Terraska Czekamy na pisklaczka :) 22 maja 2015, 19:17

9t

Wiekopomna chwila dzis nastala - pierwszy raz mialam mdlosci ;) po truskawkach ;) cale szczescie, ze rozeszlo sie po kosciach ;)

---

Telefon od S - powiedzial rodzicom o Maluszku. Wszyscy sie ponoc ucieszyli i zaczely sie wypytywania o wszystko... Termin, USG, kiedy bedzie wiadomo plec itp. ;) na koniec chcieli rezerwowac lot na grudzien... Ale ich S zdolal uspokoic i namowic, zeby jeszcze troche poczekali :) :) Wariactwo, ale dobrze ze juz wiedza... Jeszcze tylko trzeba powiedziec mojej dalszej rodzinie - i kolegom w pracy. Ale z tym czekamy do polowy czerwca ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 22:12

Dziękujemy dziewczyny :-* :-*


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 20:42

idka Być szczęśliwą 22 maja 2015, 19:33

Nie mam ani ochoty, ani siły się dzisiaj rozpisywać... Męczy mnie huśtawka nastrojów i nieprzewidywalnych napływów przeczuć, że się udało albo i wcale nie. Wczoraj zatestowałam tak sobie, po prostu, choć wiedziałam, że będzie negatyw- i był :P pozostaje czekać. I koniec kropka.

Żania SYZYFOWE PRACE 22 maja 2015, 19:56

Nienawidze Andrzeja Dudy Ten zaściankowy Pisowski CHUJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie może wygrać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

25 dzień cyklu.

I piątek więc weekendu początek :D !
Uwielbiam swoją pracę gdzie każdy weekend mam wolny ! ;)

Jutro jak co sobote wielkie sprzątanie :D
A w niedziele do mamki na urodziny :)

Jestem ciekawa czy ten 14 cykl będzie szczęśliwy ! :)
Mam nadzieje!

CzeKaM <3 <3 <3


Maryjo, Matko Jezusa!
Pod swoim sercem nosiłaś Zbawiciela świata.
Dzięki łasce Ojca naszego w niebiosach poznałaś,
czym jest radość i ból macierzyństwa.
Znasz moje imię. Znasz moją udrękę i smutek.
Z ukochanym małżonkiem nie możemy doczekać
się upragnionego dzieciątka.
Wierzę, że dziecko przychodzi na świat,
dlatego że tego chce Bóg.
Dlatego z głęboką wiarą i ufnością
błagam Cię o wyproszenie u
Stwórcy łaski macierzyństwa.

pogoda dzisiaj kiepska... nic się nie chce...
poprasowałam zaległe pranie...zrobiłam obiadek... teraz projektuje moją nową kuchnię i czuję jak Maleństwo daje o sobie znać ... :)
ale dzisiaj mam kiepski dzień ogólnie - ból pleców straszny - bardziej to dół pleców... zastanawiam się tak czasem czy to nie nerki ... :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 21:12

Chyba potrzebuję "odwyku" od ovu, bywam tu zdecydowanie za często, co powoduje częstsze myślenie o tym, że nam się nie udaje i obwinianie się, że jest coś ze mną nie tak. Jak tu nie zaglądam to trochę mniej myślę i zajmuję się innymi sprawami. Czas trochę przystopować i wyluzować. Nie rezygnuję całkiem, bo wykres będę prowadzić i pamiętniki też będę czytać, tylko rzadziej, a nie tak jak do tej pory po kilkanaście razy dziennie. Oby udało mi się wytrwać w tym postanowieniu.

Dziś dostałam wynik hist.pat
Do badania pobrali mi wycinki z ognisk endometriozy z tylnej ściany macicy. Wynik jest następujący:
lymphangioma. Cech endometriozy nie stwierdza się

Czyli wychodzi na to że macicę mam czystą...
A to co tam wyszło to czytałam to jakiś naczyniak ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 22:22

Żania SYZYFOWE PRACE 24 maja 2015, 10:59

Rozpoczęłam pracę i czuje się lepiej A. Zadzwonił porozmawialismy Cenię w nas to ze nawet jeśli się poklocimy to nie przeciagamy tego zawsze któreś przełamie lody... nie zmienia to faktu ze jak jest klotnia to czuje się fAtalne ale ważne ze nie mamy cichych dni....


