26 dni do porodu
36+1
wogole tego nie czuje
nic mnie nie boli..energii mam w brud 
otom wielorybek
heheheh i narybek hehehheh


Dzisiaj o 14.45 wizyta u poloznej..jeszcze od 10 do 14.00 musze byc w pracy..zdaze na styk...wrocic do domciu, ogarnac, zrobic obiad i trzeba bedzie odebrac tesciowa o 18.40 z lotniska..znajac zycie ja bede musiala jechac a jeszcze tyle sprzatania mam...tesciowa jedzie do tescia od razu z lotniska hle hle hle 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2015, 07:53
Nic się nie dzieje, nic... nie czuje, żeby to było teraz
Mocno wsłuchuje się w swój organizm i nic nie słyszę. Ahhh przynajmniej niczego sobie nie wmawiam - możne to tez jakiś plus... Ostatni cykl był dla mnie tak dziwny (zastanawiałam się nawet czy to nie wczesne poronienie- ból nie do zniesienia - leżałam skulona i płakałam), ze boje się trochę jak i kiedy ten się zakończy.
Dzisiaj czytałam pamiętnik Inessy, siódmy aniołek w niebie, straszne ja o jednym zapomnieć nie mogę i pewnie nigdy nie zapomnę
Wynik bety odebrany 
12dpo - 55,70 a wczoraj 14dpo- 158,0 ! Pięknie
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Z tej okazji włączyłam sobie koncert U2 na Blu-ray 
JUHUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU ! Mam ochotę krzyczeć ze szczęścia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lenia ciąg dalszy i do tego się nie wyspałam bo Ewelina doszła do wniosku że noc wcale nie jest po to aby się wyspać, no ale mobilizuję się jak mogę i już poodkurzałam, pochowałam pranie (prawie
) i puściłam kolejne, a ptyś stoi przy oknie i liże szybę, ostatnio ma fazę na lizanie płaskich powierzchni- szyba, lustro, szafki, podłoga wszystko dobre 
Objawy ciążowe pojawiają się i znikają. Nigdy nie znikają całkiem,ale ich intensywność faktycznie jest różna. Nie doprowadza mnie to już do paniki
Niezmiennie chce mi się spać, w niedzielę przespałam w zasadzie 2/3 dnia. Budziłam się jak dziecko - na karmienie
Dobrze,że Małżonek gotował,bo stanie przy kuchence nie wyszłoby mi na dobre
Piersi są dalej wrażliwe,choć inaczej niż kiedyś. Nie są też takie napompowane. Teraz jakieś gruczołki czy krostki na nich powyskakiwały. Brzuch dalej pobolewa,nie jakoś mocno i nie ciągle. Ból ala miesiączkowy pojawia się co jakiś czas,a to znowu coś mnie w pachwinach ciągnie,a to któryś jajnik zakłuje i tak się jakoś kolebiemy :)Byle do wizyty 
Przeraża mnie mój apetyt. Wciągam po prostu wszystko,czasami zdarzają się jakieś zachcianki. I często (max.co dwie godziny) jestem GŁODNA. Jak robię się głodna,zaczyna mnie mdlić..i tak w kółko Macieju
Niedługo wizyta u dietetyczki,może ona coś zaradzi 
Drugą sprawą jest moja senność..mogę spać 20 godzin na dobę..jestem wiecznie niewyspana,a spać kładę się maksymalnie o 20-21. Później robię się strasznie rozdrażniona i nie mogę wytrzymać,muszę się położyć jak najszybciej. Jest to trochę mało komfortowe,bo też mało mogę zrobić,ale to też silniejsze ode mnie..
