt nie odebrał... Krew mnie zalewa... Załatwiłam dentystę i może po powrocie z pracy zapiszę się w końcu do przychodni. Tyle dobrego.

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 25 lutego 2015, 15:20

Wyniki Beta HCG:

23.02. - 15 DPO - 94,7
25.05. - 17 DPO - 197,5

HCG podwaja się co 1 dni 19 godzin (43 godzin).

Średni dwudniowy przyrost to 203 mlU/ml (116%) (w normie).

Przyrost hormonu HCG jest w normie. Uzyskany wynik z dużym prawdopodobieństwem świadczy o tym, że Twoja ciąża rozwija się prawidłowo.

Co się dziwić - mówiłam,że to w Najlepszych Rękach jest :D

:) :) :) :) :) :) :) :) :) :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 15:39

Krycha Potrzeba pisania 19 września 2019, 16:59

W recepcji powitala mnie przemila pani z szerokim hollywoodzkim usmiechem, od razu po nazwisku. Zaprosila do poczekalni z nowym obowiazkowym formularzem. Ledwo go wypelnilam, w drzwiach stanela pani doktor i slodkim glosem poprosila do gabinetu, mimo ze w poczekalni bylo kilkoro ludzi. Po drodze zrobilo sie male zamieszanie ze starym, od niego tez chcieli karte ubezpieczenia, w koncu to klinika dla nieplodnych par. Po dosc dlugiej, acz sympatycznej rozmowie, zdolalam wytlumaczyc pani doktor, z czym przychodze. Najpierw twierdzlia, ze oni nie sa od tego typu zabiegow, ze robia tylko laparoskopie diagnostyczne, ale nie maja narzedzi do ewentualnego usuwania zrostow. Gdy nazwalam ich klinike najlepsza na rynku i wychwalilam odpowiednio umiejetnosci doktorow, zgodzila sie na konsultacje z ordynatorem, bo to on robi zabiegi. Powiedzialam, ze wiem, ze juz mi robil, dlatego chce jeszcze raz, bo bylam bardzo zadowolona. Pani stwierdzila jeszcze, ze przy endometriozie, ktora podejrzewamy, szans na naturalna ciaze i tak nie ma, ze nawet usuniecie zrostow nie pomoze przy takich parametrach nasienia, jakie ma stary. Zapytala, czy od razu wpisywac nas na invitro, bo i tak bedzie za darmo. Na koniec postanowila mnie zbadac. Wtedy pierwszy raz uslyszalam od lekarza, ze to zrozumiale, ze mnie tak boli, ze nie chce mnie straszyc, bo to tylko usg, ale na lewym jajniku widzi torbiel, byc moze endometrialna, ktora ordynator na pewno mi obejrzy laparoskopowo. Zapisala na konsultacje u niego za dwa tygodnie. Kazala przyjsc ze starym i jego papierami, od razu i jego sie przeswietli. Wypisala szereg badan z krwi, widzialam na zleceniu dane do operacji.
Potwierdzilo sie prawie cos, z czym standardowa ginekolog od trzech lat sobie nie radzi. Moje bole maja nazwe. To endometrioza. Jeszcze nie oficjalnie, brakuje pieczatki ordynatora kliniki, ale to tylko formalnosc. Ogolnie czuje ulge, bo wreszcie cos wiem. Jest szansa na zminimalizowanie objawow. Bede walczyc, wiem juz z czym i jak. Dlatego na poczatek wracam do diety przeciwzapalnej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2019, 17:01

Ralpina Matylda? 25 lutego 2015, 14:33

15dc. Środa.

Owulacja w tym cyklu postanowiła nieco wcześniej zaszczycić mnie swoją obecnością. ZAPRASZAM! Trochę będzie mi dzisiaj ciężko się na męża natknąć (dosłownie i w przenośni :) ), bo on dzisiaj gdzieś tam biegnie po pracy, ja mam swoje fikołki i kończę po 22:00. No nic... Po nocach kopulować będziem :)
Poranny seks, jakże przeze mnie umiłowany, niestety od czasów pojawienia się małego Robala odstawiliśmy. No może nie od czasów pojawienia, a bardziej od czasów kiedy Robal stał się mobilny i włazi nam na głowy, nie tylko do łożka :)

Poza tym dzisiaj mam wizytę u gina. Ma rzucić okiem na wyniki hormonów i na dojrzewające jajo (myślę, że piękne, okazałe, tuż tuż przed pęknięciem powinien ujrzeć... Tak mi podpowiada dzisiejszy śluz ciągnący się kilometrem, jak i dziwne szczypanie w okolicy szyjki, które oficjalnie ochrzciłam bólem owulacyjnym. No i kreska na teście śmiało może być uznana za pozytywną (choć z ciekawości siknę jeszcze wieczorem i zobaczę czy jest ciemniej).