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 09:32

5dpo 8cyklu ( policzyłam!) I na duphastonie

Świat stanął na głowie!
Mój mąż od trzech dni próbuje się do mnie dobrać. A ja - sex mógłby dla mnie nie istnieć!!!! Poważnie!No dajcie spokój, do czego to doszło????? Przecież to nie jest normalne!
Dzień 1:
Rano : wstał i stwierdził " wysyłasz do mnie swoje feromony". Ja mu na to zaspana :" ostatnie o czym myslę, to wysyłanie do Ciebie czegokolwiek".
Ale to u niego sygnał do sexu. Wiem , że mu się chce i wieczorem się zacznie....
Wieczorem: kładzie się do łóżka o 20.30 Ja przeciągam przeciągam robię coś tam on woła ja mu na to , że koniecznie muszę obejrzeć project runwey i zaraz przyjdę. Nie chce mi się nic a nic a wiem, ze zaśnie i oczywiście zasypia:)
Dzień 2:
Rano: dzisiaj mnie już nie wyrolujesz, bzykne Cię jak wrócę z pracy!
Wieczorem: trwają urodziny jego Taty więc ja przeciągam ile wlezie, bo debata przecież leci w tv, on chodź już musimy jechać! Ja: nie ,nie bo to ważne i trzeba obejrzeć:)
Nic a nic nie czuje nawet odrobiny chęci do sexu.... W domu wyciągam broń ostateczną i mówie: " a jak Twoja Blanka tam teraz sobie miejsce robi?? Nie chce jej przeszkadzać..." On: podejrzliwość w oczach czy nie ściemniam ale daje spokój i idzie spać mówiąc : "a jutro już będzie można???"ha ha
Dzień 3:
Chodź do mnie kochanie , zrobię ci dobrze, będziesz zadowolona.
Ja : eee noooo może później bo nie chce mi sie i zimno mi bardzo...
On: przygotowuje miskę z wodą żebym wygrzała stopy. Chce od razu masaż tych stóp zrobić żebym się wyluzowała i bzyknąc mnie po tym.
Ja: wkładam te nogi i mówie : ale nie masuj bo strasznie mnie coś boli tu z boku :)))))))))))))))))))
On: patrzy dziwnie na mnie , mówi że się kładzie obejrzeć kuchenne rewolucje na tablecie.
Ja: idź idź oglądaj sobie kochanie, ja tu jeszcze posiedzę ( w domyśle oczywiście żeby zasnął sobie)
No i ogląda , wchodzi do mnie i mówi:
" widziałaś jaka ta młoda dziewczyna z kuchennych mądra i poukładana?"
Ja: Co???? Oglądasz jakieś panieny i jeszcze komplementy prawisz?????
On: " No mówie ci jak jest tylko"
Kładzie się z powrotem do łóżka , ja wyciągam z tej miski nogi, lece do sypialni , wpadam, i mówie:
" Pokaz mi go! Chce sprawdzić czy Ci nie stoi!"
On : zabijający śmiech, ja w międzyczasie sprawdzam , no ale wszystko jest w porząsiu, grzeczny mój kochany jest w przeciwieństwie do swojego Pana, na co słyszę od męża:
"ON już śpi!"
Akurat w momencie jak mi się zachciało jednak....
Swiat stanął na głowie, mówie Wam to Ja!

Bergo Bergo - nowa ja 22 maja 2015, 23:25

Tak na szybko daję znać co u nas
- zęby dwa, kolejne "w drodze"
- mega okropnie nasilony lęk separacyjny. Nie ma mowy o tym, że babcia położy go spać
- baba i mama- pierwsze słowa! Powtarza non stop, a mi się serce topi :)
- raczkuje- rehabilitantka mówi, że idealnie, naprzemiennie, symetrycznie, pieknie i że mamy już dać spokój z tą rehabilitacją.
- potrafi świadomie się do mnie tulić, dawać buziaki całą obślinioną buźką.

