antea Tym razem się uda! 26 lutego 2015, 17:24

I co teraz?
Jaką opcję wybrać?

Mąż chce aby przestać chodzić do lekarza, porzucić wszelakie ovufriendy, bociany i inne fora.
Przestać liczyć, wyliczać, notować, mierzyć, sprawdzać.
Kochać się dla miłości i z miłości.

Ale czy ja będę tak potrafiła?
Czy rozsądnie będzie odrzucić medycynę i fora?
Czy mogę pozostawać bez opieki lekarskiej?
Pewnie nie będę miała w ogóle owulacji.
Ale jak dalej będę się leczyć hormonalnie to prawdopodobne, że co miesiąc będę lądować na pogotowiu.
W takich warunkach też nie da się zajść w ciążę.

Z całej złości kupiłam dzisiaj prezerwatywy.
Pierwszy raz w życiu.
Chyba nie chcę już dzieci.
Moja cierpliwość i nadzieja się skończyły.

sikorka@ Taka tam pisanina.... 25 lutego 2015, 21:40

Dziekuje dziewczyny a szczegolnie Miru, troche mnie pocieszylas bo nie Wiem czy ta heparyna naprawde dziala... Coz.... Bede sie kloc I poczekam na wyniki

Dzisiaj bolał mnie troszkę ten jajnika wykres pokazał owulacje ale dlatego że byłam chora w sumie jestem ale nie ma już temp wyższej. Oglądałam filmik jak wygląda owulacja fascynujące co się teraz może we mnie dziać. Dziś grupami dostałam. Mój mówi ze musi do mojego giną zadzwonić co on mi dał bo non stop chce i mam głupek a jego juz aż boli masakra żeby chłopa bolało dam mu spokój hehe wzielam na luz co ma być to będzie. SIS ma rozwarcie 2mm chłopak 3200 waży ja to tylko myślę żeby się szybko i zdrowo urodził.

Boże jakie ja błędy robię ale pisze z kom wybaczcie
Glupawki dostałam

Znow boli mnie glowa z tego myslenia o tym co bedie. Nie moge uwierzyc ze moja przyjaciolka zaszla w ciaze a ja dalej nie i ze zostalam juz sama ostatnia ktora nie moze zajsc ... one wszystkie majavpowod do radosci, szwagierka nawet do mnie nie zadzwoni. Ma mnie teraz gdzies co ja obchodze. Ale jak nie zachodzila to miala o czym ze mna gadac....

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 25 lutego 2015, 21:54

Nigdy nie będę oglądać testów ciążowych po czasie! Nigdy nie będę oglądać testów ciążowych po czasie! Nigdy nie będę oglądać testów ciążowych po czasie! Nigdy nie będę oglądać testów ciążowych po czasie!

Cholera nie wiem ile razy muszę to napisać, żeby ten durny łeb to zrozumiał. Wczoraj 10 dpo, mierzę tempkę - spadła... dół idę do łazienki robię test. Negatyw, zero złudzeń... odkładam i idę robić mejkap itp. Przychodzę za pół godziny na teście cień cienia. Pokazuję mężowi - musi się przypatrzeć ale też widzi. No to jest nadzieja, od razu humor lepszy. Dziś 11 dpo. Mierzę tempkę spadła, no to biorę 2 testy ciążowe i idę robić (innych firm żeby nie było). Znowu negatywy... w sumie co ja sobie wyobrażałam głupia. Czuję smutek i złość na samą siebie. Trudno, trzeba pogodzić się z porażką, ale testy znowu odkładam. Wracam z pracy i znowu czort mnie podkusił spojrzeć na te testy... znowu cienie i mętlik w głowie...

No przecież jestem farmaceutką, wiem, ze testów nie ogląda się po czasie, wiem, ze zachodzi reakcja itp. Ale z drugiej strony naczytałam się historii w których cień po czasie okazywał się być ciążą i znowu pojawiła się ta złudna cholerna nadzieja :( po co? pytam się po co... Już zaczęłam się godzić z tym, że @ jest gdzieś za rogiem, że tym razem się nie udało...

Zresztą zgodnie z moimi obliczeniami @ nadejdzie jutro, więc nadzieja potrwa krótko. Brzuch boli jak na @ więc cóż... pozostaje czekać...

Mój aniołku pamiętaj, ze mamusia na Ciebie czeka i już bardzo Cię kocha... do zobaczenia wkrótce :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 16:49

18 dc. Tak przeglądam wykresy w galerii i doszłam do następującego wniosku - ciąża w tym cyklu mało prawdopodobna, bo:
1. Pęcherzyk w 12 dc 13 mm to zdecydowanie mało. Tym bardziej po CLO.
2. Nie wiadomo czy w ogóle pękł, nie sprawdziliśmy tego na usg. Ogromnie bolały jajniki, ale czy to dowód?
3. Nie wiem co z endometrium - słowo dr że ładne niewiele mi mówi. Pojecie względne.
4. Nie dostałam dupka. Większość dziewczyn stymulowanych łyka dupka lub luteinę, dlaczego ja nie? Progesteron w zeszłym cyklu 13 szału nie robi. Ale może ja się nie znam?
5. Poza tym to by było zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe.

