Dobiega koniec mojej przygody z ovufriendem! Genialny portal dzięki, któremu udało mi się zajść w ciąże dwukrotnie i spokojnie zaplanować płeć moich maluchów!! Poznałam też masę świetnych dziewczyn za których starania i porody trzymam mocno kciuki!! Dziwnie będzie tutaj nie wchodzić i nie zapisywać różnych rzeczy
ale nie planujemy 3 dziecka - chyba że tym razem wpadniemy 
Jutro o godzinie 8 mam się zjawić w szpitalu, po podpisaniu sterty papierów i wykonaniu wszystkich niezbędnych procedur jadę na salę operacyjną aby przywitać moją malutką Julcię
Boże Kacper ważył 3210 i był taki malutki a Julka będzie jeszcze mniejsza - może 2900... Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia ale jest mi też trochę smutno bo rozstanę się po raz pierwszy z moim Synkiem na 3 noce ;( W sobotę ma do mnie przyjechać z Tatą ale to nie to samo... ehh trzeba sobie jakoś poradzić
Jeśli będzie wszystko ok to w poniedziałek jestem z powrotem w moich szalonym zapewne świecie z 20-miesięcznym Synkiem, Niemowlakiem i rocznym Labradorem no i Mężem oczywiście 
Kochane trzymam za Was kciuki - abyście dotrwały spokojnie do terminów porodu i żeby porody przebiegały bez komplikacji!!!
Oczywiście dam znać co u nas
Może to będzie strasznie głupie co teraz napisze ale fajnie było patrzeć na test gdzie były dwie wyraźne kreski nie ważne że owulacyjny...
Czasami zachodzę do sklepów dziecięcych ale boje się cokolwiek kupić, nie wierzę w przesądy ale nie chcę by na mnie się on sprawdził. Podobno nie kupuje się rzeczy dla dziecka nie znając jeszcze płci.
Jak odmawiałam Nowenne było mi łatwiej, w coś wierzyłam dalej wierzę, w każdym bądź razie wydawało mi się to bardziej osiągalne, nie byłam sama, czułam że coś robię a teraz mam wrażenie że staram się na pół gwiazdka, nie daję 100% siebie. Nie mówię o fizycznym staraniu się tylko psychicznym/duchowym.
Zaczęło się ciepło robić i teraz będzie więcej zajęć w domu. Remont poddasza ruszył pełną parą, nie chcę się podejmować Nowenny nie wiedząc czy będę miała na nią codziennie czas...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2015, 07:14
Postanowiłam, że oddam do badania ten mój mocz bo już sama nie wiem co się dzieje. Zobaczymy dzisiaj czy coś się dzieje nie dobrego i czy należałoby iść z tym do lekarza.
Dzisiaj będzie podpisanie umowy deweloperskiej i w końcu robimy krok do przodu i będziemy wszystko wiedzieć
Mierze dzisiaj temperaturę a tu 36,22. Wczoraj spadła, dzisiaj to już w ogóle spadła... To dopiero 8 dpo wg OF. Nie rozumiem tego... Nigdy tak nie było... Nie wiem co mam o tym myśleć.
Plan na dzisiejszy dzień jest taki. Zejść do rowerowni, wykopać swój rower, napompować sobie koła i pojechać wymienić przerzutkę tylną a potem pojechać do punktu wymiany opon zapisać samochód. Tak wiem czas najwyższy. Potem się może przejadę na tym rowerze trochę.
A potem to się wymyśli co dalej z moim wolnym czasem dzisiejszym.
Ah jak ja kocham wiosnę! Człowiek ma ochotę żyć, wyjść gdzieś, uśmiechać się! Cudownie!
Mam znowu urlop już drugi tydzień (od stycznia miałam już 4 tyg wolnego)
Miałam sporo zaległego i do tego otwieramy nowy sklep w Toruniu i będę kierownikiem, więc miałam 2 tygodnie dodatkowo wolnego.
