Od kilku dni czułam takie wibracje, hmm bulgotanie tak jakby zupa się gotowała w podbrzuszu. Za każdym razem jak dłużej siedziałam albo kładłam spać. Rozmawiałam, że znajomymi i identycznie czuły pierwsze ruchy. A dziś z rana jak się wkurzyłam na męża (nie mogłam spać bo sapał jak parowóz) poczułam kilka puknięć, takich pstryczków sprzedanych od środka. Nie da się tego pomylić z niczym innym
Teraz jestem pewna, że to moje maleństwo. Nie mogę uwierzyć, że czuję to tak wcześnie !!!
a jednocześnie tak się cieszę. Myślę, ze to dlatego, ze mam mała macicę i dzidzia ma mniej miejsca niż inne dzidzie w tym samym momencie ciąży. Kocham moje dzieciątko !!!!! :*
Czas dalej ucieka a tu nic
/
Odebrałam ostatnio badanie nasienia męża, nie jest za wesoło: niestety teratoospermia 
objętość 6,0 (norma pow. 1,5)
żywe plemniki 65 % (norma pow. 58%)
Koncentracja 142,92 mln/ejakulat (norma pow.39 mln)
Plemniki ruchliwe P+NP 48,79 % (norma pow. 40 %)
Morfologia:
plemniki prawidłowe 2,75 % (norma pow. 4 %)
plemniki nieprawidłowe 97,25 %
Wiele o tym czytaliśmy. Pocieszające jest to że mąż ma dużo plemników więc te 2,75 % prawidłowych to i tak cała armia-jak napisała jedna koleżanka z forum 
Jednak chcemy to skonsultować z lekarzem. 3 czerwca wizyta, idziemy razem.
Mąż łyka suplementy diety FortiMen, Androvit, kwas foliowy. Za msc powtórzymy może będą lepsze.
Tak naprawdę miałam 1 cykl z owulacją, która odblokowała się po Bromergonie. Okres jest teraz cudowny bo całkowicie bezbolesny-to chyba jego zasługa a zwykle mdlałam z bólu zawsze przez całe życie miesiączkowania-nic nie pomagało.
Więc ciężko mi stwierdzić, czy nie zachodziłam przez swoje problemy czy problemy męża.
Przed nami ostatni cykl przed 1 rocznicą ślubu, to nasze jedyne marzenie za wszystkie inne zapłacę kartą 
Modlę się do Boga, czasami mam wrażenie, że olewa moje modlitwy a chyba nie pragniemy nic złego tylko powiększyć rodzinę o małego bobaska do kochania i wychowywania...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 11:05
I jeszcze jedno nie mierzę tej jeba.... temperatury. W ostatnim cyklu pięknie rósł wykres naprawde miałam nadzieje a ostatniego dnia mega spadek i koniec. Nic mi to nie daje, że ją mierzę...dodatkowo wiem w którym tygodniu cyklu mam ovu i tylko na tym będę bazować.
Mam największą ochotę po prostu udusić mojego Męża... Mamy małą awanturkę o..pieluchy,które kupiłam... Bo jeszcze dużo czasu,a poza tym,on mi przecież mówił,żebym nic nie kupowała na razie...Ok,ale sądziłam,że to nie dotyczy rzeczy,których na bank nie dostaniemy od rodziny czy znajomych..Nie kupiłam wózka czy łóżeczka,ale pieluchy,które i tak będą nam potrzebne.... wkurzona jestem strasznie i ciągle ryczę (ostatnio w ogóle płakanie mi się włączyło,szczególnie na filmach albo jak czytam jakieś smutne historie..)... Nawet jeżeli ma jakąś rację, nawet jeżeli jest za wcześnie,to co z tego???????? Pieluchy????? Naprawdę?????? To jest ten dramat?????????
