Lollis Ja + On + Ona ...i ? 13 marca 2015, 21:47

Lili ma 2 tygodnie i 4 dni <3

Dzisiaj wieczorem miałam wizytę u chirurga naczyniowego, poszłam w zasadzie po receptę na Clexane i po skierowanie na usg. Dostałam mniejszą dawkę 0,60 zamiast 0,80 do czasu wyników usg nogi.
Jestem ciekawa co tam się dzieje i czy coś się tam dzieje. W końcu po cesarce też trochę poleżałam nieruchomo, co prawda w pończochach ale jednak.
No i z niepokojem czekam na 24 kwietnia, na badania genetyczne w centrum Hematologii.
Jeśli coś wyjdzie, to mam tylko nadzieję, że Lili po mnie tego świństwa nie odziedziczy :(

Dzisiaj miałam wrażenie, że ktoś podmienił mi w nocy dziecko!
Caaaałyyy dzień była strasznie marudna, nie mogłam dojść o co chodzi. Miała sucho, była najedzona, oczy jak 5 zł i chociaż była zmęczona to nie mogła zasnąć. Strasznie się wierciła i wkurzała, a ja śniadanie zjadłam dzięki niej dopiero o 15. Miałam ochotę momentami usiąść i płakać z nią, nie wiedziałam jak jej pomóc i o co chodzi...
W końcu po entym karmieniu zasnęła przy cycku, zostawiłam ją mojej mamie i pojechałam do chirurga.
Pospała ładnie,bo dwie godzinki i obudziliśmy ją na kąpiel. Teraz też podjadła i śpi. Aż sprawdzałam czy oddycha :P tak mocno dziecko mi zasnęło.
Szok.
Jeszcze tak nie było!
Czyżby moje maleństwo wymagało już zabawiania w dzień?
Może czas wyciągnąć matę edukacyjną?

74c249a384e04b4emed.jpg

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 12 stycznia 2023, 17:21

56dc 8dpo.

Zbadałam wczoraj tego proga żeby wiedzieć na 100% co z tą owulacją.
Wynik 6,51 ng/ml więc szału nie ma ale oznacza że owu była. Byłam o innej porze niż zwykle, więc ciężko to porównywać do dwóch poprzednich wyników, bo wartości proga przecież są zmienne w ciągu dnia. Plus tak naprawdę nie wiem czy faktycznie owulacja była idealnie 24h po piku.
Ale nie zależy mi na tym wyniku, miał tylko jedną funkcję.

Jutro mąż ma badanie nasienia w klinice, a ja przez wzrost ciśnienia w ciągu dnia mam ból głowy.

Nie ciągnie mnie w ogóle do testowania, nie nastawiam się i w sumie dobrze mi z tym.

Dziś od południa mam dziwne ciągnięcie/pulsowanie jakby prawego jajnika.
Zastanawiam się czy to jajnik i jakiś problem z nim związany,czy macica z prawej strony się rozciąga???

Chyba pójdę sobie na wizytę rezerwową (za 12 dni, 24.03, to będzie 7tc) bo do lekarza, który miałby prowadzić ciążę mam na 1 kwietnia w 8tc.

A poza tym , mam mnóstwo energii w ciągu dnia, mogłabym coś sprzątać, układać, przekładać.
Oczywiście ścina mnie o 14 na godzinną drzemkę :)



Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2015, 23:07

21 tydz 1 dzień

WSZYSTKO JEST DOBRZE :) SERDUSZKO PRAWIDŁOWE, NARZĄDY RÓWNIEŻ I DZIECIĄTKO OKAZAŁO SIĘ CHŁOPCEM!!! :)

MadzikForever Traktat o Robalach 13 marca 2015, 22:34

Nie ogarniam. 11.03. - przez około 15 minut różowe megablade plamienie, potem brązowawe. Zaznaczyłam jako okres, a nie plamienie, bo byłam pewna, że się rozkręci, a tu psikus. Powinnam zmienić na plamienie?

Dziś prawie nie ma plamienia, cieknący, kremowy śluz mnie zalał, temperatura niska. Mimo wszystko zrobię jeszcze jutro rano sikany test, tak dla pewności, no bo wtf?

Czy któraś tak miała po luteinie? :/

Dupa...dupa...dupa. Mąż poszedł spać bo stwierdził że jest zmęczony. A ja leże obok i beczeć mi się chce. My nigdy nie będziemy mieć dzieci przy takim jego podejściu...