Cieszę się z tego awansu, chociaż trochę się boję, bo większa odpowiedzialność, ale lubię tą pracę. Tym bardziej, że to sklep z akcesoriami dla dzieci (znana sieciówka, ale żeby nie reklamować nie będę podawała nazwy
). Moi klienci to rodzicie z dziećmi w przeróżnym wieku
Często mamy mnie chwalą, że jestem taka cierpliwa i opanowana przy dzieciach
haha
Gdyby okazało się, że zafasolkowałam teraz to byłby chyba problem...bo aneksu do umowy jeszcze nie mam, a za tydzień czeka mnie sporo ogarniania, dźwigania i przygotowywania sklepu... Dużo wchodzenia na drabinę, na duże wysokości itd. ale nie ma co gdybać. W ndz testuję to się okaże 
Dziś pobolewa mnie brzuch i czuję mocne rwanie, tak jak na miesiączkę.
Oczywiście lampka w głowie mi się zapaliła...to na pewno ciąża! O tak! yhy
Już zaczynam się z tych moich objawów śmiać, bo co innego można robić? 
Biorę książkę i idę do ogródka poleżakować
w końcu!!!!!
Korzystajcie ze słońca Laseczki!
Miłego dnia!
P.S Dziewczyny!!! Ale mam ochotę na młode ziemniaczki, kalafior i fasolkę szparagową. Oczywiście wszystko z bułką tartą! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 14:14
Czwartek jest dniem lajtowym dla mnie, kończę o 12.40...
Wszystko ładnie pięknie, rano miałam plany zrobić zupę i naleśniki, ogarnąć dom, u nas to ciągle syf jest, nastawić pranie... a mi tak zwyczajnie chce się znowu spać. Oprócz zakupów w sklepie, zjedzenia dwóch kanapek z białym serem i dżemem nie zrobiłam nic.
Zamiast nabierać sił witalnych i wigoru z nastaniem wiosny to ja zasypiam 
Swędzenie i wysypka w postaci czerwonych pręg pod kolanami, na udach, czerwone place na piersiach się utrzymują, potem znikają, potem znów pojawiają. Wzięłam tabletkę, wnerwia mnie to już. Oczywiście moja panika podpowiada tak : może to objaw jakiejś naprawdę poważnej choroby, nie tylko sama alergia... do dupy z tym!
Dojeżdżając codziennie do pracy widzę jak przyroda budzi się do życia, pojawiają się pierwsze zielone liście na wierzbie, brzozie i bodajże lipie... całe pobocza usypane są mniszkiem lekarskim. Już niedługo będą przed moimi oczami rozpościerać się całe łany żółtego rzepaku. Taki to plus tych dojazdów, na minus... ceny paliwa i biedne porozjeżdżane (nie przeze mnie oczywiście) jeże, lisy i zajączki. Dziś widziałam kicającego zająca po polu... ja to taka głupia jestem... zawsze na widok różnych różniastych stworzeń śmieje się sama do siebie jak głupi do sera 
Spać czy nie spać, o to jest pytanie...
Słońce świeci, ładna pogoda, trochę szkoda czasu na to spanie... z drugiej strony poduszka mnie kusi... 
EDIT
Drzemka 15 min, wstałam z pełną mobilizacją wzięłam się za sprzątanie, drugie pranie już się pierze. A to sprawczyni kłaków, sierściuchów i innych syfów w Alusiowym domu, a co! chociaż jest na kogo zwalić 

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 16:50
8 dzień cyklu - 38 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,4 kg
obwód brzucha na wysokości pępka: 68 cm
obwód uda: 49 cm
ciśnienie: 89/44
tętno: 72
test owulacyjny - negatywny
Wiosna w sercu! Zakochałam się! W najcudowniejszym na świecie facecie!
po raz kolejny zakochałam się w moim mężu! CUDOWNE UCZUCIE! 
Po dłuższej przerwie byłam dziś na pilatesie. Jak zwykle było super! Fajnie było poczuć wszystkie mięśnie.
Bardzo mocno czuję jajniki! OBA! I mam takie dziwne uczucie w piersiach od kilku dni, ale dziś bardziej się nasiliło. No i jak nigdy mam bardzo ładną cerę! Taka miła odmiana 
____________
1 śniadanie: Owsianka z karobem, siemieniem lnianym, rodzynkami, amarantusem i chia
2 śniadanie: Risotto z pomidorami, zielonym groszkiem i fasolką szparagową i pomarańcza
3 śniadanie: Chleb razowy z żółtym serem, papryką, pieczonym indykiem, pomidorem, rzodkiewką i kiełkami
Obiad: Klopsy z mielonego indyka z sosem jogurtowym, kasza pęczak z pomidorami i ogórki w zalewie octowej (domowe)
Kolacja: Koktajl z mleka sojowego i owoców leśnych + migdały
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 20:27
Przygotowania do Ślubu Kościelnego ruszyły pełną parą Mąż mnie zaskakuje pozytywnie Cieszę się że mnie przycisnął
Napewno nas to zbliży a kto wie może uda się donosić następną ciąże choć najpierw muszę w nią zajść a na to się nie zapowiada przynajmniej w tym m-cu
Teraz juz nie bede sama 
Nosze pod sercem mala Kozke. Jak tylko to do mnie dotrze, napisze troszke wiecej.