Cześć dziewczyny! Nie chciałam tu pisać o moich małżeńskich problemach, ale naprawdę się martwie i nie mam komu się wygadać
Ciągle się z mężem kłócimy. Praktycznie codziennie. Dziś tak się na mnie wydzierał, że pewnie aż dziecko usłyszało. Powiedziałam mu, że daję mu ostatnią szansę, bo naprawdę marzę o spokoju w ciąży, a nie ciągłych pretensjach, scenach agresji i wybuchów niepohamowanej złości
Mamy na głowie już od roku mieszkanie do gruntownego remontu, a mąż kompletnie się za to nie bierze zwalając na mnie, bo przecież ja mniej godzin pracuje niż on,a on po pracy jest zawsze wykończony, a to, że zrobi pranie, czy umyje naczynia czasami nazywa wypruwaniem sobie żył. Ma do mnie pretensje, że źle sprzątam, a często mówi, że poprostu nic nie robię więc on nie zacznie remontu. Zwala całą winę na mnie, a to on podjął się wynajmu i odremontowania tego mieszkania, w którym teraz jesteśmy. Mieszkamy w skandalicznych warunkach. Ja noszę ciężkie gary z gorącą wodą, żeby sobie zrobić kąpiel. Mąż tylko na początku się napalał. Nakupował wszystkiego i teraz to tak stoi. Pralka niepodłączona, trzeba wlewać w nią wodę wiadrami w trakcie prania, lodówka i niepodłączona gazówka stoją w sypialni, meble kuchenne w pokoju dziennym, a w "kuchni" stoi nowy prysznic i pełno kląkrów męża, które powinny być w piwnicy, a nie w domu. Mąż wogóle nie zaczął remontu. Ja wszystkie nasze rzeczy poukładałam w szafach. Mąż tylko wszystko rzuca gdzie popadnie, a potem ma pretensje do mnie, że nie wiem gdzie co ma. Mi odechciało się już sprzątać w tym zawalonym i niewyremontowanym mieszkaniu, a on ma pretensje np. że nie poskładałam w szafce reklamówek foliowych w kostke
no szok, a od siebie niczego nie wymaga. Uważa, że robi wszystko co w jego mocy, a ja jestem niewdzięczna. Jeśli nie zrobie tego czego sobie życzy, wybucha. Wpada w szał, krzyczy, obraża się. Nie mogę już tak żyć i tego słuchać. Czasami żałuję, że staraliśmy się o dziecko mimo, że nie mieliśmy warunków dla małego. Myślałm, że jak nam się uda to mąż się za to zabierze, że będzie się starał,a on tylko mnie goni do pracy. I nigdy nie jest zadowolony. Kocham go i nie chcę, by dziecko wychowywało się bez ojca, ale mam już dość. Jestem kłębkiem nerwów. Ciągle płaczę i myślę o wyprowadzce do teściów. Wiem, że mnie przyjmą, ale taka opcja jest ostatecznością, bo już bym do męża nie wróciła póki nie zrobiłby mieszkania, ale wiem, że tego nie zrobi. Dziś dałam mu ostatnią szansę. Jeszcze jeden taki jego wybuch i wyprowadzam się. Brak mi już sił 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 12:34
Jaki dzis brzydki dzien. Nawet nie chce mi sie z lozka wstawac. Koncowka ciazy to chyba najgorsze co moze nas spotkac przez te 9 miesiecy...Bol jakby ktos chcial wnetrznosci powyrywac i w dodatku na zmiane ,albo biegunka albo trudnosc w "wykupczeniu" a ten osiolek maly sie jeszcze rozpycha albo wchodzi pod pache,a i zeby zasunac kopa w zebra to tez nie ma zadnego problemu.
Wiem jednak,ze ta jego slodka buzka i obecnosc po porodzie wynagrodzi mi wszystkie dolegliwosci. Kocham go nawet za te nieprzespane noce.,ale to sie dopiero rozkreca
.
We wtorek wizyta, jestem ciekawa co mi doktorek powie ,czy cc czy maly jest jednak do wypchniecia;D i wyobrazcie sobie ze Ł.chce isc ze mna,ale ja juz chyba nie chce. bede sie stresowac znowu bo to jednak grzebanie w "pipci" i moj wieczny niepokoj na wizytach.... nie wiem,jeszcze pomysle... W kazdym razie Kochane,zycze Wam lepszego dnia niz moj!
))
Sama inseminacja... pikuś 
Zdecydowanie bardziej stresujące i gorsze oddawanie nasienia, wcześniejsze zastrzyki i wszystko co przed.
Pocieszająca ilość plemników - 96 mln, z czego ruchliwość 80,7 progresywność 75,4.
Pęcherzyk jeszcze nie pękł.
Pomimo, że po całym procederze leżałam dobrych kilka minut i tak 'coś' ze mnie wyleciało, to już nie jest pocieszające.
Moja pani doktor jak zwykle nieoceniona! Życzę każdej z was takiej lekarki, na jaką trafiłam ja.
W środę wizyta, zobaczymy czy ów pęcherzyk pękł i od tego dnia progesteron.