Jako że owulacja zaskoczyła mnie conajmniej jak zima drogowców, zapomniałam zupełnie o arsenale ekskluzywnych testów z Rossmana... Zużywać? Czy zostawić na przyszłość??

Przepraszam?! Jaką przyszłość??!! To jest mój absolutnie ostatni cykl starań o potomka w całym moim życiu. Nie będzie następnego cyklu!

EDIT: byłam u gina (no nie lubię gościa, będę go musiała zmienić :/ Przyniosłam mu kpl wyników hormonów, a ten mi pytanie zadaje: "pani się o dziecko stara?" Byłam u niego 2 tyg temu. Mój laryngolog kochany (tęsknię!) pamięta jak moja córka ma na imię i jak wyglądała moja tomografia z 2011r. A ten, nie pamięta nawet po co właściwie do niego łażę...
No ale ocenił poziom hormonów jako właściwy, zrobił USG. Endometrium 12cm, Graff 2 cm. Nic nie powiedział. NIC! Głupawo się tylko uśmiecha, jak słyszy, że staramy się dopiero kilka miesięcy...

Po tym, co napłodził na USG wnioskuję, że owulacja tuż, tuż!! Aaaaaaa!! Muszę P dzisiaj do wyra zaciągnąć!

Niewiele brakowało, bym przegapiła owulację, tak mnie podeszła przedwcześnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 17:53

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 25 lutego 2015, 14:59

Korzystając z chwili wolnego czasu przejrzałam dzisiaj swój pamiętnik......i przeraziło mnie to co przeczytałam!!!!

Jakby pisała go zupełnie inna osoba, może ze dwa czy trzy wpisy podobne do mnie, a reszta? Kurcze, czy ja naprawdę już tak się zmieniłam? Wpisy mają faktycznie jakiś wydźwięk histeryczno-maniakalny.... Pragnienie posiadania dziecka jest ogromne, to prawda, przeczyć nie będę, ale nastrój jaki temu towarzyszy jest okropny :(

Najgorsze jest to, że ja zawsze byłam optymistką, cieszyłam się szczegółami, po prostu byłam wesoła i doceniałam to co mam :) hmmm, dalej się cieszę, że męża, dom, oboje jesteśmy zdrowi, mamy po dwie ręce i dwie nogi, praca jaka jest ale jest, mamy rodzinę, która nas kocha i wspiera gdy tylko potrzeba. Codziennie widzę, że jest ogrom ludzi, którzy zmagają się ze złym stanem zdrowia, z ludzką krzywdą i niesprawiedliwością tego świata. A my TYLKO ALBO AŻ nie możemy zajść w ciążę.... to oczywiście przykre i bolesne, myślę, że niejedna kobieta wie co to znaczy. No jakże, wystarczy poczytać pamiętniki tu na OF...przeczytałam ich sporo i widzę tu różne rzeczy...wolę walki, komplikacje medyczne, ból po utracie maleństwa....Wszystkie dziewczyny dają jakąś naukę, każdą można podziwiać w inny sposób i za inne cechy :) Cieszę się, ż tu trafiłam w listopadzie :) Kiedy trafiam na pamiętnik, który kończy się wpisem "ciąża rozpoczęta...." to wierzę, że mój również się tak zakończy i cieszę się, że któraś z dziewuch doszła do swojego upragnionego szczęścia, nie ważne, czy naturalnie czy z pomocą medyczną....to już traci znaczenie...

