Straszenie dietą 
Odłączenie od cukru (węglowodanów prostych, dających chwilowego kopa) ma swoje ogromne plusy
. Nie chce mi się spać w dzień i mam tak ogólnie więcej energii. Nie powiem, że nie patrzę tęsknie na batonika czy ciastko ale wiem, że na razie nie mogę. Potem jak nauczę się liczyć WW bez ciągłego patrzenia w tabelkę, będę umiała tak poprzesuwać ilości węglowodanów, że jedno ciastko czy 2 kostki gorzkiej czekolady nie zrujnują mojego cukru. Najgorzej jest z cukrem na czczo (może jednak ten posiłek ok 21-22 jest potrzebny? Spróbuje dziś coś wepchnąć.) no i po śniadaniu. Zamieniłam pieczywo razowe na Wasę. I cukier był zdecydowanie lepszy mimo, iż nadal >120. Kupiłam sobie również dżem dla dzieci Łowicz- słodzony sokiem z jabłek z małą zawartością cukru (dopuszczony dla diabetyków) i osładzam sobie nim życie 
Szybki foto wpis, a dłuższy później 
Drugi śliniaczek,który dostałam (pierwszy był we wcześniejszym wpisie):
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/56faef700ee1.jpg
Kocyk akrylowy, bardzo ciepły, który dostałam jako prezent urodzinowy od dziewczyn w mojej byłej szkole językowej 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c0e622c08d08.jpg
Wrażenia ciążowo-ogólne później,bo za dużo,by pisać teraz 
Bylam dzis w pracy I padam na twarz, mecza mnie te pelne dugie dni .Dobrze ze jutro mam wolne to troche sobie odpoczne.
Poznalam dzis nowa dentystke, I tak sobie zaczelam z nia rozmawiac..I wyszlo ze miala 10 poronien I jeden martwy porod w 26 tygodniu ciazy. Mowila mi ze ma nadmiar limfocytow nk I ze jej organism zabija kazda ciaze wiec sie z mezem poddali. Starali sie o adopcje ale jest bardzo trudno I wygldalo na to ze pogodzila sie z faktem ze nie bedzie miec dzieci.
Wtedy zdalam sobie sprawe jaka jest kruchosc zycia ktore nosze w sobie.
Dosc smecenia..urlop w przyszlym tygodniu!!! juz nie moge sie doczekac jeszcze tylko 3 dni pracy I wolne
My to chyba mamy ostatnio jakiegoś pecha...
Poprzedni weekend spędziliśmy na pracy... Z kolei niedzielę, całą w szpitalu bo mojemu M. wysiadł kręgosłup.
jak już się podkurował przez cały tydzień siedząc w domu, to załapał jakąś francę. W piątek w miarę ok, a od soboty mój kochany mężulek, znów nie do życia. Najpierw oblewały go siódme poty, potem ja patrzę, a on na termometrze średnio 35,6 - 36,0 temperatura. W ogóle bez siły na nic, no masakra. I tak się musieliśmy kisić jak te ogóry w mieszkaniu...Zła byłam jak jasna cholera, no ale wiem, że to przecież nie jego wina, że go tak porozkładało. Tylko gdzie się tak załatwił jak siedział cały tydzień w domu.
Ovu oczywiście owulkę mi przesunęło o jeden dzień do przodu, tak jak lentilka podejrzewała
Ja dalej bez żadnych objawów. Stwierdzam, że dziwny jakiś ten mój organizm.
A mój M. ma jakieś dobre przeczucia, a ja znów mam wrażenie, że i tak nic z tego nie będzie...
Jak chora jest moja psychika, nawet mi się z niej chce śmiać albo z samej siebie, przecież tworzymy jedność 
Dziś dziwnie w szkole prawie nie czułam moich super okresowych bóli brzucha... a czemu nie czułam, bo byłam zajęta innymi sprawami... Poza tym inne objawy (nie)ciążowe są, no jakby mogło być inaczej... przecież psychika plus duża dawka progesteronu robią swoje.