Z nowości:
1. Pregnyl
2. Pasek św Dominika
3. Jakiś dziwny spokój i chyba obojętność?? Co nie znaczy, że nie zaglądam 17 razy dziennie na OF:)
4. Wyjęłam kolczyk z pępka, niech mi żelastwo żadne nie zajmuje miejsca w brzuchu;)Poza tym przy takim brzuchu, jaki mam teraz, to żadna ozdoba, prawie go nie widać;)

Zastanawiam się czy nie przestać mierzyć temp, nie chce mi się i niewiele mi to pomaga, jak widać.
Gdybym miała jeszcze tanie testy, to bym zrobiła już dwa dni temu, żeby sprawdzić jak to jest zobaczyć dwie kreski, nawet ze świadomością że to hcg ze strzykawki.
Eh życie...
Takie tam moje wieczorne wynurzenia;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 09:58

Kocia kociowy pamiętnik 6 lutego 2016, 21:55

Kakałko lubimy to :)
25 tydz. 1 dz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2016, 22:09

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 25 lutego 2015, 22:06

cyk cyk cyk :-) to już jutro ,mam stresa :-((

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 25 lutego 2015, 22:06

cyk cyk cyk :-) to już jutro ,mam stresa :-((

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 25 lutego 2015, 22:06

cyk cyk cyk :-) to już jutro ,mam stresa :-((

tc: 33+3, waga 66 kg.

Mam baby bluesa. Jeszcze nie urodziłam. A już mam baby bluesa. Oczywiście, jako zapalona forumowiczka, sama go sobie zdiagnozowałam. We wtorek, 8 września, ciotka zadzwoniła, że urodziła kuzynka, która miała termin na koniec września. Motorek w dupie mi się włączył, zamówiłam wózek, materacyk, monitor oddechu, poszukałam kocyków na zimę. Zapowiedziałam Mężusiowi, że mnie żadne uszczelki, nowe dzwonki nie interesują, że w najbliższy weekend doczyszcza ostatecznie mieszkanie po remoncie. Bo już mam dość dorabiania codziennie czegoś po 15 minut. Wczoraj wieczorem okazało się, że ciotce się popierdzieliło (lat prawie 80) i kuzynka urodziła 2 dni po terminie. Co moje nerwy, to moje. Sprzątanie i tak zostaje, będę spokojna, że mam posprzątane, jak chcę.

Kumpelstwo wspinaczkowe organizuje wyjazdy w skały (na prawie tydzień) lub w Tatry się powspinać (na weekend). Zazdrość mi się włączyła. Że oni jadą, a ja nie, że oni robią formę, a ja nie, że oni mają progres, a ja regres. Zaczęłam myśleć (przekleństwo!). Że no, kurczę, czy ja wiem, na co się pisałam, na co tyle lat starań, bo przecież ja nic nie wiem o pielęgnacji noworodka, o wychowywaniu dzieci i że przecież ja to dziecko mogę skrzywdzić i że chyba nie jestem gotowa. (33 lata w październiku strzelą, 46 dni do terminu porodu, troszkę za późno na wątpliwości). Że kiedy ja wrócę na treningi, czy w ogóle wrócę, że tyyyyle mnie omijaaaaaaaa. No i w ryk.

Do tego doszedł dzisiejszy sen. Otóż, ktoś na forum powiedział, że urodziło mu się dziecko i że je skrzywdzili w trakcie standardowej procedury wykonywanej za granicą. Otóż, ta standardowa procedura to oskrzydlanie. Bo przychodzimy na świat z zaczątkami skrzydeł i żebyśmy nie mogli latać, za granicą są obcinane noworodkom zaraz po urodzeniu. 😞

Malineczko, kocham Cię nad życie, więc nie słuchaj myśli Matki.

kama005 Czekając na nasz cud. 25 lutego 2015, 23:28

Już nie wiem co myśleć. Testy negatywne. Drugi raz w miesiącu kilka dni temu wystąpił śluz rozciągliwy. Nie ogarniam. Może to moja owu? Chciałabym żeby to się już wyjaśniło. Mój M. nagle dzisiaj do mnie że mi się spóźnia i ma nadzieję że to to! Ucieszyłam się że jednak się tym przejmuje choć tego nie pokazuje....