Także, nam też się uda,kiedy przyjdzie na nas pora :) Być może kiedy sami oswoimy się z tą myślą tak na 100% i nie będzie żadnych przeszkód zdrowotnych to właśnie wtedy będzie ten moment. Byłam owładnięta tym jednym tematem tylko i widzę ile czasu zmarnowałam na niepotrzebnym dołowaniu się, płakaniu, kłótniach z mężem (ha, tych pewnie jeszcze będzie sporo...). Dzisiaj uświadomiłam sobie - lepiej późno niż wcale - że trzeba powrócić do normalności. Oczywiście nie rezygnować ze starań, nieeeee o to chodzi, albowiem o to by przyjąć to jako radość, błogosławieństwo, prezent od losu...

Nie będę się dołowała, a tym bardziej innych - no męża. Chociaż człowiek ten zasługuje na kilka słów. Kocham go i uwielbiam strasznie, jest moim szczęściem i towarzyszem....ale ostatnio zrobił się też bardzo nerwowy :( Chciałabym, żeby umiał ze mną rozmawiać na temat poczęcia naszego maleństwa, ale nie lubi nawet słuchać za dużo....zazwyczaj ja prowadzę monolog, on się denerwuje, ja wrzeszczę i tak to się kończy. Zależy mi, by zrobił podstawowe badania ogólne oraz badanie nasienia i on o tym dobrze wie. W żadnym wypadku nie próbuję mu wmawiać, że nasze niepowodzenia są jego winą, a nawet jakby tak było to przecież lepiej wiedzieć i leczyć niż czekać na cud w nieskończoność....no to raczej logiczne moim zdaniem, ale moje zdanie ostatnio bardzo różni się od zdania mojego męża. mam nadzieję, że zdoła to przemyśleć zanim dopadnie mnie menopauza...oczywiście jeżeli nie zaciążę do tego czasu :)

Z mojej strony sprawa wygląda tak: przebadam się na wszystko, co tylko trzeba będzie, zrobię wszelkie niezbędne badania jakie zlecą mi lekarze, nie odpuszczę niczego dopóki nie okaże się, że jestem okazem zdrowia i u mnie nie leży przyczyna braku sukcesu, albo w końcu się jakaś znajdzie i zacznę stosowne leczenie. po prostu muszę mieć pewność, że naprawdę wszystko gra, do tej pory nic nie znaleziono, no może poza tym TSH na poziomie 2,68, na co zresztą od lutego biorę leki. wiem, że może to zająć trochę czasu i tym bardziej szkoda, że badań nasienia mąż nie chce zrobić, bo gdyby okazało się, że coś mu tam jednak należy podreperować to robilibyśmy to w jednym czasie....bo przecież na czasie najbardziej zależy.... No ale cóż, na siłę przecież nie zaciągnę....

Zmieniam nastawienie, to już postanowione :) Wiem, że ono tym razem szybko mi się nie zmieni, już nie płaczę gdy dostaję okres, no chyba, że z bólu brzucha, bo ten to wówczas daje okrutnie w kość :( W temacie miesiączkowym jeszcze zauważyłam, że niestety zaczął mi się wydłużać cykl przy jednoczesnym skróceniu czasu samego krwawienia do 4-5 dni (zawsze miałam ponad 7, tak do 9), ból brzucha cały czas bez zmian, od zawsze i na zawsze chyba. Owulacja występuje od 18 do 24 dc, faza lutealna zazwyczaj 11 dni, przydałoby się ją wydłużyć...ale zobaczę co lekarz na to, w marcu mam dwie albo 3 wizyty, do jakiś wniosków lekarze myślę dojdą, od tego są, przynajmniej powinni być, bo trafić na dobrego to tez ciężko...

Tak na rozpoczęcie nowych starań... kupiłam sobie nowe wiosenne kozaczki :) na wysokim obcasie, a co :) Jak je tylko zobaczyłam przypomniała mi się koleżanka, która również kupiła sobie buty na nowy sezon z równie wysokim obcasem i nawet ich nie założyła, o zaciążyła i niebezpiecznie było w takich bytach chodzić, no i mało wygodnie przede wszystkim :) Nie zastanawiałam się długo nad zakupem, podobają mi się i już :) Zaciążę czy też nie, w bytach raczej zdążę trochę pochodzić, coraz cieplej się robi na dworze :) Plan żeby do lata chodzić z brzuchem, albo po prostu z malutką fasoleczką pozostaje :)