Hm... a co wymyślił mój mąż... ano wymyślił, dumał nad tym 2 tygodnie, od środy będzie kolejne stworzenie w naszym domu : KOT - sierściuch pospolity. Za bardzo się temu nie sprzeciwiam, lubię zwierzaki, a dom to przecież nie muzeum. Jak nie ma dziecka, to dobry i kot
Tylko jak rudzielec wstrętny dogada się sierściuchem pospolitym... oto jest pytanie 
Szkoda tylko, że w takim czasie kiedy mam full roboty... Jeśli już faktycznie się pojawi wstawię fotkę
Ale dżezy w tym naszym domu...
Humor... odrobinę lepszy niż przez ostatnie dwa dni i tak przecież nic nie zmienię.
Uciekam do spraw szkolnych, wzywają mnie już od pół godziny.
Jakoś minęło w pracy, chociaż ciągle się urażałam w moje obolałe ramiona i plecy. Jestem zmęczona bardzo po tej nocy. Zaraz trzeba wziąć się za robienie obiadu. Acha i załatwiłam sobie receptę na mój lek na ciśnienie, za dwa dni do odbioru. Ciągle myślę o tym czy nam się uda w tym miesiącu z naszym maleństwem. Będziemy przynajmniej próbować ostro, do owulki jeszcze kilka dni.
Po punkcji, żyję 
Przed sama punkcja wystraszylam się na maksa bo w salce w której miałam oczekiwać punkcji leżała zaryczana i zasmarkana kobieta, obok niej siedział na krześle mąż i ja pocieszal/uspokajal. To mi wystarczyło żeby wpaść w panikę, serce walilo mi jak młot. Napisałam smsa do mojego żeby czym prędzej do mnie przyszedł bo nie chciałam tak siedzieć sama. Po chwili mi się przypomniało że przecież żołnierzy spuszcza a ja mu przeszkadzam. Poproszono mnie do salki obok na założenie wenflonu. Anestezjolog coś do mnie mówił, nie wiem co, średnio go rozumiałam. Potem dalej czekalam na swoim łóżku, było zimnawo, schowałam się pod kołdrę. Czekałam i czekałam. Najgorsze jest takie czekanie (na rzeź
) . Potem anestezjolog przyprowadził do salki kobietę po zabiegu, szła zamroczona z kiwajaca się głową jak zombie. Położył ja na łóżku, zapytał jak się czuje, odpowiedziała polprzytomna ale z uśmiechem, ze dobrze. Po czym zasnęła twardo snem sprawiedliwych. To mnie trochę pokrzepilo. Przyszedł mój m, chwile posiedzieliśmy i zostałam wywołana do "sali tortur"
w środku czekał już mój lekarz. Położyłam się na fotelu, położna poprawiła mi koszule, podłożyła pod tylek papier, nogi przewiazala lekko jakimiś pasami, podszedł ze strzykawka anestezjolog, powiedział coś w stylu "zaraz pani zaśnie". Wstrzyknal w wenflon, poczułam zalewajace mnie od głowy ciepło, lekko jakby piekace..... a potem zobaczyłam twarz mojego M, zostalam położona na lozku, zapytał jak się czuję, było już po wszystkim, nic mnie nie bolało, czułam się cudownie wiec odpowiedziałam "cudownie", uśmiechnęłam się żeby wiedział, że nic mi nie jest i znowu straciłam przytomność
spałam nie wiem jak długo. Ponoć sama punkcja trwała 5 minut. Potem miałam trochę problem z zwrotami głowy i ze skupieniem wzroku na jednym punkcie, oczy odmawialy posłuszeństwa. Później w aucie podczas jazdy doszły mdłości. Jeszcze później znieczulenie puscilo, ból taki jak przy @ albo przy owulce, czyli znośny. Brzuch trochę spuchnięty ale to ostatnio norma.