Mąż trochę na tym cierpi i z tego powodu jest mi przykro,ale wiem,że też jest wyrozumiałym człowiekiem i na tą jego wyrozumiałość liczę
Kochany Mój Adrianek 

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2015, 08:48
leże i odpoczywam .... nabiegałam się dziś w szale świątecznym i mam chwile na odpoczynek i tak leże i myślę ale nie wiem chyba głupoty mi do głowy przychodzą .... mój M jakiś taki przygaszony od tygodnia mało rozmawiamy ...
przedwczoraj był bardzo miły wieczór i zakończył się
ale mało tak przyjemnych wieczorów mamy jak ten ...a dziś myślę sobie że może to niewłaściwy partner ... zresztą mama mi tak palnęła ... i sama się nad tym zastanawiam skoro nam już druga ciąża skończyła się niepowodzeniem z poprzednim partnerem ciąże szybko się pojawiły na szczęście zdrowe z drugą ciążą niewielkie komplikacje ale modlitwa mi pomagała błagałam boga co wieczór by moje maleństwo się urodziło ( kosmówka się nie wykształcała a później się łożysko odklejało w 18 tyg. ) ale syn urodził się zdrowy duży o czasie
a teraz .... bliźnięta zdrowe wszystko ok ! i nasze szczęście i małe miłośći odeszły w 17 tyg.
płacz ból żal ... kolejne starania długie .. dla nas długie półtora roku ...
kontrolne badania w porządku bez jakichkolwiek powikłań .. więc dlaczego nie udawało się ??? po drodze wstrętne torbiele i cholerne leczenie tabsami anty .... w końcu test pokazuje 2 kreski radość sięga zenitu ... bez opanowania
jestem w ciąży hura !!
no i USG jedno ok a drugie nie ! kolejne nie ! boże nie ma dzieciątka dlaczego znów wszystko legło w gruzach zmagam się z tym bólem sama bo tylko mój M wie i mama !! mama się cieszyła może jednak córeczka moja wnusia się tam chowa ... powtarzała ... kuźwa mać ! tam nic nie ma mamo ale ona dalej miała nadzieje a dziś powtarza że nam nie potrzeba tego dziecka po co ... a ja się głupia zalewam łzami i sama się pocieszam ... z tej rozpaczy wkurwiłam się i poszłam do banku zapytać o kredyt mieszkaniowy i mam zdolność kurwa cieszę się !! i co z tego ... mówie o tym mojemu M no ani zadowolony ani smutny w końcu mówie że czeka nas rozmowa z deweloperem lub właścicielem mieszania które chcemy kupić .... a on od razu zaczyna rozmowe i kurwa mać !! żal w głosie nie ma mowy o kolejnym dziecku mówi jeśli bierzemy kredyt ... no i nic już nie powiedziałam ani słowa ... sięgnęłam dna emocjonalnego bo pragnę tego dziecka jak oszalała i nic do mnie nie dociera nie potrafie sobie nic w głowie ułożyć potrzebujemy mieszkania owszem to jest dla nas przyszłość dla moich synów .... ale ta myśl i pragnienie mnie zabijają .. urodziłam synów i powiedziałam sobie nigdy więcej dzieci i pogodziłam się z tym poznałam GO ! mojego M wspaniały kochający .. czuły cudowny dla moich synów . Dziewczyny !! błagał mnie odziecko byłam nieugięta przez wszystko co przeszłam i rozwód miałam dość ale w końcu przekonał mnie i ja zapragnęłam naszego dziecka ! i udało się ! strata ... znów się udało ! strata ... mój instynkt jest niezaspokojony ja oszaleje ... mam dość wózków, brzuszków (płacze )
po prostu jestem zazdrosna !!! kurwa mać !! (wybacznie za te przekleństwa) ale moja złość i żal jest przeogromny ....kocham go ale sama nie wiem już czego chce i czy on jest dla mnie właściwy jak z nim porozmawiać o tym żeby nie urazić od poronienia nie rozmawialiśmy o tym nawet nie wspomnieliśmy a ja ... sama się z tym bujam to moja wina obwiniam się za wszystko a dziś mętlik w głowie ...
Drogi pamiętniczku!