Poki co przesylam usciski dla moich kochanych dziewczyn - Was
Jestescie juz wszystkie cioteczkami Rogatego stworzonka, ktore ma w tej chwili okolo 1mm (jesli wierzyc BBF). Zelma, tak, ten post jest rowniez dla Ciebie 
Chyba tylko moge jeszcze raz Wam podziekowac, ze momentami wierzylyscie bardziej ode mnie... Co ze mnie za matka, ze nie uwierzylam w owulacje przy progesteronie 7 jednostek? Ze przegapilam zagniezdzenie mojej Kozki? Ale teraz obiecuje juz nic nie przegapiac 
(przynajmniej swiadomie)
13+0 DRUGI TRYMESTR LET'S GO!
Byłam dziś u gina i zaczęłam się zastanawiać, że chyba w tym roku będzie jakiś wyż demograficzny. Cholera same ciężarne normalnie. A nie zapomiałabym o jednej emerytce, która nie wiem co tam robiła! Nie no głupio gadam, bo badać trzeba się w każdym wieku, ciekawe jest jednak to, że same brzuchatki a ta wcisnęła się jako pierwsza. Te baby chyba trenują wciskanie się bez kolejki dniami i nocami.
Doktorek namawiał mnie na zwolnienie, bo ile mam zamiar jeszcze pracować. Gorąco się robi i ciężko będzie. Powiedziałam, że jeszcze troszkę, ale po tym jak dziś spuchły mi nogi to aż się boję lata. Dzidziunka(tak nazwała malucha moja mama) zdrowa ja zdrowa, wszystko prawidłowo wiec wizyta za 4 tygodnie i może już wtedy doktorek wygra ze mną w kwestii zwolnienia. Dostałam tylko ochrzan za noszenie podkolanówek. Więc już nosić nie będę i czas płynie dalej!
Czwartek
Trzeci dzień po zabiegu
... a miałam się dźwignąć od wtorku. I udało się. Zaczęłam planować wakacje, zrobiłam rezerwację na najbliższy weekend na nocleg w górach, bo chcę kwitnące krokusy w Dolinie Chochołowskiej zobaczyć... I wszystko było dobrze. Normalnie. A dzisiaj znowu łzy mi płyną i nie potrafię ich zatrzymać.
I łapię się na tym, że dotykam brzucha, że sięgam rano odruchowo po witaminy prenatalne, że w sklepie szukam mineralnej niskosodowej, bo w ciąży (tej i tej wcześniejszej) pojawiają mi się jakieś fosforany w moczu i lekarz taką mi polecił...
Ja wiem, że jeszcze będę w ciąży. Ale nie jestem 
Dzien sie konczy a @ niema. Co jest? Daje jej czas do jutra;D jutro juz sie musi zjawic.
3 miesiące do planowanej daty terminu porodu - aaaaaa 


Ze to już tak blisko? Wierzyc mi się dalej nie chce, chociaż brzuszek rośnie, Maluszek się rusza, to chyba już więcej znaków, ze się udało i ta ciąża jest nie potrzeba
Ostatnio mam tak, ze jeszcze chętniej wychodzę z domu, chyba czuje, ze po porodzie może być z tym różnie... to jak "najadanie się" przed dieta
Czas pokaże jak będzie, ale chciałabym żeby Maluszkowi było jak najlepiej i chce być dla Niego, kiedy tylko będzie mnie potrzebował, więc myślę, ze czeeeeesto żeby nie stwierdzić, ze cały czas
Wstępnie rozmawialiśmy z Mężem i ma wziąć 2 tygodnie wolnego po porodzie, więc będziemy razem uczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Mam nadzieje, ze moja wewnętrzna "Zosia samosia" pozwoli mi na to żeby prosić o pomoc, żeby było trochę łatwiej..