Efekt punkcji - pobrano płyn z 17 pęcherzyków, w tym dwa były puste czyli bez oocytow. Wybiorą 6 najlepszych jajeczek, resztę postanowiliśmy oddać innym parom. Może komuś będą potrzebne i dadzą szczęście.
No! I teraz proszę pięknie się zapladniac!
do dzieła żołnierze! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2015, 23:16
ciąża potwierdzona ....mega pawiem 
mdłości ,mdłości ,mdłości......aż się boje co dalej będzie......
pierwsza wizyta u gienka zaliczona , jest kropka z bijącym serduchem 
Bu,jak to brzydko wyglada, bylo 13,teraz znowu 15 dni do godziny "w"...a łozeczko stoi i czeka.
Ja tez czekalam na pierwsza milosc a tu sie okazuje ze mi uje zabrali!
Przeciez jeszcze nie ma konca roku szkolnego nooo ;(
Tak czekalam na te poniedzialki bo moje seriale beda lecialy,a tu taka niespodziewanke mi zrobili.
Jak cos na zlosc to wszyscy chetni zeby dopier!
Wiecie wy co,ja mam taki rozpierdol w domu,ze sie przewracam o wszystko,ale tak sie nie moge zebrac do porzadkow,ze prawdopodobnie tak zostanie,chyba ze wieczorem zrobi sie zimniej i mi te bulwy zejda ze stop,poki co chyba dalej ide spac.
Jutro kochane moje dziewczynki mnie odwiedza,ciesze sie strasznie,bo dawno ich nie widzialam .Koniecznie musze je zabrac na piwko 0 %,chodzi za mna od wczoraj,ale poluje na to nowe i nie moge upolowac.
A wlasnie,jesli wiecie cos na temat promocji na akcesoria do pielegnacji dzidzi w tesco i tych innych biedronkach etc to bede wdzieczna za info. Przeszukalam neta ,ale nic,zadnej gazetki juz. Byla fajna na proszek Lovela o dyszke taniej,ale wtedy to ja uziemiona bylam ;(
czekam na info;) ;**
Truskavkova,mozemy sie zlapac na fb
Ja wiem,ze nie na tym to polega,ale kto lepiej zrozumie jedna marude,jak nie druga maruda;D
Jak na mój leniwy i nudny tryb życia, to weekend był całkiem intensywny.
W sobotę od rana sprzątanie i szykowanie jedzenia, a wieczorem goście. Całkiem milo spedzilismy czas, z grilla zrezygniwalam, bo zanosiło się na deszcz. Maz wylądował na kanapie, bo mi ciężko spać z takim niedzwiedziem....jak sobie podrinkuje to nie dość ze chrapie, to rozwiała się na cale łóżko i ciężko go przepchac.
W niedziele mieliśmy dzień we dwoje. Zaliczylismy spacer i kilka sklepów. O i skusilam się, żeby kupić kilka ubranek (cale 3 sztuki). Chyba zaczynam wierzyć, ze to jednak będzie dziewczynka...
Pod wieczór zrobiliśmy sobie grilla, chociaż męża telefon dzwonił co chwile, a ja siedzialam jak debil. Ale przełom jakiś. Żona szwagra powiedziala mojemu mężowi, ze juz ma dla nas odłożony karton ubranek. Od mojego brata dostalismy wszystkie rzeczy po bratanicy. No to chyba będę miała w czym wybierać i póki co nie kupuje nic więcej. Oboje w sumie mówili, ze niektóre ubranka maja jeszcze z metkami.
