Dorotek Mój mały świat 7 maja 2015, 10:52

27 dc

sytuacja z teściem opanowana następnego dnia mnie przeprosił... eh.. w sobote wielki powrót do domu...czas szybko zleciał wczoraj odwiedziłam kraków i wielkiczke nachodziłam sie że cho cho i dzisiaj strasznie łydki mnie bolą

mam wrażenie, że w tym cyklu też nic nie wyszło od wczoraj tak bardzo boli mnie brzuch jak na @, że latam co chwilkę do toalety i sprawdzam czy przylazła ale oby nie a kysz wredna, wstrętna @ a i w niedzilę testuje o ile oczywiście bedzie po co

31 d.c Narkoman,cpun,alkoholik w jednym właśnie został ojcem. Dziewczyna która jest byłą mojego M-urodziła syna. Sasiadka-w ciąży. Znajome w moim wieku Marta,Justyna,Agnieszka,Ania,Monika,Alicja urodziły bądź noszą maleństwo w sobie, a ja ?Ja mam cholernego doła,smutno mi,mam dni ze wcale o tym nie myślę ze nie robię nadzieji sobie, a przychodzi taki moment,że serce pęka. Nie pije,nie palę ,mój M również,ani on ani ja nie jesteśmy otyli. Mimo to ,ciąży nie ma. Czasem myślę sobie jakby to było gdybym ujrzała 2 kreski na teście,lubię sobie czasem wyobrazić w jaki sposób powiem M,że się udało. Czuję w środku ból i bezsilność bo co mam zrobić,co mam zrobić? Myślałam ze jestem silniejsza,a to tylko pozory. Nawet gdy staram się modlić to nie potrafię mówić o tym bo straciłam nadzieję chyba już. Od przyszłego cyklu zabieram się porządnie za starania. Mierzenie temp,regularne branie witamin,picie siemienia lnianego,picie infolic,castagnus ,mój M będzie brał Salfazin,chodzi o selen i cynk. Jest mi tak cholernie źle, miłego dnia życzę wszystkim którzy czytają te moje wypociny oraz wszystkim staraczką. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2016, 07:59

gabi544 moja historia 7 maja 2015, 10:56

Znowu przekonałam się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. I najlepiej w środku, żeby nie można było odciąć. Tylko tym razem było to bolesne doświadczenie. :/
Mam siostrę w trudnej sytuacji życiowej - 5 dzieci, rozwód, jej partner obecny w więzieniu (zasłużenie - ale to dłuższa historia). Mieszka w małym miasteczku, gdzie jest tylko jeden sklepik osiedlowy, nie ma prawa jazdy ani samochodu. Za to ja mam. Zawsze jak zadzwoniła, że chce jechać np. na zakupy czy z dzieckiem do lekarza, to gnałam samochodem 20 km do niej. później 20 do lekarza i znowu do niej. Jak trzeba było zostać z dzieckiem - ok, nie ma problemu. Jak jej córka dostała 1 na półrocze - ja ją wyciągnęłam i obecnie ma 3. Chciałam pomóc, jak tylko mogłam, bo o ile tego jej "partnera" nie trawię, to robiłam to dla dzieciaków.
No i dzwoni dziś rano - konkubent wyszedł na przepustkę z więzienia i oni chcą, żebym pojechała z nimi do lekarza bo go głowa boli - mówię, że niestety ale nie mogę, bo mąż zabiera samochód do pracy i żeby jechali autobusem (przystanek mają pod domem) albo niech wezwie karetkę. I w tym momencie słyszę z ust mojej siostry, że jestem rozwydrzoną smarkulą, która widzi tylko czubek własnego nosa. Że nie spodziewała się tego po mnie - że myślała, że jestem inna i choć raz wykażę się jakąś chęcią pomocy. :( No zagotowało się we mnie. Powiedziałam, że niestety, ale każdy ma też swoje życie prywatne, i ona nie jest pępkiem świata, a tym bardziej ten jej kryminalista, że bardzo dziękuję za to, że wreszcie powiedziała, co o nie myśli i skoro tak to w końcu zacznę być zołzą i widzieć tylko swój interes, może już nie liczyć że kiedykolwiek jej jeszcze pomogę.:(
Zabolało, naprawdę zabolało. Widać, nie opłaca się nikomu pomóc, bo będą chcieli tylko więcej i więcej... :(
I już cały dzień zepsuty. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 12:38