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 13 marca 2015, 22:47

Piatek 13go moze okaze sie szczesliwy, serduszkowania ile wlezie jeszcze przeznastepny tydzien, ale raczej nam to nie przeszkadza. Meza nie wtajemniczam w cykle, wykresy czy temp ktora staram sie mierzyc ale do ustnie i nie wiem czy cos z tego wyjdzie.. to pierwszypowazny cykl staran zawsze po serdudzkoeaniu lezymy in ie stresujemy sie ze moglabym zajsc tak jak wczesniej kiedy jeszcze nie chcielismy dzidzi. Lzej mi bo ja bylam gotowa wczesniej i w sumie chcialam zobaczyc te 2 kreski ale moj maz nie wiec lepiej ze tak sie nie stalo bedzie radosc dla wszystkich. Dookola widze ciaze i male dzieci, mnostwo znajomych w ciazy albo z maluchami pyta kiedy my, ale nikt nie wie ze sie staramy i niech tak zostanie, zrobimy im niespodzianke. Po cichu mam nadzieje ze to bedzie teraz, jestem zdrowa tabletki odstawilam w listopadzie, cykle w miare regularne z dniowymi roznicami, nic tylko serduszkowac i czekac!

"Po moim policzku spływa łza.. mała, samotna, bezbronna.. jak ja..."

To wszystko było i jest bez sensu... cała moja walka.. te wszystkie leki, którymi się faszerowałam by się udało.. te wszystkie badania, zabiegi i wreszcie sama procedura IVF..
zgasła moja cała nadzieja.. jesteśmy 6 lat w plecy ;(

9.02.2015 byłam u lekarza medycyny pracy.. myślałam, że szybko pójdzie, ale wizyta trochę trwała..
Poszłam jedynie po zaświadczenie, że dalej mogę pracować a tymczasem uzyskałam parę cennych informacji.
Pani doktor to kobieta z dużym doświadczeniem i ogromną wiedzą z wielu dziedzin. Zadała mi trochę pytań a potem mówiła.. miałam wrażenie jakby czytała ze mnie jak z otwartej księgi.. z każdym kolejnym jej słowem coraz trudniej było powstrzymywać mi łzy..
Opiszę Wam w skrócie o co chodzi.
Moja teściowa ma dwa ukochane koty, które traktuje jakby były jej dziećmi.. ja mam astmę i ogromną alergię na sierść. Odkąd tu zamieszkałam mój stan się sukcesywnie pogarsza, coraz częściej choruję, zupełnie jakby dopadła mnie niekończąca się infekcja.
Pani doktor powiedziała: "to, że od ponad 6 lat organizm co dzień ma kontakt z potężną dawką alergenów sprawia, że jest ustawiony w trybie walki o w miarę normalne funkcjonowanie. To, że walczy z atakiem alergenów sprawia, że od 6 lat co dzień organizm dostaje potworną dawkę stresu i co za tym idzie poziom kortyzolu jest bardzo wysoki i organizm przestaje normalnie funkcjonować - wysiadają po kolei organy i funkcje. Co więcej sprawiło to, że ma Pani nerwicę współczulno-naczyniową. Dopóki nie odetnie się Pani od czynnika silnie alergizującego z każdym dniem będzie coraz gorzej i w pewnym momencie zmiany będą nieodwracalne."
Mój organizm nastawiony jest na program walki z alergia i ciągłym stanem zapalnym, do którego doprowadza kontakt z alergenem.. Na koniec Pani doktor zapytała czy chcemy mieć dzieci. Odpowiedziałam, że bardzo pragniemy, ale mimo wielu działań w tym kierunku nie udaje nam się i sytuacja się pogarsza. Usłyszałam, że to nie dziwne bo mój organizm walczy o podtrzymanie funkcji życiowych, więc ostatnie co mogłoby się przydarzyć to ciąża i że jeśli już jakimś cudem się uda to nie donoszę tej ciąży mieszkając tu gdzie mieszkam. Dodała, że najlepsze co można uczynić to zmiana środowiska i zanim cofną się zmiany, które już nastąpiły minie trochę czasu.
Z Michałem ustaliliśmy, że nie będziemy mówić jego mamie o tym co powiedziała Pani doktor bo ona i tak nie zrozumie. Mój Skarb miał rację w 100%, jego słowa się potwierdziły.
Wczoraj było coś w tv o IVF i teściowa pyta co dalej z nami. nie wytrzymałam i powiedziałam jej o rozmowie z lekarzem. Domyślałam się, że nie dotrze to do niej, ale nie spodziewałam się tego co usłyszę.. Stwierdziła, że gadam głupoty bo ona miała też alergię i jej przeszła odkąd ma koty w domu. A potem dodała, że szukam sobie wymówki bo najwidoczniej nie chce mi się nic z tym zrobić by było lepiej.
Jak ona tak mogła.. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2015, 12:19