Bardzo Wam dziekuje za mile slowa;)
Czytam wasze pamiętniki ......i wgapiam sie w mój wykres .... tworze sobie w głowie filmy jak to będzie gdy odbiore dodatnią bete za kilka dni po czym Dociera do mnie ze to raczej nie mozliwe zeby beta byla dodatnia bo wydaje mi sie ze ja chyba nie moge ,,,,i tak w kolko czytam wasze pamietniki wpatruje sie w swoj wykres mam adzieje i ja sobie zaraz sama odbieram bo nie wierze w cuda .... a moze jednak sie zdarzają .....Czekam
Obiecywałam sobie, że nie będę sobie robić nadziei żeby potem się nie rozczarować, ale przyznam się, że jest to trudne... Przed owulacją i kilka dni po czuję, że się udało, a potem przychodzą znowu bóle jak na miesiączkę i już jestem pewna, że się nie udało:( Jest mi smutno, chociaż wiem, że dużo dziewczyn tak miało i potem się okazało, że jednak są w ciąży. Nie oszukuję się jednak, bo przecież u mnie taka sytuacja powtarza się co miesiąc więc dlaczego teraz miałoby być inaczej? Jest to przykre, że znowu wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa. Teraz przejdę na leczenie gonadotropinami...Czasem sobie myślę: po co się faszerować takimi lekami? Czy to mi się kiedyś opłaci? Gdyby chociaż człowiek wiedział, że za rok, dwa, pięć się uda, ale tego się nie wie niestety i jest ciężko. Mój ginekolog twierdzi, że kiedyś musi się udać. Wyniki są super, a jakoś nie chce to zaskoczyć. Mam koleżankę, która też ma PCOS i miała gorsze hormony ode mnie, nawet miesiączka bez luteiny nie przychodziła, a teraz już jest w 5 miesiącu ciąży i chodzi do tego samego lekarza co ja. Wychodzi na to, że lepiej nie mieć idealnych wyników i wtedy się udaje, a jak jest dobrze w wynikach to ciąży brak:/ Cieszę się jednak bardzo, że jej się udało, bo jest to też nadzieja dla mnie, że z PCOS też można wygrać i tego muszę się trzymać.
oj bardzo dawno mnie tu nie bylo... duzo sie wydarzylo wyszlam za maz 13 grudnia dziecka jak nie bylo tak nie ma a od stycznia staramy sie zostac rodzina zastepcza dla moich bratankow niestety wszystko rozciaga sie w czasie...
Ostatnio dużo się dzieje,więc i opisywania sporo 
Ciążowo jest wszystko w porządku. Mój brzuchol rośnie każdego dnia, ciąży na pewno nie byłabym w stanie już się wyprzeć
Młody też coraz częściej daje o sobie znać,a ja już się nie mogę doczekać,kiedy pojawią się bardzo konkretne kopniaki,a mój kontakt z Michem nabierze wyrazu i zacznę go powoli poznawać. Mam nadzieję,że to już niedługo 
Dużym wydarzeniem był dla mnie udział w Spotkaniu Młodych na Lednicy. Pojechaliśmy tam z naszą wspólnotą,ponieważ co roku posługujemy modlitwą wstawienniczą. Wstawiennicza jest moim charyzmatem i powołaniem, miałam pragnienie posługi od pierwszej modlitwy,w której wzięłam udział. Duchowo jest to dla mnie zawsze duże wydarzenie,bo ludzie proszący o modlitwę wtajemniczają mnie w swoje historie życiowe, mówią mi o swoich słabościach, grzechach, bólu i krzywdzie. Niejednokrotnie jest to dla mnie niesamowicie poruszające. Martwiłam się trochę,jak dam sobie radę fizycznie,ale stwierdziłam,że nie mogę się ze sobą cackać,bo nie mogę przestać żyć,tylko dlatego,że jestem w ciąży. Jak dziecko się urodzi,też będziemy je wszędzie zabierać,w granicach rozsądku oczywiście,ale też bez jakiejś szczególnej taryfy ulgowej. Kupiłam filtr 50, duży kapelusz i okulary przeciwsłoneczne,a Mąż wyposażył mnie w duży parasol odbijający promienie słoneczne. I pojechaliśmy. Każda modlitwa była wyjątkowa,ale najbardziej zapadły mi w pamięć trzy z nich. O dwóch nie wspomnę,a trzecia była wyjątkowa,bo modliłam się za użytkowniczkę Ovufriend - o dar macierzyństwa