Robię sobie również listę rzeczy do zrobienia na ten rok, takich alternatywnych żebym miała o czym myśleć i co planować. Na razie mam kilka punktów na liście:

- wycieczka w nasze Polskie góry - to fakt zupełnie pewny, zaplanowana na maj - czerwiec
- lot balonem nad Kaszubami lub Mazurami, no chyba, że w górach znajdę tą opcję :)
- z górki na pazurki w specjalnej kuli - nie wiem, czy to ma jakąś nazwę, muszę się dowiedzieć
- gokarty, mała rzecz a cieszy :)
- ścianki wspinaczkowe muszą powrócić w tym roku
- marzy mi się skok ze spadochronem, ale jeszcze nie wiem, czy mam dość odwagi, najwyżej w przyszłym roku spróbuję
- weekendowy przynajmniej pobyt w spa, od czasów studiów chyba mnie tam nie było
- rower, rower i jeszcze raz rower....

to na razie na tyle, ale pewnie coś mi do głowy jeszcze wpadnie :)
Tym optymistycznym akcentem zbieram się za porządki, bo ileż można przy tym kompie siedzieć :)

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 25 lutego 2015, 15:04

Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.


To mi się dobrze dzisiaj trafiło :)

Bergo Bergo - nowa ja 25 lutego 2015, 15:05

Na kwękanie nie reagujemy, ja mam na myśli płacz. Ostatnio było tego dużo w nocy, ale dziś np. dopiero o 5 zaczął popłakiwać, a powodem było wpychanie przez sen główki w szczebelki :) Myślę, że dziecko ma różne etapy w życiu i trzeba to uszanować. Synek koleżanki, która tak doradzała, zasypiał sam i w ogóle cud miód. W 10 miesiącu życia to się zmieniło. Robi histerię, rozpacza i za żadne skarby nie chce spać sam. Także nie ma reguły.
A nosić muszę! Przynajmniej z 15 minut po jedzeniu muszę go ponosić lub potrzymać w pionie, bo refluks nadal ma okropny i nie mogę ryzykować, że się udławi. Natomiast resztę czasu spędza głównie na macie lub ćwicząc ze mną, do tego spacer, jakaś drzemka i tak dni lecą :)

Jak to się stało, że nie je w nocy? Jakoś tak samo wyszło. Je dużo w dzień, w nocy przestał się domagać jedzenia. Zjada około 20 a potem po 6 rano.

18 dc, troszkę mnie nie było, ale to już czas coś napisać, wyluzowałam w tym miesiącu i staram się tak nie denerwować, ale jak zwykle coś musi być nie tak, nie mogę doczekać się owulacji, albo przynajmniej nie wiem kiedy była :/ testy ovu jakieś nie wyraźne, temperatura szaleje (przez pracę nie mogę mierzyć ciągle o tej samej godzinie, za to szyjka wysoko miękka, śluzu dziś powódź super rozciągliwy i ból jakby miesiączkowy do tego pełno diod na twarzy ehh. Mam nadzieję, że to nie będzie jakiś cykl bezowulacyjny:/
W tym cyklu zaczęłam pić też ziółka baby and mama med - płodność, ale mam wrażenie, że jestem po nich bardziej śpiąca, ale może też spokojniejsza, mam nadzieję, że pomogą... ale też nie zaszkodzą :/
Z mężem też staram się coś więcej rozmawiać, chociaż źle czuje się w roli tej "zaciągaczki do łóżka" on w tygodniu pracuje od 14 do 22-23, zazwyczaj czekam na niego, chociaż rano ja znowu wstaje wcześnie i dopiero chodzę potem nie wyspana i rozdrażniona tą sytuacją :/ może wolałabym żeby było tak jak kiedyś, kiedy kochaliśmy się tylko jak mieliśmy naprawdę ochotę, ale wiem też, że rok takiego <3 nic nie dał :(
Nie chce też zacząć marudzić tak jak ostatnio bo wiem,że to będzie oznaczać PMS a tymczasem... drzemka :)

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 25 lutego 2015, 15:42

I brzuch już prawie nie boli :) Piersi tylko bolą tak,że się do Męża nie mogę przytulić :/

Odpowiedź profesorka, hmmm...