Dziś znów czuję się jakby mnie ktoś jebnął w ryj. Wchodzę na FB,a tam dziecko od J.W. Nawet ona zaciążyła! Czuję, że wszystko wokół dosłownie zaciążyło. Tylko nie ja. W 2014 roku jako jedna z niewielu moich koleżanek miałam chłopaka, ktorego mi zazdrościły. Teraz po tych kilku latach ja zazdroszczę im, bo to one teraz są szczęśliwe w swoich małżeństwach z dziećmi, a ja tylko dowiaduję się o kolejnej szczęśliwej. Jutro się najebie na tym weselu! Nie chce myśleć o niczym. Albo nie! Zobaczę jutro wyniki moje progesteronu z krwi, jeśli nie było owulacji mimo 26DC to na pewno nie będę stronić od alkoholu w ramach protestu! A podejrzewam, że owu nie było. Ale dobra nie będę narzekać... We wtorek przyszedł wynik wymazu. Pierwszy raz nie wyhodowali bakterii z pochwy od ponad roku. Ale za to jestem w 80% pewna, że coś siedzi w moczu.
Niechcianych niespodzianek niema końca...
Byłam wczoraj odebrać wyniki badań krwi w szpitalu
i baba nie chciała mi wydać, ze dopiero na wizycie lekarskiej lekarz je omówi
prawie się z nią pokłóciłam! mówię do niej, ze piguła jak pobierała powiedziała, że za 2 dni mogą być do odbioru na recepcji albo na wizycie, więc zjawiłam się po odbiór
a ta do mnie, że widocznie błędnej informacji mi udzieliła, bo pierwsze słyszy
to mówię do niej, że ja nie chcę czyiś wyników, tylko moje! dotyczące mojego stanu zdrowia (tym bardziej, że tam były na różne wirusy itp, hormony) a ta, że mi nie wyda
mówię do niej, że każdy pacjent ma prawo wglądu swoją kartę i ja chcę je zobaczyć, że jak kopia dokumentacji jest płatna, to zapłacę, ale chcę je widzieć dzisiaj
a ta do mnie, że nie, bo nie handlują wynikami badań i do czego mi potrzebne
to jej mówię, że chcę i koniec! jak będzie coś źle, to będę mogła od razu działać, a nie czekać na wizytę, którą mam za 3 tyg
a ta na mnie z pyskiem, że to nie w porządku, że wykorzystuję badania, za które oni płacą
wytłumaczyłam Pani, że za te badania płaci nfz i mam prawo zabrać je i przenieść się do innej placówki, ale nie o to tu chodzi, bo jak już mówiłam dotyczą mojego stanu zdrowia i chcę je widzieć tu i teraz. Jeśli nie może mi ich wydrukować (a widziałam, że dziewczyna przede mną dostała!) to niech mi da do wglądu, czy wszystko w porządku!
coś tam poburczała, poburczała pod nosem i mówi, że mi wydrukuje!
grzebie w kompie i pod nosem syczy, że ludzie nie rozumieją jak się do nich mówi po polsku.........oż ty k... myślałam, że ją zaraz za łeb wyciągnę z za tej lady..mówię do niej z uśmiechem, spokojnie, że nie musi być nieuprzejma i takie komentarze są nie na miejscu. Wyniki badań dotyczą mojej osoby, więc łaski mi nie robi, że mi je udostępni.
Wydrukowała mi, a ja do niej "i co było trudno? można? można! Dziękuję i miłego dnia życzę"
23CS - 3-4 dc
Estradiol 98,97 pg/ml (FL: 12,5-166)
FSH 4 mlU/ml (FL: 3,5-12,5)
LH 3,2 mlU/ml (FL: 2,4-12,6)
TSH 3,33 uIU/ml (0,27-4,20)
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 14:38
14dc wczoraj w lozku było mi tak jakos smutno maz nawet mnie nie przytuli, a ja jestem z tych jednak które potrzebują duzzzzzoooo czulosci a tego nie mam 
Wszystko to wyglądało zbyt pięknie aby mogło być prawdziwe... Dzisiaj spadek zaliczyłam, więc za kilka dni zawita @.
To już będzie 10 cykl, więc pora umówić się na wizytę u lekarza. Sama nie wiem, mieszane uczucia mam. Stymulacji na razie nie chcę, więc wizyta byłaby tylko kontrolna. Zresztą terminy są odległe, może na czerwiec uda się ustalić 
Służba zdrowia czasami mnie przeraża, nie lubię łażenia po lekarzach a jakoś tak mi się życie plecie, że bardzo dużo czasu spędzam na siedzeniach pod gabinetami najróżniejszymi.