idka Być szczęśliwą 26 lutego 2015, 00:13

Jest!Jest @ :) nie sądziłam, że się z niej tak ucieszę :P ale skoro jest ona pierwszą po poronieniu to ją naprawdę miło witam. Gorzej, że strasznie męczę się od paru dni z bólem zęba, który o ironio! jest aktualnie leczony. Mam cudowną dentystkę i mocno wierzę w to, że jutro zdziała cuda i naprawimy to, co się popsuło. A skoro planuję ciążę w tym roku, ba! wiem, że w niej jeszcze w tym roku będę, to tym bardziej muszę mieć zdrowe zęby :D

Smutno mi jeszcze, bo mój mężunio wyjeżdża na dwa dni i zupełnie sama będę w domu. Nie lubię takich chwil. Nie muszę być uczepiona u jego boku i cały czas spoglądać mu w oczy, ale świadomość, że ktoś jeszcze jest w otoczeniu daje to poczucie bezpieczeństwa. I jest przynajmniej do kogo gębę otworzyć- znowu będę gadała z kotami - istna czarownica :D choć mój kocur raczej nie będzie chciał ze mną gadać, bo obraził się śmiertelnie po tym jak pozbawiliśmy go jajek a potem bezczelnie zapakowaliśmy go w kołnierz :] oups!

A taką brykę będziemy mieć. Dziadek kupił wnusi używaną, ale wygląda jak nówka. Musi tylko przywieźć do Polski :)

a7856a8c0a966388med.jpg

To jest Tutis Zippy Classic. Ruski wehikół :P

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 26 lutego 2015, 08:27

Długo nie pisałam ale codziennie czytam Wasze wpisy.Chyba zaczynam się uzależniać od nich:).Mój cykl z castagnusem jest bardzo dziwny.mierzę temperaturę ale oczywiście nie trzymam się stałej pory.Raz nawet zapomniałam rano i mierzyłam o 22.Nie mam co wyciągać żadnych wniosków z tych pomiarów.Najdziwniejsze jest to,że bez castagnusa mam bardziej "zaznaczoną" owulację.Co prawda czas z bólem owulacyjnym i śluzem jest krótszy ale zdecydowanie bardziej intensywny.Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam biorąc te tabletki.Myślę,że w tym cyklu raczej ciąży nie będzie.Mam jeszcze takie spostrzeżenie po wizytach w Waszych pamiętnikach,mnie to oczywiście także dotyczy:).Jeżeli chodzi o nasze emocje na przestrzeni cyklu to często wygląda to tak:początek-euforia,na pewno się uda,owulacja-starania,zaraz po-raczej nie wyszło,przed miesiączką-może coś jest.Do tych emocji też można by było wykresy zrobić:).Ciekawa jestem co ten cykl przyniesie,bardzo dziwny,mam wrażenie rozciągnięty cykl.dopijam kawę,przeczytam jeszcze jakiś Wasz wpis i do pracy.Myślę sobie,że niektóre z Was właśnie dzisiaj ogłoszą swoją upragnioną ciążę:)

"..bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża.."

nie otrzymałam jeszcze łaski w której intencji odnawiałam Nowennę, ale myślę, że samo odnalezienie przyczyn naszych niepowodzeń, odpowiednie koleżanki doradzające co robić i nie pozwalające się załamać, kompetentni lekarze po drodze to już jest w jakiś sposób ta moja łaska, która być może doprowadzi do ziszczenia się intencji o którą prosiłam..

26dc @@ nadchodziii :(

Nie mogę się doczkekać kiedy gin zadzwoni z terminem operacji... jestem taka niecierpliwa...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2015, 09:26

Angelike Mam to gdzieś... ;) 26 lutego 2015, 11:00

Tak sosenko - to moja ostatnia IUI.
Ale muszę wam dziewczyny powiedzieć, że jakoś nie czuję już żadnej presji. Nie mam złudzeń, że ta 3 iui się uda. Skoro od półtora roku nic się nie dzieje i dwie pierwsze iui nic nie dały to znaczy, że jest jakiś powód i 3 iui raczej tego nie zmieni. Pogodziłam się z tym.

Ta ostatnia iui to tylko wstęp do następnego rozdziału :) Ja już jestem myślami w ivf.
Nie czuję stresu, nie czuję, że ta 3 iui to "decydujące starcie", że od niej zależy "wszystko", ogólnie to nic nie czuję :)))
Na stresowanie przyjdzie czas przed pierwszą wizytą w sprawie in vitro, a potem przed punkcją, a potem przed efektami zapłodnienia, a potem przed transferem, a potem przed wynikiem bety :)
Tego stresu przede mną jest jeszcze wiele, szkoda marnować zdrowie na stres teraz ;) Będzie co ma być. Postanowiłam, że dopóki majątku i sił mi starczy dopóty będę powtarzać in vitro bo też nie zakładam że od razu się uda. Ale będę próbować do skutku ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)