Ogólnie cieszę się, że mam to już za sobą
Zawsze to jakiś krok do przodu, na pocieszenie usłyszałam słowa od lekarki... naprawdę pani już dużo przeszła w tak krótkim okresie. Faktycznie dużo...
No i kolejny raz dostalam plamien
w poniedziałek idę chyba spr progesteron, jeśli będę mogła bo to będzie 11dc a niby sprawdza się w 7, jeśli nie będę mogła to dopiero w lipcu zbadam bo jako ze czerwcowy cykl będzie bez mierzenia temp i bez testów owu to nie będę wiedziała kiedy dokładnie była owulacja. Tylko dlaczego przy braniu luteiny tez mialam bezowy sluz?! Przed wyjazdem wakacyjnym pójdę do lekarza aby zapytać się co i jak...
Skok temp jest więc niby progesteron powinien działać, a może i tak jest go za mało?
Lekki smutek dopadł mnie ale nadzieja wciąż jest więc nie jest źle 
Przerazil mnie jedynie dzisiejszy sen bo śniły mi sie malutkie zielone żabki które wychodziły z zamarznietej ziemi i chwilę później pękały im brzuszki i nie mogłam im pomóc
istna masakra! Oby nie był to zły znak
chyba muszę odnowić mój łapacz snów bo jest zużyty i nie chroni mnie przed koszmarami...
Kupiłam dzisiaj testy ciążowe. O czułości 10mlU/ml. Leżą sobie teraz i czekają na odpowiedni moment 
Czytam tak sobie co tam napisane na opakowaniu, a tam tekst - "Wyrób do diagnostyki in vitro" Chyba pierwszy raz taki napis widzę. Chwyt reklamowy cz jak??
Ciąża zakończona 28 maja 2015
Leon Radosław
28.05.2015 r.
3525 g 56 cm 10 pkt !


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 16:54
No i stało się... mam już kuźwa 30 lat skończone od wczoraj hehe. Mieliśmy małą imprezkę grillową na ogródku. Było bardzo fajnie i wesoło. Pogoda na zamówienie na wczoraj bo dzisiaj od samego rana deszcz. Dostałam dwa wspaniałe prezenty: mąż zrobił mi meble ogrodowe a od siostry z chłopakiem, brata z dziewczyną i kuzyna z żoną dostałam takie oto cudo:

Chciałam sama sobie taki kupić jak nazbieram kasy na niego bo trochę kosztuje a tu taka miła niespodzianka. Cieszyłam się jak dziecko.
Odnośnie starań to musimy się jeszcze bardziej sprężać bo mam już w końcu przekroczoną tą magiczną granicę 30 gdzie trzeba działać działać i jeszcze raz działać, bo w końcu nie chcę jednej kruszynki tylko 2 lub 3.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2015, 21:04
39 t 4 d
do porodu wg bożych zapowiedzi 2 dni.
Rozwarcie na 3 cm.
No ale z takim rozwarciem to można sobie i cały tydzień chodzić i dłużej. Dopóki nie ma akcji skurczowej nie ma stresu. Wody się trzymają, więc położna puściła nas do domu. To było wczoraj, jak pojechaliśmy na kontrolę. Ot tak, brzuch mnie bolał, różnie kuło ale jakoś niejednoznacznie. Pojechaliśmy rzucić okiem co tam. Ku mojej radości Pani powiedziała ze mam 3 cm. To chyba nieźle, prawie bezboleśnie, jeszcze tylko 7 cm:) Więc kazała czekać na akcję skurczową, wrócić do domu, porządnie się kochać z Mężem, rano po śniadaniu zjeść całego ananasa:)
Pani się zapaliła że może więc się już w nocy spotkamy, albo jutro, że to już... że niedługo...
Ale ja to już słyszałam. Nie raz. I co? Wyobrażam sobie jak Zośka siedzi w brzuchu i ma ubaw z Mamusi, Tatusia, ginekolożki, położnej i wszystkich liczących na szybsze wyjście. Wyobrażam sobie jak puka się w czoło, że o co nam chodzi skoro ona się umawiała z Górą na 01.06.
w nocy skurcze się pojawiły
Nieregularne co 3-11 min. Trochę podsypiałam, trochę czuwałam i je liczyłam. Były godziny że wyciszały się zupełnie.
Napisałam rano do położnej, no nic, kazała czekać.
Cały dzień wygląda tak że skurcze są.
Mniej bolesna, krótsze, ok 30 sek i takie solidne, porządnie bolące, ok 1 min.
też co ok. 3-17 min.