Jestem zmęczona tym, ze nie mogę go na chwilę zostawić, tym jego lękiem. Ale... Przytulanki, całusy i słodkie słowo "mama" są tak kojące i dodające skrzydeł, że całe zmęczenie traci na znaczeniu. Kocham go coraz bardziej i bardziej :) Dziś odebralismy wyniki badań- ZDROWIUTKI! Próby wątrobowe nareszcie w normie :)
Mój malutki (ponad 8kg) słodki cud :)
2wpkuw7.jpg
wjjp7a.jpg
eap3i8.jpg
2pzl1cp.jpg


https://www.youtube.com/watch?v=TMqwQlaOeR4
https://www.youtube.com/watch?v=-AlsMnRwfMw

Właśnie zbieramy się, żeby jechać do teściów. Jacek chce iść do warsztatu, a ja będę się nudzić cały dzień, bo w warsztacie siedzieć nie będę, bo i tak połowy nie rozumiem co on mi opowiada o tych technicznych-samochodowych sprawach ;) najgorsze jest to, że tam jest taka atmosfera, że nie da się nic robić samemu. Cały czas mam poczucie, że muszę siedzieć z teściową i z nią gadać, czy film oglądać, czy coś. No i nas pasą strasznie, non stop trzeba jeść. Wątrobę mi od tego rozwala totalnie.

Jutro jedziemy do chrześniaka Jacka, do którego zbieramy się już chyba z rok ;/ Jacek mój taki jest nieogarnięty, że wiecznie wszystko odkłada na potem i w efekcie końcowym nic z tego nie wychodzi. Mam nadzieję, że jutro się uda pojechać.

W poniedziałek jedziemy do Słupska na badania nasienia. Staram się o tym nie myśleć, ale chwilami dociera do mnie, że to jest jedna z kluczowych spraw. Jeśli okaże się, że wyniki są tragiczne, kijanki martwe czy ich brak, to posiadanie własnego dziecka będzie tylko marzeniem.

Gadałam wczoraj z mamą. Powiedziałam jej, że się boję, że się okaże, że nie możemy mieć dzieci. A ona powiedziała tylko, że jeśli nie uda się swoich, to jest ogrom dzieci do kochania, a my miłości mamy aż nadto. ;)

Módlcie się dziewczyny za mnie, tak jak ja się modlę za Was ;) ;*

Miłego weekendu!

idka Być szczęśliwą 23 maja 2015, 08:51

13 dpo
Jest!!! Jest ogromny bledzioch na teście. Nie miałam w domu testu o większej czułości jak 25 mlU/ml, bo wiem, że są przecież te o wartości 10 mlU/ml, więc wątpiłam w to czy w ogóle coś wyjdzie.. Poczekam i za parę dni powtórzę sikanego, a jutro pójdę na betę do szpitala (najchętniej to bym dzisiaj pobiegła, ale niestety nie zdążę przed pracą :( ). Boję się! Boję się powtórki ze stycznia... Choć przeczucia mam wyjątkowo dobre :) Mężowi jeszcze nic nie mówię, bo nie chcę żeby się nakręcił. Powiem mu, jak już druga beta wyjdzie rosnąco. Nie będzie szczególnie trudno utrzymać całość w tajemnicy, bo akurat jest w delegacji i wróci prawdopodobnie dopiero w poniedziałek wieczór lub we wtorek, więc jeśli jutro zrobię betę to powtórzę ją we wtorek (albo go nie będzie albo będzie do 17.00 w pracy, więc spokojnie zdążę to wykonać- tym bardziej, że tygodniowy urlop zaczynam). Chciałabym mu zrobić niespodziankę, modlę się, żeby ciąża rozwijała się prawidłowo i żeby nie był to kolejny prztyczek w nos od losu. Muszę myśleć pozytywnie. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Tryb: cierpliwość- włączony :)

Jestem już po dzisiejszej wizycie u gina :) Strasznie się nią stresowałam, dużo bardziej niż zwykle, bo do ginekologa to ja sobie zawsze chodzę jak do fryzjera ;) a przed dzisiejszą się bałam, ale okazało się, że niepotrzebnie :) Bałam się, że się na USG okaże że cisza tam na dole a ku mojej uciesze praca wre! :) W tym miesiącu prawa strona robi hałas :) pęcherzyk ma dzisiaj 19mm i przez weekend ma pęknąć. Śluzówka też ładna, 11 mm :) więc chyba nawet bardzo ładna :)

W czwartek idę na usg zobaczyć, czy faktycznie kolega się uwolnił z jajnika :) i do czwartku mam się wstrzymać z zażywaniem dupka (miałam zacząć w poniedziałek).