Dafne Czekając Na Ten Jeden Cud ... 13 marca 2015, 22:49

i znowu się nie udało, znowu coś, chyba się do tego przyzwyczaję .... chociaż bardzo nie chcę :( mam nadzieję, wielką, ogromną, że tym razem się uda, że będzie tak, jak należy, że to właśnie ten cykl, ten raz, ten wyjątkowy :) jedyny mały sukces, który udało mi się osiągnąć to 17,5 kg mniej :) dążę do celu, odejmując sobie wszystko, dosłownie wszystko, z resztą cukier nie pozwala... nie jest aż taki zły, ale jak będę grzeszyć to niczego nie osiągnę a i on się nie unormuje i będą większe kłopoty. Boże, myślę, że nie jestem aż taka zła, żeby mnie tak karać ... niedługo w rodzinie pojawi się nowa dzidzia, którą będziemy często widywać, a mnie serce się będzie jeszcze bardziej krajało ..... Obym i ja już niedługo mogła poczuć, jak dwa serduszka we mnie biją, moje i dzidzi .... oby niedługo ....

Mamax Walka o Bobo. 13 marca 2015, 22:49

Przedszkole Maximilianka bylo dzisiaj zamkniete wiec mlody zostal w domu. W sumie dobrze bo pomimo ze jeszcze bierze antybiotyk na ta nieszczesna szkarlatyne strasznie mi sie rozkatarzyl. Licze wiec ze jak posiedzi trzy dni w domu z dala od innych smarkajacych dzieciakow to jakos sie pozbiera. Zwlaszcza ze panie teraz jak na zlosc nie baczac na brzydka pogode serfuja dziecia glupie wycieczki po placach zabaw na ktore moj synek i tak jest za maly. I jak te dzieci maja byc zdrowe... Dzisiaj wiec spedzilam caly dzien z moimi chlopcami i pomimo ze mialam ich dwoch dalo mi sie nawet poprasowac sterte ubran., posprzatac i zrobic obiad...Ogolnie moge powiedziec ze nie jest juz tak ciezko z nimi jak bylo na poczatku i nie potrzebuje juz zadnej pomocy zeby zajmowac sie nimi i to bez zadnych wyroznien :-) Julianek po szczepionce dobrze sie czuje i jak narazie nie widze zeby to sie na nim jakos odbilo. Ale ze przy pierwszej dawce goraczka i ogolne rozbice przyszlo dopiero w 5 dobie to nadal jestem czujna i staram sie zbytnio dziecka nie przemeczac wycieczkami. Z tego tez powodu dzisiejsze cotygodniowe zakupy Arek zrobil sam...

Kupilismy Maximiliankowi nowy fotelik samochodowy Cybex od 3 do 12 lat. To jego trzeci fotelik w przeciagu trzech lat. Niesamowite jak dzieci szbko rosna a dla mnie czas jakby sie zatrzymal. Oczywiscie starzeje sie jak kazdy i to niestety widze ale uswiadomilam sobie ze juz od 5 lat nic sie nie zmienilo w moim zyciu. Po za urodzeniem dzieci nczego ńie osiagnelam,.Chociaz przyznaje ze to wcale takie latwie nie bylo i fakt ze zostalam mama i to dwojki dzieci jest duzym sukcesem. Ale teraz gdy tylko zajmuje sie domem, dziecmi uswiadamiam sobie ze gdzies po drodze, powiekszajac rodzine zagubilam sie i stalam taka typowa kura domowa ktora zapomniala o sobie. O swoich potrzebach, marzeniach., ambicjach... Z jednej strony dobrze mi z tym. Kocham moje dzieci i uwielbiam zajmowac sie nimi, sprzatac, prasowac itd... ale z drugiej strony chcialabym ruszyc do przodu. Wrocic do szkoly, pojsc do jakies pracy...Chce zrobic porzadek w swoim zyciu , chce - potrzebuje zrobic cos konkretnego. Cos co bedzie doceniane bo niestety ale domowej pracy nikt nie doceni :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2015, 23:22

Postanowienia:
1. w przyszłym tyg idę jeszcze raz do corfamedu ale na monitoring owulacji, chcę zobaczyć jak temat wyglada i niech inny lekarz oceni moje jajniki i torbiel
2. w przyszłym tyg dzwonię do invikty/invimedu i umawiamy się na pierwszą wizytę - jeśli faktycznie mamy myśleć o ivf to trzeba się ustawić w kolejce, może po drodze uda się nam to o czym marzymy, ale wtedy z przygotowań do ivf można zrezygnować, a jak nie będzie już miejsc i kasy w programie za kilka mcy to wtedy będzie problem.
3. w przyszłym tyg robię badanie amh, ca125 i powtarzam prl.