Chodzimy do szkoły rodzenia, bardzo lubię te zajęcia, bo czuje, ze każda z tych Położnych jest prawdziwym pasjonatem tego co robi. Poznaliśmy tez Nasza Położna, która rezerwujemy do porodu, Jej podejście tez mi bardzo odpowiada, jest za tym żeby zrobić wszystko żeby poród nie był trauma.. A jaki będzie czas pokaże. Póki co jesteśmy nastawieni na poród siłami natury, a jak ostatecznie wyjdzie to zobaczymy. Generalnie uważam, ze każdy powinien mieć prawo wyboru i nie powinien być oceniany za to jaki poród wybiera albo do jakiego jest zmuszony, gdy cięcie cesarskie jest koniecznością. Gdy na początku ciąży zastanawiałam się nad wyborem sposobu porodu (tak, myślałam i analizowałam) spotkałam się z oburzeniem, ze mogę w ogóle rozważać cesarskie cięcie... i na pewno będę okropna matka bo nie chce rodzic siłami natury... pomyślałam serio? czy to jak rodzimy, albo jak karmimy dziecko, definiuje nas jako matki? dajmy każdemu prawo wyboru i tez niech każdy później poniesie konsekwencje swojego wyboru i te dobre i jeżeli będą to złe..
Od przyszłego tygodnia zaczynam tez zajęcia z gimnastyki dla ciężarnych
stwierdziłam, ze lepiej późno i niż wcale
i liczę na to ze przy porodzie te zajęcia zaprocentują. Przymierzam się tez do zrobienia zakupów aptecznych do szpitala, tak w razie "w" żeby już było.. I tak to się jakoś powoli u nas snuje
Oby dalej leniwie i zdrowo!
78% za nami 
32tc (31t0d)
Pozostalo 62dni...

Juz coraz blizej..pewnie do konca i tak nie dotrwamy..ale mam nadzieje ze do 37tc tak..
a to bedzie 4 czerwca..tzn.za 42dni..
Dzisiaj rano kupilam w lidlu stanik typu balkonetka po 17.99,moze potem przyda sie do karmienia kupilam wiekszy..wiec mam nadzieje ze jeszcze cycki mi urosna
bo poki co moze troszeczke tylko sie powiekszyly..
Potem zajechalam z mezem do biedronki bo jest jakas wielka wyprzedaz artykulow przemyslowych..i stoi obok sklepu taki wielki namiot..
sa rozne rzeczy poprzeceniane..w tym byly nawet koszule ciazowe po 7zl.. Nawet calkiem fajne..ale juz kupilam na allegro 2 sztuki..ale doszlam do wniosku ze moze przydalaby sie ta 3 na ewentualny porod naturalny
no i mama miala zajsc po pracy i kupic.. Oprocz tego byly artykuly niemowlece Disneya po 3zl..jakies sliniaczki,miseczki,smoczki,butelki itp i masa innych rzeczy..a znajac zycie pod koniec wyprzedazy wszystko przecenia jeszcze o 50% ..
Dzisiaj poczulam pierwsze bolesne kopniaki synka..w okolice spojenia lonowego/pecherza.. Wogole ostatnio te ruchy odczuwam bardzo nisko..i dosc czesto kopie po pachwinach..ale to pewnie przez to ze ulozony jest miednicowo..i mam nadzieje ze wszystko jest ok..
Dobrze ze wizyta juz we wtorek..to zobacze czy wszystko ok..i jak tam szyjka..mam nadzieje ze wporzadku.. Oby... 
A to my w 32tc..

Boze,czuwaj caly czas nad nami..szczegolnie teraz..2trymestry zlecialy szczesliwie..wiec prosze rowniez o szczesliwy 3trymestr..i w czerwcu o szczesliwe rozwiazanie..
i zdrowego synka

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 17:48
Tak wiem, że to pamiętnik ciążowy, ale muszę się wygadać. Chociaż niejako to o czym będę pisała jest związane z tematem macierzyństwa bo chodzi tu o moją matkę.