I tak niemal cały dzień zleciał.
Do szpitala jeszcze nie jedziemy, bo skoro są tak nieregularne, i cały czas choć bolą to są do przeżycia, więc chyba bezsensu. Zosia między skurczami fika, uspokaja mnie, kochana moja.
Zaraz wejdę do wanny, zobaczę czy się wyciszą czy wzmogą.
Proszę kochane o modlitwę, żeby wszystko dobrze się potoczyło:)
Nie wiem kiedy znów tu zajrzę.
ściskam mocno!
No i dupa.
Dzisiaj plamienie. Test negatywny. Co dziwne, temperatura nadal wysoka.
To by było na tyle.
Zawieszamy starania, nie wiem na jak długo, może rok?
W sumie to chyba nawet lepiej, od września zaczynam pracę, swoją wymarzoną, wymodloną pracę. Głupio by było na samym początku zaciążyć albo 1 września przyjść z brzucholem.
Chyba pogodziłam się już z myślą, że może nigdy nie będzie mi dane być matką. Trudno. Przeżyję.
W dobre ręce oddam niemal całe opakowanie Donga, prawie całe opakowanie Soyfemu, Femibionu. 2 pudełka Luteiny i nienapoczęte Clostilbegytu (szkoda, żeby się zmarnowały).
Wszystkim staraczkom życzę z całego serca powodzenia, niech się tutaj zazieleni.
Dziewczyny zaciskam mocno kciuki, będę do Was zaglądała i kibicowała.
Natko- bardzo się cieszę, że się zakwalifikowałaś, teraz to już z górki 
Sosenko, trzymam kciuki za to, żebyś za 2 tygodnie zobaczyła 2 krechy na teście 
Lentilko- do wakacji będziesz już zafasolowana 
Ja zmykam, nic tu po mnie.
Mój wpis brzmi trochę jak list pożegnalny, ale nie, ja tu jeszcze kiedyś wrócę.
Jeszcze nie teraz.
Ale wrócę 
7t6d
Dziś mam dzień pt. "zastanawiam się czy robić test PAPP-a"
Bo niby wskazania (mój wiek + 2 poronienia) są. Bo niby wolałabym wiedzieć czy dziecko jest zdrowe czy wręcz przeciwnie. Ale wiem też, że badanie to tylko pokazuje poziom ryzyka wystąpienia wad, nie mówi o nich w bezpośredni sposób. Boję się, że potem do końca ciąży będę się stresować zamiast się uspokoić, że JEST ryzyko. I choć wiem, że jest ono zawsze, to jednak będę miała czarno na białym napisane procenty.
Mam jeszcze chwilę (2-3 tygodnie) na podjęcie decyzji. Póki co głowę mam trochę zbyt kwadratową 
Muszę się przyznać, jutro testuje, boję się, że zobaczę to co zawsze, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Od dłuższego czasu czuje pobolewanie jajników, odpycha mnie od sosu winegret, który uwielbiam w sałatce greckiej, czasem czuje mdlosci chwilowe, cycki mnie bola jakby chciały wybuchnąć.. ORAGANIŹMIE - NIE ZAWIEDŹ NAS 
Jutro dam znać, jaki wynik, proszę chociaż o cień cienia.. Okres mam dostać8 czerwca, mam nadzieję że nie za wcześnie zatestuje..
Aniołeczku nasz, mamusia i tatuś czekają na Ciebie !

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 19:37
Ch*j wie o co chodzi z tym okresem. Skończył się, aż nagle powrócił. Niby nie leci mocno,ale plamienie to nie jest. W ogóle ten cykl dziwnie się zaczął. Okres przyszedł tydzień wcześniej niż powinien, a krew była jakaś rzadka... 6 dc miałam lekkie plamienie,a teraz muszę zakładać podpaskę . Nigdy tak nie miałam,no ale co zrobię. Czekam aż się skończy 
Dziś pracowałam,jutro też, a potem dwa dni wolnego. Zaczynam przyzwyczajać się do 12 godzin na nogach. Nawet teraz jestem pełna energii...Ehh ,żeby zawsze tak było
. Czasem wracam wykończona i rzucam się prosto na łóżko. Zadowala mnie fakt,że idzie mi coraz lepiej, a z dnia na dzień będę bogatsza o doświadczenia (tak to się mówi ? )
.