20 dc (9dpo)

Połowa nocy nie przespana z powodu bólu piersi który mnie obudził i nie dał zasnąć niestety. Leżałam jak głupia i tylko masowałam cycuchy bo myślałam że ból i mrowienie przez to przejdzie , no myliłam się za cholercie nie chciało jeszczw na swoje nieszczęście obudziłam swojego męża który dostał "chcicy" i tak po godz 4 rano wykorzystał mnie sexualnie :P i dalej poszedł spać. Nie zdziwiło mnie to wcale ani również to że wstał o 5:30 i z fochem że nie ma papierosów jakby to moja wina była .
Poszedł spóźniony i zły a ja leże i się męczę z tymi cyckami , jakby tego było mało czytając a raczej oglądając zdj Usg w pamiętnikach na fioletowej stronie rozpłakałam się , płakałam jak bóbr i chyba mi ulżyło .

Modle się żeby te skutki uboczne luteiny mineły chociaż do ostatniej tabletki jeszcze 5 dni , wytrzymam ? Nie wytrzymam :/



Wykrakałam.
Energii brak, jestem wypompowana jak dętka, nic mi się dziś nie chce i na nic nie mam ochoty. Chyba skończyła się dobra passa świetnego samopoczucia.. Nawet nie wiem co mam jeść, bo na nic nie mam ochoty.. Śniadanie wlazło na siłę :)

Dziś jedziemy do rodziny, kuzyna mojego męża:) jego żona była moją świadkową, która też jest w ciąży, termin ma na 8 września :)

Ziewam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2015, 11:43

27dc...okres jutro lub w poniedziałek...ale coś dziwnego się stało ze śluzem..w nocy jak wstałam był przezroczysty...rozciągliwy taki na 1 cm..hmm..rano juz normalny..kremowy
chodzę z tym założonym holterem...serce sobie skacze, dobrze że w nocy się uspakaja i moge spać..o godz. 15 ściągam to pudełko z masą kabli..

Brzuch raz na jakiś czas coś tam zaboli..zakłuje i tyle. Jeśli w poniedziałek nie dostanę okresu to zrobię test w poniedziałek rano lub wtorek..ale w sumie nie za bardzo wiem po co...bo pewnie w ciązy nie jestem..bo to by był cud gdyby się udało zajść w 1 cyklu starań.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2015, 13:27

Emocje czwartkowe opadły, rozwyłam się... a teraz mam pytanie ;)

Dziś 6dpo, od czwartku (4dpo) czuję te ewidentne okresowe bóle brzucha. Sprawia mi to dyskomfort ale nie taki, żeby brać leki przeciwbólowe. Nawet nie wiem jak to opisać... towarzyszy uczucie ciężaru, jakby jakiegoś przerostu. Może być to endometrium za duże? Przerośnięte? Najchętniej cały 'dół' wywaliłabym na kolejny tydzień. To uczucie będzie mi towarzyszyło przez kolejne 7 dni, aż do okresu i praktycznie jest ze mną cały czas przez większość dnia. W tamtym cyklu miałam to samo. Zaczęło się to od momentu kiedy po raz pierwszy (wrzesień lub październik ub roku) miałam do czynienia z duphastonem. Trochę mnie to niepokoi.

Wcześniej też miałam bóle podbrzusza, coś mnie zakuło, zabolało ale to na 2-3 dni przed ale nie tak jak teraz praktycznie zaraz po owulacji.

Jakby ktoś, coś wiedział, słyszał, czytał chętnie poszerzę swoją wiedzę ;)

Nawet teraz siedzę, piszę i czuję to dziadostwo :/

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 14 marca 2015, 09:58

Sobota zapowiada się leniwie. Mieszkanko sprzątnięte wczoraj, mięso na obiad przygotowane. Mąż wyjątkowo w pracy, normalnie w soboty nie pracuje, ale terminy gonią, a projekty same się nie zrobią. Ja mam przynajmniej chwilę świętego spokoju :P, choć pewnie jak wróci to będzie marudził i zrzędził hehe, może to jakoś przeżyję. Pogoda za oknem paskudna - szaro i pada, nie pozostaje nic innego jak walnąć się na łóżko pod kocysiem i poczytać książeczkę :), no i czasem zerknąć co tam no ovu słychać :P. Miłej soboty wszystkim życzę :).