Na szczęście choroba mnie opuściła, czuję się już dużo lepiej, jednak co urlop to urlop
Oddech człowiek może złapać, spokojnie porobić zaległe sprawy, no i nawet podleczyć z przeziębienia 
Tak sobie zdałam dzisiaj sprawę, ze za chwilę kolejne święta... Ledwo Boże Narodzenie minęło, nad łóżeczkiem młodego jeszcze bałwanki świecące wiszą
a tu już trzeba będzie się przygotowywać do następnych. Bardzo szybko ucieka nam czas, kiedyś sobie z tego sprawy nie zdawałam, ale z każdym kolejnym rokiem jest coraz bardziej ulotne wszystko... Wspomnienia się zacierają, kolejne dni przechodzą jakby niezauważenie... Praca - dom - dom - praca, małe przyjemności, chwile radości, a wszystko jakby w przyspieszonym tempie.
Siadam nieraz, wyciągam album i przeglądam zdjęcia sprzed roku... Niby niedawno, chwilkę temu a jaka różnica
Ile postępów, ile łez i uśmiechów.
Idę dalej porządkować póki potomek śpi
Trzeba wykorzystać pełen energii dzień, chociaż nie wiem skąd ta energia się bierze?? Z niewyspania?? Z brzydkiej i zimnej pogody za oknem?? A może ot tak, z wnętrza samej siebie
Z kochania i szczęścia po prostu

Dylematów od rana ciąg dalszy! a więc, mój okres trwał... 1 dzien??? wczoraj po poludniu ok 16, przy zmianie tampona, zobaczyłam, że jest praktycznie czysty, założyłam więc wkladkę, która i wieczorem i dziś rano nadal jest czysta wtf? nawet przy "ee" na papierze ani sladu. Miewalam skąpe okresy, ale były chociaż plamienia a teraz susza jak na saharze... zaczynam się martwić. no i bólu miesiaczkowego tez juz brak!
sesyjka udana
ale zdjęcia dostaniemy za około tydzień na pewno się pochwalimy
dziś Andrzejek kończy 6 tygodni moje słonko uśmiecha się do mnie i lubi sobie pogruchać
mamy nadal czasami bóle brzuszka ale sobie z nimi radzimy
najlepiej się śpi u mamy na piersiach
i od ssania palca w nocy zrobił się pęcherz pękł i mamy na kciuku taką rankę musimy ją psikać octeniseptem i suszyć poza tym wszystko dobrze i oby tak dalej
mama nawet wyspana
pozdrawiamy was gorąco i ściskamy :*
37dc, cień cienia na teście ciążowym z porannego moczu, długo nie czekając wsiadłam w autobus i prosto do laboratorium
wyniki będą około 15. 3majcie za mnie kciuki 
Witajcie wszystkie! Wczoraj szukając informacji o inofolicu trafiłam na tą stronę i znalazłam tu wiarę, że będzie dobrze.
Od zawsze miałam problemy z nieregularnymi miesiączkami, najdłuższa przerwa trwałą 11 miesięcy miedzy jedną a drugą (już wywołaną). Kilka lat stosowałam antykoncepcję hormonalną, by uregulować cykle. W październiku podjęłam decyzję o odstawieniu hormonów i podjęciu leczenia. Trafiłam na cudnego lekarza, który jako pierwszy nie zbagatelizował moich pytań i nie odesłał z kwitkiem pt. "Samo się ureguluje". Zlecił mi kilka podstawowych badań.
FSH - 5,36 mlU/ml
LH - 6,57 mlU/ml
prolaktyna
pierwszy pomiar - 369,2 ulU/ml
drugi pomiar - 5620 ulU/ml
Gin mówi, że winna jest jak dotąd prolaktyna, ale trzeba zrobić komplet badań. Od października przyjmuję pół tabletki Bromergonu dziennie.W związku z przedłużonym cyklem znowu muszę zastosować Duphaston i trzeciego dnia cyklu zgłosić się do szpitala na badania, by ustalić mój profil hormonalny.