W poniedziałek lub wtorek muszę zawieźć zaproszenia na ślub kilku osobom,które mieszkają w okolicy. Trzeba zawieźć kilka papierów do księdza i muszę zrobić badanie do pracy. Zaproszenia zawiozę z mamą ,bo Przemek pracuje, a sama za bardzo nie chcę, bo o czym ja będę z nimi gadać ? Pewnie nie będzie tematu
. Dobra wiadomość to taka,że śmigam samochodem
. Ostatnio sama często jeżdżę i jestem z siebie bardzo, bardzo dumna. Tak się bałam, zwlekałam 2 lata, a to wcale nie jest takie trudne
.
Jestem naładowana pozytywną energią
. Chcę pomału przekraczać swoje słabości i dwie mi się udało. Ogromnym stresem było dla mnie pójście do pracy i jazda samochodem .Teraz chcę poćwiczyć pewność siebie,odwagę. Chcę stać się silniejsza psychicznie, panować nad emocjami i nie karać siebie za błędy, bo jak to się mówi : ten nie popełnia błędów,co nic nie robi
, czy jakoś tak
.
Normalnie mogłabym skoczyć teraz na bungee albo ze spadochronem
. Moje marzenia 
Dziś pierwszy raz wsiadłam na rower odkąd jestem w ciąży,było fajnie :-)wiadomo że jeździliśmy bardzo wolno i po płaskim terenie ,u nas w Pułtusku jest problem bo niema gdzie bezpiecznie jeździć a na dodatek teren jest dość górzysty wszędzie wzniesienia -fajnie się jeździło jak nie byłam w ciąży no a teraz niestety muszę na Nas uważać
pojeździliśmy ze 30min i koniec bo nie było już pomysłu na dalszą jazdę z braku tras rowerowych
no ale dobry rydz niż nic 
Jejkuuu,ale mamy z Tośkiem okropna zgage! To chyba mała kara za dzien totalnego lenistwa,ale przeciez cos mi sie nalezy;D Dzien dziecka sie zbliza wiec chyba taki prezent malemu odpowiada
Nie wiem kurcze jak tutaj wstawia sie zdjecia,niedawno wstawilam i nie wiem czy widac,czy nie widac.Chcialam Wam pokazac jak mi Tosiek brzuch wykrzywia na wszystkie strony swiata,ale cos nie moge sie ogarnac na tym belly;D Nie moge sie doczekac tego Maluszka naszego cudownego,jeszcze 21 dni albo 17 dni,chyba ze Krolewicz ma calkowicie inne plany na ten czas to juz bede musiala sie dostosowac i czekac az pokaze sie calemu swiatu ;> Jesli ma charakterek po mnie to znaczy ze niechetnie wyjdzie do ludzi
W kazdym razie najwazniejsze ,ze to sie czuje,ze juz blizej niz dalej ;>.
Ł.wstał dzisiaj jako pierwszy,wyszedl z inicjatywa zrobienia sniadania i juz wszystko bylo by pieknie gdyby tylko nie usiadl do komputera. Z tym komputerem juz wyjasniam. 23 czerwca ma poprawke egzaminu i musi sie uczyc, ok ja to doskonale rozumiem bo sama go gonie do nauki,ale nie caly czas. Wstaje rano,siada do komputera,odchodzi od niego tylko zeby zjesc obiad i siada ponownie. Konczy dopiero jak wybija godzina pojscia do pracy. Wraca w nocy,siada do komputera. To nie jest tak,ze non toper czyta te swoje notatki,bo widze bardzo czesto ze iedzi na fb albo gra..... Wczoraj juz widzial tzn dzisiaj (2 w nocy) ze jestem totalnie wymeczona ,zla i obolala i wylaczyl go,poszedl spac. Niestety mam tak plytki sen,ze wystarczy ze chociaz po cichutku otworzy drzwi czy pociagnie nossem i ja sie budze,po czym nocka z glowy. Ja wiem,zapewnia mi mieszkanie,nie martwie sie o rachunki,nie bije mnie,nie rozrabia i moze i sie stara ,ale ja jestem nie tylko kims kto z nim mieszka i urodzi mu syna. Jestem tez kobieta ,ktora mimo wszystko potrzebuje swojego faceta.... Czasami chcialabym sie do niego przytulic...Nie tylko na pozegnanie przed jego wyjsciem dopracy...
Aj znowu sie zdolowalam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 21:38
Ciąża zakończona 30 maja 2015
Dziś z rana testowanie, ale niestety jedna kreska 
Muszę się zapisać do gin i jeszcze raz zrobić wszystkie badania i tak jak dziewczyny doradziły z forum zapisać się na monitoring cyklu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.