Dziś chyba pierwszy raz poczułam co to znaczy "wewnętrzny ból" starania się o dziecko. Łzy cisną mi się do oczu. Mam ochotę zamknąć się sama ze sobą i płakać. Nie udało się. I wieczór i ranek - stracone. Nie chcę go winić za to, bo strasznie go kocham. Wiem, że jemu też jest ciężko. Najgorsze jest jednak to, że nie mam nikogo z kim mogę o tym pogadać. Nie mogę mu powiedzieć co czuję. Gdy rano stwierdził, że chyba wstałam lewą nogą - przytuliłam się i palnęłam, że ja go już nie podniecam. No i przyznał, że tak to się kończy, gdy chce stanąć na wysokości zadania.

Musiał się domyślić, że to właśnie teraz powinniśmy się starać. W sumie sama chyba dawałam takie sygnały...I nic nie wyszło. Dwa podejścia i nic. Co z tego, że było super, co mi po trzech orgazmach dziś w nocy...co mi po wspaniałej pobudce...Nie wystarczy "uprawiać seks", żeby mieć dzieci... :(

Czuję się taka rozwalona wewnętrznie. Piszę to i łzy cisną mi się do oczu, ale muszę się maskować. Nie chcę pokazywać, że to mnie boli. Że wiem, że straciłam jedną szansę.

Mam wrażenie, że owulacja była wczoraj wieczorem. Do około 23 strasznie kłuł mnie lewy jajnik...a potem cisza. Temperatura lekko rano skoczyła - ale może to po seksie?

Myślałam, że mamy problem, który leży we mnie. Ale chyba mamy dużo większy problem. Hormony można podciągnąć lekami, można pomóc pęcherzykowi urosnąć, można pomóc mu pęknąć - ale nie można kazać facetowi kochać się na zawołanie! Nie można. Ja to rozumiem. Stawiam się w ciele facetów i myślę, że też nie chciałabym być traktowana jako maszynka do robienia dzieci...

Rety jak mi dziś źle. Miałam jakieś złudne nadzieje...jak przypomnę sobie moją radość po środowej wizycie jeszcze bardziej chce mi się wyć... :( :(

MadzikForever Traktat o Robalach 11 kwietnia 2015, 20:49

Ach, tak.

Zapomniałam Wam napisać, że mój mąż jedzie w poniedziałek na 2 lub 3 tygodnie w delegację do Anglii.

To będzie 7 dc. Rano dużo miłości i mam zamiar być jedną z tych legend, które głoszą poczęcie przy jednym <3 i to w dni niepłodne!

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 14 marca 2015, 12:19

chcę powiedzieć jak wczoraj 2 położne zdziwiłam tym że chcę zrobić GBS test. Na wizytę przyniosłam cały zestaw który przysłano mi z laboratorium do pobrania wymazów (takie długie patyczki jak do uszów i probówki do których je trzeba włożyć po pobraniu żeby na czas wysyłki miały odpowiednie warunki)no i od razu prosto z mostu powiedziałam ze polozna z ktora sie spotkalam ostatnio powiedziala ze nie robia tego w szpitalu dlatego jak chce to moge sobie prywatnie zrobic. A te gł... baby wczoraj mowia ze jak to nie robia robią, że musiałąm miec robiony z moczu i czy wykazalo GBS, mówie że nie wykazalo bo tak mi mowila poprezdnia polozna, ale to bylo robione po 1 z moczu i po 2 w 12 tyg ciazy, na pierwszej wizycie z polozna. Ja mowię im ze to stąd i stad trzeba pobrac nawet dałam im instrukcje obslugi, a one ze hmmm i patrzyly w to ja sroki w ser i ze nie one tego nie robia ze to powinnam sobie sama zrobic, wogole dlaczego robie to prywatnie? ja mowie ze to musi byc zrobione po 35 tyg ciazy i mowie ze w Polsce kazda kobieta to robi, ahh ok taka byla odpowiedz i france mi nie pobrały, nie chodzi mi juz o to pobranie bo sama se to zrobie, tylko czekalam tydzien specjalnie ze na ta wizyte a tu takie średniowiecze, no kuuuurde to jest położna czy to jest niewiem okulista ktory nie patrzy tammm! WOgole jakies dziwne te baby byly kurde wizyta moment, Adasia mi tak wymęczyła, badając pozycję tak mocno na brzuch naciskała ale oceniłą że dziecko jest w pozycji plecki do moich pleców, główką w dół, mam nadzieje że się odwróci bo to utrudni poród..


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2015, 23:35

Przechodzimy zapalenie spojówek oczka ropieja lzawia biedny ten mój misio i do tego ten pecherzyk na paluszku nie chce się goić kurcze co chwilkę coś biedaczek się nameczy ale damy radę jak zawsze pozdrawiamy ciocie buziaki :-*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)