Agi Radość.. 7 maja 2015, 11:21

remont cnd:/ masakra
kuchnia dziś przyjeżdża wreszcie!
ostatnio miewam skurcze takie jak na miesiączkę mam się martwić? chyba za dużo chodze i robie;)

w pon.do lekarza

Agi Radość.. 7 maja 2015, 11:21

remont cnd:/ masakra
kuchnia dziś przyjeżdża wreszcie!
ostatnio miewam skurcze takie jak na miesiączkę mam się martwić? chyba za dużo chodze i robie;)

w pon.do lekarza

Dziś dzwoniłam do szpitala w którym byłam operowana i poprosiłam o opis zabiegu, powiedzieli że nie ma problemu i że wydadzą, mąż pojedzie do Opola i odbierze. Dzwoniłam też do dr Marka Pochwalskiego który jest podobno najlepszym operatorem we Wroc. Za zabieg bierze około 4500 - 6500 zł w zależności od stanu pacjentki. Jak będę miała opis zabiegu to pójdę z nim do dr Pochwalskiego, jeśli powie że jest w stanie mnie zoperować z sukcesem to chyba się zdecyduję. Zrobię wszystko by mieć dziecko !!!

MatyldaG a jak teraz twoja endometrioza, dostałaś jakieś leczenie ? Jak ciąża, zaszłaś?

Obiecywałam sobie, ba nawet wmawiałam - nie będziesz się cieszyć przedwcześnie, nie będziesz sobie robić nadziei, nie będziesz robić planów jakbyś już była w tej ciąży, nie będziesz....
Tja... kogo ja chcę oszukać? Was? Siebie?
Nie umiem. Po prostu nie umiem... Odkąd zobaczyłam te 3 pęcherzyki, nadzieja ciągle rośnie. A patrząc na moją temperaturę... niby zawsze mam wysoko, ale... no nie potrafię. Po prostu nie potrafię...

W czwartek idę na pobranie krwi przed endo. I zastanawiam się czy by bety też nie zrobić...
Zobaczymy jak będzie z temp.


Samopoczucie na dziś:
Niepewna, zdenerwowana i pełna nadziei.

Rotenkopf Walka. 7 maja 2015, 11:52

Dlaczego muszę mieć dobrą pamięć do dat?! I dlaczego przywiązuję do nich szczególną uwagę?!
Jutro, 8 maja, ma nadejść @.
W karcie pacjentki u ginekologa w rubryce 'ostatnia miesiączka' widnieje 9.05.2014r.

Bardzo ciężki i płaczliwy dzień.

Musiałabym iść zrobić obiad, ale po co i komu? Mąż do wieczora siedzi w pracy a ja standardowo na noc a po za tym w ogóle nie jestem głodna, właściwie to nawet śniadania jeszcze nie zjadłam a nie śpie od 9.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 12:00

Presja czasu Nie mam czasu... 7 maja 2015, 11:55

W poniedziałek 4 maja dostałam silnego i bolesnego krwawienia. Byłam dzień przed spodziewaną miesiączką. Beta z poniedziałku już tylko 3,5 - spadła. I po wszystkim. Po krwawieniu idę do ginekologa. To była prawdopodobnie ciąża biochemiczna - poronienie samoistne. Nie prowadzę w tym miesiącu wykresu. Jestem rozżalona. Byłam w ciąży około 5 dni. 5 pięknych dni... Szok. To moje pierwsze takie przykre doświadczenie.

Ale do tej pory nie zaszłaś w ciąże... Ja już jestem taka zdołowana nie przeżyję jeśli nigdy nie będę mogła mieć dziecka... Nie wiem co robić, jak się leczyć, w którą stronę iść i czy wierzyć że to coś da. Piszą mi dziewczyny że szkoda wydawać kasę na prywatne operacje bo to i tak nic nie da ...