I kończąc ten medyczny żargon, chciałabym powiedzieć Was kobietki, że jestem przeogromnie dumna z Was wszystkich, że walczycie i dajecie z siebie wszystko. Spędziłam wczoraj trochę czasu na czytaniu waszych pamiętników i gratuluję wszystkim przyszłym mamusiom. Mimo, że z wykształcenia jestem dziennikarką nie znajduję słów oddających to jak bardzo chciałabym ulżyć w bólu aniołkowym mamom, modlę się za Was i Wasze maluszki. Wierzę, że Bóg da Wam możliwość przekucia tego cierpienia w miłość do Waszego upragnionego dziecka.
Wczoraj po wizycie i gin miałam paskudny humor i kilka razy prawie dałam się ponieść emocjom i byłam bliska płaczu. Po polikach spłynęło mi kilka łez strachu, o to, że nigdy nie zostanę mamą. Jacek pociesza mnie z całych sił. Jesteśmy jeszcze przed jego badaniami, więc on tez boi się, że może okazać się , że są tez kłopoty z jego strony. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2015, 11:13
Ciąża zakończona 12 marca 2015
Wieści z wczoraj...
2cm rozwarcia, widać pęcherz płodowy, kwestia godzin, dnia, dni, tygodnia... Nie boli mnie brzuch, skurczów brak.
Nie mam siły, żyje jak na bombie, wczoraj przeryczałam pół dnia. Z jednej strony (egoistycznej) chciałabym, żeby ten koszmar się skończył. Nie mogę już wstawać w ogóle.
Jest mi niedobrze, jeść nie mogę, wszystko w mojej głowie się zablokowało i poprzestawiało. 
Jeszcze nowsze wieści... oprócz cukrzycy mam CHOLESTAZĘ! Co jeszcze?
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 11:06
No i nastał ostatni dzień wolnego...tak mi się wydaje. Z jednej strony się cieszę a z drugiej jestem przerażona tak długo mnie nie było... Mam nadzieje ze szybko się przyzwyczaje i wdraze:-)
Jeszcze kilka dni i owulacja 
Zaraz zbieram sie na kontrole do ortopedy znowu posiedze kilka godzin w poczekalni:( ale jak trzeba to trzeba
do zobaczyska wieczorem 
Ale psikus w 15minut zalatwilam sprawe u ortopedy:) sama w to nie wierze ale juz jestem w domu od godzinki
super
teraz tylko zrobic fasolke i bedzie idealnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2015, 20:17
63% ciazy za Nami 
26tc (25t0d)
Pozostalo 104 dni..

Niedawno wrocilismy z oddzialu z tego usg szyjki u profesorki.. Zawolala tego lekarza co robil mi usg podczas pobytu w szpitalu,bo wyszla tam jakas roznica..i powiedziala ze zrobi mi usg i usg szyjki.. No i zrobil usg i roznica wyszla znikoma ale kosc udowa tydzien do tylu,ale jest ok.. Synek wazy 678g..a polozenie podluzne miednicowe..ostatnio bylo glowkowe..wiec teraz wiem skad te ruchy nisko
Szyjka niby dluga zamknieta i nic sie z nia nie dzieje..jak to powiedzial lekarz..ale ma 3.8cm,ostatnio 4.1cm niby na innym sprzecie mierzona byla,i tym razem jakos lekko glowice wprowadzil bo ostatnio szyjke mierzyl inny lekarz i jakos tak glebiej..wiec moze nic sie nie skrocila,ewentualnie te 3mm,ale profesorka zerknela i mowi ze ok.. Ale i tak odpoczywamy dalej i czekamy do nastepnej wizyty..2kwietnia i usg 3trymestru

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2015, 12:22
Szaro, wietrznie, ponuro. Oddawać wiosnę!!! W pracy pod górkę, dziś ciężki dzień,ale jest szansa ,że wyjdę wcześniej.
K działa mi na nerwy. Wczoraj zabrał mój telefon zamiast swojego i musiałam przed pracą lecieć po niego przez całe miasto,a dzisiaj zabrał klucze od auta i musiałam jechać taksówką... Jaki to jest zawias! Nie nadążam za tym człowiekiem...
Wrócę do domu i zrobię obiad. Później na chwilę do szpitala i do kina. Dużo się dzieje i ta sytuacja potrwa jeszcze prawdopodobnie tydzień... No cóż. Nie przyskoczymy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.