A na dzisiaj kupione winko i produkty na spaghetti :) I zapowiada się naprawdę przyjemny wieczór :)


Ano, i jeszcze jedna rzecz. Testy owulacyjne? O KANT DU*Y ROZBIĆ. Przynajmniej te z rossmanna i przynajmniej w moim przypadku.

30dc 12dpo

Weekend wolny. Jak ja uwielbiam ten czas :-) Moge wkoncu pomyslec o sobie a nie tylko praca, praca, praca. Nie mam planow na ten weekend. Postanowilam obijac sie w domku :-) Ogarne sie do porzadku, moze jakies ciasto upieke :-) o! to jest mysl :-) Mam ochote na wyprobowanie Kopca Kreta. Ciekawe co mi z tego wyjdzie :-)
A tak poza tym czekam na @. Postanowilam, ze dalej bede obserwowac moj organizm ale na pewno nie bede wyczekiwac II kresek. Co ma byc to bedzie. Jej, nic sie nie zrobi i tyle. Luzik i spokoj - tego mi brakuje.
A jak sie dzisiaj czuje?
Wstalam rano bezobjawowo (pomijajac wzdecie i bol podbrzusza) a tu tylko wyszlam na spacer z psem i zaczelo mi sie wirowac i mdlic... Ech, pewnie to przez cisnienie bo zawsze mialam z nim problem. Jak nie za niskie to zas za wysokie... To akurat odziedziczylam po SP. babci :-)
Trudno, trzeba z tym zyc a jak na razie ide sie obijac dalej :-D

Małpa przylazła 22 dc bez zapowiedzi. Zero bólu,kłucia ...
Niedługo wybiorę się do ginekologa. Chciałabym zrobić podstawowe badania by zobaczyć ,czy wszystko u mnie w porządku :].

Dzisiaj rano pokłóciłam się z matką. Ledwo co otworzyłam oczy, a ona już wyskakuje z mordą o pierdoły.Pomyślałam sobie,że jej nienawidzę ,że chciałabym się stąd wynieść i nie utrzymywać kontaktu. Nie mogę się do niej przyzwyczaić, bo kiedyś była całkiem inna. Teraz jest wredna, zawistna, dwulicowa.. nie powie czegoś w twarz, tylko obrabia dupę do babci, ciotki, a potem się tego dowiaduję od nich . Nawet nie ucieszyła się jak znalazłam pracę, bo jej zdaniem nie dam rady. Nadskakuje tylko koło brata,który jest rok starszy. To kochany syneczek,którego wszyscy lubią. Ma mnóstwo kolegów, jest zabawny,dowcipny, otwarty ... moim zdaniem 5 letnie dziecko jest bardziej dojrzałe niż On. Matka mu zrobi śniadanko, obiad nałoży, zaniesie do pokoju, odniesie talerz itp.
Nie wiem jak tu wytrzymam. Niestety,ale będziemy musieli tu mieszkać chyba do ślubu, bo spłukaliśmy się prawie do zera kupując samochód. Jedyna dobra myśl to taka, że od poniedziałku idę do pracy i będę mniej przybywać w domu.

klina Podobno cuda się zdarzają .. 13 września 2015, 14:42

Powoli wysiadam psychicznie.. po trochu za sprawą męża po trochu za sprawą kogoś innego.W sumie dziecko byłoby szokiem Ale może w koncu przerwaloby to życie w zawieszeniu.. I ciągle czekam... bombardowania miłością nienawiścią obojętnością.. wiem zasłużyłam sobie na to wszystko..

Powinnam się leczyć, najpierw na głowę, później na niepłodność ;)
Czemu ja tak mam, jak coś nowego przede mną to się denerwuję, taka dziś zdeczka rozdygotana chodzę. Zamiast się wyciszyć, to mnie głowa od wczoraj boli. To trzeba być nienormalnym ;) Tylko ja tak potrafię... Stara, a jednak głupia :)