Cieszę się,że na siebie trafiłyśmy i że dane mi się było za nią wstawiać. Ze względu na Lednicę sobota była więc męcząca,ale też dobra w bardzo głębokim tego słowa znaczeniu 
W niedzielę odsypialiśmy ile się dało,bo z Lednicy wróciliśmy późno w nocy (ja ok.1:00,a Adi ok.2:00). Spaliśmy do 12:00 i to bez wyrzutów sumienia
O 16.30 pojechaliśmy do Murowanej,bo tam było spotkanie urodzinowe szkoły językowej,w której pracowałam do kwietnia. Zawsze obchodziłyśmy swoje urodziny i specjalne okazje, dziewczyny były na moim weselu i były też jednymi z pierwszych,którym powiedziałam o ciąży. Są mi więc bliskie. Impreza urodzinowa była zbiorcza,a że jesteśmy zwolenniczkami praktycznych prezentów, Karina (szefowa i moja przyjaciółka) zapytała mnie wprost,co bym chciała dostać. Poprosiłam więc o ciepły kocyk dla Michaśka,żeby mieć z głowy kolejną pozycję do wyprawki. Plus ja jako ja mam naprawdę wszystko, nie potrzebuję nic materialnego,a kocyk to zawsze jakiś koszt mniej dla mnie
Zdjęcie prezentu jest we wpisie powyżej, ja osobiście zakochałam się w tym kocyku. Zdjęcie nie oddaje jego uroku,jest naprawdę śliczny, miękki, przytulny. Adrian się śmiał,że będzie mi przypominał,że TO DLA DZIECKA
Nie powiem,gdyby był ciut większy chyba bym go synkowi skroiła
Impreza się generalnie udała,było bardzo sympatycznie
Usłyszałam wiele komplementów,więc tym bardziej miło 
Kończę jeszcze jakieś rzeczy do pracy, wystawiam oceny, wypisuję jakieś durne raporty postępów i będę mieć zupełnie wolne. Niedługo ostatnie kolokwium (z durnej logiki...) i obrona
A potem luz blues dzikie węże,jak to mawia moja koleżanka
Caaały dzień w mieście dzisiaj i teraz dopiero relaks z mężem po prawicy i piesełem po lewicy! Wpadłam dzisiaj do mojego ulubionego lumpka i wygrzebałam dwie sukienki. Jestem nimi zachwycona i dziewczyny z czata potwierdzają, że jest czym więc się pochwalę i uciekam tulić męża.
AA! Tempka w piwnicy, brzuch naparza jak diabli - małpunio czekam na Ciebie, nie zawiedź mnie!


13 dzień cyklu.
Test ovu negatywny, 
Ale pewnie owulka bedzie jutro albo pojutrze 
I później znowu to cholerne czekanieee ... 
NAJGORSZEEEeeeee ! 
IDĘ zaraz spać
Depresja trzyma i nie chce puścić, cholera jedna.
Nadludzkim wysiłkiem woli zamknęłam w zeszłym tygodniu jeden projekt. Został mi już jedyny, ostatni. Miałam nad nim pracować w długi weekend... no ale spędziłam go głównie na czytaniu
Tyle dobrego, że spotkaliśmy się z mężem z przyjaciółmi na obiad i wypad do kina, co w sobotę bardzo polepszyło mi nastrój, choć niestety tylko na chwilę.
W czwartek mam kolejny egzamin zawodowy, ale nie widzę możliwości, że go zdam. To jeden z najtrudniejszych w tej sesji, a ja jeżeli nawet znajdę siły, by zmusić się do nauki, to muszę najpierw jakoś skończyć ten cholerny projekt
Tylko nie wiem jak...