Jest to jedyna osoba na świecie, która potrafi doprowadzić mnie w jednej sekundzie do prawdziwej furii właściwie nic nie robiąc, czasami wystarczy jej jedno słowo. Na przykładzie mojej matki mogę jasno stwierdzić jaką mamą nie chcę być. Nie docierają do niej żadne argumenty. Swoje życie wzoruje jedynie na siedzeniu i narzekaniu, ale nic nigdy nie chce zrobić by coś zmienić. Bo po co... Może pogadać głupoty, pomarudzić, poprzeklinać. I tyle. Tylko tyle a może aż tyle. Uważa się za najcudowniejszą matkę świata i nigdy nie ma sobie nic do zarzucenia, a gdy chcesz jej zwrócić na coś uwagę znajduje Twój słaby punkt i uderza w niego tak żeby zabolało cię co najmniej tak, byś się zgiął w pół. Oczywiście po wszystkim uważa, że nic się nie stało i wszystkiego się wypiera. Z jednej strony mówi jak Ci dobrze życzy, a z drugiej gdyby mogła pierwsza by podstawiła Ci nogę, gdy tylko poczuje grząski grunt. Co innego mówi, a co innego robi. I to nie czasami. Zawsze! Obłuda, fałsz... tak wiem kiepsko to wygląda gdy córka tak pisze o matce. Ale tak jest, nie ma co tutaj mydlić sobie oczu. Kocham ją bo to naturalne, że dziecko kocha matkę i może dlatego boli mnie to jaka ona jest. Najgorsze, że za nic nie można jej zwrócić uwagi, poprosić by tak się nie zachowywała. Krytyka? To strzał w kolano. Ona jest najlepsza i wszystko wie najlepiej. To takie ogólniki, ale sam fakt, że ktoś obnosi się z tym jakim jest ateistą jak to Boga nie ma i bluźni na każdym kroku a potem na ślubie swojej córki klęka pierwszy do komunii przekracza wszelkie granice. Ale to pikuś, bo przecież kto jej zabroni? No nikt. Przykładów jest cała masa. Ile to razy gryzę się w język, staram przemilczeć pewne sprawy mimo, że w środku mnie wrze. Każda kłótnia, sprzeczka, cokolwiek, to ja muszę wyciągać pierwsza rękę. Tak, według niej to mój zasrany obowiązek jako córki. Ja muszę przepraszać siebie za nią. To ja teraz się czuję zła, że śmiem, że mam czelność na nią narzekać, bo przecież "to ona mnie urodziła" i należy się jej za to dozgonna wdzięczność. Takie poczucie zawsze we mnie wzbudzała. Inne dzieci są lepsze, nie krytykują matek, nie najeżdżają na nie.
Teraz wiem jaka chcę być dla swojego dziecka.
Wspierająca, by czuło we mnie oparcie cokolwiek by się nie działo w jego życiu.
Kochająca, by zawsze czuło, że jest dla mnie najważniejsze.
Troskliwa, by wiedziało, że nigdy nie pozwolę na to aby stała mu się krzywda.
Życzliwa, by zawsze mogło liczyć na moje dobre słowo.
I przede wszystkim Wierna, by wiedziało, że nigdy go nie zostawię.
Test o 17:30 negatywny i druga kreska jest jaśniejsza porównując do wczorajszego testu o tej samej porze, dziwne...
W pracy nadal mega nawał.. I dostałam dzisiaj opieprz i chyba milion przytyków.. Wkurzyłam się.. Robię coś ponad.. Angażuję się i jak organizuje coś super to wtedy nawet dziękuję nie usłyszę a widzę, że zaraz pęknie, taka dumna jak ją chwalą, jakich to ma super pracowników, a jak coś człowiek chce to opieprz zbiera.. A za co dzisiaj za to, że robię coś na jej zlecenie i potrzebuję pieniądze na jakieś tam rzeczy i wojna, że znowu kasa. A tego, że jadę po to sama bo zaopatrzeniowcowi się nie chce to już nie widzi.. Wojna o to, że potrzebuję papier do drukarki, a tego, że informatyk od tygodnia olewa moje zlecenia druku to już nie widzi.. Aż człowiekowi odechciewa się starać.. Ten co nic nie robi opierdzielu nie dostanie bo za co za to, że siedzi!!!
Jadę wyżyć się na kicka, zwłaszcza, że wczoraj byłam już tak padnięta, że nie dałam rady. Wyszłam wczoraj o 7 i wróciłam po 20, cały czas w pracy na obrotach full (a i tak wróciłam i pracowałam dalej). Zatem trzeba wyrzucić frustracje na treningu.