"Zalecałbym wykonanie badania nasienia pod kątem fragmentacji DNA plemników metodą TUNEL (daje najwięcej informacji). Warto także zweryfikować wzrost endometrium. Może on korelować z ryzykiem utraty ciąży. Starania należałoby kontynuować po potwierdzeniu, że endometrium wzrasta prawidłowo i ma odpowiednią grubość. Nie napisała Pani, w jakim jest wieku, a informacja ta może być istotna z perspektywy opisanej przez Panią sytuacji. Poronienia w ok. 80% są związane z wadami zarodków. Te z kolei mogą być związane z wiekiem lub innymi specyficznymi czynnikami. Przyjmowanie luteiny od 2 dnia skoku temperatury wydaje się trochę za wczesne, jednak musiałbym mieć możliwość konsultacji, by wypowiedzieć się jednoznacznie."

Nie rozumiem z tą luteiną szczególnie... ;]

NAPOJE

Pij bez obaw:
– wodę mineralną niegazowaną,
– słabą herbatę lub bawarkę,
– herbaty owocowe i ziołowe,
– kawę bezkofeinową albo słabą, normalną,
– soki owocowo-warzywne,
– kompoty,
– jogurty naturalne, kefiry, maślanki

Unikaj: napojów gazowanych (zawierają dużo cukru a bąbelki w nich zawarte mogą powodować kolki)

MLEKO i PRZETWORY MLECZNE

Jedz ostrożnie: jogurty naturalne, kefiry, maślanki, mleko zsiadłe, sery białe (mogą wywoływać reakcje alergiczne)

OWOCE

Jedz bez obaw:
– banany,
– brzoskwinie,
– jabłka,
– maliny ,
– jeżyny,
– porzeczki,
– agrest,
– soki, dżemy, jogurty, galaretki z tych owoców

Uważaj na:
– truskawki, poziomki, cytrusy (uczulają)
– gruszki i pestkowce, np. śliwki, morele, czereśnie, wiśnie (niekiedy mogą powodować bóle brzucha i kolki)
– owoce suszone (konserwowane chemicznie)
– soki, dżemy, jogurty i galaretki z tych owoców

WARZYWA

Jedz bez obaw:
– ogórki,
– buraki,
– marchewkę,
– ziemniaki,
– kapustę pekińską
– kukurydzę,
– pietruszkę,
– koperek,
– soję,
– szpinak,
– młodą fasolkę szparagową,
– dynię,
– kabaczek,
– cukinię,
– wszystkie rodzaje sałat

Uważaj na:
– cebulę i czosnek - mogą zmieniać smak mleka; cebula powoduje wzdęcia
– kapusta, kalafior, groch, fasola, brokuły, bób - mają właściwości wzdymające i mogą powodować kolki u dziecka
– pomidory i seler - zawierają silne alergeny
– paprykę, chrzan, pory, grzyby


PIECZYWO
– jedz zwłaszcza ciemne i pełnoziarniste

Uważaj na: pieczywo z konserwantami

KASZA, RYŻ, MAKARON
– wybieraj zwłaszcza te pełnoziarniste – jedz kilka razy w tygodniu

JAJKA
– ugotowane, zarówno na miękko jak i twardo – 2-3 razy w tygodniu

Uważaj na białko – jest bardziej alergogenne niż żółtko

RYBY
– jedz najlepiej morskie (ugotowane lub pieczone) – dwa razy w tygodniu

Unikaj:
– surowych ryb, np. sushi
– konserw rybnych i ryb marynowanych



MIĘSO

Jedz bez obaw (dwa razy dziennie):
– mięso białe (drób, mięso z królika)
– chudą wieprzowinę, jagnięcinę (kilka razy w tygodniu)
– mięso grillowane lub duszone

Unikaj:
– tłustych wędlin, mięsa smażonego,
– cielęciny i wołowiny (jeśli dziecko ma skazę białkową)

SERY
– jedz ostrożnie, są ciężkostrawne

Uważaj na:
– sery pleśniowe
– pikantne sery i twarożki
– w przypadku skazy białkowej u dziecka wyeliminuj produkty mleczne, ale musisz wtedy pamiętać o przyjmowaniu preparatu wapniowego

TŁUSZCZE

Używaj bez obaw:
- masła (tylko i wyłącznie; nie stosuj żadnych substytutów),
– oliwy z oliwek oraz oleju rzepakowego (najlepiej niskoerukowego)