W środę wizyta u ginekologa i u psychiatry. Zobaczymy... Z ginką chcę przede wszystkim omówić, jakie badania powinnam jeszcze zrobić, kiedy wznowić starania i czy ciąża będzie na lekach. Od psychiatry chcę przede wszystkim zwolnienie... Nie mówiąc już o tym, że bez tego zwolnienia najprawdopodobniej stracę pracę, czuję, że nie dam rady... Muszę coś odpuścić, wyluzować, bo czuję się tak źle, jak sześć lat temu, gdy skreślili mnie z listy studentów, bo przez depresję nie byłam w stanie chodzić na zajęcia. Wtedy udało mi się z tego wygrzebać, wrócić na uczelnię i się z sukcesem obronić, ale nie chcę, nie mogę sobie pozwolić by ta depresja zrujnowała mi życie bardziej niż już to zrobiła. Leków żadnych nie zamierzam brać, bo chcę jak najszybciej wrócić do starań, ale myślę, że samo zdjęcie z barków ciągłej presji i odpoczynek, takie prawdziwe wakacje, powinny pomóc. Jeżeli w dodatku uda mi się zajść szybko w ciążę i tym razem ją utrzymać, podejrzewam, że po depresji za parę miesięcy nie będzie śladu.
Pomimo wszystko mam chwilami mieszane uczucia. Zawsze byłam pracoholiczką - w liceum dodatkowe zajęcia, potem dwa kierunki studiów i jednocześnie praca, potem praca na 1,5 etatu, na końcu praca w korporacji gdzie nadgodziny i weekendy to oczekiwana norma. I teraz czuję się chwilami, jakby pójście na zwolnienie to było jakieś lenistwo i ucieczka od odpowiedzialności... Chore, wiem. Nawet mój manager powiedział, że jakbym miała grypę tobym wzięła zwolnienie a depresja to też choroba. I wiem obiektywnie, że nie jestem w stanie pracować i muszę zwolnić tempo, albo na poważnie się urządzę. Ale gdzieś w środku czuję te wyrzuty sumienia.
Co do starań, mam nadzieję, że ginka pozwoli na nie już od następnego cyklu. Nie wyobrażam sobie czekać dłużej.
Jednak udało się kimnąć
dwie godzinki drzemki dobrze mi zrobiły temperatura ok 15 po przebudzeniu 37,4
Na 19 pojechałam do pracy miałam takiego głodomora że myślałam że nie skończę dziś jeść ale za to zaatakowały mnie wzdęcia i okropne gazy do tego jeszcze lekka zgaga.
Właśnie wróciłam do domu
badanie szyjki wysoko średnia i zamknięta sporo śluzu kremowego i temperatura wieczorna 37,5, jutro termin @ wg OVU zobaczymy czy tempka do rana spadnie jeśli nie to znowu podejście do testu.
Idę spać co by mi szybciej zleciało bo z jednej strony już bym najchętniej zatestowała a z drugiej boję się że kolejny raz zobaczę jedną kreskę.
Witajcie z rana nasze ulubione e-ciocie;)
Jak tam sie czujecie?
My cudownie;)
Przepiekny widok za oknem,chyba bedzie padalo i wialo! w koncu!
moja ulubiona pogoda,a tak jej malo...
Lecimy zaraz oddac siuski do badania,jakies zakupy i do domu a o 16 ponownie,ale tym razem ogladac moja wiercipiete i znowu mam nadzieje ,ze poraz ostatni od srodka;D
Ja wiem,wiem. 14 dni to duzo i nie ma sie co nastawiac ze wyjdzie wczesniej,ale no chcialabym miec tego szkraba juz po tej stronie brzuszka i widziec go w tym lozeczku,ktore tak bardzo na niego czeka ;>
Nawet Ł.stwierdzil,ze jak na nie patrzy to cos mu sie tam w srodku dzieje,czyli moze ma serce;p;p
Dzisiaj idzie na 20 do pracy ,na cala noc a ja bede spala tu sama,cykam sie troche bo jak da burze to ja do piwnicy uciekne. Moje najwieksze zlo...;/
dobra ,smigam. milego poranka;*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.