Długo nie pisałam, bo nastrój niestety utrzymywał się paskudny :( Jakoś się trzymałam w pierwszych dniach po poronieniu, ale 25 kwietnia byłam na weselu przyjaciółki, gdzie zostałam posadzona przy jednym stole z dziewczyną w zaawansowanej ciąży, termin parę tygodni przed terminem mojej pierwszej ciąży. Możecie sobie wyobrazić jak dobrze się bawiłam :(

Na dodatek dowiedziałam się, że przez moją depresję po poronieniu najprawdopodobniej stracę moją ukochaną pracę. Pracuję w korporacji, gdzie wymagania co do zaangażowania i jakości są bardzo duże. A ja, co tu ukrywać, widać po poprzednich postach, nie dawałam w ostatnich miesiącach rady psychicznie. Zdawałam sobie sprawę, że nie jest najlepiej, ale myślałam, że będę miała gorszą ocenę, pewnie polecą mi po bonusie rocznym - niestety, jest gorzej niż myślałam.

W rezultacie tego wszystkiego ledwo miałam przez ostatnie dwa tygodnie siły i motywację, żeby zwlec się z łóżka.

Od wczoraj jest trochę lepiej. Zaczynam znów wierzyć, że w końcu będzie dobrze. Third time lucky - do trzech razy sztuka. Byłam u hematologa, robię badania na zespół anytfospolidowy, zapisałam się na 5.06. do poradni genetycznej. Moja mama poroniła dwie pierwsze ciąże, moja teściowa też, a obie doczekały się potem dwójki zdrowych dzieci. Ja też muszę wierzyć, że będę miała takie zakończenie.

Praca... Nie wiem jeszcze, co zrobię, ale też sobie poradzę.

Matylda staraj się jak możesz, nie planuj, ja planowałam odkładałam a teraz dałabym wszystko żeby cofnąć czas, kiedy mąż chciał dziecko to ja nie chciałam bo praca bo kasa itd... a teraz ? Teraz to wszystko nie ma znaczenia, oddałabym wszystko by mieć zdrowe dziecko, bo tylko wtedy będę szczęsliwa.

Spadek totalny. Jutro powinnam dostac okres. Gora pojutrze. W koncu sie konczy.
Nabieram sil na nowy cykl. ;(

Wg statystyk od momentu rozpoczęcia starań:

7 cykli starań przed pierwszymi badaniami hormonów
11 cykli starań podczas diagnostyki, przed postawieniem trafnej diagnozy
5 cykli starań z rozpoczętym leczeniem, ale bez szans ze względu na polipy
4 cykle bez starań z względu na wyjazd męża, ale za to po zabiegu gdzie szanse teoretycznie wzrosły.
Dopiero od 3 cykli istnieje cień ale realnej szansy że może się udać

llallka Kolejna runda- przegrana... 7 maja 2015, 13:35

1dc....znowu

Chyba uczę się z tym żyć.

Już nie płaczę.

A jutro w ogóle będzie dobry dzień- ostatni dzień w pracy i mykam za miasto.

coliberek Działania..działania... 7 maja 2015, 13:40

Logicznie rozumując wiem, ze NIE MA JESZCZE sensu robić testu...Dziś jest dopiero 8 dzień po inseminacji. Nie daję się zwariować, nie mam obsesji...ale PO PROSTU chciałabym już wiedzieć!!!

Nie lubię czegoś NIE WIEDZIEĆ, jestem bardzo, bardzo NIECIERPLIWA.\

Brzuch mnie dziwnie boli od kilku dni, w zasadzie codziennie. Wczoraj cały dzień kłuły mnie jajka... dziś mnie kłuje koło pępka i czuję się cała jakaś taka...pełna i nabrzmiała. :D

Śmieję się do męża, ze pewnie moje endometrium urosło tłuste i grube , podlewane dowcipnym progesteronem i teraz walczy z tym progesteronem krzycząc, ze chce wyjść.

Bardzo bym chciała, zeby się udało. Żeby to był w końcu TEN CYKL... no ale ok, nie uda się - luzik . Będę się martwic jak 3cia inseminacja się nie uda...a pierwsza rozumiem, że może do niczego nie doprowadzić.

Doświadzcenie nauczyło mnie, że lepiej na nic się nie nastawiać, bo potem rozczarowanie smakuje bardzo gorzko O_o A mnie jest dobrze tak jak jest. Na totalnym luzie , moze się powtarzam ale mając wszystko w zakresie tego tematu po prostu cudownie w...dupiie :) I z uśmiechem na twarzy.