Unikaj:
– smalcu i oleju arachidowego

SŁODYCZE
– możesz jeść w ograniczonych ilościach

Uważaj na: miód, czekoladę, kakao, mak

ORZECHY
– uważaj zwłaszcza na orzeszki ziemne i pistacjowe; zawierają silne alergeny, mogą wywoływać nawet reakcje wstrząsowe

ALKOHOL

– wódka i inne wysokoprocentowe alkohole są zabronione
– możesz sobie pozwolić na kieliszek wina czy małą szklankę piwa od czasu do czasu

PRZYPRAWY i DODATKI

Przyprawiaj bez obaw:
– świeżymi ziołami,
– koperkiem, natką pietruszki, szczypiorkiem,
– majerankiem,
– kminkiem,
– innymi łagodnymi przyprawami ziołowymi

Uważaj na:
– barwniki, konserwanty, słodziki polepszacze oraz inne sztuczne dodatki do żywności
– paprykę, pieprz, chilli, musztardę, ocet (mogą powodować bóle brzucha i kolki),
– majonez,
– ketchup
– sól i cukier (w dużych ilościach)

Kiciusiowa ......... 25 lutego 2015, 16:51

Witamina D na poziomie 16, czyli niedobór, lykam kropelki. Dostałam eutyrox 50 na zbicie TSH.
Jestem już po owulacji, czekam...

<3 39+2 <3

No i byliśmy na tym KTG - wyszło bardzo dobrze, powiedziałam położnej o moich obawach co do wód płodowych, że mam cały czas mokro i powiedziała, żebym skonsultowała to z lekarzem żeby on to sprawdził. No więc poszłam do takiego mega przystojnego lekarza(mojego akurat nie było)
Powiedział, że to nie wody. Zbadał mnie na koźle, szyjka całkowicie zgładzona, rozwarcie 3cm i powiedział, że na 100% nie przenoszę ciąży. Zrobił jeszcze chyba masaż szyjki i jak wyciągnął rękę to polała się krew. Powiedział, że teraz to się może zacząć w każdej chwili :)
Powiedział, że jak się zaczną teraz skurcze to mam od razu jechać do szpitala. No i że mam jeszcze męża zaatakować ;p

No więc zaatakowałam ;p haha i jeszcze przed chwilą znów odpadł mi kawał czopa tym razem krwisty. Od momentu tego badania boli mnie podbrzusze i czuję co jakiś czas skurcze krzyżowe. Czekam na rozwój akcji. Może dziś będzie mój dzień heheh :P


<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

antea Tym razem się uda! 25 lutego 2015, 20:27

Wiem, że nic nie wiem.

Powiedzieli wczoraj w rejestracji, że krew wyślą do miasta i jutro przyjedzie wynik.
Nie przyszedł.
Poszłam dziś o labo. kłócić się.
No bo jak.
Ponad dobę czekać na wynik b-HCG to i tak przegięcie.
W cywilizowanym świecie czeka się parę godzin.
W labo. powiedzieli, że krew jeździ tylko w pn śr i pt.
Więc jest szansa, że wynik będzie w pt :|||||||||||||
Dacie wiarę?? czekać na wynik bety od wtorku do przynajmniej piątku??!!!!!!!!
Domyślcie się jaką miałam minę.
I dodała jeszcze, żebym w pt dzwoniła wcześniej bo oni mają dużo pracy i pewnie po wynik pojadą dopiero w pn............................................



Z nerwów nie mam ochoty na nic.
Tak mi podnieśli ciśnienie, że mam ochotę kogoś udusić gołymi rękoma.
Zrobię rano sikańca.
Może będzie coś widać. :(