Karenira Droga do skarbu 13 września 2020, 19:09

5+6
Dzisiaj z samego rana ktoś mi wcisnął przycisk "Panic". Poszłam do łazienki i zobaczyłam bladoróżowe plamienie. W ciągu dnia zmieniło kolor na blado-pomarańczowo-brązowy. Zanika, a potem znowu się pojawia. Tylko na papierze, nie na bieliźnie.
Szaleństwo ile się można najeść stresu przez coś takiego. Wiem, że plamienia na początku ciąży dość często się zdarzają. Wiem, że to wcale nie oznacza najgorszego. Wiem, a jednak bardzo ciężko się uwolnić od strachu.
Na tym etapie noszę w brzuchu stwora wielkości i wyglądu kijanki. Bardziej przypomina żyjątko z kosmosu albo dziwnych, oceanicznych głębin niż małego człowieka. Gadam jednak do niego i powtarzam, że nieładnie tak napędzać strachu mamie. Mały psotnik.
Jutro mam długo wyczekiwaną, pierwszą wizytę. Późnym wieczorem, więc muszę wytrwać w tej niepewności jeszcze cały jeden dzień. Rano pobiegnę na betę. Do tej pory nie chciałam robić, ale te plamienia mnie złamały i chyba jednak poczuję się spokojniejsza jak ją zrobię. Dzisiaj z rana powtórzyłam też test. Kreska jest dalej mocna. Co może znaczyć wszystko i nic. Jak te plamienia.

Mąż mnie pociesza, że najważniejsze to wiedzieć, że możemy zajść. W razie gdyby stało się najgorsze zrobimy sobie drugie. Fajnie, że mnie pociesza. Rozumiem, że nie chciałby, żebym się dołowała, płakała itd.
Niemniej jednak zdecydowanie wolę zostać przy kijance, którą już mamy. Do jutra będę żyć nadzieją, że ten mały bądź co bądź człowiek postanowi zostać w środku. Tak bardzo bym chciała, żeby lekarz pokazał mi zdrowy zarodek. Najlepiej z bijącym serduszkiem.

Wierzę, że maluch siedzi bezpiecznie w środku i się rozwija. Postanowił tylko pofiglować z maminą macicą i stąd te plamienia. A może to wynik nadżerki. Wiem, że jakąś tam miałam. A może przedwczorajszy seks... Tak czy inaczej dowiem się jutro.

Trzymaj się kijanko!

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 23 maja 2015, 11:28

Lilka ma 3 miesiące ! <3

A tak zmieniła się moja kruszyna...

cdd13ce45213b23amed.jpg

Waga: 5260 gram Wzrost: 60 cm

Wczoraj zaliczyliśmy jedną z trzech dawek szczepionki. Pediatra Lili ustawił jej indywidualny tok szczepień ze względu na jej skazę białkową.
W sumie jestem z tego zadowolona, Lilka zamiast trzech ukuć naraz, dostaje jedno co dwa tygodnie. Do przychodni mam blisko, więc wózek i heja :)
Jeszcze czeka nas kontrola stawów w przyszłym tygodniu... ciekawi mnie co i jak. Mam nadzieję, że się poprawiło.

Lilka rośnie tak szybko, że nie nadążam wymieniać ubranek w szufladach... dostała fajnych pućków na buziaku i udzików :-D w końcu się ich doczekałam ;-)
Uwielbia kąpiele, duuuużooo gada – więcej niż mamusia :P, pcha łapki do buzi i śmieje się do wszystkich, którzy pokazują jej jakieś głupotki.
Ma gorsze i lepsze dni, jak każdy. Lub gorsze i lepsze tygodnie ;)
Dalej karmię ją nieregularnie i zastanawia mnie to, czy to dobrze, czy nie ? Gdzieś czytałam, że takie dzieci potrzebują już regularności we wszystkim, nie tylko stałej pory kąpieli. Ale kurcze, nie zawsze się tak da. I chyba póki co nie będę sobie tym zaprzątać głowy i będę dalej karmić ją na żądanie.
Chociaż regularność by się przydała, bo szykuje nam się pod koniec czerwca wesele mojej dobrej znajomej. Nie chcę brać na nie Lilki, bo będzie się tylko męczyła – nie mają na sali żadnych ustronnych miejsc , gdzie mogłabym ją nakarmić. Na szczęście ! Wesele jest 3 km od naszego domu. Więc w razie czego zawsze będę mogła do niej podskoczyć. W sumie... kto wie co będzie za miesiąc ? Możliwe, że wszystko już się unormuje :)

Moja noga i bok trochę mi dokuczają, czasem odczuwam kucie – nie jest bolesne, ale się pojawia. Nie mogę się doczekać tych wyników badań genetycznych...

33145391e0276a4cmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2015, 13:40

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)