Z tematów naszych starań to nie wiem czy mój organizm płata mi figle czy zawsze tak robił czy tylko w tym jednym dziwnym cyklu, ale jeżeli zawsze to znaczy, że nie mieliśmy szans.. Ovu wyznaczyło mi owulację trzy dni temu i temperatura wzrosła także myślałam, że wszystko się zgadza.. A doktorek mówił, że owu jeszcze nie było.. Zatem jeżeli ta tepka tak wariuje to znaczy, że zawsze mogłam myśleć, że owu już była a w rzeczywistości wcale jej nie było.. Dodam, że zazwyczaj trzy dni po owulce tempka spadała i potem znów rosła i tak sobie dedukuję, że właśnie ten drugi skok to mogła być owulka, a wtedy zawsze sobie odpuszczaliśmy..
No i tym sposobem mam nowa teorię
Dodam jeszcze ten mój G. tak przejął się doktorkiem i tym, że ma być co dwa dni, że dzisiaj rano się do Niego przystawiam, a on, że doktorek nie pozwolił (nic takiego nie mówił, mówił, żeby było juto) a on nie i kropka.. Jutro przyjdź.. Tak mi powiedział
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2015, 11:45
16 dc
Dzięki dziewczyny za wsparcie! Jest bardzo budujące
Już wiem że nie tylko ja mam takie myśli 
Ale dziś był dosyć pozytywny dzień
Tak ciepło na polu, super!
Miałam się przespać jak wrócę z pracy, ale może pójdę wcześniej spać.
Kurde takiego częstomoczu jeszcze nie miałam. Jak siedziałam w busie nie chciało mi się sikać w ogóle a jak wyszłam to myślałam że nie zdążę do domu. Szłam wszystkimi skrótami jakimi się dało, a raczej biegłam. A przed wyjściem z pracy jadłam tylko zupe i sikałam. Nie zliczę ile razy dziś byłam w wc.
Mam tylko nadzieje że to nie początek jakiegoś zapalenia.
Myślę pozytywnie!
Mam nadzieję że była wczoraj owulka i nie będę czekać na @ z opźnieniem. Jajnik lewy bolał wczoraj rano niemiłosiernie. Dziś już spokój
Poza tym na przyszły cykl na "te dni" wzięłam urlop z mężem
Wszytko wyliczone
Może uda nam się gdzieś wyskoczyć 
Ciąża się skończyła tak szybko jak zaczęła... Nie zdążyłam się nią tym razem nawet porządnie nacieszyć. Może to i dobrze, bo po pierwszej gwałtownej rozpaczy podchodzę do tego spokojniej niż do mojego styczniowego poronienia. Jednak inaczej traci się ciążę, która była tylko drugą kreską na teście i numerkiem na wynikach bety niż taką jak moja pierwsza, gdy widziałam bijące serduszko na USG. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, o ile gorzej jest gdy spotyka to dziewczyny na dalszych etapach ciąży.
Dziś wierzę, że jeszcze nam się uda. Że zrobimy badania, może konieczne będą leki, może po prostu było za wcześnie po poronieniu i organizm nie był gotowy albo była to wina stresu w pracy i nadgodzin w ostatnich tygodniach. Nie wiem. Może nigdy się nie dowiem. Ale dzisiaj przynajmniej wierzę, że jeszcze zostaniemy rodzicami. Chcę to dzisiaj napisać, żeby mi przypominało w dni, kiedy będzie mi bardzo trudno odnaleźć znowu ten optymizm i spokój - bo wiem, że te dni, kiedy cały świat jest smutny i nieprzyjazny i chce mi się wyć z tęsknoty za moim maleństwem, które w sierpniu miało się szykować na świat - te dni na pewno jeszcze nie raz nadejdą.
25DC
Żadnych objawów nie zauważyłam. To co jest obecnie występuje co miesiąc i nie jest niczym niezwykłym - śluz kremowy i piersi czułe z boku.
We wtorek pewno @ przyjdzie, a może wreszcie odpuści ? 
Fajnie by było. Często wyobrażam sobie, jak leżymy a w środku taka malutka główka i ciałko, uśmiecha się do nas. Czasami widzę oczami wyobraźni dziewczynkę z czarnych warkoczach i czarnych oczkach. Też się ślicznie uśmiecha, czasami macha rączką.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.