klaudiaslask nasze starania o kropeczka 25 lutego 2015, 17:02

oj kochane jesteście że mnie tak wspieracie dziękuję wam a i muszę się czymś pochwalić karmiłam dziś małego wpuścili mnie do niego lekarka już stwierdziła że jestem wyleczona mam lekką chrypkę ale nie zauważyła no i pozwoliła mi małego nakarmić pielęgniarka powiedziała mi że miałam się nie przyznawać że jestem chora bo większość kobiet kicha prycha a nic nic nie mówią no i powiedziała że mały śpi i że jest najedzony więc nie będzie go budzić ale tylko stanęłam przy nim od razu otworzył oczy była zdziwiony bo podobno jego trudno obudzić ale widocznie wyczuł cyce bo zaczął ciamkać i szukać więc pozwoliła mi go przystawić i jadł :) jestem z niego dumna mój mały klocuszek już waży 4300 i urósł ciekawe jakie ubranka mogę już odłożyć na pewno 52 ale resztę na razie zostawię i sprawdzę na małym jak wróci :) już został nam jeden dzień nie mogę się doczekać :) pozdrawiam was i dziękuję za wszystko :) to dzisiejsze karmienie dodało mi skrzydeł :)

24 dc (12 cs) 8 dpo

Wczoraj gdy tylko oddałam się z poświęceniem szorowaniu czystego i tak mieszkania dostałam smsa od siostry ciotecznej (M.). Wychowywałam się z nią w dzieciństwie bo ona była jedynaczką, a nas było dwie i tak jakoś było nam raźniej, blisko mieszkałyśmy, wspólna Babcia i Dziedek i takie tam rodzinne zawiłości. Ale odkąd wyjechałam na studia nasz kontakt ogranicza się do spotkania raz w roku :P nawet sobie życzeń na święta nie składamy. No jakoś tak wyszło, mimo że się nie pokłóciłyśmy ani nic. Myślę, że ona chciała się odciąć zupełnie od rodziny, bo jej ojciec kompletnie pogrążył się w chorobie alkoholowej. Tu w Trójmieście mieszka ode mnie około 15 minut spacerkiem, a autem to jakieś 5 minut ze staniem w korkach :P oczywiście jak raz w roku się spotkamy z M. to jest piękna rozmowa, wspólne wyjście jakaś tam rozrywka. Tym bardziej zdziwiłam się gdy nagle dostałam smsa od M. o treści:

"Hej Siostra, co nam słychać? Śniłaś mi się dzisiaj :D i chyba proroczy sen miałam, bo zostałam w nim ciocią :)"

Eeeeeee... Nadmienię, że ona o staraniach nic nie wie, ale i tak jej nic nie odpisałam :P może jutro zadzwonię i jak już się ona pierwsza odezwała to zaproponuję jakieś spotkanie :P

Mąż wrócił z pracy, wysłuchał mojego biadolenia że martwię się o W. (tego od upadku ze schodów). A nawet w geście solidarności chwycił za odkurzacz i ćwiczył ze mną mojego pedantycznego pierdolca. Gdy lekko wymęczyłam się tym sprzątaniem zabrał mnie na spacer. Poszliśmy nad morze, trochę ochłonęłam a wracając przechodziliśmy obok KFC i nie mogłam się powstrzymać żeby nie wciągnąć czegoś fast foodowego :D opierdzieliłam co miałam zjeść, zapiłam kolą. K. nagle zrobił wielkie oczy. Spojrzał na zegarek i ...

"O mój Boże! Misia! Ty jesteś już osiem dni w ciąży! Nie możesz tego gówna wpierd***ć"

E! E! Sory, nie osiem a siedem! No ale i tak przyznam, że byłam pod wrażeniem. On jednak na prawdę się interesuje tym całym procesem poczęcia, a nie tylko mnie bezmyślnie bzyka! No pomijając gotowanie własnych jaj.

No i czas na objawy. Przecież to typowy wpis z nagłówkiem x DPO :P

Co do implantacji. Wtedy mnie fantazja poniosła. Dalej boli mnie tak samo. Ewidentnie złuszcza mi się śluzówka i już niedługo @. Stąd to łaskotanie.
W nocy K. próbował mnie jak zawsze przez sen złapać za piersi. No ale jak tylko dotknął to od razu się obudziłam z wrzaskiem, że BOOOOLI. Chyba jeszcze nigdy mnie tak cyce nie bolały. A przecież co cykl się skarżę na niesprawiedliwość związaną z rozmiarem moich piersi a dolegliwościami bólowymi. Mogłoby kiedyś przestać. To znaczy ja wiem, kiedy przestanie. Kiedy przyjdzie do mnie małpiszon. I wtedy znowu się wkurwię.

Mówię Wam, kobiecie nie dogodzisz.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)