Żona kuzyna męża jest w ciąży? No i fajnie. Niech sie cieszą.
Żona piłkarza z FC Barcelona jest w ciążY? Tez fajnie. Niech się cieszą.

Zero kwasu.

Fajnie jest żyć bez kwasu i łakomego spoglądania na kobiece brzuszki z dzidzią w środku. Fajnie jest być na luzie.

Ale ta niepewność i ten lekki stresik, oczekiwanie w napięciu na wieści co i jak..

Nie lubię. :/ Moze własnie przez to tak mnie boli brzuch. Moze to napięcie.

Hmm.. a obsesji nie mam..ale wczoraj po drodze do Madruty (musieliśmy załatwić 2 sprawy urzędowe) zamiast bluzgać każdego napotkanego bociana i wyzywac od wrednych , kłamliwych ptaszysk..nie mówiłam nic tylko wysyłałam im buziaki. :D

Obsesji brak... :)

Podejście całkiem zdrowe jak na mnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 13:57

Na szczęście sytuacja z mamą trochę się uspokoiła. Ja się nie czepiam o ten syf w domu, a jeśli coś mi nie pasuje, to po prostu sprzątam :). Wiadomo, są sprzeczki. Mama lubi pokazywać swoją wyższość, czasem czuję się jak intruz. A dwa dni temu (w moje urodziny) przepłakałam dosłownie cały dzień .
Znalazłam kilka ofert pracy, wysłałam CV ale na razie cicho :/ . Na samą myśl mam stresa, ale wiem że to krok w dobrym kierunku. Bez sensu jest siedzieć w domu i użerać się z matką, tym bardziej że każda złotówka nam się teraz przyda .

Mój brat miał operację kolana, a ja zjawiłam się w tym domu w "złym" momencie :D. Niestety, ale będę musiała wozić go na rehabilitację ,pomijając fakt że auta nie prowadziłam od dwóch lat, a po zdaniu prawka jechałam może z 4/5 razy ... Nie wiem jak to zrobię, ale próbuję sobie tłumaczyć że dam radę. Z jednej strony to odpowiedni moment żeby zacząć jeździć,a z drugiej na samą myśl ściska mnie w żołądku :/. Zawsze odpuszczałam ,gdy paraliżował mnie strach . Pamiętam sytuację z gimnazjum,kiedy mieliśmy nauczyć się wiersz na pamięć. Oczywiście nauczyłam się ,ale tak się stresowałam ,że wolałam powiedzieć że nie umiem i dostać 1 . Muszę coś z tym zrobić, bo strach nie pozwala mi się rozwijać :/ . Myślałam nawet żeby pójść do psychologa :), ale powalczę z tym sama .

Misiek w tym roku skończy 28 lat. Moja matka ostatnio wyskoczyła do niego z tekstem,że powinien mieć już dzieci . Nie wiem co poczuł , ale mogę sobie tylko wyobrazić. Nawet przepraszał mnie ostatnio za to,że nie może dać mi dziecka :/ . Nie wiem czemu, ale ja jestem dobrej myśli . Wiem,że wszystko się ułoży :). Czekamy tylko na ślub i zaczniemy działać. Nie będę czekać na "odpowiedni moment",czyli na to ,aż będziemy mieli coś swojego, bo nie wiem kiedy to nastąpi .. Najważniejsze ,żeby z pracą było wszystko ok

11dc 2 piękne pecherzyki jeden 15mm i w drugim jajniku 11mm:) to by było na tyle dobrych wieści bo edno ma tylko 4.5mm bardzo cienkie!!!! Czyli pewnie znowu nici w tym miesiącu to clo tak pewnie działa !!!!!achhh teraz znowu na monitoring w niedziele

anemic Wielkie chcenie ... 28 maja 2016, 20:39

Temperatura mi rośnie... Oczywiście zdążyłam przeczytać wszysto co googl "mówi" o implantacji zarodka. Zaraz po tym jak to wszystko przeczytałam, to unałam, że mam. Czyli urojoną ciążę mam.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)